Meczety są naszymi koszarami. Minarety są naszymi bagnetami. Kopuły są naszymi hełmami. Wierni są naszymi żołnierzami. (cytat z przemówienia Erdogana z roku 1997)

W gorący lipcowy weekend zobaczyliśmy w telewizji sceny żywcem wyjęte z innego telewizyjnego programu – z genialnego serialu HBO „Gra o tron”. W Turcji miała miejsce próba wojskowego puczu, która została krwawo i bezwzględnie stłumiona.

Niewielu się spotyka wielkich polityków, przywódców, politycznych liderów ze Słońcem w Rybach. Jeśli już to zwykle są to charyzmatyczni liderzy jak George Washington, Icchak Rabin, żarliwi przywódcy religijni, a jeśli politycy to albo mocno religijni (Roman Giertych) lub raczej unikający konfrontacji, prospołeczni pacyfiści (Jacek Kuroń, Bronisław Geremek). W pewnym sensie Recep Tayyip Erdogan – ze Słońcem w znaku Ryb – ma w sobie ten pewien tragizm znaku Ryb. Jeszcze w okolicach roku 2003, gdy jego kariera się mocno rozkręcała, Edogan jako premier rządu prowadził Turcję na Zachód mocno reformując państwo i gospodarkę. W polityce stawiał na nacjonalizm, ale też mocno odwoływał się do islamu, gdyż jego partia AKP w pewnym sensie była kontynuatorką delegalizowanych kilka razy pod rząd islamistycznych partii. Po reformach Atatürka w Turcji zakazano działalności partii religijnych. Erdogan jednak coraz mocniej parł w stronę islamizacji Turcji – najmocniej po tym, jak w roku 2014 został prezydentem. W polityce stawiał na nacjonalizm, który w pewnym sensie odwoływał się do tradycji kemalistycznej. Jednak Erdogan z każdym rokiem przeradzał się z energicznego menadżera, ekonomicznego reformatora przyciągającego inwestorów, rozwijającego militarny potencjał rodzącej się nowej potęgi, w autokratę i populistę coraz mocniej zmierzającego do dyktatury państwa religijnego. Turcja zaczęła się oddalać do Europy, do której w chciała wstąpić jako członek Unii Europejskiej. Choć jako druga armia NATO jest niezmiernie ważnym członkiem Paktu – zwłaszcza w kontekście wojny w Syrii. Mimo to jednak Erdogan z wyjątkowym sprytem potrafił rozgrywać polityczne gry. Wytargował potężne wsparcie dla Turcji od USA, które by móc prowadzić wojnę z Huseinem potrzebowało tureckich baz. Erdogan nie miał żadnych oporów we współpracy gospodarczej i wojskowej z odwiecznym wrogiem Arabów – z Izraelem. Przywódca Turcji wytargował też potężne sumy z UE w zamian za przejęcie na siebie części problemu związanego z uchodźcami. W polityce wewnętrznej jednak coraz mocniej zaczął przykręcać śrubę, intrygami wymógł na USA przyzwolenie na bezwzględną wojnę z Kurdami. Pojawiły się też poważne sygnały, że Turcja robi interesy z Państwem Islamskim kupując od ISIS ropę, niechętnie uczestnicząc w wojnie przeciwko ISIS. Demontaż i tak słabej demokracji, autokratyczne tendencje, nacjonalistyczne potrząsanie szabelką (zestrzelenie rosyjskiego SU24), postępująca islamizacja kraju – to wszystko zaczęło ustawiać Erdogana w jednym szeregu z Putinem, Orbanem i Kaczyńskim. Niewątpliwie Erdogan zmierza ku przejmowaniu pełni władzy uprawiając populizm, dławiąc demokrację. No i z 15 na 16 lipca doszło do nieudanego puczu wojskowego. Wojskowe zamachy mają długą tradycję w Turcji. Wojsko od czasów Atatürka stało na straży świeckiego państwa. Armia miała ustawowe prawo do interwencji w obronie świeckości republiki. Prawo to Erdogan zdemontował słusznie obawiając się, że armia może go kiedyś odsunąć od władzy. No i doszło do puczu, którego tak bardzo Erdogan się obawiał. Jednak patrzyliśmy na to, co się działo w Turcji przecierając oczy ze zdumienia. To nie był pucz, to była amatorszczyzna grupy harcerzyków. Jaruzelski i Kiszczak przewracają się w grobie oglądając to, co zrobiło wojsko. Ewidentnie widać, że pucz był fatalnie przeprowadzony, w najgorszym możliwym momencie (wieczór), podczas gdy każdy „porządny” zamach stanu odbywa się o świcie, gdy wszyscy śpią. Pucz nie miał przywódcy, nie miał planu, nie opanowano mediów, nie zaaresztowano premiera i prezydenta. Bezradność wojskowych aż kuła w oczy. Zaraz po zamachu rozpoczęły się masowe aresztowania – nie tylko wojskowych, ale też sędziów, prokuratorów, urzędników i dziennikarzy. Zadziwiające, że w kilka godzin po zamachu służby