Do góry

Prognoza na styczeń 2026

Brukselski pomnik dla Donalda Trumpa

Na początek chciałbym zaproponować może nieco zaskakujący pomysł na uczczenie kogoś bardzo ważnego dla przyszłości Unii Europejskiej, dla całej Europy… Ideą tą jest postawienie pomnika w pobliżu siedziby Komisji Europejskiej w Brukseli… Donaldowi Trumpowi, na którym wyryty będzie napis: „Temu, który ocalił Unię Europejską”.

Pretekstem do tych rozważań jest nowa strategia bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, w której Unia Europejska jest przedstawiona niezwykle krytycznie, jako irytująca przeszkoda na drodze ustanowienia nowego porządku międzynarodowego, jako zagrożenie dla amerykańskich interesów.

Radykalizacja, ekstremizm, totalitarne zapędy Trumpa nie biorą się znikąd. Progresywne Słońce zaprzysiężenia na jego II kadencję przeszło niedawno przez Plutona. Cynizm, interesowność i pazerność Trumpa i jego kumpli jest widoczna nawet u tych, którzy go wielbili i podziwiali.

Pojawiają się tam też niepokojące wątki związane z ograniczaniem amerykańskiej roli w NATO, koniecznością szybkiego zakończenia wojny w Ukrainie, co oznacza – ni mniej, ni więcej – jako przymuszenie do przyjęcia upokarzających warunków i de facto kapitulacji Ukrainy. Cała ta nowa strategia na odległość zalatuje dealem, jaki Trump chce zrobić z Putinem, oczywiście kosztem Europy, Ukrainy i – co tu dużo mówić – Polski też.

Strategia Trumpa jest prosta. Jest nią zniszczenie Unii Europejskiej. Trump nawet słowem się nie odezwie, by skrytykować totalitarne praktyki ponurych dyktatorów z Chin, bliskowschodnich monarchii i samego Putina. Przeszkadza mu wyłącznie deprawacja demokracji w Unii Europejskiej. Rozbicie UE plus deal z Putinem otwiera drogę do wielkich pieniędzy, które mogą na tym zarobić amerykańscy oligarchowie i tu naprawdę chodzi jedynie o kasę i o nic więcej.

Do tego wszystkiego doszedł berliński szczyt kluczowych europejskich przywódców, na którym ważyły się losy Ukrainy, a tak naprawdę rozgrywała się kwestia bezpieczeństwa całej Europy.

A co na to sama wspólnota europejska? Niczego oryginalnego nie usłyszymy od kogoś, kto powie, że Unia Europejska jest w kryzysie, i że tkwi w nim tak naprawdę od dawna, od wielu lat. Kryzys ten jest szczególnie mocno widoczny zwłaszcza w ostatnich latach, gdy doszło do serii niezwykle ciężkich i dramatycznych zdarzeń.

Po wybuchu tzw. arabskiej wiosny, po krwawych powstaniach i wojnach w 2011 roku do Europy w dużych ilościach zaczęli napływać imigranci z państw muzułmańskich, z północnej Afryki, z Bliskiego Wschodu, ale też z Afganistanu i innych państw środkowej Azji i Dalekiego Wschodu. Po arbitralnej decyzji kanclerz Niemiec Angeli Merkel w 2015 roku o wpuszczeniu setek tysięcy uchodźców z ogarniętej wojną Syrii w Europie się zagotowało.

Odwołująca się do chrześcijańskiego miłosierdzia, ale zarazem naiwna, nielicząca się ze zdaniem innych państw UE, decyzja kanclerz Niemiec o udzieleniu pomocy wojennym uchodźcom tak naprawdę wywołała potężny kryzys w Europie i wzmocniła prawicowych populistów.

Kolejnym ciosem dla Unii Europejskiej stał się Brexit. Decyzja Brytyjczyków o wyjściu z Unii była szokiem dla całej Europy, stała się wiatrem w żagle dla nacjonalistów, radykalnej prawicy i populistów zwalczających unijną wspólnotę.

Za Atlantykiem do władzy dochodzi amerykańska wersja nacjonalistycznego populizmu, jakim jest ruch MAGA Donalda Trumpa oraz jego nieukrywana niechęć do UE.

Od tej pory w Europie zaczęła odnosić sukcesy skrajna prawica i nacjonaliści – w Polsce Kaczyński, na Węgrzech – Orban, w Czechach – Zeman i Babiš, w Czechach – Fico. Właściwie w całej Europie radykalna prawica zaczęła rosnąć w siłę.

Kolejnym ciosem dla Unii okazała się rosyjska agresja w Ukrainie, co spowodowało szokujący skok cen gazu, węgla, paliw i energii oraz ogromny wzrost inflacji. Za kryzysem energetycznym i drożyzną poszedł skok zadłużenia głównych gospodarek unijnych, stagnacja pomieszana z recesją.

