Wrześniowe zaćmienia Słońca i Księżyca – jak to w ich naturze – musiały obudzić demony. Nie byli to tym razem muzułmańscy zamachowcy, nie był to upadek gospodarczy Grecji, nie były to katastrofy przyrodnicze. Nowym demonem stali się uchodźcy. Kwestia ta rozpaliła do czerwoności media, internetowe dyskusje i polityczne fora. Ostre i twarde układy ostatnich miesięcy i lat – przede wszystkim słabnąca kwadratura Uran-Pluton, oraz ostatnie zaćmienia, wywołały nieprawdopodobne szaleństwo, jakiego już dawno w naszej części świata nie widzieliśmy. Jednak temat nie jest jednak wcale taki jednoznaczny i prosty w ocenie, a każda ze stron sporu ma swoje – niebagatelne – racje. Spór przebiega na osi: muzułmańscy fundamentaliści chcą zniszczyć nasz styl życia – versus – należy się otworzyć na przybyszów, zaprosić ich, zachęcić do zasiedlenia się w Europie. Umownie podział ten rozgrywa się najostrzej w Europie Środkowej (Grupa Wyszehradzka) w opozycji do władz Unii Europejskiej, oraz nacisków na kraje Wyszehradu ze strony Niemiec, Austrii. „Sceptycy” nie chcą przyjmować uchodźców, widzą w nich poważne zagrożenie dla chrześcijańskiej tożsamości europejskiej. „Idealiści” zachęcają do pomocy, otwierania granic, widzą w syryjskich uchodźcach szansę dla Europy. Jest jeszcze trzeci nurt – hejrerski, nazistowski, nienawistny, wzywający do mordowania islamskich szumowin. Można by powiedzieć – kolejny polityczny spór na łonie UE, nie pierwszy, nie ostatni. Jednak temat jest bardzo ważny. Dotyka on bowiem kwestii przyszłości europejskiej wspólnoty, unijnej jedności, ekonomicznej stabilności, politycznego bezpieczeństwa i kulturowej przynależności. Do politycznych przepychanek i gier jednak dołączyły potężne emocje, strach, dramatyczne sceny pokazywane przez media. Oliwą dolewaną do ognia jest nacisk władz Unii (zwłaszcza Niemiec), by nowo przyjęte kraje UE przyjęły uchodźców. Początkowo Bruksela chciała narzucić nam twarde kwoty, ale ostatecznie temat został nieco rozbrojony i kraje same zadecydują, ile mają ich przyjąć, ale przyjąć już ich muszą.

Czy fala uciekinierów jest dla nas zagrożeniem? A może to szansa? Kto w tym sporze ma słuszność? Problem polega na tym, że każda strona ma pewne racje. W ostatnich latach w głównych horoskopach europejskich miały miejsce wyjątkowo twarde, ciężkie, kryzysowe konfiguracje, w których zaangażowany był często Pluton – patron transformacji i przemian. W Europie jest już wielu muzułmanów. W Szwecji stanowią blisko 10% społeczeństwa. Dużą ilość muzułmańskich mieszkańców mają Niemcy, Austria, Dania, Wielka Brytania, Francja, Szwecja, Holandia, Belgia, Norwegia. Ich liczba rośnie. Muzułmanie mają wysoki wskaźnik przyrostu demograficznego, więc za kilkadziesiąt lat mogą stać się większością w niektórych krajach starego kontynentu. Istnieje wielki problem z asymilacją muzułmanów, którzy w dużej części korzystają z hojnego systemu socjalnego krajów Unii. Dlatego ze zdziwieniem zauważyliśmy, jak część uchodźców niemal przeleciała przez Danię zmierzając do Szwecji. Dlaczego? W Danii przecież żyje wielu muzułmanów. To jeden z najbogatszych krajów UE. Kilka miesięcy temu premier Danii mocno obniżyła zasiłki dla bezrobotnych i Dania przestała być tak atrakcyjna, jak np. Szwecja, która ma niezwykle rozbudowany system pomocy socjalnej. Podobnie Niemcy i Austria. Czy muzułmańscy imigranci mogą stanowić zagrożenie dla europejskiej tożsamości? Mogą. Nie jest to prawicowy fanatyzm. Czy istnieje potencjalne zagrożenie islamskim