Prof. Czapiński od wielu lat prowadzi szeroko zakrojone badania na dużej grupie pod nazwą: „Diagnoza społeczna”. Wg jego tezy Prawo i Sprawiedliwość nie wygrało wyborów jedynie obietnicami socjalnymi. Od 2011 roku w badaniach mocno narastają nastroje ksenofobiczne, nieufność wobec zagranicy, obcych, nacjonalistyczne resentymenty. Prawo i Sprawiedliwość w kampanii wyborczej odwołało się do dumy narodowej, antyeuropejskich haseł, strasząc nieobecnymi u nas uchodźcami. A zatem nie tylko populizm i socjalne obietnice przyniosły PiSowi zwycięstwo. Interesujące jest to, że dokładnie w roku 2011 zaczęła się seria kwadratur Urana w Baranie z Plutonem w Koziorożcu. Po drodze w kulturowym horoskopie Chrztu Polski z 966 roku dyrekcyjne Słońce przewędrowało przez Saturna (lata 2014-2015). Pojawiło się zatem podłoże do ostrego zwrotu społecznego w stronę nacjonalizmu, twardej ręki, potrzeba wodza, niechęć do zagranicy, zwłaszcza Unii Europejskiej i to nie tylko w Polsce, ale w wielu krajach, zwłaszcza byłych demoludach. Stąd liczne sukcesy narodowców, ich widowiskowe marsze, skierowanie się młodzieży w stronę twardej, często skrajnej, narodowej prawicy. Prawicowy, narodowy fundamentalizm został dodatkowo wzmocniony przez zdecydowane i wyraźne zaangażowanie Kościoła w politykę. Doszła do tego niezwykle agresywna i intensywna propaganda putinowskiej Rosji, która wyjątkowo efektywnie i skutecznie podsyca nastroje antyeuropejskie, antyzachodnie, antyunijne. Gdy jeszcze dołączymy do tego zestawu wędrującego przez dół horoskopu III RP Plutona, konstytuuje się nam bardzo nieprzyjemny, ciężki zestaw, który tworzy pewnego rodzaju aurę, nastrój, atmosferę. I choć wielu wrażliwych demokratycznie obserwatorów polskiej sceny politycznej jest przerażonych tym, dokąd zmierzamy, do demontażu demokratycznych instytucji, to – choć to może zabrzmi dziwnie – mogło być dużo gorzej. Rządy PiSu i Jarosława Kaczyńskiego są więc w pewnym sensie wersją light tego co naprawdę mogłoby się wydarzyć w Polsce, a czego niestety nie można definitywnie wykluczyć. Po Kaczyńskim i PiSie mogą przyjść dużo gorsi i bardziej ponurzy politycy. No chyba, że się coś zmieni w polskiej mentalności, emocjonalności, duchowości.

