Co tak naprawdę się stało 23 czerwca? Wydarzyło się coś naprawdę wstrząsającego i przełomowego, a zarazem… nic się nie wydarzyło. I choć wiele osób uważa, że 23 czerwca Wielka Brytania postanowiła opuścić Unię Europejską, to nic takiego się nie stało. Choć faktycznie – Brexit miał miejsce! Dokonali tego Islandczycy zasłużenie wysyłając Anglików do domu – oczywiście na Mistrzostwach Europy w Piłce Nożnej… Utarcie nosa Anglikom przez malutki kraj – Islandię – ma tu pewne symboliczne znaczenie.

23 czerwca miało miejsce referendum, w którym mieszkańcy UK wypowiedzieli się w sprawie dalszej obecności Brytyjczyków w UE. To jeszcze nie oznacza automatycznie Brexitu. I choć logika procesu politycznego mówi wyraźnie, że Wielka Brytania wyjdzie z Unii – w końcu miało miejsce referendum, naród wyraził swoją wolę, politycy muszą ją wypełnić, wcale nie jest to wszystko takie oczywiste. Cokolwiek się wydarzyło w tym dniu, jedna rzecz jest niemal pewna. 23 czerwca (a właściwie 24.06 gdy ogłoszono wyniki referendum) zaczął się kolejny globalny ekonomiczny kryzys. Jeśli jednego dnia z globalnych rynków znika 2 bln dolarów, to jak inaczej nazwać ten dzień? Osiągnięto w ten sposób absolutny rekord, gdyż nawet w dniu upadku banku Lehman Brothers z rynku wyparowało 1,9 bln USD. Oczywiście nie będzie analogii do kryzysu z 2008 roku. Każdy kryzys ma swoją niepowtarzalną logikę, swoje przyczyny, swoją dramaturgię. Wielokrotnie już pisałem o dramatycznej serii astrologicznych układów w europejskich horoskopach (więcej o tym w prognozie wideo na lipiec). Od lat trwał plutoniczny łomot w horoskopach: Anglii, Wielkiej Brytanii, EWG, waluty euro, Unii Europejskiej. I choć te astrologiczne wstrząsy są już za nami, dopiero teraz ponosimy ich konsekwencje. Osobliwość decyzji Brytyjczyków polega również na tym, że w konsekwencji Brexitu może dojść do rozpadu nie tyle Unii Europejskiej, ile Wielkiej Brytanii, gdyż stanowczo z UE nie chcą wychodzić Szkoci i Irlandczycy z Irlandii Płn. Anglicy nadal żyją resentymentami za utraconym imperium, a to ich dziwne poczucie wyższości, koziorożcowatej dumy i dziwactwo każe im żyć mrzonkami o dawnej potędze.

Populistyczne brednie, idiotyczne slogany, straszenie obcokrajowcami, „ciemny lud”, który wszystko kupi – to choroba, która toczy już nawet nie tylko Europę, ale cały zachodni świat. W USA też mamy do czynienia z niebywale populistyczną, ordynarną, nastawioną na straszenie wyimaginowanymi zagrożeniami kampanią wyborczą Donalda Trumpa. Takie są żniwa niezwykle ciężkiej i trudnej, wielokrotnie przeze mnie opisywanej kwadratury Urana z Plutonem z ostatnich kilku lat (więcej w archiwum prognoz). Więc i w wydawałoby się racjonalnym, poukładanym, dobrze zarządzanym kraju może dojść do erupcji totalnej głupoty. Polacy zaś, którzy są ofiarami nagonki angielskich nacjonalistów, stali się wygodnym kozłem ofiarnym na którego można zwalić swoje frustracje.  To dobra lekcja i dla rodzimych nacjonalistów, którzy mogą zobaczyć jak to jest znaleźć się po drugiej stronie. Jak to jest być imigrantem opluwanym przez „białą siłę”. Tak, czy inaczej Brytyjczycy zapłacą wysoką cenę za swoją decyzję – przede wszystkim ekonomiczną.

Jaki zatem będzie scenariusz wydarzeń? Sam Brexit wcale nie jest taki oczywisty i pewny. Brytyjskie elity mają pełną świadomość ceny, którą przyjdzie zapłacić za decyzję o wyjściu z UE. Brytyjski rząd będzie opóźniać, jak się tylko da, decyzję o wyjściu z UE. Ale i w Brukseli też wiedzą o tym, że to tak naprawdę zła wiadomość. Uran przechodząc przez ascendent horoskopu Anglii wywołał typowy dla swego działania szok i wstrząs. Ale nie musi to oznaczać realnego opuszczenia Unii przez Wielką Brytanię. I to co już pisałem w poprzedniej prognozie – uważam, że nie będzie realnego Brexitu.