Ostatnim – najbardziej brutalnym – ciosem dla Unii okazała się II kadencja Donalda Trumpa, który zaczął montować międzynarodowy sojusz uderzający w unijną wspólnotę. Podczas gdy zachodni świat próbuje pomagać walczącej z rosyjskim agresorem Ukrainie, Stany Zjednoczone pod wodzą Donalda Trumpa łączą siły z Rosją oraz innymi autokratycznymi państwami tworząc nieformalną koalicję, której celem jest zniszczenie Unii Europejskiej. Trump flirtuje z najbardziej skrajnymi radykałami z AfD, Frontu Narodowego, regularnymi faszystami i antysemitami, co mu zupełnie nie przeszkadza, mimo, że jego zięciem jest Żyd. Ale gdy chodzi o kasę, to trumpiści przełkną wszystko.

Trump rozwala Unię za pomocą różnych instrumentów – uruchamia wojnę celną, straszy wycofaniem amerykańskich wojsk z Europy, grozi wyjściem Stanów Zjednoczonych z NATO, ingeruje w krajowych wyborach w Europie bezceremonialnie i otwarcie wspierając prawicowych radykałów i antyunijnych populistów.

O grzechach unijnej polityki napisano wiele. Rozdęta biurokracja, nadmierne regulacje, naiwne otwarcie na imigrantów z państw muzułmańskich przy słabej obronie zachodnich wartości, idei, praw i zasad, rozbrajanie sił militarnych, uzależnienie od rosyjskiego gazu, zabójcza dla europejskiego przemysłu zielona polityka likwidacji motoryzacji, ciężkiego przemysłu, całkowita bezradność wobec hulającej po Europie rosyjskiej agentury, agentów wpływu, przymykanie oczu na korupcyjne układy europejskiego meanstreamu z rosyjskim biznesem i służbami specjalnymi, narastająca zależność europejskiej gospodarki od lobbingu i rozgrywek Chin.

Gdyby brukselscy, w tym niemieccy, biurokraci z taką samą determinacją walczyli o bezpieczeństwo granic UE, jak walczą z mitycznym globalnym ociepleniem niszcząc przy tym europejski przemysł, nie byłoby wielu problemów z populistami, z grającymi na rozbicie i rozdźwięki Putinem, Trumpem i Xi Jinpingiem.

Na czele krucjaty walki z CO2 stanęły państwa szeroko rozumianego Zachodu – zwłaszcza Unia Europejska, gdyż Stany Zjednoczone pod wodzą Donalda Trumpa politykę klimatyczną porzuciły całkowicie. Idea zakładała, że zeroemisyjny przemysł i energetyka stworzą atrakcyjną wizję nowoczesności, innowacyjności i rozwoju, do której – chcą, czy nie chcą – muszą się przyłączyć inni. „Zielona” energia miała szybko tanieć, uruchamiając nowe możliwości i potencjały.

Walka z CO2 wypchnęła z Europy i Stanów Zjednoczonych emisyjny przemysł do Azji i Afryki. Cena energii elektrycznej jest w UE dwa, trzy razy wyższa, niż w innych częściach świata i mimo olbrzymich inwestycji w odnawialną energetykę nie chce spadać. Zaciekła walka z gazami cieplarnianymi wykończyła europejski przemysł, zwł. samochodowy, ciężki, chemiczny. On wcale nie przestał emitować CO2. Nadal go emituje, tylko, że tysiące kilometrów od USA i Europy tak samo wpływając (nie wpływając) na globalne ocieplenie.

Chiny, Indie, Indonezja, Rosja oraz inne państwa azjatyckie, państwa Ameryki Południowej kompletnie się nie przejmują ustaleniami ze szczytów klimatycznych. Chiny i Indie uruchamiają nowe kopalnie węgla i elektrownie węglowe zdecydowanie zwiększając swoje emisje gazów cieplarnianych. W konsekwencji upada europejski przemysł, kurczy się gospodarka, słabnie wzrost PKB. Europa popada w stagnację, a Stany Zjednoczone oraz Azja gonią nas i wyprzedzają. Na liście dziesięciu największych firm świata nie ma ani jednej z Europy, a dziewięć jest ze Stanów Zjednoczonych.

Nie trzeba robić skomplikowanych rachunków finansowych, by dostrzec, że to się dla Europy skończy tragicznie. Restrykcyjne przepisy emisji CO2, zakaz produkcji samochodów spalinowych, używania gazu do ogrzewania mieszkań jeszcze bardziej pogorszą konkurencyjność europejskiej gospodarki. Upadkowi europejskiego przemysłu i gospodarek, co połączy się ze spadkiem poziomu dochodów Europejczyków, towarzyszyć będzie wzmocnienie siły populistów, nacjonalistów, antyunijnych nurtów, które zniszczą europejską wspólnotę.

Upadek UE będzie powodem do radości dla Putina, Łukaszenki, Xi Jinpinga, Erdogana, arabskich i środkowoazjatyckich dyktatorów, którym będzie łatwo rozgrywać pojedyncze państwa Europy.

Neptun wkrótce opuści Ryby i ponownie wkroczy w znak Barana, co sprawi, że Zachód zacznie się powoli wykręcać z histerycznej walki z ociepleniem klimatu. Pojawiać się zaczną różne teksty, opracowania i badania sygnalizujące, że z powodów ekonomicznych musimy nieco zwolnić tempo walki z CO2, że może z tym globalnym ociepleniem trochę przesadziliśmy, że przebiega ono wolniej, a za kilka-kilkanaście lat Zachód całkiem sobie da spokój z tą krucjatą.

