To jest wojna!

Gdy premier Wielkiej Brytanii Neville Chamberlain wracał z konferencji w Monachium w marcu 1939 roku, gdzie podpisał z Hitlerem porozumienie w sprawie aneksji Czechosłowacji, na lotnisku powiedział: „przywiozłem wam pokój”. Przyszły premier Winston Churchill tak to skomentował: „mieli do wyboru hańbę, albo wojnę. Wybrali hańbę, a wojnę i tak dostaną”.  Siła i agresja Putina wynika przede wszystkim ze słabości Zachodu, dramatycznie ciężkich aspektów, jakie ostatnio miały miejsce w najważniejszych horoskopach europejskich (UE, euro, EWG, Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Włochy), w horoskopach NATO, USA. Putin doskonale wie, że Zachód jest słaby i rozbity, i sprytnie rozgrywa swoją politykę.

http://youtu.be/RKqXjpFwvKE

Władymir Putin nie po to zajmował Krym, wysyłał zielone ludziki na wschód Ukrainy, zagrał ostro z sankcjami, bezczelnie kłamał, blefował, zwodził przywódców Zachodu, by poddać się w Doniecku i Ługańsku. Jakiekolwiek wycofanie się Putina byłoby jego końcem. Putin musi więc grać do upadłego. Jego celem nie jest wojna z Europą. Nie chce podbijać Polski. Nie jest jego celem nawet podbój całej Ukrainy. Taka wojna byłaby dla Rosji i Putina totalną katastrofą – przede wszystkim gospodarczą. Putin tak naprawdę chce podbić wschód Ukrainy czyniąc z niego coś w rodzaju Nadniestrza, Górnego Karabachu i Abchazji – zapalną, skonfliktowaną, jątrzącą ranę, a zarazem ewentualną bazę wojskową, z której może wyprowadzać szybkie ataki i uderzenia. Taktycznie chce uzyskać południowe połączenie z Krymem, który popada w ekonomiczną ruinę, a w który to Krym Putin potężnie propagandowo zainwestował.

Po co zatem Putinowi ta awantura? Czyni to po to, by obsadzić w Kijowie przychylny sobie rząd. Bez Ukrainy bowiem Rosja nie ma szans odbudować swojego imperium. Jedna czwarta wojskowej produkcji (silniki do śmigłowców, myśliwców i rakiet są produkowane w kilku zakładach zbrojeniowych na Ukrainie). Nie uda się zbudować Putinowi Unii Euroazjatyckiej bez Ukrainy. Jeśli zaś zdobędzie Ukrainę, podbicie Mołdawii i Gruzji będą już tylko kwestią nieodległego czasu. Łukaszenko i Białoruś, a także Armenia, są bowiem już od bardzo dawna na pasku Putina. Potem może rzeczywiście zaryzykuje destabilizację w Pribałtyce, zwłaszcza na Łotwie i może na Litwie. A gdy sytuacja się trochę uspokoi, gdy jego niemieccy i francuscy przyjaciele przestaną narzekać i płakać, dogada się z Europą i znów zacznie robić z udobruchanym Zachodem interesy. Ale już nie jako Rosja, lecz jako Noworosja, Unia Euroazjatycka – gospodarcze, polityczne i wojskowe imperium. Celem Putina jest również rozbicie i tak nędznej i słabej jedności krajów Zachodu, skłócenie ich, osłabienie NATO. Divide et impera (łac. dziel i rządź). Jeśli Putinowi uda się skłócić jedność Zachodu, jeśli w UE do głosu zaczną dochodzić powolni mu i posłuszni politycy, Putin będzie robić, co tylko chce. USA i Obamy bowiem się zupełnie nie boi. Taki jest plan Putina. Czy mu się uda go zrealizować?

