Nadchodzą trudne dni…
22 lata polskiej najnowszej historii i transformacji ustrojowej obfitowały w różne astrologiczne okresy przełomowe i zwrotne. Były chwile ciężkie, były momenty sukcesów i chwały, były ostre kryzysy polityczne, społeczne i ekonomiczne. Pierwsze lata transformacji ustrojowej, bolesne wykuwanie zrębów polskiej demokracji sygnowane polityczną porażką Unii Demokratycznej, burzliwe losy prezydentury Wałęsy, słynna noc teczek, wejście Polski do NATO, zwycięstwo w wyborach prezydenckich Aleksandra Kwaśniewskiego, a w parlamentarnych lewicowych postkomunistów, wejście Polski do Unii Europejskiej, śmierć Papieża, IV RP Kaczyńskich, zwycięstwo PO i Tuska, wielki światowy kryzys, katastrofa smoleńska, oraz polityczne szaleństwo całej formacji budowanej na micie zamachu, „zielona wyspa”, kolejne porażki i przegrane Kaczyńskiego i PiS, a zarazem II kadencja koalicji PO-PSL, wspaniały organizacyjny sukces Polski największej w naszych dziejach sportowej imprezy, jaką było Euro 2012, a teraz – widomo nadchodzącego kryzysu gospodarczego i kres mitu „zielonej wyspy”.

Prognoza wideo na wrzesień

http://www.youtube.com/watch?v=SQmKTCKqb2E

Wszystkie te wydarzenia doskonale można nałożyć na astrologiczną siatkę, co zresztą wkrótce uczynię. Od zakończenia reform Balcerowicza w 1992 roku Polska właściwie nie doświadczyła recesji, jakiegoś wielkiego ekonomicznego załamania lub kryzysu. Nawet w najgorszych ekonomicznie latach 2001-2002 mieliśmy – minimalny – ale jednak wzrost PKB. Od paru lat w polskich mediach trwa wyścig w rywalizacji, kto stworzy najczarniejszą, najbardziej ponurą, czarną, pesymistyczną prognozę. Załamanie miało być w roku 2009, gdy wg znanego polskiego jasnowidza miał upaść system bankowy, giełda, a złoty miał mieć wartość papieru. O wojnach i kataklizmach nawet nie wspomnę, bo to stały wątek wszystkich tych pseudoproroctw. Pomijając modlącą się o kryzys prawicową opozycję polityczną, która właśnie w nim widzi szansę na powrót do władzy, atmosferę podgrzewają populistyczne brukowe media, sfrustrowani analitycy. Kolejny rok, który miał przynieść upadek ekonomiczny, ale i nie mniej kiepskie prognozy, które tworzyły agencje ratingowe, to był rok 2010. W 2011 miało nastąpić dramatyczne załamanie finansów publicznych spowodowane drastycznym wzrostem długu i deficytem budżetu. W 2012 zaś fundusze hedgingowe ostrzyły sobie zęby