By być naprawdę dobrym, silnym i wielkim przywódcą, trzeba umieć stawiać cele, określać drogę, kierunki, mobilizować, wspierać, integrować. Wszyscy wielcy przywódcy „mieli sen”, wizję, marzenie. Dotyczy to zarówno indywidualnych losów, jak i zbiorowych, całych społeczności i narodów. Polska w ostatnim trzydziestoleciu miała szczęście do wielkich celów, którym mogła się poświęcić. Miała też niezłych liderów i bohaterów. Trzydzieści lat temu Polacy marzyli o wyrwaniu się z zamordystycznej, socjalistycznej, autokratycznej, smętnej PRL-owskiej rzeczywistości. Jednak niewielu ludzi tak naprawdę wierzyło w to, że jest to możliwe, że można obalić komunę, uwolnić się ze szponów ZSRR. Wydawało się to nierealne, abstrakcyjne. Zaledwie kilka lat później było to już faktem. Niektórzy w to jednak wierzyli, przywódcy solidarnościowej opozycji, jak Lech Wałęsa. Ok, odzyskaliśmy niepodległość, ale co dalej? Wizja uczestnictwa w zachodnich strukturach okazała się kolejnym wielkim celem, za którym warto było pójść. Ale tak jak w połowie lat osiemdziesiątych perspektywa niepodległości, niezależności od twardej ręki radzieckich towarzyszy wydawała się nierealna, tak samo na początku lat dziewięćdziesiątych niewiele osób wierzyło w to, że Polska może wkrótce zostać członkiem NATO i Unii Europejskiej (wtedy jeszcze EWG). I tak jak niewielkie było zaangażowanie Polaków w latach osiemdziesiątych w obalenie komuny, gdyż obawy dotyczące zmiany sytuacji były ogromne, tak samo wizja wejścia do zachodnich struktur dla wielu Polaków była czymś zagrażającym, niepewnym, nawet strasznym. Wejścia do Unii Europejskiej najbardziej obawiała się zwłaszcza starsza, religijna, konserwatywna, wiejska część Polaków. Jednak kilka lat wystarczyło, byśmy stali się członkami tych organizacji – z ogromnymi dla nas korzyściami. Wielkie geostrategiczne cele zostały zrealizowane. Owszem. Kolejnym celem mogłoby być wejście Polski do strefy euro, ale po dramatycznym światowym kryzysie, faktycznym bankructwie Grecji, potężnych problemach, w których znalazły się kraje strefy euro, a także dużych korzyściach, jakie w trudnych czasach przynosi płynny kurs waluty, cel ten na razie dla Polski nie jest ani atrakcyjny, ani pilny, poza tym nie ma dla niego politycznego przyzwolenia.

Jednym z powodów dla których w Polsce jest poczucie wielkiej frustracji, rozczarowania i zniechęcenia – coś, co przy naszych imponujących sukcesach ostatniego ćwierćwiecza wydaje się absurdalne – jest właśnie niezadowolenie z poziomu życia. Tylko, że większość wiarygodnych analiz mówi o tym, że wszystkie ważne wskaźniki i parametry ekonomiczne rosną i poprawiają się. Liczby nie kłamią. Polska i Polacy odnieśli wspaniały sukces, więc skąd ta Polska w ruinie, ten żal, złość, pretensja, wściekłość, chłonność na najbardziej parszywe, toksyczne, populistyczne, nacjonalistyczne, faszyzujące slogany? Dlaczego tak wielu Polaków ma poczucie, że z Polską jest tak źle? Przyczyna naszej frustracji leży w ponurym spadku historii, folwarcznych stosunkach społecznych, nieufności, wrogości, nieumiejętności pracy w grupie, skrajnym indywidualizmie, niewolniczym respekcie wobec zamordystycznej władzy, braku myślenia w kategoriach wspólnego dobra, wykluczeniu całych mas społecznych.

