Kościół Katolicki i prawica wypowiadając kompromis aborcyjny z 1993 roku ruszają na wojnę. Wojna ta będzie krwawa, okrutna i przyniesie potężne straty – zwłaszcza dla prawicy i samego Kościoła, z czego doskonale zdaje sobie sprawę Jarosław Kaczyński. Wojna, którą rozpętuje KK, potężnie wzmocni radykalną, antyklerykalną lewicę, która jak na razie jest słaba i niszowa. Jeszcze KK kiedyś gorzko pożałuje, że otwiera te bramy piekła. Część episkopatu zdaje sobie z tego sprawę i powoli zaczyna łagodzić ostry ton, zwłaszcza żądanie surowego karania kobiet za dokonanie aborcji.

Wypowiedzenie kompromisu aborcyjnego sprawi, że umiarkowani, zdystansowani, niechętni do ideologicznej wojny ludzie do tej wojny teraz przystąpią. Już to widać, jak zaczynają się radykalizować stanowiska. Po prawej stronie nic nowego. Tam zawsze była zwarta, silna, zdeterminowana i radykalna grupa. Po drugiej – liberalnej – stronie było mnóstwo osób, które panicznie bały się konfliktu i sporu ideologicznego. Teraz te osoby już nie mają wyjścia. Wobec takiego konfliktu nie da się już utrzymać zdystansowanego stanowiska. Wojna o Trybunał Konstytucyjny jest dla wielu ludzi abstrakcyjnym, chłodnym, intelektualnym tematem, który nie wywołuje aż tak silnych pasji. Ale temat aborcji to czysta emocja. Tego demona się już nie da zatrzymać i uspokoić. Nawet jeśli PiS totalnie rozwodni i spowolni temat w sejmie (bo taki ma cel Kaczyński), to wściekłej dyskusji nic już nie zatrzyma. To się skończy dla polskiej prawicy (i Kościoła) fatalnie.

Kompromis ma to do siebie, że w jakimś stopniu każda ze stron musi zejść ze swojej pozycji, odpuścić. To jak z podpisaniem umowy pokojowej kończącej wojnę. Jeśli wypowiadamy traktat pokojowy (kompromis aborcyjny) w to w pewnym sensie akceptujemy, że wojna wybuchnie, że będą ofiary, że będzie rzeź. Lewica tez zaciskała zęby przez te lata, też była wściekła, że musi jakoś zaakceptować ten zgniły kompromis, by nie uchodzić za oszołomów i lewackich fanatyków. Teraz to już nie ma znaczenia. Kościół dał paliwo lewicowcom przy których panie: Nowicka, Szczuka, Środa to centrowe konserwatystki. Polska lewica dostała wiatr w żagle. Już nie musi się hamować, cenzurować, ograniczać. Teraz, gdy PiS już prawie mógł ogłaszać zwycięstwo, bo 500+ usypiał wyborców, przy beznadziejnej, słabej opozycji, która w niczym PiSowi nie zagraża, nadciąga wyniszczająca destrukcyjna wojna, która wyzwoli ogromne emocje. To nie jest w interesie PiSu, bo PiS chce teraz spokoju, stabilizacji, tym by ludzie zajęli się swoimi sprawami. Po wypowiedzeniu kompromisu aborcyjnego emocje się zagotują i już szybko nie osłabną, bo jak widać Kościół nie ma zamiaru odpuszczać. Nawet jeśli PiS będzie chciał w Sejmie temat rozwadniać i opóźniać, to już nie ma znaczenia. To absolutnie samobójcza decyzja KK. O ile laicyzacja postępowała bardzo powoli, o ile Kościół miał do tej pory potężne wpływy i nic im nie zagrażało, to teraz po wypuszczeniu tego demona Kościół zobaczy co to jest konflikt społeczny. Lewica już może chować szampana do lodówki. Otworzy go w listopadzie 2019.

O ile do tej pory w politykę zaangażowało się nieco młodych ludzi, to jedynie po stronie prawicy, tzw. patriotyczna młodzież, teraz młodzi ludzie poczuli, że zaczyna się robić niewesoło. Trybunał Konstytucyjny ich nie interesował. Kwestia seksualności, antykoncepcji i aborcji – ogromnie!