No właśnie. Gdzie tkwią korzenie polskiego dramatu, rozdarcia, wojny polsko-polskiej, politycznego, emocjonalnego, mentalnego podziału? W wielu różnych badaniach – zwłaszcza we wspomnianej już wcześniej Diagnozie społecznej – ujawniają się dość sprzeczne wyniki. Z jednej strony Polacy są zadowoleni ze swojej sytuacji, rodziny, z poziomu osobistego szczęścia. Z drugiej w tych badaniach ujawnia się coś zgoła przeciwnego. Prof. Czapiński bada od lat niezwykle ważny dla zdrowych relacji międzyludzkich wskaźnik tzw. kapitału społecznego, na który składa się zaufanie do innych ludzi, gotowość współpracy i współdziałania, zaufanie do urzędów i instytucji. W tychże badaniach poziom tegoż kapitału jest w Polsce jednym z najniższych w Europie. Problem ten jest obserwowany na bardzo wielu polach. Wspomina o nim psycholog i terapeuta Jacek Santorski, który doradza biznesowi – patrz artykuł w Gazecie Wyborczej. Zauważył on, że w polskich korporacjach mają miejsce wyjątkowo toksyczne, wyniszczające, destrukcyjne procesy wzajemnych relacji. Polska zawiść, nieufność, strach, a zarazem respekt przez hierarchią i władzą, skrajny indywidualizm, nieumiejętność działania grupowego, pomagania sobie, wspierania się, brak solidarności. Polski wyścig szczurów w korporacjach jest wyjątkowy na tle tego – w sumie dobrze znanego i opisywanego zjawiska. Nigdzie w nowoczesnym świecie nie dochodzi do takiego poziomu emocjonalnej przemocy, poniżania i rywalizacji. Coś, co w zachodniej organizacji nie przeszłoby zupełnie, u nas króluje w pełni: mobing, molestowanie, wasalne, niewolnicze relacje między kadrą zarządzającą a podwładnymi. Z drugiej strony polskie cwaniactwo: okradanie pracodawców, kombinowanie, niepłacenie podatków, lewe zwolnienia, symulowanie pracy i zaangażowania, plotkarstwo, donosicielstwo. Santorski obserwując nasze relacje w firmach odniósł się do głośnego, nominowanego do nagrody Nike eseju filozofa i psychologa Andrzeja Ledera „Prześniona rewolucja”. Kluczem do rozważań Ledera, Czapińskiego i Santorskiego jest tradycja polskiej kultury folwarcznej. Systemu, który odcisnął się w polskiej mentalności, duchowości i kulturze niebywale mocno i głęboko, gdyż jego dzieje to aż 500 lat! Historia, jaką znamy ze szkolnych lekcji, nijak się ma z realnym opisem tego, czym tak naprawdę był folwark, pańszczyzna, patriarchalny, hierarchiczny, feudalny system relacji społecznych. Oczywiście znamy ze szkolnych czytanek opowieści o ciężkiej dole chłopa, o szlachcie, o sarmatyzmie, o nieudanych powstaniach, utracie niepodległości, zaborach, o odzyskaniu niepodległości, komunizmie, wolnej Polsce po 1990 roku. Ale to niczego nas tak naprawdę nie uczy i niczego nie wyjaśnia. Opowieści o sielskiej rzeczywistości staropolskiej wsi, o szlachetnym ziemiaństwie, polskich hufcach, rycerstwie broniącym nas przed antychrześcijańskim nawałem, romantyczne mity o starożytnych Sarmatach, bohaterskiej walce herosów z zaborcami – możemy to włożyć między bajki. To mity, którymi się karmimy. Szlachecki folwark niewiele różnił się od plantacji bawełny w Karolinie Płd. w XIX wieku. Chłop był całkowicie zależny od swojego pana. Feudalny system przywiązywał chłopa do ziemi, każąc mu wykonywać iście niewolniczą pracę na rzecz swego suwerena. Przemoc, gwałt, niewolnicze relacje, związki i zależności były na porządku dziennym. Wychowani na patriotycznych czytankach, bohaterskich szarżach Kmicica i Skrzetuskiego, nie chcemy pamiętać, że ogromna część mieszkańców tej ziemi była zniewolona, wykorzystywana w bezwzględny sposób, upokarzana, maltretowana, molestowana i gwałcona (kobiety), a wcale nierzadko nawet zabijana. Relacja pan i jego niewolnik stała się główną osią polskiego dramatu. Błędem byłoby jednak zakładanie, że historia ta ma czarno-biały schemat, że są „źli” panowie i „dobrzy” chłopi. Relacja pan – niewolnik generuje szereg toksycznych dysfunkcyjnych, destrukcyjnych zachowań i ról.

W analizie transakcyjnej Erica Berne’a (JA-Dziecko, JA-Rodzic, JA-Dorosły), oraz w schemacie trójkąta dramatycznego Karpmana: kat – ofiara – wybawca, ludzie grają w różne gry. Terapeuci doskonale znają te procesy – zwłaszcza w związkach przemocowych, alkoholowych, DDA, przy współuzależnieniu, czyli w różnych dysfunkcjach relacji międzyludzkich. Dramaty, które dzieją się w rodzinach, w których pojawia się przemocowy partner (kat), bita kobieta (ofiara), oraz próbujące ratować spójność rodziny dziecko (wybawca) tworzy specyficzną więź, w której role często się zamieniają. Ofiara może się odegrać, kat sam może stać się ofiarą, wybawiciel zaś przerodzić się w oprawcę lub zostać sam ofiarą. Wszyscy uczestnicy tego dramatu na swój sposób siebie potrzebują.

