Proroctwo papieskie

Komentatorzy, dziennikarze i analitycy ekscytujący się abdykacją papieża Benedykta XVI, ich okolicznościami, zakulisowymi grami watykańskich dygnitarzy, bezwzględną walką o władzę i wpływy w Stolicy Piotrowej, rzadziej zadają dużo ważniejsze i ciekawsze pytania dotyczące przyszłości instytucji papiestwa, oraz całego Kościoła Katolickiego. Na ten temat istnieją dwa całkowicie wykluczające się poglądy. Pierwszy – katolicki i instytucjonalny. Katoliccy komentatorzy nadmieniają, że pogłosek na temat upadku Kościoła, kryzysu, przemijania było już wiele. Kościół zaś od samego powstania właściwie jest w kryzysie, na jakimś rozdrożu, gdyż taka jest natura wiary, ale trwa i trwać będzie wiecznie, aż do paruzji, czyli ponownego przyjścia Chrystusa na ziemię.

http://youtu.be/l0dfZ1DLR_s

To zaś, co się dzieje (kryzys wiary, laicyzacja, spadek powołań, afery pedofilskie i finansowe), to jeden z wielu momentów w skomplikowanych dziejach Kościoła, z którego to kryzysu Kościół wyjdzie wzmocniony i silny. Zwłaszcza kościelni konserwatyści, nastawieni antysoborowo fundamentaliści, w ramach równie mocno konserwatywnych rządów Ratzingera – nie przyjmują do wiadomości istnienia problemu. Jeśli on jest – to na zewnątrz w postaci ataku lewicowych intelektualistów, żądnych sensacji mediów, wrogów Kościoła, którzy wymyślili afery pedofilskie, a najgorszy jest wpływ Szatana, który dostał się aż do samego serca Kościoła.

Całkowicie przeciwna jest wizja zagorzałych antyklerykałów, religijnych sceptyków i ateistów. Dla nich religia katolicka, a zwłaszcza instytucja Kościoła, jest upadającą i przemijającą skamieliną. Koniec Kościoła zaś jest bliski. Znany polski religioznawca Tadeusz Margul napisał książkę „Tanatologia religii”, czyli opis tego, jak umierały religie. Gdyż badania religioznawcze są bezlitosne. Religie powstają, sięgają rozkwitu, potem się instytucjonalizują, kostnieją, a potem upadają, znikają lub mocno się przeobrażają w zupełnie nowe religie. Wszystkie bez wyjątku. Trudno zatem, by chrześcijaństwo było z tych praw wyłączone.

Co na to astrologia? Po decyzji Benedykta XVI zaczęto przypominać różne proroctwa i przepowiednie dotyczące przyszłości Kościoła. Najciekawsze jest jednak to, że jedno z tych proroctw pochodzi od… obecnego papieża, a w 1969 roku znanego już teologia Josepha Ratzingera. Twierdził on, że wspólnotę kościelną czeka poważny wstrząs, w wyniku którego Kościół odzyska bardziej duchowy wymiar, nie będzie flirtować – jak się wyraził prelegent – z żadną opcją polityczną. Zgodnie z tą wizją Kościół będzie dużo mniejszy, ubogi i stanie się Kościołem najbiedniejszych. Papież przestrzegł też, że ludzie uświadomią sobie, ze ich egzystencja oznacza „nieopisaną samotność”, a zdając sobie sprawę z utraty z pola widzenia Boga, odczują grozę własnej nędzy.

Proroctw związanych z przyszłością Kościoła jest zresztą wiele. Proroctwo Malachiasza, Nostradamusa, Piusa X. Najbardziej jednak III tajemnica fatimska. Szczególnie interesujący jest jej fragment dotyczący losów samego papieża i w rezultacie całego Kościoła… Ojciec Święty przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni Biskupi, Kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji.