terroryzmem? Oczywiście. Byliśmy w ostatnich latach świadkami kilku co najmniej głośnych i strasznych zamachów, których autorami byli islamscy terroryści. Jednak pewnych trendów już nie zatrzymamy. W Europie mieszka już kilka milionów muzułmanów. Nie można ich wyrzucić, nie można powstrzymać ich demograficznego wzrostu. Sceptycznie myślący komentatorzy akcentują zatem potrzebę ścisłej kontroli tejże imigracji, bo zatrzymać się jej całkiem nie da. Jeśli bowiem Europa nie postawi tamy uchodźcom, to na wiosnę będzie ich kilka razy więcej. A w następnych latach – być może miliony. Nie trzeba się domyślać, jaki to będzie dramat, wielokrotnie cięższy niż obecnie. Desperacko zmierzający w stronę Europy uchodźcy to nie tylko prześladowani wojenni uciekinierzy. Duża część z nich to typowa imigracja ekonomiczna. Przewaga młodych mężczyzn, brak dokumentów, niezłe przygotowanie, częsta znajomość angielskiego, wysokie koszty płacone przemytnikom. Słowem – to nie są najbardziej nieszczęśliwi, najbardziej prześladowani, najbardziej potrzebujący pomocy ludzie. Ci najbardziej cierpiący pozostali w obozach w Libanie, Jordanii, albo gdzieś się poniewierają w Syrii, giną w prześladowaniach ISIS lub wojsk Asada. Duża część uchodźców to imigranci ekonomiczni, ludzie którzy wykorzystują sytuację, by poprawić swój byt. Niekoniecznie z Syrii. Działają skądinąd racjonalnie. Jeśli się pojawia szansa, to trzeba z niej skorzystać. Polacy robili to samo w latach osiemdziesiątych po stanie wojennym. W końcu nie wyjeżdżali wyłącznie prześladowani działacze opozycji. Fala imigracyjna narusza poważnie unijną politykę socjalną narażając ją na wykolejenie po i tak potężnych perturbacjach z czasów ostatniego kryzysu ekonomicznego. Doszły do tego jeszcze awantury na przejściu granicznym z Węgrami, oraz zamieszki w obozach w Niemczech. Kraje Wyszehradu miały zatem prawo chronić się przed twardym, bezpardonowym naciskiem komisji UE i Niemiec. Krytykowany przez władze unii premier Węgier Orban paradoksalnie zachował się najbardziej właściwie, jak powinien, czyli bronił granic strefy Schengen przed nielegalnym przekroczeniem, do czego inne kraje UE jakoś się nie kwapiły. Idealizm i naiwność eurolewicy która z otwartymi ramionami zaprasza uciekinierów jest raczej gestem bezradności wobec dotychczasowej, kompletnie nieudanej polityki multi-kulti, która zakładała etniczną różnorodność, polityczną poprawność zakładającą nie drażnienie innych religii i kultur, przy wręcz ograniczaniu europejskich, chrześcijańskich, wolnościowych, demokratycznych idei stanowiących podstawę europejskiej tradycji, dla których radykalny, wojujący islam jest dużym zagrożeniem. Tak jakby lewica nie chciała zauważyć, że jednym z fundamentów zasad społecznych w niemal każdym miejscu na świecie jest szacunek dla lokalnych zasad i prawa, oraz dostosowanie się do tych zasad, nie odwrotnie. Konserwatywni analitycy mają zatem rację zwracając uwagę, że mamy prawo bronić naszych europejskich wartości. Mamy prawo bronić ekonomicznej stabilności Europy dla której kilka milionów potencjalnych imigrantów to prawdziwa katastrofa. No i inny fakt. Losem uchodźców niespecjalnie się przejmują kraje, które mają ogromne możliwości pomocy – Arabia Saudyjska, Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, USA, Izrael. Dlaczego zatem tylko Europa ma przyjmować na siebie te heroiczne obowiązki? Unia swoimi zachętami daje zarobić mafiom, które stworzyły potężny przemysł, więc powinna zacząć stawiać wysokie wymagania co do procesu imigracji.