Sceny z południa USA, znane z „Przeminęło z wiatrem” i polski folwark szlachecki, mają zatem wiele wspólnego. Niewolnictwo straszliwie rujnuje myślenie, działanie, obraz świata, poczucie własnej wartości, relacje międzyludzkie wprowadzając w nie przemoc, kłamstwo, manipulację, nienawiść i bezsilność. Na co narzekają właściciele niewolników? Na ich lenistwo, spryt, złodziejstwo, brak dyscypliny, nieuczciwość. Jednym z najstarszych tekstów napisanych w języku polskim, o którym uczy się młodzież w liceum, to „Satyra na leniwych chłopów” – tekst z II połowy XV wieku. Są to narzekania właściciela ziemskiego na sprytnych, leniwych, unikających pracy kmieci. Słowo „chłop” w staropolszczyźnie było obraźliwym epitetem. Autor opisuje ich jako zdemoralizowanych, leniwych, sprytnych, kombinujących cwaniaków. Ich celem jest zaliczyć dzień (pańszczyzna), przetrwać, unikać przemęczenia, coś zakombinować, oszukać karbowego i ekonoma. Uśmiech młodzieży czytającej ten staropolski tekst powinien szybko zejść z twarzy. Tekst ten niewiele się różni od tego, co młodzież będzie czytać w ostatniej klasie liceum – tzw. literaturę obozową: Sołżenicyna, Herlinga Grudzińskiego, Jamesa Clavella, Stanisława Grzesiuka. Większości Polakom nie mieści się w głowie, że przez pół tysiąca lat na ziemiach polskich były obozy pracy, byli niewolnicy, że istniał totalitarny system zniewolenia, kontroli, władzy, przemocy. Niewolnik nienawidzi swojego pana, ale jest od niego uzależniony. Niewolnik pragnie odwetu i czasem nawet to czyni. W czasie rabacji galicyjskiej pod wodzą Jakuba Szeli chłopi zamordowali 3 tys. szlachty i duchownych. XIX wieczne powstania to była jakaś bijatyka szlachty, którą chłopstwo miało całkowicie gdzieś. By niewolnictwo mogło sprawnie funkcjonować, by unikać moralnych wątpliwości, niewolnika trzeba odczłowieczyć. Jest on głupi, leniwy, jest złodziejem, oszustem, kimś znacznie gorszym – np. starotestamentowym Chamem. Niewolnik pragnie zemsty, odwetu, choć na co dzień będzie miły i uniżony. Niewolnik jednak nie umie być wolny. Nie chce, boi się wolności. To było główne założenie wybitnej książki Ericha Fromma „Ucieczka od wolności” – o tym, dlaczego w kraju Schillera, Goethego, Kanta, Bacha narodził się najbardziej zbrodniczy system w dziejach ludzkości.

