O kryzysie – ciąg dalszy…

Lipiec zgodnie z przewidywaniami przyniósł sporo pozytywnych wiadomości z rynków finansowych, gospodarek i agencji raitingowych. Perspektywa dojścia do dna światowego kryzysu to już nie tylko pobożne życzenia i wishful thinking, co nieźle widać w polskiej gospodarce. W lipcu wskaźnik WIG20 wzrósł o aż 16%, bezrobocie lekko spadło, złoty znacznie się umocnił do głównych walut. Wygląda na to, że nawet zapowiadany II kwartał, w którym mieliśmy zanotować spadek PKB kwartał do kwartału, tak naprawdę zakończy się wzrostem. Należy przypomnieć o zapowiadanych już od wielu miesięcy na tym serwisie pozytywnych prognozach dla Polski wbrew kasandrycznym, histerycznym, panikarskim prognozom tych, którzy lubują się w czarnych przepowiedniach, zwłaszcza felietonistach Gazety Finansowej (red. Szewczak). Nie oznacza to jednak, że problemy światowej gospodarki szybko przeminą. Przeciwnie, szykują się nowe, nie mniej groźne niebezpieczeństwa.

Analitycy od pewnego czasu z niepokojem obserwują nadmierną aktywność banku centralnego Chin, który pompuje ogromne środki w gospodarkę. Chiny mają doskonałe wyniki gospodarcze i wzrost PKB sięgający 9%. Jednak należy spojrzeć na to z dużym dystansem. W Chinach nie ma niezależnych audytorów i analityków, którzy mogliby „prześwietlić” wyniki finansowe Państwa Środka. Możemy z dużym prawdopodobieństwem założyć, że tak naprawdę sytuacja Chin jest zdecydowanie gorsza. W Chinach upadły dziesiątki tysięcy firm, wielu ludzi straciło pracę, a państwowe fundusze masowo inwestowane w pobudzanie gospodarki to poważne niebezpieczeństwo eksplozji inwestycyjnej bańki. Przekonamy się wtedy, gdzie się podziali chwalący chiński model ekonomiczny analitycy i zwolennicy interwencjonizmu. W totalitarnych Chinach, gdzie nadal tak naprawdę władzę nad gospodarką ma Komunistyczna Partia Chin, partia i aparat rządowy sterują również informacją i statystyką. Możemy zatem z dużym prawdopodobieństwem zakładać, że z gospodarką Chin jest znacznie gorzej, niż trąbią o tym posłuszne totalitarnym władzom media. Dowodem na to jest właśnie jakaś zadziwiająca aktywność rządu w interwencje, wykupywanie amerykańskich obligacji, gorączkowe ruchy na globalnym rynku fuzji i przejęć. Zeszłoroczne trzęsienie ziemi i lipcowe zaćmienie Słońca, którego cień przeszedł między innymi nad Chinami to wystarczająco złowieszcze zapowiedzi dla Chin. Tak naprawdę szykuje się tam poważny kryzys, który połączy w sobie problemy ekonomiczne z narodowościowymi i społecznymi. Chiny zmierzają w stronę poważnego przesilenia a propagandowe zabiegi i sztuczki mają za zadanie odwrócić uwagę od tego, co w tym kraju nie idzie właściwie i dobrze. W myśl zasady stworzonej przez Alexisa de Tocqueville, że rewolucje wybuchają nie wtedy, gdy jest najgorzej, ale gdy zaczyna się poprawiać. Chiny które postawiły na totalitarne formy rządów, gdzie nie ma miejsca na demokrację, wybierając swoiste połączenie komunizmu z nacjonalizmem nie mogą się rozwijać w takim tempie cały czas. Nowoczesne gospodarki, postęp cywilizacyjny i kulturowy to dzieło państw demokratycznych. Chiny czeka zatem kryzys, który być może jest  już blisko, a co zmieni wiele z obecnego wizerunku tego mocarstwa. Nie mniej kłopotów czeka Rosję. O fatalnych horoskopach związanych z Rosją (WNP, ZSRR) pisałem już wielokrotnie. Rosja jest kolosem na glinianych nogach i jeśli radykalnie nie odetnie się od sowieckiej, stalinowskiej przeszłości, nie czeka ten kraj nic dobrego. Putin z Miedwiediewem powinni tak naprawdę zrobić jedną rzecz – pochować Lenina na cmentarzu likwidując jego mauzoleum. Zły duch bolszewickiej totalitarnej zarazy spocznie wraz Leninem w ziemi. Podobnie może okazać się, że potężne interwencje największych gospodarek UE i USA tak naprawdę niewiele pomogły. Zachwyt postmarksistowskich lewicowych analityków nad Keynesem i interwencjonizmem w gospodarce szybko się zatem skończy, gdy okaże się, że np. Polska, która praktycznie nie dokonywała żadnych interwencji w swojej gospodarce ma w sumie tak dobre wyniki. Interwencjonizm to nic innego jak dług, który trzeba będzie kiedyś spłacić. Wtedy, gdy światowa gospodarka będzie wychodzić z dołka, USA i liczne kraje strefy Euro będą spłacać olbrzymie długi zamiast inwestować w przyszłość. USA dodatkowo są zagrożone inflacją, która wypłynie wraz z rozkręcaniem gospodarki. Astrologicznie kryzys jeszcze się nie skończył. Czekają nas bowiem różne konfiguracje opozycji Saturn – Uran, układu w dużej mierze odpowiedzialnego za światowy kryzys, a która to opozycja swoje pierwsze przejście miała miejsce w listopadzie 2008, czyli wtedy, gdy nastąpiło apogeum amerykańskiego kryzysu subprime. Drugie przejście opozycji Saturn-Uran wydarzyło się w lutym 2009, gdy nastąpiły dramatyczne wstrząsy na rynkach walutowych i gdy waluty gospodarek wschodzących (w tym Polski) straciły od 40 do 60%. III przejście opozycji Uran – Saturn ma swoje niejako dwa oblicza, sierpień, o którym więcej niżej, oraz we wrześniu. I pod koniec roku, gdy wszyscy będą otrąbiać odwrót kryzysu, okaże się, że to jeszcze nie koniec. Czeka nas bowiem jeszcze jedno – czwarte przejście tejże opozycji – w lipcu 2010. I dopiero od połowy 2010 będzie można mówić o końcu kryzysu.