Ale i druga strona – „wrażliwa” – ma duże racje. Jeśli poważnie traktujemy pewne zasady, które leżą u podwalin europejskiej tradycji, obojętność na ich los, odwracanie się do nich plecami, jest nieludzkie. Odsyłanie łodzi z uchodźcami to skazywanie ich na śmierć. Wypędzanie z Europy? Po hekatombie II Wojny Światowej, po porażce europejskich instytucji w wojnie na Bałkanach, Europejczycy są bardziej wyczuleni na obrazy cierpienia i wojenne pożogi. Ile są warte chrześcijańskie nakazy, miłosierdzie, pomoc bliźniemu, jeśli będziemy im mówić twarde „nie”? Dlatego współczujący głos Kościoła w osobie papieża Franciszka jest zrozumiały i mądry.

Jeśli więc odstawimy na chwilę na bok politykę, interesy, unijne instytucje i konflikty na łonie wspólnoty, trzeba się będzie zastanowić nad tym, w jakim świecie chcielibyśmy żyć? Jak ma zapanować na świecie pokój, jak ludzkość ma osiągnąć oświecenie, jak chcemy stworzyć lepszą rzeczywistość stosując twarde, bezwzględne, okrutne zasady? Ale żeby też nie zwariować. Mamy pełne prawo bronić naszych, europejskich interesów. Nie można przesadzić z dobrocią, bo to będzie przeciwskuteczne i przyniesie katastrofę znanego nam świata. Jednym z największych problemów Europy jest jej rozdęty program socjalny i opiekuńczy, który tworzy liczne patologie. Konsekwencją tego jest fala uchodźców, która podąża za zasiłkami. Problem muzułmańskich gett, wykluczenia społecznego, sfrustrowanej bezrobotnej młodzieży muzułmańskiej w dużo mniejszym stopniu występuje w USA, Australii, Kanadzie, gdzie nie istnieje hojny system opiekuńczy, gdzie każdy musi radzić sobie sam. Obecna i kolejne fale imigrantów rozsadzą europejski system opieki socjalnej, co w efekcie przyniesie bankructwo eurosocjalizmu. W efekcie nastąpi w Europie odwrót od lewicy, bo Europejczycy stracą ochotę na to by płacić krocie na zasiłki dla przyjeżdżających z południa imigrantów.
Historia ta ma także polski wątek. I choć problem z imigrantami jest dla nas (i przez co najmniej kilkanaście lat) będzie marginalny, to jednak w Polsce rozpętało się piekło. Problem imigrantów stał się bardziej problemem Polaków – naszych lęków, fobii, szaleństwa, histerii, skutecznie podsycanej przez kampanię wyborczą. Tyle agresji i destrukcji już dawno nie wychodziło z polskiej duszy. Imigranci zatem pozwolili przyjrzeć się temu, co tak naprawdę siedzi w nas. Prof. Czapiński, który zajmuje się tematem kapitału społecznego, autor Diagnozy Społecznej – wielkiego badania opinii Polaków – od dawna sygnalizuje, że we wszystkich badaniach ujawnia się niezwykle niski poziom kapitału społecznego, nieufność, podejrzliwość. To wdzięczne pole dla radykałów – zwykle z prawej strony, ale też dla wszelkiej maści populistów, również lewackich – w tej dyskusji jednak nieobecnych. Przerażający, nazistowski hejt, jaki wypłynął z internetowych forów pokazał mroczne, paskudne, wstrętne oblicze fanatyzmu, jakiego Europa nie widziała od lat trzydziestych XX wieku. Doszedł do tego Pluton wędrujący przez Imum Coeli horoskopu III RP, który otworzy jeszcze niejedną bramę piekieł, więc destrukcyjnych emocji, populizmu i szaleństwa zobaczymy w kolejnych latach na naszym polskim poletku jeszcze sporo.