Oczywiście kluczem do tych procesów jest wielokrotnie przeze mnie omawiany, kluczowy dla aktualnej sytuacji w kraju, tranzyt Plutona przez Imum Coeli horoskopu III RP. Roboczo nazwałem go rok temu otwarciem bram piekła. Pluton – jeśli działa nieharmonijnie – jest odpowiedzialny w astrologii mundalnej za najbardziej mroczne, destrukcyjne i toksyczne procesy: przemoc, faszyzm, nienawiść, manipulację, nietolerancję, wrogość. To strażnik podziemi, zła, ukrytych, wypartych, zepchniętych do podświadomości emocji, lęków i tajemnic. Tranzytując dół horoskopu III RP niszczy jej korzenie, stabilność, fundamenty. Jednocześnie wyzwala najgorsze, najbardziej destrukcyjne energie i moce. Aborcyjna awantura jest jednym z etapów tejże paskudnej wojny. A jak to w takiej domowej wojnie – nie ma zwycięzców. Są same ofiary. Plutonicznych procesów w kraju obserwujemy wiele. Kluczem do nich jest wzbudzenie najgorszych, najbardziej ponurych i toksycznych emocji i uczuć, jakie są w Polakach, a może bardziej precyzyjnie – generalnie w ludziach. Jak to się bowiem stało, że naród, który wydał takich wielkich filozofów jak: Schopenhauer, Nietzsche, Kant, Scheler; pisarzy jak Goethe, Schiller, Hesse, Kleist, Mann; fizyków jak Born, Oppenheimer, Planck, wydał również najstraszniejszych zbrodniarzy w dziejach świata? Zło bowiem może narodzić się wszędzie i w każdym społeczeństwie. Frustracja, poczucie krzywdy, nietzscheański resentyment. Jeśli do tych emocji odwoła się zręczny populista, demagog, faszyzujący nacjonalista, łatwo może rozniecić piekielne płomienie. W Polsce ujawniło się również wiele starych emocji: goryczy, żalu, złości, agresji, strachu, który tylko czekał na to, by ktoś się nimi zajął. Stąd wojna z państwem prawa, z liberalną demokracją, batalia o rząd dusz, historię, kontrolę nad emocjami i lękami, stąd napuszczanie jednych na drugich, populizm, postępująca miękka dyktatura, której celem jest rozmontowywanie krok po kroku dorobku III RP. Czy Polsce zatem grozi faszystowski reżym, nacjonalistyczna dyktatura lub choćby autokratyczna nieliberalna demokratura? Raczej nie. Cokolwiek by powiedzieć o aktualnie rządzących i popierających ją grupach, nie są to miłośnicy Adolfa Hitlera, Benito Musoliniego lub Kim Ir Sena, ale już pewien sentyment do Erdogana, Putina lub Łukaszenki nie byłby czymś rzadkim. Jednak po obecnej rządzącej prawicowej koalicji mogą przyjść politycy, przy których będziemy wspominać Jarosława Kaczyńskiego z łezką w oku. I wtedy ktoś zada pytanie, o tych, którzy przywołują demony, karmią je i wzmacniają. Pamiętajmy jednak, że Pluton nie działa tylko na korzyść jednej strony. Zło i mrok niszczą wszystko, tak jak tych, którzy dotknęli Pierścień Władzy z trylogii Tolkiena. Ulegli złudzeniu, że mogą kontrolować tę ciemną moc. Tymczasem ta ciemna moc pochłania wszystko i wszystkich. Tak też skończy się obecna rewolucja. Nie dramaturgicznie, tragicznie, katastroficznie, ale bardziej kabaretowo, żałośnie, karykaturalnie. Temat aborcji, jako emanacja plutonicznych energii, może być jednym z głównych osinowych kołków wbitych z upiora „Dobrej zmiany”.

Słońce przebywa w Byku, by 20.05 o godz. 16.38 wejść w znak Bliźniąt. Podobnie z Byka do Bliźniąt przewędruje Wenus. Merkury skończy retrogradację w Byku. Mars zaś porusza się ruchem wstecznym w Strzelcu, by 27.05 z powrotem wejść w Skorpiona. Jowisz 09 wychodzi z retrogradacji w znaku Panny. Saturn retrograduje w Strzelcu, Pluton zaś w Koziorożcu. Uran wędruje przez znak Barana, Neptun zaś w Rybach. Nów Księżyca będzie mieć miejsce 06.05 w Byku. Pełnia zaś 21.05 w Strzelcu.