Co to ma jednak wspólnego z tranzytującym Plutonem przez Imum Coeli horoskopu III Rzeczpospolitej, oraz z naszą aktualną sytuacją polityczno-społeczno-gospodarczą? No właśnie. To ona jest kluczem do tej opowieści. Andrzej Leder w „Prześnionej rewolucji” udowadnia, że Polska przeszła przez radykalną, dramatyczną, niebywale głęboko nicującą nasze odwieczne stosunki społeczne rewolucję. To lata 1939-1956. Przez kraj przewaliła się burza, która była czymś znacznie więcej, niż tylko kolejnym dziejowym dramatem. Samo zniesienie pańszczyzny w XIX wieku nie zmieniło tak naprawdę wiele w stosunkach społecznych polskiego społeczeństwa. Podobnie z II Rzeczpospolitą, w której na nowo skoncentrowały się nasze stare problemy. Dopiero dramat wojny, holocaust Żydów, reforma rolna, komunizm, wielkie migracje ludności ze wschodu na zachód, zniszczenie polskiego ziemiaństwa, wielka migracja chłopów ze wsi do miast, pojawienie się klasy robotniczej w większości z chłopskimi korzeniami. To stało się tak naprawdę bardzo niedawno. Klauzulą było odzyskanie niepodległości w 1989 roku. Ale to nie był „koniec historii” Francisa Fukujamy. Nasze stosunki w korporacjach, urzędach, uczelniach, w Kościele Katolickim, na zagranicznych wczasach, na emigracji, no i zwłaszcza na polu społeczno – politycznym, są odzwierciedleniem tej potwornie toksycznej spuścizny polskiego folwarku. Nasza wzajemna nienawiść, pogarda, poniżanie, chęć odwetu, żal, ból, złość, poczucie winy, spiskowe teorie, roszczeniowe nastawienie, tęsknoty za PRLem, socjalnym bezpieczeństwem, tischnerowski homo sovieticus, traktowanie z góry ludzi ze wsi przez „inteligencję” z miasta, skupianie się wyłącznie na rodzinie, najbliższym środowisku, złość, zazdrość i zawiść biednych, spauperyzowanych grup społecznych wobec tych, którzy są bogaci, którym się udało, feudalne stosunki pracy, moralny autokratyzm polskiego Kościoła, ogromna nieufność, niechęć do pracy zespołowej – to oś polskiego dramatu i spuścizna feudalnego folwarku. To morze krzywdy, żalu, bólu, strachu, nienawiści, poczucia winy ujawnia się co jakiś czas w społeczeństwie. Dlatego tak straszliwie boimy się wstydliwych kart z historii: pogromów Żydów, kolaboracji, współpracy z UB i SB. Patrząc z tego punktu widzenia jakże bezsensowne wydają się cywilizacyjne misje oświeceniowych działaczy, edukowanie ciemnych mas chłopskich przez XIX wieczną inteligencję, próba stworzenia nowoczesnego, zachodnioeuropejskiego kapitalizmu przez gdańskich liberałów. Podobnie bezsensownym działaniem było odbieranie przemocą majątków ziemskich przez komunistów w imię dziejowej sprawiedliwości, przymusowe równouprawnienie, przyzwolenie na obudzenie się polskiego kołtuna, nacjonalistę, religijnego fanatyka, polityczne pobłogosławienie szaleństwa, lęków, fobii i bezradności. No ale… Polska odniosła w ostatnim dwudziestopięcioleci ogromny sukces, do czego – wprawdzie niechętnie – ale zaczynają się przekonywać obecnie rządzący. Nie mogą bowiem utrzymywać ciągle retoryki „Polski w ruinie”. Zdarzyły się bowiem również piękne, wspaniałe rzeczy: Solidarność, Wałęsa, papież Jan Paweł II, odzyskanie wolności, wejście do NATO i UE, ekonomiczny skok. To też się wydarzyło… Jednak byśmy mogli pójść dalej, wyjść z pułapki średniego dochodu, byśmy mogli osiągnąć poziom i jakość życia krajów starej unii, musimy pożegnać nasze traumy. Musimy je wyleczyć, uzdrowić. Nie plan Morawieckiego nam w tym pomoże, nie PRLowskie resentymenty, nie rewolucja moralna i dobra zmiana. Polsce i Polakom potrzebne jest przerwanie tej destrukcyjnej wielowiekowej gry. Ten proces się dzieje, ale teraz nabrał nowego wymiaru. By terapia mogła odnieść skutek, trzeba zaakceptować swój stan, swoje emocje, przyznać się do nich, a nawet czasem w nie wejść na maksa. To właśnie się dzieje – zwłaszcza po Smoleńsku. Pluton tranzytując IC horoskopu III RP uruchomił piekło. Zło wylewa się z wszystkich kątów. Nienawiść, internetowy hejt, dwa wrogie plemiona, polityczny odwet. Ale oczyszczenie, za które właśnie odpowiada Pluton, to zwykle proces bolesny, trudny, czasem niebezpieczny i radykalny. Być może Polacy dojrzeli już do tego, by przepędzić swoje demony. Ale nim ten demon ucieknie, ujawni się w pełnej mocy. Pluton wędrując przez IC III RP „uśmierca” naszą przeszłość, karmę, hellingerowskie pole rodziny. Miejmy nadzieję, że proces ten nie będzie zbyt kosztowny, trudny i zbyt długotrwały… Wygląda jednak na to, że te kilka lat być może jest warte tego, by zamknąć coś, co nas boli od dawna, od wielu stuleci…

Słońce przebywa w Rybach, by 20.03 0 godzinie 5.31 wejść w znak Barana. Jest to zarazem wiosenne zrównanie dnia z nocą, oraz moment gdy Słońce przekraczając równik rozpoczyna astronomiczną wiosnę. Od Wodnika, przez Ryby, po Barana przewędruje Merkury. Wenus z Wodnika przejdzie do Ryb. Mars znajduje się w Skorpionie, by 06.03 wejść w znak Strzelca. W znaku tym przebywa Saturn, który 25.03 wejdzie w retrogradację. Jowisz retrograduje w Pannie. Uran wędruj przez Barana, Neptun przez Ryby, Pluton zaś przez Koziorożca. Nów Księżyca będzie mieć miejsce 09.03 w znaku Ryb. W dniu tym będzie mieć również miejsce całkowite zaćmienie Słońca. Pełnia Księżyca będzie zaś miała miejsce 23.03 w znaku Wagi. W dniu tym będzie mieć również miejsce półcieniowe zaćmienie Księżyca.

