Wisława Szymborska
„Schyłek wieku”

Miał być lepszy od zeszłych nasz XX wiek.
Już tego dowieść nie zdąży,
lata ma policzone,
krok chwiejny,
oddech krótki.

Już zbyt wiele się stało,
co się stać nie miało,
a to, co miało nadejść,
nie nadeszło.
Miało się mieć ku wiośnie
i szczęściu, między innymi.
Strach miał opuścić góry i doliny.
Prawda szybciej od kłamstwa
miała dobiegać do celu.
Miało się kilka nieszczęść
nie przydarzyć już,
na przykład wojna
i głód, i tak dalej.

Większość moich czytelników z lektury moich tekstów wie, że patrzę raczej z optymizmem na przyszłość i unikam czarnowidztwa. Jednak chyba po raz pierwszy od wielu lat mam niezbyt wesołe odczucia myśląc o tym, co ma miejsce na świecie, a mamy do czynienia z niepokojącymi analogiami sprzed wieku.

Po złotym, spokojnym, stabilnym, stosunkowo pomyślnym dla Europy okresie XIX wieku (od Kongresu Wiedeńskiego do początku XX wieku), „coś” niedobrego zaczęło się dziać na świecie wraz z początkiem wieku XX. W latach 1900-1910 miała miejsce niezwykle długa seria opozycji Urana z Plutonem, a potem Urana z Neptunem – aż szesnaście opozycji! W Rosji Rewolucja 1905 roku już zapowiadała nadejście wielkiej pożogi w 1917 roku. I nim doszło do wybuchu I Wojny Światowej wiele sygnałów prorokowało, że „musi” dojść do globalnego zwarcia. Przyczyny I Wojny Światowej są dobrze znane i opisane: nacjonalizm, imperializm, ostra rywalizacja między mocarstwami, oraz wyścig zbrojeń. W gospodarce zaczęły narastać nastroje protekcjonistyczne, wojny handlowe i celne. Wtedy też zaczął swą wielką karierę populizm wraz z jego wszystkimi konsekwencjami. Kataklizm I Wojny Światowej zaowocował jeszcze większym napięciem, straszliwą pożogą Rewolucji Październikowej, oraz rozwijającymi się totalitarnymi systemami. W latach 1932 – 1934 miała miejsce sześciokrotna kwadratura Urana z Plutonem, do której zaraz wrócimy. To czas zaraz po wybuchu wielkiego światowego kryzysu, fali bankructw, bezrobocia, frustracji, narastających nacjonalizmów, faszyzmu, stalinowskiego terroru. Globalny kryzys szybko by minął, gdyby nie populistyczna polityka Roosevelta, bo już rynki po kilku miesiącach od czarnego czwartku wracały do wzrostów. Roosevelt rozpętał propagandową politykę chronienia amerykańskiego rynku pracy i amerykańskich przedsiębiorstw stawiając na protekcjonizm, celną blokadę i ekonomiczny nacjonalizm. Zresztą Brytyjczycy i Niemcy nie byli lepsi. Po otwartym na światowy handel, globalistycznym XIX wieku, wybuchły wojny celne, populistyczna propaganda i nacjonalistyczne szczucie jednych na drugich. Do czego to doprowadziło, nie muszę pisać. Skończyło się to wielką rzezią II Wojny Światowej.