Tranzyt Plutona przez horoskop III RP niewątpliwie sygnalizuje kres pewnego etapu naszej historii, zamknięcia jakiegoś rozdziału, a zarazem początek nowego. Oczywiście mógłby być to cel ekonomiczny – dogonienie poziomu życia do średniej europejskiej. To na pewno interesująca, ważna idea, ale w przywództwie konieczny jest cel, który silnie integruje, motywuje, angażuje emocje, czyli konieczny jest mit. Wybitny badacz i znawca mitologii Joseph Campbell, którego prace zainspirowały George Lucasa do stworzenia Gwiezdnych Wojen, twierdził, że mit ma spajającą, integrującą duchowo i psychologicznie moc. Doskonale tę zasadę zrozumiał Jarosław Kaczyński, który ze smoleńskiego mitu uczynił niezwykle trwałe narzędzie łączące wielu sfrustrowanych i rozczarowanych społecznymi i ekonomicznymi zmianami ludzi. Mity są bardzo trwałe, a walka z nimi z góry jest skazana na porażkę.

Jakie zatem mamy wyznaczyć sobie nowe cele, do czego dążyć, co na sztandarach powinni wypisać sobie potencjalni liderzy, przywódcy Polaków? Wpędzająca nas w PRL-owski paradygmat, zamordystyczna, autokratyczna wizja tzw. „dobrej zmiany” na pewno takim celem nie jest i nie będzie. To wielki, ambitny, odważny, mocny krok… wstecz, a nie wizja prowadzenia Polski i Polaków w jakimś nowym, konstruktywnym, rozwojowym kierunku. Jednak aktualnie rządząca formacja dobrze wyczuła, że Polakom zabrakło jakiejś integrującej idei. W laicyzującej się Europie pierwotny chrześcijański paradygmat coraz mocniej zanikał. W miejsce spajających Europejczyków wizji, jaką była powojenna odbudowa po zgliszczach II Wojny Światowej na bazie chrześcijańskich idei, zaczęła wkraczać biurokratyczna, technokratyczna, chłodna codzienna administracja. Ten zanik idei, wartości, integrującej siły mitu musiał przynieść kryzys. No i nadszedł – począwszy od światowego kryzysu w latach 2008-2012, poprzez islamski integryzm, wojujących terrorystów muzułmańskich, po eksplozję nacjonalizmu i populizmu, który wylewa się na po całym świecie. Europejczycy przestali wierzyć w europejski sen, w europejski mit. To samo dotknęło Polskę, więc ciepła woda w kranie już nie wystarczyła.

Jaka jest zatem recepta na obecne przypadłości i problemy? Populistyczna licytacja na zasadzie, kto da więcej, doprowadzi nas w najlepszym razie do greckiego kryzysu. Eskalacja przemocy, napędzanie agresywnych emocji wywoła jedynie jeszcze większe podziały. I znów odwołam się do Josepha Campbella. Potrzeba nam bowiem nowego mitu, nowej idei, która scali Polaków. Ta idea jest nam doskonale znana. To idea Solidarności. Nie mówię oczywiście o roszczeniowym, korporacyjnym związku zawodowym, który przywłaszczył sobie tę szlachetną nazwę i symbol, który to związek stał się polityczną przybudówką obecnej władzy. Polacy odnieśli wielki historyczny sukces, gdyż się zjednoczyli, odwołali się do pokojowej idei pokonania zła właśnie dzięki wspólnocie, solidarności. Pierwszy raz w dziejach Polacy siedli przy stole i zamiast strzelać do siebie i ze sobą walczyć, zaczęli ze sobą rozmawiać. Stąd rosnące znaczenie takich idei, jak Komitet Obrony Demokracji, które właśnie się odwołują do solidarnościowej tradycji.