Słońce przebywa w Wadze, by 23.10 o godz. 19.48 wejść w znak Skorpiona. Merkury skończy retrogradację w Wadze. Z Lwa do Panny przejdzie Wenus. W Pannie przebywają Mars i Jowisz. Saturn wędruje przez Strzelca. Uran retrograduje w Baranie, Neptun zaś w  Rybach. Pluton znajduje się w Koziorożcu. Nów Księżyca będzie mieć miejsce 13.10 w Wadze. Pełnia zaś 27.10 w Byku.niebo10.2015

Natłok ekstremalnie trudnych aspektów w ważnych dla Europy horoskopach przyniósł serię kryzysów, które potężnie uderzają w unijną jedność. Wstrząsy zaliczyły horoskopy: Unii Europejskiej (Traktat z Maastricht), waluty euro, RFN, Anglii, Zjednoczonego Królestwa (Wlk. Brytanii), V Republiki francuskiej, Szwecji, Danii. A w wielu innych horoskopach doszły do tego inne wstrząsowe układy. Po światowym kryzysie ekonomicznym, potężnym kryzysie finansowym państw grupy PIIGS,  bankructwie Grecji, nadciągnął kolejny – związany z uchodźcami. Problem ten ma już długą odsłonę. Uchodźcy napływają do Europy już od czterech lat. angelaJednak w pewnym momencie (w tym roku) nagle ruszyli wielką falą. Są różne teorie, co na to wpłynęło. Głównym „winowajcą” jest kanclerz Niemiec Angela Merkel. Miała ona doskonałą passę, która trwała już blisko dziesięć lat, co zaowocowało trzema kadencjami na stanowisko kanclerza Niemiec. Merkel przeprowadziła Niemcy przez wielki światowy kryzys suchą stopą skutecznie stymulując niemiecką gospodarkę, więc Niemcy niemal nie odczuły konsekwencji światowej bessy, a teraz nawet mają nadwyżkę budżetową. Kanclerz Niemiec stawiała również skutecznie tamę pojednawczym tonom w koalicji, której wielu jej członków chciało ugłaskać Rosję, sprzeciwiało się sankcjom skierowanym przeciw Putinowi za jego agresję na Ukrainie. Merkel efektywnie walczyła o interesy Niemiec, co oczywiście nie przysporzyło jej sympatii w Europie, ale dzięki temu zyskała wielką popularność w Niemczech. Ale Merkel popełniła fatalny błąd. Wysłała zaproszenie do uchodźców, by przybywali do Europy, do Niemiec. I choć miała dobre zamiary, zaliczyła potężną wpadkę. Poważnego zagrożenia doznała strefa z Schengen – filar Unii Europejskiej, której musiał bronić eurosceptyk Orban. W 10.2015ahoroskopie Angeli Merkel Uran wędruje przez jej Imum Coeli, czyli przez obszar bezpieczeństwa i stabilności. To wybuchowy, czasem nawet katastroficzny aspekt. Merkel straciła głowę, podłożyła bombę pod swoją pozycję, stanowisko, notowania popularności. Uczyniła to przede wszystkim pod wpływem członka koalicji – SPD, który tradycyjnie ma prosocjalistyczne zapędy. Niemcy nie dają sobie rady z imigrantami, awantury w ośrodkach  dla uchodźców, wściekłość wschodnich Europejczyków, na których Niemcy chcą zwalić część swoich kłopotów – to wszystko sprawia, że pozycja Merkel została mocno zachwiana, a jej kariera polityczna zbliża się ku końcowi. Niemcy dali się ograć Rosjanom i Asadowi, którzy wzniecili falę z uchodźcami. Im więcej bowiem kłopotów ma Europa z uchodźcami, tym większe są szanse na ocalenie skóry przez Asada i tym słabiej świat spogląda na rosyjską agresję na wschodzie Ukrainy. Pośrednio problemy Europy zapowiada dość twarda opozycja Urana do Marsa w horoskopie waluty euro, czyli fundamentu unijnej gospodarki. Kłopoty z uchodźcami nie są zatem żadną ekonomiczną szansą dla starzejącej się Europy, ale źródłem 10.2015bpotężnych problemów ekonomicznych i budżetowych dla jej członków. Jednak na Bliskim Wschodzie zaczyna się robić bardzo ciekawie. W horoskopie Rewolucji Islamskiej (Iran) Jowisz wkracza na ascendent. Zawarte porozumienie Zachodu z Iranem będzie mieć zatem potężne skutki ekonomiczne i polityczne w tym rejonie świata. Irańska ropa dobiję Rosję, ale zarazem otwarcie Iranu na świat stworzy olbrzymi rynek inwestycji, który wpłynie na polityczne przemiany również na łonie teokratycznego reżymu ajatollahów.

