80 lat minęło, jak jeden dzień – solariusz Donalda Trumpa…
Słoneczne Bliźnięta słyną z witalności, aktywności, ciekawości i lekkości. Na pewno sprzyja to temu, co XVI wieczny alchemik Johann Helmont nazywał „Vis vitalis” (siła życiowa), który z czterech żywiołów cenił przede wszystkim wodę i powietrze – a to właśnie żywioł Słońca Donalda Trumpa.
O prezydencie Stanów Zjednoczonych napisano i powiedziano niemal wszystko – dobrych i złych rzeczy. W sumie to nieistotne. W zgodzie ze słynną maksymą hollywoodzkich gwiazd: „nieważne czy mówią o tobie dobrze, czy źle, ważne, że mówią i nie przekręcają nazwiska”.
Solariusz Donalda Trumpa wskoczył 13 czerwca o godz. 18.43 czasu PDT (Pacific Daylight Time), czyli dzień wcześniej, niż urodziny kalendarzowe, ale wszyscy znawcy astrologii doskonale wiedzą, że solariusz może wystartować kilkanaście godzin przed lub po kalendarzowych urodzinach.
To co od razu zaskakuje, to całkowite przeciwieństwo horoskopu urodzeniowego, gdzie Trump większość (dziewięć) planet ma po lewej stronie, co sprawia, że ma zdolności przywódcze, silne „ego” oraz tendencje autorytarne.
W solariuszu jest dokładnie przeciwnie. Dziewięć planet jest po prawej – społecznej, demokratycznej stronie. Oczywiście Trump, który ewidentnie uwielbia dyktatorów i despotów, i sam chciałby być amerykańskim Łukaszenką, Putinem albo Erdoganem, nie zostanie przez to zwolennikiem deliberacji, rzeczowej dyskusji, ucierania poglądów, niczym na brukselskich salonach.
Jednak silna prawa strona solariusza sugeruje, że bez ludzi, bez ich zaangażowania, relacji z nimi i porozumienia, bez dyplomacji i negocjacji niewiele mu się uda, zwłaszcza w kwestii jego planów pokojowych dotyczących Bliskiego Wschodu i Ukrainy.
Osamotniony ascendent w Strzelcu pozwoli zobaczyć nieco łagodniejszą wersję egotycznej i narcystycznej osobowości POTUSA (President of the United States). Władca ascendentu solariusza (Jowisz) jest w wyniesieniu w Raku, w koniunkcji z Wenus. Być może Trump nieco spuści z tonu, zmityguje swoje agresywne zapędy do niszczenia i poniżania ludzi.
Niewątpliwie dominuje w tym solariusz dom VII (związki, relacje). Oba światła plus Uran zapowiadają wyjście Trumpa ze swojej strefy komfortu. Długie negocjacje, dyplomatyczne układanie się, dyskusje, podążanie w stronę kompromisu – to nie są rzeczy, które Trump lubi i stosuje, ale być może w drodze do upragnionej nominacji do pokojowego Nobla, którego oczywiście nie dostanie, będzie musiał zapłacić za to cenę okiełznania swojego narcystycznego „ja”.
A Trump, jak to Trump, o kasę martwić się nie będzie musiał. I jak to się mówi, że bogatemu „diabeł dzieci do snu kołysze”, to żeby nawet Ameryka zbankrutowała, to Trumpowi i jego wesołej rodzince bieda nie grozi. Medium Coeli w Pannie (władca w VIII domu), koniunkcja benefików (Wenus i Jowisz), plus Merkury, w domu VIII, a także Pluton w II domu, zapewnią mu szczodrość bogów.
Jedyne, czego Trump od gwiazd nie otrzyma, to zdrowia i dobrej formy. W VI domu (zdrowie) widać Marsa w Byku. I choć planeta ta ma łagodne aspekty, to jednak malefik w VI domu solariusza osiemdziesięciolatka to kiepska wiadomość i marnie wróży jeśli chodzi o jego formę i kondycję, choć pewnie Trump z tego świata raczej za żywota tego solariusza nie zejdzie.
Jest jednak sfera życia, która będzie mu dostarczać wielu zmarszczek i powodów do zmartwień – to związek i rodzina. Koniunkcja Księżyca z Uranem i to jeszcze na descendencie to woda na młyn dla brukowców, które będą się pastwić nad tym, co Donaldowi Melania zrobiła, czego zaś nie zrobiła. Wenus w opozycji z Plutonem powinien go pozbawić złudzeń, że może liczyć na ciepło i czułość swojej wybranki serca. Kryzys w jego małżeństwie wybuchnie z dużą mocą.
I choć w tym wieku o seksualnych ekscesach to nawet przyjaciel Epstine może zapomnieć, to jednak Saturn w domu V zapowiada, że na zbyt wiele uciech POTUS liczyć nie może. Dochodzi jeszcze do tego melancholijny Neptun w domu IV, więc być może zobaczymy ciekawą wersję Donalda – celebryty – Trumpa, w wersji bardziej opiekuńczej i troskliwej. Ta inkarnacja Donalda tak naprawdę polegać będzie na tym, by jak najwięcej zagarnąć dla siebie i rodzinki, a w tej grze Donald Trump zawsze był dobry.
