Światowy kryzys ekonomiczny

Ponure informacje ze świata finansów, z rynków, instytucji bankowych, spadające wskaźniki giełdowe i dołujące notowania wyzwoliły ogromny pesymizm i przygnębienie, ale też stały się pretekstem do złowieszczych prognoz i przepowiedni niosących ze sobą czarne wizje światowego kryzysu ekonomicznego. Co tak naprawdę zdarzyło się we wrześniu, czy to zapowiedź krachu, załamania gospodarki światowej? Tak naprawdę obecny kryzys, a zwłaszcza jego aktualny wymiar, to tylko epizod będący częścią dużo dłuższej historii. Jej początek sięga kilkunastu lat wstecz, gdy coraz głośniej zaczęto mówić o globalizacji, o elektronicznych pieniądzach, które w formie informatycznych bitów wędrują w po całym globie, przenosząc się z miejsca na miejsce w ułamku sekundy. Na naszych oczach zmienia się światowa ekonomia, głębokiemu przeobrażeniu ulegają rynki finansowe, całkowitej transformacji poddaje się biznes. Obecny kryzys jest częścią tego procesu, a w miejsce odchodzącej starej rzeczywistości zaczyna się pojawiać nowa – ekonomia – ekonomia Ery Wodnika.

Nowa Era i ekonomia? W niektórych przepowiedniach i proroctwach dotyczących Ery Wodnika można było usłyszeć o końcu gospodarki rynkowej, o komunizmie, który zastąpi własność prywatną, o odejściu od wolnorynkowych podstaw zachodniej cywilizacji zbudowanej na obserwacjach Adama Smitha. Nic takiego nie będzie, przynajmniej tak jakby sobie tego życzyli zwolennicy mocno lewicowych ideologii. Idea wolnego przepływu towarów i usług bynajmniej nie zniknie. Zmieni się zaś gruntownie rola pieniądza, którego znaczenie i siła mocno spadnie. Typowa dla gospodarki rynkowej gra sił popytu i podaży, a także darwinowska bezwzględna walka o byt zostaną zastąpione ideami współpracy, wzajemnego pomagania, z akcentem na rozwój osobisty. Ogromnie wzrośnie znaczenie wiedzy, która zastąpi rolę pieniądza regulującego relacje Niebo w październikuekonomiczne. Ludzie przestaną pracować dlatego, że muszą, a zaczną pracować dlatego, że chcą, bo ich to wzbogaca wewnętrznie, bo jest formą samorozwoju. W miejsce chłodnych, obiektywnych, dialektycznych czynników ekonomicznych sterujących światową gospodarką wejdą zupełnie inne wartości. Luzie coraz bardziej zaczną odkrywać znaczenie osobistego rozwoju, pracy nad sobą, duchowego wglądu w siebie. Większość problemów ekonomicznych zostanie rozwiązana tak, że nie trzeba będzie pracować po to, by przeżyć, by móc mieć środki utrzymania. Główną dziedziną biznesu, usług, przyszłością światowej ekonomii będzie rynek usług, których zadaniem jest podniesienie jakości życia. Właśnie pojecie jakości stanie się kluczem. Nikt nie będzie odczuwał potrzeby rywalizacji w kupnie lepszego samochodu, większego mieszkania, niż ma sąsiad, gdyż ludzie będą mięć, to co tylko zapragną, a co paradoksalnie skończy tzw. „wyścig szczurów”. Nie posiadanie większej ilości przedmiotów stanie się ważne, kupowanie zbędnych rzeczy, konsumpcyjne szaleństwo. Ludzie po prostu zapragną szczęścia – i będą do niego dążyć. Pojawią się zatem nowe zawody i profesje. Pojawią się specjaliści łączący takie dziedziny jak: coaching, psychoterapia, duchowość, integracja umysłu, zdrowie, ekonomiczna wolność, ale też i – astrologia! Ci specjaliści będą jednymi z najlepiej opłacanych menedżerów. Dziś są to w osobnych zupełnie rolach: terapeuci, doradcy finansowi, psychoanalitycy, wróżki, uzdrawiacze, szamani, nauczyciele i mistrzowie duchowi. Wyobraźmy sobie osoby, które będą niejako syntezą tych potrzeb, a których osia i rdzeniem będzie właśnie JAKOŚĆ ŻYCIA. Obecny zatem kryzys, jest – jak każdy kryzys – kryzysem błogosławionym. Pozwala on nam bowiem zatrzymać się, dokonać refleksji nad otaczającą rzeczywistością, zrozumieć, przed czym chcieliśmy uciec. Szaleństwo brania kredytów konsumpcyjnych, uleganie lękowym manipulacjom, zachęcającym do kupowania na kredyt różnego rodzaju dóbr, mieszkań, usług, przypomina zachowania dealera sprzedającego narkotyki. Klienci kredytów subprime w USA, a także – nawet w Polsce – ludzie biorący wysokooprocentowane pożyczki, to jak uzależnieni od heroiny narkomani. Dla wielu ludzi kupowanie, posiadanie, gromadzenie dóbr, uleganie fobiom związanym ze starością (ubezpieczenia, emerytury, lokaty) stanowi rekompensatę lęków, cierpienia, obaw przed śmiercią i samotnością. I właśnie na naszych oczach ten system zaczyna się walić, nie tyle światowa ekonomia, co po prostu rzeczywistość budowana na szaleństwie. Ogromnym błędem byłoby założenie, że wolnorynkowa ekonomia upada. Przeciwnie. Idee wolnego rynku, w postaci liberalizmu ekonomicznego, społecznego i duchowego znajdą doskonałe odzwierciedlenie w Erze Wodnika, gdyż Wodnik związany jest właśnie z wolnością, rozwojem osobistym, ideami prometejskimi, oświeceniem, postępem, nowoczesnymi technologiami, globalizacją, pokojem i dążeniem do szczęścia.

