Do góry

Prognoza na wrzesień 2025

Szczytowanie z Trumpem i Putinem

„Szczytowanie” – stan, w którym osiąga się najwyższy stopień podniecenia płciowego i któremu towarzyszy uczucie rozkoszy (Wielki Słownik Języka Polskiego).

Mamy za sobą jedno z niewątpliwie ważniejszych momentów roku, a może i całej dekady – szczyt Putina i Trumpa w stolicy Alaski w Anchorage. Sierpniowych szczytów było tak naprawdę aż trzy. Drugim była wizyta czołowych polityków europejskich u Trumpa. Trzecim zaś ponowne spotkanie Zełeńskiego i Trumpa w Waszyngtonie.

Zdarzenie to rozbudziło nadzieje tych, którzy liczą na pokój w Ukrainie, przykuło uwagę mediów, roznieciło skrajne emocje – od euforii po poczucie całkowitego rozczarowania i rezygnacji.

Towarzyszyła tym wydarzeniom niezwykle ważna figura planetarna, jaką był tzw. latawiec utworzony z bisekstyla planet pokoleniowych (Urana, Neptuna – wraz z Saturnem – i Plutona). W opozycji do Neptuna z Saturnem znalazł się Mars tworząc oś latawca.

Co tak naprawdę się stało podczas tych szczytów – alaskańskiego i waszyngtońskiego? Zwycięstwo Putina połączone z komitywą z Trumpem? W końcu sceny, w których Trump serdecznie wita Putina na czerwonym dywanie, klaskając mu, pozwalając zabrać pierwszemu głos, mówiąc mu po imieniu – zbrodniarzowi wojennemu ściganemu przez MTK – to coś, co jest obrazą dla cywilnych ofiar mordów dokonanych przez rosyjskich żołdaków. To coś, co przypomina Monachium 1938 roku i Jałtę 1945, gdzie mocarstwa podzieliły strefy wpływów oraz dokonały zdrady swoich sojuszników.

A może jednak Zachód może ogłaszać jakiś sukces? Drugi szczyt – waszyngtoński – minął bowiem w bardzo dobrej atmosferze. Z lutowego spotkania z Trumpem Zełeński został wręcz wyproszony po wcześniejszym agresywnym znęcaniu się Trumpa i jego przydupasa i klakiera, jakim jest wiceprezydent J.D. Vance. Tym razem rozmowy szły dobrze, spokojnie, miło i konstruktywnie. Zachodni przywódcy stanęli w obronie Zełeńskiego, a sam prezydent Ukrainy nauczył się rozmawiać z narcyzem-Trumpem. Sojusz atlantycki zatem przetrwał i się obronił, a przynajmniej nie widać, by się dramatycznie rozpadał.

No, ale jeśli zakładamy, że celem szczytów było rozpoczęcie działań związanych z zawieszeniem broni, to oba spotkania nie przyniosły założonego rezultatu. Putin gra na czas, na rozmydlanie rozmów czarując i kokietując Trumpa, bo wojny zakończyć oczywiście nie zamierza. Rządzący Kremlem mają do perfekcji rozpracowane techniki gry z narcyzmem Trumpa. Do czego dochodzą jeszcze opisane przez dziennikarza śledczego Jurija Felsztyńskiego w jego głośnej książce „Na smyczy Kremla” silne powiązania Trumpa z rosyjskimi służbami specjalnymi.

Jeśli wrażliwych i mających choćby odrobinę empatii ludzi rani w oczy widok Putina na czerwonym dywanie zmierzającego w ramiona przywódcy wolnego świata – Trumpa – to niech sobie te osoby przypomną moją analizę horoskopu zaprzysiężenia Putina na V kadencję prezydencką.
https://solarius.pl/prognozy-miesieczne/prognoza-na-czerwiec-2024/

Ten niezwykle pomyślny dla Putina horoskop tłumaczy jego polityczne sukcesy, stabilną pozycję w kraju, brak wrogów i konkurentów, jakąś wręcz diabelską skuteczność w rozmowach z wielkimi tego świata. I choć horoskop ten nie zapewni Rosji zwycięstwa w Ukrainie i nie uchroni Rosji przed ekonomicznymi konsekwencjami wojny, to jednak sprawia, że Putinowi nie grozi typowy dla rosyjskich despotów koniec kariery w postaci noża lub kuli w plecach lub trucizny w jedzeniu.

Putin nie tylko nie chce zakończyć wojny, ale również nie może tego uczynić. Powrót 1,5 mln żołnierzy z wojennych frontów do ojczyzny to przepis na katastrofę. Rosja już to zaliczyła kilka razy. Po zakończeniu wojen napoleońskich oficerowie-weterani zaczęli tworzyć tajne stowarzyszenia o rewolucyjnym charakterze, co doprowadziło w 1825 roku do powstania dekabrystów.

Powracające do carskiej Rosji z I Wojny Światowej miliony żołnierzy stały się zaczynem kolejnej rewolucji – październikowej, która przyniosła wojnę domową i upadek caratu. Stalin nie popełnił błędu swoich poprzedników i zwycięską sowiecką armię pozostawił w „wyzwolonych” przez ZSRR państwach – w NRD, w Polsce, Czechosłowacji, na Węgrzech, w Rumunii, w Bułgarii. 500 tys. żołnierzy, którzy wrócili z Afganistanu siało grozę i zasilało struktury mafijne dobijając zdychający ZSRR. Demobilizacja znacznie większej armii, przestawienie gospodarki z wojennej na cywilną to gotowy przepis na katastrofę przypominająca upadek Związku Radzieckiego, a może nawet coś dla Moskwy gorszego.

Putinowi idzie w Ukrainie słabo, ale na pewno nie przegrywa, więc nie ma on interesu, by zawieszać działania wojenne. Trumpowi jednak zależy na jakimś sukcesie, tym bardziej, że w kraju idzie mu coraz gorzej, wielkiego gospodarczego skoku nie ma, a jego notowania słabną. Jego narcystyczne ego pragnie pokojowego Nobla, więc dlatego był miły dla Zełeńskiego i europejskich liderów.