Niebo w lipcu
Słońce przebywa w Raku, by 22.07 wejść w Lwa. Merkury retrograduje w Raku, by 23.07 wrócić do ruchu postępowego. Wenus znajduje się w Pannie, Mars wraz z Uranem zaś w Bliźniętach. Jowisz wędruje przez Lwa. Saturn przebywa w Baranie, by 26.07 przejść w ruch wsteczny. W Baranie znajduje się również Neptun, który jest w retrogradacji. W ruchu wstecznym znajduje się również Pluton w Wodniku. Nów Księżyca będzie mieć miejsce 14.07 w Raku, pełnia zaś 29.07 w Wodniku.

Bisekstyl nadziei
W roku 2024 zaczęła się na niebie formować fascynująca, niezwykła figura podwójnego sekstyla (bisekstyla), którą tworzą trzy wolno wędrujące planety pokoleniowe – Uran, Neptun i Pluton. Ze względu na ich długie, wieloletnie cykle, wszystkie ważne aspekty między nimi (koniunkcje, opozycje, kwadratury) i figury, które tworzą, są wydarzeniem epokowym, naznaczającym procesy na skalę dziesięcioleci, a nawet całych wieków.
O ile planety w skali dziesięcioleci tworzą często różne aspekty – ostatnio siedmiokrotna kwadratura Urana z Plutonem w latach 2012-2015 – o tyle ułożenie się tych trzech planet w figury to już zupełnie inna kwestia i coś znacznie rzadszego.
Te trzy planety w praktyce mogą zebrać się w cztery różne typy konfiguracji. Pierwszą jest planetarna huśtawka (dwie planety po jednej i trzecia po drugiej stronie). Drugim typem relacji między tymi planetami jest półkrzyż, czyli figura w kształcie litery T. Figury te mają charakter nieharmonijny, napięciowy i kryzysowy.
Trzecim są trójkąty, z których najważniejszy jest tzw. wielki trygon (trzy trygony) oraz różne warianty „małych” trójkątów: dynamiczny (trygon, kwadratura, kwinkunks), syntetyczny (trygon, sekstyl, opozycja), losu (sekstyl, kwadratura, kwinkunks), bisekstyl – podwójny sekstyl (dwa sekstyle i trygon). Z założenia można przyjąć, że wszystkie wersje trójkątów są harmonijne i niekonfrontacyjne, choć czasem składowym tych figur mogą być ostre i twarde aspekty (opozycja, kwadratura, kwinkuns).
Teoretyczna – czwarta konfiguracja – stellum, czyli koniunkcja tych trzech planet miała miejsce w 1081 p.n.e., ale była rozporoszona, bo w zakresie 20 stopni, a nieco dokładniejsza, bo w zakresie 7 stopni w 5037 p.n.e. W praktyce nigdy za czasów ludzkiej cywilizacji planety te nie znalazły się w dokładnej koniunkcji.
Wszystkich figur nie ma sensu analizować. Najważniejsze są te „główne” – półkrzyże, wielkie trygony oraz ścisłe wersje „małych” trójkątów. Takich figur w ostatnich dwóch tysiącach lat zdarzyło się kilka. Dla potrzeb naszej analizy pominę huśtawki i półkrzyże i zajmę się trójkątami.
W skali ostatnich dwóch tysiącleci doszło do pięciu takich formacji. Pierwszym w naszej erze takim zdarzeniem był wielki trygon znaków ziemskich z roku 734. Dwa lata wcześniej doszło do jednej z najważniejszych bitew w dziejach świata – bitwy pod Poitiers, gdzie Karol Młot zatrzymał arabski podbój Europy. Od tego momentu średniowieczna Europa rozpoczęła proces konsolidacji.
Drugim ważnym trójkątem był bisekstyl ognisto-powietrzny, który miał miejsce w roku 856. To czas jednoczenia się państwa Franków pod wodzą króla Karola Wielkiego, cesarza rzymskiego, twórcy pierwszego imperium w Europie po upadku cesarstwa zachodniorzymskiego. Od tego momentu można mówić o procesie tworzenia się cywilizacji europejskiej oraz jej potęgi.
Trzecim wydarzeniem łączącym planety pokoleniowe był bisekstyl, który miał miejsce w 993 roku. Nieco wcześniej powstało Święte Cesarstwo Rzymskie, potocznie: Pierwsza Rzesza Niemiecka, I Rzesza (niem. Erstes Reich) lub Cesarstwo rzymsko-niemieckie – cesarstwo niezwykle wpływowej i ważnej europejskiej dynastii Ottonów. Szczególną rolę odegrał zwłaszcza Otton II (chrzest Polski) oraz Otton III – twórca idei chrześcijańskiego zjednoczenia Europy, uczestnik tworzącego administracyjną państwowość państwa Piastów zjazdu gnieźnieńskiego.
W 1253 roku miał miejsce wielki trygon wodny. Połowa XIII wieku to złoty czas średniowiecza, okres wielkiego rozkwitu uniwersytetów, miast, kultury, religijnych dysput, herezji. Czas tzw. optimum średniowiecznego, niezwykle ciepłego, a przez to sprzyjającego rolnictwu i dobrobytowi okresowi w dziejach Europy.
Potem mieliśmy dużą przerwę. Kolejną ważną figurą był wielki trygon ziemski z 1770 roku. Jest to czas niezwykle dynamicznego przyspieszenia cywilizacyjnego, kulturowego, technicznego i naukowego. Ale to przede wszystkim czas trzech wielkich rewolucji – francuskiej, która obaliła arystokrację oraz dała podstawy współczesnej demokracji. Kolejną była angielska rewolucja – przemysłowa, która stworzyła nowoczesny kapitalizm. Trzecią zaś była amerykańska rewolucja niepodległościowa połączona z budową nowego wielkiego imperium, jakim od tej pory są Stany Zjednoczone.
