Czego się najbardziej boimy?

Po II Wojnie Światowej obserwowaliśmy wiele obaw i lęków, którymi żyli ludzie na całym świecie. Najpierw świat zachodu bał się radzieckiej inwazji i wybuchu III Wojny Światowej, a lęk przez nuklearną zagładą trwał praktycznie do końca lat osiemdziesiątych. Kolejny lęk związany był z przeludnieniem. Socjologowie wieszczyli, że nastąpi lawinowy przyrost populacji, co doprowadzi do katastrofy żywnościowej. Komunizm i Związek Radziecki miał zwyciężać i wygrywać na świecie. Później straszeni byliśmy wizją szybkiego wyczerpania złóż surowców naturalnych: węgla, ropy i gazu. Grozić miał światu wielki głód i brak żywności. Ostatnio jesteśmy straszeni globalizacją i efektem cieplarnianym. Z tych z bożej łaski naukowych prognoz niewiele zostało. Jeszcze w 1988 przemądrzali politolodzy zakładali, że Związek Radziecki będzie istniał jeszcze co najmniej kilkadziesiąt lat i będzie zmierzał w stronę bardzo powolnych reform typu chińskiego. Kilkanaście miesięcy później już nie było Związku Radzieckiego. Podobne brednie opowiadają teraz tzw. ekolodzy o efekcie cieplarnianym jakoby groziły nam z tego powodu wielkie katastrofy. Jednak historia badań geologicznych mówi, że okresy ocieplenia klimatu zawsze wiązały się z bujnym rozwojem flory i fauny, w przeciwieństwie do okresów ochłodzenia, które przynosiły masowe wymieranie zwierząt i roślin. Historia dzieje się jakby na przekór uczonym mądralom. Nie dajmy się więc zwariować, nie dajmy się manipulować przez lobbujące grupy nacisku, które wzmacniając społeczne lęki realizują swoje interesy.

Niebo w grudniu
Słońce przebywa w Strzelcu, by 22 grudnia o godzinie 06.05 wejść w Koziorożca, rozpoczynając tym samym astronomiczną zimę. W znaku tym znajdzie się również Merkury i Wenus, która w III dekadzie miesiąca wejdzie w Wodnika. Mars przebywa w Rybach, by 16 grudnia wejść w swój znak, w Barana. Jowisz znajduje się w Pannie, Saturn zaś w Raku. 30 grudnia Uran ostatecznie porzuci Wodnika w którym przebywał od 1995 roku i wchodzi w znak Ryb. W Wodniku jeszcze wiele lat pozostanie Neptun a w Strzelcu- Pluton. Pełnia Księżyca będzie miała miejsce 08.12 w Bliźniętach, nów zaś 23.12 w Koziorożcu.

Świat w grudniu
Trudno w to uwierzyć, ale grudzień może być najspokojniejszym miesiącem roku 2003. Po fali zamachów, terroru, zabójstw i starć zbrojnych w Iraku, Turcji i na Bliskim Wschodzie, po aksamitnej rewolucji w Gruzji, po dużych spadkach na rynkach i giełdach, trudno się spodziewać spokojniejszych dni. A jednak- jest taka szansa. Wprawdzie nie ma mowy o pokoju i zakończeniu przemocy w zapalnych rejonach globu, to jednak możemy liczyć na nieco większą stabilizację i przewidywalność. W grudniu nie będzie miała miejsca żadna duża i ważna konfiguracja astrologiczna. Jeszcze przez kilka pierwszych dni grudnia będziemy odczuwać drastyczne konsekwencje kwadratury Marsa z Plutonem z końca listopada. Układ ten był ostatnim akcentem niezwykle brutalnego listopada i jeszcze może wywołać nieco zamieszania. W połowie grudnia Mars wchodzi do znaku swego władania- do Barana. Jest to zapowiedź zwiększenia militarnej aktywności koalicji antyterrorystycznej. Grudzień nie będzie więc stał pod znakiem pokoju, lecz objawi się w postaci zdecydowanych, uderzeniowych akcji antyterrorystycznych. Siły Al Kaidy mogą ponieść duże, spektakularne i dotkliwe straty. Po tych kilkunastu dramatycznych tygodniach zrobi się w Iraku nieco spokojniej. Zaczną się pojawiać elementy stabilizacji politycznej i ekonomicznej. Grudzień będzie dużo lepszym miesiącem dla biznesu niż listopad. Można liczyć na znaczące wzrosty notowań i wzrost obrotów na najważniejszych rynkach. Spadną ceny ropy i innych nośników energii. Od połowy miesiąca należy oczekiwać wielu pomyślnych wieści z liczących się gospodarek, szczególnie z USA. Unia nie jest w stanie rozwinąć skrzydeł, ale pewne niemrawe sygnały wzrostu mogą okazać się wystarczające, by wywołać euforię. Być może pojawią się zręby jakiegoś nowego ładu ekonomicznego, związanego z negocjacjami w ramach Światowej Organizacji Wolnego Handlu. Jest szansa, że NATO przełamie kryzys wywołany konfliktem politycznym wokół wojny irackiej i złapie nowy oddech. Siły które były zainteresowane osłabieniem spójności i znaczenia NATO (Rosja, Francja i Niemcy) będą musiały pogodzić się z porażką. USA po serii dotkliwych niepowodzeń w polityce bliskowschodniej zaczną energiczniej wprowadzać plan pokojowy dla całego obszaru zachodniej i środkowej Azji.