Ukraina jest w niezwykle ciężkiej, potwornie trudnej i kryzysowej sytuacji. Jeszcze dwa lata temu w horoskopie Ukrainy z 1991 roku Uran tranzytował Imum Coeli jej horoskopu zapowiadając dramatyczne wstrząsy, katastrofy, rozpad jedności terytorialnej. Jeszcze gorsze i trudniejsze rzeczy dzieją się w horoskopie pierwszej niepodległości – Ukraińskiej Republiki Ludowej z 1918 roku, gdzie Pluton tranzytuje Słońce i Medium Coeli tegoż horoskopu. Od września do grudnia Pluton niemal zatrzyma się w retrogradacji w tym miejscu, co niczego dobrego i pomyślnego nie zapowiada.

Być może Ukraina będzie zmuszona pod naciskiem Trumpa do niezwykle bolesnych decyzji związanych z koniecznością podpisania upokarzających porozumień, np. pogodzenia się ze stratą Krymu, rezygnacji z dążenia do NATO, braku gwarancji natowskich. Takie upokorzenie będzie mieć też polityczne skutki w samej Ukrainie. Uran na Słońcu prezydentury Zełeńskiego oraz dyrekcyjny Neptun na jego urodzeniowym Słońcu zapowiada nadciągający kres jego rządów.

I choć sytuacja Ukrainy jest tragiczna i nieszczęsna, a wojna zapewne będzie trwać nadal, wygląda na to, że najgorsze za Ukrainą już niedługo. W roku 2026 zaczną się tworzyć pomyślne układy w horoskopie Ukrainy. Jesienią 2026 i w 2027 przez zgrupowanie planet w tymże horoskopie (Jowisz, Merkury, Wenus i Słońce) wędrować będzie Jowisz, co zapowiada dużą zmianę w pozycji Ukrainy. Wszystko wygląda zatem na to, że wojna zakończy się mniej więcej pod koniec 2026 roku lub najpóźniej w pierwszych miesiącach 2027 roku.

Sierpniowe szczyty mają jednak ogromne znaczenie. Figura latawca coś na pewno rozpoczęła, zainicjowała proces zatrzymania wojny. To nie koniec, to dopiero początkowy etap tego trudnego i skomplikowanego przedsięwzięcia. Nie będzie zatem Monachium, nie będzie Jałty. Nie będzie też jednak ukraińskiej klęski. Ukraina z tej strasznej niedoli wyjdzie zwycięsko, ale nie nastąpi to szybko.

Niebo we wrześniu

Słońce przebywa w znaku Panny, by 22.09 o godzinie 20.19 wejść w znak Wagi. Moment ten – równonocy – jest jednocześnie początkiem astronomicznej jesieni. Z Lwa, przez Pannę, aż do Wagi przewędruje Merkury. Z Lwa do Panny przewędruje Wenus. Mars wędruje przez Wagę, by 22.09 wejść w znak Skorpiona. Jowisz wędruje przez Raka, Saturn jest w retrogradacji w Baranie, by 01.09 wrócić w znak Ryb. Neptun retrograduje w Baranie, Uran w Bliźniętach, Pluton zaś w Wodniku. Pełnia Księżyca będzie mieć miejsce 07.09 w znaku Ryb. Towarzyszyć jej będzie całkowite zaćmienie Księżyca. 21.09 będzie mieć miejsce nów Księżyca w Pannie, któremu towarzyszyć będzie częściowe zaćmienie Słońca.

Wrześniowe przełomy - prognoza dla świata na wrzesień 2025

Sierpniowy planetarny latawiec przyniósł pewną – na razie niewielką – nadzieję na przełom w wojnie w Ukrainie oraz uspokojenie globalnej sytuacji po burzliwym pierwszym półroczu rządów Donalda Trumpa, które przyniosły wojnę celną oraz polityczne awantury w relacjach  wieloma państwami.

Wrześniowy latawiec nieco się różni od sierpniowego, ale pod pewnymi względami przebija swojego poprzednika. I tak jak w sierpniu jego główną konstrukcję tworzy bisekstyl planet pokoleniowych – Urana, Neptuna (wraz z Saturnem) i Plutona. Oś latawca w sierpniu tworzył Mars w Wadze. W jego wrześniowej wersji na początku znaku Wagi, czyli w punkcie tworzącym oś latawca, znajdzie się Słońce wraz z Merkurym. Żywot tej figury będzie stosunkowo długi, bo od 14 do 29 września. Kluczowym momentem w energetyce tej konstelacji będzie nów Księżyca, który nałoży się na oś latawca. Dodatkowo będzie mieć wtedy miejsce częściowe zaćmienie Słońca.

Połączenie szczęśliwej, optymistycznej natury latawca w tymi twardymi, agresywnymi, kryzysowymi układami – opozycyjna relacja Saturna z Neptunem do stellum w Pannie (Słońce, Merkury i nów) – tworzy osobliwość, która wymyka się prostym kategoriom tego, co dobre i szczęśliwe, a to co pesymistyczne i niepomyślne.

Wrześniowy latawiec zatem będzie mieć istotny wpływ na dalszy bieg negocjacji związanych z wojną w Ukrainie. Jednak sytuacja będzie się zmieniała, jak w kalejdoskopie. Euforia i nadzieja na pokój zamieni się w poczucie klęski, przegranej Ukrainy, a wraz z nią całego Zachodu. Ukraina zapewne będzie zmuszona do przyjęcia jakichś upokarzających warunków, ewentualnie Trump po kolejnych gierkach Putina i wodzeniu go za nos, po prostu sobie odpuści temat Ukrainy dochodząc do wniosku, że nie ubije tu żadnego interesu.