Każde z tych zdarzeń niosło wielki postęp, rozwój, nowe idee, wizje i koncepcje. No i przyszła kolej na szóstą z kolei figurę planet pokoleniowych – ognisto-powietrzny bisekstyl, który właśnie teraz jest na niebie.
Figura ta tylko pozornie jest podobna do poprzednich. To co ją różni od poprzednich trygonów i bisekstylów to czas trwania i dokładność. Żywot poprzednich figur był zaledwie kilkumiesięczny. Dokładność też nie była idealna. W przypadku obecnie aktywnego bisekstyla jego czas trwania (2024-2030) wynosi aż sześć lat! Zdumiewająca jest też dokładność tej figury. I tu przechodzimy do punkt zwrotnego całej opowieści. W lipcu bisekstyl Urana, Neptuna i Plutona osiągnie zerową dokładność!
Nawet jeśli uwzględnimy jeszcze inne figury planet pokoleniowych w ostatnich 2 tys. lat – tak długo trwającej i tak dokładnej konstelacji dotąd nie było, być może nawet od czasów początku ludzkich cywilizacji…
Czyżby zatem miało nas czekać w lipcu coś wyjątkowego, epokowego, niezwykłego? A może w całym sześcioleciu gdy bisekstyl widać na niebie? Nawet jeśli tak będzie, to nie przeczytamy o tym w gazetach, nie zobaczymy tego w telewizji, nie znajdziemy w Internecie. Dowiemy się o tym za wiele lat, nawet za wiele dziesięcioleci, bo to figura niosąca przesłanie na całe wieki, całe epoki i ery.
Analizując różne historyczne zdarzenia astrologiczne, pamiętajmy by nie traktować ich publicystycznie, odnosząc je do bieżących wydarzeń, konfliktów, wojen, zwrotów, sojuszy. Często bowiem przeceniamy znaczenie (i zagrożenia) płynące z jakichś wydarzeń. Często też nie zauważamy ważkości czegoś, co się dzieje, rodzi i przydarza, co zaś później będzie kluczowe.
By jednak dostrzec jakieś płynące z tej konfiguracji subtelne sygnały, zapowiedzi, przekazy – a uważam, że jest to możliwe – potrzebna jest wnikliwość, spokój umysłu, umiejętność informacyjnego i medialnego odsiewania ziarna od plew.
Podstawowym pytaniem, które powinniśmy sobie w związku z tym zadać, to czy coś interesującego, twórczego, nowego, innowacyjnego (technologicznie, społecznie, kulturowo, duchowo) ma teraz miejsce? I nie bójmy się w tych nerwowych, niespokojnych czasach zadać sobie jeszcze jedno pytanie: co dobrego rodzi się na naszych oczach?
By sobie uświadomić, jak trudne jest dostrzeżenie tych subtelnych sygnałów i wizji, zróbmy mały eksperyment.
Przypomnij sobie jakąś bardzo dobrą, pozytywną, optymistyczną, pomyślną wiadomość, którą zobaczyłaś (zobaczyłeś) w telewizji, przeczytałeś (przeczytałaś) w gazecie, odnalazłeś (odnalazłaś) w Internecie w minionym tygodniu? Prawda, że nic ci do głowy nie przychodzi?
Kiedyś mój nauczyciel astrologii Leszek Weres na jednym ze swoich seminariów powiedział, że najważniejsze przesłanie związane z przełomową astrologiczną konfiguracją (chodziło mu o koniunkcję Urana z Neptunem z roku 1993) zobaczymy w ostatnich minutach wiadomości, w dziale ciekawostki, kultura, satyra, życie codzienne.
Pewnie tym razem będzie tak samo. Oglądajmy zatem uważnie lipcowe wiadomości, zwłaszcza pod ich koniec, gdy senni widzowie szykują sobie wieczorną herbatkę.
Lipcowy przełom - prognoza dla świata na lipiec

Jednym z głównych wydarzeń roku jest ingres Jowisza w znak Lwa, który miał miejsce w ostatnim dniu czerwca. Jowisz w Lwie wzmacnia zachowania godnościowe, odwołujące się do potrzeby uznania, szacunku, wielkości, pozycji, potęgi, prestiżu, akcentuje znaczenie patriotyzmu, wielkich chwalebnych czynów, dzieł, odwagi i heroizmu.
Jowisz w Lwie napędza media, zwłaszcza popularne, rozrywkowe, sensacyjne, wzmacnia demagogię, ale też sprzyja kulturze i sztuce.
Poprzednim razem Jowisz w Lwie wędrował w roku 2014. Spowodowało to wybuch populizmu, demagogii, odwołującego się do godności, wolności i niezależności. To wtedy zaczął się rozkręcać temat Brexitu, w polityczne szranki ruszył Donald Trump przed wyborami w 2016 roku. Polskim epizodem populistycznej nawalanki była afera podsłuchowa w restauracji „Sowa i przyjaciele”, co spowodowało rok później klęskę Platformy Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych i prezydenckich.
Ciemne oblicze ingresu Jowisza w Lwa ujrzeliśmy na krajowym podwórku, co ma związek z awanturą o odebranie prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu orderu Orła Białego.
