Marsz Zagubionych

– Jaime, obudź się!
Syn w odpowiedzi: – Nie chcę wstawać, tato.
Poirytowany ojciec: – Wstawaj, musisz iść do szkoły!
Jaime na to: – Nie chcę iść do szkoły.
– Dlaczego? – pyta ojciec.
– Są trzy powody ku temu – stwierdził Jaime.
– Po pierwsze, bo tam jest potwornie nudno; po drugie, bo mi dzieciaki dokuczają, a wreszcie po trzecie, bo nienawidzę szkoły.
Na to ojciec: – To ja ci podam trzy powody, dla których powinieneś pójść do szkoły. Po pierwsze, bo to jest twój obowiązek; po drugie, bo masz czterdzieści pięć lat; i po trzecie, ponieważ jesteś dyrektorem szkoły.
Anthony De Mello „Przebudzenie”

Dramatyczne sceny z połowy października – tzw. Marsz Oburzonych – obudził stare wspomnienia z roku 1968, młodzieżowej rewolty, antykapitalistycznego, antyestablishmentowego buntu skierowanego przeciw rządom, władzy, policji, szkołom, gospodarce rynkowej. Doszły do tego masowe akcje protestacyjne we Włoszech, Hiszpanii i stacjonarny niemal bunt połączony ze strajkami w upadłej Grecji.

Powody jednak są bardzo poważne. Światowy kryzys, rozpoczęty przez upadek amerykańskiego banku inwestycyjnego Lehman Brothers, pęknięcie spekulacyjnej bańki na rynku nieruchomości, fala recesji, która się przetoczyła przez zachodnie gospodarki i związane z nią masowe bezrobocie nie mogły nie wywołać społecznych buntów i protestów. To co się wydarzyło w ostatnich latach, nie jest kolejnym kryzysem i recesją związaną z doskonale opisanymi przez specjalizujących się w ekonometrii cyklami koniunkturalnymi. To coś dużo bardziej głębokiego i fundamentalnego.

Nadchodząca Era Wodnika to zapowiedź zmiany paradygmatu właściwie na każdym polu i w każdym obszarze globalnej kultury – w tym także procesów ekonomicznych i społecznych. Padające dyktatury, odchodzący despoci i następni stojący w kolejce, walące się struktury i systemy są zapowiedzią, że stary świat definitywnie odchodzi. Proces ten tak naprawdę obserwujemy już od mniej więcej 30-40 lat, właśnie od rewolucji dzieci-kwiatów z końca lat sześćdziesiątych. Teraz wszedł on w nową, szybką i dynamiczną fazę. Polega ona na całkowitym przemodelowaniu światowej gospodarki. Analitycy i ekonomiści, ale też ekolodzy i oświeceni Mistrzowie już od co najmniej 15-20 lat ostrzegają, że tak dalej nie można się rozwijać. Model ekonomiczny budowany na ciągłym procesie rozwoju PKB, ekspansji, konsumpcji, zadłużaniu się, podbijaniu natury i intensywnym wykorzystaniu źródeł naturalnych musi się zawalić. Rosnące potęgi banków inwestycyjnych, cyniczne, destrukcyjne gry funduszów hedgingowych, które – niczym sępy – grają na rynku reasekuracji raitingów obligacji państw znajdujących się w kryzysie, całkowite oderwanie gospodarki od jej ekonomicznych podstaw kapitalizmu tworzonych w XVII i XVIII wieku, socjalne przywileje dla ogromnych rzesz Europejczyków – to wszystko świadczy o tym, że coś się ewidentnie kończy.

Jeśli jednak coś odchodzi, to znaczy, że coś nowego już puka do bram. Jednak wielu ludzi poddaje się iluzji stworzenia jakiegoś alternatywnego modelu ekonomicznego. Ten nurt mocno eksploatują alterglobaliści, a obecnie tzw. „oburzeni”. Wierzą oni, że bunt, protest, walka, przeciwstawienie się opresyjnemu systemowi przyniesie rozwiązanie. Gdy więc Grecy, a częściowo też Hiszpanie i Włosi masowo protestują przeciwko kapitalistycznemu wyzyskowi, Portugalczycy, Irlandczycy, Estończycy, Islandczycy zaciskają twardo zęby i ciężko pracują.

