Czy grozi nam światowy głód?

Drastyczne podwyżki cen żywności, jakie rozlały się przez cały świat w 2007 roku i nadal wzrastające ceny artykułów żywnościowych, to bardzo ciekawy przykład działania zasad wolnego rynku, ale też konieczność wsłuchania się w kosmiczne rytmy natury, uświadomienie sobie, że nasza planeta wraz z jej mieszkańcami podlegają koniecznym cyklom rozwoju. Nie ma jednak wątpliwości, że jest to jakaś forma kryzysu i że dla wielu ludzi na świecie to realny, poważny problem. Osobliwość sytuacji polega na tym, że żywności nie produkuje się mniej, niż kiedyś, a co byłoby argumentem za podwyżką cen. Jednak trudno znaleźć we współczesnym świecie obszaru bardziej patologicznego i nienormalnego, niż światowy rynek i handel żywnością.

Unia Europejska hojnie subsydiuje produkcję żywności, ale wyłącza ją w wielu sferach z działań wolnego rynku ściśle kontrolując produkcję i poważnie ograniczając import. Czyni tak jednak wiele krajów na świecie, łącznie z oazą wolnego rynku – USA. Kontrolę polegającą na importowych i eksportowych cłach zaporowych zaczęły stosować również inne wielkie kraje, np: Indie i Chiny. Paradoksalnie szkodzi to najbardziej biednym krajom afrykańskim, które nie są w stanie się przebić przez protekcjonistyczne bariery Zachodu. Afrykańska żywność – dużo tańsza i lepszej jakości, gdyż produkowana w prymitywnych warunkach (naturalnie), rozwiązałaby problem wysokich cen żywności w dwa lata. Inną poważną przyczyną wzrostu cen żywności są silne podwyżki cen energii, które napędzają światowy kryzys. Jednak największym źródłem podkręcającym ceny jest szaleństwo związane z biopaliwami. Wyznawcy nowej fundamentalistycznej religii – ekolodzy skupieni wokół idei walki z globalnym ociepleniem, obwieścili, że grozi nam efekt cieplarniany, więc musimy zacząć produkować paliwa z roślin. Absurdalność tej sytuacji została doskonale wyjaśniona w 15 numerze tygodnika „Polityka” z 12.04 w artykule „Będzie zimniej”, który w bezwzględny sposób rozprawia się z sektą bioterrorystów. Nie tyle grozi nam światowe ocieplenie, ile ochłodzenie, a produkowanie paliwa z żywności jest zbrodniczym absurdem, za który świat zaczyna płacić wysoką cenę. Jednak potężne lobby ludzi żyjących ze straszenia światowym ociepleniem nie daje za wygraną, tak samo lobby producentów biopaliw nie chce się wycofać z dużych inwestycji. Obwiniają oni USA za wojnę z Irakiem jako główną przyczynę problemów światowych. Oczywiście wojna w Iraku miała i ma wpływ na światowy rynek ropy, ale przyczyna leży gdzie indziej: między innymi w spekulacyjnych inwestycjach w kontrakty terminowe na ropę, metale, a nawet żywność, co jest bezpośrednią konsekwencją potężnego kryzysu na rynkach finansowych, które znalazły sobie nowe źródło inwestycji po rozpaczliwej ucieczce z giełd. Tak czy inaczej, bez nadmiernych dyskusji związanych z przyczyną niepokojących wzrostów cen żywności, mamy dość poważny kryzys na tym rynku. Paradoksalnie nie jest to aż taka zła wiadomość. Nie od dziś bowiem wiadomo, że to właśnie kryzysy stymulują do zmian. Światowa gospodarka musi się głęboko zmienić, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Kryzys giełdowy, bankowy, nieruchomości, szaleństwo cen paliw i żywności to wyraźne znaki, że stary system zaczyna się walić. Na jego miejsce będzie się pojawiać nowa ekonomia, nowy biznes, nowa gospodarka. Ale spokojnie, wolny rynek nie zniknie, wręcz przeciwnie, nadchodzi nowa era liberalizmu – ale nieco innego niż tworzonego w założeniach przez Adama Smitha. To era „liberalizmu uduchowionego” – gospodarki Ery Wodnika, której celem będzie nie tylko zimna, księgowa kalkulacja i ślepa gra sił wolnego rynku. Ekonomia Ery Wodnika będzie mieć na celu rozwijanie obfitości w harmonii z aspektami duchowymi człowieka, w harmonii z naturą – nie przez ekoszaleńców, ale przez oświeconych ludzi, którzy znajdą kompromis między potrzebami wielkiego biznesu, a potrzebą duchowej ewolucji całej ludzkości. To nie tworzenie nowych ideologii ekonomicznych, jakichś chorych marksistowskich utopii, do których się odwołują antyglobaliści. To szukanie duchowej harmonii – nie przez walkę, agresję, ale poprzez harmonię, porozumienie, odwołanie się do idei wolnego rynku – matematycznej teorii gier, gdzie wszyscy wygrywamy, czego efektem jest gra o sumie niezerowej – gdzie wszyscy wygrywają i są zadowoleni. Podobnie więc patrzmy na obecny kryzys żywnościowy. Pora by egoistyczna, protekcjonistyczna, w gruncie rzeczy wyjątkowo cyniczna gra Zachodu (zwłaszcza Unii) postawiła na prawdziwą wolność, która kończąc z absurdalną polityką rolną Unii rozwiąże co najmniej 50 procent problemów całej planety. Kryzys ten się więc będzie nasilać, gdyż jest to jedyna szansa na zmianę myślenia i działania potężnych lobby, które nie mają najmniejszego zamiaru rezygnować ze swoich przywilejów.