na spadek wartości złotego i wzrost rentowności polskich obligacji. Efekt był dokładnie odwrotny. Właściwie można śmiało powiedzieć, że wszystkie pesymistyczne i nawet te ostrożne prognozy się nie sprawdziły. Czy się to podoba rodzimym marudom i płaczkom, czy nie, przeszliśmy przez światowy kryzys fenomenalnie. Oczywiście wielkość długu, wysoki wskaźnik bezrobocia i rak biurokracji nie dają powodów do dumy. Ale jeśli wszystkie agencje ratingowe, wielkie banki inwestycyjne, światowa prasa i serwisy (Financial Times, The Economist, Bloomberg, Morgan Stanley, JP Morgan, Goldman Sachs) z entuzjazmem wypowiadały się na temat polskiego fenomenu, to znaczy, że coś w tym jest. Niektórzy „życzliwi” czytelnicy moich felietonów zarzucają mi, że jestem propagandystą obecnego rządzącego reżymu. Jednak ci, którzy czytają moje teksty bez ideologicznego zacietrzewienia i zadżumienia, zdążyli zauważyć, że moje „optymistyczne” prognozy, które przez te lata pisałem (można je przeczytać w archiwalnych działach mojego portalu), zasadniczo zbiegają się z realnymi wydarzeniami, więc nie można mi zarzucić, że jakoś rażąco się rozmijałem z prawdą, zwłaszcza w prognozach makroekonomicznych. Interesuje mnie jedynie obiektywny, realny układ tego, co jest na niebie. Dlaczego zatem mieliśmy w ostatnich latach tak dużo „szczęścia”? W tych latach, w których „miał” nastąpić kryzys (2011-2012) doświadczaliśmy niebywale pomyślnego, szczęśliwego, osłaniającego wpływu Jowisza, który przynosił nam ochronę w tym fatalnym dla świata i Europy momencie. Jowisz bowiem wykonywał tranzyt przez Słońce i Medium Coeli horoskopu chrztu (w astrologii mundlanej miejsce odpowiedzialne za strategiczne cele państwa, plany, rozwój, struktury, rząd, władze, instytucje centralne). Czyli właściwie najważniejsze miejsce w horoskopie Polski. W związku z tym, „musieliśmy” dobrze przetrwać ten czas. Poprzednio na tym tranzycie Polska weszła w struktury Paktu Północnoatlantyckiego (NATO). Nie trzeba chyba pisać o tym, jak pozytywne miało to dla nas znaczenie, jak zdecydowanie zmieniło tragiczną sytuację geopolityczną Polski i Polaków ściśniętych między dwa przez całe stulecia wrogie nam mocarstwa. Jednak oczywiście powstaje pytanie, na ile obecna władza i rząd wykorzystały ten wspaniały tranzyt, a na ile mieliśmy „szczęście”? Ale na to niech odpowiedzą historycy, politolodzy i ekonomiczni analitycy.