miały kompletne listy osób do zatrzymania. W sumie zatrzymano ponad 60 tys. osób! Doszły do tego starannie, w putinowskim stylu, masowe akcje poparcia rządu i prezydenta, wieczorne koncerty, na które spędzano wyciąganych z urlopu urzędników. Nie ma zatem wątpliwości. Pucz to robota ludzi Erdogana, którzy uprzedzili rodzący się spisek. Nie był on jeszcze przygotowany, więc ludzie Erdogana sprowokowali spiskowców, by do puczu doszło. Erdogan w ten sposób usunął zagrożenie, a przy okazji wykończy wszelką konkurencję, opozycję, wolne media, zniszczy kurdyjskie niepodległościowe dążenia. Turcja zmierza w stronę putinowskiej Rosji, w stronę dyktatury, połączenia teokratycznego Iranu z agresywną militaryzacją w stylu rosyjskim. Nie bez powodu Erdogan się przeprosił z Putinem niemal w przededniu spisku.
Dokładnie teraz – w lipcu – przez Księżyc i Marsa w jego horoskopie wędruje Saturn. To już jego drugie przejście (pierwsze miało miejsce w grudniu 2015), a ostatnie będzie w sierpniu. To trudny, bolesny, kryzysowy aspekt, ale do „przepracowania”. Erdogan wyczuł, że od kilku miesięcy „coś” się dzieje wokół niego, stąd zmasowane akcje walki z mediami, opozycją i Kurdami. Teraz się zabrał za wojsko. Analitycy twierdzą, że to ogromnie wzmocni prezydenta i w zasadzie zniszczy wszelkie potencjalne ruchy oporu. Toż podobnie czynił Stalin. Sprytnie zarządzając intrygami wykończył przy pomocy terroru wszystkich konkurentów, zniszczył wszelkie ośrodki oporu i potencjalnych następców.
Czyżby zatem Erdogan mógł – idąc za Machiavellim – ogłosić swoje pełne zwycięstwo i panowanie? No właśnie… przyjrzyjmy się jego ascendentowi w Koziorożcu. Nieuchronnie i konsekwentnie nadciąga tam Pluton. To co Pluton robi w horoskopie mamy doskonałą okazję obejrzeć patrząc na Jarosława Kaczyńskiego, któremu Pluton dokładnie teraz wędruje przez Medium Coeli horoskopu. Pluton przejdzie przez ascendent horoskopu Erdogana na przełomie roku 2017 i 2018. Pluton go mocno zradykalizuje i przemieni z populistycznego autokraty w krwawego dyktatora. Pluton jednak nie da mu długiej władzy. Niszcząc wszystko dookoła, zniszczy również jego. Jeśli mamy jakieś wątpliwości co do działania Plutona, to przypomnijmy sobie nasz polski wątek. W latach 2006-2007 Pluton tworzył opozycję do Słońc: Jarosława Kaczyńskiego, Lecha Kaczyńskiego, Andrzeja Leppera i Jana Rokity. Z tej czwórki dwóch już nie żyje. Zginęli w tragicznych i tajemniczych okolicznościach. Tajemniczych oczywiście dla zwolenników spiskowych teorii. Jarosław Kaczyński zwariował ustanawiając nową religię, którą stał się kult smoleński, a jego obecna polityka to w dużej mierze chęć odwetu za urojone upokorzenia i zniewagi. Czwarty zaś – Jan Rokita ledwie przeżył po ciężkiej chorobie trzustki, a dziś jest cieniem swojej dawnej sławy kojarzony z kompromitującym incydentem w samolocie Lufthanzy i innymi skandalami obnażającymi jego rozdęte ego i narcystyczną naturę. Świeższym przykładem eliminującego wpływu Plutona jest przypadek Leszka Millera, który zaliczył opozycję Plutona do Słońca w roku 2014, by rok później właściwie zniknąć z polskiej polityki. Pluton oczywiście nie musi nikogo zabijać, więc uspokajam tych wszystkich, którym Pluton tworzy w horoskopie silny aspekt. Pluton wzmacnia i radykalizuje. Jeśli ktoś ma tendencje do agresji i przemocy – Pluton na pewno to wzmocni. Jeśli ktoś pracuje nad sobą i stawia na rozwój osobisty, Pluton działa wtedy jak uzdrowiciel, który wypala przeszłość, karmę, stare schematy i emocje.
A zatem wędrówka Plutona przez ascendent Erdogana nie zapowiada jego długich i trwałych rządów. Jest jeszcze jeden aspekt zapowiadający jego zmierzch. W roku 2019 jego progresywne Słońce zejdzie na sam dół (Imum Coeli), co nie zapowiada jego wzmocnienia i wyniesienia. Dokładnie taki sam aspekt w roku 2015 odesłał Bronisława Komorowskiego nie na drugą kadencję, ale na polityczną emeryturę. Radykalizacja polityki, nadciągający kryzys, konflikty wewnętrzne, oraz wędrujący Neptun w roku 2017 przez Medium Coeli horoskopu Republiki Tureckiej, zapowiadają raczej potężny kryzys w tym kraju, niż stabilizację, wzmocnienie, utrwalenie pozycji Erdogana, oraz dalszą budowę tureckiej potęgi.