Kraj
Absurdalny i niezrozumiały z punktu widzenia polskiej racji stanu apel intelektualistów na temat negocjacji Polski w ramach Konstytucji Europejskiej i Traktatu Nicejskiego po raz kolejny przypomina o jakiejś chorej potrzebie polskiej inteligencji do odgrywania romantycznej roli sumienia narodu. Oderwanie od rzeczywistości, idealizm, przemądrzałość i naiwność to cechy, za które już raz intelektualiści zapłacili klęską Unii Wolności- partii odwołującej się do polskich tradycji inteligenckich. Obok intelektu w rządzeniu i w polityce potrzeba jest również intuicja. Nie wolno nam rezygnować z ustaleń Traktatu Nicejskiego, gdyż było by to obrażaniem masy ludzi, którzy popierali właśnie korzystny dla nas traktat. Czy intelektualiści nie widzą, że to zręczna polityka Niemiec i Francji dążąca do podporządkowania sobie całej reszty Unii w opozycji do USA? Na cyniczną grę i szantaż mamy odpowiadać stuleniem uszu i padaniem na kolana? Intelektualiści bardzo się mylą wierząc w idealistyczne dyrdymały o duchowej jedności Europy w ramach Unii Europejskiej. To organizacja oparta wyłącznie na grze interesów i na niczym innym. Koncepcje Jeana Monnetta i Roberta Schumanna nie mają nic wspólnego z tym, czym Unia jest i czym chce być. Gdy pojawią się pierwsze poważne kryzys na jej łonie (a pojawią się na pewno) przekonamy się jak piękne idee i założenia sypią się w pył. Unia jest skazana na klęskę. Ale to nie oznacza przekreślenia wspaniałej idei jedności europejskiej. Na gruzach zbiurokratyzowanej instytucji powstanie organizacja przypominającą amerykańską NAFTę. Dlaczego więc się pchamy do tej Unii, która sama nie wie czy nas chce? Po to, by móc kiedyś w przyszłości o tym procesie decydować. Unia ma absolutną rację wytykając nam biedę, brud, korupcję i biurokrację. Zmiany których od nas oczekuje nie są potrzebne Unii, lecz nam samym. Jeśli dojdzie w Polsce do znaczących reform strukturalnych, to zgodnie z przepowiedniami księdza Klimuszki Polska może stać się potęgą i mocarstwem. To nie czcze mrzonki. To geopolityka. Polska jest jednym z najlepszych sojuszników USA na świecie. Amerykanie byliby głupcami, gdyby nie skorzystali z okazji jaką stwarza nasz sojusz do osłabiania pozycji straszliwie niebezpiecznego dla naszej pozycji trójkąta niemiecko, francusko, rosyjskiego. Na sojuszu z USA zyskamy na pewno, ale Panie i Panowie- cierpliwości…