Wizja powrotu granic w Europie jest straszna, ponura i przerażająca, ale nie jest wykluczona. Byłby to jednak krok do rozpadu Unii Europejskiej. W horoskopie umowy Strefy Schengen miał miejsce istny pogrom. Pluton wędrował przez ascendent, Uran zaś przez Imum Coeli tegoż horoskopu. Ponure układy widać było również w horoskopie otwarcia granic Schengen, gdzie Pluton w latach 2024-2025 roku tranzytował Księżyc, Saturn zaś w 2025 roku wędrował przez Imum Coeli oraz Słońce otwarcia granic.

Autokraci i dyktatorzy dążący do rozbicia europejskiej jedności mogli zacierać ręce, gdyż w horoskopie szalenie ważnego dla UE Traktatu z Maastricht w roku 2025 Pluton tranzytował Medium Coeli, Neptun zaś Księżyc. W nie mniej istotnym horoskopie Traktatów Rzymskich z 1957, kodyfikujących europejską wspólnotę, w roku 2025 Pluton wędrował przez Księżyc, zaś w latach 2026-2027 Saturn z Neptunem przejdą przez Słońce.

Nie trzeba tłumaczyć, jak ważny dla Unii jest horoskop EWG, w którym w latach 2025-2026 dyrekcyjny Pluton tworzy opozycję z Księżycem. W samym zaś – kluczowym dla europejskiej wspólnoty – horoskopie Unii Europejskiej też nie jest za wesoło. W roku 2020 Uran znalazł się w opozycji do Słońca UE, co przyniosło potężny kryzys zaufania do europejskich instytucji po radykalnych covidowych lockdownach, co zaś wywołało ogromne protesty, zamieszki i bunty. W latach 2024-2025 Uran wędrował przez Księżyc uderzając w poczucie bezpieczeństwa i równowagi mieszkańców UE.

Szaleńcza, samobójcza decyzja Angeli Merkel o wpuszczeniu imigrantów do UE z 2014 roku miała astrologiczny klucz. W latach 2012-2013 Pluton przewędrował przez Imum Coeli, Uran zaś przez descendent horoskopu RFN z 23.05.1949. W innej wersji horoskopu RFN z 24.05.1949 Uran w roku 2021 przewędrował przez Imum Coeli. Po tym, jak kanclerz Niemiec otworzyła granicę na uchodźców, w latach 2019-2021 tranzytujący Pluton znalazł się w opozycji do jej Słońca. Układy te zapowiadały nadchodzące kłopoty Niemiec. Najgorsze jednak dopiero przed Niemcami.

W październiku 2024 roku zaćmienie Słońca znalazło się na Słońcu horoskopu Zjednoczenia Niemiec, co nic dobrego Niemcom nie wróżyło. Państwo to dalej pogrążać się będzie w kryzysie tracąc pozycję ekonomicznego hegemona, europejskiej przemysłowej i politycznej potęgi. Sukcesy AfD i radykalnej lewicy, które wzywają do porozumienia z Rosją, nie są tu przypadkiem. W horoskopie RFN w 2026 roku Uran będzie tranzytować Słońce. Progresywne zaś Słońce w 2025 roku przechodziło przez Plutona, a w 2026 przez progresywnego Plutona. W horoskopie Zjednoczenia Niemiec w roku 2027 progresywne Słońce również przejdzie przez Plutona.

Strategia Emmanuela Macrona, by miękkim populizmem pokonać nacjonalistów z Frontu Narodowego i obronić liberalną demokrację, jedynie odsuwa kryzys, przed którym stoi Francja. W horoskopie chrztu Chlodwiga progresywne Słońce znalazło się w opozycji z Saturnem. Dyrekcyjny Uran wędruje zaś przez descendent horoskopu V Republiki. W roku 2026 zaś progresywne Słońce przejdzie przez Saturna. Francję czeka zatem potężny wstrząs, seria kryzysów i zawirowań, które mogą być dotkliwym ciosem dla francuskiej polityki i gospodarki. Nie jest zatem wykluczone, że w wyborach prezydenckich w roku 2027 wygra kandydat Zjednoczenia Narodowego (dawniejszego Frontu Narodowego.

Kryzys to jednak szansa, jak mówi chińskie przysłowie, więc ta seria twardych, otrzeźwiających tranzytów w ważnych europejskich horoskopach obudzi znudzonych, zaspanych, leniwych, miękkich, bojących się o swoje stołki, tkwiących w strefie komfortu europejskich polityków.

Trump swoimi szokującymi działaniami, wezwaniem do zniszczenia Unii Europejskiej, jako osadnika wszelkiego zła i deprawacji, zmusił Europejczyków, by wyszli ze swojej cieplutkiej, wygodnej norki i wzięli się do roboty.