Wspomniana przeze mnie w innym tekście opowieść o bisekstylu planet pokoleniowych ma też jeszcze jedną odsłonę. Dwa punkty w zodiaku odgrywają istotną rolę – początek Lwa i początek Strzelca. Jeśli pojawi się tam jakaś ważna planeta, tworzy się figura trapezu, czyli ściętej piramidy. I to właśnie wydarzy się w lipcu, gdy Jowisz uzupełni jej czwarty punkt.
Podstawą trapezu będzie zatem opozycja Jowisza z Plutonem, a jej górna część to sekstyl Urana z Neptunem.
Pod koniec miesiąca wydarzy się coś jeszcze. Na opozycję Jowisza z Plutonem nałoży się linia pełni. Do Jowisza dotrze Słońce, do Plutona Księżyc. Nałożenie się obu opozycji tworzy niezwykle mocną, twardą, groźną i agresywną planetarną linię (huśtawkę). Okres między 26 a 31 lipca będzie jednym z najbardziej dramatycznych, niespokojnych i niebezpiecznych momentów w całym roku, co przełoży się na polityczne dramaty, zaostrzenie sytuacji wojennej na froncie ukraińskim lub na Bliskim Wschodzie, przewroty, rewolty i gwałtowne zamieszki. Dojdą do tego pogodowe wstrząsy, katastrofy i kryzysy.
Uwaga świata skupiona jest również na Stanach Zjednoczonych, które obchodzą dwieście pięćdziesiątą rocznicę podpisania Deklaracji Niepodległości.
Stany nie są w najlepszym momencie swojej historii. Burzliwe, dramaturgiczne podpisywanie porozumienia o zawieszeniu broni z Iranem po amerykańsko-izraelskim ataku na Iran z końca lutego to tak naprawdę przyznanie się do porażki. Jakiekolwiek wygibasy robiłby prezydent Trump, Amerykanie tę wojnę przegrali. Jest to kolejna przegrana lub niewygrana wojna w ostatnich pięćdziesięciu latach, po Wietnamie, Afganistanie, Iraku. Choć USA ma też na swoim koncie pewne sukcesy, jak zakończenie wojny w Jugosławii, obalanie dyktatorów (Libii, Iraku, Egiptu, Wenezueli). Ale i te sukcesy mają gorzki wymiar. Po złym Mubaraku, Husseinie, Kadafim i Maduro przyszli wcale nie lepsi od nich, a na Bliskim Wschodzie nadal wybuchają wojny.
O podziałach, rozdarciu, o kryzysie amerykańskiego imperium napisano i powiedziano już bardzo dużo. Stany są potwornie zadłużone, zanika klasa średnia, rosną zaś fortuny oligarchów z wielkich koncernów, sypie się infrastruktura, narasta kryzys opioidowy, następuje deindustrializacja, gdyż produkcja przemysłowa została wyprowadzona do coraz mocniej następującym Ameryce na odciski Chinom.
I choć o podziale amerykańskiego społeczeństwa napisano wiele, to dawno ta polaryzacja nie była tak silna i dramatyczna. Wzmacniają się radykałowie z prawa i lewa. Ekstremizm, fanatyzm – polityczny, religijny i ideowy – zaczyna dominować nad tradycyjnie silnymi w demokracjach partiami środka.
Ze Stanami Zjednoczonymi coś niedobrego dzieje się już od kilkudziesięciu lat, gdy do głosu zaczęli coraz mocniej dochodzić radykalni, fundamentalistyczni ewangelikalni chrześcijanie (adwentyści, metodyści, zielonoświątkowcy, baptyści, badacze pisma i inne), którzy dosłownie interpretują Pismo Święte, sprzeciwiają się nowoczesności, często popierają nacjonalistyczne, rasistowskie, skrajnie prawicowe nurty polityczne. To potężna grupa społeczna i elektorat. Tych Amerykanów jest w stanach blisko 60 mln i to w dużej mierze oni są zwolennikami trumpowskiego ruchu MAGA.
Ich siła zaczęła dynamicznie rosnąć po tym, gdy w znak Barana wkroczył odpowiedzialny za duchowość i doświadczenie religijne Neptun. Przestało chodzić jedynie o wiarę i osobistą relację z Bogiem. U Baran zawsze chodzi o rywalizację i walkę, więc Neptun w Baranie pokazał chrześcijan z mieczem (karabinem) w ręku, którzy idą na bój.
Polityczna i społeczna polaryzacja zaczęła się szczególnie mocno nasilać po pierwszej w dziejach opozycji tranzytującego Plutona do Słońca Stanów Zjednoczonych, co miało miejsce w roku 2015.
Neptun jest mocno aktywny w horoskopie Stanów Zjednoczonych. Wraz z Saturnem przewędrowały przez Imum Coeli horoskopu USA w roku 2025. Neptun aż pięciokrotnie przejdzie przez IC horoskopu Niepodległości. Piąte – ostatnie przejście – nastąpi w lutym 2027 roku.
Imum Coeli to symbolicznie sfera Raka i Księżyca. To obszar poczucia bezpieczeństwa. W horoskopach państw rezyduje tam naród, lud, rodziny, patriotyzm, poczucie bezpieczeństwa, tradycja, obyczaje.
Każda bez wyjątku osoba interesująca się astrologią mundlaną (polityczną) zadałaby pytanie. A co się działo ze Stanami Zjednoczonymi, gdy Neptun był poprzednio w tym miejscu? Czy też dochodziło do takich bolesnych podziałów, rozdarcia, konfliktów i sporów o charakterze ideologicznym, społecznym i duchowym?
