Uwaga – prognoza na dla Polski i świata na rok 2017 już zaraz po świętach! Wersję drukowaną można już kupić w punktach prasowych.

Zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich nie jest dla astrologów jakąś wielką niespodzianką. Od pewnego czasu obserwujemy pochód populizmu, nacjonalizmu, bunt przeciw elitom. Populiści idą jak burza: Orban na Węgrzech, Putin w Rosji, Erdogan w Turcji, Brexit w Wielkiej Brytanii, Syriza w Grecji, Kaczyński w Polsce, Duterte na Filipinach. Kolejne przyczółki przed nami. W roku 2017 we Francji w wyborach prezydenckich szansę na elekcję ma Marine Le Pen, córka Jeana Marie Le Pena, nacjonalisty i populisty. Czy uchronią się przed nim Niemcy? Tam też w siłę rosną populiści (Alternatywa dla Niemiec). W Hiszpanii rośnie znaczenie populistycznej Pegidy, we Włoszech ruchu Pięciu Gwiazd, w Holandii do walki w wyborach szykuje się  Geert Wilders, w Austrii ogromne szanse ma nacjonalista Norbert Hofer. Kto wie, może szykują się kolejne referenda związane z opuszczeniem Unii Europejskiej? Nie ma wątpliwości, że proces destrukcji starego modelu demokracji liberalnej postępuje.

W latach 2012-2015 miała miejsce siedmiokrotna kwadratura Urana w Baranie z Plutonem w Koziorożcu, której konsekwencje będą jeszcze odczuwalne przez kilka lat. Doszła do tego pierwsza w dziejach USA opozycja Plutona do Słońca. To niezwykle ciężki, destrukcyjny aspekt, który wywraca wszystko do góry nogami. Zwycięstwo Trumpa ma niebywale podobny schemat do sukcesu PiS i Kaczyńskiego w Polsce. W obu krajach o zwycięstwie nie zadecydowały znienawidzone elity, ale wiejski i małomiasteczkowy elektorat. W obu krajach królowało podobne hasło: Polska (USA) w ruinie, mimo całkowicie przeczących temu danych. O zwycięstwie zdecydowali sfrustrowani biali mieszkańcy amerykańskiego interioru, tzw. pasa biblijnego – tradycjonalistyczni, konserwatywni, religijni, prości Amerykanie, których uderzyły zmiany związane z wyprowadzaniem się tradycyjnego przemysłu z USA. Opozycja Plutona do Słońca Niepodległości wcale nie oznacza ich zwycięstwa. Oni zagłosowali za Ameryką, którą znali – tradycyjną, opartą na twardych, patriarchalnych zasadach, niechętną wobec liberalizmu. Tak jak Polacy z małych miasteczek i wsi zadecydowali za sentymentem dawnych czasów. Z tym, że Polacy wspominają RPL, socjalistyczną opiekuńczość państwa. Amerykanie jednak odwołują się do etosu pracy, kapitalizmu i nie czekają na zasiłki i państwową opiekę. No, ale czy ostatnie wydarzenia to odwrót od globalizmu, nowoczesności, demokracji? Przeciwnie. To ostatnie wybory w których ich głos był decydujący. Zarówno w USA, jak i w Polsce. Zmiany są nieuchronne, proces przemian dramatycznie przyspiesza, kończy się znany świat. To co się dzieje na świecie, przypomina nieco ruch Wandei – powstanie skierowane przeciwko – Rewolucji Francuskiej, albo ruch angielskich luddystów, którzy w XIX wieku niszczyli maszyny do tkania. Wandea chciała bronić tradycji wobec rewolucyjnego terroru, niszczenia starego świata zbudowanego na poszanowaniu religii, oraz wiodącej roli arystokracji. Angielscy luddyści protestowali przed upadkiem ich podstaw egzystencji, oraz miejsc pracy, które ulegały presji technologicznego postępu.