ANG

Słońce przebywa w Raku, by 22.07 o godz. 11.31 wejść w znak Lwa. Z Raka do Lwa przewędruje również Merkury, oraz Wenus. Mars kończy wędrówkę w Skorpionie. Jowisz przebywa w Pannie, Saturn zaś retrograduje w Strzelcu. Uran wędruje przez Barana, a pod koniec miesiąca wkroczy w ruch wsteczny. Nadal też retrograduje Neptun w Rybach, oraz Pluton w Koziorożcu. Nów Księżyca będzie mieć miejsce 04 lipca w Raku. Pełnia zaś 19.07 w Koziorożcu.

 

niebo07.2016

07

Z niewielkimi tylko wyjątkami – musimy się liczyć z dużymi zawirowaniami praktycznie do końca roku. I to właśnie jego II połowa może być gorętsza, trudniejsza i bardziej nerwowa, niż nawet dramaturgiczna pierwsza połowa. W lipcu mamy ogrom ważnych wydarzeń astrologicznych. Na niebie utworzą się trzy ważne figury. Pierwszą jest palec Boży utworzony przez Marsa w Skorpionie, Jowisza w Pannie, oraz Urana w Baranie. Układ ten niesie przeogromne problemy, z którymi będą się zmagać unijni urzędnicy, ale też brytyjska administracja. Proste, populistyczne pytanie z referendum to nie to samo, co podjęcie tysięcy ważnych decyzji rozdzielających dwa mocno powiązane interesami organizmy. Jeszcze bardziej nerwowo zapowiada się półkrzyż, który utworzy się na nowiu 04 lipca. Nów znajdzie się w opozycji do Plutona w Koziorożcu, do którego słabą, ale nadal ważną kwadraturę czyni Uran w Baranie. Półkrzyż będzie mieć duży wpływ na wysoką temperaturę politycznych sporów w pierwszej połowie miesiąca. Czekają nas kolejne fale przemocy, intensywna wojna z Państwem Islamskim, kolejne eksplozje lęków i histerii, którą tak chętnie chce zagospodarować populistyczna skrajna lewica i prawica. Jednak czeka nas również optymistyczna figura, choć też wcale nie taka do końca przyjemna i stabilna. To trójkąt dynamiczny, który też będzie mieć miejsce na nowiu (04.07). Do nowiu nieharmonijny kwinkunks utworzy Saturn w Strzelcu. Neptun w Rybach znajdzie się w kwadraturze do Saturna, ale w trygonie do nowiu. Trójkąt dynamiczny może przynieść uspokojenie rozgrzanych emocji, powrót rozsądku tam, gdzie szaleństwo populizmu rozpoczęło destrukcję demokracji.

Niewątpliwie dwa główne tematy będą gorącymi kwestiami w lipcu. Pierwszym jest szczyt NATO w Warszawie, oraz wizyta papieża Franciszka w ramach Światowych Dni Młodzieży. Sam szczyt niczego nadzwyczajnego nie przyniesie. Polsce ciężko będzie zrealizować główny cel – stworzenie stacjonarnych garnizonów NATO na terenie Polski, ale natowskie siły rezydując w kraju zmienią geopolityczne zawieszenie Polski między Zachodem, a putinowską Rosją. Na szczycie NATO mogą się również pojawić polityczne wątki, zwłaszcza ze strony amerykańskiej administracji, która kolejny raz wyrazi niezadowolenie z powodu kryzysu demokracji w Polsce.

Dużo ważniejszym wydarzeniem będzie jednak wizyta papieża Franciszka. Jego modernistyczny, otwarty, odwołujący się do chrześcijańskich korzeni styl pontyfikatu kłuje w oczy narodowych, nacjonalistycznych katolików, którzy przejęli rząd dusz i mocno uczestniczą we wspieraniu aktualnych rządów „dobrej zmiany”. Papież ma teraz progresywne Słońce na Saturnie, stąd jest pod wpływem wyjątkowo twardej i ciężkiej presji, nienawiści fundamentalistycznych katolików, oraz różnych wpływowych lobby, którym Franciszek jest nie w smak. Są też poważne obawy związane z jego zdrowiem, gdyż ten trudny aspekt ma znaczący wpływ na jego kondycję. Franciszek powie coś bardzo ważnego w trakcie swojej wizyty w Polsce. Jego odwoływanie się do chrześcijańskiego miłosierdzia, niemal dosłowne Chrystusowe gesty – zwłaszcza związane z problemem uchodźców – idą w całkowicie przeciwnym kierunku, niż nacjonalistyczne, pełne nienawiści hejty narodowców. Od polityków wymaga się trzeźwości i rozsądku w działaniach, więc nie powinni oni szeroko otwierać granic dla wszystkich, którzy chcą zamieszkać w Europie. Jednak rola duchowych liderów jest inna. Ich misją jest niesienie pokoju, miłości, przebaczenia, miłosierdzia. Papież Franciszek uczynił z tego niemal swoją misję. Nasi katonarodowi pseudochrześcijanie są głęboko jeszcze w XIX, przedsoborowym, wieku. Do Polskiego Kościoła nadal nie dotarł duch Vaticanum Secundum. To nadal okopy Świętej Trójcy. Zdecydowane poparcie Kościoła dla aktualnej władzy, flirt z nacjonalistycznymi ideami – to wszystko może drażnić papieża, który da temu wyraz w czasie ŚDM.