Jednak najbliższe około 20 miesięcy do łatwych należeć nie będą. Następuje bowiem wyjątkowo nieprzyjemna kumulacja kilku ciężkich, twardych i ostrych w działaniu układów astrologicznych. Jeden z nich już daje o sobie znać. Tranzytujący Pluton w opozycji do Marsa w horoskopie 966 radykalizuje naszych rodzimych fundamentalistów ze stajni Tadeusza Rydzyka. Jego polityczne akcje i gry, jednoczenie pod swoim berłem wszystkich skrajnych i radykalnych nurtów politycznych, łącznie z kibolami, to próba budowania swojej potęgi i wpływów. Bezpośrednio jednak na gospodarkę nie ma wpływu. Ma zaś na prawicowe bojówki, działaczy Solidarności, faszyzujące bandyckie grupy kibolów przytulane przez polityków. Tranzyt ten trwa przez praktycznie cały 2012 rok. Najboleśniej jednak dotknie nas tranzyt Saturna przez Imum Coeli, oraz IV dom horoskopu Polski (społeczeństwo, poczucie bezpieczeństwa, stabilność, nastroje społeczne). Uważa się, że wędrówka Saturna przez dół horoskopu jest jednym z najbardziej bolesnych i nieprzyjemnych w działaniu tranzytów tej planety. Jednocześnie jednak znajdzie się on w opozycji do Słońca, które jest na górze horoskopu Polski. A zatem co 29-30 lat (tyle trwa cykl Saturna) w Polsce dochodzi do jakichś dramatycznych wydarzeń i kryzysów. Poprzednio Saturn wykonywał ten tranzyt w latach 1983-1983, a więc w okresie stanu wojennego. Był to wyjątkowo smutny i ponury okres w dziejach współczesnych Polski: rozbita i prześladowana Solidarność, postępujący upadek socjalistycznej gospodarki, poczucie stagnacji, oraz jedna z największych traum tych lat – śmierć kapelana Solidarności Jerzego Popiełuszki zamordowanego przez SB. Wcześniej to lata 1953-1956 to ostatnie lata stalinizmu w Polsce, czas wielkich budów socjalizmu, prześladowania Kościoła katolickiego (proces biskupa Kaczmarka), aresztowania kardynała Wyszyńskiego. Sam koniec stalinizmu miał jednak też swój tragiczny epizod poznańskiego czerwca, gdy narastający kryzys gospodarczy wywołał masowe protesty krwawo stłumione przez wojsko (blisko 60 zabitych osób). Jeszcze wcześniej Saturn wykonywał ten tranzyt w latach 1923-1926, a więc w czasach szalejącej hiperinflacji, bolesnych reform Władysława Grabskiego, zakończonych upadkiem jego rządu i w konsekwencji potężnych konfliktem politycznym, który stał się przyczyną zamachu majowego marszałka Piłsudskiego i przyniósł blisko 400 ofiar starć. Co łączy te wszystkie wydarzenia? W każdym przypadku miał miejsce gospodarczy kryzys, następowały próby dokonywania reform, dochodziło do tragicznych wydarzeń, ofiar, prześladowań. Co nas zatem czeka podczas kolejnego tranzytu Saturna przez IV dom? Tak tragicznych w skutkach wydarzeń, jak poprzednio, raczej nie będzie. Jednak czekają nas problemy ekonomiczne i gospodarcze. Nie grozi nam jednak recesja, a jeśli nawet to tylko przez kilka miesięcy. W kwestii reform gospodarczych (a Saturn jest patronem także procesów reformatorskich) rządz będzie postawiony pod ścianą. Pluton na ascendencie rządu II kadencji nie daje złudzeń. Tusk jest skazany na dokonanie niezwykle głębokich, trudnych i bolesnych reform. Pojawi się duży opór społeczny, podsycany przez narodowo-populistyczne nurty, więc znów może dochodzić do dawno niewidzianych w Polsce zamieszek na ulicach, wielkich protestów. Jednak nie ma mowy o przedwczesnych wyborach, choć zmiana koalicjanta rządzącej PO nie jest wykluczona. Nie jest wykluczone, że PSL postawi silny opór przed koniecznymi reformami na wsi, co spowoduje upadek obecnej koalicji. PiS jednak do władzy nie wróci. Nagrodą za te bolesne reformy będzie kolejna długa hossa, która się zacznie jesienią 2014. Polska wejdzie w kilkuletni okres wysokiego wzrostu gospodarczego, który uczyni z naszego kraju jednego z kluczowych graczy na arenie międzynarodowej. Nie ma bowiem wątpliwości. Nawet ten krótki kryzys nie zmieni najważniejszej rzeczy – tego, że Polska odrobiła swoją karmę i znajduje się w najlepszym od blisko 400 lat okresie swojej historii.

