Horoskop Polski – horoskop karmy

Nie ma w środowisku astrologów jasności w kwestii horoskopu Polski. Przyjmuje się, że horoskop Polski winien być postawiony na datę chrztu z 966 roku. Pewne przypuszczenia zakładają, że wydarzenie to mogło mieć miejsce w wielkanocną niedzielę. Jednak godzina tego wydarzenia jest już rzeczą problematyczną i sporną. Stąd też i ascendent horoskopu Polski stoi pod znakiem zapytania. W astrologii utarło się coś takiego, że horoskop – nawet jeśli nie jest prawidłowo obliczony – zaczyna żyć własnym życiem. Przeczy to racjonalnie myślącym osobom, gdyż brakuje tu ścisłości i precyzji. Należy jednak pamiętać, że astrologia zasadza się na płaszczyźnie, w której działa mit, nieświadomość zbiorowa, archetypy, pole morficzne. Horoskop zaś staje się manifestacją zbiorowej nieświadomości społeczeństwa (narodu). Kryterium wartości tegoż horoskopu jest to, czy się on w jakiś sposób sprawdza, ale również to, czy jest on skonstruowany na jakichś podstawach faktycznych. Chrzest Mieszka  (Polski) jeśli miał miejsce 16 kwietnia w Wielkanoc, musiał się odbyć w okolicach południa, gdyż był to tradycyjny czas wszelkich ceremonii i uroczystości. Królowie koronowali się właśnie w południe i najczęściej w południe podejmowano ważne sprawy dla państwa. Między godziną 11 a 13 czasu lokalnego był to ascendent Lwa, więc horoskopy z ascendentem w Rybach lub Wadze są obarczone zasadniczym błędem metodologicznym. Nie mogła mieć bowiem miejsca taka uroczystość w środku nocy (Ryby) lub bardzo późnym popołudniem (Waga). Wszakże w horoskopie Polski z ascendentem w Lwie mamy pewną (jedną z wielu) ciekawą zależność związaną z przejściem tranzytującego Saturna przez ascendent. Jeśliby rzeczywiście horoskop Polski miał ascendent we Lwie, to znaczy, że znajdujemy się jako naród i państwo w niezwykle ważnym momencie. W tym bowiem roku nastąpi pierwsze przejście Saturna przez ascendent (wrzesień), a w przyszłym roku kolejne dwa. Cykl Saturna wynosi 29 lat i co 29 lat wchodzi tenże Saturn na ascendent Polski. Daty te są wyjątkowo ciekawe, związane z naszą państwowością, przełomami historycznymi, ale najbardziej z umacnianiem się aktualnej władzy i przeróżnymi z tego powodu konsekwencjami.
– 1860 koniunkcja Saturna z ascendentem Polski: krwawe tłumienie manifestacji patriotycznych za czasów Aleksandra II, poprzedzające wybuch Powstania Styczniowego.
– 1890 koniunkcja Saturna z ascendentem Polski: początek zmasowanej rusyfikacji dokonywanej przez carat za czasów Aleksandra III, który stworzył potęgę ochrany – poprzedniczki NKWD i KGB.
– 1918 koniunkcja Saturna z ascendentem Polski: odzyskanie niepodległości, przejęcie władzy przez Piłsudskiego.
– 1947 koniunkcja Saturna z ascendentem Polski: fałszerstwo wyborów powszechnych, Mikołajczyk ucieka z Polski, początek stalinizmu.
– 1976 koniunkcja Saturna z ascendentem Polski: koniec gierkowskiej iluzji dobrobytu, prześladowania robotników w Radomiu i Ursusie, nasilenie represji SB wobec opozycji.
– 2006 koniunkcja Saturna z ascendentem Polski: ?