Wielokrotnie już o tym pisałem, że Słońce Putina dostało się pod wpływ drastycznego i ciężkiego wielkiego krzyża z pierwszych miesięcy tego roku, oraz zeszłorocznej wędrówki Saturna przez jego ascendent, a to nie są aspekty przyszłego zwycięzcy. Opozycja Urana, oraz kwadratura Plutona do jego urodzeniowego Słońca, nie wspierają go jako przyszłego zwycięzcy. To aspekty szaleństwa, ekstremizmu, wojowniczości, agresji. Owszem, tego typu układy mogą dać przejściowe wzmocnienie i siłę. Dlatego Putin podbija wschód i południe Ukrainy, ewidentnie dążąc do połączenia Nadniestrza, Krymu i wschodnich regionów Ukrainy z Rosją. Nie są to jednak zapowiedzi trwałego sukcesu. Podobnie ciężkie, destrukcyjne aspekty widać w kilku najważniejszych dla Rosji horoskopach (Rewolucja Październikowa, ZSRR, WNP, Federacja Rosyjska, Unia Euroazjatycka).

W Putinie skrystalizowały się najgorsze, najbardziej wstrętne, paskudne i destrukcyjne emocje Rosji, Rosjan, sierot po Związku Radzieckim, starych komunistów, bolszewików, nacjonalistów, prawosławnych szowinistów. Ale to są resentymenty bardzo stare, wielusetletnie, marzenia o Trzecim Rzymie, wielkim imperium, przed którym inni drżą. Można się zastanawiać – jak to się dzieje, że ten tak straszliwie doświadczony przez historię naród cieszy się z rzezi, którą zafundował Ukraińcom Władymir Putin? Nieprawda, że to wspaniały naród, który ma tylko złych przywódców. 86% poparcie dla Putina jest prawdziwe. Władza nie musiała fałszować tych wyników. Tak jak Monachium, ustawy norymberskie, drank nach osten, Auschwitz, nie zostały stworzone jedynie przez elity niemieckiego narodu, tak samo Putin wywalając w 1999 roku w powietrze bloki z ich mieszkańcami w Moskwie i Wołgogońsku, by mieć powód do wojny z Czeczenią, jest tylko emanacją nastroju, przekonań, emocji, szaleństwa. Putin to bestia z piekła rodem, ale nie jest nikim wyjątkowym. Ten kraj wydał ich wielu: Stalin, Lenin, Jeżow, Beria, Jagoda, a wcześniej Iwan Groźny. Ta fascynacja psychopatami, degeneratami, najgorszymi zbrodniarzami, którzy wyrastają na bohaterów, nie dotyczy wyłącznie Rosjan. Ona dotyczy tych wszystkich społeczeństw i narodów, które pielęgnują traumy, zranienia, cierpienie, nienawiść, których przywódcy żywią się resentymentami. Tak rodzą się bestie, potwory, despoci, masowi zbrodniarze wojenni. Tak było przez stulecia, może i tysiąclecia…

Jednak świat jest już inny. To już nie jest XIX wiek, nie czas kolonializmu, imperializmu, podbijania słabych narodów, wojennej ekspansji, terytorialnych podbojów. Te imperia, które tak postępowały, są cieniem swojej potęgi (Hiszpania, Portugalia, Wielka Brytania, Holandia, Belgia, Francja). Państwa te czyniły w swoich koloniach straszne rzeczy. Dziś są wzorowymi apologetami wolności, demokracji i praw człowieka. Obecnie „imperia” budowane są na nowoczesnych technologiach, wiedzy, współpracy, gospodarce, innowacjach, a w przyszłości – w zgodzie z ideą Ery Wodnika – na braterstwie, tolerancji, wyrzeczeniu się przemocy, wspólnocie i mądrości. I tak pogardzana i wyśmiewana demokracja, irytująca nas brukselska biurokracja walcząca z żarówkami i odkurzaczami, koncyliacja, dyskusje, kompromisy stoją w opozycji do prymitywnego chamstwa putinowskiej propagandy i ich internetowych trolli. Putin zrobił najgorszą z możliwych rzeczy. Postawił na najgorsze rozwiązania – nie dla świata, ale dla Rosji i dla Rosjan. Wojna, którą zafundował Rosjanom, którą wytoczył biednej, słabej Ukrainie, sprawiła, że Ukraina na długie dziesięciolecia się odwróci od Rosji. Nie powtórzy się scenariusz z Czeczenii, gdy po masakrze, którą Putin urządził Czeczenom (100 tys. zabitych) osadził na tronie pospolitego bandytę, sadystę i gangstera (Kadyrow). Ukraina będzie dla Rosji mniej więcej tym, czym był Afganistan dla ZSRR, ale na dużo gorszą skalę. Tam przynajmniej był określony, konkretny wróg, z którym Rosjanie nie wygrali, ale walczyli dzielnie i bohatersko. Tu jest wstrętna, brudna wojna, którą Putin wytoczył bratniemu narodowi. Nie chodzi tu o wybielanie Ukraińców. Tam też jest wielu złych, okrutnych ludzi i pospolitych bandytów, którzy uczestniczą w tej wojnie. Ale taka jest niestety natura wojny. Wszyscy w niej dziczeją i się degenerują. Wystarczyło obejrzeć fenomenalny film „Czas apokalipsy”.

Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę… Rosja zamiast stawiać na industrializację, rozwój, technologie, współpracę, postawiła na imperialne kłamstwa. Kraj ten czekają poważne problemy. Wystarczy spojrzeć na wskaźnik ceny ropy naftowej. Cena poniżej 104 USD za baryłkę sprawia, że Rosja przestaje zarabiać na eksporcie ropy. Wysoka inflacja, spadający rubel, nadciągająca recesja – to dopiero początek kłopotów. Potem dochodzi do tego niekorzystna demografia, alkoholizm, narkomania, brak tradycji obywatelskich. Wizja, że Rosja otrzyma pomoc ze strony Chin to iluzja. Chiny same budują swoje imperium, więc Rosja jest dla nich konkurentem, a nie sprzymierzeńcem. Chiny taktycznie mogą wchodzić w sojusze z Rosją, by osłabiać siłę USA, ale Chińczycy mają swoje interesy. Awantura, którą rozpętała Rosja, może mieć szkodliwy wpływ na gospodarkę Państwa Środka, czego Chiny ignorować nie mogą. Gdy tylko wyczują słabość Rosji, będą dokonywać swojej ekspansji na Syberię. Nie przy pomocy czołgów, ale miękko – uzależniając ekonomicznie Rosję od chińskich pieniędzy, kupując rosyjskie obligacje, firmy, tereny, przejmując opuszczone wioski i mieszkania, a w pewnym momencie Rosja uświadomi sobie, że już nie ma zbyt wiele do powiedzenia na tamtym terenie, a wojny Chinom Rosja nie wytoczy. Rosja nie będzie żadnym mocarstwem, żadnym imperium. Czasy imperiów już definitywnie minęły. Tak jak Breżniew, Andropow, Czernienko i Gorbaczow pogrzebali ZSRR, tak Putin pogrzebie odradzające się imperialne zapędy Rosji, która upada, bo upaść musi, wbrew temu, co jego propagandyści – jak np. szowinistyczny proputinowski astrolog Paweł Globa – twierdzą.

Zachód ma naprawdę bardzo mocne narzędzia nacisku, niekoniecznie rakiety i czołgi. Wystarczy zbić cenę ropy do okolic 90 USD, zablokować transfer technologii do Rosji, zdywersyfikować rynek gazu w Europie, zablokować finansowo Rosję, tak jak to uczyniono z Iranem, by Putin zaczął szybko skamlać błagając o rokowania. Kilka miesięcy takich restrykcji sprawią bowiem, że rosyjska gospodarka padnie na pysk, a Putin nie będzie miał za co prowadzić wojny i robić propagandowe prezenty ogłupiałym przez kontrolowane przez niego media Rosjanom. Rosyjscy oligarchowie patrzą bowiem z przerażeniem na to, co się dzieje z ich majątkami, willami w Grecji, Hiszpanii, inwestycjami w Londyńskim City, zakupami w luksusowych sklepach Paryża i Wiednia. Oni już nie wrócą do kiszonego ogórka i słoniny.

Jedyna szansa dla tego kraju to postawienie na proces modernizacyjny, na dogadanie się z Zachodem, przyjazne relacje z sąsiadami. Ale rządzący Rosją oprawcy z KGB i kolaborujący z nimi okradający swój kraj oligarchowie, tego nie rozumieją. I jak to już wiele razy było w historii, Rosja – w zgodzie ze swoim tradycyjnym astrologicznym władztwem Wodnika – musi przechodzić przez dramatyczne wstrząsy, kataklizmy, rewolucje. Być może jednak, że tym razem nie będzie to krwawa, bestialska rewolucja październikowa, a coś co stało się w Polsce w 1980 i w 1989 roku – budzenie się społeczeństwa obywatelskiego i solidarności, czyli czegoś, czego w tym kraju nigdy nie było i jak uważa wielu analityków – nigdy nie będzie. Jednak świat zmierza w stronę Ery Wodnika. Zmienia się paradygmat, energia, świadomość. Rosję jednak nieuchronnie czeka ciężki i głęboki kryzys. Ale pamiętajmy, gdy Rosją wstrząsały kryzysy, dla Polski zawsze były to dobre lata: 1918, 1980, 1989.

