Inszallah (w imię Boże, z boską pomocą, w imię Allaha – arab.)

Wielu kulturoznawców i religioznawców twierdzi, że islam nie jest przystawalny do zachodniej cywilizacji, że muzułmanie nie asymilują się ze społeczeństwem, w którym przebywają i żyją. Islam to coś więcej niż religia. To kompletny, drobiazgowo opisujący każdy aspekt życia człowieka system ideologiczny, religijny, społeczny, moralny, etyczny, obyczajowy, kulturowy, prawny. Jego totalitarność, antydemokratyczność, agresywny misyjny prozelityzm, nietolerancja, wojowniczość, klanowość, zanurzenie w azjatyckiej mentalności, niezwykle surowe obyczaje, represyjny stosunek do seksualności człowieka, opresyjny stosunek do kobiet, homoseksualizmu, używek, postmodernistycznej, zachodniej kultury – to wszystko przeraża przeciętnego człowieka Zachodu lub ustawia we wrogiej pozycji. Boimy się dzikości, dziwnych, barbarzyńskich, nietolerancyjnych obyczajów muzułmanów, ich radykalizmu i niechęci do świata zachodnich wartości.

http://youtu.be/LFNx5Ll9q6A

Jednak historia pokazuje, jak mylne potrafią być nasze stereotypowe wyobrażenia o kulturze Zachodu i kulturze islamu. Islam to niekoniecznie to, co z nim kojarzymy na co dzień. Np. patriarchalny obraz religii, która traktuje kobietę w sposób, który Zachód absolutnie nie akceptuje: wycinanie łechtaczek u dziewczynek, zakrywanie głowy, ciała i twarzy, kamienowanie za cudzołóstwo, traktowanie ich jako własności mężczyzny, a w wielu krajach muzułmańskich – duże ograniczenia w publicznej aktywności (polityka, edukacja, sport, kultura, transport, media, sztuka). Jednak my ludzie Zachodu zapomnieliśmy, że jeszcze całkiem niedawno rola, pozycja i  stosunek do kobiet niewiele odbiegały od tego, jak to wygląda obecnie w islamie. Feminizm, prawa wyborcze, powszechna edukacja, prawo kobiety do rozwodu, kariery, wolność osobista – to dorobek zaledwie ostatnich stu lat. W takiej np. Szwajcarii prawa wyborcze przyznano kobietom w roku 1971, a w jednym z kantonów dopiero w 1990! Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że Koran – święta księga islamu – był na swoje czasy wręcz feministycznym ewenementem. W okresie wczesnego średniowiecza kobieta właściwie nie miała żadnych praw, a niekiedy jej sytuacja była gorsza niż pozycja hodowlanych zwierząt – i to nie tylko w świecie arabskim, ale nawet i w Europie. Wg wielu badaczy współautorką Koranu była jedna najbardziej ukochanych żon Mahometa – A’isza, która wręcz redagowała niektóre sury – zwłaszcza te dotyczące sytuacji kobiet. To co oferował kobietom Koran było nieosiągalnym marzeniem nawet w Europie. Gdy po końcu Cesarstwa Zachodniorzymskiego praktycznie upadła kultura, cywilizacja, edukacja, całą spuściznę intelektualną antyku przejęli właśnie arabowie. Czytając dziś Platona, Arystotelesa, klasyków literatury i filozofii greckiej, nie mamy świadomości, że większość tych tekstów to kopie arabskich kopii oryginałów. To właśnie arabom zawdzięczamy, że nie przepadły one w odmętach średniowiecznej ciemnoty. Średniowiecze to czas świetności muzułmańskiej kultury, matematyki, astronomii, astrologii(!), alchemii, filozofii. Nie można sobie wyobrazić filozofii bez takich wybitnych postaci, jak Algazel, Al-Kindi, Awicenna, Awerroes, Ibn