Żeby zakopać podziały między Polakami, uzdrowić nasze emocje, potrzebny jest nowy, integrujący mit, który nie będzie nikogo wykluczać. Nadszedł więc czas na to, by się pojawiła nowa narracja, nowe przesłanie, nowy mit, dzięki któremu Polska będzie szła do przodu, nie zaś będzie się zamieniać w nacjonalistyczno-klerykalny skansen.

Słońce przebywa w znaku Panny, by 22.09 o godz. 16.22 wejść w znak Wagi. Jest to zarazem dzień jesiennego zrównania dnia z nocą, a zarazem początek astronomicznej jesieni. W znaku Panny przebywa również Merkury, który retrograduje i swój ruch wsteczny zakończy 22.09. Wenus wędruje przez Wagę i wkroczy w znak Skorpiona. Mars przebywa w Strzelcu, by 27.09 wejść w znak Koziorożca. Jowisz kończy swój roczny pobyt w Pannie i 09.09 wkracza w znak Wagi. Saturn wędruje przez znak Strzelca. Uran retrograduje w Baranie, Neptun w Rybach, Pluton zaś w Koziorożcu, ale 26.09 wkracza w ruch postępowy. Nów Księżyca ma miejsce 01.09 w znaku Panny. W dniu tym będzie mieć również miejsce obrączkowe zaćmienie Słońca. Pełnia Księżyca będzie mieć miejsce 16.09 w znaku Ryb. W dniu tym czeka nas również półcieniowe zaćmienie Księżyca.

niebo09.2016

09

I choć zdążyliśmy się przyzwyczaić do mocno intensywnego, gorącego i nerwowego tempa tegorocznych wydarzeń, to jednak wrzesień nas może – niestety niezbyt miło – zaskoczyć. Czekają nas bowiem dwa bardzo ważne, dwa bardzo mocne półkrzyże z zaćmieniami w tle. Pierwszy półkrzyż czeka nas na nowiu 01.09 który znajdzie się w opozycji do Neptuna, oraz w kwadraturze do Marsa i Saturna w Strzelcu. W tym czasie ma mieć miejsce obrączkowe zaćmienie Słońca. Kolejny półkrzyż czeka nas na pełni Księżyca 16.09. Znajdzie się ona w opozycji do Jowisza, oraz w koniunkcji z Marsem w Strzelcu. Czeka nas wtedy również półcieniowe zaćmienie Księżyca. Półkrzyże aktywizują znaki zmienne, które w astrologii odpowiadają za procesy społeczno-ekonomiczne, media, kulturę, ideologie, prawo, moralność, porządki i zasady społeczne, przepływ informacji, manipulacje i gry. Znaki zmienne w swojej naturze mają wysoką dynamikę procesów, więc pobudzenie ich przez półkrzyże i zaćmienia sygnalizuje szereg zdarzeń – mniej lub bardziej dramatycznych – które przyniosą – nomen omen – duże zmiany na świecie. Znaki zmienne mają wiele wspólnego ze słynną teorią chaosu i głośnym motylem Lorenza. W teorii tej, która wywodzi się z meteorologii, istnieje założenie, że trzepot skrzydeł motyla może w niezwykle małej skali wywołać mikro zaburzenie powietrza, które to mikro zaburzenie może się połączyć z innym maleńkim wirem, by w rezultacie powstał nieco większy wir, który zaś wpłynie na niewielką zmianę kierunku lokalnego prądu powietrznego, co w rezultacie przynieść może wyzwolenie potężnego huraganu. Teoria chaosu zakłada, że nawet drobne, słabo zauważalne, ignorowane zmiany, mogą przyczynić się do ogromnych przeobrażeń. Dlatego artyści, twórcy i filozofowie uwielbiają dyskusje na zasadzie: „co by było, gdyby…”, przeróżne analizy związane z przypadkiem i jego rolą w dziejach świata i historii. Wrzesień będzie zatem jedną wielką niespodzianką i przyniesie szereg wydarzeń wywracających do góry nogami przeróżne prognozy, teorie i wizje.