Niebo w maju
Słońce przebywa w Byku, by 20.05 o godz. 14.02 wejść w znak Bliźniąt, gdzie będzie się również znajdować Merkury. Wenus przebywa w Byku i dopiero pod koniec miesiąca wejdzie w Bliźnięta. Mars po wyjątkowo długiej wędrówce w Raku 09.05 wejdzie w Lwa. Jowisz rozpoczyna stosunkowo długi (do września) czas retrogradacji w Koziorożcu, Saturn zaś kontynuuje wędrówkę w Pannie. Uran znajduje się w Rybach, Neptun w Wodniku, Pluton zaś retrograduje w Koziorożcu. Nów Księżyca w Byku ma miejsce 05.05, pełnia zaś 20.05 w Skorpionie.

Świat w maju
Po stosunkowo stagnacyjnym kwietniu, wchodzimy w niezwykle dynamiczny maj, który wraz z czerwcem tworzą główną oś procesu przeobrażeń światowych w tym roku. Już nów Księżyca z 5 maja w kwadraturze do Neptuna narobi niezłego zamieszania. Tak jak to miało miejsce w kwietniu, majowy nów przyniesie kolejną falę sprzecznych, chaotycznych, niepokojących wydarzeń na różnych polach. W pogodzie oznacza to wyjątkowo kapryśną aurę. Maj będzie bardzo niespokojny – w Europie i w Polsce. Pogoda zmienna, częste burze, ulewy, tropikalne upały, przekładane gwałtownymi ochłodzeniami – zwłaszcza w II połowie miesiąca. Będzie mieć miejsce dużo opadów, co może nieść z sobą zagrożenie powodziami, zwykle w maju rzadkimi. Jednak będzie to niezły miesiąc dla rolnictwa, pośrednio sprzyjający tegorocznym zbiorom. Między 17 a 22 maja czeka nas niebywała huśtawka i dynamika pogodowa, co przyniesie gwałtowne zjawiska przyrodnicze i katastrofalnym charakterze – w wielu rejonach świata, co nie ominie również Polski. W polityce maj będzie jednym z najbardziej dramatycznych miesięcy tego roku. Potężnie wzrośnie napięcie na Bliskim Wschodzie. Gorąco zrobi się w Iraku, wokół irańskiego programu nuklearnego. Niespokojnie zrobi się w Palestynie i w Izraelu, gdzie znów dojdzie do walk. Inne kraje tego rejonu świata też muszą się liczyć z poważnymi napięciami: Turcja, Syria i kraje północnej Afryki. Polityczne wstrząsy czekają Chiny. Totalitarna, imperialistyczna polityka chińskich komunistów, którzy postawili na nacjonalizm, zacznie się załamywać. Wirusowa epidemia, która się tam rozprzestrzenia, pod znakiem zapytania postawi propagandowy sukces Chin. Konflikt między zachodnimi wartościami demokratycznymi a chińskim komunizmem nasilać się będzie z każdym tygodniem. Nie oczekujmy jednak najmniejszej nawet próby zejścia Chin z kursu, a wszelkie negocjacje z Tybetańczykami to tylko zasłona dymna, żeby dać twarz grającym z Chińczykami działaczom MKOL. Nie zapominajmy, że poza nieszczęsnymi i naprawdę godnymi współczucia Tybetańczykami, Chiny po cichu dokonują dużo straszniejszych rzeczy z islamskimi Ujgurami (wymordowali oni w ostatnich latach około 20 tys. Ujgurów). Nikt się za nimi nie upomni, bo są wyznawcami islamu, choć z afgańskimi talibami nie mają wiele wspólnego, gdyż to całkowicie inny, zdecydowanie łagodniejszy islam. Chińczycy mordują i prześladują inne religie, a zwł. rodzimy taoistyczny ruch Falung-gong. Olimpiada paradoksalnie (tak jak sobie życzył Zachód) właśnie przyspieszy zmiany, choć nie tak jak należało się spodziewać. Olimpiada w Pekinie będzie czymś w rodzaju zapalnika uruchamiającego proces wieloletnich i długotrwałych zmian w Państwie Środka. Bardzo groźnie zrobi się w Gruzji na granicy z Abchazją. Istnieje duże niebezpieczeństwo, że nowa władza w Rosji chcąc się legitymizować w społeczeństwie