Jednak latawiec musi przynieść coś dobrego – np. przełom na froncie, tym razem na korzyść Ukrainy. Jednak o kiepskich perspektywach na bliski pokój pisałem już we wcześniejszym tekście.

We wrześniu czeka nas jednak również mocno nieharmonijna i kryzysowa figura półkrzyża znaków kardynalnych, którą utworzą Eris w Baranie, Jowisz w Raku oraz Mars w Wadze. Półkrzyż ten będzie aktywny  od 3 do 20 września. Po drodze czeka nas również całkowite zaćmienie Księżyca na pełni 7 września w Rybach oraz przejście Marsa w znak Skorpiona, którym kiedyś rządził.

Trzeba się zatem liczyć z rosyjskimi prowokacjami w ramach ćwiczeń „Zapad 2025” w Białorusi. Pamiętajmy, że od takich manewrów zaczęła się wojna w Ukrainie. Możliwe, że Putin postanowi przetestować gotowość bojową NATO symulując jakiś atak, wysyłając zielone ludziki oraz hordy uchodźców na Litwę lub Estonię. Mars w Skorpionie zapowiada gwałtowne zaostrzenie napięcia na świecie, militarne ofensywy i ciężkie starcia na froncie.

I choć rosyjskie wojska przesuwają się w Ukrainie niezwykle powoli, to jednak zadają Ukraińcom duże straty i mocno wyczerpują ich siły. Możliwe, że jesienią karta się dla Putina odwróci i zacznie zaliczać porażki – nie tylko na froncie, ale też w gospodarce.

Kłopotów nie uniknie sam Donald Trump. Progresywne Słońce w horoskopie zaprzysiężenia na II kadencję nieuchronnie zbliża się do Plutona. Nie jest to dobra dla niego wiadomość. Plutoniczne wpływy są zagrożeniem dla zdrowia, ale też dla jego mitu, pozycji oraz narracji jego ruchu poparcia. Jeśli jeszcze dodamy do tego niedawny tranzyt Saturna i Neptuna przez Imum Coeli horoskopu Stanów Zjednoczonych, to wygląda na to, że z wielkiego wystrzału, jakim miała być idea MAGA – odbudowy wielkości i potęgi USA – będzie mokry kapiszon.

Stany Zjednoczone czekają spore kłopoty ekonomiczne, gdyż awanturnicza polityka celna i sposób, w jaki traktuje swoich sojuszników – zwłaszcza Europę – nie sprawi, że Stany zaczną kwitnąć. Przeciwnie. Amerykańska gospodarka, rynki finansowe i giełda zaliczą kolejną czkawkę, być może bardziej bolesną, niż ta z wiosny, gdy na łeb, na szyję, leciały notowania amerykańskich spółek.

Jednak – wracając do szczęśliwego działania latawca – być może narcystyczne ego Donalda Trumpa potrzebuje mocnej i bolesnej lekcji sprowadzania go na ziemię i do realiów, dzięki czemu przypomni on sobie o starych sojuszach – zwłaszcza atlantyckim – bez którego Stany nie poradzą sobie w konfrontacji z olbrzymim zagrożeniem, jaki dla Zachodu są totalitarne Chiny.

Prezydent (nie)wszystkich Polaków, cz.1: horoskop Karola Nawrockiego

Prawdopodobna godzina urodzenia Nawrockiego – 16.45 – jest wynikiem kompilacji rożnych informacji, analiz i źródeł.

Nie ma zbyt wielu znaczących przywódców politycznych, liderów, wodzów, prezydentów i premierów ze Słońcem w Rybach, no chyba, że zaliczymy do nich szekspirowską postać rozdartego, szarpanego wątpliwościami, dylematami i emocjonalnymi kryzysami Hamleta, którego literacki archetyp nestor polskiej astrologii Leszek Weres przyporządkował właśnie Rybom.

Znak Ryb reprezentujący rozdartą, podzieloną, dualną naturę egzystencji i człowieczeństwa przedstawia dwie ryby płynące w dwóch różnych kierunkach. Jedna jest martwa i płynie z prądem. Druga zaś jest żywa, walcząca i płynie pod prąd. Ryby jedną nogą stoją w piekle, drugą w raju. W Rybach zatem przejawiać się będzie i zło, i dobro, podłość i szlachetność, wzniosłość ale też żałosna małość. Nie są to postaci ze spiżu i brązu, a w historii odgrywały dwuznaczną rolę.

Michaił Gorbaczow miał uratować Związek Radziecki wprowadzając bardziej ludzki, ciepły, medialny wizerunek młodego komunisty. Obejmując urząd Sekretarza Generalnego KPZR nie przypuszczał, że stanie się grabarzem radzieckiego komunizmu.

Bohater pomarańczowej rewolucji Wiktor Juszczenko miał w chwale poprowadzić Ukrainę na Zachód. Jednak nie dość, że był truty przez KGB dioksynami, to jeszcze uwikłał się w gry z ukraińskimi nacjonalistami z OUN i UPA trwoniąc swój potencjał oraz kończąc swoja karierę polityczną z dramatycznie niskim poparciem społecznym.

Charyzmatyczny lider Partii Sprawiedliwości i Rozwoju Recep Tayyip Erdogan miał wprowadzić Turcję do Unii Europejskiej. Zamienił się jednak w autorytarnego zamordystę i wiecowego populistę, który swoich politycznych konkurentów zaczął wsadzać do więzienia.

Walczący z radzieckimi najeźdźcami w Afganistanie, niepodległościowy działacz i bojownik Osama Bin Laden, stał się liderem najgroźniejszej w dziejach organizacji terrorystycznej Alkaidy, która jako pierwsza w dziejach dokonała wojskowego ataku na Stany Zjednoczone na jej kontynentalnym terenie.

Również w Afganistanie wykuwała się też niezłomna postawa antykomunistycznego działacza Radosława Sikorskiego, obecnego ministra spraw zagranicznych rządu Tuska, który od prawicowego radykalizmu przeszedł do konserwatywnego, centrowego liberalizmu.

