Quis bonum?

Trzeba przyznać, że na brak wydarzeń i emocji z nimi związanymi nie możemy narzekać. Szykująca się wojna Ameryki z Irakiem, gwałtowne zamachy terrorystyczne w Indonezji, Izraelu, najazd bojowników czeczeńskich na Moskwę, decyzje o rozszerzeniu Unii Europejskiej sprawiają, że temperatura wydarzeń jest wysoka, a wszystko wskazuje na to, że jeszcze wzrośnie. Jednak inna rzecz w morzu tych wydarzeń każe zadać sobie istotne pytanie. Ostatnio głośno jest o niezwykłym odkryciu, jakie dokonał izraelski archeolog. Znalazł on mianowicie naczynie na powtórny pochówek. Na puszce tej widnieje napis: „Jakub brat Jezusa”. Napis wykonany jest w języku satoaramejskim, dlatego puszka jest datowana na wiek około 60- 70 lat n.e. Jest to pierwszy historyczny dowód na istnienie Jezusa. Oczywiście sceptycy twierdzą, że Jezusów, którzy mieli braci Jakuba mogło być dużo więcej, ale archeolodzy nie mają wątpliwości. Taka inskrypcja nie trafia się często. Świadczy o tym, że pochowano kogoś, kto miał znaczących i sławnych krewnych. I choć sama wiadomość jest zgoła sensacyjna, to jednak jest w tym coś dużo bardziej sensacyjnego. Od wielu już bowiem lat toczy się ostry w łonie religioznawców i badaczy biblijnych spór o rodzeństwo Jezusa. Wg Ewangelii Maryja była dziewicą i pozostała nią do końca życia. Dogmatyka chrześcijańska (szczególnie katolicka) odrzuca istnienie rodzeństwa Jezusa poczętego z Maryi. Wprawdzie Ewangelie wspominają o braciach Jezusa, lecz teolodzy mówią o kuzynkach. Uczeni żydowscy zaś twierdzą, że w żydzi mają inne określenie na braci rodzonych i kuzynów. Spór ten jest kluczowy, gdyż jego wynik może poważyć dogmatykę katolicką. I oto mamy kolejny argument, że coś tu nie gra. Z jednej strony mamy rewelacyjny dowód na istnienie Jezusa, lecz obarczony niekanonicznością. Wszystko to jednak dzieje się w dość szczególnym momencie. Czy ta puszka została wcześniej odnaleziona, czy też teraz? Dlaczego nadal nie ma pełnej edycji pism z Qumran, choć zapowiadano je blisko 10 lat? To wszystko nie jest przypadkiem. Wygląda na to, że stopniowo i powoli zaczniemy przygotowywać się do ważniejszych jeszcze informacji, zgodnie z przepowiedniami z Fatimy, Joachima di Fiore, ks. Klimuszki itd.

Niebo w listopadzie
Słońce przebywa w Skorpionie, by 22.11 o godz. 12.55 wejść w Strzelca, gdzie ze Skorpiona wejdzie także Merkury. W Skorpionie retrograduje Wenus, lecz w III dekadzie miesiąca znów wejdzie w ruch postępowy. Mars wędruje w Wadze. W Lwie przebywa Jowisz, Saturn zaś retrograduje w Bliźniętach. Uran skończy retrogradację w Wodniku, gdzie przebywa także Neptun. Pluton kontynuuje podróż przez Strzelca. Nów Księżyca będzie miał miejsce 04.11 w Skorpionie, pełnia zaś 20.11 w Byku.

Świat w listopadzie
Przed nami jeden z najważniejszych miesięcy tego roku, w tym pozytywnym, jak i dramaturgicznym wydaniu. Oczywiście, co z wojną z Irakiem? Wszystko wskazuje na to, że pierwsze działania zaczepne rozpoczną się już w listopadzie, ale opinia publiczna nie zostanie o tym poinformowana. Frontalny atak nastąpi jeśli nie w pełnię w okolicach 20.11, to dopiero w styczniu, choć nie da się też wykluczyć takich dat jak 04.12 i 19.12. 04 listopada Uran wychodzi z retrogradacji, co zwiastuje przyspieszenie rozwoju sytuacji wokół rozwiązania problemów związanych ze światowym terroryzmem. Wszystko wskazuje na to, że USA chce zrobić porządek jeszcze w kilku innych miejscach na świecie korzystając z okazji, jaką daje kampania przeciw Irakowi. Naprawdę gorąco zacznie się jednak robić po 20 listopada. Wtedy dojdzie do bardzo ważnego układu. Pełnia Księżyca utworzy kwadraturę do Urana. Sam Księżyc znajdzie się w częściowym zaćmieniu. Jest to układ, który aż zachęca do zrobienia czegoś wyjątkowego. Będzie to jednak układ konfrontacyjny, zapowiadający wojnę i konflikty. To także niewesoły czas dla gospodarki i finansów. Może wtedy dojść do dramatycznych sytuacji na giełdach. Zaćmienie Księżyca sprawi, że wyjdą na światło dzienne mroczne fakty, przemoc i informacje o czymś strasznym. Można się też wtedy spodziewać przyrodniczych kataklizmów i katastrof. W tym bardzo trudnym i niedobrym roku dla świata będzie jednak kilka lepszych chwil. Końcówka miesiąca będzie serią przyjaznych układów. 23.11 Mars znajdzie się w trygonie do Urana, zaś 27.11 czeka nas tzw. Wielki Trygon, który utworzą Mars, Uran i Saturn. Jest to wyraźna zapowiedź zbliżającego się końca światowej recesji. Pojawią się symptomy ożywienia i poprawy sytuacji gospodarczej na najważniejszych rynkach. Pomyślne wyniki przyniosą negocjacje i rozmowy pokojowe. Być może jakieś palące problemy świata znajdą swój finał i pomyślne rozwiązanie.

Kraj
Polskę czekają dobre wieści ze świata. Jowisz wchodzący na ascendent horoskopu Polski daje nadzieję, że poprawi się wizerunek kraju na arenie międzynarodowej. Korzystnie zaprezentujemy się na forum europejskim, gdzie wreszcie usłyszymy „tak” dla naszej akcesji do Unii Europejskiej. Poprawi się nieco sytuacja finansowa, ale o większej poprawie możemy zapomnieć. Nie ma na to żadnych szans, więc min. Kołodko będzie musiał wymyślić sobie nowe koncepcje. Kto tym razem będzie winny za to, że słuszne plany i idee nie chcą się spełnić?