 

niebo05.2016

05

Trzeba przyznać, że na obecne poczucie kryzysu, niepewności, strachów i lęków, jakie dręczą ludzkość, długo i konsekwentnie pracowało mnóstwo ciężkich, nieharmonijnych, a nawet katastroficznych astrologicznych układów. Wiele ich widzieliśmy na niebie w ostatnich kilkunastu latach. Coraz też mocniej zaczęliśmy się przyzwyczajać, a nawet oczekiwać, ponurych, złych wieści. Tym większym zaskoczeniem może okazać się optymistyczna interpretacja majowych konstelacji. W astrologii, tak jak w psychologii społecznej, ekonomii i socjologii ujawnia się taoistyczna zasada, że gdy jest najjaśniejszy moment dnia, to znaczy, że za chwilę nadciąga zmierzch. Ale również, gdy jest najmroczniejszy czas nocy, najciemniejszy jego etap, to znaczy, że za chwilę nadciąga świt. Gdy więc walą się rynki finansowe, gdy ludzie skaczą z okien, gdy panika zwala notowania na giełdzie na dno, oznacza to, że kryzys dobiega do końca. Gdy zaś rynki strzelają w górę, gdy sprzątaczki, hydraulicy i artyści zaczynają kupować akcje, oznacza to, że za chwilę dopadnie nas kryzys. Takie – dość przekorne i niepasujące do aktualnych emocji – będzie majowe przesłanie podajże najbardziej optymistycznej figury planetarnej, jaką zna astrologia – latawca. Latawiec jest rzadką konstelacją. Tworzony z ważnych planet zdarza się zaledwie raz na kilka lat. Sformują go: nów Księżyca w Byku, Neptuna w Rybach (głowica), Plutona w Koziorożcu, oraz Jowisza w Pannie (ogon). Więcej o latawcu mówię w majowej prognozie wideo na youtube.

Czeka nas również stosunkowo nieharmonijny i napięciowy półkrzyż znaków zmiennych: Neptun w Rybach, Mars w Strzelcu, oraz Jowisz w Pannie, więc trudno też mówić o sielance w maju. On będzie podsycać emocje, neurotyczne społeczne nastroje i lęki, tak typowe dla znaków zmiennych.

Niewątpliwie jednym z głównych tematów, które rozpalać będą Europejczyków, jest kwestia tzw. Brexitu, czyli czerwcowego referendum, w którym Brytyjczycy wypowiedzą się, czy chcą nadal być członkami Unii Europejskiej, czy też postanowią opuścić Wspólnotę. To bardzo ważne wydarzenie. Ewentualne wyjście Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty, zada Unii niezwykle bolesny, dotkliwy, a niektórzy twierdzą, że nawet śmiertelny, cios.

