O przebaczeniu…

Colin Tipping – autor książki pod tytułem „Radykalne wybaczanie”, a także twórca metody terapeutycznej o takież nazwie, pisze o tym, że wybaczanie, bądź przebaczanie, to duchowy proces o niezwykle potężnej mocy. Dlaczego jednak „radykalne”? Ponieważ „zwykłe” wybaczanie nie działa, nie pomaga, nie rozwiązuje problemu i nie uzdrawia. Zwykłe wybaczanie odbywa się z pozycji ego. Ja CI w swojej wielkoduszności wybaczam TWOJE winy, TWOJE grzechy. Nadal jednak uznaję, że to TY jesteś winny, więc gdzieś tam oczekuję, że się ukorzysz, że będziesz żałować za swoje występki, że poczujesz gdzieś głęboko, jak to jest ranić, że zapłacisz za swoje grzechy.

Stawiam warunki, wymagam, domagam się jakiejś rekompensaty, choćby w postaci reakcji z TWOJEJ strony. Radykalne wybaczanie to coś zupełnie innego, to nawet nie jest wybaczanie w znaczeniu tego, jak to wszyscy potocznie rozumiemy. RW to proces z jednej strony duchowy, z drugiej karmiczny, z trzeciej zaś energetyczny. RW zakłada, że doświadczamy cierpienia, bólu i zranień ze strony innych ludzi dlatego, że jest to precyzyjnie wpisane w pewien plan, duchowy plan. Ludzie, których spotykamy, którzy nas krzywdzą (lub przynajmniej my tak to czujemy), są niejako częścią większego procesu. Wychodząc z tego punktu widzenia nasza dusza inkarnując się na tym świecie wybiera sobie ciało, rodzinę, dom, środowisko, wybiera sobie swój horoskop, swoją karmę, ale też wybiera sobie niezwykle precyzyjny astrologiczny „rozkład jazdy”, w którym jest dokładnie opisane, jakiego rodzaju procesy karmiczne nas czekają, co mamy do przerobienia, a także kiedy i z kim – w znaczeniu, reprezentacyjnym i archetypowym (np. kobiety, mężczyźni, dzieci, szefowie, partnerzy, urzędnicy, złodzieje, oszuści, mordercy, gwałciciele itd.). Nasza dusza sobie wybrała ten plan, więc niejako chce go zrealizować, chce się rozwijać i uczyć. Częścią tego planu jest zbieranie doświadczeń, czasem bolesnych i trudnych. A kto ma nam je przynieść, jak nie bliscy, partner, dzieci, rodzice? Nie można ich zatem winić za to, że robią to, co robią. Nie chodzi o usprawiedliwianie w czynieniu zła, przemocy, czynów niemoralnych. Chodzi o wzięcie całkowitej odpowiedzialności za otrzymywane doświadczenia, za sukcesy, ale i za porażki, straty i niepowodzenia. Jest to zatem proces wyjścia z roli ofiary, która ma pecha, na którą się wszyscy uparli. Proces RW jest zatem aktem terapeutycznego, duchowego uzdrowienia i zrozumienia, że doświadczamy pewnych emocji, gdyż są one nam niezbędne do rozwoju, a inni ludzie są jak listonosze przynoszący nam tylko ważne informacje. Doprawdy trudno jest wielu ludziom to zrozumieć, gdyż bycie w roli ofiary jest wygodne. Łatwo można zwalić na „onych”, tych złych „innych”.

 

