Dzień zwycięstwa Petera Magyara (horoskop rządu Magyara)
„Stoję przed wami dlatego, że miliony Węgrów zdecydowały, że chcą zmiany — powiedział lider partii TISZA Peter Magyar”.
Czy to tylko przypadkowa symbolika, czy też jest w tym coś głębszego i bardziej nośnego? W tym samym dniu, w którym Dzień Zwycięstwa obchodził drżący o swoją pozycję rosyjski dyktator Władymir Putin, swoje zwycięstwo przypieczętował Peter Magyar po wygranych przez niego wyborach parlamentarnych, zaprzysięgając 12 kwietnia swój rząd.
Jeden – zbrodniarz, ponury starzejący się dyktator, nakręcony imperialistycznymi mrzonkami despota. Drugi – młody, dzierżący wielki kapitał zaufania wyzwoliciel Węgier spod władzy kleptokratycznego, mafijnego, oligarchicznego systemu Victora Orbana.
Ta relacja Putin-Magyar nie jest przypadkowa. Węgry stały się rosyjskim kondominium, strefą zależną – politycznie, ekonomicznie i wywiadowczo – od Wielkiego Brata ze Wschodu.
Czy jednak nadzieje wiązane z nowym przywódcą Węgier nie są budowane na wątłym, iluzorycznym gruncie? Już w prognozie na kwiecień
https://solarius.pl/prognozy-miesieczne/prognoza-na-maj-2026/
przestrzegałem przed tym, by nie traktować Magyara jako panaceum na wszystkie problemy – już nie tylko Węgrów, ale też europejskich liberałów i demokratów.
Magyar nie jest bowiem chodzącym dobrem i wzorem demokraty. Ma swoje ciemne strony, tajemnice i słabości, które jeszcze na pewno wyjdą na światło dzienne.
Jeszcze niejeden liberalny komentator, dziennikarz i analityk się na nim zawiedzie, gdy okaże się, że wywodzący się z FIDESU Magyar, aż tak bardzo nie oddalił się od swojej macierzystej partii, będąc w gruncie rzeczy byłym nieźle żyjącym w starym systemie funkcjonariuszem upadłego reżymu.
Jednak dzieje są pełne historii ludzi, którzy będąc członkami autokratycznego systemu, zawodząc się na nim, poszli w kierunku reform, rewolucji, a nawet demokracji.
Jak zapowiadają się zatem rządy Petera Magyara? Czy przyniosą oczekiwane przez nie tylko węgierskich, ale też europejskich demokratów zmiany i reformy, czy też jego premierowanie będzie rozczarowaniem i zawodem?
Bez względu na to, jakie polityczne poglądy mają obecni i przyszli zwolennicy rządu Magyara, jak też i jego przeciwnicy i krytycy, władanie Magyara zapowiada się całkiem nieźle, żeby nie powiedzieć, że przejdzie do historii w aurze sukcesu i zwycięstwa.
Już pierwsze spojrzenie na horoskop rządu Magyara uspokaja obawiających się tego, że lider TISZY zamieni się w autokratycznego Orbana. Były premier Węgier na początku był przecież demokratycznym, proeuropejskim, liberalnym demokratą. Dopiero z czasem zaczął zamieniać się w sprytnego populistę, prorosyjskiego autokratę i zwykłego złodzieja.
Zwróćmy uwagę na bardzo silną obsadę prawej strony horoskopu, która w klasycznym układzie zodiaku reprezentuje Wagę (descendent), znak demokracji, deliberacji, kompromisu, negocjacji i porozumienia.
Problemem może być paradoksalnie coś, czego obawiało się wielu krytyków Magyara. Słaba obsada lewej (w naturalnym układzie zodiaku to Baran – ascendent) może wręcz sygnalizować, że rządowi Magyara zabraknie „twardej ręki”, przysłowiowego masowego wsadzania do więzień i puszczania w skarpetkach.
Tę polityczną doktrynę cynizmu – na początku rządów wieszać i ścinać – zawdzięczamy słynnej postaci Niccolo Machiavellego, autora „Księcia”, który patrzył na politykę pesymistycznie widząc w niej brutalne starcie, bezwzględną walkę i rywalizację.
Horoskop rządu Magyara idzie w poprzek cynicznej wizji Machiavellego odwołując się raczej do fundamentów liberalnej demokracji, do wizji Alexisa de Tocqueville, który akcentował znaczenie wolności dla demokracji, do społeczeństwa otwartego Karla Poppera.
Silna prawa strona horoskopu rządu Magyara sygnalizuje, że Węgry – wraz z ich nowym liderem – wracają do powojennych korzeni europejskiej demokracji, do idei konsensusu, szukania wspólnego dobra, współpracy i porozumienia kosztem autorytarnych ciągot, które mają populiści ze Wschodu i Zachodu.
W horoskopie tym rządzą przede wszystkim ziemia (7 punktów) i powietrze (6 punktów). Ziemsko-powietrzny charakter tego horoskopu sugeruje dążenie do racjonalizmu, spokoju, rozsądku i rozwagi. Ziemia i powietrze są bowiem żywiołami środka. Po epatujących lękowymi emocjami populistycznych rządach Orbana widać zwrot w stronę pragmatyzmu.
Ziemskość tego horoskopu najlepiej widać poprzez ascendent Panny. Węgry są bowiem jedną nogą nad przepaścią. A zadziwiająco spokojne przekazanie władzy przez dawny reżym nie wynika z tego, że w złodziejach z FIDESU obudziła się jakaś demokratyczna refleksja.
Oni po prostu uciekali z tonącego okrętu, którym jest węgierska gospodarka, chcąc przytulić, ile się da, oraz szybko czmychnąć przed odpowiedzialnością.
Ascendent Panny sygnalizuje żmudny trud bolesnych, nieprzyjemnych, twardych reform, które czekają Węgry, by otrzymać unijne fundusze. Bruksela już wie, że nie da niczego na ładne oczy, jak w przypadku Polski, w której po wygranej Karola Nawrockiego zostały zatrzymane demokratyczne zmiany, że tym razem postawi wysokie wymagania i warunki.
Słońce rządu znajduje się na wierzchołku IX domu. To nie jest korzysta pozycja z punktu widzenia astrologii elekcyjnej (dom upadający). Sygnalizuje to, że rząd Magyara będzie płynąć po wzburzonych falach zmian, zwrotów, wstrząsów i kryzysów, trochę jak rząd Tadeusza Mazowieckiego, którzy mierzył się z kosmiczną koniecznością dokonania wielkiej zmiany ustrojowej.