Po wojnie zachodni Europejczycy doszli do oczywistych i naturalnych wniosków, że receptą na wojny, przemoc, szaleństwo nacjonalizmu jest postawienie na współpracę, jedność, europejskie porozumienie. Jednym z jej narzędzi stało się otwarcie granic, likwidacja barier celnych, zniesienie ograniczeń handlowych i tym stała się Europejska Wspólnota Węgla i Stali, Traktaty Rzymskie, oraz Europejska Wspólnota Gospodarcza. To był również czas, w którym stopniowo globalne rynki się otwierały wspierając wymianę handlową, współpracę ekonomiczną. Dzięki temu Stary Kontynent znalazł sposób na uniknięcie tragedii konfliktów pierwszej połowy XX wieku, które miały tak straszliwie destrukcyjne konsekwencje. Poszły za tym dalsze liberalizujące światowy handel działania i umowy. Globalizacja miała jednak dwóch zaciekłych wrogów. Pierwszymi stała się skrajna, postmarksistowska lewica, która w imię walki z kapitalizmem, wolnym rynkiem, ostro walczyła z globalizacją, która – wg nich wspierała wielkie ponadnarodowe koncerny. Lewica dostała wiatru w żagle po kryzysie 2008 roku, który ujawnił liczne patologie wolnego rynku, rozbuchanych rynków finansowych, a tak naprawdę sztucznych tworów, które powstały po tym, jak rządy i banki centralne zaczęły drukować pieniądze. To nie liberalizm i kapitalizm przyniósł kryzys w roku 2008, lecz rządy (zwłaszcza USA), które uruchomiły drukarnie pieniędzy. Rynki finansowe tylko to zassały i zamieniły w potwora, który pokazał swoje straszne oblicze w postaci baniek spekulacyjnych i oczywistych po nich dramatycznych ekonomicznych kataklizmów. Jednak populistyczna lewica wsparta przeróżnymi pseudointelektualistami, którzy zrobili sobie z wolnego rynku znienawidzony obiekt skutecznie rozpętała nienawiść do liberalizmu. To zadziwiające zważywszy, ile nędzy i biedy zostało zlikwidowane na świecie właśnie dzięki globalizacji, która wiążąc różne organizacje, rządy i instytucje spowodowała, że przestała się opłacać się walka, co zmusza nas do rozmów, negocjacji, układania się. Tego czegoś, co w matematycznej teorii gier nazywa się grą o sumie niezerowej. Zasada win-win właśnie polega na tym, że wszyscy wygrywamy, jak na straganie, gdzie kupujący i sprzedający są zadowoleni, że zrobili dobry deal. Globalizacja zatem wymuszała pokojowe rozwiązywanie problemów. Jeszcze większym wrogiem dla globalizacji stałą się radykalna prawica, a tak naprawdę nacjonaliści napędzani prawicowym populizmem. Sączony od wielu lat przez rosyjskie służby specjalne jad nienawiści w stosunku do Unii Europejskiej, demokracji i liberalizmu znalazł podatny grunt w postaci licznych skrajnych nurtów, które na nowo podniosły łeb.

Doszły do tego niezwykle toksyczne konsekwencje wykorzystania destrukcyjnej roli nowych mediów (Internet). Wybuch populizmu i nacjonalizmu w pierwszej dekadzie XX wieku (z czasów opozycji Urana z Neptunem i Plutonem) poprzedzała eksplozja popularności drukowanej prasy. Szaleństwo komunizmu i nazizmu z lat trzydziestych XX wieku (kwadratura Urana z Plutonem) wspierane było kolejnym medialnym wynalazkiem – siłą radia. W czasach koniunkcji Urana z Plutonem (1965-1966) doszła do tego jeszcze potęga telewizji, która odegrała fundamentalną rolę w czasach wojny w Wietnamie. Ponowna kwadratura Urana z Plutonem z lat 2012-2015 wyzwoliła piekielne moce w postaci erupcji faszyzmu, nacjonalizmu i populizmu rodem z Wenezueli Chaveza i Argentyny Perona. Oczywiście z czasem media zostały okiełznane i ucywilizowane, więc z Internetem też się to stanie. Już zresztą pojawiły się inicjatywy walki z post-prawdą i wredną, bezwzględną manipulacją informacją. Jednak dziś jest to przestrzeń ujawniająca najbardziej mroczne, toksyczne i patologiczne ludzkie emocje stając się rajem dla socjopatów, zwyrodnialców, manipulatorów, kłamców, zaburzonych psychicznie, narcyzów, frustratów oraz wszelkich radykałów zarówno z lewej, jak i z prawej strony sceny politycznej, którzy nienawidzą otwartości, demokracji, liberalizmu. To dzięki Twitterowi, Facebookowi, oraz innym licznym portalom pełnym emocjonalnego szamba i kłamstw ludzie zaczęli tracić rozum i rozsądek. Wygrana Orbana, Kaczyńskiego, rządy Putina i Erdogana, Brexit, oraz zwycięstwo Trumpa to właśnie konsekwencje tej aberracji. Jeśli jednak nałożymy na twarde aspekty planet pokoleniowych historyczne tło, to zaczyna się robić naprawdę niewesoło. Szesnaście opozycji Urana z pierwszej dekady XX wieku przyniosło I Wojnę Światową i Rewolucję Październikową. Kwadratury Urana z Plutonem z lat trzydziestych – II Wojnę Światową.