I choć Unia przejdzie przez niezwykle ciężki kryzys, to wyjdzie on jej wyłącznie na dobre. Zaś konsekwencje trumpowskiej polityki będą całkowicie przeciwne do zamiarów lidera ruchu MAGA. Unia nie tylko się nie rozpadnie, ale jeszcze bardziej skonsoliduje, bo nie ma innego wyjścia. By móc stawić czoła rosnącej konkurencji, by się obronić przed militarną grozą płynącą ze wschodu, Unia musi się bardziej zjednoczyć i dokonać czegoś, co jest mokrym snem nacjonalistycznych populistów – zfederalizować się, niczym Stany Zjednoczone w XVIII wieku.

Unia Europejska – przy swoich licznych wadach, defektach i brakach – jest jednak wielką wartością. Europejska wspólnota przez osiemdziesiąt lat uchroniła tę część świata przed wojną. Unijna gospodarka, mimo osłabienia i kryzysu, jest potęgą. Ogromny złożony z 450 mln osób rynek, 15% globalnego PKB, blisko 20 bln euro, wspaniałe uniwersytety, światowe dziedzictwo kultury, historii, miejsce z najlepszym na świecie poziomem i jakością życia, jakim jest UE, jest warte obrony.

Donald Trump powinien (choć wiemy, że raczej nie przepada za czytaniem książek) zatem sięgnąć po „Fausta” Johana Wolfganga Goethego, by przeczytać słynne słowa Mefistofelesa: „Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro.”

Niebo w styczniu

Słońce przebywa w Koziorożcu, by 20 stycznia o godz. 2.44 wejść w znak Wodnika. Z Koziorożca do Wodnika przewędrują również Wenus i Merkury, a Mars uczyni to 23 stycznia tworząc rozbudowane stellum w Wodniku. Jowisz kontynuuje retrogradację w Raku, Uran zaś w Byku. Saturn i Neptun wędrują przez Ryby. 26 stycznia Neptun ponownie wkracza w znak Barana i już w nim pozostanie aż do roku 2038. Pluton przemierza Wodnika. Wędrująca przez Barana Eris 12 stycznia wkracza w ruch postępowy. Pełnia Księżyca będzie mieć miejsce 3 stycznia w Raku, nów zaś 18.01 w Koziorożcu.

Ważniejsze aspekty planetarne w styczniu:
10.01 Mars w opozycji z Jowiszem
16.01 Mars w kwadraturze z Eris
20.01 Saturn w sekstylu z Uranem
20.01 Mars w trygonie z Uranem
20.01 Mars w sekstylu z Saturnem
23.01 Mars w sekstylu z Neptunem
28.01 Mars w koniunkcji z Plutonem

Rozhuśtany styczeń - prognoza dla świata na styczeń

Czy nadciągające w naszej częśći świata ochłodzenie w pogodzie na przełomie grudnia i stycznia to też jakaś szersza metafora, przejaw jungowskiej synchroniczności, zmrożenie – nie tylko klimatycznej aury, ale też sytuacji politycznej, militarnej i ekonomicznej?

Już w pierwszych dniach nowego roku zaczną się na niebie formować ciekawe struktury i układy. W znaku Koziorożca utworzy się ważne zgrupowanie planet, które w astrologii zwiemy stellum lub stellium.

O stellum możemy powiedzieć wtedy, gdy co najmniej trzy planety znajdą się w bliskości. Przy czym nie muszą być one w ścisłej koniunkcji.

Mogą ustawiać się w szereg, w którym pierwsza i ostatnia planeta stellum są od siebie oddalone na większą odległość, a między nimi jest jeszcze jakiś obiekt (obiekty), co tworzy cały szereg lub charakterystyczną, widoczną na oko zbitkę.

Coś takiego będzie miało miejsce w styczniu, ale nie tylko, gdyż planetarne zgrupowanie będzie wędrować dalej i ujrzymy je jeszcze w lutym.

Styczniowe planetarne stellum będzie mieć kilka faz. Pierwszą jego odsłoną będzie kumulacja planet już zaraz po nowym roku. W znaku Koziorożca spotkają się Słońce, Wenus, Mars i Merkury, przy czym pierwsze trzy planety znajdą się w ścisłej koniunkcji.

Ale to nie wszystko. Naprzeciw tego zgrupowania planet w Koziorożcu znajdzie się Jowisz w Raku, tworząc figurę zwaną huśtawką. Mówimy o niej wtedy, gdy co najmniej dwie planety znajdą się naprzeciw co najmniej jednej.

W tym przypadku cztery planety w Koziorożcu znajdą się naprzeciw Jowisza w Raku. Ale ta – sama w sobie potężna i spektakularna – huśtawka jeszcze zostanie dodatkowo wzmocniona 3 stycznia, gdy będzie miała miejsce pełnia Księżyca. I tenże Księżyc znajdzie się podczas pełni w koniunkcji z Jowiszem, co da tej huśtawce potężnego „kopa”.

Aktywizacja pasa Rak – Koziorożce uruchamia klasyczną opowieść w astrologii mundalnej (politycznej) o relacjach „ludu” z „władzą”. Rak reprezentuje to, co jest na dole – bo i sam Rak znajduje się na samym dole koła zodiaku – a zatem lud, społeczeństwo, naród, rodzinę, obyczaje i tradycję wraz z jego lękami, podatnością na manipulację, populizm, nacjonalistyczne mity, potrzebę ochrony i bezpieczeństwa.