W ostatnim dwudziestoleciu dziejów Polski, a zwłaszcza w ostatnim półroczu, doświadczyliśmy wiele razy sytuacji, gdy grupa ludzi zaczyna się domagać szczególnych praw, zaczyna szantażować innych swoimi traumami, wzywa do ostrych, twardych, bezkompromisowych rozliczeń. Po 1989 roku w Polsce ujawniły się mocniej polskie traumy, które drzemały w nas już od dawna, od kilkuset lat. Te emocje, żale, pretensje, urazy i cierpienia zostały potężnie wzmocnione przez dramaturgię Wielkiego Półkrzyża z okresu kwiecień-wrzesień, który to układ jeszcze zapewne przez wiele lat będzie mieć wpływ na język publicznych debat, historyczne, politologiczne i psychologiczne analizy. Ta grupa sfrustrowanych, rozżalonych, autentycznie skrzywdzonych i poranionych emocjonalnie i duchowo ludzi niejako skupiła się pod sztandarem narodowej, religijnej fundamentalistycznej prawicy i toruńskiej rozgłośni Tadeusza Rydzyka. Była jednak widoczna także pod postacią lewicowego populizmu z okresu czarnej teczki Stana Tymińskiego, z połowy lat dziewięćdziesiątych, gdy partie lewicowe odzyskały władzę, oraz w okresie rebelii Samoobrony Andrzeja Leppera. Teraz zaś przejawia się najmocniej wokół polityki Jarosława Kaczyńskiego. Nie ma zatem tak do końca jednej politycznej barwy, wiec nie jest jasną, typową siłą polityczną, bądź ideologią, jak to zwykle ma miejsce w normalnych demokracjach. Jest zatem w Polsce wiele bolesnych, trudnych, toksycznych emocji, które stały się niemal częścią polskiej kultury, martyrologii, historii. Nasze historyczne rocznice, nieudane powstania, zdrady, rozbiory, prześladowania i eksterminacja, a z drugiej strony wyuczona bezradność, lękowe postawy, roszczeniowe nastawienie, nieufność, lęk, fobie, spiskowe teorie łączą się w pewien szerszy nurt, który co jakiś czas przejawia się w postaci wybuchu populizmu, lub zostaje zagarnięty przez jakąś partię, tym razem Prawo i Sprawiedliwość. Oczywiście, nie należy generalizować, opisując wszystkich członków danego ugrupowania sfrustrowanymi ofiarami. Te są bowiem wszędzie, w każdej partii. Jednak ten stan nie może trwać wiecznie. Duchowa natura Wszechświata domaga się ciągłego rozwoju, postępu i pracy. Stąd też w pojawił się w kwietniu Wielki Półkrzyż, którego zadaniem (w przypadku Polski, gdyż była to globalna konfiguracja) było uzdrowienie tych traum i emocji. Nawet jeśli nie mamy takiego wrażenia, że ten proces zmierza w dobrym kierunku, to jednak nie ma wątpliwości, to się właśnie dzieje na naszych oczach, począwszy od kwietniowej katastrofy smoleńskiej, poprzez powodzie, wybory prezydenckie, katastrofy drogowe, aż po ostatni zamach szaleńca w biurze poselskim w Łodzi. Tu nie ma „złych” i „dobrych”. Tak jak w Radykalnym Wybaczaniu nie ma ofiary i kata, nie ma winy i kary, tak nie ma oceny, że są lepsi z PO i ci gorsi z PiS. Jednak Tipping pisze wyraźnie, że proces RW nie sprawia, że zawieszone są porządki z tego świata. Prawne, finansowe, polityczne rozliczenia są konieczne i niezbędne. RW nie zwalnia od tego, że ktoś powinien iść do więzienia, oddać długi, zrekompensować straty i winy. Ale dzieje się to już bez dyszącej rządzy zemsty, nienawiści, palącej chęci odwetu i pragnienia surowego, bezwzględnego ukarania.

Ostatni zamach w Łodzi jest też częścią tego procesu. Zamachowiec nie musi być wysłanym politycznym mordercą na zlecenie. Wystarczą pewne emocje, które się ujawniają i materializują w myśl praw hermetycznych, które zakładają, że myśl jest energią. Zapewne ten zamachowiec zastrzeliłby swoją żonę, może sąsiada, albo kogokolwiek innego. Zastrzelił jednak polityka określonej partii. Jeśli zatem wyjdziemy z bieżącej politycznej retoryki, dojrzymy w tym wydarzeniu materializację nienawiści, obsesji i innych negatywnych emocji. Polska nie jest jakimś wyjątkiem. Wszędzie na świecie są frustraci, fanatycy, naładowani nienawiścią, fobiami i obsesjami ludzie. U nas jedynie nałożyło się to na szczególny duchowo i energetycznie czas.

Ofiary często przyciągają przemoc. To zasada dobrze znana w psychologii. Kobiety, które przyciągają gwałcicieli. Roztargnieni, którzy przyciągają kieszonkowców. Zakompleksieni, którzy przyciągają poniżających ich szefów i partnerów. Frustraci, którzy przyciągają wodzów, fuhrerów, charyzmatycznych liderów.