Co nam przyniesie powtórna kwadratura Urana z Plutonem? Zapewne globalnej, totalnej wojny nie będzie. Taka wojna byłaby końcem cywilizacji i ludzkości zarazem. Jednak odwrót od liberalnej demokracji, powrót nacjonalizmu, faszyzujących, skrajnych idei, potężny kryzys Unii Europejskiej, oraz generalnie wycofanie się światowych mocarstw z międzynarodowych, liberalizujących handel umów i porozumień, nadciągające wojny handlowe i celne, protekcjonizm i agresywna konkurencja do niczego dobrego nie zaprowadzą. Konfliktów – w tym zbrojnych – raczej nie unikniemy. Nas może pocieszać jedynie myśl, że zapewne w Polsce do takowych nie dojdzie. Na koniec jednak odrobina optymizmu. Gdy przewali się ta pożoga, w latach 2026 – 2028 czeka nas seria trygonów Urana z Plutonem niosąca szansę na stabilizację. Podobne układy miały miejsce zaraz po I Wojnie Światowej i np. Polsce przyniosły niepodległość. Ta w sumie niezbyt odległa perspektywa daje nadzieję na to, że eksplozja szaleństwa, która wybuchła, będzie w skali kilku kolejnych lat słabnąć.

Słońce przebywa w znaku Wodnika, by 18.02 o godz. 12.32 wejść w znak Ryb. Z Ryb do Barana przewędruje Wenus., Merkury zaś z Koziorożca do Wodnika. Mars znajduje się w znaku Barana, Saturn zaś w Strzelcu. Jowisz rozpocznie retrogradację w Wadze. Uran wędruje przez Barana, Neptun przez Ryby, Pluton zaś przez Koziorożca. Pełnia Księżyca będzie mieć miejsce 11.02 w znaku Lwa. W dniu tym będzie mieć miejsce również częściowe zaćmienie Księżyca. Nów Księżyca będzie mieć miejsce 26.02 w znaku Ryb. W dniu tym będzie mieć również miejsce obrączkowe zaćmienie Słońca.
niebo02.2017

02

Kolejny miesiąc roku 2017 zapewni nam następną porcję atrakcji. Trwa bowiem półkrzyż znaków kardynalnych stworzony przez słabnącą kwadraturę Urana w Baranie i Plutona w Koziorożcu, wraz z Jowiszem w Wadze. Układ ten w styczniu (przez chwilę jako wielki krzyż) przyniósł potężne zawirowania związane z pierwszymi tygodniami prezydentury Donalda Trumpa i zapowiadane przeze mnie siłowanie się mocarstw. Zaowocował on już poważnymi konsekwencjami w postaci znaczącego wzrostu napięcia pomiędzy USA a Meksykiem, Unią Europejską, Iranem, ponownymi walkami na wschodzie Ukrainy, gdzie Putin testuje nieformalne porozumienie z Trumpem w kwestii rosyjskiej strefy wpływów i handlu Ukrainą. Przez te zaledwie 2-3 tygodnie zdarzyło się już bardzo dużo, więc domyślamy się, że i w nieodległej przyszłości o spokoju możemy zapomnieć.

Niezwykle ważnym wydarzeniem w lutym będzie stosunkowo rzadka figura, jaką jest latawiec, która powstanie na pełni 11.02. Latawiec utworzy Uran z Marsem, Saturn, Jowisz, oraz Księżyc w pełni. O ile do tej pory raczej pisałem w niezbyt jasnych barwach, to jednak latawiec ma niezmiernie pozytywną naturę i pomyślny wpływ na bieg zdarzeń. A zatem nawet w tych dziwnych, ponurych czasach zdarzy się coś, co pozwoli z większą nadzieją spojrzeć w przyszłość. Układ ten sprawi, że w lutym pojawi się społeczna energia będącą niejako antytezą trumpizmu i całego tego populistyczno-nacjonalistycznego bełkotu. Jowisz tworzący głowę latawca niesie ekspansję, pozytywną energię i wiarę w lepszą przyszłość.