Idee te uosabia rządzący Rakiem Księżyc wraz z jego zmiennością, humorzastością, dziwactwami i reaktywnością. Koziorożec zaś to symbol struktur, systemów, kontroli, władzy, instytucji centralnych, systemów represji, służb państwa, urzędów, porządku, ładu, parlamentu, banku centralnego, waluty.

To napięcie między Rakiem i Koziorożcem zapowiada potężną falę lęków, która zaraz po nowym roku przewali się przez świat. Powodów będzie kilka. Dojdzie wtedy (w pierwszym tygodniu stycznia) do gwałtownych zjawisk pogodowych i katastrof naturalnych, które mogą pochłonąć dużą ilość ofiar.

Jednak kluczem do tej huśtawki będą inne niepokojące zdarzenia. Możliwe, że w styczniu dojdzie do większych zawirowań na rynkach finansowych, które jeszcze nie zareagowały na ostrzeżenia przed rosnącą bańką spekulacyjną na rynku kryptowalut, złota, niektórych surowców oraz przede wszystkim w obszarze AI (sztucznej inteligencji).

Przedłużające się negocjacje w sprawie zawieszenia broni w Ukrainie, przekraczanie kolejnych srogich amerykańskich deadlineów, które oczywiście miały dotyczyć nie Rosji, tylko Ukrainy, która ciągle nie chce ogłosić upragnionej przez Trumpa i Putina kapitulacji – to kolejny ciężki, koziorożcowy temat.

Tak twarda i ostra huśtawka nie daje wielkich szans na przełom w tychże rozmowach, tym bardziej, że w horoskopie pierwszej ukraińskiej niepodległości z 1918 roku Pluton po raz trzeci wędruje przez Medium Coeli, a przez Słońce Pluton skończył wędrówkę w listopadzie.

Nie widać zatem choćby zgniłego kompromisu, który miałby przynieść bolesną i ciężką decyzję Ukrainy. Przy tych układach zawieszenie broni oddala się na dobre. Ale w wojnie w Ukrainie na pewno coś się zmieni, co mocniej będzie widoczne w drugiej połowie miesiąca.

Huśtawka roznieci problemy i wstrząsy również w innych miejscach świata, w których tlą się uśpione stare problemy i konflikty.
7 stycznia dojdzie do ścisłej koniunkcji Słońca, Wenus i Marsa. W połowie miesiąca do tej grupy planet dotrze Merkury i planety te w stellum znajdą się w spektakularnej konfiguracji, w swoistym łańcuchu i będą oddalone od siebie w równych odległościach 2 stopni tworząc szereg: 2, 4 i 6 stopni wzajemnej odległości.

Potem robi się nie mniej ciekawie. 18 stycznia grupa tych planet przesunie się dalej. Wenus wkroczy w Wodnika i znajdzie się w dwu i pół stopniowej koniunkcji z Plutonem, do Wenus. Wenus będzie w dwu i pół stopniowej odległości od Słońca. Słońce będzie w dwu i pół stopniowej odległości od Merkurego i Marsa, które są w ścisłej koniunkcji.

Mało nam jeszcze? No to lecimy dalej… Do tego błyskotliwego szeregu planet na granicy Koziorożca i Wodnika 18 i 19 stycznia przewędruje Księżyc przy okazji tworząc nów.

Nie, to jeszcze nie wszystko. Spektakularne stellum planetarne, które zbliży się i przejdzie przez Plutona tworząc serię koniunkcji, ma jeszcze jedną ważną funkcję.

We wspomnianej przeze mnie wielokrotnie figurze bisekstylu (podwójnego sekstylu), który tworzą Uran w Byku, Neptun z Saturnem w Rybach oraz Pluton w Wodniku to błyskotliwe planetarne stellum obsadzi jeden z kątów bisekstyla, co zamieni się w serię fantastycznie ciekawych aspektów – serię trygonów, serię sekstylów i koniunkcji.

To nie może nie przynieść konsekwencji. W styczniu zdarzy się „coś” naprawdę niezwykłego i widowiskowego, swoiste zderzenie twardych zmagań Koziorożca z rzeczywistością, ale też zrewoltowanego Wodnika, który chce zmieniać świat.

Po konserwatywnej rewolucji, która przewala się przez świat po zaprzysiężeniu Donalda Trumpa, wizje postępu i wolności, które reprezentuje Wodnik, wydają się już tylko przeszłością. Rosną w siłę dyktatury, zaciska się pętla autorytaryzmu w Chinach i w Rosji, populiści zdobywają kolejne przyczółki, wygrywają kolejne wybory, chwieją się stare demokracje, słabną tradycyjne sojusze (NATO i Unia Europejska).

A jednak… Styczeń przyniesie jakąś spektakularną zmianę i zwrot, choć towarzyszyć temu będą dramatyczne sceny i okoliczności. Siłowanie się Koziorożca z Wodnikiem będzie twarde i bezwzględne, zwłaszcza pod koniec miesiąca, gdy paradę planet wędrujących przez Plutona zakończy Mars. Możliwe jednak, że marsz populistów, nacjonalistów, ponurych dyktatorów i autokratów napotka jakiś zdecydowany opór.