Blisko sto lat temu też pojawiła się iluzja stworzenia państwa dobrobytu i sprawiedliwości społecznej, która została utopiona w morzu krwi. Marksistowskie złudzenia – jak posumowała je wydana w latach dziewięćdziesiątych Czarna Księga Komunizmu – przyniosły 100 mln ofiar na całym świecie. Żadna rewolucja, bunt, sprzeciw i protest nie przyniosą rozwiązania światowych problemów ekonomicznych. Dlatego żałośnie brzmi głos Greków, którzy protestują przeciw swojej klasie politycznej, która ich oszukała. Oszukiwali się wszyscy. Politycy oszukiwali wyborców korumpując ich zasiłkami i opiekuńczością. Ci zaś żyli w błogim przeświadczeniu, że żyją w świecie spokoju i dobrobytu.

Wiele duchowych ścieżek, ale też nurty odwołujące się do pracy nad sobą, kreacji i rozwoju, wyraźnie sygnalizują potrzebę wzięcia pełnej odpowiedzialności za swoje życie, za podejmowane decyzje (lub ich brak). Dziecinne, infantylne, narcystyczne zachowania obywateli upadłych krajów południa Europy to bunt przed tym, by wyjść z roli dziecka i stać się dorosłym. Populizm, który stał się kluczem do upadku Grecji, mami, że są jacyś „źli” – politycy, urzędnicy, bogacze, bankowcy i że jest „dobry” naród, biednych, ale uczciwych ludzi, którymi trzeba się zająć i zaopiekować. To konfrontowanie z prawdą, rzeczywistością, obnażanie iluzji, złudzeń, kłamstw i patologii jest kluczem do obecnych czasów. Jeśli tak na to spojrzymy, zrozumiemy, że tak naprawdę nie dzieje się nic złego. Że jest to po prostu lekcja przebudzenia.

Niebo w listopadzie
Słońce przebywa w Skorpionie, by 22.11 o godzinie 17.07 wejść w znak Strzelca. W znaku tym będzie również Wenus, a Merkury wchodzi w ruch wsteczny (retrogradację). 11.11 do Panny wkracza Mars. Będzie w tym znaku przebywać bardzo długo, bo aż do lipca 2012. Jowisz retrograduje w Byku. Saturn wędruje przez Wagę. Neptun przebywa w Wodniku, Pluton zaś w Koziorożcu. Pełnia Księżyca będzie mieć miejsce 10.11 w Byku. Nów zaś 25.11 w Strzelcu. Na nowiu będzie mieć również miejsce częściowe, niewidoczne w Polsce, zaćmienie Słońca.

Świat w listopadzie
I choć może wydawać się to dziwne, to jednak listopad zapowiada się optymistycznie i pozytywnie. Zaskoczenie może być związane z fatalnymi prognozami dla strefy euro i światowej gospodarki, więc o jasne wizje raczej – wydaje się – jest trudno. Trzeba jednak wyjść na chwilę z publicystycznego tonu, w którym histeryczne komentowanie wszystkich newsów, podkręcanie dramaturgii i emocji zastępuje głębszą refleksję. Co zatem takiego ważnego dzieje się na niebie? W listopadzie czekają nas dwie niezwykle istotne formacje planetarne, które będą mieć dalekosiężne konsekwencje, ale które zarazem niosą pomyślne sygnały, jakich na niebie nie widzieliśmy już od kilku lat.