Może to także oznaczać burzliwy rozpad potężnej na razie partii TISZA, kłótnie, spory i konflikty. W końcu zdecydowana większość członków tej partii to polityczni nowicjusze oraz ludzie, o których wiele nie wiemy, ale wkrótce się dowiemy i nie będą to zawsze miłe wieści.
Mimo niezwykle silnej pozycji politycznej i większości konstytucyjnej Magyar wcale nie będzie pewnie i spokojnie sterować kołem władzy. Będzie zmuszony do podejmowania wielu niepopularnych, bolesnych i trudnych decyzji, o czym świadczy kwadratura Słońca z Księżycem (ostatnia kwadra).
Księżyc (lud, społeczeństwo) znajduje się w buntowniczym Wodniku, w V domu, co sugeruje, że oczekiwania wobec Magyara będą ogromne, może nawet zbyt wysokie, a to oczywiście będzie rodzić rozczarowania. Indywidualizm, ekscentryzm i niezależny element towarzyszący Księżycowi sprawi jednak, że Magyar ma zapewnioną ogromną medialną popularność, bo nic tak nie przyciąga uwagi, niż gorące dysputy, dyskusje, starcia, awantury, barwne postaci na politycznej scenie. Tego zaś wokół i w samym rządzie Magyara brakować nie będzie.
Pewne napięcia i konflikty są wpisane w ten horoskop, o czym świadczy obecność Saturna w Baranie (upadek) w domu VII (dyplomacja i sprawy międzynarodowe). Nie wygląda zatem na to, żeby relacje z Brukselą były sielanką.
Podobnie napięcia szykują się w relacjach z Ukrainą, więc niektórzy zaczną wręcz oskarżać nowego premiera, że w kwestii ukraińskiej idzie w kierunku Orbana.
Rządy Magyara nie będą jednak chaotyczną szamotaniną. Widać w nich silnie reformatorski ruch, a nawet pewną brutalność i bezlitosną postawę wobec kontestujących pozycję Magyara opozycjonistów i rosyjskiej agentury.
Świadczy o tym obecność Marsa w Baranie (władztwo) w domu VIII (dawne naturalne władztwo Marsa). Dodatkowo Mars jest w kwadraturze ze znajdującym się w XI domu Jowiszem, co sprawia, że rewolucyjny duch mocno się będzie unosić nad rządami Magyara. W domu VIII znajduje się również władca horoskopu Merkury.
Wyrazistość tego horoskopu widać również w silnej pozycji Marsa w Baranie (władztwo) i Jowisza w Raku (wyniesienie). Nawet jeśli obie planety są w kwadraturze, to jednak nie zabraknie tego, co opinia publiczna, media i analitycy lubią najbardziej – spektaklu, dramaturgii, energii, żarliwych dyskusji, a nawet konfliktu.
Słońce i Merkury w Byku (silna ziemia) sygnalizują, że to właśnie kwestie ekonomiczne będą głównym obszarem aktywności nowego rządu. Węgry są w dramatycznej sytuacji gospodarczej, rozkradzione przez oligarchów, spenetrowane przez mafię, w tym rosyjską.
Jednak Słońce ma trygon do ascendentu, oraz jest w sekstylu z Jowiszem, więc Magyar raczej dobrze sobie poradzi ze swoim barwnym towarzystwem, które przyciągnął do władzy.
Powstaje zatem pytanie, jak zapiszę się rząd Magyara w historii? I tu przechodzimy do kluczowego układu w tym horoskopie, do Medium Coeli. MC znajduje się w Bliźniętach. Na MC znajduje się wyśmienita koniunkcja Wenus z Punktem Szczęścia. Wenus ma ładny trygon do Księżyca w Wodniku oraz sekstyl z Marsem.
Cokolwiek zatem się z tym rządem wydarzy, jak bardzo się pokłócą ze sobą członkowie TISZY, jak wiele zobaczymy podziałów, konfliktów, burzliwych secesji, rząd ten przejdzie do historii na miarę polskiego rządu ustrojowej reformy, jakim był rząd Tadeusza Mazowieckiego.
Magyar jest zatem skazany na sukces, choć taka opinia utrwali się o jego władzy dopiero po wielu latach.
Pierwszy kryzys czeka rząd Magyara wiosną przyszłego roku, gdy tranzytujący Saturn przechodzić będzie przez Marsa. Zapewne będzie to związane z zawodem oczekujących szybkiego cudu wyborców Magyara, coś co znamy również z naszego podwórka, czym była po spektakularnym sukcesie w wyborach parlamentarnych w 2023 roku, porażka wyborcza Tuska i Trzaskowskiego w roku 2025.
Dużą poprawę sytuacji na Węgrzech, wyjście z kryzysu, stawanie na nogi po katastrofie, jaką były rządy Orbana, widać jesienią 2027 roku oraz w 2028, gdy Jowisz wkroczy na ascendent i do I domu.
Kolejny kryzys czeka rząd Magyara w roku 2029 i 2030, gdy Saturn przejdzie przez Słońce rządu. Jednak jest to czas konstytucyjnego końca kadencji rządu, więc jego słabe notowania i poczucie rozczarowania nie może dziwić.
Wenus z Punktem Szczęścia na MC zapisze na kartach historii ten rząd, jako coś, co uratowało liberalną demokrację po populistycznym tsunami, które się rozlewa od kilkunastu lat.
Niebo w czerwcu
Słońce przebywa w Bliźniętach, by 21 czerwca o godz. 10.24 wejść w znak Raka. Jest to moment, w którym linia wędrówki Słońca poruszającego się w kanale ograniczonym zwrotnikiem Koziorożca i Raka osiąga najdalszą pozycję (zwrotnik Raka) niejako właśnie „zawracając”. Moment ten jest jednocześnie początkiem astronomicznego lata, najdłuższym dniem i najkrótszą nocą na północnej półkuli. Od tego momentu dnia zacznie ubywać, a nocy przybywać. Merkury z Bliźniąt na początku miesiąca przewędruje do Raka. 29 czerwca Merkury przejdzie w ruch wsteczny. Wenus wędruje przez Raka i 13 czerwca wejdzie w Lwa. Mars znajduje się w Byku. 28 czerwca wejdzie zaś w Bliźniętach. Jowisz wędruje przez Raka i w ostatnich godzinach czerwca wejście w Lwa. Saturn i Neptun wędrują przez Barana, Uran zaś przez Bliźnięta. Pluton retrograduje w Wodniku. Nów Księżyca będzie mieć miejsce 15 czerwca w Bliźniętach, pełnia zaś 30 czerwca w Koziorożcu.