Inny antykomunistyczny działacz i dziennikarz, sympatyczny kawalarz i wesołek – Jacek Kurski jako szef TVP stał się cynicznym, bezwzględnym, gorliwym propagandystą autorytarnego systemu politycznego Jarosława Kaczyńskiego.

Przemiany Ryb idą też w przeciwnym kierunku – od surowego radykalizmu, religijnego fundamentalizmu i ideologicznej gorliwości, w stronę demokratycznego centrum, co stało się udziałem Romana Giertycha.

Życiorys Karola Nawrockiego też jest pełen sprzeczności, zadziwiających zwrotów, przemian i wolt. Pochodzący z ubogiej, dysfunkcyjnej rodziny robotniczej wspina się na szczyty kariery naukowej i politycznej. Zaangażowany w nacjonalistyczne środowiska kiboli, bandyckie ustawki, zafascynowany bandziorami, gangsterami i mafiozami, pracujący jako ochroniarz dla ludzi z gdańskiego półświatka, wyrywa się w stronę patriotycznych, prawicowych organizacji, z religijną celebrą i namaszczeniem w tle.

Karol Nawrocki ma Słońce w Rybach, w domu VII. Pozwoliło mu to stworzyć silne, wspierające go środowisko. Utrzymywanie licznych kontaktów, znajomości i relacji to ważna umiejętność w polityce. Dodatkowym walorem, dzięki któremu potrafi jednać sobie sprzymierzeńców, jest trygon Słońca z Księżycem. Jednak nie wszystkie znajomości i układy mu pomagają. Kwadratura Słońca z Jowiszem i Uranem sprawia, że łatwo się może wikłać w te związki, które są dla niego raczej źródłem problemów, niż powodem do chwały.

Ascendentem Nawrockiego jest Panna, znak reprezentujący służbę, pracę i obowiązki. Jednocześnie Panna tłumaczy jego początkową nieporadność, dystans, nerwowość, sztywność i pewną drętwość. Panna – choć niezbyt błyskotliwa i medialna – jednak szybko się uczy, jest pilna i zadaniowa. Nawrocki skutecznie zatem nadrabiał zaległości, uczył się, coraz lepiej zaczął panować nad swoim stylem, wypowiedziami i elokwencją.

Typowe dla ascendentowej Panny kompleksy, emocjonalne huśtawki i lęk przed oceną wzmacniają kwadratury Jowisza i Urana do ascendentu. Pomaga mu zaś sekstyl Księżyca i Saturna mobilizując go do pracy nad sobą.

Skąd jednak u pacyfistycznych, unikających przemocy i agresji Ryb zamiłowanie Nawrockiego do siłowni, sportów walki i kibolskich ustawek? Nawrocki ma Wenus i Marsa w znaku Barana, w VIII domu. Sport jest zatem dla niego nie tylko rozrywką i dbaniem o formę i sprawność. To także coś w stylu pasji, wiary, ideologii, sprawdzania siebie, walki ze swoimi słabościami. Na ścieżce pracy nad sobą duże wsparcie przynoszą mu trygony Jowisza i Urana do Wenus i Marsa.

Pokonywanie swoich słabości przez sport, intelektualną aktywność (świetna pozycja Merkurego w Wodniku, w domu VI), pracowitość, ambicje i waleczność to przejaw tej części Ryb, która walczy ze swoimi słabościami, dąży do światła i dobra.

Horoskop Nawrockiego – podobnie jak jego życiorys – ma jednak swoje ciemne, mroczne strony. Związane jest to przede wszystkim z bardzo trudną pozycją Księżyca. Znajduje się on bowiem w znaku swojego upadku, w Skorpionie, w ciężkiej koniunkcji z Saturnem, blisko rządzącego Skorpionem Plutona.

Kiepska pozycja planet odpowiadających za ciepło i czułość – Księżyca i Wenus – zamieniając je w twardość, niedostępność, chłód, a nawet okrucieństwo, mogą się wydawać dla polityka (i dla wojownika) atutem. Jeśli zatem zdefiniujemy politykę jako bezwzględną walkę, nieliczenie się z ludźmi, cyniczne dążenie do celu – to owszem, uszkodzenie planet kobiecych w tym pomaga. Nawrocki to zimny wojownik, jakich polityka uwielbia i jakimi to osobowościami szczyty politycznego parnasu są wypełnione. Kaczyński zatem doskonale wiedział, na kogo stawia, gdyż lubuje się on w narcystycznych i psychopatycznych osobowościach.

Ta niepokojąca pozycja Księżyca agresywnie doświadczonego Skorpionem, Saturnem i Plutonem, które są w retrogradacji, tłumaczy dlaczego pracował jako ochroniarz dla mafii, przywożąc klientom prostytutki, dlaczego miał kontakty ze światem przestępczym, dlaczego bezwzględnie wykorzystywał starszego człowieka by wyłudzić od niego mieszkanie. Dochodzą do tego jeszcze mniej lub bardziej wyjaśnione wstydliwe obyczajowe historie z jego przeszłości, jakimi były romanse.

„Uszkodzenie” Księżyca pozwala zrozumieć stosowane przez niego używki. Można mieć pewność, że Nawrocki nie używał tylko nikotyny, jako stymulanta, lecz stosował „mocniejsze” środki i używki, a być może nawet jest od nich uzależniony.

Ten agresywny, bezwzględny, przemocowy, pozbawiony empatii, potrzeby łączenia, łagodzenia rozdźwięków i konfliktów element osobowości Nawrockiego, na który zwrócił uwagę znający go prof. Antoni Dudek, to właśnie ta część Ryb, która jest opętana przez diabła i zło – oczywiście w metaforycznym znaczeniu.