W pierwszej połowie miesiąca dostaniemy się pod wpływ niezwykle rzadkiej konstrukcji astrologicznej, jaką jest tzw. Mistyczny Prostokąt. Jest to figura złożona z dwóch opozycji, oraz dwóch sekstylów. Utworzą ją Neptun w Wodniku, Mars w Lwie, Jowisz w Byku, oraz Saturn w Wadze. To konstrukcja o potężnej mocy. Dwie opozycje czterech ważnych planet niosą olbrzymią dynamikę zmian i przyspieszenia. Sekstyle zaś – jako harmonijne aspekty – nadają tejże figurze konstruktywny charakter. Nie było jej na niebie od wielu lat, więc to co się będzie działo w listopadzie, może mieć dalekosiężne konsekwencje, być może na długie lata. Nie pozwólmy się więc do końca pogrążać ponurym, katastroficznym prognozom dla świata. Coś bowiem pada, umiera, ale coś nowego też się rodzi. Gdy upadały mocarstwa i imperia, na ich gruzach rosły już nowe idee i systemy. Taką lekcję też nam przyniesie listopad. Mistyczny Prostokąt wymusi konieczne zmiany i decyzje wielkich graczy światowej gospodarki, które nie będą jedynie maskowaniem problemów i oddalaniem od ich rozwiązania. Być może powstanie zatem jakiś – na razie tajny – plan wyprowadzenia Grecji ze strefy euro, a zarazem kontrolowanego bankructwa tejże gospodarki. Dowiemy się o tym być może jeszcze pod koniec roku, gdy inwestorzy są słabo aktywni na rynkach. Jowisz na MC horoskopu Traktatu z Maastricht sprawia, że być może w ospałym, zbiurokratyzowanym aparacie unijnym obudzi się jakaś większa werwa i zdecydowanie.

W drugiej zaś połowie miesiąca czeka nas inna – pomyślna i optymistyczna figura, jaką jest tzw. Wielki Trygon. Jest to układ planet w kształcie trójkąta. Mars w Pannie, Jowisz w Byku i Pluton w Koziorożcu sprawiają, że będzie to Wlk. Trygon znaków ziemskich, a więc odnoszących się do gospodarki, finansów, kategorii ekonomicznych, przemysłu i usług. Trygon ziemski osłabi spekulację, histeryczne zachowania i panikę na głównych parkietach. Wzmocni zaś twarde fundamenty gospodarki, co sprawia, że jest szansa na pewną poprawę na rynkach. Jednak dotyczyć to będzie wyłącznie tych krajów, które mają względnie stabilną, bądź racjonalnie prowadzoną gospodarkę.

To dobra wróżba dla Japonii, dalekowschodnich tygrysów (Tajlandii po powodzi), Malezji, Indonezji. Ale też inne kraje z silną ziemią w horoskopie poczują poprawę. Dotyczy to Wlk. Brytanii, Indii, Niemiec, Czech, państw skandynawskich, ale też Polski (Słońce w Byku). Okaże się, że kryzys, o którym tak wiele się mówi, nie dotyczy wszystkich krajów. Grupa kulejących nadal będzie mieć masę problemów, ale te racjonalniej zarządzane zaczną sobie całkiem dobrze radzić. W okolicach 07.11 Mars utworzy opozycję do Neptuna. Co jest zapowiedzią serii trudnych wydarzeń przyrodniczych lub katastrof aż do pełni Księżyca 10.11. Częściowe zaćmienie Słońca na nowiu Księżyca w Strzelcu z 25.11 to także sygnał, że fundamentalistyczne i radykalne nurty nie zanikły po śmierci bin Ladena. Możliwe, że się mocno zaktywizują pod koniec miesiąca próbując sobie przypomnieć o swoim istnieniu, zwłaszcza w kontekście śmierci byłego przywódcy Libii Muamara Kaddafiego.

Kraj
Awaryjne, ale szczęśliwe lądowanie samolotu linii lotniczych LOT z 220 pasażerami na pokładzie to nie jest „zwykła” informacja. Po smoleńskiej traumie i dramacie, mamy powód do radości i dumy, że znów nie dopisaliśmy kolejnej linijki w polskiej liście katastrof i narodowych nieszczęść. Niebiosa nam bowiem sprzyjają. Na górze horoskopu Polski, tam gdzie rezyduje również Słońce, przebywa Jowisz. Planeta ta od wieków uchodzi za opiekuńczą, chroniącą, niosącą szczęście i pomyślność. Spokojny przebieg wyborów parlamentarnych, polityczna stabilizacja, słabnące wpływy radykalnych, populistycznych nurtów, doskonałe relacje w obrębie Unii Europejskiej i nasza prezydencja, poprawiające się relacje z sąsiadami, szansa na kolejny duży skok cywilizacyjny, jakim będzie nowe rozdanie unijnych funduszy w ramach kolejnego budżetu wspólnoty, Polska, jako „zielona wyspa”, oraz gaz łupkowy, który za kilkanaście lat przyniesie nam fenomenalną prosperity – to wszystko sprawia, że jowiszowe działanie jest dla Polski wyjątkowo łaskawe. Będziemy mieli jeszcze tak wiele problemów, że doprawdy warto w końcu przestać uprawiać samobiczowanie. Między bajki trzeba również włożyć katastroficzną prognozę pewnego znanego jasnowidza, który w listopadzie wieszczy upadek Polski. Z prawdziwą przyjemnością pragnę poinformować, że nic takiego nie nastąpi. Przeciwnie. Przed nami cała seria fantastycznych tranzytów Jowisza, który po raz kolejny przejdzie przez MC, Słońce i Wenus w X domu horoskopu Polski, co zapowiada świetny IV kwartał roku.