Wielkiego Brata z Europą długie pożegnania, czyli NATO nad przepaścią
Amerykanie mówią Europie: „żegnaj!” Pakują swoje drogie zabawki, wsiadają w swoje wielkie, groźne samoloty i odlatują w dal…
Zapowiedzi wojskowego i politycznego wycofania Stanów Zjednoczonych z Europy nie są niczym nowym, gdyż wspominał o tym już ponad pięćdziesiąt lat temu Richard Nixon. Pewne przesunięcia amerykańskich wojsk miały też miejsce za kadencji Baracka Obamy. Należało się więc spodziewać tego, że w końcu Amerykanie zaczną się wycofywać z tej części świata. No, ale nie podpalając przy tym mostów i nie bratając się z zamordystami, przeciw którym Zachód dzielnie stawiał opór przez dziesiątki lat.
Po upadku Związku Radzieckiego i rozwiązaniu Układu Warszawskiego w zasadzie wszyscy prezydenci: George Busch senior i junior, Bill Clinton, Barack Obama i Joe Biden wzywali Europę, by wzięła większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo, że Stany Zjednoczone kiedyś się z Europy zaczną wycofywać. Przynosiło to jednak mizerne skutki.
Dopiero nacjonalistyczni populiści z ruchu MAGA pod wodzą Donalda Trumpa zaczęli te zapowiedzi wdrażać w życie, wiedząc doskonale o tym, jak niepopularne w amerykańskim społeczeństwie jest wojskowa pomoc dla Europy. Populistów z MAGA jednak nie interesowało to, że zachodni, atlantycki sojusz Europy i Stanów Zjednoczonych opłaca się obu stronom, tworząc zaporę przed najazdem barbarzyńców ze Wschodu i Południa – „osi zła”, jak nazwał ją George Busch w 2002 roku – sojuszu dyktatorów, autokratów, despotów i zamordystów, dla których solą w oku jest demokracja, liberalizm i prawa człowieka.
Było zatem tylko kwestią czasu, by przyszedł ktoś, kto podpali lont pod zachodni sojusz Stanów i Europy, i tą osobą stał się oczywiście Donald Trump. W wielokrotnie omawianym przeze mnie horoskopie jego zaprzysiężenia ma miejsce ostra, agresywna figura wielkiego krzyża, której kluczowym elementem jest koniunkcja Słońca z Plutonem.
Destruktor i niszczyciel Trump wraz z jego wesołą czeredką oligarchów z MAGA, popieranych przez religijnych, nawiedzonych ewangelikalnych wieśniaków i fanatyków z pasa biblijnego (Karolina Północna, Karolina Południowa, Georgia, Alabama, Mississippi, Tennessee, Kentucky, Arkansas, Oklahoma, Teksas, Floryda i Missouri). „Ciemny lud” jak nazywał popierających nacjonalistyczną prawicę Jacek Kurski – rednecków, spauperyzowanych mieszkańców tzw. „rust belt” (pasa rdzy – Michigan, Indiana, Ohio i Pensylwania) zasilanych przeraźliwie bogatymi władcami bigtechów ryczą głośno „America first!”
Ale nawet takie patologiczne osobowości, jakimi są Donald Trump oraz karierowicze, potakiwacze i wazeliniarze przy jego boku, powinni racjonalnie kalkulować różne „za i przeciw” wycofywaniu amerykańskiej obecności w Europie, tym bardziej, że amerykańskie wojska nie stacjonują w Europie za darmo, że Europa słono płaci Wujowi Samowi za tę obecność, za setki miliardów dolarów kupuje amerykańską broń, technologie i surowce.
Opuszczając Europę, Trump strzela w stopę amerykańskiemu przemysłowi zbrojeniowemu, gospodarce, a przede wszystkim osłabia sojusz Zachodu, na granicach którego czyhają potężne zagrożenia.
Pierwsze decyzje już zapadły. Amerykańskie wojska opuszczają Rumunię. 5 tys. amerykańskich wojskowych opuszcza Niemcy. To akurat jest przykra, ale nie do końca zaskakująca wiadomość. Dużo większym szokiem okazało się, że będąca w drodze do Polski czterotysięczna grupa 1. Dywizji Kawalerii w ostatniej chwili zawraca. Powiedzieć, że dla Polaków był to szok, to jak nic nie powiedzieć.
Gdy emocje nieco opadły, okazało się, że nie oznacza to definitywnego wycofania amerykańskich żołnierzy z Polski, że wojskowi zostaną jednak przesunięci do Polski – prawdopodobnie z Niemiec.
Kluczem jest jednak to, w jaki sposób została potraktowana Polska – najwierniejszy z wiernych sojuszników Wuja Sama. Polska spełniła z naddatkiem wszelkie amerykańskie oczekiwania. Wydaje rekordowe 5% budżetu na wojsko, za setki miliardów złotych kupuje amerykańską broń, technologie (elektrownia atomowa) i gaz. Stany Zjednoczone od ponad stu lat cieszą się w Polsce rekordowym w Europie poparciem.
Teraz zaś zostaliśmy – po raz kolejny – potraktowani z buta. Niepokojących sygnałów było wiele – obrażanie wojsk sojuszniczych za ich postawę w Iraku i w Afganistanie, dogadywanie się za plecami Polaków ze śmiertelnym wrogiem, agresorem i wojennym zbrodniarzem Putinem, uderzanie w broniących naszego bezpieczeństwa przed rosyjską nawałą Ukraińców. Doszła do tego ostentacyjna pomoc w ewakuacji do USA oskarżonych o poważne przestępstwa Ziobry i Romanowskiego oraz ignorująca naszą postawę i sojusz decyzja o wycofaniu amerykańskich żołnierzy, którzy byli już w drodze do Polski.
Pojawia się zatem główne, fundamentalne pytanie. Czy istnieje jeszcze zachodni sojusz Stanów Zjednoczonych z Europą, czy NATO upadnie, czy Polska straci gwarancje bezpieczeństwa i zostanie osamotniona wobec rosyjskiego zagrożenia?
Istnieją dwa horoskopy Paktu Północnoatlantyckiego. Pierwszy jest na 4 kwietnia 1949. Tego dnia doszło do podpisania aktu założycielskiego NATO. Drugim horoskopem jest moment wejścia w życie traktatu na podstawie art. 11 traktatu, który stanowił, że wejdzie on w życie, gdy dokumenty ratyfikacji zostaną złożone w depozycie rządu Stanów Zjednoczonych Ameryki przez większość sygnatariuszy, co nastąpiło 24 sierpnia 1949.
W tym pierwszym horoskopie ma miejsce tranzyt Saturna przez rozbudowane stellum w znaku Barana, gdzie znajdują się: Merkury, Wenus, Mars i Słońce. Tranzyt Saturna zaczął się w kwietniu przejściem przez Merkurego, a zakończy się trzecim przejściem przez Słońce w marcu 2027.