Niebo w sierpniu
Słońce przebywa w Lwie, by 22.08 o godz. 12.03 wejść w znak Panny, w którym to znaku znajdzie się również Merkury i wędrujący tam od dwóch lat Saturn. Wenus przebywa w Raku, gdzie z Bliźniąt 25.08 wkroczy także Mars. Jowisz i Neptun retrogradują w Wodniku, Uran w Rybach, Pluton zaś w Koziorożcu. Pełnia Księżyca będzie mieć miejsce 06.08 w Wodniku, nów zaś 20.08 w Lwie. Na pełni Księżyca będzie mieć miejsce również półcieniowe zaćmienie Księżyca, widoczne o godz. 2.56 w Polsce.

Świat w sierpniu
Zwykle sierpień to jeden z najspokojniejszych miesięcy roku, gdy wakacyjny nastrój tonuje ważne wieści. Tym razem jednak druga połowa wakacji zapowiada się zdecydowanie bardziej dynamicznie. Będzie to jednak bardzo trudny dla świata czas. Jest on bowiem wprost najeżony od ciężkich, konfrontacyjnych i ostrych układów. Zamiast więc leniwego i nudnego wakacyjnego miesiąca czeka nas bardzo gorący politycznie, ekonomicznie i wydarzeniowo czas. Między 11 a 26 sierpnia utworzy się jednak z najważniejszych tegorocznych konfiguracji – Wielki Krzyż, który składa się z licznych, bardzo ostrych i dynamicznych aspektów. Na początku czeka nas jednak półcieniowe zaćmienie Księżyca na pełni 06 sierpnia w Wodniku. Wydarzenie to będzie mieć wpływ na świat kNiebo w sierpniu 2009ultury, mediów i nauki, ale poprzez jakieś skandale, wstrząsy lub śmierć jakiejś znamienitej osobistości. Ten czas będzie również niekorzystny w pogodzie niosąc z sobą sporo anomalii i liczne spustoszenia w wielu miejscach na świecie. Na tej pełni nie jest wykluczona również duża katastrofa komunikacyjna lub głośny zamach terrorystyczny. Wielki Krzyż niewątpliwie przyniesie znaczne podniesienie poziomu napięcia na świecie. Ostremu zaognieniu ulegnie sytuacja w Iraku, wokół Iranu, w Afganistanie, w Korei Płn., oraz w wielu krajach, w których władzę sprawują dyktatorzy: Kuba, Białoruś, Wenezuela, Birma. Spektakularne wydarzenia, gwałtowne protesty, zamachy, bunty i rewolty – wiele tego nas w sierpniu czeka. Układem sterującym agresją, wojowniczymi zapędami i despotyzmem jest opozycja Mars – Pluton, która jest zarazem jednym z ramion Wielkiego Krzyża. Apogeum tejże opozycji będzie mieć miejsce 26.08. Nałoży się na to trwająca cały czas opozycja Saturn – Uran, która jest odpowiedzialna za światowy kryzys, co sugeruje, że inwestycyjny optymizm, który się pojawił w lipcu szybko wyparuje. Pojawi się wiele złych wieści, co pociągnie w dół notowania głównych rynków światowych, cenę dolara, ropy, wskaźniki rynków finansowych i giełd, ale nie wszędzie i nie tak samo. O ile wcześniej spadki na rynkach były lawinowe i leciało wszystko, tak teraz zacznie się rozróżnianie na rynki ryzykowne i te bardziej bezpieczne, co zarazem przełoży się na decyzje inwestorskie. Jednak sierpień może tak naprawdę tylko zacząć bessę, która mocniej się ujawni dopiero we wrześniu. Nów z 20.08 też spokojny nie będzie. Znajdzie się on w opozycji do Neptuna w Wodniku, co ponowi medialną histerię – zwłaszcza dotyczącą świńskiej grypy, kolejnego straszaka wymyślonego w działach PR koncernów farmaceutycznych i mediach, które muszą przecież o czymś pisać. W sierpniu temat świńskiej grypy stanie się jednym z głównych straszydeł, przebijając nawet inny idiotyzm zwany efektem cieplarnianym. Pogoda na świecie w sierpniu jednak będzie wyjątkowo niespokojna i czeka nas mnóstwo anomalii przyrodniczych i dramatycznych kataklizmów – w I dekadzie i pod koniec miesiąca.