Nie trzeba studiować historii Stanów Zjednoczonych, by wiedzieć, że najbardziej tragicznym epizodem w dziejach USA była wojna secesyjna (lata 1861–1865). Czas potwornego rozdarcia, wojny domowej, konfliktu w którym trudno powiedzieć o co tak naprawdę chodziło, bo chodziło przede wszystkim o poczucie zagrożenia związanego ze zmianami, upadkiem tradycyjnych wartości, zderzeniem z gwałtowną nowoczesnością.
Poprzedni tranzyt Neptuna przez Imum Coeli miał miejsce dokładnie w środku wojny, w latach 1862-1863…
I choć zapewne nie dojdzie do tak dramatycznego zwarcia i wojny domowej, to jednak wisi ona w powietrzu, a obie strony – tradycjonaliści i liberalni demokracji – nienawidzą się szczerze i głęboko. Niewiele zatem trzeba by doszło do masowej przemocy. Wystarczy jednak, że ktoś pierwszy podpali lont, a to może się zdarzyć w każdym momencie.
Największe IPO w dziejach świata, czyli kto bogatemu zabroni
Po największym w dziejach świata debiucie rynkowe giganta, gdy 11 grudnia 2019 roku akcje saudyjskiego giganta naftowego Saudi Aramco po raz pierwszy trafiły do obrotu na giełdzie w Rijadzie (Tadawul), ich cena wzrosła na otwarciu o 10%. Uczyniło je wówczas największą ofertą publiczną (IPO – ang. Initial Public Offering „pierwsza oferta publiczna) w historii. No i wydawało się, że nikt i nic tego nie przebije. Do czasu…
13 czerwca SpaceX – firma należącej do Elona Muska – weszła na giełdę tak, jak wielu inwestorów sobie wyobrażało: z ostrym strzałem kursu tuż po starcie – na otwarciu akcje spółki kosztowały 150 dol. za sztukę – oraz z zamknięciem dnia z blisko 19% zwyżką. W kilka godzin spółka stała się nie tylko największym debiutem w historii, osiągając kapitalizację rynkową na poziomie 2,1 bln dol. Był to największy debiut giełdowy w historii, a inwestorzy objęli łącznie 555,6 mln akcji.
Niektórzy kręciliby nosami. Debiut w piątek? – słynne nasze powiedzenie „piątek, zły początek”, gdy wszyscy myślą o weekendzie i odpoczynku? Och, jakżeż się mylicie… Elon Musk nie bał się piątku. On miał bardzo dobry powód, by ten debiut miał miejsce właśnie w tym dniu. Dlaczego? Nie ma co do tego najmniejszej wątpliwości. Tę decyzję podpowiedzieli mu astrolodzy… Wprawdzie giełda wystartowała o godz. 9.30, ale ze względu na ogromne zainteresowanie zakupem akcji, ich realna sprzedaż zaczęła się o godz. 9.50.
Horoskop IPO Space X – idee fixe Muska – wizji zdobywania kosmosu, ale też zimnego pragmatyzmu związanego z boomem na sztuczną inteligencję, komunikację satelitarną, plus zapewne – potencjalne usługi dla rządu i podmiotów komercyjnych – można uznać za bardzo dobry.
Dlaczego astrolodzy maczali w tym palce? Spójrzmy na oczywiste dla każdego astrologa kwestie i zalety tegoż horoskopu elekcyjnego:
- Zdecydowana większość planet jest w górnej połówce horoskopu (wzrost, rozwój).
- Wenus (władca Medium Coeli) w koniunkcji z Jowiszem (koniunkcja benefików, w tym Jowisza w egzaltacji).
- Księżyc w egzaltacji w Byku.
- Medium Coeli w Byku (bogactwo, dobrobyt jako cel)
- Ascendent w Lwie (medialny wizerunek, popularność, sława, gwiazdorstwo)
- Malefiki w domach upadających (Saturn w IX, Pluton w VI domu). Ustawianie malefików w domach upadających to sprytna sztuczka niwelująca ich złowrogie działanie.
- Słońce jest w XI domu, a to przecież dom nowoczesnych technologii, innowacji, sztucznej inteligencji.
- Sygnifikator nowoczesnych technologii i innowacyjnych biznesów – Uran – jest w domu X horoskopu.
- Niezbyt wiele nieharmonijnych aspektów.
- Zrównoważone żywioły i jakości.
Jeden z najbogatszych ludzi w dziejach świata J.P. Morgan, który korzystał z usług znanej astrolożki Evangeline Adams powiedział: „Czy to prawda, że milionerzy nie korzystają z usług astrologów? Tak to prawda, ale miliarderzy owszem – chętnie”.
Grobowiec demonów
Kiedy stąpasz po polu minowym, to idź ostrożnie, kiedy zaś przemierzasz piekło, czyń to szybko i nie odwracaj się za siebie…
W każdej wojnie, w każdym konflikcie i awanturze ktoś pierwszy podpala lont, uderza, prowokuje. Gdy mamy do czynienia z bolesnymi, dzielącymi, jątrzącymi, rozdzierającymi rany, ale też politycznie zapalnymi tematami, trzeba zachować ogromną ostrożność, umiar i empatię. Od politycznych liderów wymaga się bowiem mądrości, patrzenia w przyszłość i umiejętności myślenia strategicznego. Gorzej gdy ich celem jest nabijanie sobie punktów poparcia. I to się właśnie stało w polsko-ukraińskiej awanturze o UPA i Banderę.