To twardy, kryzysowy tranzyt, ale niekoniecznie zły. Poprzednim razem Saturn wędrował przez to stellum w roku 1997. W tym to właśnie roku podjęto decyzję o zaproszeniu kolejnych państw do rozmów w sprawie przystąpienia do NATO. Ich pokłosiem było wejście w siły sojuszu Czech, Polski i Węgier w marcu 1999 roku. Tym samym po raz pierwszy w historii NATO, w skład państw członkowskich weszły kraje będące dawniej członkami Układu Warszawskiego.
Dziś myślimy o tym zdarzeniu jako zapisie w historycznej książce, zapominając o tym, jak dramatyczny był to moment, jak twardo i ostro sprzeciwiała się temu Rosja, jakimi groźbami rzucała i jak mocno straszyła odwetem. Saturniczny kryzys stał się zatem szansą – w myśl taoistycznej myśli. Zapewne kolejny tranzyt Saturna – parafrazując słynne powiedzenie Fryderyka Nietschego – nie zabije NATO, ale go wzmocni.
Nie mniej ciekawie wyglądają progresje w tym horoskopie. W roku 2021 przez Medium Coeli tegoż horoskopu przeszło Słońce. W 2022 roku Słonce przeszło przez Księżyc, a w 2024 – przez Urana. W roku 2022 Szwecja wraz z Finlandią złożyły wniosek o przyjęcie do paktu. Po długim i żmudnym procesie ratyfikacji przez pozostałych członków oba kraje zostały członkami NATO w roku… 2024.
To jednak nie koniec ważnych zdarzeń na szczycie horoskopu NATO. Progresywne Słońce bowiem dogoni w roku 2028 progresywnego Urana, który przez minionych osiemdziesiąt lat przewędrował w progresji cztery stopnie. Zdarzenie z poprzednich lat tchnęło ożywczego ducha, dało potężne wsparcie dla wschodniej flanki NATO w postaci świetnie wyszkolonych i wyposażonych szwedzkich i fińskich jednostek.
Należy zatem oczekiwać, że Wuj Sam z Waszyngtonu swoją impertynencką decyzją o olaniu współzałożonego przez niego sojuszu, da rozwojowego kopa uderzonemu przez decyzję Trumpa sojuszowi. Możliwe, że do NATO wejdą kolejne kraje – Bośnia i Hercegowina, Albania, no i przede wszystkim… Ukraina, na co dziś nikt by nie postawił w jakimkolwiek zakładzie ani grosza.
To, że obawy o przyszłość paktu są grubo przesadzone i niezasadne ujawnia nam jeszcze jedno ważne zdarzenie w tym horoskopie. W latach 2015-2025 przez wspomniane przeze mnie planetarne stellum w Baranie w tzw. dyrekcji (1 stopień=1 rok) energię, wsparcie i moc zapewnił Jowisz.
W drugim horoskopie Paktu – wejścia w życie z 24 sierpnia 1949 w roku – też mają miejsce ważne zdarzenia. Pakt NATO czekają duże, poważne, trudne, kryzysowe wyzwania.
Kluczowym wydarzeniem – źródłem potężnych zawirowań, wstrząsów, kryzysu i zagrożeń, z jakimi mierzy się NATO – jest dyrekcja Plutona przez ascendent tegoż horoskopu, która ma właśnie teraz miejsce. Za dwa lata tranzytujący Pluton przewędruje przez Imum Coeli tegoż horoskopu. Nieco wcześniej, w roku 2027 progresywny Mars przejdzie przez będące w koniunkcji Księżyca i Saturna.
To seria potężnych i twardych ciosów, a nawet groźba, że NATO czeka militarna konfrontacja lub interwencja. Być może jednak dojdzie do jakiegoś – hybrydowego lub nawet kinetycznego – starcia z Rosją w państwach nadbałtyckich (przesmyk suwalski, Łotwa, Narwa w Estonii) lub w Mołdawii (Naddniestrze).
Dużym wsparciem będzie zaś tranzyt Jowisza, który będzie mieć miejsce latem tego roku na MC, a w 2027 przez Słońce i Księżyc. Nadzieję widać również w horoskopie polskiej akcesji do NATO z 1999 roku, w którym już w czerwcu Jowisz przejdzie przez ascendent.
Tak niesamowita, widowiskowa koncentracja zdarzeń we wszystkich trzech ważnych dla samego Paktu NATO, ale też i dla Polski, horoskopach, sygnalizuje, że znajdujemy się w jednym z najbardziej przełomowych momentów w całej osiemdziesięcioletniej historii paktu. I nie jest to zapowiedź jego kresu, upadku lub osłabienia. Wręcz przeciwnie.
Parafrazując słynne powiedzenie przypisywane Winstonowi Churchillowi, powtórzone w trakcie kryzysu w 2008 roku przez doradcę Baracka Obamy Paula Romera: „kryzys to zbyt dobra okazja, by ją zmarnować”, kiedyś podziękujemy Donaldowi Trumpowi, za to, że dał Europejczykom kopa w dupę, dzięki któremu wreszcie przejrzeli na oczy.
Polacy zaś zaliczając lekcję Realpolitik, przechodzą proces porzucania infantylnych, romantycznych, dziecięcych iluzji i fantazji o dobrym wujku zza granicy, który przywozi prezenty, pocieszy i obroni. Program SAFE jest zatem czymś, co nie tylko jest konieczne dla ochrony polskich granic przez złem płynącym ze Wschodu. Jest też sygnałem, że Polacy potrafią sami zadbać o swoje interesy, że mogą być solidnymi, ale też poważnymi i cennymi partnerami sojuszu wzmacniając go i wspierając.
Amerykańska lista zmartwień - prognoza dla świata na czerwiec

Jest co najmniej kilka czynników, które w globalnej skali podnoszą temperaturę emocji, wzmagają dramaturgię, tworzą iście telewizyjne suspensy. Spróbujmy uporządkować listę tych gorących tematów, które elektryzują komentatorów i analityków, nakręcając medialne histerie i generując kolejne znaki zapytania.
- Blokada cieśniny OrmuzBrak przełomu w negocjacjach pokojowych, a nawet nasilenie się konfliktu, powrót działań zbrojnych w zatoce. Niepokój związany z sytuacją w tym rejonie świata znów rośnie. Rośnie też pesymizm związany z konsekwencjami blokady.