Ale najważniejszym wydarzeniem września będzie ingres Jowisza w znak Wagi, w którym planeta ta pozostanie mniej więcej rok. Poprzednio Jowisz w społecznej, demokratycznej, publicznej Wadze rozbudził właśnie jego społecznościową naturę. Był to czas zaraz po debiucie nowego portalu społecznościowego, jakim jest Facebook. W czasie zaś jego wędrówki przez Wagę uruchomiono kolejny niezwykle ważny portal z filmami, jakim jest Youtube. Twitter zaś, mimo, że zadebiutował już z Jowiszem w Skorpionie miał swojego poprzednika, jakim był serwis Odeo założony w 2004 roku, gdy Jowisz był… w Wadze. A zatem ekspansywne działanie Jowisza stymuluje procesy komunikacji społecznej i zachęca do dyskusji, dzielenia się, wymiany informacji. Nic więc dziwnego, że dyktatorzy nie lubią portali społecznościowych, chcą je kontrolować lub wykorzystują do walki. Obecna wędrówka Jowisza przez Wagę też prawdopodobnie obudzi demokratycznego ducha, choć zapewne inaczej, niż dwanaście lat temu. Ale na pewno Jowisz wniesie coś świeżego i nowego do pojęcia przepływu informacji, wolności mediów, swobody wypowiedzi i dialogu. Być może jego wędrówka przez Wagę uzdrowi samo pojęcie „polityka”, co jest przecież domeną Wagi. Do tej pory słowo to kojarzyło się najgorzej, jak to tylko możliwe, jako makiaweliczną grę przebiegłych i cynicznych macherów. A przecież słowo „polityka” wywodzi się z greckiego „polis”, co oznacza miasto, społeczność, czyli takie działania, które wspierają układanie się ludzi w ważnych dla nich sprawach.