Niebo we wrześniu
Słońce przebywa w Pannie, by 23.09 o godz. 4.30 wejść w znak Wagi, co jest momentem jesiennego przesilenia, rozpoczynając tym samym astronomiczną jesień. W znaku tym przebywać będzie także Merkury. Wenus przewędruje z Lwa do Panny. Mars przebywa w Skorpionie, by 13.09 wejść w Strzelca. Jowisz znajduje się w Lwie, Saturn zaś w Skorpionie. Uran retrograduje w Baranie, Neptun w Rybach, Pluton zaś w Koziorożcu, by 23.09 wejść w ruch postępowy. Pełnia Księżyca będzie mieć miejsce 09.09 w Rybach. Nów zaś 24.09 w Wadze.

Świat we wrześniu
Sierpień był ostatnim w tym roku miesiącem spod znaku drastycznych, kryzysowych krzyży i półkrzyży. Po serii dramatycznych, niezwykle ciężkich układów i konfiguracji z ostatnich siedmiu miesięcy, czyli od początku roku, na niebie wreszcie powieje optymizmem. Może to dziwnie zabrzmi wobec nadciągającej rosyjskiej agresywnej ofensywy na wschodzie i południu Ukrainy, wobec rozlewającego się bestialskiego szaleństwa muzułmańskiego kalifatu w Iraku i w Syrii, wobec kataklizmu niedawno zakończonego konfliktu palestyńsko-izraelskiego. We wrześniu ujrzymy bowiem na niebie niezwykle optymistyczną konfigurację, jaką jest trygon Jowisza w Lwie do Urana w Baranie, który przypada na III dekadę miesiąca. W październiku tę konfigurację dodatkowo wzmocni Mars w Strzelcu tworząc niezwykle szczęśliwy i pozytywny układ wielkiego trygona, o czym będę pisać za miesiąc. Tak czy inaczej, powoli zaczyna zanikać agresja, która rozpętała w świecie trzy wielkie wojny. Główny zapalnik tych układów – kwadratura Urana z Plutonem niestety jeszcze nie minęła i jeszcze dwa razy się sformuje (12.2014 i 03.2015). Jednak jest szansa, że całkowicie bezradny, słaby, miękki i sparaliżowany lękiem przed podjęciem decyzji Zachód wreszcie odpowie Rosji na jej okrutną agresję na Ukrainie i zrobi porządki z muzułmańskimi fanatykami.

Niebo we wrześniu 2014Jowisz i Uran tworząc harmonijny trygon, będą ze sobą pomyślnie współpracować. Co to oznacza w praktyce? Obie planety odwołują się do kategorii związanych z rozwojem, postępem, nowoczesnością, ekspansją, mądrością, wiedzą, nauką. Z tym, że Jowisz reguluje aspekt wiedzy rozumianej jako prawa, reguły, zasady, teorie, mądrość, co kojarzy nam się z uniwersytetami, dorobkiem naukowym ludzkości, humanistyką, filozofią, metodologią i pracą naukową. Uran zaś to planeta odkrywców, rewolucjonistów, wynalazców i geniuszy. Stymuluje postęp, kreatywność, wolność, burzenie starych porządków, reguł i zasad. To nauka, ale na poziomie bardzo zaawansowanym: mechanika kwantowa, informatyka, biotechnologie, genetyka, astrofizyka, matematyka i nauki ścisłe. Planety te wchodząc w harmonijną relację pozwolą ludzkości dokonać wielkiego kroku naprzód na polu najbardziej nas nurtujących i męczących problemów. Możemy oczekiwać w kolejnych miesiącach wybitnych odkryć naukowych, postępu na polu pozyskiwania nowych paliw i alternatywnych źródeł energii. To właśnie rywalizacja naukowa między ZSRR a USA w drodze na Księżyc, czyli program Apollo, spowodował niezwykłe przyspieszenie na polu badań naukowych, rozwój wiedzy i postępu. Jak wiemy, to USA wygrało ten wyścig i wbrew temu, co od wielu lat wychodzi z gabinetów rosyjskich służb specjalnych, jakoby USA sfingowało lądowanie na Księżycu, to Amerykanie odwołując się do najszlachetniejszych, najlepszych cech zachodniej cywilizacji odniosły ten wielki sukces. Naukowy wymiar tego trygonu wpłynie na toksyczną zależność Zachodu od rosyjskiego gazu i ropy.