Dramat ostatnich kilku lat ma swój astrologiczny klucz. Przywódca prawicowej opozycji, a także jego zmarły w katastrofie smoleńskiej brat, czyli obaj bracia Kaczyńscy, mają Słońca w ostatnich stopniach znaku Bliźniąt. W okolicach roku 2006 na 2007 przechodzili przez swój najważniejszy, a zarazem najtrudniejszy, astrologiczny proces. Do ich Słońc opozycję utworzył Pluton. Planeta transformacji, zniszczenia, destrukcji, śmierci, ale też uzdrowienia, odrodzenia, duchowej przemiany. Idea tej konfiguracji zakłada, że musimy coś oddać Bogu, coś co nam nie jest już potrzebne: nasze duchowe śmieci, żale, traumy, stare, zużyte układy, relacje i związki. Alternatywa jest niestety brutalna. Jeśli nie poddamy się boskiej, uzdrawiającej miłości, Pluton nas zniszczy, ale nie od razu. I choć większość z nas w swoim życiu przejdzie przez koniunkcję lub opozycję Plutona, co wcale nie musi oznaczać jakiejś katastrofy, to jednak opozycja Plutona do Słońca zwykłego Kowalskiego, a takaż sama konfiguracja w przypadku najważniejszych polityków, to coś zupełnie innego. Jeśli dodatkowo ten polityk ma rząd dusz pewnej specyficznej grupy społecznej, naładowanej negatywnymi emocjami, to wiadomo było, że będzie mieć to swoje poważne konsekwencje. Ale czy złe? Nie, przeciwnie. Pluton odwołuje się do uzdrawiającej, transformującej idei duchowej alchemii. Było więc niejako „napisane”, że Kaczyński (Kaczyńscy) naznaczony tymi emocjami podejmie się tej niezwykle trudnej misji – uzdrawiania i odrodzenia – mimo, że mógł nawet tego nie rozumieć, gdyż te procesy dzieją się poza naszym ego, poza naszą świadomością, rozumem i intelektem. Braciom Kaczyńskim należy się więc wielki szacunek za podjęcie tej niezwykle trudnej misji. Jednak nie mówimy o Kaczyńskich-politykach  awanturnikach, buntownikach, intrygantach, skonfliktowanych ze wszystkimi i obrażonych na cały świat. Mówimy o duchowym, boskim aspekcie, który jest w każdym człowieku, nawet w popełniających zbrodnie i w katach. Gdy więc ta opozycja sprzed ostatnich kilku lat połączyła się z Wielkim Półkrzyżem, którego jednym z elementów był właśnie Pluton, należało przypuszczać, że odegrany zostanie ostatni akt tego dramatu. Dodajmy na marginesie, że w tym samym miejscu, co Kaczyńscy, mają Słońca Andrzej Lepper i Jan Rokita, więc i oni przeszli przez opozycję Plutona do Słońca. Trzech z tych czterech ludzi jest już definitywnie poza polityką. Czwarty też za chwilę odejdzie. W jednym z wywiadów po łódzkim zamachu Jarosław Kaczyński powiedział, że Bóg go ocalił i że ma w związku z nim jakiś plan (zamachowiec powiedział, że nienawidzi Kaczyńskiego i że chciał go zabić). Tak to prawda. Misją Jarosława Kaczyńskiego, oczywiście w sensie duchowym, jest przeprowadzenie pewnej grupy Polaków przez oczyszczający proces transformacji. Znając naturę Plutona trzeba powiedzieć coś niepoprawnego politycznie. Nie chodzi o to, że ci ludzie zmienią swoje poglądy, przekonania, postawy. Zważywszy, że większość z nich to ludzie starzy, plutoniczna natura tego procesu staje się oczywista. Chodzi o definitywne odejście tych ludzi, a wraz z nimi tej masy bolesnych emocji, żalu, cierpienia i bólu. Pluton to indyjski Śiwa. To Pan zniszczenia i śmierci, ale też cyklicznego odradzania się. Śiwa spopielił poprzez otwarcie trzeciego oka Kamadewę, ale później jednak przywrócił go do życia. Jakkolwiek zatem wiele osób z przerażeniem myśli o tym, co się w mijającym roku zdarzyło w polskiej polityce, to tak naprawdę proces uzdrawiania, przebaczenia i duchowej przemiany. Czy stać na ten akt – akt radykalnego wybaczania – tych, którzy mają w Polsce poczucie krzywdy i żalu? Niech każdy sobie sam na to pytanie odpowie…