Polityczne konsekwencje brytyjskiego referendum nie przełożą się jeszcze wprost na sytuację w kraju. Polska konsekwentnie oddala się od Europy, od zachodnich liberalnych standardów demokracji i proces ten trwać będzie nadal, więc nasze relacje z Unią Europejską będą złe. Nasza władza liczy na to, że Bruksela zajęta problemem Brexitu odpuści sobie polskie sprawy, co może okazać się błędne. Prawo i Sprawiedliwość, a tak naprawdę jednoosobowo Jarosław Kaczyński, już niedługo rozpocznie nowy etap „dobrej zmiany”. W sierpniu, gdy już będzie po szczycie NATO i papieskiej wizycie, gdy Kaczyńskiemu po raz drugi na Medium Coeli wkroczy Pluton, zacznie się dalszy ciąg rewolucji i „zaostrzania walki klasowej”. Jeśli więc można użyć takich kategorii, najgorsze dopiero Polskę czeka. Najgorsze – oczywiście dla zwolenników państwa prawa, demokracji, konstytucyjnego trójpodziału władzy. Będzie to walka z niezależnym sądownictwem, samorządami, prywatnymi mediami, oraz biznesem, który nie idzie na pasku władzy. Notowania rządu, PiS i prezydenta będą jednak nadal stabilne, choć niekoniecznie wysokie. Kryzys konstytucyjny i demokratyczny odwrót widać mocno w horoskopie konstytucji z 1997 roku. Uran na MC, oraz w opozycji do Słońca, przynosi polskiej demokracji najcięższy kryzys od początku transformacji ustrojowej. Ewidentne resentymenty PRL-owskie, w jakie są ubrane „reformy” aktualnej władzy, to pewien zamierzony cel, by właśnie na starych, gomułkowsko-gierkowskich, resentymentach umacniać władzę IV RP. Na razie nic jej nie powstrzyma i nie zablokuje. Pogarszająca się atmosfera polityczna w kraju grozi aktami przemocy, które w cichy sposób będą aprobowane przez aktualną władzę. Paląca się do militariów i narodowych bredni młodzież przypomina rozkręcające się nacjonalistyczne szaleństwo u progu I Wojny Światowej. Miejmy nadzieję, że nie dojdzie w naszej części świata do scen, o których chcielibyśmy najwyżej czytać z podręczników historii, ale z Plutonem na IC horoskopu III RP niestety chyba przemocy nie unikniemy.

Trudno oczekiwać, by Brexit nie wpłynął na polską gospodarkę. W roku sygnowanym dziewiątką ekonomiczne zawirowania i kryzysy nie mogą dziwić. W roku 2007 mieliśmy pierwsze sygnały nadciągającego globalnego kryzysu, który początkowo jeszcze nie miał dramatycznego przebiegu(też rządziła dziewiątka), ale już było widać, że „coś” się zaczyna dziać na rynkach. Dopiero upadek banku Lehman Brothers w 2008 roku wywołał potężne turbulencje i globalny kryzys. Zapewne i sam szok po referendum też minie i giełdy odrobią część strat. Ale to tylko preludium do poważniejszych kłopotów, które zaczną chwiać rynkami już w tym roku – latem lub jesienią. Polska gospodarka dostanie rykoszetem, co zresztą już zobaczyliśmy 24 czerwca, gdy zachwiał się złoty i mocno poleciały notowania na GPW. I gdyby nie interwencje banków centralnych, to mogłoby dojść do powtórki z upadku Lehman Brothers. To były na razie krótkoterminowe konsekwencje Brexitu, a rynki się już nieco uspokoiły. W przyszłym roku zobaczymy już „twarde” konsekwencje aktualnych zawirowań, co mocno widać w horoskopie denominacji złotego z 1995 roku w postaci trwającej jeszcze nadal wędrówki Plutona przez jego dół (Imum Coeli). Jeszcze bardziej niepokojąca jest dyrekcyjna wędrówka Saturna przez IC horoskopu reformy Grabskiego z 1924 roku. Saturn przewędruje w tym bardzo powolnym cyklu przez IC w sierpniu, więc już jesienią zaczną się perturbacje w gospodarce i na złotym, który zacznie spadać w stosunku do innych walut. Zwiększy się zaś rentowność polskich obligacji, co zwiększy koszt obsługi zadłużenia. Polska jest jedynym dużym krajem poza strefą euro, więc złoty jest wręcz idealnym celem dla spekulantów walutowych. Pod znakiem zapytania stanie zatem realizacja wyborczych obietnic PiS, co przełoży się również na problemy polityczne aktualnej władzy. Póki co jednak na warszawskiej giełdzie lipiec może być całkiem niezły. Trygon Jowisza do Wenus w horoskopie GPW niesie szansę na wzrosty.