Niebo we wrześniu
Słońce przebywa w Pannie, by 22.09 o godz. 16.49 wejść w znak Wagi. Jest to zarazem moment jesiennego zrównania dnia z nocą, za więc początek astronomicznej jesieni, gdy Słońce przekracza równik. W Pannie będzie również Merkury, Wenus zaś w Lwie. Mars znajduje się w Skorpionie, Jowisz wędruje przez Bliźnięta, Saturn zaś przez Wagę. Uran retrograduje w Baranie, Neptun zaś w Rybach. Pluton porusza się wstecznie w Koziorożcu, lecz 18.09 wchodzi w ruch postępowy. Nów Księżyca będzie mieć miejsce 16.09 2 Pannie. Pełnia zaś 30.09 w Baranie.

Świat we wrześniu
We wrześniu Uran po raz drugi utworzy kwadraturę do Plutona. Pierwszy raz miało to miejsce w czerwcu. Kolejno po dwa razy będą mieć miejsce w 2013 i 2014, a siódma – ostatnia – na wiosnę 2015. Konfiguracja ta stale nam będzie przypominać o tym, że świat, który znamy, odchodzi w przeszłość, że trzeba się będzie definitywnie pożegnać z czymś, co jak dotychczas wydaje się nam oczywiste: pojęcie pracy, własności, pieniędzy, bezpieczeństwa socjalnego, rodziny, roli państwa, kultury, relacji społecznych i międzyludzkich. Kwadratura ta ma także zasadniczy wpływ na czas trwania światowego kryzysu ekonomicznego. Jej ostatnia odsłona w 2015 roku jest zarazem klauzulą, która sygnalizuje koniec tegoż właśnie kryzysu, a ściślej – jednego z jego etapów. Nie tylko bowiem rynki finansowe i cykle koniunkturalne wyznaczają czasy dobre i złe, co w końcu znamy z biblijnej przypowieści o siedmiu latach tłustych i chudych, czyli jednej z pierwszych doktryn definiujących pojecie cykli makroekonomicznych. Po zatem w sumie jednak spokojnych wakacjach, temat przyszłości strefy euro i samej Unii Europejskiej znów rozgrzeje media i analityków. I choć już w pewnym sensie przyzwyczailiśmy się do tego, że wspólnota europejska ma od dwóch lat poważne problemy, to jednak nadciąga kolejna fala kłopotów. Jesienią Saturn rozpocznie bolesny tranzyt przez Imum Coeli i Niebo we wrześniu 2012Słońce horoskopu Traktatu z Maastricht, czyli horoskopu definiującego obecną Unię Europejską. W styczniu zaś Pluton wędrujący przez Słońce waluty euro to kolejny cios zadany w spoistość i podstawy istnienia UE. Kłopoty czekają właściwie wszystkich członków strefy euro. Ale jak to zwykle bywa w tego typu wydarzeniach, nie oczekujmy widowiskowych, dramaturgicznych scen, płonących budynków, ludzi stojących pod bankomatami wypłacającymi w panice swoje pieniądze. To są skomplikowane, rozłożone na całe lata procesy, więc media podkręcające emocje tak naprawdę nie będą mieć nic do pokazania. Trzeba zaś będzie się przygotować na wieloletni spektakl z licznymi wątkami i epizodami, który potrwa jedną, dwie dekady. Wspólnota europejska przetrwa, choć w całkowicie odmiennej formie. Stanie się luźniejsza, gdyż upadnie polityczny projekt, jakim był traktat z Maastricht i traktat lizboński. Gospodarczo jednak wspólne interesy każą krajom członkowskim nadal tworzyć sojusze i porozumienia, tyle że mniej sformalizowane, lżejsze, bardziej elastyczne. Waluta euro wprawdzie nie zniknie, ale mocno się zmarginalizuje, wracając do tego, czym wcześniej było ECU, czyli będzie pieniądzem rezerwowym, transferowym, wewnętrznym narzędziem Wspólnoty, przy jednoczesnym powrocie wielu krajów do walut narodowych.

Jakby z zupełnie innej bajki wieści docierać będą do nas z USA. Stany Zjednoczone powoli zaczynają wychodzić na prostą, a pomyślne trygony Saturna do Księżyca i Wenus w horoskopie Niepodległości przyniosą optymistyczne wiadomości z amerykańskiej gospodarki. Jowisz na MC horoskopu Dow Jonesa sprawia, że we wrześniu amerykańska giełda zaliczy spore wzrosty, co analitycy odczytają jako zapowiedź nadchodzącej dobrej koniunktury. Nieźle wygląda jesienny horoskop Mitta Romneya (12.03.1947 9:51 Detroit), który ma sporą szansę na zwycięstwo w jesiennych wyborach prezydenckich. Jeśli wygra, za cztery lata w jego horoskopie tworzą się najlepsze w jego życiu konfiguracje, więc gdyby urodził się nieco wcześniej, niż podają źrodła, spodziewane niezwykle ważne dyrekcje w jego horoskopie (Słońce na asc., Księżyc i Jowisz na MC) sprawiałyby, że wygraną ma już w kieszeni.

I to o czym już piszę od kilku lat – pęknięcie chińskiej propagandowej bańki – zacznie mieć jesienią tego roku swoje pierwsze odsłony. Chiny nie przegonią USA w żadnej bliskiej perspektywie, a być może nigdy. Kraj ten przejdzie w najbliższych latach głębokie przeobrażenia, które nieco złagodzą zamordystyczną władzę KPCh. Do wojny Izraela z Iranem raczej nie dojdzie, choć jesienny tranzyt Saturna na ascendencie Izraela może być sporą zachętą do siłowych rozwiązań – zwłaszcza w październiku.