Pomyślna współpraca Jowisza z Uranem pozwoli zbudować skuteczną tamę puinowskiej agresji na Ukrainie. W dziejach ostatnich dwóch stuleci zawsze wygrywały demokracje, a dyktatorzy zawsze przegrywali. I choć demokracje słabo sobie radzą z agresywnymi despotami, a despoci na krótką metę osiągają błyskotliwe sukcesy, to jednak trygon Jowisza z Uranem sprawi, że świat wybierze rozwiązania, które przybliżą rozwiązanie tej sytuacji. Oczywiście marzyłby się ktoś w rodzaju Ronalda Reagana, jedynego polityka, który umiał rozmawiać z Rosjanami, to jednak być może Jowiszowo-Uraniczna idea porozumienia i dialogu sprawi, że Zachód użyje innych – niż militarne – środków, by powstrzymać bandytę z Kremla.

Trygon Jowisz – Uran sprzyja pokojowi. Studzi wojenne nastroje, agresję i przemoc. Sprzyja zaś porozumieniom, rozsądnym wyborom, zachęca do dialogu i racjonalnych decyzji. Zachodnia cywilizacja nie musi być bezradna wobec rosyjskiego imperializmu i muzułmańskiego fanatyzmu – wobec azjatyckich, barbarzyńskich, prymitywnych ideologii, które płyną do nas zarówno ze Wschodu, jak i z Południa. Te nadzieje będą nam przyświecać w kolejnych miesiącach.

Dyrekcyjny Saturn wchodząc na descendent horoskopu USA to znak, że wbrew kunktatorskiej i naiwnej polityce prezydenta Obamy, Stany Zjednoczone wchodzą w niezwykle konfrontacyjny czas, czas ostrego zwarcia na polu międzynarodowym. Coś podobnego miało miejsce w połowie lat osiemdziesiątych, gdy dyrekcyjny Pluton wszedł w opozycję do Księżyca, oraz gdy tranzytujący Uran wchodził na ascendent, horoskopu Niepodległości, gdy prezydent Reagan walczył z Imperium Zła. Tym razem jednak USA na kilka lat (wędrówka dyrekcyjnego Saturna blisko descendentu) nie będą mieć wyjścia. Stany Zjednoczone będą zmuszone do reagowania na poważne zagrożenia, które zakończą obamowski reset. USA będą toczyć ostry spór z putinowską Rosją, aktywnie będą uczestniczyć w walce z islamskim kalifatem, rywalizować z Chinami na polu gospodarczym, politycznym i ekonomicznym. W horoskopie II kadencji, oraz w urodzeniowym kosmogramie, prez. Obamy kończy się twarda i blokująca go opozycja Saturna do Księżyca. Tranzytujący zaś Jowisz wkracza mu na Słońce, więc Obama ma szansę wreszcie wykazać się stanowczością i odwagą, tak jak inny celebryta polityki – prezydent Kennedy – pokazał siłę wobec Chruszczowa w trakcie kryzysu kubańskiego. Podobny wpływ Jowisza na MC horoskopu NATO również pozwoli wzmocnić sojusz i nadać mu bardziej aktywny wymiar.

NATO

Na temat muzułmańskiego kalifatu i przerażającego barbarzyństwa płynącego z Bliskiego Wschodu napiszę więcej za miesiąc. Jednak w tej wojnie koalicja antyfundamentalistyczna prawdopodobnie przejdzie do kontrofensywy. Jesień mocno osłabi pochód muzułmańskich fanatyków.