Niebo w październiku
Słońce przebywa w Wadze, by 23.10 o godz. 3.10 wejść w znak Skorpiona. W Wadze przebywać będzie Merkury, który retrograduje, by w połowie miesiąca przejść w ruch postępowy. W Skorpionie znajduje się również Wenus, a 04.10 w znak ten wkracza Mars. Jowisz przebywa w Koziorożcu, Saturn zaś w Pannie. Uran retrograduje w Rybach, Neptun zaś w Wodniku. Pluton ostatni już miesiąc w skali mijających dwustu lat przebywa w Strzelcu. Pełnia Księżyca będzie mieć miejsce 14.10 w Baranie, nów zaś 28.10 w Skorpionie.

Świat w październiku
Może będzie to trudne do przyjęcia dla wielu osób, wsłuchanych w złowieszcze, hiobowe, apokaliptyczne, ale też mocno histeryczne wieści płynące z mass-mediów na temat nadciągającego światowego kryzysu ekonomicznego, ale tegoroczny październik ma szansę być jednym z najspokojniejszych i jednym z najbardziej optymistycznych w skali tego, raczej trudnego dla świata roku. Wygląda więc na to, że kongres USA jednak uchwali jakiś plan sanacji upadających banków, co zaś przyniesie kolejne odreagowanie na rynkach finansowych. Jednak ewentualne wzrosty nie będą trwałe i jest duże prawdopodobieństwo, że czekają nas jeszcze dwie fale kolejne spadków: w listopadzie i największa, ostatnia – w grudniu. Kluczem do wielu problemów świata są notowania nośników energetycznych – przede wszystkim ropy. To jej cena jest jednym z największych problemów, z jakimi zmaga się ludzkość. Nie chodzi to wyłącznie o kwestie czysto ekonomiczne, czyli wpływ jej ceny na produkcję, ale o polityczne konsekwencje wysokich cen na wydarzenia na świecie. Ropa zaczęła tuczyć różne potwory, demony i monstra, jakimi stała się putinowska Rosja, potęga arabskich, fundamentalistycznych dyktatur, szaleństwo populistów w Ameryce Południowej: Chaveza, Moralesa. Realna cena ropy nie powinna być wyższa niż 60-70 USD za baryłkę. A zatem jej cena jest nadal stanowczo za wysoka. Gdy więc wreszcie spadnie do w miarę rozsądnych wielkości, a jest to tylko kwestia czasu, wreszcie będziemy mogli powiedzieć o tym, że kryzys mija. Spadek cen ropy to koniec Putina i jego kagebowskich siepaczy, mocarstwowych przepychanek, odbudowy imperium, cynicznych, bezwzględnych gier korumpowania przy pomocy Gazpromu europejskich polityków, media i lobbystów. Będzie to także koniec Łukaszenki, który straci rosyjską pomoc finansową. Przestaną się bać Rosji również byłe republiki radzieckie: Kazachstan, Kirgistan, Azerbejdżan, Gruzja, co pozwoli im prowadzić w miarę samodzielną politykę. Z wielkim hukiem rozsypią się populistyczne pomysły Chaveza, co jest zarazem końcem eksperymentów w Ameryce z socjalizmem w wydaniu białoruskim. 