W październiku jakieś kłopoty czekać mogą Irlandię. Wędrówka przez IC, oraz Słońce, horoskopu niepodległości Irlandii to mocno kryzysowy aspekt. Prawdopodobnie będzie to związane z jakimś ostrym konfliktem polityczno-społecznym. Zaś w horoskopie Związku Szwajcarskiego z 1291 roku progresywny Mars wkracza na Słońce. Wygląda na to, że Szwajcarzy na poważnie zabiorą się za walkę z nadmierną aprecjacją franka, co jest śmiertelnym zagrożeniem dla ich gospodarki. Drogi frank zabija przemysł i eksport, co w efekcie może doprowadzić ten kraj do potężnych problemów, a frank wtedy i tak  drastycznie spadnie, gdy zacznie się wycofywać spekulacyjny kapitał.

Wydawać się też może, że Rosja w wielkim stylu wkracza do gry. Putin wysyłając samoloty do Syrii chce się znów stać ważnym podmiotem globalnej polityki po raz już nie wiadomo który ogrywając prezydenta USA Baracka Obamę. Putin chce odciągnąć uwagę od Ukrainy, chce by z nim negocjowano, by Zachód zniósł sankcję, a pośrednio także chcąc przehandlować Ukrainę za swoje uczestnictwo w walce z Państwem Islamskim. Wojska Putina jednak nie atakują dżihadystów z ISIS, ale wrogich wobec Asada powstańców – szkolonych przez USA i Arabię Saudyjską. Czy ta polityka przyniesie Putinowi sukces, czy też zamieni się w Afganistan? Putin nie ma najmniejszego zamiaru odpuszczać w rywalizacji z Zachodem o swoją strefę wpływów. Uspokojenie sytuacji na Ukrainie jest tak samo przerażające, jak rakietowe ataki tzw. rebeliantów. Widać potężne zagrożenia w kilku ważnych w tym rejonie horoskopach. W kosmogramie Litwy z 1990 roku Saturn wędruje przez IC. To samo widać w horoskopie Gruzji. Są to zarazem dwa najbardziej narażone na rosyjską agresję kraje w tym rejonie. Putin chce zatem wykorzystać odwrócenie uwagi Zachodu od jej polityki, by dokonać kolejnych agresywnych działań, próbując odbudowywać imperium. Czy mu się to uda? Raczej nie. W horoskopie jego III kadencji Saturn wkracza na Księżyc. W jego zaś urodzeniowym horoskopie Saturn czyni opozycję do Księżyca. To twarde i bolesne układy, które nie są zwiastunem sukcesów. Prawdopodobnie Putin nie uratuje Asada, lub zaliczy porażkę w Syrii. Nie uda się mu również zwasalizować buntujących się przeciwko rosyjskiemu imperializmowi ościennych krajów. Zachód nie zniesie sankcji, a wkrzurzony na niego Obama za upokorzenie, jakie mu Putin sprawił, zaostrzy i tak dotychczas miękką politykę wobec Rosji. Napięcie między Rosją a Zachodem dobrze widać w horoskopie NATO. Kwadratura Saturna do Słońca Paktu sygnalizuje ostre zwarcie, konfrontację, konflikt. Możliwe, że syryjska awantura przyniesie jakieś poważne incydenty w relacjach Rosji z Zachodem.

W dalszym otoczeniu ciekawą sytuację widzimy w horoskopie Rewolucji Kubańskiej, gdzie Saturn wkracza na ascendent, co stanie się w grudniu. Kubański reżym zatem nie ma co świętować z powodu porozumienia z USA. W Waszyngtonie prawdopodobnie wykalkulowano, że lepiej zluzować sankcje wobec Kuby, gdyż reżym jest już na wykończeniu i wcale te zmiany go nie umocnią. Przeciwnie. Saturn dobije kubański komunizm i nie będzie tam chińskiego scenariusza, ale raczej znany nam – wschodnioeuropejski z 1989 roku. Na Dalekim Wschodzie też spokoju nie będzie. O chińskich kłopotach pisałem we prognozie na wrzesień. Groźnie wygląda sytuacja w horoskopie Dalai Lamy. Uran w opozycji do Marsa, oraz Pluton na descendencie, to duże zagrożenie dla duchowego przywódcy Tybetańczyków. Nie jest wykluczone, że Chińczycy podejmą próbę jego wyeliminowania. Jednak sporo się będzie działo w Korei Północnej. Jowisz na Słońcu, oraz Saturn na Księżycu, horoskopu KRLD to sygnał, że znów jakiś poważny kryzys czeka ten kraj. Zwykle towarzyszą temu próby jądrowe lub prowokacje wobec południowego sąsiada. Kim Dzong Un prawdopodobnie będzie się domagać kolejnych przywilejów lub negocjacji.