- Ekonomiczne konsekwencje blokady cieśniny OrmuzTracą cierpliwość ekonomiczni analitycy z powodu przedłużania się blokady, co powoduje rozlewanie się kryzysu w globalnej gospodarce, poprzez poważne zakłócenia w dostawach ropy i gazu, nawozów, helu i wielu innych ważnych produktów bez których globalna gospodarka zaczyna wytracać impet.
- Kryzys NATODecyzja Donalda Trumpa o początku wycofywania wojsk z Europy rozwala atlantycki sojusz Zachodu (omawiam ją w osobnym tekście)
- Zaostrzenie sytuacji wokół Kuby
Donald Trump desperacko potrzebuje sukcesu, czegoś przypominającego brawurową akcję porwania prezydenta Wenezueli Maduro. Czymś takim mogłoby być obalenie komunistycznego reżymu na Kubie.
- Kłopoty Trumpa
Donald Trump w zastraszającym tempie traci popularność. Jesienią czekają go bardzo ważne połówkowe wybory (tzw. midterms), w których może stracić większość w Kongresie, ale też i w Senacie. A autokraci nie lubią tracić władzy, stając się nieobliczalni i agresywni.
- Chiński dylemat Tukidydesa
Powoli, nieuchronnie, ale konsekwentnie zaostrza się sytuacja wokół Taiwanu, którego odzyskanie stało się idee fixe wodza Chin Xi Jinpinga.
- Zwrot w wojnie w UkrainieOddala się wizja podboju Ukrainy przez Kreml. Rosja słabnie, nie korzysta na zwyżce cen ropy, a jej przemysł wojskowy i paliwowy dostaje coraz więcej batów na skutek innowacyjnie prowadzonej przez Ukraińców strategii wojennej. Na ukraińskim froncie wprawdzie przełomu nie ma. Trwa pat przypominający wyniszczające walki w I Wojnie Światowej.
Czerwiec obfitować będzie w liczne układy i formacje. Na niebie sformują się aż trzy figury. Pierwszą jest obserwowany już od blisko trzech lat układ bisekstyla (podwójnego sekstyla), który zostanie między 25 a 30 czerwca wzmocniony koniunkcją Masa, z będącym częścią tego układu Uranem.
Drugą figurą będzie trapez, którego konstrukcję tworzy bisekstyl i który zacznie się uściślać w połowie miesiąca. Jego podstawę tworzy opozycja Jowisza i Merkurego z Plutonem. Górę (ściętą piramidę) tworzy sekstyl Marsa z Uranem do Neptuna.
Trzecią figurę ujrzymy pod koniec miesiąca. Będzie nią półkrzyż znaków kardynalnych na pełni, której linia znajdzie się w kwadraturze z Neptunem.
Większość tych wątków w jakiś sposób jest powiązana z tym, co się dzieje w Stanach Zjednoczonych i wokół nich, z postacią prezydenta Donalda Trumpa, jego ekscentryczną osobowością, narcyzmem, podejmowanymi dziwacznymi, szokującymi decyzjami.
Nie zapomnijmy o tym, że w horoskopie amerykańskiej niepodległości ma miejsce szalenie ważny, choć niekoniecznie widoczny i spektakularny tranzyt, jakim jest wędrówka Neptuna przez Imum Coeli.
Wszystko to dzieje się w symbolicznym momencie zbliżającej się w lipcu 250 rocznicy uzyskania niepodległości. Imum Coeli w horoskopie państwa reprezentuje obszar narodowego bezpieczeństwa, niezawisłości, stabilności, podstawowych struktur, jakimi są rodzina, tradycja, zbiorowa pamięć.
Do IC horoskopu niepodległości w lipcu zeszłego roku zbliżył się Saturn i Neptun. Planety te zatrzymały się na IC tworząc stacjonarną koniunkcję. Po retrogradacji w marcu przez IC przewędrowały ponownie. Neptun tam jeszcze wróci w listopadzie. Piąty i ostatni raz przejdzie przez IC w styczniu 2027.
Saturn swoim tranzytem boleśnie obnażył amerykańskie lęki, fobie, strachy i demony, które manifestują się w postaci powtarzającego się cyklicznego schematu w amerykańskiej polityce – naprzemiennych etapów ekspansjonizmu i izolacjonizmu.
Saturn wzmacniający sztywność, konserwatyzm, lęki, zachowawcze strategie i schematy wzmacniał izolacjonistyczne tendencje Amerykanów, w postaci walki z imigracją, wojen celnych oraz wycofywania się amerykańskiego zaangażowania wojskowego z Europy.
Poprzednim razem Saturn wędrował przez IC horoskopu Stanów Zjednoczonych (1996 i 1997 rok). Miało to miejsce podczas kadencji prezydenta Billa Clintona, który zareagował na tranzyt Saturna całkiem przeciwnie, niż Trump. Clinton był zwolennikiem rozszerzenia NATO doprowadzając do porozumienia z Jelcynem, rozszerzając pakt NATO – m.in. o Polskę w 1998 roku.
Głębsze i bardziej dalekosiężne konsekwencje mają miejsce w przypadku tranzytu Neptuna przez IC. Poprzednim razem, gdy Neptun wędrował przez IC (1861), miał miejsce najbardziej tragiczny epizod z dziejów Stanów Zjednoczonych, gdy wybuchła bratobójcza wojna secesyjna.
To co dzieje się obecnie z amerykańskim supermocarstwem, może nie jest tak tragiczne, jak miało to miejsce w latach 60-tych XIX wieku, ale niepokój co do przyszłości Stanów, jest olbrzymi. Na temat tego, co niepokojącego i złego dzieje się z USA, napisano już setki tekstów i analiz. W ostatnich kilku latach mamy do czynienia wręcz z ich zalewem.
I dużym uproszczeniem byłoby sprowadzanie tego kryzysu jedynie do postaci Donalda Trumpa i jego ekscentrycznej prezydentury. Większość współczesnych problemów Stanów Zjednoczonych ma swoje wieloletnie przyczyny, sięgające nawet lat 80-tych. Dziwna, toksyczna, karykaturalna, patologiczna prezydentura Trumpa oraz popierającego go ruchu MAGA to tylko skutek, nie zaś przyczyna.
Neptun niesie dekompozycję, rozluźnienie, rozpuszczenie, utratę spoistości i formy. Dla państwa niesie to zagrożenia związane z jego stabilnością, siłą i autorytetem. Przejście Saturna i Neptuna przez IC niepodległości niesie szereg poważnych, groźnych konsekwencji dla Stanów Zjednoczonych. Nie chodzi jedynie o politykę, wojskowość, biznes. Największym zagrożeniem dla amerykańskiego mocarstwa jest upadek i zanik jego kulturowego soft power, mitu, magnetycznej siły przyciągającej emocje i namiętności.
