Czy świat zmierza w stronę pokoju?

Od kilku miesięcy trwa festiwal hipokryzji wokół Iraku. Rzadko można usłyszeć jakieś pozytywne opinie o tym, co Ameryka i jej koalicjanci (w tym Polska) robią w tym starożytnym państwie. Powstaje nawet wrażenie, że prawie wszyscy są zainteresowani niepowodzeniem amerykańskiej misji. „Stara” Europa- dlatego, że odchodzi w niebyt jej potęga polityczna i ekonomiczna. Nie jest zainteresowana spokojem w Iraku Rosja. Zachód idealizuje ten kraj. Nie są zainteresowane sukcesem Ameryki kraje Arabskie. Pokój w Palestynie to dla wielu reżymów arabskich wielkie zagrożenie. Wojna na Bliskim Wschodzie to dla nich gwarancja błogiego spokoju. Będą więc robić wszystko, by Ameryce się nie udało. Izrael też musi zmienić swoją bezwzględną dla Palestyńczyków politykę. Szaron to generał i myśli metodami wojennymi. Nie widać w jego działaniu chęci zaprowadzenia pokoju na Bliskim Wschodzie. Rusofilia panująca w Niemczech, Francji i innych krajach Zachodu jest zupełnie niezrozumiała, chyba że chodzi po prostu o interesy… Rosja ma nadal imperialne zakusy, rozjeżdża czołgami Czeczenię, a jej tajne służby manipulują gdzie się da. Stara NKWD-owksa szkoła nadal tam obowiązuje. Tymiński, Lepper, Rydzyk to ich „ludzie”. Ich celem jest wzniecanie niepokoju, tworzenie niestabilności, próby ekonomicznego uzależnienia Polski od ich surowców. Rosja była w historii naszym największym wrogiem. Nie Rosjanie, naród z którymi Polacy potrafią się doskonale dogadać i czujemy pokrewieństwo słowiańskich dusz. Niebezpieczna jest Rosja imperialna, chora, niedemokratyczna, oligarchiczna, mafijna. Dlatego wejście Polski do Unii Europejskiej, wcześniej do NATO i nasz sojusz ze Stanami Zjednoczonymi to najlepsze wieści dla tego kraju od blisko 300 lat. Powinniśmy trzymać kciuki za powodzenie amerykańskiej misji, gdyż mamy w tym swój wielki i ważny interes narodowy. Rosyjskie manipulacje zdecydowanie osłabną i przestanie Rosja nas traktować jako strefę swoich wpływów i narzędzie dyplomatycznych rozgrywek.

Niebo w lipcu
Słońce przebywa w Raku, by 23.07 o godz. 04.05 wejść w Lwa. W znaku tym od połowy miesiąca znajdzie się Merkury, będąc wcześniej w Raku, gdzie przebywać będzie Wenus i Saturn. Mars i Uran wędrują przez Ryby, a pod koniec miesiąca Mars wejdzie w retrogradację, czyli ruch wsteczny. Jowisz przebywa w Lwie, Neptun retrograduje w Wodniku, Pluton zaś w Strzelcu. Pełnia Księżyca będzie miała miejsce 13 lipca w Koziorożcu. Nów zaś 29 w Lwie.