Niebo w listopadzie
Słońce przebywa w Skorpionie, by 22.11 o godz. 11.16 wejść w znak Strzelca, w którym przebywać będą również Merkury i Mars. Wenus retrogradując cofnie się ze Skorpiona do Wagi. Jowisz kończy retrogradację w Rybach, Neptun zaś w Wodniku. Saturn znajduje się w Wadze. Uran kontynuuje retrogradację w Rybach, Pluton zaś wędruje przez Koziorożca. Nów Księżyca będzie mieć miejsce 06.11 w Skorpionie. Pełnia zaś 21.11 w Byku.

Świat w listopadzie
Okres między 01 a 25 listopada ma szansę być stosunkowo spokojny, jak na znaczące niepokoje i liczne napięcia mijającego powoli roku. Z retrogradacji, czyli ruchu wstecznego, wychodzą w połowie miesiąca Jowisz i Neptun. Będzie mieć to swoje pozytywne konsekwencje na polu międzynarodowym sprzyjając nawiązywaniu porozumień, zachęcając do dialogu, kompromisów i pokojowych rozwiązań. Uspokajać się zacznie sytuacja w Afganistanie, ewentualnie dojdzie tam do jakichś prób nakłonienia bardziej umiarkowanych talibów do współrządzenia. Jowisz w Rybach to także dalszy ciąg ujawniania skandali pedofilskich w Kościele Katolickim, oraz spory ruch i zmiany na polu watykańskiej polityki i dyplomacji. I choć trudno oczekiwać, by Ratzinger uruchomił jakieś bardziej modernistyczne siły, to jednak nie jest wykluczone, że jeszcze w tym roku usłyszymy o jakichś śmiałych projektach i przedsięwzięciach. Bardziej nerwowo i niespokojnie zrobi się w III dekadzie miesiąca. Pod koniec listopada na pełni Księżyca Pluton utworzy do niej Niebo w listopadzie 2010kwadraturę tworząc krótkotrwały półkrzyż, co przyniesie wysoką dramaturgię przełomu listopad-grudzień. Należy się liczyć w tym czasie z poważnym zaostrzeniem sytuacji politycznej na świecie. W tym to czasie może dojść do mniej lub bardziej skutecznych prób zamachów terrorystycznych, dużych kataklizmów przyrodniczych i pogodowych z licznymi ofiarami. Dodatkowo kwadratura Marsa do Jowisza w tych dniach sygnalizuje, że w mediach będzie aż huczeć od jakichś sensacji, skandalu, dramatycznych komentarzy lub informacji. Zapowiadana od pewnego czasu duża korekta na rynkach finansowych będzie się opóźniać. Najprawdopodobniej w pierwszych trzech tygodniach listopada raczej dominować będą wzrosty, choć już stosunkowo nieduże. Dopiero w okolicach 25.11 nastąpią spore zawirowania. Niepokojące interwencje banków centralnych dążące do osłabienia rodzimych walut, zamykanie pozycji przez dużych graczy, realizacja zysków na kontaktach terminowych sprawi, że rynki mogą polecieć mocniej w dół. Wojna walutowa między bankami centralnymi, oraz kolejne złe wieści dotyczące poziomu deficytów i długu, zachwieją giełdami i surowcami. Interwencje Banku Rezerw Federalnych USA, oraz kiepskie wyniki światowego handlu, mogą przynieść duży niepokój związany z przyszłością globalnej gospodarki w roku 2011.