Arabi, urzekające poezje Rumiego, subtelny, mistyczny nurt duchowy i ezoteryczny – sufizm Al-Halladża i Al-Ghazaliego, perfumy, kawa, narkotyki, przepiękne baśnie, intensywny rozwój nauki, chemii, inżynieria. I co ciekawe – to na bazie kultury muzułmańskiej – powstawała niezwykle śmiała i zmysłowa poezja miłosna i erotyczna. I gdy we wczesnośredniowiecznej Europie szalała ciemnota, bród, smród, arabowie propagowali higienę osobistą, łaźnie, pachnidła, wiedzę, mądrość, naukę. Dopiero od XV wieku na skutek wyniszczających wojen i konfliktów muzułmańska kultura i cywilizacja zaczęła się degenerować, a wiedeńska odsiecz Sobieskiego zatrzymała ekspansję islamu w Europie. Gdy zaś zachodnia cywilizacja zaczęła się intensywnie rozwijać, kultura islamu zaczęła upadać i się uwsteczniać, co praktycznie dzieje się do obecnej chwili. To co nas tak mocno razi (zakrywanie twarzy i ciała u kobiet, wycinanie clitoris u dziewczynek, kamienowanie, podrzynanie gardeł u niewiernych, zabójstwa honorowe, mściwość i okrucieństwo) to raczej pozostałości po pierwotnych obyczajach azjatyckich ludów pasterskich, które były dość typowe u semitów, a zatem pewne historyczne ślady znajdujemy także w judaizmie, gdzie też mamy do czynienia z obrzezaniem, a w prawie mojżeszowym też istniało kamienowanie cudzołożnic. Nie ma w Koranie wyraźnych nakazów zakrywania twarzy i ciała. Jedynie tzw. hadisy (tradycja) nakazują zakrywanie ciała przez kobiety. Fundamentalizm religijny też wypacza idee, które pierwotnie mają inne znaczenie. To stało się z pojęciem dżihadu. Islamskie hadisy (nie ma nic o nim w Koranie) wyróżniają jego dwa rodzaje: większy (praca nad swoimi słabościami, walka z pokusami, szatanem) i mniejszy – zbrojną walkę w celu obrony (szerzenia islamu). Hadisy te powstały w czasie podbojów muzułmańskich z okresu pierwszych kalifów i krwawych walk wewnętrznych. To co nas teraz tak bardzo przeraża – radykalny fundamentalizm muzułmański – ma swoją raczej współczesną proweniencję. Oczywiście, od wieków istniały różne tradycjonalistyczne nurty. Ale tak radykalne odrzucenie zachodnich wartości, wizji laickiego społeczeństwa, oczywistej dla świata zachodniego idei oddzielenia państwa od religii, wojownicze, nastawione na bezwzględną walkę, świętą wojnę z niewiernymi – to tak naprawdę kwestia niecałych ostatnich stu lat (Bracia Muzułmańscy), ostatnich kilkudziesięciu lat (Hesbollah, Hamas), albo bardzo współczesnych, z zaledwie kilkunastoletnim „stażem” (Al-kaida, iracko-syryjskie IS – czyli Państwo Islamskie, nigeryjski Boko Haram).

Nie trzeba jakiejś szczególnej refleksji, by zauważyć, że od pewnego czasu coraz mocniej rozlewa się fala muzułmańskiego radykalizmu i fanatyzmu. Przyczyn jest wiele: błędy i zaniechania zachodniej polityki wobec tego, co się tam dzieje od dziesięcioleci, wspieranie przez USA głównych sponsorów terroryzmu (Arabia Saudyjska, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie) których arystokracja opływając w bogactwo dzięki eksportowi ropy naftowej, wspiera fundamentalistów, którzy nie są zainteresowani demokratyzacją, laickimi, nowoczesnymi rządami, przekleństwo ropy naftowej, zbyt szybkie wycofanie amerykańskich wojsk z Iraku, zaniedbanie konsekwencji arabskiej rewolucji.

