horoskop-jesieniW horoskopie jesieni na Warszawę Słońce tworzy koniunkcję z Jowiszem w VIII domu tegoż horoskopu. Ten sektor horoskopu wiąże się ze znakiem Skorpiona. Ósmodomowe położenie Słońce wzmocnione działaniem Jowisza stało się zapowiedzią niezwykle mocnych, głęboko poruszających, ostrych i radykalnych procesów, które koniunkcja ta wyzwala. VIII dom tradycyjnie wiąże się ze sprawami ostatecznymi, życiem i śmiercią, przemijaniem, transformacją, przemianą, kryzysami. Miejsce to wyzwala radykalizm, pobudza fundamentalizm religijny, fanatyzm ideowy i polityczny. Nie bez powodu obszar ten pobudza fanatyków, terrorystów, radykałów, ekstremę polityczną, religijną i społeczną. Naturalnym władcą VIII domu (jak i również znaku Skorpiona) jest Pluton – planeta niezwykle mocnych, głębokich procesów i transformacji. Aktualnie wędruje przez Imum Coeli horoskopu III Rzeczpospolitej, więc oba te procesy mocno się zaczęły manifestować w tkance społecznej i politycznej. Mroczność tej planety przyniosła falę nacjonalizmu, prawicowego radykalizmu, faszyzujących, ekstremalnych, radykalnych nurtów politycznych, które rozpoczęły wojnę z liberalną demokracją, społeczeństwem obywatelskim, proeuropejskimi, wolnościowymi, tolerancyjnymi zasadami, na których zbudowana jest nowoczesna zachodnia demokracja. Jednak dla wielu Polaków kwestie trójpodziału władz, pozycja Trybunału Konstytucyjnego, niezależność władzy sądowniczej, oczywista w liberalnej demokracji zasada check and balance to jakieś abstrakcje, problemy elit, które dla przeciętnego Polaka nie mają większego znaczenia.

Jednak obudzone przez Plutona demony, wyzwolony prawicowy, nacjonalistyczny radykalizm i religijny fundamentalizm musiały uderzyć i w ten niezwykle ważny dla religii obszar, jakim jest kwestia ludzkiej seksualności, rozrodczości. Gdy więc fundamentalistyczne organizacje katolickie rozpoczęły batalię o całkowity, bezwzględny zakaz dokonywania aborcji, sprawa ta już nie była problemem jedynie elit i intelektualistów. Fundamentalistyczna ofensywa ruszyła dalej. Pojawiła się propozycja ustawy zakazującej pigułek wczesnoporonnych. Treść tej ustawy praktycznie eliminuje w Polsce hormonalną antykoncepcję. Państwo przestało refundować zabiegi in vitro. Co więcej, prawicowa sejmowa większość pracuje nad ustawą, która w zasadzie storpeduje in vitro. Ze szkół, z całego państwowego systemu edukacyjnego, wycofywana jest edukacja seksualna przekształcana na katolicką modłę. Wszystkie te zmiany są konsekwencją obudzonych przez Plutona demonów. Jednak demony te nie wzięły się z nikąd. Tak naprawdę w tle pojawia się kwestia znaczenia religii katolickiej w polski społeczeństwie, pozycja Kościoła, spuścizna nauczania Jana Pawła II, tradycjonalistyczny patriarchalny konserwatyzm stale obecny w polskiej obyczajowości i kulturze. Temat rozrodczości, seksualności i aborcji jest czymś, co jest ważne dla każdego bez wyjątku Polaka, więc nieinteresujący się polityką, demokracją, prawami człowieka, szybko zrozumieli, że sytuacja w kraju zaczyna być poważna.