Wizję tę interpretuje się jako zapowiedź zamachu na papieża, który miał miejsce w 1981 roku. Proroctwo to – wg poleceń Maryi – należało ogłosić niebawem po ich przekazaniu papieżowi, a miało to miejsce w 1917 roku. Kolejni papieże utajniali treść tych proroctw, aż do momentu ich publikacji przez Jana Pawła II – tyle oficjalna wersja. Jednak trzeba być naiwnym, by wierzyć w tę kościelną opowieść. Jeśli III tajemnica fatimska miała mówić o tragicznych losach papieża i Kościoła, a zarazem miała być to wizja końca świata, to nie ma najmniejszego powodu, dla którego proroctwo to miałoby być ukrywane. Chrześcijaństwo zostało zbudowane na heroizmie, męczeństwie, bohaterstwie pierwszych wyznawców Chrystusa. Kościół nie miał żadnego powodu, by ukrywać ten męczeński, tragiczny, ale chwalebny – z punktu widzenia zbawczego – los papieża i Kościoła. Papież ginący pod gradem kul? Wszedłby do panteonu wielkich katolickich męczenników i świętych, którzy oddali życie za wiarę. Jeśli bowiem prześledzimy katolicką soteriologię, to millenarystyczna apokaliptyka jest obecna w katolickiej nauce od właściwie początków Kościoła. Walka dobra ze złem i chrześcijańska ofiara męczenników są niemal wpisane w dzieje Kościoła. Koniec świata, walka na polach Armagedonu, Wielka Bestia, zło, które ma się umocnić przed Sądem Ostatecznym – to dobrze znane obrazy w dziejach Kościoła, a prorockie piśmiennictwo jest pełne tego typu opowieści. Co zatem tak przerażało kolejnych papieży, że ukrywali tę tajemnicę? Najprawdopodobniej coś, czego oficjalnie nie ujawniono. Tragiczne losy Kościoła i papieża to mógł być zaledwie fragment innej, dużo bardziej strasznej historii. Od dłuższego czasu krążyły alternatywne wersje III tajemnicy fatimskiej. Nie były to tak naprawdę wizje końca świata, ale totalnego upadku Kościoła – moralnego, politycznego, obyczajowego, formalnego. Właściwie jego końca, do którego doprowadzić miała zgnilizna moralna i zepsucie. Żaden z papieży nie miał odwagi wyjawić przepowiedni, w której tak naprawdę jest mowa o końcu Kościoła, nie zaś końcu świata. Koniec ten nie jest wcale chwalebny, męczeński, święty. Przeciwnie. To wizja przypominająca to, co oglądali pierwsi chrześcijanie w rozpustnym Rzymie, który musiał upaść ze względu na to moralne zło, oraz to co widzieli prości żydowscy koczownicy po wzięciu ich do niewoli babilońskiej, gdzie ujrzeli bogactwo, przepych i rozwiązłość, o jakiej nikomu się nie śniło. Czytając prorockie księgi, apokalipsę janową, gdzie jest mowa o upadku wielkiej nierządnicy (Babilonu i Rzymu) nie ma wątpliwości, że jak to w księdze Hioba jej bohater mówił: „spotkało mnie to, czegom się bał…” (Job 3,24).

