Saturn i zło

W mitologii Saturn utożsamiany z greckim Kronosem był władcą ponurym i okrutnym. W obawie przed tym, że – jak głosiła przepowiednia – jedno z jego dzieci pozbawi go władzy, pożarł swoje potomstwo. Przez blisko kilka tysięcy lat Saturn miał w astrologii złą sławę. Uważany był za tzw. malefika – złoczynną planetę. Jego działanie w horoskopie – zgodnie z tradycją – przynosiło wiele ponurych, złych, negatywnych wpływów. To planeta odpowiedzialna za zło, przemoc, despotyzm, autokratyzm, depresję, choroby, starość i śmierć.

Współcześnie na Saturna patrzy się jednak inaczej. Jest planetą, która stymuluje ciężkie, bolesne, wyczerpujące procesy. Zmusza do morderczej pracy, obnaża słabości, wyciąga lęki, fobie, urazy, ujawnia skryte, wyparte cechy, ciemną stronę duszy. Jego tranzyty często przynoszą kryzys, deficyt, porażki i niepowodzenia. Saturn jest jak polecenie „sprawdzam” w pokerze. Często ta konfrontacja z prawdą jest bolesna, przykra, smutna i rozczarowująca. Saturn w astrologii politycznej odpowiada za sferę władzy centralnej, za niedemokratyczne systemy autorytarne, reżymy, wojsko, policję, aparat przymusu. I właśnie teraz, od 2006 roku i w 2007, doświadczaliśmy przykrych wpływów Saturna w horoskopie chrztu Polski z 966 roku. Saturn bowiem tranzytuje ascendent i I dom horoskopu Polski, co czyni raz na mniej więcej 29-30 lat. I zawsze było to dla nas przykre, ale za każdym razem inaczej przykre (patrz prognoza roczna na 2007). Tym razem Saturn ujawnił najgorsze, najbardziej podłe, niskie, paskudne cechy Polaków, jakimi są zawiść, zazdrość, pielęgnowanie urazów, lęków, obsesji i fobii, nienawiść do ludzi sukcesu, do elit, do inteligencji. Saturn wyzwala ponuractwo, narzekanie, psychiczne aberracje, depresyjne skłonności. Przechodząc przez ascendent wyzwolił w Polakach wiele negatywnych emocji, które istniały w naszym narodzie już od wielu lat, może od stuleci i co jakiś czas i przy różnych okazjach się ujawniały. Jarosław Kaczyński, któremu Pluton w opozycji do Słońca przyniósł potężną, ale destrukcyjną moc, zręcznie to wykorzystuje w kampaniach politycznych Niebo w październiku 2007odwołując się do najbardziej sfrustrowanych, nienawistnie, lękowo, nieufnie nastawionych do świata zewnętrznego, do elit, zagranicy i ludzi sukcesu osób szczując jednych przeciw drugim, dzieląc społeczeństwo według najbardziej prymitywnych, bolszewickich, ale zarazem niezwykle skutecznych strategicznie mechanizmów. Zadziwiające jest, jak wielu tych nieszczęsnych Polaków jest w narodzie, jak olbrzymia jest masa lęku, złości, nienawiści, frustracji. Każdy kto oglądał filmy Koterskiego „Dzień świra” i „Wszyscy jesteśmy Chrystusami” doskonale rozumie tę niebywałą traumę w polskim społeczeństwie. Jednak to nie Kaczyńscy są za to odpowiedzialni. Oni tylko wykorzystali tę ciemną energię, to drzemiące zło. Ktoś i tak by to uczynił, a być może Kaczyńscy robią to i tak dużo bardziej konstruktywnie, niż czyniłby to ktoś o psychopatycznych skłonnościach. Kaczyńscy jednak zachęcili Polaków, by się nie wstydzili swoich urazów. Polacy zaś dostali przyzwolenie na ujawnienie się tych paskudnych emocji, więc czynią to chętnie i bez oporów, stąd tak karnie i bezkrytycznie głosują na najbardziej populistyczne hasła. Wszystko to dzieje się w rytm kosmicznych wpływów. Z jednej strony ciężkie działanie Saturna, z drugiej Pluton do Słońc Kaczyńskich. Jednak takie negatywne, destrukcyjne, odwołujące się do negatywnych emocji kampanie są skazane na porażkę. Działa tu bowiem prawo karmy, prawo przyczyny i skutku, doświadczania konsekwencji tego, jak się postrzega świat, jakiego rodzaju uruchamia procesy i energie. Ten znienawidzony przez rządzącą opcję liberalizm jest w pewnym sensie realizacją zasady brania odpowiedzialności za swoje życie, choć może na płaszczyźnie ekonomicznej i społecznej, nie tylko duchowej. Leczenie z naszych narodowych urazów, z syndromu ofiary jest bolesne. Pierwszą główną zasadą rozwoju – nie tylko duchowego – jest wzięcie absolutnej odpowiedzialności za wszystko to, co się dzieje w naszym życiu i za to, co się nie dzieje. Jesteśmy zatem w stu procentach odpowiedzialni za to, czego doświadczamy, za niepowodzenia, porażki, biedę, choroby. Wygodniej jest zaś zwalać to na innych: na bogaczy, oligarchów, złodziei, na „układ”, służby specjalne. Dlatego jest potrzeba szukania zbawcy, silnego wodza, troskliwego opiekuna, lub „ojca”, który rozwiąże te nasze problemy. I zawsze się takowi znajdą, czy w polityce, czy też w religii. Polacy potrzebują zatem terapii, leczenia, uzdrowienia, ale nie przy pomocy wodzów, zamordystów, charyzmatycznych duchownych, ale poprzez całkowite wzięcie odpowiedzialności za siebie – od tego zaczyna się każda terapia i psychoterapia.

