Po co nam kryzys?
Pytanie nieco prowokacyjne, gdyż mało kto cieszy się z tego, że światowa gospodarka chwieje się w posadach, że bankrutują firmy, że ludzie lądują na bezrobociu, z przerażeniem myślą o swoich kredytach, tracą oszczędności – niekiedy całego życia. A jednak, ten kryzys ma swój sens, co więcej, jest konieczny i niezbędny! Oczywiście kwestie typowo makroekonomiczne, jak nadmierne zadłużanie się amerykańskiego konsumenta, nierozważna polityka pieniężna banków centralnych, hazardowa ruletka banków inwestycyjnych, spekulacyjne bańki giełdowe – to wszystko leży u podstaw światowego kryzysu. Dochodzą do tego typowe cykle koniunkturalne, które są czymś naturalnym i od czasów Biblii dobrze znanym (siedem lat tłustych i siedem chudych), co sprawia, że gospodarka światowa co jakiś czas wpada w recesję, że co jakiś czas pojawiają się megakryzysy, jak ten z lat 30-tych XX wieku. Nie ma też wątpliwości, z czym zgadzają się liczni ekonomiści i analitycy, że kryzysy mają również pozytywne konsekwencje.

Oczyszczają rynek z patologicznych, chorych, słabych organizmów, wstrzymują nadmierny, niezdrowy rozwój, który prowadzi do nadużyć, inflacji, szkodliwych spekulacji, rabunkowej eksploatacji dóbr naturalnych, co przyczynia się do skażenia środowiska, itd. Jednak obecny kryzys ma inny, dużo głębszy wymiar, z którego większość ekonomistów nie zdaje sobie sprawy. Każdy kryzys pozostawia po sobie ofiary, ludzkie tragedie i nieszczęścia. Pozostawia także różnego rodzaju trwałe ślady, zamyka pewne etapy, otwiera nowe. Kryzys lat 30-tych przyniósł modę na państwowy interwencjonizm w stylu: roboty publiczne Roosevelta, Hitlera i Mussoliniego, brytyjski keynesizm (od J. M. Keynes’a). Kryzys naftowy lat 70-tych przyniósł dywersyfikację źródeł zaopatrzenia w ropę, oraz zwycięstwo liberalno-konserwatywnej myśli ekonomicznej (Reagan w USA i Thatcher w Wlk. Brytanii). Kryzys dotcomów z 2001 roku doprowadził do większej przejrzystości spółek giełdowych i wprowadzenia bardziej rygorystycznych mechanizmów kontrolnych, co i tak nie uchroniło USA przed gigantyczną aferą Ekronu i WorldComu. Co jednak pozostawi po sobie obecny kryzys? Wydaje się, że będzie mieć on dużo większe konsekwencje, niż można by początkowo przypuszczać. Większość analityków i komentatorów nie zauważa, że kryzys, który zaczął się w połowie 2007 roku dramatycznymi spadkami na światowych giełdach, prowadzi nas ku zupełnie nowej ekonomiczniej rzeczywistości. Tradycyjne modele makroekonomiczne koncentrują się na twardych wskaźnikach: wzrost PKB, inflacja, stopy procentowe, poziom bezrobocia, bilans handlowy – eksport/import itd. Jednak z punktu widzenia astrologii mamy do czynienia z dużo głębszym i dalekosiężnym procesem przeobrażeń, w którym stary i dobrze nam znany świat odchodzi w przeszłość. Ten kryzys, jak każdy, oczywiście minie, znów wzrośnie produkcja, handel itd. Ale w obecnym kryzysie „chodzi” o coś zupełnie innego, dużo ważniejszego, o dużo bardziej fundamentalnym wymiarze. Jesteśmy bowiem na progu Ery Wodnika, co sprawia, że totalnemu przewartościowaniu ulegną wszystkie dziedziny i obszary życia – w tym ekonomia. To zapowiedź zmierzchu korporacjonizmu, czyli niezwykle niszczącego, destrukcyjnego systemu ekonomicznego, w którym budżety koncernów były większe niż budżet sporego państwa. W pewnym sensie antyglobaliści odniosą sukces, ale nie będzie to zwycięstwo lewicowej, marksistowskiej myśli spod znaku Chomskiego i Baumana, ale sukces liberalnej, wolnorynkowej idei Wodnika. Zmierzamy ku czemuś, co wydaje się całkowitą mrzonką – do gospodarki, w której najważniejszy jest człowiek, jego szczęście, duchowość, rozwój, kreatywność i harmonia. Ten kres wilczego kapitalizmu wcale nie oznacza końca wolnego rynku. Dokładnie przeciwnie – to równoczesne odwołanie się do idei Adama Smitha, które znajdą porozumienie z duchowymi ideami Ery Wodnika. Potrzeby ekonomiczne i gospodarcze nie będą napędzane chciwością, gdyż każdy będzie mieć to, co chce. Na dużych obszarach świata zachodniego ludzie stracą lękowe motywacje do zarabiania pieniędzy. Dużo ważniejsza będzie kreatywność, osobisty rozwój, wysoko wyspecjalizowane usługi, produkty i dobra podnoszące jakość życia, co przerwie pusty, smutny konsumpcjonizm. Ten „humanistyczny” kapitalizm to wcale nie aż tak odległa perspektywa. Pewne jego zręby są już widoczne, społecznościowe portale internetowe, samoorganizujące się struktury społeczno-ekonomiczne, alternatywne dla korporacji, działające poziomo organizmy gospodarcze, informacyjne, media, np. marketing bezpośredni, który wyprze nawet powszechnie znienawidzone wielkie banki i koncerny finansowe.