Założenia medialnych komentatorów, że Kaczyński postawił na Nawrockiego jako narzędzie bezwzględnej walki z Tuskiem i obozem koalicji 15.X ma zatem silne i solidne uzasadnienia. Nawrocki wywiąże się z tego zadania doskonale. Inną jest rzeczą, czy mu, a także Kaczyńskiemu i całej polskiej prawicy, wyjdzie to na dobre.

W drugiej części zajmę się horoskopem zaprzysiężenia Nawrockiego oraz przyszłością jego pięcioletniej kadencji prezydenckiej.

Horoskop zaprzysiężenia Karola Nawrockiego

Jaka czeka przyszłość zwycięzcy wiosennych wyborów prezydenckich? Jak potoczą się losy Karola Nawrockiego?

W pierwszej części horoskopu wyborczego zająłem się horoskopem urodzeniowym Karola Nawrockiego. Pora na horoskop prezydenckiego zaprzysiężenia.

Nawrocki po sukcesie w prezydenckich wyborach znajduje się w sytuacji podobnej do zwycięzcy wysokiej nagrody w loterii pieniężnej. Otrzymał od losu coś wielkiego, ale ma on świadomość, że to tylko ślepy los, że nie jest to związane z pracą, trudem, wysiłkiem. To nie on sam sobie wywalczył prezydencki fotel. Proces wyłaniania kandydata PiS, przygotowania, organizacja, polityczny spin w mediach społecznościowych, ogromny wpływ Kościoła Katolickiego – to tak naprawdę zbiorowe dzieło narodowej prawicy pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego. Nawrocki był tu tylko odpowiednio lepionym z politycznej gliny figurantem – zdolnym, pracowitym i chętnym, ale jednak figurantem.

Losy ludzi, którzy wygrali wielkie sumy w loteriach, odziedziczyli wielkie majątki, albo uzyskali nieproporcjonalny dochód z niewielkiego wysiłku uświadamiają, że z reguły kończy się to marnie. Przede wszystkim dlatego, że osoba ta pragnąć znaleźć jakieś uzasadnienie tego nagłego szczęścia, zaczyna popełniać fatalne w rezultacie błędy. Zaczyna szastać pieniędzmi, wykonywać desperackie ruchy, sponsorować prawdziwych i udawanych przyjaciół, rozdawać pieniądze na często wątpliwe działania charytatywne.

W którą stronę zatem pójdzie Nawrocki? Trwoniących wygraną w loterii, czy też rozsądnych i odpowiedzialnych inwestorów, którzy potrafią pomnożyć zdobyty fartem majątek?

Nawrocki nie wywalczył sobie nigdy żadnej ważnej pozycji, nie wygrał żadnych wyborów, nie stawał w szranki i polityczne zmagania. To już nawet wyjątkowo nieudany prezydent Andrzej Duda miał przed prezydenturą różne funkcje polityczne oraz związany z nim trening. Nawrocki nie ma żadnego politycznego doświadczenia – oprócz funkcji administracyjnych jako szefa IPN i dyrektora Muzeum II WŚ.

To oczywiście nie musi być problemem. Nawrocki – ascendentowa Panna – może szybko nadrobić swoją pracą i zaangażowaniem ten brak politycznego treningu. Może jednak się również szybko spalić i zużyć – właśnie dlatego, że brakuje mu tego politycznego szlifu.

W I części opowieści o Nawrockim, w której omawiałem jego urodzeniowy horoskop, zwróciłem uwagę na wyjątkową pracowitość, ambicje i waleczność kandydata Prawa i Sprawiedliwości. Nie można zatem pozbawiać go szans na to, że zasiadanie na najwyższym państwowym stanowisku pójdzie mu dobrze.

Horoskop zaprzysiężenia jest imponujący. Nikt Nawrockiemu tego nie odbierze. Jego wyjątkowość, niezwykłość, siła i dalekosiężne konsekwencje są widoczne w kilku co najmniej miejscach.

Pierwszą rzeczą, która od razu rzuca się w oczy, jest planetarna obsada wszystkich czterech osi horoskopu. Przy ascendencie mamy Marsa w końcówce Panny. Na Medium Coeli znajduje się Wenus i Jowisz, na descendencie, w Baranie, są Saturn i Neptun, na Imum Coeli, w Koziorożcu jest Księżyc.

Silna obsada osi horoskopu zawsze zapowiada, że taki kosmogram ma dużą nośność i dynamikę. Planety na osiach mogą prezydenturę Nawrockiego pchać do przodu, ale mogą też stać się dużym obciążeniem. Zwróćmy również uwagę na to, że planety te tworzą jednocześnie układ wielkiego krzyża – trudnej, kryzysowej, twardej figury planetarnej.

Nałożenie się wielkiego krzyża na osie horoskopu będzie dla niego wielkim, poważnym i trudnym brzemieniem. Sama konstrukcja tegoż krzyża nie napawa optymizmem. Mamy tu bowiem opozycję malefików – Marsa i Saturna, który znajduje się w upadku w Baranie. To szalenie konfrontacyjny, twardy i agresywny aspekt, dodatkowo wzmocniony opozycją Neptuna do Marsa.

Mars blisko ascendentu w Wadze, w XII domu, zapowiada agresywną, konfrontacyjną, waleczną postawę, którą zapowiadają komentatorzy. Nawrocki ma zadanie dążyć do ostrego zwarcia z koalicją 15.X. Zresztą jego inauguracyjna przemowa nie pozostawia wątpliwości. Nawrocki pójdzie ostro do boju. W tej walce nie będzie miejsca na kompromisy, spokojną, polityczną współpracę z rządem, co jest naturalne w polityce. Blisko descendentu znajduje się twardy, agresywny Saturn i rozmywający wszystko co oczywiste i jasne Neptun.

Niejako w kontrze do tej ciężkiej i twardej opozycji, na górze horoskopu zaprzysiężenia Nawrockiego znajduje się doskonała koniunkcja Wenus z Jowiszem, co jest dużym wsparciem dla jego prezydentury. Medium Coeli otoczone Wenus i Jowiszem zapewnią mu wysoką dynamikę i skuteczność. Ale i tu – zwróćmy uwagę – obie planety są częścią wielkiego krzyża, więc są silnie atakowane nieharmonijnymi aspektami.