erdo

Słońce przebywa w znaku Lwa, by 22.08 o godz. 18.40 wejść w znak Panny. W znaku tym przebywać będą również Merkury i Wenus, oraz Jowisz. 02 sierpnia w znak Strzelca wkracza Mars, w którym to znaku przebywa również Saturn. Uran retrograduje w Baranie, Neptun w Rybach, a Pluton w Koziorożcu. Nów Księżyca w Lwie będzie mieć miejsce 02.08. Pełnia Księżyca czeka nas 18.08 w znaku Wodnika.

 

niebo08

08

Chyba niemal każdy czuje, że coś niedobrego, ekstremalnie dziwnego i skrajnego dzieje się na świecie, dzieje się z ludźmi, z ich emocjami, zachowaniami. I choć seria zamachów terrorystycznych, jaka miała miejsce w Niemczech i Francji, ma luźne powiązania, to jednak podświadomie łączymy te wydarzenia w większą grupę. Kluczem do dramatu ostatnich miesięcy jest poza oczywiście wieloletnią, słabnącą kwadraturą Urana z Plutonem, kolejna mocna kwadratura – Saturna w Strzelcu z Neptunem w Rybach. Pierwsza jej odsłona miała miejsce w listopadzie 2015 roku. Druga – przy cofającym się Saturnie – właśnie miała miejsce w czerwcu i aktualnie też działa. Trzecia, ostatnia, będzie mieć miejsce we wrześniu, więc wtedy nastąpi też prawdziwa kumulacja wszystkich naszych strachów i demonów. Kwadratura ta ma miejsce w znakach zmiennych, do których mogą dołączać się jeszcze inne planety, co się stało właśnie w czerwcu. Wielki krzyż znaków zmiennych był właśnie głównym motorem napędowym dramatu dziejącego się na naszych oczach. Znaki zmienne stymulują media, przepływ informacji, kwestie ideologiczne, religię, procesy społeczne, kulturę masową. A zatem główna oś dramatu ostatnich miesięcy nie tyle dzieje się w realnej rzeczywistości, ile w przestrzeni symbolicznej, medialnej, emocjonalnej, którą stymulują znaki zmienne. Ataki terrorystyczne to w większości dzieło szaleńców. Oczywiście kilku z nich było starannie prowadzonych przez ideologów Państwa Islamskiego, ale inni mieli tylko pośrednie połączenie z ideologią islamu. Można jednak założyć, że byli jakoś zainspirowani przez muzułmański radykalizm, ale i inny – w stylu Breivika.

W sierpniu czeka nas ważna i ciekawa figura, jaką jest tzw. trójkąt dynamiczny, który będzie mieć miejsce 02.08. O ile wielkie trygony są bardzo pomyślną i harmonijną figurą, o tyle TD jest dość ostrą, choć jednak niosącą pozytywne rozwiązania konstrukcją. Składa się z dwóch nieharmonijnych aspektów: kwadratury Saturna i Marsa z Neptunem, oraz kwinkunksa Neptuna do nowiu w Lwie, a także z harmonijnego trygona Saturna i Marsa z nowiem. Przyniesie to szeroko zakrojoną akcję służb specjalnych, które zaczną na masową skalę likwidować terrorystyczne komórki w Europie. Być może też nieco zacznie się rozwiązywać dramatyczna łamigłówka w Syrii i Iraku, której głównym zapalnym punktem jest walka z ISIS. Na tym polu koalicja walcząca z muzułmańskim ekstremizmem osiągnie pewne sukcesy.