Tematem nr jeden są oczywiście październikowe wybory. Wygra je Prawo i Sprawiedliwość. Nie jest jednak takie pewne, że PiS będzie również rządzić. A jeśli nawet to rząd przez nich powołany będzie mieć krótki żywot. Wynik Platformy będzie nieco wyższy, niż pokazują notowania przedwyborcze. PiS nieco niższy. I choć Prawo i Sprawiedliwość wygra wybory, prawdopodobnie powstanie wielka koalicja antyPiS. Ruch Kukiza może w ogóle do sejmu nie wejść, gdyż w horoskopie Pawła Kukiza mają miejsce wyjątkowo twarde układy, stąd widowiskowy spadek notowań jego ruchu od czasu wyborów prezydenckich. Słabe są szanse na wejście do sejmu Nowoczesnej Ryszarda Petru. Lewica słusznie postawiła na Barbarę Nowacką. Leszek Miller jest bowiem ewidentnie w okresie schyłkowym. Ma za sobą niezwykle ciężką opozycję Plutona do Słońca, a teraz opozycję Neptuna do Marsa, więc jego działania są z góry skazane na porażkę. Odsuniecie się w cień daje pewną szansę na wejście lewicowej koalicji do sejmu. Lepsze, niż wykazują notowania, wyniki osiągnie J.K. Mikke. Jowisz na jego ascendencie pozwoli mu przebić 3% w wyborach. Do sejmu raczej nie wejdzie, ale dotację na działalność partii otrzyma. PSL może być spokojne o wejście do sejmu. Partia ta dzięki silnym strukturom regionalnym poradzi sobie z osiągnięciem całkiem niezłego wyniku. Kampania będzie ostra i twarda. Na jej finał niewątpliwie są szykowane jakieś bomby. Wędrówka Plutona przez IC horoskopu III RP otworzy wrota piekieł. Czeka nas fatalny politycznie czas około dwóch-trzech lat. Po wyborach wzrosną notowania prezydenta Andrzeja Dudy, który delikatnie zacznie się dystansować od swojego matecznika. W pogodzie październik zapowiada się dość stabilnie. Trudnym momentem będzie połowa miesiąca, gdy może dojść do ostrego załamania pogody lub silnego ochłodzenia. Druga połowy miesiąca zapowiada się bardzo przyjemnie.

ef_dudyOd czasów transformacji ustrojowej, czyli od czasów reform Balcerowicza mamy praktycznie cały czas wzrost gospodarczy. Jednak ta hossa może się skończyć. Wędrówka Plutona przez IC horoskopu III RP to śmiertelne zagrożenie dla naszych fundamentów ekonomicznych. W przypadku wygranej PiS i wdrożenia ich szaleńczych, populistycznych ustaw ekonomicznych, Polskę czeka ciężki kryzys. Nie nadejdzie on jednak szybko, ale stopniowo wskaźniki zaczną się osłabiać, a rating Polski zostanie obniżony, by za kilka lat wejść w stagnację, a kraj czekać może zastój, spadek PKB, wycofanie się inwestorów. Czy ten scenariusz się zrealizuje? GPWWiele zależy od tego, jaki będzie horoskop przyszłego rządu i ewentualnego premiera. Jednak zagrożenia te zaczyna dyskontować warszawska giełda. Nasz rynek kapitałowy jest wprawdzie słabo powiązany z realną gospodarką, ale w każdym kraju giełda jest czułym barometrem, który reaguje z wyprzedzeniem na potencjalne zagrożenia. Opozycja progresywnego Słońca do Plutona – brutalny, kryzysowy aspekt – sprawia, że na giełdzie widzimy tzw. efekt Dudy. Od drugiego etapu wyborów prezydenckich warszawska giełda ciągle leci w dół. Złoty zareaguje na wynik wyborów źle. Kwadratura Saturna do Marsa horoskopu denominacji zapowiada nerwową reakcję rynków na wynik wyborów. Jest jednak pewna nadzieja, którą tworzy trygon Saturna do Marsa w horoskopie WIG20, czyli wskaźnika wielkich firm. Nasz potencjał przemysłowy może być skutecznym buforem na populistyczne zapędy populistycznych polityków.