Akt tego dramatu rozgrywać się będzie w klasycznym dla obecnej geopolityki trójkącie – Stany Zjednoczone, Chiny i Rosja lub w czworokącie z UE. Konsekwencje styczniowych zdarzeń będą widoczne i później – w lutym i w marcu. W każdym z tych państw zdarzy się w styczniu coś, co spokojnie będzie można potraktować, jako swoisty game changer.

Kraj nad Wisłą na dziejowym zakręcie

Lektura amerykańskiej strategii bezpieczeństwa wprawiła w osłupienie europejskich analityków i liderów. Wywołała poważny niepokój również nad Wisłą. Jednym z jej elementów jest zapowiedź wycofywania się Stanów Zjednoczonych z Europy. To nic nowego, bo w zasadzie to trend, który rozwija się od wielu lat, a za Trumpa jednie przyspieszył. Nowością jest jednak ustawienie Unii Europejskiej jako główne zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych. Unia jest tu opisywana jako źródło wszelkiego zła, zepsucia, upadku demokracji, wolności i wartości.

Nie trzeba specjalnie się zagłębiać w ten dokument, by łatwo zrozumieć, że Stany Zjednoczone pod wodzą Donalda Trumpa chcą rozbić UE, wzmacniając antyunijnych populistów, nacjonalistów, a nawet prorosyjskich i antysemickich ekstremistów. Trump, którego fascynują dyktatorzy i autokraci, chce zniszczyć Unię, gdyż z despotami negocjuje mu się świetnie. Zaś rozbudowany aparat biurokratyczny i polityczny Unii doprowadza go do szału. Łączy się to z ideologią nienawidzących Unii ideologów ruchu MAGA, ale przede wszystkim chodzi o ułatwienie robienia interesów. Dramatem jest jednak to, że cel Trumpa i Putina jest ten sam – rozwalić Unię.

I tu wkraczamy na krajowe podwórko i zdarzenie, które komentuję już od kilku miesięcy – progresywną wędrówkę Saturna przez Słońce i Medium Coeli horoskopu chrztu Polski. Przy jego pierwszym przejściu pod koniec XVIII wieku Polska na skutek rozbiorów utraciła niepodległość. Przy drugim przejściu podczas powstania styczniowego zlikwidowane zostały wszystkie, ułomne, symboliczne przejawy państwowości. Trzecie przejście Saturna ma miejsce teraz – w latach 2015-2035.

Upadek Unii Europejskiej, przy osłabiających siłę NATO działaniach Trumpa, to dla Polski totalna katastrofa. Katastrofą byłoby również wyjście Polski z UE, co odczulibyśmy natychmiast w postaci potężnego kryzysu gospodarczego i powrotu granic. Wystarczy poczytać o tym, co się dzieje w Wielkiej Brytanii po Brexicie, by się mocno przestraszyć. Jednak Wielka Brytania to potęga i jest wyspą, więc jest chroniona morzem. Polskę czekałby zdecydowanie gorszy los. Konsekwencją upadku UE byłby również nieuchronny powrót Ukrainy pod rosyjski but, co dla nas byłoby śmiertelnym zagrożeniem. Nie ma bowiem takiego muru, który by nas oddzielił od – już wtedy – rosyjskiej Ukrainy i straszliwych zagrożeń, jakie się z tym wiążą. I nie ma znaczenia amerykańska obecność wojskowa w Polsce, bo jak nas będzie bronić od Rosji jego sojusznik i partner ekonomiczny? Polska stałaby się państwem trzeciego świata, eksploatowaną przez mocarstwa kolonią podległą imperatorowi z Moskwy, wraz z patrzącym z obojętnością Wielkim  Bratem zza oceanu.

Jesień w polskiej polityce przynosi spektakularne zmiany, widowiskowe zwroty, nowe trendy, nowe nadzieje oraz stare zagrożenia.

Koalicja 15.X oraz liderujący jej Donald Tusk otrzymali ciężki cios. Los premiera i jego polityczna przyszłość wydawały się skończone. Publicyści, analitycy politycy i dziennikarze zaczęli ogłaszać w mediach teksty w stylu „Koniec Tuska”. Nie było to jednak bez podstaw. Donald Tusk znalazł się w latach 2024-2025 w jednym z najtrudniejszych etapów życia od blisko 40 lat, co było widać w jego zmęczeniu, wyczerpaniu, a nawet i wypaleniu.

Koniunkcja Plutona z urodzeniowym Księżycem oraz jednoczesna kwadratura ze Słońcem zadała mu potężny cios. Dodatkowo przez jego urodzeniowe Medium Coeli przewędrował Pluton w dyrekcji, co nie wyklucza tego, że kariera polityczna Tuska rzeczywiście dobiega końca. I pewnie byłoby tak, gdyby nie rewelacyjny solariusz, jaki będzie mieć Tusk w roku 2026, w którym na jego szczycie rezyduje beneficzny Jowisz. Tusk zatem jeśli odejdzie, to na swoich warunkach, np. rekomendując na premiera Radosława Sikorskiego.