Abdykacja Benedykta XVI

Czy horoskop dymisji papieża Benedykta XVI jest tylko jednym z wielu sensacyjnych, ale jednak epizodów, których było wiele w dziejach Kościoła? Może jednak jest to jakiś znak, zapowiedź pewnego procesu? W dziejach Kościoła bowiem tylko raz papież dobrowolnie (choć i tu nie ma takiej pewności) ustąpił ze swojego urzędu, a był nim Celestyn V, który w XIII wieku zrezygnował z piotrowego tronu. Inni albo umierali śmiercią naturalną, mordowano ich lub pozbawiano siłą urzędu. Mamy zatem do czynienia z niezwykłym wydarzeniem. I jakkolwiek katoliccy publicyści nie chcieliby się zachwycać nad tą decyzją, ma ona tragiczne, fatalne, ponure przyczyny. Jakie? O tym właśnie powie nam horoskop dymisji papieża. Horoskop ten należy również traktować, jaką wizję przyszłości Kościoła po Benedykcie XVI. Papież oficjalnie zrzeka się urzędu 28 lutego o godzinie 20.00. Od razu zwraca uwagę obsada dwóch pokoleniowych planet – Plutona przy Imum Coeli, oraz Urana przy descendencie. IC to dół horoskopu, jego trzewia, wnętrze, poczucie bezpieczeństwa, rodzina, korzenie, stabilność i równowaga. Obecność Plutona na IC przypomina umieszczoną pod podłogą bombę zegarową lub zbudowany w nieodpowiednim miejscu dom, jak elektrownia w Fukusimie. Coś, co ma wpisane w swoją przyszłość dramatyczną zmianę, katastrofę lub ciężki kryzys. Nie mniej dramaturgiczna jest obecność Urana na descendencie, który w horoskopach mundalnych (politycznych) symbolizuje sąsiedztwo, dyplomację, stosunki międzynarodowe, partnerstwo, sojusze i traktaty. Uran to rewolucja, gwałtowny zwrot, radykalny przełom. Watykan, a zarazem cały Kościół musi się więc szykować na masowe apostazje, bunty, schizmy, ostre konflikty między kościelną centralą a prowincją, czyli władzami kościelnymi w poszczególnych państwach. Pamiętajmy przy okazji, że Pluton z Uranem znajdują się w stacjonarnej trzyletniej kwadraturze, która jest – nomen omen – piekielnie mocna. Kwadratura ta nałożyła się na horoskop dymisji papieża, co przyniesie fatalne konsekwencje. Nie będą nimi próby reform lub szukanie rozwiązań. Przeciwnie. Wybrany zostanie najprawdopodobniej włoski konserwatysta, a nie żaden postępowy, posoborowy kardynał. Trzeba też przy okazji przypomnieć, że „pancerny kardynał” jak opisywano Ratzingera, który był prefektem watykańskiej inkwizycji i urzędu tropiącego wszelkie odchylenia i nieprawomyślność (kongregacja do spraw doktryny i wiary), wcześniej był jednym z największych entuzjastów zmian wprowadzanych w trakcie II Soboru Watykańskiego, w którym brał czynny i aktywny udział, jako kościelny reformator i otwarty intelektualista. Przeszedł więc Ratzinger długą drogę od popierającego reformy katolickiego intelektualisty wraz z najwybitniejszym teologiem XX wieku Karlem Rahnerem, oraz znanym katolickim dysydentem Hansem Küngiem, do betonowego konserwatysty i reakcjonisty flirtującego z odrzucającymi reformy soborowe lefebrystami. Niezwykle mocna jest też obsada żywiołu wody w horoskopie dymisji (10 na 18 możliwych punktów), przy bardzo słabej ziemi i ogniu. Wygrała zatem iluzja, odwołanie się do wiary, ucieczkowe, lękowe myślenie – tak typowe dla wody. Ogień – czyli odwaga, zdecydowanie i siła, a także ziemia – czyli konkretne rozwiązania, praca, reformy – są w odwrocie. Nie będzie żadnych reform w Kościele. Przyjdą one z zewnątrz i oddolnie w postaci coraz większej kontestacji i protestów. Co je spowoduje? Zerowa, czyli absolutnie dokładna, koniunkcja Wenus z Neptunem w Rybach sprawia, że drugą reformację, jaka będzie mieć miejsce w Kościele, nie przeprowadzą mężczyźni: Hus, Luter i Kalwin. Przed nami bowiem wielka feministyczna rewolucja, ale nie tyle w postaci buntu lewicowych aktywistek, ile będzie to ruch żarliwych, oddanych, niezwykle mocno religijnych i wierzących kobiet, bo taki jest charakter koniunkcji Wenus z Neptunem w Rybach. Kobiecy bunt, kobieca siła, kobieca duchowość i religijność, kontestacyjna aktywność zakonnic i żeńskiego laikatu. Kościół Katolicki zacznie spłacać swoją karmę – dwa tysiące lat traktowania kobiety, jako grzesznego, nieudanego dzieła Bożego, z diabelskimi skłonnościami i sympatiami. Ten świat męskich oprawców milionów kobiet prześladowanych, palonych na stosach, maltretowanych i poniżanych musi odpokutować swoje winy, poddać się, prosić o wybaczenie. Dojdą do tego afery obyczajowe, o jakich nawet nie mamy w tej chwili pojęcia i zasadnicze zmiany seksualnej etyki Kościoła. Kwadratura Księżyca do Plutona sprawia, że to o czym do tej pory pisały media, to zaledwie wstęp do tego, co się będzie wkrótce działo. Radykalny bunt przeciw celibatowi, wzrastająca rola kobiet, ujawnianie się kolejnych ofiar seksualnej przemocy będzie prawdziwym wstrząsem dla Kościoła – także w Polsce. I chyba miał rację ówczesny skromny profesor teologii – Joseph Ratziner, że Kościół straci swoją potęgę, władzę i posiadanie. Stanie się dużo mniejszy, bardziej duchowy, empatyczny i wrażliwy, taki jaki był przez pierwsze trzy wieki chrześcijaństwa, nim w wydanym przez cesarza Konstantyna Wielkiego edykcie mediolańskim w 313 roku chrześcijanie z prześladowanej grupy sami zaczęli prześladować innowierców i pogan, i stworzyli największą, najpotężniejszą, najbardziej rozległą i powszechną religię w dziejach ludzkości.