Co nas jednak w związku z tym czeka? Czy spełni się wizja Samuela Huntingtona, czyli zderzenie cywilizacji, czy miała rację Oriana Falacci, że islam jest absolutnie nieprzystawalny do świata zachodniego, że jest zagrożeniem dla naszej kultury? W hipotetycznym horoskopie islamu – hidżry (ucieczka Mahometa z Mekki do Medyny) z 622 roku, ostatnio sporo się dzieje. W roku 2013 na Medium Coeli (cele, rozwój, dążenia) wkroczył Saturn i nadal wędruje przez ważny – związany z MC dom X. Na początku roku dyrekcyjny Mars wkroczył na Saturna w tymże horoskopie, co jest niezwykle ostrym, twardym, radykalnym aspektem dwóch tzw. malefików. Do tego doszła wędrówka Jowisza przez Słońce hidżry, który to aspekt – choć pozytywny, bo wzmacniający, niosący rozwój i ekspansję – to jednak mobilizuje wszystkie siły i nurty w tymże islamie. Słowem islam pokazał swoją siłę, ale w wypaczonym i destrukcyjnym wymiarze, bliższym temu, co znamy ze średniowiecznych kronik i opowieści o podbojach, rzeziach i okrucieństwie, bo w pewnym sensie islam nadal tkwi w średniowieczu, tak jakby zapomniał o swoim wybitnym dorobku.

Islam czeka na swojego Lutra, na wielką reformę, na nurt odnowy. Czy islam jest całkowicie nieprzystawalny do liberalnego, demokratycznego Zachodu? Dzisiejszy – tak. Ale każda religia, ideologia i aksjologia ulegają przemianom. Współczesny islam jest totalnie zakonserwowany, zablokowany, tak jakby wszystkie globalne przemiany ostatniego stulecia gdzieś go omijały. Ale i to się zmieni. W nadchodzących latach w horoskopie hidżry wiele się wydarzy. W roku 2018 przez ascendent tegoż horoskopu przewędruje dyrekcyjny Jowisz, a w roku 2021 będą mieć niezwykle ważne wydarzenia. Nastąpi bowiem tranzyt Plutona przez ascendent, w opozycji do Słońca hidżry, przez które w tym samym czasie w dyrekcji przejdzie Neptun. Będzie mieć to niezwykle istotne znaczenie dla islamu. To bardzo mocne, głęboko transformujące, nawet wstrząsowe układy. Przyniosą serię wielkich zmian na łonie islamu, upadek muzułmańskich monarchii, rewolucję obyczajową, ale też nowe spory i konflikty między różnymi odłamami religii Mahometa. Przyznamy, że przypomina nam to XVI wiek w Europie i reformację. Procesy te będą dojrzewać w kolejnych latach i zaczną się już od 2018 roku.

Każda bez wyjątku religia podlega przemianom, przekształceniom, modernizacjom, ale też upadkom lub wstrząsom. Świata islamu też to dotyczy. Co zaś do samego IS (Państwa Muzułmańskiego), to zostanie jeśli nie pokonane, to przynajmniej mocno osłabione. Wielki trygon ognisty przyniósł znaczącą mobilizację różnych środowisk i grup (również muzułmańskich), które mogą się czuć zagrożone, więc dość egzotyczna koalicja (USA, Turcja, Iran, Irak, Francja, Wielka Brytania, Kurdowie, szyici, arabscy chrześcijanie) sprawi, że ofensywa IS zostanie zatrzymana i to dość szybko, bo w skali około dwóch miesięcy. Oczywiście terroryści z IS jeszcze nieraz się odezwą – zwłaszcza w grudniu – ale tej wojny nie wygrają.

Niebo
Słońce przebywa w znaku wagi, by 23.10 o godz. 13.58 wejść w znak Skorpiona. W znaku tym przebywać Będzie również Merkury, by na skutek retrogradacji wrócić w Wagę. Z Wagi zaś do Skorpiona przewędruje Wenus. Mars znajduje się w Strzelcu, by 26.10 wejść w Koziorożca. Jowisz przebywa w Lwie, Saturn zaś w Skorpionie. Uran retrograduje w Baranie, Neptun zaś w Rybach. Pluton wędruje przez Koziorożca. Pełnia Księżyca będzie mieć miejsce 08.10 w Baranie. W dniu tym będzie mieć miejsce również całkowite zaćmienie Księżyca. Nów Księżyca będzie mieć zaś miejsce 23.10 w Skorpionie. W dniu tym będzie mieć również miejsce częściowe zaćmienie Słońca.