Równocześnie do tego, co się dzieje w obozie koalicji 15.X, trwa zaskakująca wojna na polskiej prawicy, oraz mają tam miejsce ciekawe przegrupowania. Po zwycięskich dla Prawa i Sprawiedliwości wyborach prezydenckich, w których wygrał nominowany przez PiS kandydat – Karol Nawrocki – Jarosław Kaczyński pławił się w nimbie chwały, jako strateg-geniusz, jako mistrz politycznych gier i skomplikowanych batalii.

I zaraz po wakacjach, gdy Kaczyński nakręcał swoich zwolenników wizją większości konstytucyjnej, przyspieszonych wyborów, podbicia i wykończenia Konfederacji, której elektorat i działaczy miałby przejąć, coś zaczęło zgrzytać.

Zaraz po wielkim sukcesie, jakim był dla Kaczyńskiego wynik w wyborach prezydenckich, napisałem, że to pozorny sukces Kaczyńskiego i że nadciąga dla niego ciężki czas. Powodów było kilka. Pierwszym – osobowość zwycięzcy wyborów – natura Karola Nawrockiego, który napędzany Uranem na Medium Coeli w jego horoskopie, uwierzył w swoją dziejową misję,  postanowił zostać wodzem polskiej prawicy, ale tej bardziej na prawo od PiS, bo to głosy obu Konfederacji – Menztena i Brauna – zdecydowały o zwycięstwie Nawrockiego. Nawrocki urwał się więc ze smyczy Kaczyńskiego i zaczął grać na siebie i swoje interesy.

Jednak kluczowym wydarzeniem, który przynosi kłopoty Kaczyńskiego, jest wędrówka progresywnego Słońca przez progresywnego Saturna. To samo wydarzenie, tylko dotyczące urodzeniowego Saturna, miało miejsce w 2018 roku, gdy Kaczyński zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi i nie były to tylko kolana, ale coś znacznie poważniejszego. Prezes PiS jednak stanął na nogi po tym poważnym kryzysie.

Przejście Słońca przez Saturna w roku 2018 zradykalizowało i tak już radykalnego Kaczyńskiego, co zaczęło zamieniać Polskę w ponury autorytarny reżym. Działania Kaczyńskiego, przyzwolenie na ujście najbardziej groźnych, toksycznych, ekstremalnych i nienawistnych emocji i poglądów zaczęły hodować skrajną prawicę. Konfederacja Brauna urosła z poziomu 0,1% do nawet 10-11%.

Wędrówka progresywnego Słońca przez progresywnego Saturna sprawiło, że po wyborach poparcie zamiast iść w górę, zaczęło spadać. Kaczyński w swoim starym stylu zaczął z bezwzględnością niszczyć, rozgrywać i podbijać konkurentów z Konfederacji Menztena. Jego celem stało się rozbicie Konfederacji i zdominowanie Menztena. Na prawicy wybuchła zatem regularna wojna. Mentzen jednak się postawił Kaczyńskiemu i nie uległ presji.

Pozycja Konfederacji nie jest jednak wesoła. Opozycja tranzytującego Plutona do Słońca zaprzysiężenia Konfederacji może zapowiadać duży kryzys w partii Menztena, co przełożyło się na odebranie mu dotacji z budżetu oraz w jednym z sondaży przesunęło jego partię na czwarte miejsce. Trzecie zaś zdobyła partia Brauna.  Czy zatem Kaczyński może rozbić i zdominować Konfederację? Niekoniecznie…

Ostatnio Kaczyńskiemu karta nie idzie. Partia zalicza serię porażek i afer, z których najbardziej uderza w PiS ucieczka Ziobry – pistoletu Kaczyńskiego – na Węgry. Kaczyński wyraźnie słabnie, ramoleje, dziadzieje, traci siły i energię, i proces też bardzo przyspieszył. PiS stracił od sierpnia blisko 10% poparcia, które przeszło do obu Konfederacji. W partii mocno wrze. Widać wyraźnie, że zaczęła się wojna o schedę po prezesie. Nie pierwsza już zresztą. Tylko, że wszystkie poprzednie były falstartem. Tym razem jednak wojna domowa w PiSie raczej nie rozejdzie się po kościach. Mocno wyróżnia się w tej rywalizacji walka frakcji Morawieckiego z frakcją tzw. maślarzy. Morawiecki czuje silną presję, która związana jest z tranzytem Plutona przez jego Imum Coeli.

Kaczyński mrugając okiem do Konfederacji Brauna daje znak, że dogada się z każdym, choćby z diabłem, z rosyjską agenturą, antysemitami i nacjonalistami, którzy wzywają do wyjścia z UE. Progresja Słońca przez progresywnego Saturna u Kaczyńskiego ma zatem kilka konsekwencji. Radykalizuje PiS, które skręca w stronę antyeuropejskiego nacjonalizmu i wzmacnia radykałów na prawicy. Jednak to nie poprawia sytuacji Kaczyńskiego, którego gwiazda gaśnie.

I w tym ponurym obrazie narastającego antyeuropejskiego nacjonalizmu, prorosyjskich poglądów coraz większej grupy Polaków, zagrożeń związanych z rosyjską, antyukraińską propagandą płynącą z Kremla, jest coś optymistycznego i pozytywnego.