Wydana w 1930 roku głośna, skandalizująca książka Tadeusza Boya-Żeleńskiego, „Piekło kobiet” ujawniła straszliwy, przerażający świat upodlenia, w jakim znajdowały się polskie kobiety stłamszone religijnym, opresyjnym systemem. To kobiety brały na siebie odium cierpienia, nieszczęść, płaciły ogromną cenę w postaci fizycznego cierpienia, kalectwa, przemocy, penalizacji przez organy państwa (wysokie kary za aborcję), religijnego potępienia. Słowem – opisywane przez Boya-Żeleńskiego historie przypominają raporty z opanowanego przez talibów Afganistanu lub muzułmańskich terrorystów z Państwa Islamskiego. Najbardziej te nieszczęścia dotykały zwykłe, biedne kobiety z małych miasteczek i wsi, które były skazane na podejrzane praktyki różnych „babek”, które brudnym drutem pozbywały się problemu przy niezwykle wysokiej umieralności tych nieszczęsnych kobiet. I oto nastąpił cud. Tytaniczna praca Boya-Żeleńskiego i Ireny Krzywickiej doprowadziła do liberalizacji radykalnych praw antyaborcyjnych, które zasadniczo są podobne do tego, co obecnie obowiązuje w Polsce, co wielu nazywa zgniłym, ale jednak kompromisem aborcyjnym. I w tym ultrakatolickim kraju, jakim była i jest Polska, pojawiła się jedna z najbardziej liberalnych ustaw antyaborcyjnych na świecie! W PRLu ustawę jeszcze bardziej zliberalizowano zezwalając na aborcję w przypadku trudnej sytuacji społecznej kobiety. Po upadku komunizmu temat zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej znów wrócił, a wraz z nim wróciła katolicka ofensywa w postaci wzrostu znaczenia i pozycji politycznej Kościoła Katolickiego. Oczywiście kluczowe było nauczanie papieża Jana Pawła II, który zdecydowanie nawoływał do przyjęcia przez polskie państwo społecznej nauki Kościoła – zwłaszcza tej, która dotyczy prokreacji i ochrony życia poczętego. Rozpętała się niezwykle gorąca, pełna emocji i skrajności dyskusja o prawach kobiet i ochronie płodu. Pamiętamy doskonale, ile ta batalia uczyniła złego dla atmosfery, jak bardzo zradykalizowała nastroje. I to, co dziś nazywamy kompromisem aborcyjnym, czyli aktualnie obowiązujące ustawodawstwo, było tak naprawdę zwycięstwem konserwatystów. Ale nawet te mocno radykalne prawo antyaborcyjne doświadczyło czegoś niezwykłego. Od 23 trzech lat nikt w nim nie majstrował, nie próbował go zmieniać mając pełną świadomość, jakie spustoszenie to wywoła. Tranzyt Plutona przez IC horoskopu III RP jednak pobudził mroczne siły. I tu wcale nie chodzi o to, że tę mroczność reprezentuje jedynie strona konserwatywna i katolicka. Kościół Katolicki nie ma bowiem świadomości, że rozpętując wojnę aborcyjną szykuje na siebie potężne problemy. Wielu analityków nie bez podstawy twierdzi, że teraz wahadło wychyli się w drugą stronę. Obecna ofensywa ultrakonserwatywnych sił wywoła reakcję skrajnej, antykościelnej lewicy, która nie jest reprezentowana w parlamencie. Jednak ruchy polityczne, które nie są obecne w politycznym mainstreamie mają zawsze tendencje do radykalizmu. To właśnie się stało z nacjonalistami, którzy wyrośli na znaczącą siłę. To samo stanie się z lewicą. To co zatem obserwujemy, to kres pozycji Kościoła Katolickiego. I to co stało się w takich krajach, jak Włochy, Portugalia, Hiszpania i Irlandia, gdzie władza mocno związała się z Kościołem – wszędzie tam pozycja Kościoła się załamała i doszło do nieuchronnego procesu laicyzacji, przestawienia się na mocno liberalne i lewicowe idee społeczne (Hiszpania). Polskę i polski Kościół czeka to samo.

Słońce przebywa w Wadze, by 23.10 o godzinie 1.47 wejść w znak Skorpiona. W znaku tym przebywać będzie również Merkury i Wenus, która w połowie miesiąca wejdzie w znak Strzelca, w którym wędruje również Saturn. Mars wraz z Plutonem znajdują się w Koziorożcu, Jowisz zaś w Wadze. Uran retrograduje w Baranie, Neptun zaś w Rybach. Nów Księżyca będzie mieć dwukrotnie. 01.10 w Wadze, oraz 30.10 w Skorpionie. Pełnia Księżyca będzie mieć miejsce 16.10 w Baranie.