W lutym czekają nas dwa zaćmienia. Pierwsze – półcieniowe zaćmienie Księżyca w Lwie – będzie mieć miejsce na pełni Księżyca 11.02. Kolejne – obrączkowe zaćmienie Słońca w Rybach – czeka nas na nowiu 26.02. Zaćmienia te przyniosą nasilenie się populistycznych nastrojów, zwłaszcza przed kolejnymi czekającymi nas w tym roku ważnymi wyborami we Francji, Niemczech i w Holandii, gdzie bardzo aktywni są antyeuropejscy, nacjonalistycznie ukierunkowani politycy.

0220.01, jak zwykle w samo południe, miało miejsce zaprzysiężenie nowego prezydenta USA Donalda Trumpa. Prezydent, jak prezydent. Bywali lepsi, bywali gorsi. Ten jest jednak wyjątkowy. I nawet nie chodzi o jego specyficzną, ekscentryczną osobowość, bo bywali prezydenci naprawdę przedziwni. Nie moją rolą jest ocenianie go, czy jest dobrym, czy złym prezydentem. Być może ma dobre chęci, być może niekonwencjonalne podejście do polityki jest szansą na zmianę. Interesuje mnie jedynie, co przyniosą jego rządy. Horoskop zaprzysiężenia jest całkiem dobry. Słońce wysoko (Pax Americana), ascendent w Byku (biznes), MC w Koziorożcu (mocarstwo), ale tak jest zawsze we wszystkich horoskopach zaprzysiężenia, gdyż zawsze odbywają się 20 stycznia w południe. Ważniejsza jest „reszta”, czyli silny XI dom (Wenus, Mars i Neptun w Rybach), co oznacza te wszystkie jego wariackie, ekscentryczne, typowe dla XI domu wybryki. Horoskop ten ma jednak jeden, ale poważny defekt – Księżyc w Skorpionie, w którym to znaku planeta ta znajduje się w upadku. Przyniesie to Trumpowi cztery poważne problemy. Pierwszy to zbuntowane, wściekłe kobiety, które wielokrotnie zostały obrażane w czasie kampanii wyborczej i które nie darują mu jego szowinistycznych wypowiedzi, które wprawdzie mogły się podobać białym, męskim mieszkańcom amerykańskiego interioru, ale reszcie wyborców już nie. Drugim mrocznym problemem, który przyniesie Trumpowi Księżyc zaprzysiężenia  w Skorpionie, to jego kompromitujące historie z czasów wizyty w Rosji na konkursie Miss Universe w 2013 roku, gdy się zabawiał z prostytutkami, co zaś zostało nagrane przez FSB. I choć Trump się tym specjalnie nie przejął, to będzie mieć z tego powodu sporo problemów. Trzeci powód, dla którego Księżyc w Skorpionie niczego dobrego nie wróży jego prezydenturze, to siła służb specjalnych i wywiadu, którą boleśnie odczuło wielu prezydentów. Jego wybryki, nieprzewidywalność, podejrzanie serdeczne relacje z Rosją i jej służbami, oraz ekscentryczność mogą zacząć irytować CIA, NSA, oraz inne agencje, więc Trump może dostać od nich po łapach. No i czwarty czynnik, którego obecność Księżyca w Skorpionie wzmacnia. To gospodarka. I choć biznes widzi w Trumpie kogoś, kto rozkręci amerykańską gospodarkę, odbuduje przemysł i wzmocni rynek, to efekt może być dokładnie przeciwny. To będzie dla niego bardzo ciężka prezydentura. Już w pierwszym jej roku otrzymuje brutalne ciosy. Opozycja Saturna do Słońca, oraz koniunkcja z Księżycem, nie dadzą mu wytchnąć. Czekają go medialne skandale, międzynarodowe konflikty i spory, oraz wewnątrzkrajowe zawirowania. No i najgorsze. W sierpniu będzie mieć miejsce całkowite zaćmienie Słońca dokładnie na jego ascendencie. To bardzo zły znak, który może oznaczać dla niego nawet utratę władzy. Nie jest zatem wcale takie pewne, że doczeka do końca swojej kadencji.

