Rosja – Ukraina

Prezydent Rosji Władymir Putin – zodiakalna Waga i ascendent Skorpiona – został powołany na swoje stanowisko przez swojego poprzednika Borysa Jelcyna. Putin, który w swojej przeszłości był oficerem KGB działającym na terytorium NRD, zrobił błyskotliwą karierę właśnie w trakcie prezydentury Jelcyna. Schorowany Jelcyn postawił na młodego, zdyscyplinowanego i ambitnego polityka zachowując przy tym nietykalność – swoją, rodziny, zdobytych majątków i dóbr. Putin tak naprawdę był reprezentantem potężnej grupy byłych radzieckich oficerów wywiadu wojskowego GRU i wewnętrznego KGB (ascendent Skorpiona). Tym starym wyjadaczom marzyła się dawna potęga ZSRR, którą to siłę miał zapewnić Rosji nowy oręż – gaz. Rosja po Jelcynie była gospodarczą i finansową ruiną. Szybki wzrost cen paliw (gazu i ropy), jaki ma miejsce od końca lat dziewięćdziesiątych, niezwykle skuteczny lobbing Rosji w kwestii uzależniania Europy od rosyjskiego gazu poprzez budowę systemu rurociągów, przejmowanie rafinerii, firm energetycznych, narodowych ropociągów i rurociągów. To wszystko spowodowało, że Rosja zaczęła w praktyce realizować swój plan budowy nowego imperium. W tym celu Rosja wznieca różne konflikty na swoich rubieżach: Czeczenia, Abchazja, Górny Karabach, Osetia, Naddniestrze, Gruzja, no i teraz Ukraina i Krym, który z formalnego punktu widzenia należy do Ukrainy na skutek decyzji Chruszczowa z 1954 roku.