niebo10-2016

10

Dwa układy będą w październiku przyciągać naszą uwagę. Tzw. trójkąt losu (01.10) i półkrzyż znaków kardynalnych (16.10). Trójkąt losu to dość specyficzna figura. Trójkąty (trygony) raczej kojarzą się nam z pomyślnymi, przyjaznymi, stabilnymi, harmonijnymi konfiguracjami. Trójkąt losu ma jednak nieco przekorną naturę. Składa się bowiem dwóch nieharmonijnych figur: kwinkunksa i kwadratury i z jednej tylko harmonijnej – z sekstyla. Kwadraturę w październikowym trójkącie losu utworzą Neptun w Rybach do Saturna w Strzelcu. Neptun utworzy zaś kwinkunks z nowiem w Wadze. Sekstyl połączy nów z Saturnem. Trójkąt ten jest zapowiedzią dużego ruchu, jaki będzie mieć miejsce na dyplomatycznych salonach, co dziać się będzie na początku miesiąca. Być może sytuacja wokół Syrii, walka z państwem islamskim, deptanie sobie po piętach mocarstw w tym rejonie świata wymusi jakieś decyzje, podział wpływów, polityczne porozumienia i ustalenia. Jeszcze mocniej zawiłości polityczne ujawni półkrzyż na pełni 16.10. Utworzy go koniunkcja Marsa z Plutonem w Koziorożcu, w kwadraturze do Urana z Księżycem w Baranie, oraz Słońca w Wadze. To bardzo wojenna, agresywna, ostra, radykalna figura. Prawdopodobnie połowa miesiąca zapowiada wielką ofensywę skierowaną przeciwko Państwu Islamskiemu. Ale na odpowiedź terrorystów nie trzeba będzie długo czekać, więc istnieje duże niebezpieczeństwo, że znów nastąpi seria ataków. Generalnie będzie mocno konfrontacyjnie i niespokojnie na świecie. Konsekwentnie i nieuchronnie nadciąga ekonomiczne tsunami, które przewali się przez globalne rynki jeszcze tej jesieni. Niepokojących sygnałów jest aż nadto. Kryzys bankowy we Włoszech, a nawet w Niemczech (Deutsche Bank), nadmuchana bańka nieruchomosciowa w Chinach, brytyjski brexit, szczyty na amerykańskiej giełdzie – to wszystko może za chwilę zamienić się w ostry zjazd na rynkach, a w konsekwencji – w realnej gospodarce.