W polskiej polityce dzieje się sporo. Nie ma jednak mowy o utracie władzy nad Prawem i Sprawiedliwością przez Jarosława Kaczyńskiego. Wzmacniająca prezesa PiS obecność Jowisza na MC, a później trygon Saturna do Słońca i Plutona do ascendentu w przyszłym roku nie zapowiadają rychłej zmiany na tym stanowisku. Ziobro więc w tej wojnie polegnie i nie on zostanie w przyszłości szefem PiS. Partia ta zresztą jest skazana na postępującą marginalizację, konflikty i rozpady. Nie ona stanie się zarzewiem odbudowy polskiej prawicy.

Polityczne come backi – Leszka Millera i Janusza Palikota zapowiadają spore ruchy na lewicy. Nie jest jednak oczywiste, że ci politycy „zaszaleją”. W 2012 przez Słońce Janusza Palikota wędrować będzie Saturn, co będzie dla niego dość twardym testem budowania nie tylko politycznego happeningu, ale też stabilnej formacji. Millerowi zaś Uran przewędruje przez górę horoskopu, co może go wynieść na szczebel nowego-starego szefa lewicy, oraz na fotel wicepremiera w rządzie Tuska, ale równie dobrze przynieść mu może całą serię przykrych niespodzianek i definitywne odejście za cztery lata z polityki.
Wbrew temu, co twierdzi znany jasnowidz, nie czeka nas katastrofalna zima w listopadzie. Będzie stosunkowo ciepło, dopiero po 23 listopada nastąpi większe ochłodzenie i bardziej zimowa aura.

Gospodarka
Wiele osób może uważać, że zrobiłem się monotematyczny. Od mniej więcej kilku miesięcy dział „gospodarka” rozpoczynam od rozwiewania histerycznych, katastroficznych, panikarskich wizji przepowiadających jeśli już nie gospodarczą katastrofę Polski, to przynajmniej recesję, silny spadek złotego i duży wzrost bezrobocia. I jak na złość naszym rodzimym Kasandrom, które nie mogły się doczekać gospodarczego tsunami, informacje płynące z krajowych rynków są optymistyczne. Ostatni kwartał roku będzie w polskiej gospodarce znakomity. Właściwie nie będzie wskaźników, które uległyby jakiemuś zdecydowanemu pogorszeniu, poza może cenami paliw, których jednak wielkość nie jest do końca adekwatna z ekonomicznymi realiami. Paliwa zaczną tanieć podobnie jak cukier, na którym też kilka miesięcy temu zapanowała prawdziwa histeria. Pewne perturbacje związane ze światowym kryzysem dotkną nas dopiero pod koniec przyszłego roku i na początku 2013, ale nie będą zbyt głębokie.

Złoty w listopadzie wkracza w spokojniejszy czas. Od około 05.11można liczyć na jego wzrost. Seria sprzyjających konfiguracji – trygony Marsa i Jowisza do Słońca, Księżyca i Marsa natalnego to optymistyczny znak dla rodzimej waluty. Początkowo listopad może przynieść spadki na warszawskiej giełdzie. Jednak od 03.11 wejdzie ona w trend wzrostowy. Między 08 a 15 czeka nas korekta spadkowa. Od połowy miesiąca do około 25.11 na GPW będzie dominować kolor zielony. Przełom listopada i grudnia przyniesie spore spadki.