PROGNOZA WIDEO NA MARZEC

http://youtu.be/IohXaLq7nqg

Rosja po upadku Związku Radzieckiego ma nową doktrynę. Składa się na nią dobrze znana zasada: divide et imperia, którą stosowali Rzymianie na podbitych terenach. Rzymianie (tak ja teraz Rosjanie) rozgrywali wewnętrzne konflikty po to, by w pewnym momencie zbrojnie wkraczać. Rosja robi to w celu „obrony” swojej mniejszości. Kolejnym elementem współczesnej doktryny Rosji jest wspieranie wszelkich ruchów narodowych, nacjonalistycznych, antyeuropejskich, antyunijnych, skrajnie prawicowych, co również czyni u nas w Polsce poprzez swoich agentów wpływu (w większości populistyczni narodowcy). Rosja ustawiła się w konfrontacji do Zachodu odgrzewając stare resentymenty z czasów zimnej wojny, wzniecając lęki związane z zagrożeniem, które płynie od zdegenerowanego Zachodu, wrogiego NATO i USA. W tym celu Rosja posługuje się różnej maści „usłużnymi idiotami”, jak nazywał europejskich pacyfistów Lenin. Spiskowe teorie o zagrożeniu płynącym ze strony rządu światowego, Żydów, Unii Europejskiej, o tajnych badaniach i operacjach USA, sprytnie przechwyceni agenci pracujący na rzecz Rosji, jak Snowden – tym wszystkim rosyjskie służby karmią swoich obywateli, jak również sfrustrowanych, rozczarowanych, spauperyzowanych mieszkańców swoich krajów satelickich, w swojej dawnej strefie wpływów byłego Związku Radzieckiego, a także wszelkiej maści oszołomów, którzy okupują media społecznościowe. Dochodzi do tego najlepsza dyplomacja świata, niezwykle rozbudowany, sprawny, doskonale zorganizowany aparat bezpieczeństwa i wywiad. Putin skorumpował wielu europejskich polityków zależnością od rosyjskiego gazu, przemysłu, energetyki (Węgry, Rumunia, Serbia, Słowacja). Gdy Putin pacyfikował Czeczenię, oraz odbijał Osetię Południową od Gruzji, świat patrzył na to z oburzeniem, ale równocześnie z obojętnością, gdyż USA potrzebowało rosyjskiej tolerancji dla bojowych działań USA w Afganistanie. Putin w ostatnich latach osiągnął całą serię błyskotliwych sukcesów. Podbił Europę gazem, zniszczył wszelkie tendencje separatystyczne na Kaukazie, wykończył niepokornych oligarchów, zwasalizował władze krajów swojej „bliskiej zagranicy” (Gruzja, Mołdawia, Czeczenia, Białoruś, Armenia, Abchazja), ośmieszył amerykański wywiad akcją ze Snowdenem, obronił reżym Baszszara Asada w Syrii, wyreżyserował błyskotliwe widowisko w Soczi w ramach zimowych igrzysk olimpijskich. Zachód (Unia Europejska i USA) patrzyli na to, co robił Putin z rezerwą. Sami mieli swoje interesy, w których było im potrzebne, jeśli nie wsparcie, to przynajmniej obojętność Rosji. Czyli car Putin – zwycięzca. Ale coś się ostatnio zaczęło psuć. Pierwszym akordem kłopotów Putina stała się arabska wiosna, a wraz z nimi upadek reżymów Kaddafiego i Mubaraka, z którymi Rosja miała dobre relacje i wspólne interesy. Drugim zagrożeniem staje się dla Rosji rosnąca potęga ekonomiczna Chin, z którymi Rosja nie jest w stanie konkurować na Dalekim Wschodzie. Trzeci – niezwykle poważny problem, jaki Rosja ma, albo może mieć za chwilę, to spadek cen ropy i gazu na światowych rynkach. I choć jeszcze nie widać tego w danych makroekonomicznych, to wielkie, imperialne plany Rosji są mocno zagrożone. Rosję stać było na bizantyjską imprezę za 55 mld dolarów. Ale czy będzie w stanie zbudować Unię Euroazjatycką? Potężne koszty, które Rosja ponosi w ramach dotowania mającej duże kłopoty gospodarki Białorusi, roczny spadek giełdowego indeksu rosyjskiej giełdy RTS  -18%, gdy inne giełdy szły mocno w górę, oraz bardzo słaby wzrost rosyjskiej gospodarki – by móc budować imperium, trzeba mieć na to środki. Dotowanie zwasalizowanej Ukrainy – tego Rosja by już nie wytrzymała. Budowanie zaś mocarstwa opierając je na surowcach, to marna perspektywa. Łupkowa rewolucja – już nie tylko w USA, ale też w Chinach, Wielkiej Brytanii, rozwój prac nad alternatywnymi paliwami, ochłodzenie relacji UE – Rosja, niechęć do inwestowania przez Unię w energetyczne projekty, w których Rosja odgrywa strategiczną rolę. Rosja traci wpływy z energetyki. Ostatnim – najbardziej bolesnym ciosem stał się dla Rosji ukraiński majdan, który przepędził prezydenta Janukowycza, a zarazem zadał śmiertelny cios w putinowski plan budowania Unii Euroazjatyckiej. Bez Ukrainy projekt ten nie ma sensu. Ale bez Ukrainy przyszłość Rosji szykuje się marnie – przynajmniej w wersji, którą sobie Putin wymarzył. Ukraińska zaraza jest dla Putina poważnym zagrożeniem. Może zachęcić innych rewolucjonistów, np. na Białorusi, a nie daj Boże – również w Rosji. I choć jest mało prawdopodobne, by komuś przyszło do głowy obalać Łukaszenkę lub Putina, to jednak precedens – rewolucja w wielkim kraju w sąsiedztwie Rosji – to ostatnia rzecz, której Putin potrzebuje.

Niebo w marcu
Słońce przebywa w Rybach, by 20.03 o godz. 17.58 wejść w Barana, co jest zarazem dniem wiosennego przesilenia (zrównania dnia z nocą), oraz początkiem astronomicznej wiosny. Z Wodnika do Ryb przejdzie Merkury. Z Koziorożca zaś do Wodnika – Wenus. Mars retrograduje w Wadze, Jowisz zaś 07.03 przejdzie z ruchu wstecznego w Raku do ruchu postępowego. Saturn 03.02 wchodzi w ruch wsteczny w Skorpionie. Uran przebywa w Baranie, Pluton zaś w Koziorożcu. Nów Księżyca będzie mieć miejsce dwa razy: 01.03 w Rybach, oraz 30.03 w Baranie. Pełnia zaś będzie mieć miejsce 16.03 w Pannie.

Świat w marcu
 No i mamy Wielkiego Półkrzyża Uran, Pluton, Jowisz ciąg dalszy… Jak już wiemy, Rosja wysłała swoje wojska na Krym, a zatem na teren obcego państwa. Można sobie wyobrazić, że szereg rosyjskich prowokacji, „obrona” mniejszości rosyjskiej na południu i wschodzie Ukrainy doprowadzi do otwartego konfliktu zbrojnego, obalenia obecnych władz, oraz powrotu na czołgach obalonego Janukowycza.