Dramatyczne zaostrzenie polsko-ukraińskich relacjach i sporu związanego ze zbrodniami na Wołyniu rozpoczęło się od fatalnej w skutkach decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który jednemu z oddziałów ukraińskiej armii nadał patronat dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii Stefana Bandery.
Każdy rozsądnie myślący człowiek przyzna, że to co się zdarzyło w ostatnich tygodniach w stosunkach polsko-ukraińskich to koszmar, katastrofa, dramat, klęska. I trudno jednoznacznie powiedzieć, kto zawinił, gdzie jest przyczyna tego poważnego kryzysu. Jednak można źródło tej katastrofy dość precyzyjnie nazwać. Jest nim… historia.
Podczas licznych spotkań prezydenta Zełenskiego z premierem Tuskiem, szef polskiego rządu wielokrotnie prosił go, by przywódca Ukrainy uważał z promowaniem nacjonalistycznych symboli, gdyż przyniesie to fatalne skutki. Rosja tylko na to czeka, by skłócić oba narody, napuszczając na siebie radykałów i szowinistów.
Skąd wzięła się ta dramatycznie zła decyzja Zełenskiego? W końcu w ostatnich latach Ukraińcy licznie nadawali tytuły jednostkom wojskowym, fundowali pomniki i ulice sygnowane symboliką UPA, Stepana Bandery (tytuł bohatera Ukrainy nadany przez prez. Juszczenkę w 2010), Romana Szuchewycza (tytuł bohatera Ukrainy nadany przez prez. Juszczenkę w 2007).
Wołodymir Zełenski niewątpliwie przejdzie do historii Ukrainy jako bohater, niezłomny lider, przywódca narodu w ciężkich czasach. Ale wielcy liderzy nie są nieskazitelni. Mają swoje braki, wady, słabości i defekty. O narcyzmie Donalda Trumpa powiedziano już niemal wszystko. Z narcyzmu Wołodymira Zełenskiego niewielu sobie zdaje sprawę. Tę niezbyt miłą stronę prezydenta Ukrainy opisał Zbigniew Parafianowicz, autor książki „Kłopot z Zełenskim”.
Zełenski łatwo się obraża, jest niezmiernie wyczulony na punkcie swojego wizerunku, jest zazdrosny o sławę i popularność. Można powiedzieć, że niemal każdy polityczny lider ma skłonności do narcystycznych zachowań. Jednak jeśli takiej postaci grunt zaczyna się usuwać spod stóp, może być nieobliczalna, bezwzględna, nawet okrutna.
Zełeński wygra wojnę, ale przegra pokój. To samo zdarzyło się choćby z Winstonem Churchilem, którego Brytyjczycy traktowali jako bohatera czasów wojny, ale zarazem byli nim potwornie zmęczeni.
Zełenski jest w niezwykle ciężkim, trudnym, kryzysowym momencie swojego życia. Wiosną Pluton rozpoczął tranzyt przez jego Słońce i Wenus i uczyni to pięciokrotnie domykając go pod koniec 2027 roku. Dodatkowo przez Słońce i Merkurego horoskopu zaprzysiężenia jesienią 2025 rozpoczął tranzyt Uran, który zakończył się właśnie teraz, w czerwcu. Właściwie można śmiało założyć, że to koniec jego dotychczasowej kariery na urzędzie prezydenta Ukrainy, a jak się od dawna przebywa w świetle reflektorów, to źle się znosi zejście ze sceny.
Narcystyczna natura Zełenskiego zignorowała potrzebę zwrócenia uwagi na dobro współpracy z Polską. Zełeński woli rozmawiać z silniejszymi, z Niemcami, Brytyjczykami i Francuzami. Mówiąc inaczej – po prostu zignorował polską wrażliwość i postanowił zagrać nacjonalistyczną kartą, by wzmocnić swoją pozycję. Oczywiście Zełenski nie jest nacjonalistą, choćby dlatego, że pochodzi ze wschodniej Ukrainy, gdzie nie istniały podobne tendencje oraz etnicznie jest Żydem, a Żydzi byli również ofiarami zbrodni wojennych dokonanych przez nie tylko hitlerowców, ale też przez ukraińskich nacjonalistów.
Pojawia się też nasz krajowy wątek – spotkanie ukraińskiego nacjonalizmu z polskim. Czy na Wołyniu doszło do masowych zbrodni ludobójstwa? Tak, doszło do strasznych rzeczy. Co się jednak stało, że po osiemdziesięciu latach od tej tragedii mamy największy kryzys na tym polu i najgorętsze dyskusje? Teraz gdy już właściwie nie ma już nikogo, kto był świadkiem tych zdarzeń? Dlaczego media, IPN, narodowa prawica nic nie wspominają o operacji polskiej NKWD z lat 1937–1938, w której sowieci zamordowali 110 tys. Polaków? Dlaczego nasi narodowcy przestali wspominać zbrodnię katyńską (21 tys. zamordowanych)? Dlaczego nasza prawica nic nie wspomina o deportacjach Polaków na Syberię i do gułagów z lat 1940-1941, w których zmarło blisko 30 tys. Polaków?