Kraj
Diagnoza społeczna – przekrojowe badanie badające nastroje Polaków, wielki projekt badawczy pod kierownictwem prof. Czapińskiego ujawnia zadziwiające informacje. Polacy są coraz bardziej szczęśliwy. We wszystkich badanych kategoriach w ciągu ostatnich 10 lat nastąpił znaczny postęp. W ten oto niezauważalny sposób Polacy leczą się z narodowych traum i urazów, czego w codziennych rozmowach nie bardzo można doświadczyć. Przykładem tegoż sukcesu jest gospodarka i przemiany po roku 1989. Ekonomiści zachodzą w głowę, dlaczego nie ma u nas kryzysu. Doszukują się różnorakich przyczyn. A to w konserwatywnym systemie bankowym, a to w małym uzależnieniu polskiej gospodarki od eksportu itd., itp. Niektórzy zaś piszą nawet, że po prostu mieliśmy szczęście. Tak naprawdę klucz leży w czymś innym – w narodowej karmie. Zgodnie z tym, co piszę od kilku już lat, Polska wkroczyła 20 lat temu w najlepszy swój czas od ok. 300 lat i okres ten potrwa do mniej więcej 2025 roku. Mamy zatem „szczęście”, a tak naprawdę mamy po prostu korzystny wpływ astrologicznych układów, które nieco zmieniły typowy dla Polaków sposób rozwiązywania naszych problemów. Świętowana 65 rocznica Powstania Warszawskiego, kolejnej z serii tragedii narodowych – to przykład naszej ciężkiej karmy. Na nic się zdadzą dyskusje, czy Powstanie miało sens, czy nie. Ono się po prostu musiało zdarzyć, ale po to, by w 1980 i 1989 roku znów kraj nie spłynął w morzu krwi. Wielu Polaków nie może tego zrozumieć, zwłaszcza ideowi zwolennicy prawicy, że dialog, kompromis i porozumienie są lepsze niż wojny i konflikty. W sierpniu będziemy pod wpływem dwóch wyjątkowo pomyślnych konfiguracji. Pluton uczyni drugie przejście trygona do Słońca horoskopu Chrztu Polski, oraz Saturn utworzy trygon do Wenus w tymże horoskopie, co jest dla nas dobrą wróżbą i niewątpliwie znów nas ochroni przed światowymi zawirowaniami, których wiele nas w sierpniu czeka. Nie dojdzie do rozpadu koalicji PO-PSL i najprawdopodobniej dotrwa ona do końca swojej kadencji, choć wcześniejsze wybory na wiosnę 2011 roku nie są wykluczone. Stabilizujący trygon Saturna do Merkurego w horoskopie Złotego także sygnalizuje dalsze umacnianie naszej waluty, choć będą jeszcze mieć miejsce jesienią spekulacyjne ataki. Sierpień będzie kiepski na Warszawskiej Giełdzie, ale do bardzo głębokich spadków raczej nie dojdzie. Można zatem mówić o korekcie ostatnich dużych wzrostów. Pierwszy tydzień sierpnia może się nawet okazać dość dobry i do 06 dominować będą wzrosty. Po nowiu giełda może zaliczyć kilkunastoprocentowy spadek, choć przetykany korektami wzrostowymi. Od 17 do 21 sierpnia znów będzie walka o wzrosty, ale raczej niezbyt udana. Gorący będzie ostatni tydzień sierpnia, gdzie dużym wzrostom (24-25) towarzyszyć będą równie spektakularne spadki (26-27). Sam zaś koniec miesiąca może okazać się całkiem niezły. Pogoda w sierpniu też odbiegać będzie od normy. Bedzie zmienna, niestabilna, nietypowa jak na zwykle spokojny sierpień. Wysokim temperaturm będą naprzemiennie towarzyszyć silne ochłodzenia i załamania aury, nieco podobnie jak w czerwcu i w lipcu. Bardzo ładna pogoda szykuje się zaś pod koniec miesiaca i na wrzesień.