Co nas zatem czeka w bliższej i dalszej przyszłości? Światowa gospodarka ma się bardzo dobrze. Nawet w Wielkiej Brytanii po czerwcowym referendum, w którym Brytyjczycy zagłosowali za wyjściem z Unii Europejskiej, gospodarka Albionu dzięki osłabieniu funta notuje wzrosty. Analitycy zapomnieli o jeszcze całkiem niedawnych złowieszczych prognozach związanych z globalną ekonomią. Już się nie pisze o nadmuchanej kredytami chińskiej gospodarce, o problemach włoskich banków, o spekulacyjnej bańce, która zaczyna się tworzyć na amerykańskim rynku, gdzie notowania S&P 500 wzrosły o blisko 30% od szczytu z 2007 roku, czyli z momentu poprzedzającego globalny krach. Nie ma wątpliwości, że przed nami duży wstrząs w światowej gospodarce. Wrzesień wprawdzie nie musi przynieść jakiegoś spektakularnego zjazdu, ale sprowokuje wydarzenia, które będą mieć wpływ na ekonomiczne perturbacje. I choć pojawiło się mnóstwo ponurych, złowieszczych dla Niemiec artykułów i analiz, sytuacja RFN jest zaskakująco dobra. Nie sprawdzają się ostrzeżenia przed upadkiem Niemiec, co miałoby nastąpić na skutek potężnej fali uchodźców. Wyniki niemieckiej gospodarki są bardzo dobre, a nastroje społeczne nie aż tak radykalne, jak to widać nad Wisłą. Całkiem niezłą sytuację dla Niemiec przynosi koniunkcja Jowisza ze Słońcem horoskopu zjednoczenia Niemiec, więc nawet jeśli dojdzie do poważnych zawirowań światowej ekonomii, w Niemczech potencjalny kryzys nie będzie zbyt dotkliwy i głęboki. Zaćmienia są złowróżbne dla wszelkich ekstremistów i radykałów – zwłaszcza z Państwa Islamskiego, gdzie – tak jak to już pisałem od kilku miesięcy – nadciąga przełom w walce z ISIS. Zmiany widać też w dwóch krajach, które w ostatnich dziesięcioleciach uchodziły za niemal symbole rewolucji – na Kubie i w Iranie. W horoskopie Rewolucji Kubańskiej Saturn wkracza na jej ascendent, co prawdopodobnie oznacza – tym razem już prawdziwą – śmierć jej przywódcy Fidela Castro. W horoskopie zaś Rewolucji Islamskiej (Iran) progresywne Słońce rewolucji wkracza w znak Barana, co oznacza obudzenie się wielkich ambicji Iranu, który to kraj być może zechce wejść do elitarnego grona mocarstw, więc Persowie zaczną się mocno rozpychać na światowej arenie politycznej. Mizerne efekty wizyty papieża Franciszka w Polsce tłumaczy wędrówka progresywnego Słońca papieża przez Saturna. Stąd zamiast przebudzenia się ducha miłosierdzia widzimy raczej ostry prawicowo-nacjonalistyczny skręt w polskim Kościele, a flagi w kościele na mszy faszystowskiej organizacji, jaką jest ONR, przestają kogokolwiek dziwić. Niepokojące ruchy na wschodniej granicy Ukrainy znów kazały nam się obawiać, że putinowska Rosja planuje ofensywę, a może nawet otwartą wojnę z Ukrainą. Dyrekcyjny Pluton wędrujący przez Słońce horoskopu Federacji Rosyjskiej sprawia, że Rosja chce iść na całość. Jednak wojny się nie ogłasza tak długo, wojną się nie straszy, nie czeka się tak długo z atakiem, co uprzedza przeciwnika. Rosja nie zaatakuje Ukrainy, gdyż wie, że to jej może ogromnie zaszkodzić. Putin zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji w Rosji, z narastającego kryzysu, stygnących patriotycznych emocji, braku efektów nowych rządów na Krymie, więc podgrzewa nastroje i licytuje przed szczytem G20 w Chinach, chcąc uzyskać zwolnienie z sankcji, jaką Zachód nałożył na Rosję po aneksji Krymu. Wielu obserwatorów przeciera oczy ze zdumienia obserwując to, co dzieje się w USA – eksplozję rasizmu, nacjonalizmu i populizmu, który wylał się wraz z kampanią prezydencką. Partia Republikańska, która od dawna była oazą ekonomicznej racjonalności, szacunku dla prawa, zasad, powagi, odpowiedzialności, bezlitosna wobec komunizmu i Rosji, taka, jaką znaliśmy ją z czasów wielkiej i wspaniałej prezydentury Reagana, staje się oazą najbardziej radykalnych, prymitywnych, tandetnych, faszyzujących poglądów. Potencjalny sukces Donalda Trumpa, jego prorosyjskość, niebywały populizm, to śmiertelne zagrożenie dla globalnego ładu. Opozycja Plutona do Słońca horoskopu Niepodległości USA niesie ogromne niebezpieczeństwa – już nie tylko dla USA, ale i dla całego znanego nam porządku światowego.