Kraj
Wreszcie rozwikłaliśmy łamigłówkę, z którą męczę się od kilku już lat. Dokładnie teraz dyrekcyjne Słońce w horoskopie chrztu Polski przechodzi przez „urodzeniowego” Saturna. Wielki, zasłużony sukces Donalda Tuska, którym stała się jego nominacja na przewodniczącego Rady Europy – swoistego „prezydenta” Europy – niesie potężne zmiany, potężne konsekwencje dla krajowej sceny politycznej, ale też i dla całej Europy.

Dyrekcja Słońce - Saturn chrzest 966

O tej konfiguracji piszę już od dawna (zapraszam do lektury mojej prognozy rocznej na 2014, oraz miesięcznych na 2014). Po 360 latach Słońce znów jest na Saturnie. Poprzednio Rzeczpospolita stanęła wobec dramatycznych procesów, które w efekcie ją zniszczyły. W połowie XVII wieku potęga Rzeczpospolitej zaczęła upadać pod wpływem kozackiego powstania Bohdana Chmielnickiego, oraz szwedzkiego potopu. Seria ciężkich politycznych błędów, zaniechań, kontrreformacja, sarmacka ciemnota i mitomania, rosnące po sąsiedzku potęgi – należało coś wtedy zrobić. Taki aspekt wręcz obliguje do zasadniczych reform, intensywnej pracy, samodyscypliny, mobilizacji. Rzeczpospolita zniszczyła wspaniały dorobek polskiego renesansu, zrezygnowała z tego wszystkiego, co ją wyniosło na szczyty, z religijnej tolerancji, prawdziwej demokracji, świetnej dyplomacji, dystansu wobec rzymskiej władzy papieża stawiając na obskurantyzm, głupotę, ciemnotę, religijny fanatyzm – to wszystko, czym się żywimy na sienkiewiczowskich lekturach. Nie wykorzystaliśmy tej szalenie ważnej dyrekcji, a to była szansa. Zupełnie inaczej Polacy postąpili w XIII wieku, gdy poprzednio dyrekcyjne Słońce wędrowało przez Saturna. W czasach rozbicia dzielnicowego znalazł się ktoś, kto postanowił przywrócić jedność kraju. Władysław Łokietek rozpoczął od rabowania kupców na drogach, by zjednoczyć polskie ziemie i stać się wielkim w polskich dziejach władcą i królem. Wtedy Polska wykorzystała ten szalenie trudny i kryzysowy aspekt.

A co dzisiaj? Gdy na Wschodzie rodzi się bestia, gdy kolejny raz ze Wschodu, niczym z tolkienowskiego Mordoru, nadciąga zło, przemoc i zbrodnia, gdy Polska po kilkuset latach znalazła się wreszcie na bezpiecznej przystani, w sprawdzonych sojuszach i w przyjaźni z Europą, mamy kolejną szansę na wykonanie odważnego i dalekiego kroku. Polak zajął po raz drugi w naszych dziejach – po papieżu Janie Pawle II – tak ważne stanowisko. Ale to tylko część tego saturnicznego procesu. Składa się na niego kilka ważnych kwestii. Pierwszą jest geopolityka – nasza rola w Europie i na świecie, nasze bezpieczeństwo, zagrożenia płynące z nieustannego ścierania się Wschodu i Zachodu, z chorej, patologicznej fascynacji europejskich elit Rosją. Polska już wiele razy w historii była ofiarą różnych układów, porozumień i traktatów, które czyniły z nas bezwolną ofiarę. Po raz drugi w historii mamy naszego „człowieka” w świecie, który nie wprost, ale jednak może pilnować naszych interesów. A pilnowanie naszych interesów w obecnej sytuacji jest wyłącznie możliwe w ścisłym sojuszu z Zachodem (Unia Europejska i NATO). Naszym celem nie jest czynienie jakichś pseudo romantycznych krucjat, darcie szat, wzywanie do wojny. Naszym celem jest mieć swój mocny głos na światowych salonach. Musimy przekonać Niemców, Francuzów, Austriaków, Włochów, że ich umizgi do Putina i Rosji skończą się dla Europy tragicznie, że przyszłością Europy jest jej jedność, odwołanie się do zachodnich wartości, naszej grecko-rzymskiej, chrześcijańskiej, demokratycznej, opartej na prawach człowieka zasad. Zaraza muzułmańskiego terroru, religijny fanatyzm i absolutna nieprzystawalność islamu do naszych, demokratycznych, liberalnych tradycji sprawia, że musi się znaleźć ktoś w Europie, kto przywróci te idee. Kto nie rozpoczynając żadnej wojny kulturowej, ale jednak stawając w obronie europejskiej tradycji, powie „stop” zalewowi dziczy, prymitywnych, azjatyckich, barbarzyńskich idei, które płyną do nas ze Wschodu i z Południa. Czy będzie tym kimś Donald Tusk? To nie czas na wielkich wodzów i mężów stanu. Jednak w swoim inauguracyjnym przemówieniu Tusk powiedział, że może wprowadzić do UE wschodni entuzjazm i energię, której tak bardzo brakuje z zgnuśniałej i rozleniwionej Europie.