Niebo w marcu
Słońce przebywa w Rybach, by 20.03 o godzinie 12.02 wejść w znak Barana, co zarazem oznacza początek astronomicznej wiosny i jest momentem wiosennego zrównania dnia z nocą. Z Ryb do Barana przejdzie także Wenus i 12 marca – Mars. W Baranie przebywać będzie także Uran. W Rybach zaś Merkury i Neptun. Jowisz znajduje się w Bliźniętach, Saturn retrograduje w Skorpionie, Pluton zaś wędruje przez Koziorożca. Nów Księżyca będzie mieć miejsce 11.03 w Rybach. Pełnia zaś 27.03 w Wadze.

Świat w marcu
Po w sumie dość spokojnych pierwszych dwóch miesiącach roku czeka nas prawdziwy spektakl dramaturgicznych wydarzeń. Mamy bowiem do czynienia w marcu z niezwykle dynamicznym, ostrym i mocnym układem półkrzyża, który utworzy się w okolicach pełni Księżyca 27.03. Uran z Marsem i Słońcem w Baranie, naprzeciw Księżyc w pełni w Wadze, a w kwadraturze do tych planet Pluton w Koziorożcu. Sam ingres Marsa w Barana – znak swojego władztwa – i to jeszcze wtedy, gdy Słońce jest w Baranie! – na pewno nie wróży spokoju i pokoju. Mars nabrał mocy po pacyfikującej jego agresję wędrówce przez Ryby w lutym. 12 marca wkracza w Barana, co sprawia, że na świecie się mocno zagotuje. Przed nami zatem jeden z najbardziej dynamicznych, a zarazem dramaturgicznych miesięcy tego roku.

Papieska dymisja to tak naprawdę wstęp do marcowej zawieruchy, która przetoczy się przez świat, a więc konklawe i wybór następcy Benedykta XVI. Nie oczekujmy żadnej sensacji, odważnego, śmiałego gestu kardynałów wobec wyzwań, przed którymi stoi Kościół. Nie będzie długiego, burzliwego konklawe. Wybrany zostanie szybko i dość jednogłośnie włoski tradycjonalista, przewidywalny aparatczyk, który postawi na zachowanie status quo. Jednak wybór ten zamiast uciszyć dyskusje rozpali je do czerwoności. Dla wielu ludzi Kościoła i katolików będzie to początek wyjątkowo emocjonujących i gorących dysput, które totalnie zaskoczą zachowawczą większość w Kościele.