Co nas zatem czeka? Czy za chwilę, po wojnie na Bałkanach, będziemy mieć blisko, dosłownie kilkaset kilometrów od polskiej granicy – a może nawet już za samą granicą – wojnę? Czy 01 marca 2014 w Europie wybuchła wojna? Nie. Otwartej wojny nie będzie. Putin nie rozpęta wojny. Jego celem jest totalna destabilizacja sytuacji na wschodzie i południu Ukrainy, doprowadzenie do politycznego, ekonomicznego, etnicznego chaosu i wewnętrznego konfliktu, wojny domowej, federalizacji Ukrainy, by w rezultacie padł majdan. Rosję bardzo zadowoli również podział Ukrainy na wschodnią (wraz południową) i zachodnią. Putin machnie ręką na zachodnią Ukrainę, gdyż uzyska to, co zamierza – zablokowanie ukraińskiej drogi na Zachód (NATO i UE), a w ostatecznym rezultacie – odzyskanie kontroli na tym obszarze Europy. Rosja zatem będzie prowadzić agresywne gry, a potem będzie czynić pojednawcze gesty. Plan Putina może zatrzymać jedynie stanowcza odpowiedź Zachodu.

Co zatem uczynią Unia Europejska, NATO, Stany Zjednoczone? Niestety, niewiele. Przynajmniej w najbliższych dniach. Retrogradacja Marsa w Wadze, to coś, co dla pacyfistów jest dobrą wiadomością. Mars w Wadze jest słaby, unika konfrontacji, walki, stawia na wygodę, święty spokój, kompromis. Rosyjska interwencja zaczyna się na nowiu Księżyca, który jest w koniunkcji do Neptuna – wszystko w Rybach. Nie należy zatem całej akcji traktować zbyt poważnie. To przede wszystkim gra pozorów, straszak, celowo rozpętywana histeria, panika, sianie lęku, spychanie do defensywy przeciwników Rosji. Putin nie jest aż tak głupi, żeby fundować sobie poważne kłopoty, jakimi byłaby otwarta wojna na Ukrainie i wycofywanie się kapitału z rynku rosyjskiego, problem ze sprzedażą ropy i gazu, zimna wojna z USA i UE, w której Rosja mogłaby ponieść duże straty ekonomiczne. Jednak Putin się przeliczył. Tej batalii nie wygra. Jego szaleńczy, desperacki krok, eskalowanie napięcia obudzi zgnuśniałych, zniewieściałych europejskich polityków, oraz naiwnego w kwestii Rosji prezydenta Obamę.

W horoskopie Federacji Rosyjskiej Pluton wędruje przez Księżyc. Pokazuje to, że Putin jest zdeterminowany, że idzie na całość, że nie liczy się z konsekwencjami. Mroczny, destrukcyjny, przemocowy wpływ Plutona na Księżyc (lud, nastroje społeczne, patriotyzm) budzi jak najgorsze skojarzenia. Stalinowska retoryka w rosyjskiej dumie, która wzywa do wojny, do rozpędzenia ukraińskich band, do przeciwstawienia się wrogom z Zachodu – Putin świadomie rozgrywa nastroje, by lud zjednoczył się wokół swego przywódcy.

Ale dyrekcja Urana przez descendent (partnerstwo, relacje międzynarodowe, dyplomacja) tegoż horoskopu zapowiada odpowiedź płynącą z zagranicy. Wygląda zatem, że ospali, rozleniwieni przywódcy Zachodu przejrzą na oczy i uświadomią sobie, że muszą coś zrobić.

Saturn, który wkroczył na ascendent horoskopu Putina, niejako przymusił go do działania. Aspekt ten jest trudny, nieprzyjemny i często kryzysowy. Jednak sam w sobie – choć dość ciężki – może też przynosić sukcesy. Ale by się to stało, potrzebna jest rozwaga, odpowiedzialność i mądrość. Tego chyba Putinowi zabrakło. Ten sam aspekt ma miejsce w natalnym horoskopie NATO, więc możliwe, że nastąpi jakaś dość wyraźna reakcja paktu. Ale w horoskopie Putina ma miejsce dużo mocniejszy aspekt, który może zrujnować jego ambitne plany. Opozycja Urana do Słońca mocno pokrzyżuje jego przedsięwzięcia, gdyż nieharmonijnie, ostro działający Uran nie wspiera działań stabilizujących, ale uruchamia rewolucje, wstrząsy i dramatyczne zwroty.

Nie mniej ostry, nieprzyjemny, trudny, kryzysowy aspekt ma miejsce w horoskopie III kadencji prezydentury Putina. Jest nim opozycja Saturna do Słońca zaprzysiężenia. Zaczęła się dokładnie w grudniu, gdy rozkręcał się majdan. Powtórkę opozycji Putin zaliczy w lipcu, a trzecie ostanie przejście – w sierpniu.