Prezydent Nawrocki poczuł, że jest na fali, że na nacjonalistycznym zrywie można ugrać polityczne punkty i użył politycznej broni atomowej, jakim było odebranie Zełenskiemu orderu Orła Białego, nadanego nota bene przez pisowskiego prezydenta Dudę. Kilka lat temu, jako szef IPN, zaledwie trzy lata temu, komentował podobne zdarzenia na Ukrainie: „Uważam, że swoich bohaterów Ukraińcy mają prawo wybierać sobie sami, nawet jeśli dla nich bohaterem jest Stepan Bandera czy Roman Szuchewycz”.
Dodajmy, że orderu Orła Białego nie zostali pozbawieni tacy szubrawcy, jak Mussolini, car Piotr I, caryca Katarzyna, pedofil kard. Gulbinowicz. Nawrocki nie odebrał orderu prezydentowi Juszczence, który dokonał znacznie więcej gestów popierających ukraińskich nacjonalistów.
Nawrocki jest niewątpliwie w politycznie korzystnym dla siebie momencie. Dyrekcyjna Wenus umacnia swoją wędrówkę przez Medium Coeli horoskopu zaprzysiężenia, a najsilniej będzie tam obecna w roku 2027, w którym Nawrocki zapewne zechce przejąć stery władzy na polskiej prawicy.
Ale poza cyniczną walką o władzę pojawiają się dylematy związane z interesami i dobrem państwa, społeczeństwa i bezpieczeństwem, które polscy narodowcy pod wodzą Nawrockiego mają za nic. Liczy się tylko władza i nic więcej.
Kluczem do tej opowieści są jednak czynniki moralne i psychologiczne. Polacy – jak żaden chyba naród na świecie – cierpią na zbiorowy narcyzm, który przejawia się wyjątkową wrażliwością na punkcie swojego wizerunku. Związane to jest z pielęgnowaniem ran, strat, nieszczęść, poczuciem wyjątkowości, szczególnej misji, domaganiem się uznania, docenienia, szacunku. To wszystko powoduje, że łatwo sterować takim społeczeństwem, wywoływać histeryczne reakcje, patriotyczne zadęcie i uniesienia, nakręcać spiskowe teorie, jak ta o zamachu smoleńskim. Rosyjskie służby specjalne tylko na to czekają.
W każdym z nas jest również silna potrzeba sprawiedliwości, ukarania winnych, zadośćuczynienia popełnionych zbrodni, która w tak emocjonalnie rozedrganym społeczeństwie jak polskie, jest wyjątkowo silne. Ale jaki kraj dogłębnie i wnikliwie rozliczył się z popełnionych przez niego zbrodni?
Belgia podczas swoich kolonialnych rządów w Kongo ma na sumieniu 10 mln zamordowanych czarnych mieszkańców tego kraju. Czy się za swoje zbrodnie rozliczyła? Pomniki odpowiedzialnego za te zbrodnie króla Leopolda są w wielu miastach w Belgii. Czy rozliczyła się Holandia i Francja za deportacje Żydów do obozów zagłady? Co zrobiły Węgry z rozliczeniem się za 500 tys. Żydów wysłanych do obozów zagłady. Czy rozliczyli się Litwini i Łotysze za współpracę z hitlerowcami? Czy rozliczyli się Turcy za pogrom Ormian (1,5 mln ofiar)? Co z chorwackimi ustaszami (wymordowali blisko 1 mln osób), serbskimi czetnikami (70 tys. zamordowanych). Czy Japończycy się rozliczyli za zbrodnie wojenne (10 mln ofiar). Czy rozliczyli się Brytyjczycy za rzezie w Indiach (nawet 100 mln )? Amerykanie – za mordy na rdzennych tubylcach (Indianach)? Przepraszali, korzyli się, stawiali pomniki i mauzolea pomordowanym? Nic z tych rzeczy!
Jedynym państwem w dziejach ludzkości, które częściowo i niechętnie, ale jednak się rozliczyło za popełnione zbrodnie, są Niemcy po II Wojnie Światowej.
A więc Ukraińcy mają być pierwsi w dziejach świata, który się ukorzą, przeproszą, będą błagać o wybaczenie i dziękować codziennie po parę razy za pomoc po rosyjskiej agresji? A czy Polacy się rozliczyli za koszmarną przemoc, za piekło, które uczynili ukraińskim chłopom w XVII wieku? Ilu ludzi za chłopskie bunty wbił na pal i spalił żywcem Jeremi Wiśniowiecki?
Naszej prawicy pod wodzą prezydenta Nawrockiego nie chodzi o prawdę i rozliczenie. Im (jemu) chodzi wyłącznie o nakręcanie nienawiści, a tak naprawdę o punkty wyborcze, które na tym godnościowym poruszeniu można by zyskać.
Co Polska na tym zyskała? Czy ktoś na świecie zainteresował się tematem ludobójstwa na Wołyniu? Ile ukazało się na ten temat artykułów w liczących się mediach, bo rosyjskich propagandowych mediów nikt normalny nie czyta. Niestety. Świat ma kompletnie gdzieś to, co się stało osiemdziesiąt lat temu na Wołyniu. Natomiast wielu analityków i dziennikarzy zaczyna się zastanawiać, co się stało z Polakami, że stali się antyukraińscy?