ANGKolejne przejście Urana przez ascendent horoskopu Anglii z 1066 roku sprawia, że rozstrzygnie się kwestia Brexitu. I choć Brytyjczycy prą do niego desperacko, to nie pójdzie im to tak, jak by sobie tego życzyli i kraj ten czekają potężne zawirowania, co zresztą już widać w notowaniach funta. W Europie uwaga będzie skupiona na Niemczech, w których wybory do Bundestagu to dla Europy być, albo nie być. Saturn na Marsie Angeli Merkel, a także na Słońcu i w opozycji do Księżyca jej zaprzysiężenia, to fatalne dla niej wieści. Jej notowania będą ostro lecieć w dół, ale kanclerz Merkel nie jest jeszcze przegrana, gdyż jesienią czeka ją wędrówka Jowisza przez MC. Prezydent Rosji Władymir Putin idzie jak burza. To doskonały dla niego czas. Progresywne Słońce na Jowiszu jego prezydentury, oraz tranzytujący Jowisz na Słońcu, to być może najlepszy w jego życiu czas. Dużo bardziej niespokojnie zapowiada się jednak II połowa roku. Uran na MC jego III kadencji przyniesie mu szereg wyjątkowo niemiłych niespodzianek. Znów zaczęło się robić głośno o przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldzie Tusku. Nie tylko dlatego, że ubiega się o II kadencję, ale również dlatego, że przygotowując się do szczytu na Malcie napisał wyjątkowy, jak na jego temperament, manifest w obronie europejskiej jedności. Uran na zrelokowanym na Brukselę Imum Coeli nie zapowiada mu bynajmniej spokoju. Przeciwnie. Być może czeka go najtrudniejszy od lat polityczny maraton – albo ze względu na wybory przewodniczącego, politykę Trumpa, pochód nacjonalistycznych i populistycznych polityków, albo przez krajowe rozgrywki w ramach komisji d.s. Amber Gold.

05W horoskopie polskiej akcesji do Unii Europejskiej Saturn wchodzi na ascendent, oraz tworzy opozycję do Marsa. I choć Bruksela wydawała się bezradna wobec ekscesów krajowej władzy, to tym razem dojdzie do ostrego zwarcia. Napięciowy aspekt widać również w horoskopie rządu Szydło, gdzie Pluton wędruje przez Księżyc. Jest to zapowiedź dużego wstrząsu, co zresztą widać również w horoskopie samej premier (Uran na urodzeniowym Słońcu). Pozycja Prawa i Sprawiedliwości i jej prezesa Jarosława Kaczyńskiego pomimo różnych wstrząsów i medialnych skandali jest mocna i stabilna przy nadal solidnych wynikach notowań. Mogłoby się zatem wydawać, że nikt i nic nie zatrzyma pochodu „dobrej zmiany”. Jednak już w lutym w horoskopie Kaczyńskiego zaczyna się bardzo trudny aspekt, jakim jest opozycja Saturna do Słońca, co trwać będzie aż do października. Tranzyt ten połączony z progresją Słońca przez Saturna oznacza duże problemy u prezesa PiS. Kaczyński odczuje te aspekty na polu zdrowotnym, do których dołączą spadki notowań poparcia dla partii i rządu. Sprawy zaczną się więc Kaczyńskiemu wymykać z rąk, a w politycznym walcu, jaki przetaczał się po kraju, zaczną się ujawniać poważne usterki. I choć zapewne Kaczyński przeprowadzi swoje rewolucyjne zmiany w sądownictwie, samorządach, a potem w mediach, szkolnictwie, kulturze i nauce, to jednak efekty będą fatalne. Niezadowolenie z narastającego chaosu zacznie odbierać Prawu i Sprawiedliwości elektorat i poparcie.

Słabe wyniki PKB za miniony rok są sygnałem, że z gospodarką wcale nie jest tak różowo, jak to chciała sprzedawać władza. Jednak na razie główne wskaźniki ekonomiczne są bardzo dobre, a PMI z przemysłu wyjątkowo wysokie. Znajdzie to swoje przełożenie na wzrosty na warszawskiej giełdzie. Saturn w trygonie do Słońca GPW i WIG20 to sygnał poprawy notowań. Jednak w maju w obu horoskopach ma miejsce wstrząsowy i mocny aspekt, jakim jest koniunkcja Urana przez Słońce WIG i WIG20. Mogłoby to zapowiadać jakieś tąpnięcie, duże zawirowanie lub zmiany. Te jednak będą mieć miejsce raczej w drugiej połowie roku, na II i III przejściu tego aspektu.