Niebo w marcu
Słońce przebywa w znaku Ryb, by 20.03 o godz. 12.45 wejść w znak Barana, co zarazem jest momentem wiosennego zrównania dnia z nocą i początkiem astronomicznej wiosny. W znaku tym ruchem wstecznym porusza się Wenus. Od Wodnika po Barana przemierzy zodiak Merkury. Mars wraz z Jowiszem i Neptunem znajdują się w Wodniku. 15.03 Mars wejdzie z znak Ryb, gdzie znajduje się Uran. Saturn jest w retrogradacji w Pannie. Pluton znajduje się w Koziorożcu. Pełnia Księżyca będzie mieć miejsce 11.03 w Pannie, nów zaś 26.03 w Baranie.

Świat w marcu
Przed nami kolejny trudny, ciężki, pełen lękowych informacji i emocji miesiąc. Przełoży się to na rynki finansowe, giełdowe notowania i kursy, ale też będzie mieć swoje konsekwencje polityczne i społeczne. Najgorszy czas to pierwsze dwa tygodnie marca. Między 05 a 15 marca będzie mieć miejsce seria niebezpiecznych i ciężkich układów. W pierwszej dekadzie miesiąca Mars utworzy koniunkcję z Neptunem w Wodniku, co przyniesie całą falę przyrodniczych anomalii, gwałtowne wydarzenia pogodowe: huragany, powodzie i trzęsienia ziemi. W Europie przynieść to może powrót zimy, ale też szybką ofensywę  bardzo ciepłej pogody. Zmienność i szaleństwa natury dadzą się nam w marcu mocniej niż zwykle. Jeszcze intensywniej będzie to zauważalne na pełni Księżyca, która nałoży się na opozycję Saturna i Urana w pasie Panna – Ryby. Nie jest to dobry zwiastun dla światowej gospodarki. Przed nami kolejna fala fatalnych wiadomości, które mogą pogrążyć giełdy i rozpocząć serię dramatycznych bankructw, zwolnień i pogorszenia wskaźników makroekonomicznych. Nie Niebo w marcu 2009jest wykluczone, że będzie to najgorszy moment w erze światowego kryzysu, a więc jego dno. Cały czas bowiem jesteśmy pod wpływem ciężkiej opozycji Saturna z Uranem, której bolesną odsłonę niemal cały świat doświadczył w lutym, a Polska – poprzez gwałtowny spadek wartości złotego w stosunku do innych walut. Bardzo złe wieści popłyną z USA. Między marcem a grudniem Pluton utworzy opozycję do Wenus w horoskopie Niepodległości. Jest to zatem zapowiedź, że tak naprawdę najgorsze wieści dla USA dopiero przed nimi. Będzie to zatem niezwykle trudny rok dla Stanów, co sugeruje, że gaszenie pożaru ekonomicznego drukowaniem dolarów to najgorsze, co USA może sobie zafundować i co nie przyniesie żadnego pozytywnego efektu. Poprawa sytuacji w Stanach będzie mieć miejsce dopiero późną jesienią. Jeszcze gorsze układy mają miejsce w horoskopie Unii Europejskiej – horoskopie Traktatu z Maastricht. Kwadratura progresywnego Słońca do Saturna, a na przełomie 2009/2010 koniunkcja z Plutonem to niezwykle poważne niebezpieczeństwo dla UE. Jeśli na łonie Unii nie pojawi się silny reformatorski duch, to UE zmierza ku rozpadowi i kryzysowi, z którego już jako wspólny twór się nie podniesie. Ale to oznacza, że lata 2009-2010 będą bardzo złe dla gospodarki unijnej. Wszyscy starzy członkowie UE doświadczą kryzysu, recesji, poważnych zawirowań bilansów i budżetów. Dodatkowo protekcjonistyczne zapędy prezydenta Francji Sarkozego i całkowicie nieskuteczna interwencja finansowa w przemysł starych członków UE mogą wpędzić ten obszar gospodarczy w wieloletnią recesję, która skończyłaby się dużo szybciej, gdyby postawiono na liberalne, prawdziwie wolnorynkowe rozwiązania i reformy. Zaostrzać się będzie sytuacja również w Rosji, gdzie społeczeństwo coraz mocniej zacznie doświadczać bolesnych konsekwencji kryzysu. Dla gospodarki, przemysłu, obronności i ekspansjonistycznych planów Putina to gwóźdź do trumny. Z każdym miesiącem jego pozycja będzie słabnąć, a on będzie musiał zrezygnować z funkcji premiera, co stanie się być może już w tym, lub w 2010 roku. O powrocie na urząd prezydencki może zapomnieć. Pozorny spokój i stabilizacja w Chinach to efekt wyłącznie partyjnej propagandy. Chiny najpóźniej dopadnie kryzys, ale będzie on mieć potężne konsekwencje polityczne wraz z odejściem dotychczasowej ekipy narodowych komunistów. Pierwsza połowa marca to także bardzo gorący politycznie czas, gdzie dochodzić będzie do gwałtownych sporów, konfliktów zbrojnych i zamachów terrorystycznych. Do tematów makroekonomicznych i gospodarczych będziemy jeszcze wielokrotnie wracać, analizując horoskopy waluty euro, franka, oraz kosmogramy najważniejszych gospodarczo i politycznie państw.