Nie tylko jednak Europa, Watykan i papieskie konklawe będzie przyciągać uwagę światowych mediów i komentatorów. Gorąco zrobi się w Azji, zarówno na Bliskim, jak i na Dalekim Wschodzie. W horoskopie Izraela Pluton rozpoczyna wędrówkę przez Punkt Szczęścia i może rozbudzić militarystyczne zapędy, oraz zachęcać do wojskowych interwencji, zarówno w kwestii relacji z Palestyńczykami, jak i Iranem. Bardzo ostre układy pojawiają się w horoskopach Iraku. W horoskopie dynastii Haszymidów dyrekcyjny Pluton wchodząc na dół horoskopu, oraz Słońce w opozycji do Neptuna w horoskopie niepodległości – obalenia Huseina – to niebezpieczeństwo wybuchu ostrego konfliktu o charakterze narodowościowym i religijnym. Na Dalekim zaś Wschodzie ciekawa sytuacja robi się w Chinach, które właśnie w marcu mają wyłonić nowe władze KPCh. Opozycja Urana do Słońca sprawia, że przejmowaniu władzy przez nową ekipę może towarzyszyć jakiś duży wstrząs, afera, katastrofa lub bunty, które popsują propagandowy wydźwięk tej delikatnej operacji. Ale jeśli zerkniemy na horoskopy Japonii, stanie się to zrozumiałe. W horoskopie rewolucji Meiji z 1868 roku Jowisz wkraczając na ascendent niezwykle mocno obudzi nacjonalizm, oraz ambicje japońskich polityków. Jeszcze mocniej widać to w horoskopie powojennej konstytucji z 1947. Opozycja Saturna do Słońca sprawia, że w relacjach japońsko-chińskich zrobi się szalenie niebezpiecznie, co może doprowadzić do gorącej wojny ekonomicznej między oboma mocarstwami, oraz zimnej – militarnej, choć gorącego wariantu też wykluczyć się nie da. W Japonii do władzy powróciła prawica, a w Chinach nowa władza będzie chciała pokazać siłę, więc konflikt jest nieuchronny. Dodatkowo w horoskopie Korei Północnej Jowisz wkracza na ascendent, więc kolejny potomek Kimów zechce zdyskontować swój sukces, którym była przeprowadzona w lutym podziemna eksplozja bomby atomowej. Rozpychając się w polityce Drogi Szanowny Przywódca – Kim Dzong Un – chce zwrócić na siebie uwagę.

Niebo w marcu 2013Znów gorąco zrobi się na Starym Kontynencie. I choć generalnie kryzys na łonie Unii Europejskiej raczej należy uznać za zakończony, a raczej odłożony w czasie, to poszczególni członkowie UE mogą mieć w marcu spore kłopoty. Dotyczy to zwłaszcza Francji, która zaliczy spory wstrząs polityczny, międzynarodowy i ekonomiczny. Saturn w kwadraturze do Słońca horoskopu chrztu Chlodwiga, oraz Uran na descendencie horoskopu Rewolucji Francuskiej, zapowiadają potężne zawirowania w mateczniku Unii. Francja musi się liczyć z groźbami obniżenia ratingu gospodarczego, gdyż wyniki francuskiej gospodarki będą marne. Dojdą do tego jeszcze uwikłania związane z francuską interwencją w Mali, zagrożenia związane z uaktywnieniem się islamskiego terroryzmu lub jakiś ostry spór międzynarodowy. Identyczna sytuacja zapowiada się w horoskopie Zjednoczonego Królestwa. Wielką Brytanię, mimo sukcesu premiera Camerona w ramach budżetowych negocjacji, czekają poważne kłopoty ekonomiczne, konieczność reform, zmian, oraz dalsze awantury w relacjach z UE. Zdecydowanie lepiej zapowiada się sytuacja u naszych zachodnich sąsiadów. Trygon Jowisza do Słońca horoskopu zjednoczenia Niemiec to niezwykle optymistyczny sygnał dla niemieckiej gospodarki, która choć i tak całkiem nieźle przeszła przez światowy kryzys, to jednak mocno zwolniła. Marzec przyniesie znakomite wyniki, nowe zamówienia i skok eksportu, co oczywiście będzie mieć również pozytywne znaczenie dla Polski.