Ta sama sytuacja ma miejsce, gdy spojrzymy na jego dół, na Imum Coeli. Obsadza go w bliskiej koniunkcji Księżyc w Koziorożcu, w pozycji wygnania, też ostro traktowany agresywnymi aspektami.

Jednak nie tylko ciężki i trudny wielki krzyż jest widoczny w horoskopie zaprzysiężenia Nawrockiego. Zdecydowanie więcej optymizmu widać w figurze latawca, która w sierpniu jest widoczna przez blisko trzy tygodnie. Głowicę latawca tworzy bisekstyl Urana, Neptuna i Plutona. Konfrontacyjna opozycja Marsa z Saturnem i Neptunem staje się tu osią latawca, więc niejako zmienia swój ciężki i kryzysowy charakter. Latawiec może być zatem dla niego dużym wsparciem i źródłem sukcesu.

Jaka zatem będzie jego prezydentura?

Będzie niezwykle konfrontacyjna, nastawiona na walkę, zwarcie, polityczną wojnę, w której nie będzie brania jeńców. Będzie to zdecydowanie prezydent jednej opcji politycznej, a jego celem będzie obalenie lub co najmniej osłabienie pozycji koalicji 15.X.

Nawrocki będzie mieć jednak wysoką popularność w swoim elektoracie, co zapewni mu silna obsada MC. Populistyczna retoryka, która stała się powszechna w politycznych realiach świata, też mocno się wybija w horoskopie, jak i w inauguracyjnym przemówieniu. Księżyc na dole, Wenus na górze – to zapowiedź, że będzie szedł drogą wyznaczoną przez innych populistów – Trumpa, Erdogana, Fico, Orbana, Kaczyńskiego.

Jednak nie wszystko pójdzie mu tak, jakby sobie tego życzył. Seria ciężkich, ostrych i twardych aspektów Księżyca i Wenus będących częścią wielkiego krzyża sugeruje, że zewnętrzne okoliczności zmusza go do radykalnej zmiany swoich planów, strategii i zamiarów.

Patrząc na ten horoskop widać, że w trakcie jego pięcioletniej kadencji dojdzie do silnych wstrząsów politycznych, zawirowań i zmian. I nie chodzi tu o prawdopodobną przegraną obecnie rządzących w wyborach w 2027 roku. To już wiedzą wszyscy. Wstrząsy i zawirowania, które będą częścią jego prezydentury będą mieć różne powody.

Nawrocki szybko się urwie Kaczyńskiemu ze smyczy stawiając sobie za cel zjednoczenie prawicowej opozycji. Będzie zatem wyraźnie skręcał w stronę nacjonalistycznej, radykalnej, populistycznej prawicy integrując się politycznie z Konfederacją i Koroną Brauna, a sam Kaczyński będzie mieć z Nawrockim sporo problemów.

Nawrocki – w zgodzie z naturą swojego Słońca w Rybach – zaczyna wierzyć w szczególną misję, która został obdarzony. Pojawia się analogia z Donaldem Trumpem, któremu w lipcu 2024 przez Medium Coeli wędrował Uran rozkręcając medialne szaleństwo wobec misji, którą poczuł po nieudanym zamachu.

Nawrockiemu Uran przewędrował przez Medium Coeli w czerwcu, w czasie wyborów, co przyniosło mu coś podobnego – poczucie dziejowej misji, szczególnej roli, którą obdarzyły go niebiosa. Nie dziwią zatem religijne odniesienia podczas inauguracyjnej przemowy w sejmie. Uran jednak jeszcze dwukrotnie przejdzie mu przez MC – w grudniu i w marcu 2026.

Lata 2025-2027 będą dla niego niezwykle korzystne i pomyślne. W sierpniu 2027 Jowisz będzie mu wędrować przez ascendent. To sugeruje, że w kampanii wyborczej będzie miał potężną siłę oddziaływania i wpływ na przebieg kampanii będąc swoistym sztabem wojennym walczącej z Tuskiem narodowej prawicy. Podobnie w horoskopie zaprzysiężenia jesienią 2026 Jowisz wkroczy na Słońce, a w roku 2027 dyrekcyjna Wenus na MC horoskopu prezydentury. Niewątpliwie pomoże to prawicy w wyborach i może zapowiadać jej sukces.

Sytuacja zacznie się mocno komplikować od 2028 roku. Nawrocki dostanie się pod serię ciężkich i twardych układów. W 2028 Saturn znajdzie się w opozycji z jego urodzeniowym Księżycem, Pluton zaś uczyni do niego kwadraturę. Nie mniej kryzysowy i trudny układ widać w horoskopie prezydentury, gdzie w roku 2028 progresywny Mars znajdzie się w opozycji z Saturnem, czyli umocni się układ, który jest widoczny w samym horoskopie zaprzysiężenia. W 2029 roku Uran zrobi kwadraturę do jego Słońca.

Po pierwszych dwóch latach euforycznych wręcz sukcesów, poczucia sprawczości, ważności i wyjątkowości, Nawrocki zacznie się spalać, tracić impet, angażować w nieprzynoszące efektów działania. Coraz mocniej też zaczną wychodzić jego grzechy z przeszłości. Media bezlitośnie będą wyciągać mu rożne dziwne historie, skandale, układy i relacje ze światem przestępczym.

W latach 2029-2030 dyrekcyjne i progresywne Słońce Nawrockiego wejdzie w opozycję z Plutonem. Nawrocki zmarnotrawi swój potencjał i nie wygra reelekcji w roku 2030.