Niebo w październiku
Słońce przebywa w Wadze, by 23.10 o godz. 21.16 wejść w Skorpiona, gdzie będzie również Merkury retrogradujac do Wagi. Wenus znajdzie się w Pannie, gdzie od pewnego czasu przebywa również Saturn, Mars zaś w Raku. Jowisz znajduje się w „swoim” znaku, w Strzelcu, gdzie rezyduje również Pluton. Uran porusza się ruchem wstecznym w Rybach, Neptun zaś w Wodniku. Nów Księżyca będzie mieć miejsce 11.10 w Wadze, nów zaś 26.10 w Skorpionie.

Świat w październiku
Przed nami nieco spokojniejszy dla świata miesiąc, który wprawdzie nie przyniesie jakichś wielkich wstrząsów, oczekiwanych przełomów, zmian i rewolucji, ale który umożliwi stworzenie podstaw do budowania konstruktywnych rozwiązań dla świata na poziomie politycznym, społecznym, ekonomicznym i duchowym. Możliwe nawet, że październik w ogóle będzie najbardziej spokojnym czasem roku 2007. Istnieje więc szansa na to, że społeczność międzynarodowa znajdzie jakąś formę porozumienia dla nękanej od 40 lat przez wojskowy reżym Birmy. Być może uda się również uniknąć zbrojnego konfliktu w Iranie, a sytuacja w Iraku, Palestynie i Afganistanie nieco się poprawi. Zwłaszcza pewnego rodzaju normalizacja jest możliwa w Iraku, który bardzo powoli, ale jednak zacznie stawać na nogi. Pierwsza dekada miesiąca jest sterowana przez kwadraturę Jowisza do Urana. Trwać będzie więc pewnego rodzaju wyczekiwanie i niepokój związany z załamaniem rynku nieruchomości, z nadejściem światowego kryzysu. On  już i tak nadszedł, ale wygląda na to, że natura kryzysów ekonomicznych zaczyna się zmieniać. Nie są one wpisane w taki dość prosty schemat cykli koniunkturalnych, ale wchodzą na nieco inne obszary, w sferę ekologii, relacji, w tkankę społeczną, psychologię, wartości, filozofię, religię. Jednak sytuacja na rynkach międzynarodowych i giełdach się zacznie uspokajać. Stabilizować się zaczną notowania głównych parkietów, w tym GPW, ale o dużych jednorazowych wzrostach raczej na razie trzeba zapomnieć. Giełda odrobi mimo to nawet do 10 procent. Dolar nadal będzie spadać, ale też wyniki ze wspólnego rynku unijnego nie będą porażające. I choć o recesji nie będzie się mówić, to jednak pojawią się pewne sygnały stagnacji, a raczej wzrostu na niskich pułapach. Pogoda będzie w październiku dość spokojna, w Polsce nawet całkiem ładna, przy działaniu stacjonarnych wyżów kontynentalnych, niosących słoneczną i dość suchą pogodę. Dopiero III dekada miesiąca przyniesie załamanie pogody i powrót typowych jesiennych niżów. Nieco bardziej napięciowe momenty października to nów 09.10 i pełnia 26.10. Zwłaszcza w pełnię może mieć miejsce dość dużo niepokojących wydarzeń, ale większych kataklizmów, konfliktów i dramatów – pomijając lokalne, trwające od wielu lat – w tym miesiącu być nie powinno.