Trzecie przejście Plutona przez Medium Coeli horoskopu Jarosława Kaczyńskiego zwiastuje nasilenie się rewolucji IV RP. Nie jest zatem żadnym zaskoczeniem, że zaraz po wakacjach zaczęła się rozkręcać kolejna batalia walki z poprzednim systemem. Kaczyński nie ukrywa, że chce wywrócić stary porządek, chce dokonać przewrotu, który obali III RP, liberalną demokrację, która została ustanowiona po roku 1990. Stąd kolejne etapy wojny – tym razem z samorządem, a także korporacją sędziowską. Czy to się Kaczyńskiemu uda? W zasadzie nic mu nie stoi na przeszkodzie. Jest napędzany potęgą Plutona, opozycja ma przetrącony kręgosłup, jest słaba i skłócona, władza zaś ma stabilną pozycję i notowania, które zawdzięcza hojnej polityce rozdawnictwa, m.in. programowi 500+. Trzeba jednak pamiętać, że destrukcyjna siła Plutona na MC horoskopu Kaczyńskiego działa jak miecz obosieczny. Daje jej posiadaczowi olbrzymią moc, ale przy okazji niszczy i jego samego. Kaczyńskiego czekają bardzo trudne układy w roku 2017, o czym już wielokrotnie pisałem, więc jego pochód dobrej zmiany napotka duże przeciwności – przede wszystkim ekonomiczne, które wywrócą do góry nogami politykę rozdawnictwa. Te już nas czekają jesienią lub w pierwszym kwartale roku 2017. Wstrząsu nie uniknie jednak premier Szydło. I jak to już wielokrotnie o tym pisałem, Beata Szydło dostaje się pod rewolucyjny wpływ Urana, który w dyrekcyjnej opozycji do Słońca najprawdopodobniej przyniesie jej odwołanie w skali kilku najbliższych miesięcy. Na czele rządu stanie najprawdopodobniej Mateusz Morawiecki, zdecydowanie mniej prawdopodobne jest, by tę pozycję objął Jarosław Kaczyński.

Wielka afera samorządowa w Warszawie to potężny cios dla Hanny Gronkiewicz Waltz. Widać to dość wyraźnie w jej horoskopie, gdzie dyrekcyjny Uran właśnie przekracza jej ascendent. To bardzo mocny, trudny i wybuchowy aspekt, który może ją pozbawić prezydentury. Jednak trzeba pamiętać, że H.G. Waltz dobrze przetrwała polityczną burzę sprzed dwóch lat, gdy lewicowa koalicja próbowała ją odwołać w referendum. Wtedy Saturn wędrował przez jej Słońce i raczej ją umocnił. Tym razem jednak dyrekcja Urana to sprawa poważniejszego kalibru. I choć jest to mocno wstrząsowy aspekt, nie musi oznaczać końca jej kariery politycznej. Uran przynosi widowiskowe zmiany, wstrząsy, rewolucje, zmianę statusu, pozycji, roli, ale to nie musi być od razu katastrofa. Prezydent Warszawy już wcześniej zdeklarowała się, że nie weźmie udziału w przyszłych wyborach samorządowych. Jednak czy zostanie odwołana z urzędu przez referendum lub komisarza? Nawet jeśli, to wcale ją to nie musi złamać. Przypuszczam, że w referendum by się obroniła. Jeśli zaś PiS wyznaczy komisarza, ustali się pozycja H.G. Waltz jako obrończyni demokracji samorządowej. Nie jest to więc raczej koniec jej kariery politycznej.

Wrzesień będzie pierwszym miesiącem, który aktualna władza zaliczy do niezbyt udanych na polu ekonomicznym. Po doskonałej passie, jaka miała miejsce w gospodarce, nadchodzą trudne chwile. Nie grozi nam jakiś drastyczny krach, lecz raczej powolne obsuwanie się w stagnację i stałe, stopniowe osłabianie się dynamiki polskiej gospodarki. Trend ten przynosi dyrekcyjna wędrówka Saturna na Imum Coeli horoskopu złotego z 1924 roku, czyli reformy Grabskiego. I choć dyrekcja to proces bardzo powolny, to właśnie jej kulminacja przypada na wrzesień, więc „coś” się musi teraz wydarzyć, co może stać się zapowiedzią negatywnych trendów w polskiej rzeczywistości ekonomicznej. Po niewielkim lipcowym odbiciu na warszawskiej giełdzie, znów wejdziemy w spadki, co zresztą już trochę widać. Progresywna kwadratura Księżyca do Neptuna horoskopu GPW przyniesie sporą porcję lęku i spekulacji, co przełoży się na silne wahania.