Kampania wrześniowa (prognoza dla Polski na wrzesień 2025)

Wspomniana przeze mnie w prognozie na lipiec

https://solarius.pl/prognozy-miesieczne/prognoza-na-lipiec-2025/

progresywna wędrówka Saturna przez Słońce i Medium Coeli horoskopu chrztu Polski uruchamia serię niewesołych wniosków i konkluzji. Główną jest ta, że znajdujemy się w wyjątkowo trudnym i groźnym momencie naszej historii. Poprzednie przejścia progresywnego Saturna przez Słońce i MC chrztu miały miejsce w 1780 roku (III rozbiór Polski i utrata niepodległości) oraz w II połowie XIX wieku (powstanie styczniowe).

Oba zdarzenia były tragicznymi epizodami naszej historii, w których Rosja dobijała naszą niepodległość oraz niszczyła państwowość wykorzystując wewnętrzne podziały i konflikty, posługując się pożytecznymi idiotami, pseudopatriotami, nacjonalistami, szowinistami, zaściankowymi katolickimi konserwatystami, którzy zapierali się przed modernizacją i westernizacją.

Przy drugim przejściu Saturna (powstanie styczniowe) miała miejsce rozpaczliwa próba zrzucenia rosyjskiego jarzma, która zabrała nam resztki suwerenności.

Trzecie przejście Saturna przypada na lata 2015-2030 i związane jest z rządami Prawa i Sprawiedliwości, prezydencją Andrzeja Dudy i teraz Karola Nawrockiego, a także radykalnym skrajnie prawicowym zwrotem w polskiej polityce.

Ktoś mógłby jednak powiedzieć, że w ostatnich trzech wiekach dziejów Polski miały miejsce znacznie trudniejszej i cięższe doświadczenia (II Wojna Światowa, stalinizm, stan wojenny, katastrofa PRL-owskiej gospodarki), więc może opisywanie tych lat, jako dramatycznie groźnych, byłoby dużą przesadą. Czy aby na pewno?

Wyobraźmy sobie, że jest rok 2014 i pojawia się przepowiednia, w której padają takie zwroty: grozi nam upadek demokracji i konstytucji, nasza przyszłość w Unii Europejskiej staje pod znakiem zapytania i możemy z niej wyjść, na granicach pojawią się znów szlabany i kontrole, że będzie mieć miejsce straszna epidemia i na wiele miesięcy nasza normalna aktywność zostanie zawieszona, że nastąpi krach demograficzny i przyspieszy proces starzenia się społeczeństwa, że za polską granicą będzie się toczyć straszliwa i okrutna wojna, w której będą ginąć setki tysięcy ludzi, a wojska rosyjskie mogą stanąć na Bugu, że Polska jest realnie zagrożona wojną, że w kraju będą mieć miejsce zamachy terrorystyczne (podpalenia), że czeka nas potężny skok inflacji, czyli drożyzna, że gospodarka otrze się o recesję, że prezydentem zostanie kibol mający znajomych i przyjaciół w środowiskach przestępczych, że regularni faszyści będą w politycznym meainstreamie.

Taka przepowiednia byłaby niczym opowieść z Apokalipsy św. Jana. A to wszystko się zdarzyło i trwa nadal…

Twierdzenie, że znajdujemy się w niezwykle groźnym momencie historii, nie jest zatem nadużyciem. Po najlepszym trzydziestoletnim okresie w całych tysiącletnich dziejach Polski, gdy dokonaliśmy potężnego skoku cywilizacyjnego, ekonomicznego, gdy wkroczyliśmy do europejskiej demokratycznej rodziny, gdy uzyskaliśmy jedne z najlepszych gwarancji bezpieczeństwa w historii (NATO), to wszystko może zostać zaprzepaszczone.

I nie chodzi o to, że dostaniemy się pod rosyjską okupację. Wystarczy, że w Polsce zainstalują się na długie lata nacjonalistyczne władze, które zmienią proeuropejski kierunek Polski na pozornie neutralny, czyli tak naprawdę dostaniemy się pod rosyjskie wpływy, tak jak ma to miejsce w Gruzji, na Białorusi i na Węgrzech. Dla Polski byłaby to cywilizacyjna, polityczna i ekonomiczna katastrofa.

Nieobecność Polski przy stole jednych z najważniejszych rozmów podczas szczytu waszyngtońskiego jest sygnałem, że przestajemy się liczyć na arenie międzynarodowej, że nasz rzekomo najlepszy sojusznik, jakim są Stany Zjednoczone, traktuje nas z góry, jak ubogiego krewnego.

To co łączy poprzednie wędrówki Saturna przez Słońce i MC horoskopu Polski to, że w każdym przypadku miała miejsce rosyjska ingerencja i interwencja. W XVIII wieku było to przekupywanie magnatów i urzędników, zwasalizowanie króla, wspieranie targowiczan. W XIX wieku rozpaczliwa próba wyrwania się spod rosyjskiego buta przyniosła katastrofę, jaką były represje po powstaniu styczniowym oraz rusyfikacja.

Teraz zaś widzimy zaawansowane rosyjskie działania związane z wojną hybrydową (podpalenia, prowokacje, wykorzystywanie agentury). Znacznie groźniejsza, sprytniejsza i bardziej wyrafinowana jest tzw. wojna kognitywna, czyli dziejąca się na poziomie umysłu. Polski Internet jest zalewany nienawistnymi, kłamliwymi, toksycznymi materiałami produkowanymi przez rosyjski wywiad i propagandę.

Rosja ma doskonale rozpoznaną naszą wewnętrzną sytuację. Grając na podziałach, fobiach, lękach i zwykłej głupocie Polaków eskaluje nienawiść do Unii Europejskiej, zepsutego Zachodu oraz Ukrainy. Rozsiewa apokaliptyczne wątki o wojnie, która nam grozi, o zagrożeniu tradycyjnych wartości i walce z Kościołem. Ta narracja była kluczowa w konfederacji targowickiej.