Świat
Optymizm i nadzieja zawitają wreszcie po ośmiu ciężkich, dramatycznych miesiącach. Już we wrześniu zaczęła się zmieniać sytuacja na świecie. Trygon Jowisza w Lwie do Urana w Baranie nieco powstrzymał rosyjską agresję na Ukrainie, zmobilizował świat do walki z barbarzyństwem i szaleństwem muzułmańskich fanatyków z państwa islamskiego. Szczyt NATO w Newport, prodemokratyczne protesty w Hong Kongu, konsekwentne utrzymywanie sankcji ekonomicznych Zachodu wobec Rosji – to wszystko daje nadzieje na to, że brutalna siła i agresja nie muszą wygrywać.

Październik przyniesie jeszcze więcej pomyślnych zapowiedzi i dobrych newsów. Do trygona Urana w Baranie z Jowiszem w Lwie, dołączy trygon Marsa do obu planet, co utworzy figurę wielkiego trygona znaków ognistych – niezmiernie optymistyczną i pozytywną konfigurację. Co takiego może nam przynieść ognisty wielki trygon? Ogień reprezentuje takie kategorie, jak siła, waleczność, zdecydowanie, odwaga, spontaniczność, moc, dynamizm, energia, a zatem wspiera wojowników, przywódców, liderów. Hola, hola! – moglibyśmy zaprotestować. Toż od kilkunastu miesięcy nic innego nie robimy, jak drżymy przed bojownikami, separatystami, dżihadystami, wodzem Kremla, zielonymi ludzikami Putina. Ale to nie z nimi tak naprawdę jest problem, jak z brakiem zdecydowania, siły i stanowczości głównych światowych liderów, którzy nie chcą wziąć odpowiedzialności za sytuację. Brakuje nam prawdziwych liderów, wielkiego formatu przywódców, jak np. Ronald Reagan. Mamy zaś licznych śliniących się do Putina kunktatorów, lękliwych, zachowawczych, skorumpowanych, przestraszonych biurokratów, którzy tak naprawdę dbają o ciepłe posadki i święty spokój. Wielki trygon ognia sprawi, że zaczną się rodzić odważne inicjatywy, objawi się bohaterstwo, entuzjazm i energia, co sprawi, że różni awanturnicy, fanatycy i szaleńcy dwa razy się zastanowią, nim zaczną wcielać w życie swoje z piekła rodem plany i przedsięwzięcia. A zatem Putin i jego bandy zielonych ludzików stracą entuzjazm do podbijania swoich dawnych stref wpływu. Przypomnijmy, że ZSRR upadł nie dlatego, że Ronald Reagan wytoczył wojnę sowietom. Użył innej dotkliwej i bolesnej broni – ekonomii. Reagan wysłał afgańskim mudżahedinom broń przeciwlotniczą do walki z armią radziecką, oraz dogadał się z arabskimi szejkami, co spowodowało zdecydowany spadek cen ropy na rynkach światowych do poziomu 15 USD za baryłkę, a także rozkręcił wyścig zbrojeń, który sprawił, że ZSRR w połowie lat osiemdziesiątych zaczęło wydawać na zbrojenia 40 % PKB. USA wydając zdecydowanie większe kwoty na zbrojenia, obciążyło budżet na poziomie zaledwie 9%. Związek Radziecki nie mógł tego wytrzymać, więc wymyślił cyrk z pierestrojką i Gorbaczowem, żeby zachować twarz, połechtać PR-owo zachodnich intelektualistów, którzy mieli się zachwycić nowym obliczem Rosji i co najważniejsze – zachować władzę i imperium. Ale i to się nie udało. Październik sprawi, że mocno zrzedną włodarzom Rosji miny. Aktualna, spadająca ciągle cena ropy na giełdach na poziomie 95 USD za baryłkę, gdy Rosja przestaje zarabiać na ropie przy cenie poniżej 104 USD, totalna porażka z projektem wielkiego gazociągu do Chin, który nie będzie rentowny wcześniej niż w okolicach 2048 roku, gdyż Chińczycy perfekcyjnie wymanewrowali Rosję w negocjacjach i nie dołożą ani centa do budowy tegoż gazociągu. Oczywiście, Rosja ma potężną rezerwę walutową, którą może przez kilka lat buforować straty na eksporcie węglowodorów, ale szybko rosnąca inflacja, dramatyczny spadek wartości rubla, wskaźników rosyjskiej giełdy (RTS i Micex – 22 % w skali roku przy rosnących światowych giełdach), odpływ kapitału z rosyjskiego rynku, bolesne konsekwencje sankcji dla rosyjskich banków, przemysłu wydobywczego, sparaliżowanie produkcji przemysłu zbrojeniowego (kilka kluczowych fabryk jest na Ukrainie) – tego Rosja na dłuższą metę nie wytrzyma. Dodatkowo w październiku mamy do czynienia z dwoma zaćmieniami. Pierwsze – Księżyca – na pełni w Baranie, oraz drugie – dużo ważniejsze – zaćmienie Słońca na nowiu w znaku Skorpiona. Jego wagę podkreśla fakt, że będzie mieć miejsce na ascendencie horoskopu Władymira Putina, co przy serii twardych, ostrych i mocnych układów w jego horoskopie (zapraszam do moich archiwalnych prognoz), nie wróży mu najlepiej. Dlatego losy Władymira Putina są już policzone. Będzie włodarzem na Kremlu góra 2-3 lata i zostanie odsunięty od władzy, tak jak to uczyniono z Chruszczowem, Gorbaczowem, Jelcynem przez cichy, gabinetowy pucz. I choć takie historie nie są niczym nowym w Rosji, to jednak – to co już kilkukrotnie pisałem – Rosji grozi wielki, głęboki kryzys, połączony z politycznymi i społecznymi wstrząsami, więc i odejście Putina wcale takie aksamitne być nie musi.