Nie są to zapowiedzi sukcesów, takich jak w Osetii (Gruzja). Tym razem Putin się przeliczył i zapędził się w kozi róg. Podejmuje nerwowe, agresywne, prowokacyjne działania, na które Zachód musi odpowiedzieć. Konsekwencje działań Putina obrócą się przeciw niemu: zjednoczą Ukraińców wobec zewnętrznego zagrożenia, wzmocnią słabe relacje UE-USA, obudzą z letargu naiwną politykę prezydentury Obamy wobec Rosji, któremu Putin zagrał Snowdenem na nosie, ostudzą potencjalnych inwestorów i biznes, którzy traktowali Rosję jako przewidywalne, normalne państwo. Najbardziej bolesne będą dla Plutona konsekwencje finansowe jego niebezpiecznej polityki. Odpływ kapitału z Rosji, schłodzenie relacji gospodarczych UE-Rosja, większa asertywność europejskich czynników biznesowych w kwestii rosyjskiej polityki gazowej – Putin za chwilę może mieć spore kłopoty. Gdy ostygną patriotyczne nastroje w Rosji, u rosyjskojęzycznych mieszkańców wschodniej Ukrainy i Krymu, gdy Zachód zacznie wreszcie działać, Putin już nigdy nie będzie traktowany jako odpowiedzialny, rozsądny polityk. W okolicach roku 2017-2018 w horoskopie jego prezydentury Uran przekroczy Medium Coeli i zakończy jego rządy, oraz polityczną karierę. Putin strzelił więc sobie w kolano i tę batalię przegra.

Kraj
Dyrekcja Słońca przez Saturna w horoskopie chrztu Polski ma swoje uzasadnienie w tym, co dzieje się za naszą wschodnią granicą. To co się tam dzieje, ma dla nas fundamentalne, kluczowe, niemal strategiczne znaczenie. Tu nie chodzi tylko o możliwość przesunięcia się granic Zachodu na nasze wschodnie rubieże. Kwestia niepodległej, niezależnej, wolnej, nastawionej przyjaźnie na Zachód Ukrainy chroni naszą flankę, stabilizuje pozycję polityczną i ekonomiczną Polski, przenosi nas w spokojne rejony świata. W przypadku wojny na Ukrainie, za naszą wschodnią granicą pojawia się śmiertelne zagrożenie i potężne problemy, które mogą mieć zasadniczy wpływ na sytuację ekonomiczną i geopolityczną Polski. Ten sam aspekt w XVII wieku doprowadził Rzeczpospolitą do upadku, więc nie ma żartów. To zatem czas wielkiego testu dojrzałości polskiej polityki, tego co osiągnęliśmy po 1990 roku, transformacji ustrojowej, naszej wędrówki w stronę zachodnich struktur (Unia Europejska i NATO). Albo saturnowy proces nas umocni, albo zniszczy. Upadek Rzeczpospolitej szlacheckiej miał wiele przyczyn, ale jedną z nich były nasze fatalne cechy: kłótliwość, egoizm, rozbuchane ambicje, zacofanie, prywata elit (magnatów). Polacy wobec tego, co się dzieje na Ukrainie, zjednoczyli się tylko na kilka dni. Jednak ciekawe rzeczy dzieją się w horoskopie polskiej akcesji do NATO. Progresywna i dyrekcyjna wędrówka Słońca przez Jowisza sprawia, że mamy szansę stać się kluczowym liderem i silnym graczem w tym rejonie świata. Ambitne plany reform i inwestycji w polską armię mogą ten prestiż i naszą pozycję wzmocnić. Wygląda zatem na to, że ucichną na jakiś czas wewnętrzne spory polityczne. Oczywiście powrócą one w miarę zbliżania się do terminu majowych wyborów do Parlamentu Europejskiego.

W marcu pogoda może nam sprawić niemiłego psikusa. Nie jest bowiem wykluczony powrót zimy – między14 a 18 marca. Na szczęście będzie dość krótki. Po 20 marca spodziewać się należy mocnego pochodu wiosny.

Gospodarka
Czy kryzys ukraiński będzie mieć wpływ na polską gospodarkę? Bezpośrednio nie. Nie nastąpi żadna wojna handlowa Polski z Rosją. Jesteśmy ważnym odbiorcą rosyjskiego gazu, więc nie dojdzie do zamknięcia granic handlowych. Jednak na giełdzie, oraz na złotym mogą mieć miejsce spore zawirowania – na szczęście stosunkowo krótkie. Bilans miesiąca będzie optymistyczny. Warszawska giełda zacznie się coraz mocniej rozkręcać. Wskaźniki gospodarcze za poprzedni miesiąc, a zarazem prognozy ekonomistów na marzec, będą wyśmienite.