Czy to wszystko się skończy katastrofą, porażką naszej wschodniej polityki? Niekoniecznie. Może nam to nawet wyjść wszystkim – Polakom i Ukraińcom – wyjść na dobre. W horoskopie chrztu Polski ma miejsce koszmarna progresja Saturna przez Medium Coeli, o czym już pisałem wielokrotnie.
https://solarius.pl/prognozy-miesieczne/prognoza-na-lipiec-2025/
Na szczęście przez Medium Coeli horoskopu chrztu wędruje również dyrekcyjna Wenus. To jej działanie sprawia, że w tych strasznych, potwornie niebezpiecznych i groźnych dla Polski czasach (wojna w Ukrainie, kryzys w NATO, wycofywanie się amerykańskich wojsk w Europy, wojna w Zatoce Perskiej, rosyjska wojna hybrydowa, terrorystyczne zamachy) mamy też kupę szczęścia – wejście do G20, gospodarcze sukcesy, wielkie inwestycje, program zbrojeń SAFE.
By doszło do prawdziwego i szczerego pojednania polsko-ukraińskiego, musiał się zdarzyć kryzys, przełom, przesilenie, tak jak – parafrazując Czechowa – strzelba wisząca w I akcie, musi wystrzelić w III. Może dopiero teraz, gdy zrobiło się tak źle i nieprzyjemnie, mogą pojawić się słowa pojednania, przebaczenia i uzdrowienia, by różni źli ludzie w Polsce, w Ukrainie i w Rosji nie rozgrywali tego do cynicznych, politycznych gier.
W 1965 roku, w czasie antyniemieckiej histerii rozkręcanej przez narodowych komunistów od Moczara i Gomułki, mocno popieranej przez polskie społeczeństwo, doszło do czegoś niezwykłego. Polscy hierarchowie poszli całkiem pod prąd i wyciągnęli rękę do niemieckich biskupów, zapraszając ich na uroczystości Milenium Chrztu Polski oraz wzywając do zakończenia wrogości w słynnym orędziu „Udzielamy wybaczenia i prosimy o przebaczenie”.
Cuda się zatem zdarzają, cuda są możliwe, zwłaszcza w tej części świata – tak mocno poszarpanej, pełnej zakopanych w ponurych grobach demonów przeszłości.
Rynki i gospodarka
Finanse
Zaczął się trudny i nerwowy proces negocjacji pokojowych w konflikcie w Zatoce Perskiej, co od razu wpłynęło na notowania ropy naftowej i gazu obniżając ceny. Na rynkach jednak nie widać euforii, bo i sytuacja jest niepewna i niespokojna. Już wkrótce jednak na rynek wróci optymizm, ale też niezupełnie, gdyż szykują się też duże wstrząsy.
Giełdy
„Coś” mocnego widać w horoskopie Dow Jonesa. W wakacje skumulują się dwa trudne aspekty, kwadratura Plutona do ascendentu oraz tranzyt Urana przez Słońce tegoż horoskopu. Prawdopodobnie jednak nie dojdzie do jakichś większych wstrząsów. Tych spodziewajmy się bardziej jesienią i w przyszłym roku – na II i III przejściu Urana. W horoskopie S&P500 widać nieco więcej optymizmu. Tranzyt Jowisza przez Urana przynieść może wzmocnienie pozycji wielkich spółek amerykańskiej gospodarki. Obawy związane z narastaniem spekulacyjnej bańki na rynku technologicznych spółek póki co się nie materializują. I nie widać ich również w wakacje. W horoskopie NASDAQ po udanym debiucie Space X lipiec powinien przynieść wzrosty, na co duży wpływ ma koniunkcja Jowisza przez Księżyc tegoż horoskopu. W Europie panować będą minorowe nastroje. W horoskopie londyńskiego FTSE 100 w maju zaczęła się umacniać kwadratura Saturna ze Słońcem. Jednak najtrudniejsze – II przejście – tej planety zapewne zmaterializuje się jesienią.
Kryptowaluty
Niewesoło wygląda sytuacja na rynku kryptowalut. Spadek na bitcoinie jest potężny. 50% spadek wartości w skali roku robi wrażenie. Technicznie nie wygląda to dobrze, zapowiadając wręcz krach na rynku. Jednak nie do końca. W sierpniu przez ascendent horoskopu BTC wędrować będzie Jowisz, co przyniesie odbicie. Podobnie ponuro wygląda sytuacja z etehereum, które też zaliczyło potężne spadki. Jednak w sierpniu Jowisz przewędruje przez Słońce ethera, więc w II połowie wakacji mogą wrócić wzrosty na kryptowalutach.
Waluty
Po dużych spadkach, euro zacznie rosnąć do USD. W horoskopie euro waluty w lipcu Jowisz przejdzie przez Księżyc.
Rynek krajowy
Wiosna zatrzymała trend wzrostowy warszawskiej giełdy. Widać jednak nadciągającą hossę. W horoskopie nowej siedziby warszawskiej giełdy w sierpniu Jowisz będzie wędrować przez Księżyc. Zaś w horoskopie WIG20 na ascendent wkroczył Jowisz.
Złoty
Wiosna nie była łaskawa dla złotego, który mocno poleciał do koszyka walut. Sytuacja jednak się zdecydowanie poprawia. W horoskopie wejścia złotego w obieg z 1924 roku, po dwóch latach wędrówki przez Skorpiona, progresywny Księżyc opuszcza ten niekorzystny znak i wkracza w Strzelca. W lipcu na MC horoskopu reformy Grabskiego wkracza również Jowisz. Jedynie w horoskopie denominacji z 1995 roku próżno wypatrywać optymizmu. Twardych aspektów jest bez liku. To znak, że agencje ratingowe mogą obniżyć rating złotego lub wysłać ostrzegawcze sygnały, na co kluczowy wpływ ma rosnące zadłużenie i deficyt.