Odejście Kaczyńskiego z polityki będzie zdarzeniem nieporównywalnym do czegokolwiek, co zdarzyło się w ostatnich 35 latach. Nikt bowiem nie ma takiego talentu do wywoływania społecznych reakcji, sterowania masowymi emocjami, wyzwalania lęków i demonów, które tkwią w polskiej duszy. Z całym szacunkiem dla Nawrockiego, Mentzena i Brauna, ale przy Kaczyńskim są to amatorzy grający w lidze okręgowej, którzy stają w szranki z FC Barceloną albo Realem Madryt.

Wracają bowiem kłótnie, spory i awantury, z których słynęła polska prawica na początku lat 90-tych, rezydując w politycznych gabinetach osobliwości. Odejście Kaczyńskiego zamknie dziejową epokę polskiej polityki. Stanie się to bliżej, niż dalej. I choć nie zapowiada to uspokojenia nastrojów, to jednak tak zasadnicze przegrupowanie sił, to coś co wywróci do góry nogami krajową politykę i zamknie pewne podziały, które trwają od dziesięcioleci, a może nawet i dłużej.

Rynki na ostrym wirażu

Od stycznia 2026 rozpoczynam nowy cykl miesięcznych prognoz związanych ze światowymi parkietami oraz krajowym rynkiem finansowym. Prezentować będę prognozy związane z głównymi rynkami (giełda nowojorska, NASDAQ, FTSE i inne), z notowaniami niektorych walut, z rynkiem kryptowalut oraz z krajowymi wskaźnikami (GPW, zloty, krajowa gospodarka).

Giełdy
Styczeń przyniesie dużo wyzwań, niepokojów, znaków zapytania, a nawet może zapowiadać poważniejsze wstrząsy. Dotyczy to zarówno globalnych rynków, jak też i krajowego. Coraz więcej ekonomistów i analityków zacznie przebąkiwać o zbliżającym się kryzysie.

Kryzysowy aspekt widać w horoskopie giełdy nowojorskiej, gdzie progresywny Księżyc znajdzie się w opozycji z Saturnem. W horoskopie Dow Jonesa – jednego z głównych wskaźników NYSE – tranzytujący Uran znajdzie się w opozycji z Księżycem. Aspekt ten w kwietniu i w maju przyniósł głęboki spadek amerykańskiego rynku, z poziomu 4500 do 3750 punktów. Sytuację będzie nieco ratować tranzyt Jowisza przez IC DJI.

W horoskopie S&p500 progresywny Księżyc utworzy kwadraturę do Urana, do czego dołączy kwadratura progresywnej Wenus z Plutonem, co też może zachwiać rynkiem.

Kryptowaluty
O ile na rynku giełdowym widać pewne zawirowania i niepokoje, to na rynku kryptowaluty szykuje się prawdziwa rzeź. Dramatyczny zjazd memncoinów sygnowanych nazwiskiem Trumpa jest tego dobrym przykładem. Official Trump zjechał z poziomu 44 USD ze stycznia do poziomu  5 USD. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja na coinmemie Melanii Trump, który zjechał z poziomu 7 USD do poziomu 10 centów. Faktyczne bankructwo trumpowskich memicznych coinów to jednak zapowiedź większych wstrząsów na rynku kryptowalut.

W samym horoskopie BTC nie jest źle. Pluton wędrujący przez Merkurego raczej nie zapowiada dramatu. Ew bitcoina szybko stanie na nogi po zjazdach. W innych zaś krypto wieje grozą. W horoskopie libry Saturn tworzy kwadraturę do Słońca. W horoskopie solany jeszcze bardziej ponuro. Saturn przejdzie przez Słońce sol. Nie mniej pesymizmu widać w horoskopie tao. Kwadratura Saturna z Marsem oraz Neptun na Słońcu, a także lutowe przejście Saturna przez Słońce bittensora tao nie wróżą niczego dobrego. Poprzednim razem, gdy Saturn tworzył te aspekty do libry i solany  oraz do tao – w kwietniu – te tokeny spadły dramatycznie.

Waluty
Bardzo aktywny będzie Neptun na rynku waluty euro. Utworzy on kwadraturę do MC oraz przejdzie przez descendent euro waluty. Identyczne przejście Neptuna widać w grudniu przez descendent euro gotówki. Wygląda zatem na to, że europejska gospodarka wejdzie w nowy rok z dużą dawką pesymizmu.

Rynek krajowy
GPW
Warszawska giełda po dużych wzrostach z ostatnich miesięcy, zaliczy w styczniu zjazd. W horoskopie WIG Uran utworzy kwadraturę do MC. W horoskopie systemu notowań ciągłych Neptun znajdzie się w opozycji z Marsem.  Bronić się zaś będzie WIG20, gdzie Saturn utworzy trygon do ascendentu, Jowisz zaś sekstyl do Wenus. Nieźle też zapowiada się horoskop wskaźnika WIG30, gdzie Jowisz utworzy trygon Merkurym. Wygląda zatem na to, że polski rynek się wybroni po spadkach, jakie przewalą się przez globalne rynki.

Złoty
Rodzima waluta radzić sobie będzie raczej dobrze. Progresywny Księżyc znajdzie się w trygonie z Merkurym