Czy Tuska dla sobie radę z tym wyzwaniem? Relokacja jego horoskopu na Strasbourg (siedziba Rady Europy) i Brukselę (stolica UE), wzmacniają jego urodzeniowego Marsa na descendencie, oraz przybliżają Saturna do ascendentu. Nie jest to szczególnie łatwa i przyjemna konfiguracja. Niesie bowiem duże obciążenia i stres – wbrew temu, co piszą prawicowi publicyści, że Tusk znalazł sobie ciepłą i spokojną posadkę za Zachodzie. Jednak wzmocnienie tych planet na osi asc.-dsc. sprawi, że Tusk na pewno nie będzie malowanym urzędnikiem, unijnym biurokratą, jak jego poprzednik Herman Van Rompuy. Brak ścisłych prerogatyw sprawia, że właściwie tylko osobowość potencjalnego przewodniczącego rady Europy ogranicza go na tym stanowisku. Poradzi sobie świetnie, tym bardziej, że jego progresywne Słońce wkracza na jego urodzeniowy descendent, co będzie mieć wyjątkowo korzystne konsekwencje dla jego potencjalnych negocjacji, tworzenia sojuszy, porozumień, szukania sprzymierzeńców, łagodzenia sporów i konfliktów, bo taka jest domena VII domu, którego początkiem jest właśnie descendent.

Jednak wyjazd Tuska do Strasbourga będzie mieć potężne konsekwencje dla polskiej sceny politycznej. Wbrew temu, co sądzi wielu komentatorów, szanse PO na sukcesy w wyborach (samorządowych i parlamentarnych) wcale nie słabną. Na pewno jednak polska scena polityczna przejdzie solidny wstrząs. Co ciekawe, w horoskopie II kadencji rządu Tuska, na jego ascendencie jest Pluton, co w prognozie na rok 2012 interpretowałem jako zapowiedź jakiegoś dramatycznego wstrząsu, który może spowodować upadek tego rządu. W pewnym sensie coś takiego się stało. Jednak okoliczności są nieco inne. „Wstrząsem” tym jest nominacja Tuska na przewodniczącego Rady Europy, co wymusza dymisje jego rządu, choć nie z powodu katastrofy, a raczej jako awans. Tak czy inaczej, taka jest natura transformacyjnego Plutona. Radykalnie zmienia on bowiem sytuację. O krajowych zmianach będę jeszcze pisać w kolejnych prognozach.

Tusk II kadencja

Wrzesień w pogodzie będzie bardzo przyjemny. Jest szansa na kilka dni z niemal rekordowymi temperaturami. Pogoda popsuje się dopiero po 23-25 września.

Gospodarka
Dyrekcja Słońca Polski przez Saturna nie mogła nie przynieść spowolnienia. Nieco słabsze wskaźniki wzrostu, obniżenie PMI, oraz deflacja, to typowe saturnowe konsekwencje. We wrześniu jednak gospodarka ruszy, a w październiku wzrost skoczy dość mocno. Na giełdzie wrzesień zapowiada się całkiem dobrze. Progresywny Księżyc w trygonie do Plutona horoskopu GPW to znak, że na rynek zacznie płynąć kapitał i wzrosną obroty. W horoskopie WIG20 Jowisz w trygonie do Merkurego przyniesie kontynuację hossy. Gorzej sytuacja wygląda na złotym. Kwadratura Urana do MC, oraz Plutona do asc. horoskopu złotego sprawia, że we wrześniu i częściowo w październik złoty będzie pod presją spadków do głównego koszyka walut.