Nie ma jednak mowy o uspokojeniu sytuacji politycznej na świecie. Pasjonująca walka przedwyborcza w USA wejdzie w nową fazę. Na dzień dzisiejszy pozycja Donalda Trumpa jest bardzo mocna. Gdybym miał oceniać szanse wyborcze obojga kandydatów, to niewątpliwie Trump idzie na zwycięstwo. Jednak od strony astrologicznej nie jest to takie oczywiste. W grudniu i w styczniu czeka go bolesna wędrówka Saturna przez Księżyc i jednoczesna opozycja do Słońca. I choć będzie to już po wyborach, to jednak aspekt ten będzie narastać już od jesieni. Możliwe zatem, że przed samymi wyborami Trump zaliczy jakąś wpadkę lub jego dynamiczna, agresywna, bezczelna, populistyczna kampania utraci energię. I choć horoskop Hillary Clinton nie ma w sobie charyzmy zwycięzcy, gdyż Clinton to podwójny Skorpion ze Słońcem w XII domu, z ciężkimi aspektami Wenus, a zatem jej chłód, chwiejność i emocjonalny radykalizm wobec chamskiego i socjopatycznego, ale gorącego i energetycznego Trumpa nie daje jej siły przebicia. Ale w jej horoskopie będzie mieć miejsce bardzo ważne wydarzenie. Jest nią dyrekcyjna wędrówka Urana przez Medium Coeli jej horoskopu. MC wyznacza status, pozycję, prestiż. Uran zaś to wielka zmiana, wstrząs, widowiskowa, dramaturgiczna rewolucja. Z tym, że Uran na MC może człowieka zarówno wynieść pod niebiosa, jak i zarazem zrzucić na dno. W tych zawodach jest jednak tylko jedno miejsce, remisu nie będzie, a czasem w sprincie o zwycięstwie decydują setne sekundy. Stawiam zatem na zwycięstwo Hillary Clinton w jesiennych wyborach prezydenckich.

Trudno powiedzieć, czy papieska wizyta przyniesie jakieś realne, konkretne zmiany w Polsce, tym bardziej, że to w końcu wizyta na Światowych – a nie polskich – Dniach Młodzieży. Papież w najmniejszy sposób nie odnosi się do naszych krajowych spraw i problemów. Jednak nie da się nie zauważyć mocnego kontrastu papieskich homilii wobec polskiego, ksenofobicznego, ludowego, obrzędowego, mocno zaściankowego, ale też nacechowanego nacjonalizmem i nieufnością wobec obcych katolicyzmu. Kolorowy, rozśpiewany, roztańczony tłum młodych, uśmiechniętych, serdecznych i otwartych ludzi z całego świata nijak się nie ma do naszego tzw. kościoła toruńskiego reprezentowanego przez politycznie zaangażowany, mocno konserwatywny, pełen RPL-owskich resentymentów przedsoborowy, zamknięty, lękowy, nieufny wobec świata i wolności kościół reprezentowany przez o. Tadeusza Rydzyka, oraz popierającą go większość polskich biskupów. I choć nie należy przeceniać znaczenia papieskich kazań, ich wpływu na bieżącą sytuację, to jednak jest to jakiś ożywczy duch, który być może „zmieni oblicze tej ziemi”. Słowa papieskie nie tyle jednak drażnią polskich duchownych, którzy mają pełną świadomość, że muszą się wsłuchiwać w głos Franciszka, gdyż jest ich naturalnym zwierzchnikiem. Papieskie homilie mocno irytują przede wszystkim polskich narodowych katolików, nacjonalistów podpierających się autorytetem Kościoła, ultraprawicowych polityków i dziennikarzy, którzy ze straszenia uchodźcami uczynili swój główny polityczny oręż. Papież wzywa do troski, przyjmowania uchodźców, nie oskarża żadnej religii w kwestii przemocy. Mówi to świeżo po morderstwie francuskiego starszego księdza dokonanego przez muzułmańskich fanatyków. Nie ma w nim chęci odwetu, nie ma wezwania do wyprowadzania husarskich orszaków prowadzonych do walki z muzułmańskim zagrożeniem, jak by to sobie życzyli nasi prawicowi publicyści. I choć w jego retoryce jest być może dużo naiwności i idealizmu, gdyż rolą politycznych liderów jest trzeźwa analiza, więc przywódca musi umieć prowadzić niekiedy twardą, ostrą i zdecydowaną politykę, to jednak papież wzywa do miłosierdzia. To nie jest jednak naiwność i głupota, jak chciałby to widzieć nasz rodzimy katotaliban. Papież w swoim wieczornym przemówieniu w siedzibie biskupów krakowskich na ul. Franciszkańskiej użył trzech magicznych słów: permisión, gracias, perdonar (proszę, dziękuję, przepraszam). I choć słowa te były częścią homilii dotyczącej miłości i związków, tak naprawdę wywodzą się one z hawajskiej ezoterycznej magii kahunów Hoʻoponopono – techniki leczącej zranienia, cierpienia, złą karmę. Jednym z jej podstawowych rytuałów było użycie swoistej mantry złożonej ze słów: „Przepraszam. Wybacz mi, proszę. Dziękuję. Kocham Cię”. Papież na pewno wiedział skąd wywodzą się te słowa. Jeśli ich użył, jeśli zapożyczył je z hawajskiej magii uzdrowienia, świadczy to o tym, że chce tę magiczną mantrą uzdrowić różne bolesne zranienia i cierpienie, które manifestuje się w postaci religijnego fanatyzmu. Papież Franciszek zatem wie, że świata nie uzdrowią naloty Air Force na obozy ISIS. I choć z terroryzmem trzeba walczyć, to jednak jego drogą jest uzdrawianie, a nie eskalowanie religijnej wojny. To ważna lekcja dla naszych pseudokatolików, którzy chcieliby iść na wojnę z islamem z krzyżem na czele.