Kraj
Mamy już za sobą kulminacyjne przejście dyrekcyjnego Słońca przez Saturna w „urodzeniowym” horoskopie Polski z 966 roku. I choć jeszcze będziemy odczuwać konsekwencje tego niezmiernie ważnego wydarzenia jeszcze w przyszłym roku, to jednak to co najważniejszego – już się stało. Zapowiadana od dawna dyrekcja Słońca przez Saturna przyniosła nam fundamentalną zmianę naszych geopolitycznych uwarunkowań, relacji i układów. I choć weszliśmy do NATO i do UE, to jednak ciągle wisiało nad nami przekleństwo państwa drugiej kategorii, dawnej sowieckiej strefy wpływów, dlatego nie mogły powstać u nas stacjonarne bazy NATO, dlatego prezydent Obama w imię dobrych relacji z Rosją zrezygnował z tarczy antyrakietowej, by nie drażnić Putina i jego generałów, dlatego Niemcy – mimo, że Polska jest ważniejszym, niż Rosja partnerem handlowym – ciągle umilały się do Rosji, by robić z nią interesy. Oczarowanie Rosją w niemal całej Europie, jakieś mrzonki o tym, że my Zachód ucywilizujemy Putina i jego kagebowców, że kosztem pewnych ustępstw w sprawie dawnej rosyjskiej strefy wpływów, czyli także Polski, Zachód będzie robił świetne interesy. Dla nas to co się działo w ostatnich 20 latach – mimo wyrwania się spod rosyjskiej strefy wpływów zaczęło być coraz bardziej niebezpieczne. Agresywny rosyjski imperializm – polityczny, militarny i ekonomiczny – od co najmniej piętnastu lat dąży do odbudowania Związku Radzieckiego – już nie na bazie komunizmu, ale wielkoruskiego szowinizmu, nacjonalizmu, bolszewo-faszyzmu. Budowa rurociągu północnego, kolejne plany Rosji związane z inwestycjami w nowe gazociągi, dalsze uzależnianie Europy od rosyjskiego gazu, korumpowanie przez rosyjskie służby europejskich polityków, intelektualistów, artystów, biznesmenów sprawiało, że za już nieodległy czas znów wskoczylibyśmy w rosyjską strefę wpływów, stracilibyśmy niezależność energetyczną, militarną, a rosyjskie służby specjalne przy pomocy swoich pożytecznych idiotów i V kolumny w postaci J.K. Mikke, byłych szumowin z Samoobrony, narodowców, kiboli, nacjonalistycznych bojówek i ultrakatolickich fundamentalistów (Tadeusz Rydzyk) – przejęliby władzę, oddalali się od Unii Europejskiej, wspierali przyjazną, słowiańską, pragmatyczną politykę wobec Rosji, bo Rosja sowicie opłaca swoją agenturę, albo daje jej dobrze zarobić na interesach z Rosją.