Podchwycili to krajowi nacjonaliści, faszyści i szowiniści. Narracja ta ma silny oddźwięk na polskiej wsi, w tradycyjnym, ludowym, konserwatywnym elektoracie. Umiejętna gra tymi lękami i fobiami wyzwala w ludziach ogromny lęk i skrajne emocje, które doskonale widać w postaci ekstremalnej polaryzacji i nienawiści, która groźnie podzieliła Polaków. Sojusz nacjonalistów, znaczącej części Kościoła Katolickiego, różnych radykałów, kiboli, faszystów i cyniczne rozgrywanie tych emocji przez Nawrockiego i Kaczyńskiego niosą ogromne niebezpieczeństwo dla naszego prozachodniego kierunku i powrót na Wschód.

Pamiętajmy jednak, że populiści zawsze i wszędzie kończą tak samo. Ich rządy prowadzą bowiem nie tylko do autorytaryzmu, ale też do ekonomicznego upadku i szybko się zużywają. Minęło zaledwie trzy tygodnie kadencji prezydenta Nawrockiego, by jego notowania spadły o ponad 5%. O horoskopie Nawrockiego i kosmogramie zaprzysiężenia pisałem w niedawno.

Czy los Polski jest zatem przesądzony? Nie do końca. W horoskopie chrztu ma bowiem miejsce również pomyślna, szczęśliwa i ochronna wędrówka Wenus w ruchu dyrekcyjnym – dokładnie w tym samym miejscu, gdzie wędruje progresywny Saturn – na Słońcu i Medium Coeli horoskopu chrztu. Nie są zatem tak do końca pewne autorytarne rządy Prawa i Sprawiedliwości z nacjonalistami w wyborach 2027 i kolejna kadencja Nawrockiego w 2030 roku.

Jarosław Kaczyński ma za sobą fenomenalną pierwszą połowę roku. Seria tranzytów Jowisza przez Słońce, Wenus i IC dała mu impet, który niósł go, jak burza. Podobnie pomyślne aspekty miały miejsce w horoskopie rejestracji Prawa i Sprawiedliwości. Ta świetna pasa się jednak kończy. W jego horoskopie ma bowiem miejsce podobne zdarzenie, jak w roku 2018, gdy jego progresywne Słońce wędrowało przez Saturna. Był to bardzo ciężki zdrowotnie dla niego czas.

Progresywne Słońce dogania progresywnego Saturna, więc sytuacja się powtórzy i II połowa roku oraz I połowa 2026 nie będą dla Kaczyńskiego łatwe. Grożą mu ponowne problemy zdrowotne i osłabienie politycznego impetu. Kaczyński zaczął w swoim starym stylu negocjacje z Konfederacją, które tak naprawdę polegają na brutalnym podboju, poniżaniu, agresywnym przejmowaniu potencjalnego koalicjanta, co przypomina negocjacje w grupach przestępczych.

Jego działania nie są pozbawione szans. Możliwość rozbicia Konfederacji i przejęcia części jej elektoratu zapowiada ciężka opozycja tranzytującego Plutona do Słońca rejestracji partii. Dodatkowo opozycja Urana do Słońca Sławomira Mentzena sprawia, że nie będzie mu łatwo utrzymać jedność kierowanego przez niego ruchu.

Ale u jego głównego adwersarza – Donalda Tuska – też nie dzieje się najlepiej. Do jesieni Tusk będzie odczuwać niezwykle ciężkie działanie koniunkcji tranzytującego Plutona przez urodzeniowy Księżyc, w kwadraturze do Słońca. Nie jest wykluczone, że jego czas w polskiej polityce się kończy o czym świadczy wędrówka dyrekcyjnego Plutona przez Medium Coeli w jego urodzeniowym horoskopie.

Gospodarka

Krajowa sytuacja ekonomiczna ma dwa – sprzeczne – oblicza. Z jednej strony obawy i niepokoje ekonomistów wywołuje szybko rosnący poziom długu oraz deficyt finansów publicznych. Wydatki militarne są jednak kwestią naszego być albo nie być, więc Polska nie ma wyjścia i musi wydawać miliardy na armię, zwłaszcza po ostatnim incydencie z upadkiem rosyjskiego dronu oraz pierwszą w dwudziestoletnich dziejach programu katastrofą myśliwca F16.

Saturn w II domu horoskopu rządu Tuska sprawia, że temat dyscypliny finansów publicznych jest dużym problemem dla rządzącej koalicji.

Jednocześnie z gospodarki płynie wiele dobrych wiadomości. Wskoczyliśmy na dwudzieste miejsce największych globalnych gospodarek pokonując Szwajcarię. Spada również inflacja, co akurat jest problemem dla rządu, gdyż spadająca inflacja oznacza jednocześnie obniżenie tempa dochodów budżetu. To jednak szansa na obniżenie stóp procentowych. Rośnie produkcja, mocno – mimo medialnych dyskusji o programie horeca – rozkręca się wydawanie pieniędzy z KPO.

Dobre notowania złotego i dobry wizerunek polskiego pieniądza zapowiada tranzyt Jowisza przez MC horoskopu denominacji złotego z 1995 roku.

Tranzyt Saturna i Neptuna przez Medium Coeli horoskopu WIG20 przynosi stabilizację pozycji polskiej giełdy. I choć są to raczej trudne tranzyty, mogą też przynosić konsolidację. Argumentem, który tłumaczy skok polskiej giełdy jest czerwcowy tranzyt Jowisza przez ascendent horoskopu GPW oraz kwietniowy tranzyt Jowisza przez horoskop kontraktów terminowych WIG20.

Jednak jesień może przynieść nieprzyjemne niespodzianki, na co wpływ mogą mieć globalne zawirowania na rynkach. W horoskopie WIG20 dyrekcyjne Słońce znajdzie się w opozycji z Plutonem. Progresywne zaś w roku 2026. Nie jest zatem wykluczone, że na warszawskim parkiecie może dojść do sporych spadków, które potrwają kilka miesięcy.