Wielu analityków twierdzi, że interwencja w Iranie jest jednym z największych błędów, jaki popełniła amerykańska administracja w swoich dziejach. A to co jest najbardziej osobliwe to, że Stany Zjednoczone w ostatnim czterdziestoleciu nie wygrały żadnej wojny, gdyż były to albo porażki (Wietnam, Afganistan, Irak) albo status konfliktów nie został wyjaśniony.
Dużo lepiej zaś szły Ameryce proxi war (wojny zastępcze), takie jak pierwszy Afganistan (radziecka interwencja), obalanie dyktatorów (Hussein, Mubarak, Kaddafi), oraz sama zimna wojna.
Donald Trump sterowany swoim horoskopem zaprzysiężenia, w którym ma miejsce wielki krzyż oraz koniunkcja Słońca z Plutonem niejako był „skazany” na ekstremalność, destrukcyjne działania, wojny, konflikty, awantury.
Niosąca ogromne zagrożenie – polityczne, wojskowe i ekonomiczne – blokada cieśniny Ormuz jest wielkim problemem dla świata. Zatrzymanie ruchu okrętów jest zabójcze dla wszystkich uczestników konfliktu. Irański reżym zagrożony brakiem dochodów, może upaść. Spadające dramatycznie notowania Donalda Trumpa zmuszają go do szukania jakiegoś rozwiązania przez listopadowymi midterms (wyborami połówkowymi), które bez zakończenia wojny w Iranie, będą straszliwą klęską dla Trumpa, dla ruchu MAGA i Republikanów.
Blokada cieśniny nie potrwa jednak długo. Widać to dobrze w kilku ważnych ekonomicznych horoskopach, w których między czerwcem a wrześniem będzie mieć miejsce seria pomyślnych zdarzeń sugerujących wzrosty i hossę. Warunkiem, by się to stało, musi być uspokojenie sytuacji w Zatoce Perskiej, zawieszenie broni i odblokowanie ruchu w cieśninie Ormuz.
- W horoskopie bitcoina w sierpniu widać ważne zdarzenie, jakim jest optymistyczny i pomyślny tranzyt Jowisza przez ascendent.
- Niemal w tym samym czasie – sierpień – Jowisz przejdzie przez Słońce kryptowaluty ethereum.
- We wrześniu progresywny Księżyc znajdzie się na Medium Coeli horoskopu euro, zaś już w lipcu Jowisz przejdzie przez Księżyc horoskopu gotówkowej wersji euro.
- Również w lipcu Jowisz przejdzie przez Księżyc horoskopu NASDAQ.
- W sierpniu Jowisz przejdzie przez Księżyc przeprowadzki GPW do nowej siedziby.
- W czerwcu Jowisz przejdzie przez ascendent horoskopu WIG20.
Po koszmarnej zimie dla Ukrainy, w wojnie zaczyna się przechylać szala na rzecz Ukrainy. Nie jest to jeszcze przełom, ale widać wyraźnie, że Rosja ma coraz większe problemy. Ukraina zaś radzi sobie coraz lepiej, stawiając na nowoczesną taktykę dronową, która dezorganizuje rosyjskie zaopatrzenie, przemysł, gospodarkę i logistykę.
Im bliżej jesieni, tym optymizmu będzie coraz więcej. W listopadzie zacznie się niezwykle pomyślny tranzyt Jowisza w horoskopie współczesnej niepodległości Ukrainy, który będzie mieć miejsce w zgrupowaniu planet na przełomie Lwa i Panny (Jowisz, Merkury, Wenus, Słońce).
Poprzednim razem tranzyt Jowisza przez to stellum miał miejsce w tragicznym momencie dla Ukrainy, gdy Rosja rozpoczęła w 2014 roku wojnę hybrydową, zajmując Krym, Ługańsk i Donieck. Impet Rosji, która parła na Zachód, został zatrzymany, na co wpływ miał właśnie tranzyt Jowisza. I choć była to tylko przerwa między kolejnymi etapami wojny, działanie Jowisza pozwoliło się Ukrainie przygotować do kolejnej, znacznie większej agresji, która miała miejsce w roku 2022.
Jowisz zaczyna ten tranzyt w listopadzie i kończy wiosną 2027. Jest więc szansa na to, że Rosja przymuszona narastającym zagrożeniem związanym z upadkiem gospodarki do zawieszenia broni.
Piekło polskiej prawicy
Banałem byłoby stwierdzenie, że do polityki – a zwłaszcza na jej szczyty – ciągną ambitne, przebojowe, pewne siebie, narcystyczne, skupione na sobie osobowości, ludzie, którzy mają poczucie wyjątkowości, szczególnej misji, roli i znaczenia.
Jednak od charyzmy i wizjonerstwa jest tylko mały krok do autokracji i dyktatury. Z drugiej zaś strony – ci wszyscy wielcy wizjonerzy, obdarzeni „boską iskrą” polityczni macherzy łatwo spadają z postumentów i piedestałów, zamieniając swoje władanie w kabaret, parodię, awanturnictwo, a nierzadko też w szaleństwo.
Dotyka to zwłaszcza skrajnych i radykalnych ugrupowań politycznych z lewa i prawa, rzadziej zaś umiarkowanych i centrowych.
Polska prawica przez długie lata cierpiała na wyjątkową kłótliwość, na nadmiar skupionych na sobie narcystycznych, przekonanych o swojej wyjątkowości indywidualistów. W polskiej prawicy było bowiem „za dużo wodzów, a za mało Indian”.
Pamiętne są zwłaszcza awantury z lat 90-tych, wojna na górze (1990) z czasów prezydentury Lecha Wałęsy oraz rozpad obozu solidarnościowego. Do oczu skoczyli sobie prawicowi działacze w 1992 roku podczas upadku rządu Olszewskiego (nocna zmiana).
Potem całkiem wypadli z parlamentu (1993). Mnożyły się i dzieliły ugrupowania w Konwencie Świętej Katarzyny (1994-1995). Żarli się straszliwie członkowie Akcji Wyborczej Solidarności (1997-2001).
W efekcie polska prawica uchodziła za awanturnicze, niepoważne, ekscentryczne środowisko, które nie potrafi utrzymać władzy i sprawnie rządzić. W tych wszystkich awanturach i konfliktach pojawia się ciągle kilka nazwisk, m.in. Antoni Macierewicz, Jan Parys, Jacek Kurski, Janusz Korwin Mikke, Marek Jurek, bracia Kaczyńscy.
Jednak kluczową rolę odegrał – i nadal odgrywa – Jarosław Kaczyński. On okazał się najzdolniejszym, najbardziej utalentowanym, przebiegłym, sprytnym i sprawczym politykiem polskiej prawicy.