Kraj
To będzie bardzo trudny, być może najgorszy miesiąc w tym roku dla Polski. Musimy się liczyć z fatalnymi danymi płynącymi z gospodarki. Przed nami miesiąc wprost najeżony złymi informacjami, co mocno pogorszy poziom nastrojów społecznych. Będzie to także apogeum zwolnień grupowych w przedsiębiorstwach, a konsekwencje opcji walutowych, oraz braku finansowania przez restrykcyjnie nastawione banki, przyniosą falę bankructw, przestoje, wzrost liczby zadłużonych osób i firm. Poważne problemy będzie mieć również rząd. Lutowa kwadratura Neptuna do Słońca rządu Tuska mocno zachwieje stabilnością gabinetu również w marcu. Musimy się liczyć z kolejnymi atakami spekulacyjnymi skierowanymi na złotego, ale tak naprawdę, nie będzie to zaplanowana taktyka, lecz raczej efekt paniki. W horoskopie złotego czeka nas niezwykle ważny proces – koniunkcja Plutona przez Księżyc, która w marcu ma swoją pierwszą odsłonę, a zakończy się w grudniu. Oznacza to dramatyczne zawirowania wokół złotego – po pierwsze: poprzez walkę utrzymanie jego notowań, po drugie – poprzez polityczne boje wokół wejścia do węża walutowego ERM2 i samo wejście do strefy Euro. Pluton przechodzący przez Księżyc jest aspektem „śmiertelnym”, co sugerowałoby, że w tym roku przesądzone zostanie wejście Polski do strefy Euro. Marzec będzie pod tym względem wyjątkowo dramatyczny. Niewesoło będzie również na warszawskiej giełdzie. W horoskopie nowej GPW Neptun tworzy pierwszą kwadraturę do Słońca, co może przynieść mocne spadki. Na szczęście te niepokojące wieści i dane to kwestia pierwszej połowy miesiąca. Kolejne dwa tygodnie będą zdecydowanie lepsze. W horoskopie WIG20 pomyślny trygon Saturna do Wenus pomoże ustabilizować notowania największych spółek giełdy, co sprawia, że już w marcu nasze blue chipy opanują sytuację, dogadają się z bankami w kwestii opcji walutowych, podejmą ważne decyzje i nieco okrzepną, co pomoże im skuteczniej radzić sobie z kryzysem. Wszakże na zmiany na polskiej scenie politycznej nie ma co liczyć – zwłaszcza Prawo i Sprawiedliwość, którego duża akcja medialna i zmiana wizerunku nie przyniesie większych efektów. PiS nie zyska politycznie na światowym kryzysie. I choć rządzącej koalicji zajrzy w oczy widmo poważnego deficytu, to jednak na polu międzynarodowym rząd radzić sobie będzie bardzo dobrze. Jowisz na descendencie horoskopu chrztu Polski z 966 roku zwiastuje zdecydowaną poprawę naszych relacji z zagranicą, sąsiadami, a nawet jakieś duże, spektakularne sukcesy. Uran w trygonie do Słońca koalicji zmobilizuje ją do większej aktywności, kreatywności i odwagi w działaniu. Jednak stabilizacja sytuacji rządu i koalicji nie może usypiać władz, gdyż tranzyt Saturna przez finansowy II dom horoskopu Polski to zagrożenie nie na żarty, które – o ile rząd nie będzie kontynuować koniecznych reform ekonomicznych – może nas wpędzić w bardzo głęboki i długi kryzys gospodarczy. Przed tym nieszczęściem jednak będą nas chronić inne, bardzo pozytywne układy i konfiguracje. Jest więc całkiem realna szansa na to, że pod koniec marca powieje pewnym niewielkim optymizmem, co przyniesie kilka, na razie drobnych, pozytywnych wieści i możliwe, że zacznie powolny wzrost notowań na GPW, oraz długą pozycję złotówki w stosunku do innych walut. Co w pewnym sensie sugeruje, że marzec przyniesie techniczny zwrot na rynku walut i notowań giełdowych. Być może zatem już za kilka tygodni wejdziemy w fazę odwrotu od spadków z ostatnich dwóch lat.