03.2016

03

Pierwsze dwa miesiące roku nieco obniżyły poziom emocji, napięcia i konfliktu. Marzec jednak znów obudzi demony, przyniesie kolejną falę niepokojów i wstrząsów. Początkowo nic tego nie będzie zapowiadać. Przeciwnie. 06 marca wejście Marsa w znak Strzelca wesprze postęp w walce z muzułmańskimi fanatykami z Państwa Islamskiego, co może przynieść jakąś większą ofensywę w Syrii i Iraku. Ale to tylko rozgrzewka przed dużo cięższymi kalibrowo wydarzeniami. 09 marca na nowiu Księżyca czeka nas całkowite zaćmienie Słońca w znaku Ryb. 23 marca zaś – na pełni Księżyca – będzie mieć miejsce półcieniowe zaćmienie Księżyca w znaku Panny. Zeszłoroczne zaćmienia przyniosły serię dramatycznych zamachów terrorystycznych (Tunezja, Kenia). W międzyczasie 16 marca Jowisz wejdzie w trygon do Plutona, a 23 – właśnie na zaćmieniu – Jowisz utworzy kwadraturę do Saturna.  Aktywizacja znaków zmiennych w półkrzyżu sygnalizuje intensywne procesy społeczne. Nie może nas zatem zaskakiwać, że czeka nas dalszy ciąg spektaklu pod nazwą „uchodźcy”. Znów zrobi się gorąco i niespokojnie, co będzie mieć wpływ na sytuację polityczną w Europie. Najdobitniej to widać w horoskopach krajów skandynawskich. W każdym z czterech państw tworzących Skandynawię w skali zaledwie kilku miesięcy aktywny jest Saturn. W horoskopie Norwegii i Danii Saturn tworzy opozycję do Słońca. W horoskopach zaś Szwecji i Finlandii Saturn tworzy koniunkcje do Słońc. Polityczne napięcie, społeczne konflikty, antyimigracyjne nastroje, zamieszki to jedna strona tego problemu. Jednak pojawi się również dylemat ekonomiczny. Nawet jak na tak bogate kraje może się okazać, że tak wielka fala uchodźców, to zbyt wiele dla stanu finansów tych krajów.

Kolejnym potężnym problemem dla Europy jest kwestia tzw. brexitu, czyli wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. W ostatnich kilku latach w ważnych horoskopach dla Wielkiej Brytanii miało miejsce wiele ciężkich, mocnych aspektów. W horoskopie Anglii z 1066 roku 2012 Pluton tranzytował MC i Słońce. W 2015 zaś dyrekcyjny Neptun również przewędrował MC i Słońce. Pluton zaś descendent (relacje międzynarodowe i partnerstwo polityczne). Bardzo podobna historia miała miejsce w horoskopie Zjednoczonego Królestwa z 1801 roku. W roku 2012 Pluton przewędrował przez Słońce i IC horoskopu Wielkiej Brytanii. To morderczy, radykalny, niszczący zestaw. Czy zatem UK opuści UE? Raczej nie. Londyńskie City, media, biznes przeprowadzą wielką kampanię przez czerwcowym referendum, które ma odpowiedzieć na pytanie, czy Brytyjczycy mają pozostać, czy też opuścić Wspólnotę Europejską, więc raczej Wielka Brytania pozostanie w Unii, co zwiastuje jesienna wędrówka Jowisza przez ascendent UK.