Kraj
Nie ma i nie było mowy o żadnym pogodzeniu, przebaczeniu i porozumieniu w ramach pogrzebu zamordowanego działacza PiS. W listopadzie możemy się spodziewać nawet pogorszenia nastrojów i nasilenia konfrontacyjnej postawy między opozycją a rządzącą koalicją i prezydentem. Oczywiście ma to związek z kampanią wyborczą do samorządów z 21.11. To twarde uderzenie przynosi tranzyt Saturna przez III dom horoskopu Chrztu Polski z 966 roku, w którym „urodzeniowo” znajduje się i tak bardzo trudna koniunkcja Urana z Neptunem, więc nie ma nadziej na żadne tonowanie nastrojów. Partiom, a zwłaszcza PiSowi, się to bowiem nie opłaca, więc ostre, twarde, zdecydowane oskarżenia o mord polityczny pod adresem PO będą na porządku dziennym. Saturn rozpoczyna ten tranzyt właśnie w listopadzie i zakończy go we wrześniu 2011, więc nietrudno się domyśleć, że czeka nas kilkanaście miesięcy bezwzględnej medialnej wojny, najbardziej absurdalnych i szalonych oskarżeń miotanych przez prezesa Kaczyńskiego. To będzie jednak dla niego taktyką zabójczą i mocno obniży notowania Prawa i Sprawiedliwości, a w efekcie przyniesie w przyszłym roku kryzys na łonie PiS lub rozpad tej partii. W horoskopie prezesa Kaczyńskiego Saturn tworzy kwadraturę do urodzeniowej Wenus, co zapowiada zaostrzenie retoryki szefa PiS, nowe konflikty frakcyjne na łonie partii i być może początek otwartej walki Joanny Kluzik-Rostkowskiej o przyszłe przywództwo w partii. Na reakcję prezesa i jego akolitów nie będzie trzeba długo czekać. Jednak dla rządu Tuska listopad też nie będzie łatwy i pomyślny. Kwadratura Saturna do Marsa horoskopu rządu koalicji PO-PSL sygnalizuje, że w tym wydawałoby się stabilnym mechanizmie współpracy zacznie mocno zgrzytać. Sam Tusk też nie ma najlepszych dni. Kwadratura Urana do ascendentu w jego horoskopie, trwająca od marca 2010 do stycznia 2011, to wyraźny znak, że widoczne zmęczenie premiera ma swoje wyraźne przyczyny i szybko nie minie – dopiero po zakończeniu starego roku. Listopad zapowiada się w pogodzie stosunkowo przyjemnie. Będzie jak na tę porę roku dość ciepło i bez dużych opadów. Zdecydowane pogorszenie pogody, a być może nawet ostry atak zimy, czeka nas w III dekadzie miesiąca, około 25 listopada. Taka zmienna, nieprzyjemna i dokuczliwa pogoda potrwa aż do końca roku.

Wybory samorządowe 2010 

Gospodarka
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie składek zdrowotnych rolników może stać się początkiem ostrego konfliktu między PO a PSL, a zarazem będzie sygnałem dla PO, że czas na reformę KRUS. Rząd Tuska postawiony pod ścianą w kwestii ograniczenia deficytu będzie zmuszony do kilku trudnych, nieprzyjemnych decyzji. Wyniki ekonomiczne w listopadzie będą jednak niezłe, wiec widmo drastycznych cięć wydatków na jakiś czas się oddala. Wyjątkowo niekorzystne tranzyty w horoskopie złotego z października, mogą mieć swoje opóźnione konsekwencje w listopadzie lub w grudniu. Dojdzie do tego nieprzyjemna opozycja progresywnego Księżyca do Urana. A zatem musimy się liczyć z tym, że do jakichś zawirowań może dojść, co wiązać się będzie z decyzjami banków centralnych Szwajcarii i USA, oraz z nerwowymi ruchami dużych graczy na rynku walutowym. Mimo to jednak do krachu raczej nie dojdzie, gdyż złotego chroni w listopadzie i w grudniu pomyślny trygon Jowisza do Wenus. Nieco więcej kłopotów rodzima waluta może mieć w grudniu. Na giełdzie listopad zapowiada się dość nerwowo. Po raz trzeci przez descendent horoskopu GPW przechodzi Pluton, co sygnalizuje ostatni akt „śmierci” (Pluton to głębokie, drastyczne transformacje) własności państwowej nad GPW, choć jak wiemy pakiet kontrolny Skarb Państwa sobie zachowa. W horoskopie wskaźnika WIG20 Saturn utworzy opozycję do Merkurego, co może przynieść spore spadki naszych blue chipów. Pierwsza dekada miesiąca przyniesie spadki. W II dominować będzie trend boczny lub niewielkie wzrosty. Koniec miesiąca przynieść może dość dużą falę spadkową.