Dyrekcja Saturna była zatem wielkim, ostrzegawczym, alarmistycznym sygnałem, że czas na działanie. Stąd nasza absolutnie słuszna aktywność wspierająca ukraiński marsz w kierunku Europy, ambitne plany wielkich inwestycji w przemysł zbrojeniowy i zakup nowoczesnej broni. Kluczowym jednak akordem była nominacja Donalda Tuska na „prezydenta” UE, co będzie mieć swoje zasadnicze konsekwencje w kolejnych latach – przede wszystkim nasz polski głos będzie mocniej słyszalny na europejskich salonach.

W polityce krajowej dyrekcja Słońca przez Saturna symbolizuje radykalne zmiany, moment zwrotny, ale też silne zagrożenia, niebezpieczeństwa i kryzys. Wprawdzie nie przełożyło się to bezpośrednio na sytuację ekonomiczną, ale na polu społeczno-politycznym – niestety bardzo mocno. Nigdy w ostatnich 25 latach po upadku komunizmu nie mieliśmy tak radykalnych nastrojów, takiej nienawiści, takiego podziału, takiego spadku wzajemnego zaufania. Odradzające się brunatne, nacjonalistyczne nastroje, rekontra katolickiego fundamentalizmu, dochodzące do głosu izolacjonistyczne siły, polski marsz w kierunku autorytaryzmu takiego, jak na Węgrzech – to wszystko sprawiało, że w Polsce mogło zacząć się robić bardzo źle, że znów – jak w XVII wieku (poprzednia dyrekcja Słońca przez Saturna) zmarnujemy wspaniałą szansę i rozwalimy fantastyczny dorobek polskiej drogi do wolności. Na szczęście – raczej nie pójdziemy w tym kierunku, ale zagrożenie jeszcze nie mija. Przyszłoroczne wybory parlamentarne mogą okazać się momentem niezwykle ważnym. Zmienią bowiem radykalnie obraz polskiej sceny politycznej. Odejściu Tuska towarzyszyć będzie odejście Jarosława Kaczyńskiego, co zakończy najbardziej wyniszczający i destrukcyjny konflikt polityczny całego dwudziestopięciolecia polskiej wolności. Już expose premier Kopacz, jej apel o zakończenie wyniszczającego sporu politycznego, symboliczny gest uścisku dłoni między Jarosławem Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem dają pewnie, na razie nieśmiałe, nadzieje na poprawę atmosfery w kraju, choć o zakończeniu wojny polsko-polskiej na razie nie ma szans.

Dla tych, którzy już spuścili po brzytwie Ewę Kopacz, oraz jej efemerydalny rząd, oby się nie zdziwili… Spójrzmy na horoskop zaprzysiężenia. Twardy, ostry, mocny ascendent Skorpiona. W pierwszym domu nie mniej twardy i bezlitosny Saturn, oraz Mars w Strzelcu. Kobiecy rząd… Dlaczego? Spójrzmy na Marsa. Niby mocny. W Strzelcu. W I domu. Pozory… Jego zerowa kwadratura do Neptuna pokazuje, kto tu będzie mieć jaja. Baby… Księżyc i Wenus w Pannie. Twarde baby… Ewa Kopacz nie ma prezencji celebrytki, nie jest pięknością typu Federica Mogherini (unijna minister spraw zagranicznych). Lekarka, nałogowa palaczka, ciężko pracująca kobieta.