Niewątpliwie kluczowym tematem na najbliższe tygodnie będzie finał amerykańskiej prezydenckiej kampanii wyborczej w USA. I choć każda kampania była opisywana jako przełomowa, historyczna, wyjątkowa, to jednak tym razem nie ma mowy o przesadzie. Dzieje się ona bowiem w tle pierwszej  dziejach amerykańskiej państwowości opozycji Plutona do Słońca Niepodległości z 1776 roku. Perspektywa, że w Białym Domu zasiądzie szajbnięty populista, demagog, psychopatyczny, narcystyczny bufon, który otwartym kodem podważa zasady zachodniej liberalnej demokracji, nie może być dla świata (jak i Polski) obojętne. Oczywiście, brednie które Trump opowiada można potraktować z dystansem i przez palce. Nie takie głupoty plotą politycy w kampanii wyborczej, a potem po elekcji grzecznie wracają do status quo. Jednak jeśli kandydat republikanów wychwala Putina, podważa fundamenty natowskiej strategii obronnej, jeśli otacza się ludźmi, których interesy i układy sięgają Kremla, nie może to nie być niepokojące. To już przyniosło wiele zła, gdyż zachęca innych populistów i radykałów do uprawiania podobnej retoryki. Przeciwnikiem Trumpa jest postać słaba, pozbawiona charyzmy, na tle gorącego, energicznego i agresywnego Trumpa – wręcz blada. Hillary Clinton nie porywa tłumów, jest zimna i kondycyjnie w kiepskiej formie. Oboje kandydatów ma duży negatywny elektorat. Politolodzy jeszcze przed pierwszą debatą postawili na zwycięstwo Trumpa. Pojawia się analogia do Polski, gdzie w badaniach przedwyborczych PO i Komorowski mieli kilkupunktową przewagę nad Prawem i Sprawiedliwością w niemal wszystkich sondażach, a potem wysoko przerżnęli. Trump więc teoretycznie ma zwycięstwo w kieszeni, nawet mimo swojej porażki w pierwszej debacie telewizyjnej. Jednak z punktu widzenia astrologii nie jest to takie oczywiste. Sytuacja w horoskopach obu kandydatów jest trudna. Trump wprawdzie jest na niezwykłej fali, gdyż kilka miesięcy temu jego progresywne Słońce przeszło mu przez ascendent, co nadało mu niebywałą siłę i błyskotliwość niemal gwiazdy show biznesu. To ogromnie prowadzi go w stronę zwycięstwa. Ale chwilę po wyborach, w grudniu, Trump zaliczy trzy bardzo ciężkie konfiguracje: progresję Księżyca przez Saturna, tranzyt Saturna przez Księżyc, oraz opozycję Saturna do Słońca. I choć to będzie już po wyborach, to jednak konfiguracje te mogą zadziałać już w listopadzie. Coś go mocno uderzy przed samymi wyborami lub na finiszu kampanii może się pogubić. W najlepszym wypadku Trumpa po zwycięskich wyborach czeka szok na miarę 11.09 dla George Busha. Hillary Clinton też ma słaby energetycznie czas, co wielokrotnie widzieliśmy poprzez jej zdrowotne problemy. Kwadratura progresywnego Słońca do Neptuna chwieje nią emocjonalnie i kondycyjnie. Clinton ma również dyrekcyjnego Urana na Medium Coeli, czyli miejscu reprezentującym status publiczny i karierę. Uran działa wstrząsowo i rewolucyjnie. Może ją całkowicie wykopać z polityki lub wynieść na jej piedestał – taki już jest jego urok. Uważam jednak – wbrew socjologicznym trendom – że Hillary Clinton ma jednak w tym starciu szansę na minimalne, ale jednak, zwycięstwo. W tych zawodach jest bowiem tylko jedno pierwsze miejsce. Są takie dyscypliny, w których o zwycięstwie decydują setne sekundy. I pewnie tak też będzie w listopadowych wyborach prezydenckich w USA.

Wrzesień – tak jak to zapowiadałem w ostatniej prognozie wideo – stał się pierwszym po zeszłorocznych wyborach miesiącem politycznych kłopotów rządzącego Prawa i Sprawiedliwości, oraz jej przywódcy Jarosława Kaczyńskiego. Do tej pory rewolucja IV RP szła jak burza. Nic i nikt nie było w stanie jej zatrzymać. Niezwykła sprawność, skuteczność, twarda, brutalna siła, z jaką Kaczyński i jego partia rozgrywali partię politycznych szachów, totalne rozbicie, słabość i bezradność opozycji zapowiadało, że Kaczyński idzie nie na jedną, ale na co najmniej dwie kadencje. Kaczyńskiego napędza moc Plutona na MC, który nadaje mu nieprawdopodobną skuteczność, determinację, waleczność, radykalizm i umiejętności narzucania narracji, które czyniły prezesa PiS absolutnym demiurgiem. We wrześniu jednak pojawiły się spore zawirowania. Właściwie nie widać przyczyn tych turbulencji w bieżących horoskopach. Spokój panuje w horoskopie rządu premier Szydło, w horoskopie Sejmu VIII kadencji, problemów nie widać w horoskopie prezydenta Dudy, oraz w horoskopie jego prezydentury. Ale spokoju nie ma w horoskopie Jarosława Kaczyńskiego któremu Pluton na MC nadaje ogromną moc i potęgę. Jednak powoli na descendent horoskopu Kaczyńskiego wkracza dyrekcyjny Saturn, w przyszłym zaś roku czeka go wyjątkowo ciężka opozycja Saturna do Słońca, oraz progresywna koniunkcja Słońca z Saturnem. Saturnowe aspekty mogą przynieść Kaczyńskiemu dużo problemów i przeciwności. Podobnie sprawa wygląda w przypadku rządu. Wstrząsy na tym polu są tak naprawdę konsekwencją mocnego osłabienia pozycji premier Szydło, która dostała się pod dyrekcyjną opozycję Urana do Słońca, a w przyszłym roku – tym razem w tranzycie – czeka ją koniunkcja Słońca do Urana. Ciężkie, twarde, ostre aspekty dwóch kluczowych postaci aktualnej władzy mogą sygnalizować narastające kłopoty. W 2017 roku tych napięć będzie zdecydowanie więcej, więc można postawić tezę – miesiąc miodowy Prawo i Sprawiedliwość ma już za sobą. Już do końca kadencji będą się zmagać z licznymi przeciwnościami, do jesieni 2019 nie mogą liczyć na spokój. Wściekłość kobiet, których może dotknąć zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej, czarny marsz, strajk kobiet, marsze KODu, słabnąca gospodarka, protesty grup społecznych i zawodowych, których boleśnie dotyka polityka PiS – to wszystko już się nie uspokoi, lecz zacznie przybierać coraz bardziej zorganizowaną formę. Ciekawy aspekt widać w horoskopie III RP, czyli czymś, z czym obecna władza walczy z niezwykłą determinacją. Jowisz na ascendencie horoskopu III RP „daje jej tlen”, co sprawia, że opozycja się nieco zmobilizuje i zacznie odzyskiwać poparcie. Jednak jej jedyną szansą jest zjednoczenie się przed wyborami w roku 2019, gdyż zarówno horoskop PO, jak i Nowoczesnej nie daje im szans na samodzielny sukces.