Kraj
Nie sprawdziła się moja prognoza dotycząca wyborów na wiosnę 2008. Był ten termin jednak bardziej życzeniowy, niż realny, związany z horoskopem Polski, w którym o spokoju możemy zapomnieć przez jeszcze wiele lat. Wybory przyniosą jednak duże zaskoczenie. Pozornie pewna wygrana PiS nie jest taka oczywista. Potężny ferment w horoskopie Chrztu Polski przynosi progresja Merkurego przez Księżyc w VI domu w Wodniku. Księżyc w horoskopie państwa symbolizuje naród, prostych, zwykłych ludzi, czynnik kobiecy, emocjonalny. Wielokrotnie się już zdarzało, że naród „zawodził” rządzących. Było tak w 1976, 1981, 1990, ale też i za czasów prezydentury Lecha Wałęsy. Przejście Merkurego przez Księżyc sprawi, że naród znów zachowa się nieprzewidywalnie. Trudne aspekty do Księżyca są w horoskopie Sejmu V kadencji, prezydentury Lecha Kaczyńskiego i rządu jego brata – Jarosława. Wszystko zatem wskazuje na to, że taktyka rządzącym się posypie. Uzyskają słaby wynik. Możliwe że nawet nie wygrają wyborów. Jednak o spokoju nie ma nawet mowy, a konfrontacja i wojna są niemal pewne, gdyż Kaczyńscy łatwo władzy nie oddadzą. Opozycja Jowisz-Saturn sprawia, że w okolicach wyborów i chwilę później dojdzie do zaciekłej wojny między ugrupowaniami. Naród będzie jednak zmęczony konfliktami i wojną, i zagłosuje za czymś, co nazwać należy koalicją spokoju. Reasumując – PO nieznaczną przewagą głosów wygrywa wybory, tworzy koalicję z PSL, przy cichym wsparciu LiD. Zaczyna się jednak II wojna na górze, prezydent Kaczyński wraz z bratem wetują wszystko, wywołują potężne konflikty. Jednak możliwe, że żelazna dyscyplina w klubie PiS się rozluźni i zamiast rozbicia PO, nastąpi rozprzężenie w klubie PiS. POPiSu raczej już nie będzie. Premierem zostaje Donald Tusk, tyle że nie od razu po wyborach. Przetasowania i zmiany koalicji, liderów, formacji, nazw są w dłuższym okresie niemal pewne – na wszystkich biegunach polskiej sceny politycznej. Na kolejne wybory też nie będziemy chyba długo czekać, ale nie będzie ich raczej w 2008. Dla Kaczyńskich rok 2008 i powyborczy czas będzie bardzo ciężki. Muszą się liczyć z wieloma dla siebie bolesnymi i przykrymi wydarzeniami o charakterze rodzinnym, zdrowotnym i politycznym.