Czy to będzie rząd na przetrwanie, czy Kopacz będzie syndykiem masy upadłościowej? Słońce (oraz Wenus) zaprzysiężenia znajdują się w XI domu. Ci wszyscy, którzy są przyzwyczajeni do wizerunku Matek-Polek, zmierzą się z zupełnie nową jakością, niezbyt jeszcze reprezentowaną w tym kraju. Medium Coeli (cele, wizje, przyszłość) w Lwie, plus Jowisz blisko MC – to nie jest wizerunek nadciągającej klęski, porażki i kompromitacji, na co liczy nasza (prawicowa) opozycja. Ileż to razy w Polsce coś, co miało być na chwilę, na przeczekanie, jak bufor, zderzak, trwało długo i szczęśliwie. To słynna polska prowizorka. Tusk też był tylko na chwilę, nie był groźny, nie był wybijającą się osobowością. No i „skończył” jako prezydent UE. Taką osobą może być Ewa Kopacz, oraz jej – niby dziwny, jakiś ekscentryczny (XI dom), trochę dziwaczny rząd. Nie śmiejmy się z tych, którzy popełniają gafy. Ci którzy popełniają gafy i są emocjonalni, są z natury prawdziwi i naturalni, a zarazem są bardziej wiarygodni, niż ci, którzy przeszli przez PR-owską maszynkę do mięsa. Tak było z prezydentem Komorowskim, z którego drwili prawicowi publicyści. Komorowski mimo to osiągnął poziom zaufania nienotowany w ostatnim dwudziestopięcioleciu.

Nie mieliśmy do tej pory w polskiej polityce zbyt wielu Strzelców (E. Kopacz – 03.12.1956). Mamy zatem pierwszego, który walnie coś wesołego, spontanicznego, ni z gruchy ni z pietruchy. Nie dba o PR, ładny wizerunek, gładką mowę i śliczne bon moty. Gada, co jej ślina na język przyniesie, szybciej mówi, niż myśli, reaguje spontanicznie i emocjonalnie. A przegrany i zdawałoby się skończony już Grzegorz Schetyna (słoneczny Wodnik) w wielkim stylu wraca do gry. Ten bezwzględny, bezlitosny makiaweliczny polityczny macher będzie rządzić z tylnego siedzenia (Imum Coeli rządu w Wodniku). Wizerunek tego rządu jest piekielnie twardy i mocny, co wcale oczywiście nie musi nic dobrego oznaczać. Może to przynieść równie twarde i ciężkie konflikty.  Czy to jednak wystarcza do tego, by przejść do historii? Wiadomo, że ten rząd ma przed sobą tylko rok, ale wygląda na to, że będzie to rząd walki, wcale nie przegranej. Przyjrzyjmy się pozycji Jowisza. Planeta ta aż do wakacji przyszłego roku będzie tranzytować Medium Coeli tegoż horoskopu. Wystarczy. Jesienią będzie już po rządzie Kopacz, ale to nie oznacza, że to krótki epizod. Nie jest wykluczone, że kadencja Ewy Kopacz będzie trwać nie jeden rok, a lat pięć. Wygląda na to, że wyśmiewana i wyszydzana Ewa Kopacz z jej emocjonalnością, spontanicznością i kobiecością zrobi coś wyjątkowego. Sprawi, że połowa Polaków – kobiety – zauważy w niej część siebie, swojej historii, swoich lęków, trosk, zmartwień, tęsknot. Jeśli zatem Jarosław Kaczyński myśli, że ma łatwego przeciwnika, to się bardzo myli. Walenie w nią, w jej kobiecość i emocjonalność nie przyniesie opozycji większych sukcesów. Nadchodzi czas kobiet. I nie musi to być śliczna celebrytka prosto z zajęć fitness, od kosmetyczki, fryzjera i krawca. Kobieca energia jest ratunkiem dla tego okrutnego świata, w którym się ścina głowy przed kamerami, w którym się leczy swoje kompleksy, traumy i psychozy zdobywając nowe tereny, wysyłając wojsko, podbijając sąsiadów. Kobieca energia jest potrzebna Polakom z ich chorym, nędznym, żałosnym obrazem maczo, żuli ze stadionów, nachlanych pseudopatriotów, gabinetowych, politycznych, kanapowych graczy. Nie śmiałbym się z Ewy Kopacz, która chce chronić swoje dzieci przed bandytami z nożem. Polskie cmentarze są przepełnione bohaterami, którzy pięknie ginęli za sprawę. Zbyt wielu ich zginęło. Kobieca energia może uratować ten świat…