Dokonał on czegoś wydawałoby się niemożliwego – zjednoczył wszystkie ekscentryczne ruchy, spacyfikował awanturniczych prawicowych gwiazdorów, podporządkował ambitnych działaczy oraz młodych, agresywnych, rządnych władzy, przywilejów i pieniędzy młodych prawicowych aktywistów.
Kolejną rzeczą, która zapewniła Kaczyńskiemu polityczny sukces, było odkrycie siły, atrakcyjności i skuteczności populizmu. Dzięki temu zdobył – wraz z bratem – pierwszy raz władzę w 2005 roku, którą na skutek awantur i konfliktów w koalicji stracił w 2007.
Największym ciosem jednak była dla niego śmierć brata w katastrofie smoleńskiej 2010 roku i zajęcie jego miejsca w pałacu prezydenckim przez działacza PO (Bronisława Komorowskiego).
I choć Jarosław Kaczyński doświadczył silnych ciosów i traum, politycznie nie spoczął i dzięki wykorzystaniu populistycznych strategii odzyskał władzę w 2015 roku (zwycięstwo parlamentarne i prezydenckie).
Nie ma wątpliwości – w tym skłóconym, konfliktowym, wypełnionym ambitnymi i narcystycznymi osobowościami – Kaczyński jest wielkim magiem, który nad tym towarzystwem skutecznie panuje i których to ludzi umiejętnie kontroluje.
„Coś” się jednak zaczęło w tym doskonale funkcjonującym i sprawnym mechanizmie zacinać i sypać. Po zwycięstwie w 2025 roku w wyborach prezydenckich Karola Nawrockiego prawica szła pewnym krokiem ku zwycięstwu i odzyskaniu pełni władzy – oczywiście pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego, który otoczony nimbem zwycięzcy miał pomysł na odbicie prawicowego elektoratu Menzenowi i Braunowi. W ostateczności na podporządkowanie, zwasalizowanie, a w przyszłości „zjedzenie przystawek”, jakimi miały być Konfederacja Menzena i Korona Brauna.
A jednak sprawy zaczęły iść w innym kierunku. Notowania PiS spadają, wracają demony sporów, konfliktów i podziałów, Prawu i Sprawiedliwości rośnie po prawej stronie konkurencja. Co się stało i co nadal się dzieje, co jest kluczem dla tego proces?
W dziejach wielu narodów pojawiają się takie charyzmatyczne postaci, które zdecydowanie wynoszą się na powierzchnię historii, na pierwsze strony podręczników. I tu nie ma znaczenia, czy to ich zdobywanie „rządu dusz” przynosi dobre, czy fatalne skutki.
Ważne jest zaś to, że niemal zawsze po ich odejściu system się rozsypuje, pada, gnije. Bo tak zwykle właśnie kończą autorytarne instytucje, polityczne organizmy i ideowe koncepcje budowane na charyzmie wodza.
Tym głównym zwornikiem, punktem odniesienia i zwrotnym przełącznikiem sterującym całym procesem jest postać Jarosława Kaczyńskiego. To on spaja polską prawicę, nadaje jej ton, tworzy narrację, napędza ją i integruje. Gdy więc „coś” z Kaczyńskim się dzieje, co go osłabia, ma to zasadniczy wpływ i na jego dzieło.
Kaczyńskiemu zaczynają się stawiać jego działacze, jego wybrańcy, jego nominaci. Ignorować go zaczynają liderzy konkurencyjnych prawicowych ugrupowań. Przestają się go bać szeregowi członkowie, a jego karni medialni żołnierze i wyznawcy zaczynają prowadzić swoje własne gry (Sakiewicz i TV Republika).
I jak na spotkaniu rodzin mafijnych wszyscy uważnie obserwują bossa, jak się miewa, czy jeszcze kontroluje organizację oraz czy ktoś nie zaczyna na niego czyhać. A jak się zacznie proces upadku wodza, zacznie się bezwzględna walka o władzę.
Osobą, która mocno zaczyna Kaczyńskiemu fikać, jest jeden z jego ukochanych politycznych synów, nadzieja, ale też ważny element systemu – były premier Mateusz Morawiecki.
Gdy Kaczyński odkrył gwiazdę Morawieckiego, byłemu premierowi progresywne Słońce wędrowało (i nadal wędruje) przez Lwa. Progresywny Mars wkroczył mu też wtedy na Medium Coeli, a Wenus na Jowisza. Dodatkowo dyrekcyjny Jowisza przekraczał mu ascendent. Nic dziwnego, że Morawiecki politycznie rósł. Rosły w nim też ambicje, potęgowała się wizja spadkobiercy i dziedzica Kaczyńskiego.
Jednak Morawiecki jako ciało obce w PiS (bankowiec, były doradca Donalda Tuska) nie za bardzo pasuje do populistyczno-narodowego Prawa i Sprawiedliwości. Morawiecki jednak trafnie wyczuwa, że dalszy dryf PiS na prawo zmarginalizuje partię i zamknie ją w radykalnie prawicowej niszy starzejącego się elektoratu. Jego konkurenci zaczęli z nim walkę (tzw. maślarze) wobec nieco bardziej centrystycznych zwolenników Morawieckiego (harcerze).
Co zrobi Morawiecki? Niewątpliwie były premier odegra ważną rolę w związku z przyszłością Prawa i Sprawiedliwości. Założone przez niego stowarzyszenie jest klinem, który podzieli partię, gdyż sprawy zaszły już za daleko, a kłótnie, spory i ostre dyskusje nie są już do załagodzenia. Sam Kaczyński chętnie by się pozbył Morawieckiego, ale nie może sobie pozwolić na awanturę na rok przed wyborami, więc czeka do początku kampanii wyborczej, by wyciąć harcerzy z list wyborczych.
Były premier przechodzi przez bardzo mocny, trudny i przełomowy astrologiczny proces, jakim jest tranzyt Plutona przez Imum Coeli horoskopu. Do descendentu zaś zbliżać się zaczyna Saturn. Dodatkowo przez jego stellum Słońca, Wenus i Marsa zbliżać się zaczyna dyrekcyjny Księżyc. Morawiecki więc wie, że albo zrobi radykalny krok, albo przepadnie.
Postawił się również Kaczyńskiemu prezydent Karol Nawrocki (nominacja nieakceptowanego przez Kaczyńskiego sędziego Kapińskiego na prezesa SN). Nawrocki niewątpliwie ujawnia silne ambicje do przejęcia kierowniczej roli na prawicy. Niedawno Uran przewędrował przez Medium Coeli jego horoskopu.