Świat w lipcu
Będzie to jeden z najspokojniejszych miesięcy tego roku. Wszakże pojęcie „spokój” musimy traktować umownie. Po prostu nie zajdą jakieś dramatyczne zwroty i zmiany sytuacji światowej. Dotychczasowe problemy nie znikną: wojna na Bliskim Wschodzie, pogodowe anomalie, recesja na słabych rynkach. Będzie jednak nieco spokojniej. Początek miesiąca zaznaczy się stabilizującym wpływem trygona Jowisza do Plutona. Przynosi to pewną poprawę sytuacji politycznej na Bliskim Wschodzie. Są szanse na postęp negocjacji palestyńsko- izraelskich. Będzie mniej zamachów i prowokacji. Podobnie sytuacja wyglądać będzie w Iraku. Zgodnie z wcześniejszymi prognozami, wojna nie mogła się skończyć szybko. Prawdziwy jej finał jest możliwy przy likwidacji Husseina i struktur jego służb. Musi nastąpić coś w rodzaju denazywfikacji z czasów okupacji USA w Niemczech po 1945 roku. Nie było mowy, by od razu zapanował w Iraku spokój. Po II Wojnie Światowej musiało upłynąć kilka lat, by mechanizmy gospodarcze, administracyjne i polityczne znów zaczęły działać na terenach zniszczonych, podbitych i okupowanych. Przełom nastąpi w okolicach listopada. Mars przejdzie przez descendent horoskopu II Wojny Irackiej. (Do tematu horoskopu Wojny Irackiej wrócimy za miesiąc). Na rynkach finansowych nastąpi ożywienie. Nie będzie to jeszcze hossa, ale czynniki fundamentalne napawać zaczną optymizmem. Ustabilizuje się cena ropy, dolara i poprawi koniunktura na giełdach. Kurs dolara nie jest do końca poddawany czynnikom rynkowym, lecz jego cena to efekt zręcznych manipulacji. Jego cena wzrośnie wtedy, gdy będzie się to Ameryce opłacało. A stanie się to wtedy, gdy ruszy mocniej ropa ze złóż irackich. Spadnie jej cena, ale dochody z eksploatacji będą wysokie, do czego potrzebny jest mocny dolar. Pod koniec miesiąca nastąpi zamieszanie w przyrodzie, co grozi licznymi katastrofami. Księżyc na nowiu znajdzie się w opozycji do Neptuna. Czeka nas kilka tygodni dramatycznych zmagań z naturą.

Kraj
Optymizm związany z wynikiem referendum okazał się całkowicie naiwny. Postkomuniści nie mieli (i nie mają) najmniejszego zamiaru dokonać jakichkolwiek reform. Była ku temu doskonała okazja. Na fali pozytywnej energii jaka wzbudziła się w narodzie w związku z akcesją do Unii, można było dokonać ogromnego skoku. Reforma finansów publicznych, podatek liniowy, prywatyzacja, likwidacja patologii w agencjach budżetowych i reformy strukturalne dałyby silny impuls wzrostowy i sprawiłyby, że gospodarka ruszyłaby z impetem. Beton SLDowski nie jest jednak zainteresowany utratą układów, władzy i wpływów. Nie dajmy się zwieść. Ci panowie niczego dobrego dla gospodarki nie uczynią. Odkładanie reform na rok 2005 to iluzja. Nikt nie robi reform w roku kampanii wyborczej, a czekają nas dwie: do parlamentu i prezydencka. Zapomnijmy więc o reformach. Usłyszymy natomiast o kolejnych wielkich aferach. Poprawa sytuacji gospodarczej wyniknie z normalnych cykli koniunkturalnych. W listopadzie Jowisz wchodzi w II dom horoskopu Polski, co sprawi, że nawet SLD, PSL i Samoobrona nie zatrzymają wzrostu. Mógłby być on jednak dużo wyższy. Ale Leszek Miller nie powinien spać spokojnie. Decyzja by zgłosić wniosek o wotum zaufania w piątek 13 niesie z sobą spore konsekwencje. 13 nie jest do końca pechowa. 13 to niespodzianka, nieprzewidziana zmiana, zaskakujący zwrot wypadków i transformacja (XIII karta tarota- Śmierć). Wiele innych statków kosmicznych spłonęło, ale Apollo 13 nie spłonął. Miał „tylko” setki dziwnych przypadków. Podobnie będzie z tym rządem. Jeśli SLD myśli, że porządzi sobie spokojnie do następnej kadencji, to jest w błędzie. Panowie, zabawa się dopiero zaczyna, wkrótce się o tym przekonacie…