Co czeka USA? Opozycja Plutona do Słońca USA będzie mieć poważne konsekwencje dla Stanów Zjednoczonych. To nie będzie normalna – jak poprzednie – prezydentura. Podział, rozdarcie, wewnętrzny konflikt to jedna z osi dramatu. Konsekwencje międzynarodowe – to duga. Trzecią osią jego prezydentury będzie gospodarka. I to wcale nie oznacza, że Trump zacznie robić jakieś strasznie głupie rzeczy. Przeciwnie. Będzie grzeczny, miły, spokojny, unikając ostrej retoryki z kampanii wyborczej. Trump chce uspokoić rynki finansowe, oraz otoczenie międzynarodowe. Już zresztą pokazał się od nieco innej strony. Wycofał się z wielu ekscentrycznych zapowiedzi, z prorosyjskiej propagandy powołując twardziela, starego żołnierza na sekretarza obrony. Jednak to już nie ma znaczenia. Ktokolwiek by zasiadł w Białym Domu stałby się świadkiem potężnego kryzysu, który czeka świat. W kampanii wyborczej opowiada się różne rzeczy, a potem trzeba wracać do szarej rzeczywistości. Trump szybko zaliczy zimny prysznic. Dobrze to widać w jego horoskopie. Już w grudniu mają miejsce u niego niezwykle ciężkie układy. Progresywny Księżyc wkracza na Saturna. Tranzytując zaś Saturn przejdzie przez Księżyc, oraz w opozycji do Słońca. Saturn będzie go nękać przez cały rok, więc nie wróży mu to łatwych sukcesów. Ale to jeszcze zależy od styczniowego horoskopu zaprzysiężenia, który prawdopodobnie da mu spore wsparcie. Trump będzie chciał być normalny i przewidywalny,  ale to mu się nie uda. Jest częścią pewnego procesu, tak jak Kaczyński stał się zakładnikiem pewnych emocji w Polsce. Gospodarka światowa jakoś przełknęła Brexit, mimo że zapowiadano wstrząsy, jednak w dziewiątkowym roku 2016 musiało dojść do jakichś wstrząsów. Tak samo było w dziewiątkowym roku 2007, który w jedynkowym 2008 zamienił się w twardy kryzys. Teraz będzie podobnie.

Co w związku z tym czeka świat? Nic dobrego. I nie chodzi tu o osobę Trumpa. On jest tak samo elementem koła historii, jakim byli przeróżni dyktatorzy wyniesienia na fali frustracji i resentymentu. To złe czasy dla świata. Oby nie było powtórki z lat 30tych XX wieku, ale dramatycznych konfliktów i sporów, być może nawet wojennych, nie da się w nadchodzących latach uniknąć.

Zwycięstwo Trumpa daje zielone światło Putinowi, który już wie, że USA nie staną mu na drodze w odbudowie imperium. I choć mu się to oczywiście nie uda, dla Polski to złą wiadomość. Możemy stracić ostatniego protektora, który nas chronił przed putinowską zarazą. Patrząc na potężne wzmocnienie w horoskopie Putina (Jowisz na Słońcu) pozostaje tylko kwestią czasu, co Putin zacznie teraz robić na Ukrainie, w Pribałtyce, w Gruzji. Trumpa nie interesuje Europa, a tym bardziej Polska. Mimo to jednak nie będzie jakiegoś radykalnego odwrotu od amerykańskiej polityki na wschodnich rubieżach NATO i zadowolony z wyniku wyborów Putin musi się liczyć z niemiłą niespodzianką, którą mu może zafundować nieobliczalny Trump.