04.10 Mars wchodzi w Skorpiona, co na krótko może przynieść odgrzanie wojennej retoryki, ale też zwiększy ilość zamachów terrorystycznych i przemocy w Afganistanie. W Iraku sytuacja z każdym miesiącem będzie się poprawiać i już raczej nie dojdzie tam do większych konfliktów, które mogłyby oznaczać powrót fundamentalistów do dużych kampanii. Najtrudniejszym momentem października będzie pełnia Księżyca w połowie miesiąca, ale bardziej na polu pogodowym, co zwiastuje jakieś kataklizmy przyrodnicze. Nadal podtrzymuję zamieszczoną już rok temu prognozę zwycięstwa w listopadowych wyborach w USA Johna McCaina. Media i intelektualiści nawet nie ukrywają, że są po stronie celebryty, zodiakalnego Lwa Baracka Obamy. Jednak wszystko wskazuje na to, że wybory wygra Panna McCain i będzie 44 prezydentem USA. Pogłoski o ekonomicznej śmierci USA są stanowczo przedwczesne. USA jeszcze przez wiele dziesięcioleci, a może i stuleci, będą potęga i światowym liderem: ekonomicznym, wojskowym, technologicznym i naukowym. Stany wyjdą z obecnego kryzysu wzmocnione i w dużo lepszej formie. Dużo gorzej zapowiada się przyszłość takich tworów, jak Unia Europejska, budowana na  biurokratycznych regulacjach. Fatalnie zapowiada się zaś przyszłość Rosji, która może zapomnieć o swoich mocarstwowych ambicjach. Dramatyczne spadki indeksu giełdy moskiewskiej RTS to tylko preludium do kolejnych ciężkich ciosów, jakie Rosja będzie zbierać w skali kilku najbliższych lat.

Kraj
Czy Polskę czeka stagnacja gospodarcza, hipoteczny i bankowy kryzys? Nic z tych rzeczy. Ostatnio zaczęły się pojawiać wizje jednego z naszych znanych jasnowidzów wieszczącego światowy krach bankowy, w tym w Polsce, wojnę w Iranie itd. Pozwolę się z tymi wieszczbami głęboko nie zgodzić. W Polsce będzie pewne spowolnienie gospodarcze, ale na krótko, bo tylko w zimie. Już na wiosnę mocno ruszą inwestycje i Polska jako jeden z pierwszych rynków na świecie, zacznie wychodzić na prostą stając się atrakcyjnym obiektem zainteresowania wielkich inwestorów. Nie ma mowy zatem o masowych bankructwach, zamykanych firmach, wielkim bezrobociu. Polska wyjątkowo łagodnie przejdzie amerykańską grypę. W październiku nic szczególnie nowego w polskiej polityce się nie wydarzy. Notowania PO, rządu i koalicji będą stosunkowo stabilne, bez większych wahnięć w skali kilku najbliższych miesięcy. Dużo gorzej zapowiada się przyszłość PiS. W partii tej szykuje się kryzys, i grozi jej rozpad związany z coraz dziwniejszymi zachowaniami prezesa Kaczyńskiego. PO jednak nie może sobie pozwolić na komfort nic nie robienia. Może się to bowiem srodze zemścić na Tusku, który myśli o prezydenturze i kolejnych wyborach parlamentarnych. Wchodzący do II domu horoskopu Polski Saturn zmusza nas do bardzo głębokich, ale zarazem bolesnych, niepopularnych reform finansowych, budżetowych i emerytalnych, które skończą miękki populizm PO. Na dłuższą metę jednak się to Platformie opłaci. Wstrzymanie się przed reformami może nas bardzo słono kosztować. W październiku Giełda Warszawska będzie odrabiać straty po ostatnich miesiącach, ale to jeszcze nie koniec bolesnych spadków i czeka nas jeszcze jedna lub dwie fale korekt.