Pod koniec miesiąca na pełni Księżyca utworzy się wyjątkowo ostry i nerwowy półkrzyż, który utworzą Księżyc z Uranem, Słońce i Pluton. Przyniesie on szereg dramatycznych wydarzeń politycznych i społecznych, dużą katastrofę komunikacyjną, serię pogodowych kataklizmów – nie wykluczone, że również w naszej części Europy.

Kraj
O ważnych procesach astrologicznych w horoskopie Polski piszę na początku prognozy. Wrzesień zapowiada się kiepsko – przede wszystkim w realnej polityce i nastrojach społecznych. Szeroko rozumiana opozycja przystąpi do ataku. PiS wsparty Solidarnością, oraz hufce Rydzyka, zaczną kąsać rządzącą koalicję. Nie ma jednak mowy o żadnych wcześniejszych wyborach, wotum nieufności, rządzie fachowców. Rząd nie zostanie zatem obalony. Oczekiwane zatem awantury i rozróby nie będą mieć większego znaczenia. Popsują jednak nastroje społeczne. Oczekiwane jesienne expose Tuska będzie już naznaczone nadciągającym bolesnym tranzytem Saturna. Tusk zaczyna rozumieć, że musi dokonać kolejnych bolesnych cięć i zmian. Nieuchronna okaże się reforma struktur państwa, legislatury, centralnych urzędów i biurokracji. Saturn wędrujący przez IC i w opozycji do Słońca Konstytucji III RP (podobnie jak w horoskopie Chrztu), to znak, że czekają nas duże i głębokie reformy instytucji państwa: sądownictwa, resortów siłowych, administracji. Opór będzie potężny, ale tym razem widmo kryzysu zmusi rząd do odważnych i radykalnych działań. To bardzo dobry miesiąc dla prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Trygon Saturna do Słońca sprawił, że Kaczyński nie tyle chce obalić Tuska, ile chce wzmocnić swoją pozycję w partii i swoje niekwestionowane przywództwo, co mu się uda, więc na prawicy żadnych zmian nie będzie. Pogoda we wrześniu będzie stosunkowo przyjemna i łaskawa. Gorzej zapowiada się końcówka miesiąca, która może przynieść jakieś duże kłopoty, załamanie, ostry atak jesieni.

Gospodarka
Fatalne wyniki za II kwartał to pierwszy oddech Saturna nadciągającego na IC horoskopu Polski. Czekają nas gorsze wyniki i spadek dynamiki wzrostu PKB aż do 2014 roku. Jednak recesji nie będzie, choć pojedyncze kwartały mogą przynosić ujemny wzrost. Dość zaskakujące może się jednak okazać to, że agencje ratingowe nie będą nam ciąć ratingu, a polski dług nadal będzie wysoko notowany. To pewna specyficzna „zasługa” Saturna na IC, który jest niezwykle rygorystyczny, oszczędny i restrykcyjny jeśli idzie o wydatki i zadłużanie się. Twarde pilnowanie deficytu i długi sprawi, że mimo pogorszenia sytuacji ekonomicznej, nie wzrośnie zadłużenie i deficyt. Przeciwnie, nawet się zmniejszy. Marnie zapowiada się sytuacja na warszawskiej giełdzie. Wrzesień i październik przyniosą spadki, chwilami mocne i głębokie. Prawdopodobnie będzie to ostatnia panika na GPW przed czekającą nas hossą, która zacznie się już w 2013 roku, a najmocniej w 2014. Paradoksalnie, gdy w gospodarce będzie się działo źle, pod koniec obecnego roku giełda może całkiem nieźle wyskoczyć w górę. Złotego czekają jeszcze zawirowania, ale do końca roku nie należy się spodziewać jakiegoś dużego spadku na naszej walucie. W nowym roku początkowo złoty znów poleci w dół, by zacząć mocny i długi krok wzrostowy.