Rok 2016 był i jest niezwykle korzystny ekonomicznie. Bardzo dobre wyniki w zakresie PKB, bezrobocia, eksportu, ściągalności podatków niewątpliwie każą zaliczyć ten rok do wyjątkowo pomyślnych. Inną kwestią jest to, komu należy przypisać za to zasługę. Czy to obecny rząd tak dzielnie sobie radzi, czy to może dzieło poprzedniej władzy? Nie ma w takich kwestiach łatwych odpowiedzi. Polska należy do rekordzistów, którzy utrzymali tak dług wzrost PKB (23 lata). Dobre wskaźniki ekonomiczne to tak naprawdę kontynuacja ekonomicznej hossy, która trwała już kilka lat, po stopniowym wychodzeniu globalnej gospodarki z kryzysu z 2008 roku. Polski wzrost PKB po roku 2008 był relatywnie najwyższy na tle innych krajów UE. Obecny rząd po prostu odziedziczył dobry trend, który trwa w polskiej gospodarce. Jednak pojawiają się już dość poważne sygnały ostrzegawcze, które sugerują nadchodzące kłopoty. Część z nich nie zależy od sytuacji krajowej. Po prostu widać przegrzanie globalnych rynków, oraz narastające bańki spekulacyjne, które zapowiadają globalny kryzys. Poza tym mija dziewięć lat od poprzedniego kryzysu, który zaczął się na giełdach w roku 2007, a w realnej gospodarce w 2008, a zatem czekająca nas bessa wynika z cykli koniunkturalnych. Kryzys zatem „powinien” przyjść w roku 2017 lub 2018. Kłopoty polskiej gospodarki zapowiada słabszy wskaźnik wzrostu PKB, niż prognozowany, oraz dość głęboki spadek produkcji rok do roku. Niepokój co do przyszłych losów ekonomicznych Polski widać na warszawskiej giełdzie, na której rozpoczęły się poważne spadki od dnia wyborów prezydenckich. Spadki na GPW pogłębiły się w jesienią 2015 roku (wybory parlamentarne) i giełda straciła od tego momentu około 23%, przy czym spadek notować głównych spółek wskaźnika WIG20 sięgnął 40 mld złotych. Paliwa polskiej gospodarce może zabraknąć na skutek poważnej i niebezpiecznej dyrekcji Saturna przez IC horoskopu złotego z 1924. Czekają nas zatem poważne problemy ekonomiczne, a nawet kryzys, w czym dymisja ministra finansów – prawdopodobnie najlepszego urzędnika tego rządu – na pewno nie pomoże. Ciężka i bolesna opozycja Saturna do Słońca horoskopu wicepremiera Morawieckiego – prawdopodobnie przyszłego premiera – w grudniu 2017 roku, to znak, że jego wielkie plany i marzenia budowy ekonomicznej potęgi trzeba będzie włożyć między bajki.