I choć sierpień w polskiej polityce zapowiada się raczej spokojnie i wakacyjnie, to nie dajmy się zwieść pozornemu obniżeniu napięcia. Gdy Polacy będą się wylegiwać na plaży, wędrować po górskich szlakach, oraz żeglować po jeziorach, Jarosławowi Kaczyńskiemu przez Medium Coeli jego horoskopu po raz drugi tranzytować będzie Pluton. Gdy w kraju panować będzie nieco senna atmosfera, tzw. przywódca państwa szykować będzie kolejny etap rewolucji dobrej zmiany. Pod nóż pójdzie sądownictwo, samorządy, oraz częściowo biznes i media prywatne. Nowy etap rewolucji IV RP wymagać będzie zmiany narzędzi i metod władzy. Umacniająca się dyrekcyjna opozycja Urana do Słońca w horoskopie Beaty Szydło jest zapowiedzią nadchodzącej zmiany na stanowisku premiera. Stać się to może najprawdopodobniej jesienią. Radykalizacja w horoskopie Kaczyńskiego sprawia, że stan konfrontacji politycznej będzie się umacniać. Poczujemy to jednak mocniej dopiero we wrześniu, gdy nastąpi już ostateczne dobicie Trybunału Konstytucyjnego. W pewnym sensie można zatem mówić, że od jesieni Polska przestaje być demokratycznym państwem prawa. I choć do Turcji Erdogana nam jeszcze dużo brakuje, to kierunek jest wyznaczony.

I to co już wiele razy pisałem – rok 2016 dla polskiej gospodarki zapowiada się wyśmienicie, co widać w poprawie niemal wszystkich wskaźników, np. w rekordowo niskim poziomie bezrobocia. Co więcej, mogłoby się wydawać, że nieodpowiedzialne decyzje ekonomiczne aktualnej władzy w ogóle nie szkodzą gospodarce, złotemu, oraz budżetowi. Poprawił się bowiem nawet bilans finansów publicznych. Przyczyną jest jednak blokada inwestycji, a jeśli rząd nie wdraża inwestycji, to i nie wydaje pieniędzy. Ten optymizm jednak nie utrzyma się zbyt długo i pierwsze poważniejsze zgrzyty czekają nas już jesienią. Jednak o jakimś większym kryzysie bądź wstrząsie na razie nie ma mowy. To nas czeka dopiero w przyszłym roku, co mocno widać w zbliżającym się powoli dyrekcyjnym Saturnie zmierzającym na sam dół (Imum Coeli) pierwszego horoskopu złotego (reforma Grabskiego). Sierpień zapowiada się jednak bardzo dobrze na polu ekonomicznym. Na rynkach pojawi się spokój. Trygon Plutona do Księżyca horoskopu Warszawskiej Giełdy, progresywny nów w horoskopie WIG20, oraz progresja Księżyca przez horoskop denominacji złotego z 1994 roku są pomyślną zapowiedzią dla krajowej ekonomii.