Październik będzie stosunkowo przyjazny pogodowo, przyjemny i dość ciepły. W okolicach 10.03 pogoda może się na chwilę popsuć. Pewne załamanie może przyjść pod koniec miesiąca, ale jakichś większych chłodów na razie nie będzie.

Gospodarka
Pomyślny i szczęśliwy wielki trygon ognia (Uran w Baranie, Jowisz w Lwie, oraz Mars w Strzelcu) rozkręcą światowe rynki, więc będzie się wzrastać optymizm konsumencki, ochota do ryzyka, inwestycyjne plany w światowej gospodarce. Nadal aktywny w horoskopie Polski Saturn sprawia, że ceny będą spadać lub staną w miejscu. Na szczęście saturnowe wpływy mają też działanie porządkujące i dyscyplinujące, więc stawiajmy na oszczędzanie, pomyślmy o dobrym planie emerytalnym, zapiszmy się na kurs giełdowych inwestycji. Saturn uczy, jak ważna jest finansowa niezależność – zwłaszcza na starość, więc zadbajmy o swoją przyszłość, gdyż, jak mówił wybitny fizyk Albert Einstein – procent składany jest jednym z największych odkryć naszych czasów.

Giełda
Jest szansa na kontynuację trendu wzrostowego, a zwiększony napływ kapitału na warszawską giełdę zachęci do kupna akcji spółek. Jest jeszcze duży zapas potencjalnego wzrostu więc wszyscy ci, którzy mają dużo cierpliwości, są w dobrym momencie na to, by pomyśleć o długoterminowej inwestycji.

Surowce
Ci wszyscy, którzy lubią ryzykowne instrumenty, muszą uważać na rynku surowcowym. Szansa na wzrost ceny złota, oraz innych strategicznych metali, jest bardzo słaba. Podobnie z rynkiem ropy, który też będzie spadać. Ten sam trend będzie się przejawiać na innych surowcach (żywność). Generalnie surowce w najbliższym czasie będą mieć trend spadkowy.

Waluty
Polski złoty będzie nadal pod sporą presją, więc uważać muszą ci, którzy liczą na jego szybki wzrost. Tu nas mogą czekać jeszcze nieprzyjemne niespodzianki. Rodzima waluta będzie podlegać silnym wahaniom aż do listopada. Ważny dla wielu Polaków kurs franka szwajcarskiego nadal będzie wysoki. Przyda się zatem większa cierpliwość, gdyż już niedługo sytuacja się odwróci i złoty zacznie się wzmacniać do franka, a więc i wysokość waszych rat za kredyty mieszkaniowe zacznie spadać. Identyczna sytuacja czeka nas wobec relacji złoty/euro, gdzie również kurs złotego wobec euro nie będzie chciał rosnąć. Powinno to jednak ucieszyć eksporterów – zwłaszcza żywności – którzy mogą nieźle zarobić.

Mieszkania, dobra luksusowe
Nie dajmy się zwieść straszącym nas deweloperom, którzy wieszczą duże wzrosty cen mieszkań i domów. Nic z tych rzeczy. Ceny będą stabilne, a nawet mogą spadać. Podobnie z samochodami, których cena w komisach i na giełdach będzie mocno zawyżona. Targujmy się, zbijajmy cenę, gdyż sprzedawcy będą potrzebować gotówki. Identycznie na rynku nieruchomości i terenów pod zabudowę. Grymaśmy, kręćmy nosami, wymagajmy i czepiajmy się drobiazgów, aż zmiękczymy potencjalnego oferenta.