Nie zdarzyła się zatem żadna tragedia. Trump to nie afrykański despota. Jest ekscentrycznym, narcystycznym miliarderem, ale dyktatorem, na pewno nie będzie. Nie można więc jego wyboru demonizować, bo to trochę dziecinne. Już widać, że zaczął mówić spokojnie, jak mąż stanu. Ale on stał się zakładnikiem swojego elektoratu. Trump oszukał swoich wyborców tak, jak to robił Chavez w Wenezueli, jak to robi dobra zmiana w Polsce. On nie rozwiąże nawet drobnej części problemów ludzi, którzy na niego głosowali, ponieważ nie można zawrócić biegu rzeki. Procesy w USA są nieubłagalne. Biali stają się mniejszością. Poza tym 250 lat temu to oni wyniszczyli, wygnali, mordowali indiańskich tubylców, oraz czarnych niewolników. Pusty śmiech ogarnia gdy słyszymy, że Trump nie chce wpuścić obcych do USA. A kim do cholery są Amerykanie? Skąd się tam wzięli? Amerykańska prowincja zagłosowała na Trumpa w nadziei, że zmieni bieg historii, tak jak polska prowincja zagłosowała na Kaczyńskiego licząc na to, że będzie jak kiedyś, że jak powrócą do PRL-u, to będzie dobrze. Wyborcy Trumpa chcą powrotu czasów, których już nie ma. I to będzie bolesny proces zarówno dla wyborców Trumpa, jak i dla niego samego. Wszystkim to jednak wyjdzie na dobre, gdyż rządzenie największym światowym mocarstwem każdego nauczy pokory i dystansu – nawet Trumpa.

Słońce przebywa w Strzelcu, by 21.12 o godz. 11.44 wejść w znak Koziorożca, w którym znajdzie się Merkury i w którym przebywa Pluton. Wenus z Koziorożca przejdzie do Wodnika. Z Wodnika do Ryb 19.12 przewędruje Mars, gdzie również wędruje Neptun. Jowisz znajduje się w Wadze, Saturn zaś w Strzelcu. Uran retrograduje w Baranie i pod koniec miesiąca wkracza w ruch postępowy. Pełnia Księżyca będzie mieć miejsce 14.12 w Bliźniętach, nów Księżyca zaś 29.12 w Koziorożcu.
niebo12-2016

12

Nie był to nudny i spokojny rok. Jego dziewiątkowa natura sprawiła, że posypał się znany nam porządek, a świat do którego się przyzwyczailiśmy, odchodzi na naszych oczach. Grudzień w pewnym sensie podsumuje wydarzenia z ostatnich miesięcy. Czeka nas bowiem półkrzyż znaków kardynalnych, który utworzy słabnąca powoli kwadratura Urana w Baranie, z Plutonem w Koziorożcu, do Jowisza w Wadze. Pojawiły się liczne znaki zapytania, do których grudzień dołoży kolejne. W tym roku mieliśmy już kilka wersji półkrzyża znaków kardynalnych, w który były zaangażowane Baran, Waga i Koziorożec. W półkrzyżu brakuje jednego ramiona, gdyż to figura w kształcie litery T. Brakujące ramię wypada w znaku Raka, który jest reprezentowany przez lud. Lud zaś kojarzy się nam z populizmem, który – niczym zaraza – rozprzestrzenia się po całym świecie. W grudniu zatem ujrzymy jego kolejną odsłonę i wersję.

Prezydent-elekt Donald Trump zacznie szybko nawiązywać kontakt z twardą rzeczywistością. Opozycja Saturna do Księżyca sprawia, że w przededniu zaprzysiężenia będzie stanie już przed bardzo trudnymi dylematami i wyborami. W ogóle wokół Ameryki zaczyna się robić niezwykle ciekawie. Śmierć charyzmatycznego wodza Rewolucji Kubańskiej Fidela Castro przyniesie kolejną falę zmian w tym rejonie świata. Całoroczna wędrówka Saturna przez ascendent Rewolucji Kubańskiej przynosi zasadniczy zwrot w tym kraju. Pewne napięcia, jakie pojawiły się w relacjach USA – Chiny, mogą oznaczać, że rywalizacja obu mocarstw na Morzu Południowochińskim będzie mocna i gorąca.