Cykl tranzytowy Saturna wobec ascendentu Polski przynosił nam zwykle ostrą konfrontację władzy ze społeczeństwem, walki wewnętrzne o wpływy i władzę, pogromy lub nasilenie represji. Każda z tych dat niesie z sobą aspekt autokratyzmu, represji wobec postaw wolnościowych i liberalnych. Nawet data odzyskania niepodległości, niezwykle szczęśliwa dla Polski, była jednak początkiem II Rzeczpospolitej i całej serii skomplikowanych dziejów międzywojnia, w którym miało miejsce zabójstwo Narutowicza, zamach majowy, Bereza, nadchodzący kataklizm wojenny, prześladowania hitlerowskie i stalinowskie. Czy w 2006/2007 powtórzy się schemat z lat poprzednich, a jeśli się powtórzy, to jak? Czy w IV RP nastąpi odwrót od liberalnych idei, demokracji, praw człowieka, wolnego rynku? Raczej nie, ale saturnowe działanie nie może nas dziwić, i nawet histeryczne obawy demokratów przed rzekomym totalitaryzmem Kaczyńskich, choć przesadne, wpisują się jednak w ten saturnowy cykl, w potrzebę silnej ręki, twardych rządów, surowej władzy, która trzyma wszystkich za mordę. Nie można tu nikogo o cokolwiek oskarżać. To nie Kaczyńscy są zagrożeniem dla polskiej demokracji, to Polacy są zagrożeniem dla samych siebie i stąd jest nam (jak wiele razy w historii) potrzebna saturnowa lekcja.

Niebo w marcu
Słońce przebywa w Rybach, by 20 marca o godz. 19.27 wejść w znak Barana, rozpoczynając tym samym astronomiczną wiosnę. W Rybach jeszcze będzie retrogradował Merkury, a Wenus przejdzie z Koziorożca do Wodnika. Mars przebywa w Bliźniętach. Jowisz cofa się w znaku Skorpiona, a Saturn w znaku Lwa. Uran jest w Rybach, Neptun w Wodniku, Pluton zaś w Strzelcu. Pełnia Księżyca będzie mieć miejsce 14.03 w Pannie, nów zaś 29.03 w Baranie. W marcu będą miały miejsce zaćmienia: częściowe Księżyca na pełni i całkowite Słońca na nowiu.

Świat w marcu

Niewesoło się zapowiada ten miesiąc – niemal we wszystkich sferach i dziedzinach życia. I nie chodzi tu o to, że ma dojść do jakichś wielkich katastrof, lub konfliktów. Astrologia nie działa wprost, totalnie, mechanicznie. Znaki na niebie są swego rodzaju drogowskazami procesów, które mają miejsce na ziemi, w ludziach. Ale ilość wydarzeń i ich dramaturgia będzie w marcu szczególnie wysoka. To miesiąc potężnego zamieszania w świecie polityki i na styku polityka – religia, władza – prawa jednostki, wolność – represyjność. W połowie miesiąca będzie mieć miejsce Wielki Krzyż znaków zmiennych, którego konstrukcję utworzy opozycja Mars – Pluton i pełnia, na której to pełni będzie mieć miejsce częściowe zaćmienie Księżyca. Wcześniej, bo 11 marca Mars wejdzie w kwadraturę z Uranem, co zapowiada początek serii niepokojów klimatyczno-przyrodniczych. To czas występowania licznych gwałtownych zjawisk pogodowych w wielu miejscach świata. W Europie pogoda nie będzie zupełnie przypominać marca ze względu na jej skrajność. Na naszym kontynencie ostra i sroga zima napotka letnią, upalną pogodę, i to w niezbyt odległych od siebie rejonach. Będzie to przyczyną obfitych opadów deszczu i śniegu, co zwiastuje powodzie i inne kataklizmy naturalne. Kulminacyjnym momentem dla świata będzie więc moment pełni, gdyż w tym czasie skoncentruje się wiele nieharmonijnych układów: kwadratura Mars-Uran, kwadratura Jowisz-Neptun, oraz sam układ Krzyża. To fatalny czas w sferze politycznej. Napięcie międzynarodowe będzie rosło w sposób wyjątkowo radykalny. Należy się więc liczyć ze zdecydowanym wzrostem napięcia na Bliskim Wschodzie. Irak stanie na krawędzi wojny domowej, a szalona polityka Iranu rozpocznie niebezpieczny wyścig, którego stawką jest pozycja tego kraju na Bliskim Wschodzie i chęć zdobycia maksymalnych wpływów wśród irackich szyitów. I to właśnie Iran będzie podsycać konflikty w tym rejonie świata dążąc do konfrontacji z USA i prowokując do otwartego konfliktu świata zachodniego z islamem. Niebezpiecznie będzie również w Palestynie, gdzie rządzący Hamas rozpocznie ostrą licytację z Izraelem chcąc zachować twarz po wygranych wyborach, by nie schodzić z twardego tonu, jaki był ich źródłem sukcesu. Wybory na Białorusi oczywiście wygra prez. Łukaszenka, ale ewidentne fałszerstwo, którego dokona, wyjdzie na światło dzienne. Łukaszenka jeszcze władzy nie straci, ale z każdym miesiącem białoruska opozycja będzie rosła w siłę. Zaogni się sytuacja w Afganistanie, Pakistanie, Indiach i w Korei. W połowie miesiąca dojdzie do dużych wahań na głównych rynkach, co wiązać się będzie z polityką i ewidentnymi spekulacjami. Przez pewien czas może dojść do ostrej zwyżki cen ropy, ale pod koniec miesiąca sytuacja się powinna ustabilizować. Uspokoi się ona również na polu politycznym. Ok. 25 marca trygon Marsa i Neptuna uśmierzy napięcia, wojownicze zapędy i konfrontacyjne deklaracje.