Podobny proces miał miejsce rok wcześniej w przypadku Donalda Trumpa. Nawrocki zatem przyniesie jeszcze Kaczyńskiemu sporo zmartwień. W przyszłym roku przez jego ascendent w Pannie wędrować mu będzie Jowisz, więc i „ego” Nawrockiego mocniej się ujawni.
A co z głównym bohaterem opowieści, z prezesem Prawa i Sprawiedliwości? Czas Jarosława Kaczyńskiego ewidentnie się kończy. Oczywiście ma znaczenie jego wiek (77 lat), choć przecież dużo starsi politycy rządzili i rządzą.
Kaczyński słabnie fizycznie, ale też emocjonalnie i intelektualnie, traci swoją hipnotyczną moc, niezwykłą umiejętność kierowania ludźmi, podporządkowywania ich sobie, nawet bardzo silnych, agresywnych i władczych osobowości.
Te wszystkie procesy najpełniej uosabia i symbolizuje w astrologii Saturn, a ma on teraz wielki wpływ na prezesa PiS. W technice progresji sekundarnych progresywne Słońce znalazło się na progresywnym Saturnie (tzw. progresja do progresji).
Podobny proces miał miejsce w roku 2018, gdy progresywne Słońce przewędrowało przez urodzeniowego Saturna. To był dla niego bardzo trudny zdrowotnie czas, gdy zmagał się z groźnymi przypadłościami zdrowotnymi i na pewno nie były to tylko problemy z kolanami.
Obecna progresja przypomina to zdarzenie z 2018 roku. Niekoniecznie musi to przynieść gwałtowną chorobę. Saturn może uczynić gorsze rzeczy, niż heroiczne odejście w chwale i w blasku, bo tak chcą odchodzić wielcy wodzowie. Saturn – jeśli jest mocno aktywny w horoskopie – powoli, systematycznie, konsekwentnie osłabia, pozbawia życiowej energii, skuteczności i sprawności.
I choć w tym wieku niemal każdy ma jakieś problemy zdrowotne, to jednak Saturn niesie Kaczyńskiemu też inne zagrożenia – sprawia, że Kaczyński po prostu słabnie, przestaje być charyzmatycznym wodzem trzymającym wszystko za twarz.
A zatem władza się Kaczyńskiemu rozsypuje, partia rozłazi, rośnie konkurencja, nasila się walka o schedę po wodzu. Kiedy Kaczyńskiego zabraknie – niekoniecznie dosłownie, ale też symbolicznie (niedołężność, dysfunkcje, choroby), w partii się zaczną gwałtowne ruchy, konflikty i spory. A jak w partii, to w całej prawicy.
Nie jest zatem wykluczone, że do wyborów parlamentarnych w 2027 roku startować nie będzie żaden prawicowy sojusz, nie trzy partie, ale nawet pięć, gdyż podzielić się może nie tylko Prawo i Sprawiedliwość, ale też Konfederacja, gdzie mocno iskrzy między Mentzenem a Bosakiem.
Po odejściu wielkiego prawicowego łącznika – Jarosława Kaczyńskiego – prawicowe towarzystwo skoczy sobie do gardeł, zacznie się walka o władzę, rozpętają się ostre kłótnie, spory, konflikty i podziały, które oznaczają powrót do prawicowego, kłótliwego piekła z lat 90-tych.
W pewnym sensie polska polityka „znormalnieje” zamykając etap wodzowskiej, autorytarnej hegemonii, jakim było Prawo i Sprawiedliwość, przypominając typową w demokracjach rywalizację.
Rynki i gospodarka w czerwcu
Na globalnych rynkach zniknął pesymizm. Pojawiać się zaś zaczyna nieco więcej optymizmu połączonego z uważnym wyczekiwaniem na to, co wydarzy się w Zatoce Perskiej (blokada cieśniny Ormuz).
Giełdy
W horoskopie Dow Jonesa będzie mieć miejsce kwadratura progresywnego Księżyca z Uranem, co przynieść może lekkie osłabienie. Nieco lepiej zaś wygląda sytuacja w horoskopie S&P 500, gdzie w tranzytach Saturn utworzy sekstyl z MC oraz Jowisz z Jowiszem. Pewne zawirowania i spadki są jednak możliwe, co zapowiada kwadratura Urana z Wenus. Dobre wyniki firm technologicznych poprawią też nastrój na technologicznej giełdzie NASDAQ. Progresywny Księżyc znajdzie się w trygonie z Marsem. Marnie zaś zapowiada się sytuacja londyńskiego FUTSE, gdzie nadal trwają konsekwencje kwadratury Saturna do Słońca.
Kryptowaluty
Bitcoin kontynuować będzie spadki na które duży wpływ ma kwadratura Saturna do Słońca BTC. Spadki widać też w horoskopie libry i solany. Poprawiać się zaś zacznie sytuacja w notowaniach ethereum. Pod koniec czerwca progresywny Księżyc horoskopu ETH wkracza w znak Raka. Optymizm widać również w horoskopie TAO, gdzie Jowisz przejdzie przez Punkt Szczęścia. W dłużej perspektywie widać w nadchodzących miesiącach (wakacje i wrzesień) dużą hossę i znaczące wzrosty.
Waluty
Dynamicznie zapowiada się sytuacja na parze euro/dolar. W horoskopie euro-gotówka Jowisz tworzyć będzie opozycję z Merkurym przynosząc dużą zmienność. Jednak w horoskopie euro widać nadciągające silne wzrosty notowań do innych walut, co będzie mieć miejsce w wakacje.
Rynek krajowy
Optymizmu nie zabraknie na krajowym parkiecie. Jowisz wędrować będzie przez Punkt Szczęścia horoskopu WIG. Hossę zaś widać w horoskopie WIG20. Tranzyt Jowisza przez ascendent horoskopu WIG20 zapowiada silne wzrosty.
Złoty
Poprawiać się zacznie sytuacja złotego. W horoskopie reformy Grabskiego Saturn utworzy trygon z Księżycem. Chwilowych spadków jednak nie unikniemy, o czym świadczy jednoczesna w tymże horoskopie kwadratura Saturna z Merkurym. Zaś w horoskopie reformy Grabskiego – gotówka, będzie mieć miejsce optymistyczny trygon Urana z Marsem, Księżyc zaś opuszcza szkodzącego mu Skorpiona i wkracza w Strzelca. I choć poprawa notowań złotego będzie wyraźna, pewne zawirowania przyniesie kwadratura do Marsa w horoskopie denominacji z 1995 roku. Zapewne oznacza to nadal wysoką rentowność polskich obligacji, co oznacza wysokie odsetki płacone za polski dług.