wyśle tam czołgi. Jednak wersja czeczeńska w Gruzji się nie uda i Rosja tę batalię przegra, z pewnością nie militarnie, lecz politycznie. Zachód już na takie ustępstwo wobec Rosji, Nebo w maju 2008jak zaprowadzenie swoich porządków w tym rejonie świata, zgodzić się nie może, w czym wielki udział będzie mieć polska dyplomacja zaliczając kolejny (po Ukrainie) sukces na polu rozgrywania naszych interesów. Potężną dynamikę uruchomi jeden z najważniejszych tegorocznych układów astrologicznych – Wielki Krzyż na pełni – 20.05, gdzie pełnia wejdzie w kwadraturę do opozycji Saturn – Neptun. Dodatkowym argumentem mówiącym o tym, że na świecie zrobi się bardzo gorąco i niespokojnie jest wejście Marsa do Lwa. W Raku planeta ta znajdowała się wyjątkowo długo, bo z małymi przerwami aż od października 2007. Tradycyjnie jest to tzw. znak „upadku” dla Marsa. Pobyt tej planety w Raku osłabił jej bojowe, waleczne działanie, co miało wpływ na gorsze wyniki USA w Iraku i NATO w Afganistanie a mocno sprzyjało partyzantce (Mars w Raku). Wejście Marsa w Lwa i Wielki Krzyż potężnie rozhuśtają rynkami finansowymi. Bynajmniej nie można mówić od końcu bessy na giełdach. Możemy mieć w maju kolejne minima, kolejne spektakularne spadki i załamania (również na warszawskiej GPW). Jednak w odróżnieniu od kwietnia, gdzie dominował trend boczny, będziemy mieli mocne ataki na wzrosty. Cóż z tego, że będą one bardzo mocne, gdy czekają nas również momenty ostrych spadków. Okres między 05 a 09 maja będzie mieć raczej tendencję spadkową. Po wejściu Marsa w Lwa (09.05) rynki dostaną „kopa” i może się pojawić nadzieja na dłuższe wzrosty, ale nów w kwadraturze do Neptuna ostrzega, że to może być złudne, co doprowadzi do ruiny wielu graczy, którzy liczyli na odkucie. Najbardziej niebezpiecznym momentem jest okres między 17 a 23 maja, gdzie może dojść do mocnych spadków, które będą konsekwencją wielu fatalnych informacji ekonomicznych i politycznych. Nadzieję jednak maj przyniesie długo trzymanym pod butem reżymów krajom: Kubie, Białorusi, być może też Wietnamowi lub Korei Północnej. Dojdzie tam do niekontrolowanych procesów politycznych, które siłą chaosu uruchomią proces ważnych zmian.

Kraj
Maj w odróżnieniu od światowych trendów będzie stosunkowo stabilny. Nie zmieni się specjalnie układ sił w polityce. Tusk dość pewnie będzie trzymać kontrolę nad rządek i koalicją, ale pierwsze ostrzegawcze sygnały się już pojawiły. Jeśli rząd nie podejmie odważnych, reformatorskich decyzji związanych z uruchomieniem procesów inwestycyjnych, ostro się zabierze za gospodarkę i administrację, czeka nas już niedługo poważny kryzys finansowy, co oznacza kres jakichkolwiek marzeń o prezydenturze Tuska i dalszej władzy PO. Możemy go bardzo sprawnie uniknąć pod warunkiem mobilizacji głównych sił i obudzenia ducha reformatorskiego. Dość ponure są zapowiedzi dalszych losów prezydentury Lecha Kaczyńskiego, którego problemy zdrowotne wbrew pozorom nie są błahe, a co jest konsekwencją zaliczonej przez niego opozycji Plutona do Słońca z 2006 i 2007 roku. Podobnie słabnąć będzie pozycja Jarosława Kaczyńskiego jak przywódcy PiS. Spektakularnego odwołania go z pozycji prezesa partii raczej nie będzie. I mimo pewnych gier, które rozpoczął Zbigniew Ziobro, polityk ten nie ma większych szans na trwały sukces polityczny. I być może rozegra jakąś batalię, ale do historii na pewno nie przejdzie.