Kraj
Szybko wyszło rosyjskie szydło z worka. Przekonaliśmy się, że pojednawcze gesty Putina to tylko cyniczna gra. Neptun siedzący na descendencie horoskopu Polski nie daje najmniejszych szans na poprawę wzajemnych relacji. Polityka Rosji ma nas upokorzyć, wzbudzać zamęt, konflikty, tworzyć wizerunek Polski jako kraju wichrzycielskiego, który nie potrafi się odnaleźć na europejskich salonach. Nie należy w najmniejszym stopniu ufać Putinowi i jego ekipie, gdyż nie mają oni najmniejszego zamiaru się z nami pojednać i dogadać, stąd ich dziwna, pozornie niezrozumiała polityka w stosunku do naszego kraju. Przyszłość PiSu nie jest różowa. Partia ta tworząc atmosferę zagrożenia i konfrontacji skutecznie zaprzepaści swój potencjał, a ich skądinąd słuszne cele związane z oczyszczeniem kraju z sitw i układów skończą się jedną wielką awanturą i konfliktem wszystkich z wszystkimi. Dojdzie do swoistego paradoksu, gdzie rząd będzie stosunkowo sprawnie rządzić, a premier Marcinkiewicz utrzymywać wysokie notowania, gdy bracia Kaczyńscy będą ciągle spadać w dół osiągając próg, który stał się trumną dla SLD. Jest więc tylko kwestią czasu, gdy rząd Marcinkiewicza i sam premier zostaną zdymisjonowani z powodu byle jakiego pretekstu po to, by nie urósł on zbytnio w siłę i by Kaczyńscy znów mogli rozdawać karty. Ta taktyka, divide et imperia – dziel i rządź – przyniesie efekty tylko na krótką metę. Przyszłość PiSu jest marna. Partia ta za kilka lat (miesięcy) rozleci się z wielkim hukiem, gdyż nie będzie w stanie stworzyć konstruktywnego planu na daleką przyszłość. Jednak nie jest to specjalna pociecha dla PO, gdyż i tę partię czekają duże przetasowania. Jednak PO będzie łatwiej się pozbierać, gdyż jest to partia typu „lekkiego”, amerykańskiego, która jest tworzona przede wszystkim z myślą o wyborach. Ciężki PiS przy braku sojuszników i wobec wielu zajadłych wrogów skończy jak wiele innych formacji prawicowych. Jednak w niezbyt odległej skali (prawdop. w przyszłym roku) PiS i PO stworzą na krótko rząd, który ma szansę całkiem nieźle administrować.