Niepokój czeka Ukrainę, gdzie wchodzący na ascendent horoskopu niepodległości Neptun sygnalizuje kolejne próby podporządkowywania sobie ukraińskiej sceny politycznej przez Moskwę. Oczywiście głównym argumentem, który zawsze był w takich okolicznościach używany to gaz – któremu patronuje właśnie Neptun. Paradoks polega na tym, że Janukowycz, który uważany jest za rzecznika rosyjskich interesów zacznie się mocno im stawiać. Dyrekcyjna Wenus w koniunkcji z Plutonem w jego horoskopie, to znak, że zamarzy mu się rola, jaką w Rosji odgrywa Putin, czyli bycie swoistym carem samodzierżawcą, co jednak mu się nie uda do końca. Na Węgrzech zaś sypać się zaczną twarde rządy Orbana. Neptun wkraczający na MC horoskopu powstania 56 może sprawić, że Węgrzy zaczną się buntować przeciwko jego polityce.

Kraj
Wbrew temu, czego chcieliby dziennikarze i opozycja, w polskiej polityce nic szczególnego się nie wydarzy. Nie będzie żadnego przełomu lub rewolucji, nie ma mowy o rozpadzie Platformy Obywatelskiej, nie zrezygnuje z władzy nad Prawem i Sprawiedliwością Jarosław Kaczyński, a nowe lewicowe ugrupowanie Europa Plus nie odegra żadnej istotnej roli. Jej frontmen – Aleksander Kwaśniewski szybko straci zapał do tej inicjatywy. Jowisz na dole jego horoskopu raczej zachęca do szukania świętego spokoju i zarabiania pieniędzy, a nie do ciężkiej walki o władzę.

Marzec może być dużo spokojniejszy, niż dwa pierwsze miesiące roku. Jowisz w trygonie do Księżyca horoskopu chrztu Polski sprawia, że nawet groźba strajku powszechnego na Śląsku, który chce zorganizować popierająca PiS Solidarność, nie przyniesie spodziewanego rezultatu. Przewodniczący Solidarności Piotr Duda tak naprawdę chce sobie przygotować miejsce do walki o władzę na prawicy po odejściu Jarosława Kaczyńskiego, które jak wiemy, nie nastąpi zbyt szybko. Ale to nie jest dobry czas dla rządu Tuska. Neptun w opozycji do Marsa w horoskopie II kadencji sygnalizuje dalszy spadek poparcia dla rządu i jego przedstawicieli. Możliwe, że ostatnie roszady będą miały dalszy ciąg lub dojdzie do jakiegoś zamieszania, skandalu lub afery, która znów kogoś wymiecie. Sam Tusk, mimo ewidentnego sukcesu w Brukseli, nadal jest jeszcze pod wpływem dyrekcyjnego Neptuna na ascendencie, więc bardziej się będzie koncentrować na walce ze spiskującymi Schetyną i Gawinem, niż na brylowaniu na scenie krajowej i międzynarodowej. Dużo lepszy, niż ostatnio, czas czeka Jarosława Kaczyńskiego. Tranzytujący Jowisz na Merkurym w jego horoskopie sprawia, że Kaczyński dość dobrze sobie poradzi z ewidentną porażką, jaką będzie wotum nieufności dla rządu i próba powołania nowego premiera Glińskiego. Kaczyński przejdzie do porządku nad tym niepowodzeniem i szybko wymyśli nowe inicjatywy, najprawdopodobniej związane z kolejnymi obchodami smoleńskiej katastrofy. Jednak jest jeden temat, który rozpala emocje i wywołuje silne namiętności polityczne. To kwestia związków partnerskich. W horoskopie VII kadencji sejmu wchodzący na jego górę (MC) Saturn sprawia, że ta z pozoru porządkująca ustawa będzie początkiem wielkiej rewolucji obyczajowej w Polsce, która będzie miała podstawy instytucjonalne. Nie bez racji zatem argumentują konserwatyści, że ustawa o związkach partnerskich jest początkiem lawiny, która wywróci tradycyjny ład, porządek obyczajowy i uświęcony wizerunek rodziny. Ten proces jest nieuchronny i będą kolejne kroki, rozłożone na okres mniej więcej 12-15 lat, gdy dojdziemy do poziomu ustawodawstwa w tej materii takiego, jaki ma miejsce w najbardziej liberalnych krajach europejskich.