anglia

W skali ostatnich kilkunastu lat w ważnych dla Europy horoskopach miał miejsce istny pogrom. Ciężkie, dramatyczne procesy były w horoskopach Traktatu z Maastricht, waluty euro, horoskopach Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch, Hiszpanii, Grecji. Polskie problemy z demokracją nie są odosobnione. Kryzys finansowy strefy euro, potężne problemy z muzułmańską mniejszością, agresywna polityka Kremla, wojna na Ukrainie, zamachy terrorystyczne, kryzys uchodźczy – to wszystko zachwiało posadami Unii Europejskiej. Do głosu dochodzą populiści, nacjonaliści, antyunijni, często wprost prorosyjscy politycy. Kolejna gorączka może być już śmiertelną. Ale – to co wie każdy terapeuta – dotknięcie dna i odbicie się od niego może przynieść również znaczący przełom. Jeśli Brytyjczycy postanowią zostać w UE, Wspólnota złapie oddech i z tej destrukcyjnej choroby może się jakoś wywinąć. Co zrobią w czerwcu Brytyjczycy? Szczególną uwagę skupić powinniśmy nad tradycyjnym, kulturowym horoskopem Anglii z 1066 roku, czyli koronacją Wilhelma Zdobywcy. W horoskopie tym mamy do czynienia z niezwykle ważnym, można by rzec – przełomowym aspektem, jakim jest tranzyt Urana przez ascendent horoskopu inwazji Normanów. Uran po raz pierwszy dokona tego tranzytu w maju, potem w październiku i w lutym 2017. Rewolucyjny Uran uwielbia wstrząsy, dramaturgiczne zwroty, zmiany, widowiskowe przełomy. Czy to znak wyjścia Wielkiej Brytanii z UE? Poprzednim razem Uran wędrujący przez asc. Anglii w roku 1933, co przyniosło kilka lat później ogłoszenie niepodległości przez Irlandię (1936). Brytania wprawdzie nadal była wielkim imperium z licznymi zagranicznymi koloniami, ale postępująca militaryzacja hitlerowskich Niemiec zapowiadała nadciągającą wojnę. Czy Uran wywróci do góry nogami przyszłość Wielkiej Brytanii i całej Unii? Wbrew pozorom to wcale nie musi oznaczać katastrofy. Jesienny tranzyt Jowisza przez ascendent horoskopu Zjednoczonego Królestwa wręcz może oznaczać jakiś duży sukces, pomyślne wieści, dobre informacje. Gdyby Brytyjczycy zagłosowali za wyjściem z UE, na pewno przyniosłoby to znaczące reperkusje ekonomiczne – przede wszystkim spadek notowań funta, odpływ kapitału z londyńskiego city, osłabienie sentymentów związanych z przyszłością brytyjskiej gospodarki. W tym miejscu nie mówimy o tym, jakie konsekwencje miałoby wyście Wielkiej Brytanii z UE, gdyż prawdopodobnie Brytyjczycy dość dobrze by sobie poradzili sami. Mówimy jedynie o kontekście politycznym – niezadowolenie USA z potencjalnej secesji, negatywne opinie rynków, biznesu. To na pewno wywołałoby mniej lub bardziej głęboki kryzys. Jednak tranzyt Jowisza przez asc. UK tego nie potwierdza. Nie znajdujemy również w tym momencie jakichś drastycznych, ciężkich układów w horoskopie UE, a nawet dyrekcyjny trygon Plutona do asc. Horoskopu Traktatu z Maastricht, to raczej zapowiedź stabilizacji i uspokojenia sytuacji, a nie dramatyczny krach, jaki miałby czekać UE. Najprawdopodobniej zatem w czerwcowym referendum wygrają zwolennicy pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej, ale na Wyspach dojdzie do politycznego przewrotu i dość znaczących zmian, gdyż Uran nie może nie pozostawić po sobie jakichś rewolucyjnych przełomów, tym bardziej, że w horoskopie Dawida Camerona Pluton tworzy trudną kwadraturę do Słońca.

Stare – nowe problemy jednak czekają Grecję. To ciężki dla Hellady rok. Neptun na Wenus, w opozycji do Marsa, Uran w kwadraturze do Słońca, oraz koniunkcja Plutona z Merkurym w horoskopie niepodległości Grecji z 1822 nie zapowiadają stabilizacji ekonomicznej i politycznej.

Po raz drugi Pluton przewędruje przez Słońce dyktatora Korei Północnej Kim Dzong Una, co nie zapowiada jego świetlanej przyszłości i stabilizacji w roli wodza narodu.

Pewne zawirowania polityczne w maju zapowiada kwadratura progresywnego Księżyca do Urana w horoskopie Chrztu Polski. O ile do tej pory aktualna władza właściwie nie miała jakichś większych problemów, przy stosunkowo stabilnych, dość wysokich notowaniach, totalnej słabości i bezradności opozycji, rozterkach i dystansie europejskich instytucji,  to jednak maj może przynieść spore zamieszanie. Prawdopodobnie coś się wydarzy w kraju, co na chwilę zachwieje dotychczasowym pochodem „dobrej zmiany”. Prawdopodobnie wybuchnie jakaś medialna afera lub posypią się rządowe plany, co wymusi dość zasadniczą zmianę taktyki rządzącej władzy. Ale na razie nie widać sygnałów jakichś większych rewolucji lub wstrząsów. Te będą mieć miejsce najwcześniej jesienią, a prędzej w roku 2017. Ich zapowiedzią są ostre aspekty Urana w horoskopie Beaty Szydło. Dyrekcyjny Uran w opozycji do Słońca w wakacje, oraz przyszłoroczna koniunkcja tranzytującego Urana do Słońca, nie daje jej szans na stabilną, czteroletnią kadencję na stanowisku premiera. Same rządowe roszady jednak nie muszą zachwiać pozycją partii Jarosława Kaczyńskiego, ale i jego czekają w roku 2017 spore zawirowania, a nawet kryzys.