Dość zaskakująco wygląda przebieg kampanii wyborczej w USA. Wszystko na to wygląda, że w prawyborach nominację Partii Republikańskiej otrzyma Donald Trump, choć nie jest to jeszcze takie pewne. Nominację Demokratów prawdopodobnie otrzyma Hillary Clinton. Przypomnijmy, że w horoskopie USA ma miejsce niezwykle ważna, mocna, transformacyjna opozycja Plutona do Słońca Niepodległości, co ma pierwszy raz miejsce w historii Stanów Zjednoczonych. Trump stawiający na populizm, ze swoimi rasistowskimi, ostrymi, radykalnymi wypowiedziami zdobywa wysoką popularność. Czy ma szansę w jesiennych wyborach prezydenckich? Jego progresywne Słońce w sierpniu przekracza ascendent (wychodzi z XII domu), co na pewno przyniesie mu ogromną popularność i medialne sukcesy. Jednak w grudniu i w styczniu zaliczy serię bardzo trudnych, ciężkich konfiguracji. W grudniu progresywny Księżyc wkracza w koniunkcję z Saturnem, tranzytujący Saturn zaś z Księżycem zaś w styczniu Saturn zrobi opozycję do Słońca. To w zasadzie już po wyborach, ale grudniowe saturniczne aspekty mogą mieć wpływ na przebieg jego kampanii wyborczej. Nie jest to zatem dobra wróżba dla niego w wyborach. I choć może mieć wysokie notowania, to chyba samych wyborów nie wygra. W przypadku Hillary Clinton sytuacja też nie jest taka jednoznaczna. Dyrekcyjny Uran wkracza jej na Medium Coeli, co w pewnym sensie mogłoby zwiastować wielki sukces, ale uraniczne aspekty mają działanie radykalne, wstrząsowe, czasem katastroficzne. Równie dobrze mogą nas wywindować na szczyty, jak i zamienić w gruzy wszystko, to co robimy i dokąd zmierzamy. Dochodzi do tego progresywna kwadratura Słońca do Neptuna – nie wygląda to na układy przyszłego zwycięzcy. Ale pamiętajmy. To pojedynek. Nie ma dwóch pierwszych miejsc. Jeśli zatem nie pojawi się jakiś trzeci kandydat, ktoś kto w prawyborach pokona Trumpa i Clinton, to jednak nieco wyższe szanse ma Hillary Clinton.

LWDlaczego Platforma Obywatelska przegrała kwestię smoleńską z PiSem? Bo walczyła z mitem. Walczyła za pomocą dokumentów, analiz, używała racjonalnych argumentów. Z mitem zaś nie można wygrać. Mit jest częścią kultury masowej, jest czystą emocją, procesem duchowym. PiS zaś używając „racjonalnych” argumentów (dokumenty, analizy, fakty) próbuje walczyć z innym mitem, z mitem wielkiego bohatera, ludowego trybuna, bezkompromisowego wichrzyciela. Wałęsa spełnia dobrze opisaną rolę w mitologii, jaką jest trikster – psotnik, wesołek, buntownik, ten który sprzeciwia się woli bogów… Z mitem PiS nigdy nie wygra. Na micie PiS polegnie z kretesem, bo ludzie nie pozwolą sobie odebrać mitu, legendy, czasów swojej młodości, ich emocji, marzeń, wspomnień. Bohater mitu, tak jak go opisuje Jozeph Campbell to postać zarazem tragiczna, mityczna, dramatyczna, szalona, szekspirowska, baśniowa. Jak można walczyć z duchem, z mitem, legendą? To tak, jakbyśmy chcieli prostować i poprawiać mity greckie, legendy arturiańskie, germańskie sagi. Mamy niezwykłą okazję oglądać na żywo bohatera mitu, żyjącego, prawdziwego, autentycznego, żadnego plastikowego, poprawnego politycznie pajacyka, ale żywego herosa. Przejdzie on do panteonu wielkich bohaterów ludzkości, jak M.L. King, Gandhi, Mandela. Wałęsa nie powinien się martwić tym, co się dzieje. Wałęsa jeszcze kiedyś podziękuje Kiszczakowi i Kaczyńskiemu. Bo oni, niczym Zeus, umieszczą go pośmiertnie na firmanencie, na nieboskłonie… Wg oficjalnych danych, L. Wałęsa urodził się o 3.30, więc miałby ascendent Panny i Wenus na tymże ascendencie, co niespecjalnie do niego pasuje. Leszek Weres i Piotr Piotrowski dokonali rektyfikacji ascendentu Wałęsy na końcówkę Lwa. Lew pasuje do osobowości Wałęsy, który jest wybuchowy, emocjonalny, dramaturgiczny, autokratyczny, narcystyczny, a to ewidentne cechy Lwa. Dodatkowy smaczek czyni fakt, że dokładnie teraz, gdy wybuchła afera z teczkami Kiszczaka, dyrekcyjny Mars wędruje przez ascendent, Wenus zaś przez IC relokowanego na Lwa horoskopu Wałęsy. Dyrekcyjny Mars na ascendencie sprawia, że Wałęsa wcale nie wygląda na złamanego, sponiewieranego, skompromitowanego człowieka. Wręcz przeciwnie! Bryluje, udziela wywiadów, a w jego obronie odbyły się dwa marsze Komitetu Obrony Demokracji. W badaniach opinii publicznej 65% osób uważa go nadal za bohatera. Dla 65% osób jego przeszłość, a nawet hipotetyczna kwestia współpracy z bezpieką, nie ma większego znaczenia. Wałęsa jest zatem jak hollywoodzka gwiazda, o której nieważne, czy mówią dobrze, czy źle, ważne, że mówią… Dyrektywny Mars na ascendencie na pewno jego postać, pozycję, popularność i znaczenie wzmacnia. A zatem gorliwość w publikacji akt Kiszczaka przez IPN zamiast Wałęsę zniszczyć, tylko go wzmocni, gdyż Mars stymuluje waleczność, siłę i pewność siebie. Jednak Mars na ascendencie niesie również silną agresję, więc Wałęsa łatwo się może zapędzić i przesadzić w swojej osobistej walce z jego wrogami, których ma wielu.