W naszej części świata zrobi się nieco spokojniej. Europejczycy będą bardziej zajęci przygotowaniem do świąt, niż przeżywaniem kłopotów Unii Europejskiej. Będzie to jednak cisza przed burzą, gdyż w roku 2017 czekają nas niezwykle ważne wybory we Francji i Niemczech. Mimo to w grudniu czekają nas dwa ważne wydarzenia. Referendum we Włoszech, który to kraj jest na krawędzi poważnego i ciężkiego kryzysu bankowego. Opozycja Saturna do Słońca Republiki Włoskiej nie wróży niczego dobrego Italii. Podobnie wiele znaków zapytania pojawi się po wyborach prezydenckich w Austrii, które niemal na pewno wygra nacjonalista Norbert Hofer. Wydarzenia te jednak nie wywołają aż tak wielkiego oddźwięku, jak Brexit i wybory prezydenckie w USA, przynajmniej nie w grudniu.

Trwa pochód dobrej zmiany, która drobnymi krokami, ale jednak konsekwentnie, zaczyna zamieniać się w coraz bardziej autokratyczny system, lżejszą wersję wschodnich reżymów, takich jak Białoruś lub Rosja. Ostateczne zniszczenie niezależności Trybunału Konstytucyjnego, ustawa o zgromadzeniach publicznych, która de facto je blokuje, masowe kontrole w samorządach. Kolejne etapy przed nami – podporządkowanie mediów prywatnych, odzyskanie samorządów, potem „odbicie” wyższych uczelni. Generalnie cel Kaczyńskiego to stworzenie nowej elity. Proces ten w normalnych demokracjach trwa przez dziesięciolecia. Szybka wersja jest możliwa tylko w krwawych reżymach, tak jak stało się to w czasach Rewolucji Francuskiej, oraz Rewolucji Radzieckiej. Takiego zamordyzmu jednak w Polsce nie uda się uczynić. Musiałoby to oznaczać w praktyce militaryzację kraju, jak w stanie wojennym. Sam grudzień jakichś wielkich zmian nie przyniesie. Te zaś czekają nas już po nowym roku. I chyba śmiało można powiedzieć, że najgorsze dopiero przed nami. Najgorsze – czyli dalsze zaostrzanie się sytuacji politycznej i atmosfery w kraju.

Nieco mocniejsze aspekty czekają nas zaś w horoskopie polskiej akcesji do Unii Europejskiej. Opozycja Saturna do Wenus w tymże horoskopie zapowiada kolejne napięcia w relacjach Warszawy z Brukselą. I choć UE wielokrotnie groziła Polsce, a w praktyce nic nie robiła, to jednak może dojść do jakiejś ostrej konfrontacji, ale już na jakimś konkretnym polu. Prawdopodobnie będzie to dotyczyło jakiegoś aspektu z obszaru praw człowieka.

Grudzień będzie chłodniejszy, niż poprzednie miesiące. Jest szansa na pierwsze od wielu lat białe święta Bożego Narodzenia.

Polska gospodarka wyraźnie słabnie. Wyniki za III kwartał są bardzo słabe. Z planowanych 3,6% wzrostu mamy zaledwie 2,5% przy dramatycznym spadku inwestycji – w tym zwłaszcza inwestycji infrastrukturalnych. Potwierdzają się moje tegoroczne prognozy, że pod koniec roku dotychczas świetnie funkcjonująca gospodarka dostanie zadyszki. Przyczyny są zewnętrzne, ale na razie niewielkie. Dużo poważniejsze są źródła krajowe. Spadek inwestycji przemysłu, osłabienie dynamiki eksportu. Tego oczywiście nie widać w portfelach Polaków, gdyż ratuje krajową ekonomię program 500+. Jest to jednak czynnik, który szybko się wyczerpie, a pod koniec roku, oraz w styczniu, ukażą się kolejne słabe dane. W grudniu jednak raczej nie dojdzie do jakichś poważniejszych zawirowań. Jest nawet szansa na pewne odbicie na warszawskiej giełdzie, która na razie jeszcze nie dyskontuje zapowiedzi likwidacji kapitałowej części OFE. Gdy to się stanie, GPW czeka najgłębszy w jej dziejach kryzys, który będzie gwoździem do trumny polskiego systemu kapitałowego. Po serii zawirowań z ostatnich tygodni, nieco się uspokoi sytuacja na polskiej walucie.