Nieciekawie wygląda sytuacja u Pawła Kukiza. Jego zwolennicy będą musieli przełknąć gorzką pigułkę, gdy zaczną zauważać, jak Jarosław Kaczyński przygotowuje patelnię na to, by z Kukizowców zrobić sobie przystawkę smażąc ich na wolnym ogniu. Zapowiadany przeze mnie jeszcze w zeszłym roku w prognozie rocznej kryzys w ugrupowaniu Kukiza faktycznie zaczyna postępować. Pozwolę sobie zacytować fragment prognozy na rok 2016: „Ugrupowanie Kukiza czeka los partii Janusza Palikota, czyli szybki rozpad, wewnętrzne konflikty i rozproszenie. Fatalnie zapowiada się dla niego rok 2016. Czeka go seria ciężkich, trudnych i kryzysowych układów. Opozycja Saturna do Merkurego i Wenus, Neptuna do Marsa, oraz progresywna opozycja Słońca do Saturna, sprawiają, że jego ugrupowanie, oraz sejmowy klub, szybko się rozlecą. Największym wrogiem Kukiza będzie on sam. Ekscentryczne zachowania, emocjonalne wybuchy, irracjonalne relacje szybko zniechęcą jego wyborców i zwolenników”. Odejście Kornela Morawieckiego, przygotowywana secesja narodowców, kłótnie i spory na łonie ruchu Kukiz 15, to ścieżka, którą poszło wielu poprzedników Pawła Kukiza, których Jarosław Kaczyński zjadał na śniadanie.

Fundamenty naszej gospodarki są bardzo mocne, wzrost gospodarczy wysoki, wymiana handlowa – znakomita, bezrobocie spada, perspektywy ekonomiczne na kolejne lata też wydają się być bardzo optymistyczne, zwłaszcza, że wkraczamy w szczytowy okres wydatkowania unijnych funduszy. Właściwie nic nie zapowiada tego, by miały mieć miejsce jakieś kłopoty. Nawet ostatnie spadki złotego też mogą gospodarce pomóc, gdyż elastyczna waluta to szansa na właściwą reakcję na globalne zawirowania na rynkach. Nawet problemy z górnictwem, słabe efekty wdrażanych reform fiskalnych i pogorszenie relacji z Brukselą nie wpływa zasadniczo na wyniki ekonomiczne. Jednak trzeba pamiętać o tym, że rynki nigdy nie funkcjonują w oderwaniu od realnej sytuacji polityczno-społecznej. Spodziewane obniżenie ratingu Polski przez agencję Moody’s, po tym, jak to uczyniła wcześniej S&P, będzie mieć jednak wpływ na sentyment polskiej ekonomii. I cokolwiek zwolennicy obecnej władzy chcieliby powiedzieć o agencjach ratingowych – ich opinia ma zasadniczy wpływ na pozycję gospodarczą danego kraju. Działają one bowiem, jak konkurs piękności. I choć mogą one (agencje) oceniać fałszywą urodę i udawany wdzięk ocenianych kandydatów, to jednak robienie fochów, albo wkurzanie rynków nieodpowiedzialnością polityczną, ma wpływ na ich ocenę. Uważa się, że ocena danego kraju to tylko w 50% czysta ekonomia. A zatem pozostałe 50% to analiza sytuacji społecznej i politycznej, ocena stabilności, przewidywalności i odpowiedzialności władzy. Dwie obniżki wielkiej trójki agencji to jak rekomendacja „sprzedawaj”. Ostatnie spadki złotego to zatem dyskontowanie przez rynki tejże decyzji. Ale w sumie to też jeszcze nic nie oznacza i przy silnych fundamentach polskiej gospodarki nic groźnego zapowiadać nie musi. Po styczniowej obniżce ratingu przez S&P, złoty mocno się zachwiał, ale do wiosny wrócił do formy. Tym razem jednak tak już nie będzie. Czeka nas bowiem niezwykle ciężka, groźna, mocno kryzysowa dyrekcja Saturna przez Imum Coeli horoskopu złotego (reforma Grabskiego z 1924). W połączeniu z negatywnymi rekomendacjami agencji ratingowych, spodziewanym kryzysem światowym, dyrekcja Saturna przez IC reformy Grabskiego może przynieść kilkuletni kryzys ekonomiczno-społeczny.

ZLOTY_GRB