LW_02

W najbliższym czasie jednak nie spodziewajmy się jakichś wielkich, znaczących zmian na politycznej scenie. I choć poziom emocji jest wysoki, marsze KODu rosną, opinia o Polsce staje się coraz gorsza (krytyczna opinia Komisji Weneckiej na temat zmian w ustawie o TK), to nie przełoży się to na jakieś znaczące polityczne zwroty. Opozycja jest nadal słaba, rząd PiS kontynuuje tzw. „dobrą zmianę”. Jednak wiosną zaczną się pojawiać pierwsze rysy na sile i potędze aktualnie rządzącej władzy. Zacznie chwiać się pozycja premier Szydło, która powoli zaczyna się dostawać pod wpływ dyrekcyjnej opozycji Urana do urodzeniowego Słońca. Stabilny, ze stosunkowo wysokim poparciem notowań, będzie polityczny wizerunek prezydenta Andrzeja Dudy, który o swoją pozycję nie musi się martwić. Większe zawirowania czekają go dopiero najwcześniej w roku 2018.

Pogoda w marcu nie będzie nas rozpieszczać. Czeka nas miesiąc uciążliwej, trudnej, nieprzyjemnej aury. Nie jest wykluczony mocny atak zimy. Najgorzej zapowiada się okres między 05 a 14 marca, oraz między 20 a 25 marca. Jednak w połowie i pod koniec miesiąca czekają nas okresy sporego ocieplenia.

Ostatnie uspokojenie na rynkach, lekkie odbicie warszawskiej giełdy, oraz lekkie ustabilizowanie wahań złotego było jedynie przejściowym procesem. W marcu zaczną się pojawiać pierwsze – na razie jeszcze nieśmiałe – sygnały słabnięcia gospodarki. Jednak trygon Jowisza do Księżyca horoskopu Warszawskiej Giełdy, trygon Jowisza do Wenus horoskopu WIG20, oraz progresywny trygon Księżyca do Merkurego, sprawiają, że na GPW najprawdopodobniej nastąpi odbicie. Czy giełda znalazła już swoje dno? Chyba jeszcze nie, ale ewentualne spadki nie będą już tak duże. Wykrwawienie rodzimego rynku jest bowiem olbrzymie. Niestety na większe obroty i odzyskanie znaczącej pozycji GPW na razie liczyć nie może. Znów nas czekają zawirowania krajowej waluty. Powoli zacznie rosnąć inflacja, na co wpłynie dyrekcyjna koniunkcja Marsa przez Wenus, co zaś jest pożądane w małej skali. Jednak nie jest wykluczone, że w drugiej połowie roku dojdzie do znaczącej przeceny złotego.