Gospodarka
Zapowiedź agencji ratingowej Fitch o przypuszczalnym podniesieniu ratingu Polski nie jest niczym zaskakującym. Paradoksalnie, gdy polska gospodarka znajduje się w jednym z najtrudniejszych od blisko 20 lat momentów, co związane jest z wędrówką Saturna przez dół horoskopu Polski (Imum Coeli i IV dom), oraz w opozycji do Słońca, dostajemy taki sygnał zaufania. Kryzysowe działanie Saturna ma bowiem dwa oblicza. Bolesne i przykre – wzrost poziomu bezrobocia, spadek wzrostu PKB, bankructwo firm budowlanych. Ale tradycyjnie Saturn to planeta porządku, reform, struktur, reorganizacji, dyscypliny, oszczędności, konsolidacji. Jeśli w trakcie jego aktywności właśnie na te kategorie stawiamy, zawsze jest za to nagroda. Gdybyśmy powiększali dług, pakowali pieniądze w pseudo rozkręcanie gospodarki, wydawali je na populistyczne prezenty dla ludu, sytuacja byłaby teraz tragiczna, porównywalna do tej na Węgrzech, w Portugalii lub nawet w Grecji. Rygoryzm Saturna powoli słabnie, więc nic dziwnego, że z zagranicy dochodzą do nas dobre wieści. Rosną zamówienia, eksport, handel i produkcja w USA, w Niemczech i w Azji. A zatem już w połowie roku gospodarka zacznie się rozkręcać. Fantastyczne wieści z UE dotyczące nowego unijnego budżetu – niezwykle dla nas korzystnego, nie powinny jednak usypiać czujności. W horoskopie polskiej akcesji do UE Saturn po raz drugi tworzy opozycję do Słońca. Są zatem jakieś poważne haczyki i zagrożenia, związane z unijnymi funduszami i ustawami. Bezwzględna, agresywna, bezceremonialna aktywność rosyjskiego wywiadu, który lobbuje za zakazem wydobywania gazu łupkowego na obszarze UE to nie żarty. Polska, mimo że jest w najlepszym od pięciuset lat momencie swojej historii, tak naprawdę stoi przed dużo większą szansą na osiągnięcie pozycji prawdziwej potęgi ekonomicznej, bycie czołowym europejskim graczem w skali najbliższych 20-30 lat. Rosyjskie służby mogą tę ekspansję zablokować. Zeszłoroczna opozycja Plutona do Marsa (ostatni raz miała miejsce w czasie pierwszego rozbioru Polski!) to kolejna próba osłabienia naszej pozycji, co 250 lat temu Rosji udało się znakomicie. Sponsorowanie filmów o zagrożeniu gazem łupkowym, wspieranie organizacji ekologicznych, lobbing w parlamencie europejskim, straszenie, manipulacje, korupcja polityczna. Rosjanie nie powstrzymają się przed żadnym krokiem. Jednak perspektywa zarobienia w ciągu najbliższych 30 lat 2 bilionów złotych powinna być dla Polski argumentem, dla którego poświęcimy wszystko. W marcu polski złoty nadal będzie przechodzić przez fazy gwałtownego osłabiania i wzmacniania. Jednak właściwie nie należy się spodziewać jakiejś stałej tendencji, czyli tak naprawdę dominować będzie trend boczny. Ostrzejsze spadki czekają nas w okresie kwiecień-maj, oraz pod koniec roku. Na giełdzie marzec zapowiada się marnie. Przeważać będą spadki. Duże odbicie szykuje się od maja.