Astrologiczna grypa

Nie bez uzasadnionych podejrzeń światowy kryzys ekonomiczny, oraz masowe histerie związane z efektem cieplarnianym i pandemią grypy w roku 2008 i 2009 mają swoje uzasadnienie w kluczowej dla wielu globalnych procesów pięciokrotnej opozycji Saturna do Urana, w pasie Panna – Ryby (w 2010 w pasie Baran – Waga), z których pierwsza miała miejsce w listopadzie 2008, ostatnia zaś będzie mieć miejsce w sierpniu 2010, a zatem w 2009 roku znajdujemy się między II a IV opozycją. Układ ten powtarza się średnio co 40 lat. Poprzednia opozycja Saturna do Urana miała miejsce w 1966 i 1967 roku, a więc w latach, gdy rozkręcał się amerykański epizod wojny w Wietnamie (realny początek to 1965 rok). Wszakże planety te były w odwrotnych niż teraz pozycjach: Uran w Pannie, Saturn zaś w Rybach. Nieco podobna konfiguracja miała miejsce w 1919 roku. W tym to właśnie roku miała miejsce epidemia grypy, zwanej hiszpanką, na którą zmarło około 30 mln osób.

Jean Delumeau, wybitny historyk, autor doskonałych prac, m.in. „Cywilizacji Odrodzenia”, „Historii raju” i przede wszystkim – „Strachu w kulturze Zachodu” pisze o histeriach i szaleństwach związanych z zarazami. Najbardziej nękały Europę zarazy przez cztery wieki, między 1348 a 1720 rokiem. Kolejne epidemie cholery, dżumy, tyfusu, dyzenterii i zapalenia płuc, czyli po prostu grypy. Delumeau pisze, że aż do XIX wieku nie znano przyczyn dżumy szukając źródeł i zaraz w popsutym powietrzu, szkodliwych wyziewach ziemi i przede wszystkim – w astrologicznych układach i konfiguracjach (J. Delumeau, Strach w kulturze Zachodu, Warszawa 1986, s. 99). Jest zaskakujące, że okresy, kiedy szalały epidemie, często nakładają się na okres największej rozpusty, rozpasania i grzechu, o czym świetnie pisał Boccaccio w „Dekameronie”, a same zarazy wyzwalały najgorsze lęki, fobie, strachy i psychozy, jakie tylko drzemią w ludzkiej duszy. W średniowieczu i w czasach późniejszych powszechnie wierzono w to, że te masowe choroby sprowadzają na ludzkość złe fluidy gwiazd, komet i układów planetarnych. Ten atawistyczny lęk przed kosmicznym zagrożeniem ma pewne naukowe podstawy. W XIV wieku, gdy największa epidemia dżumy w niektórych rejonach Europy zabiła 80% populacji, zanotowano pojawienie się dużej komety. Nie jest wykluczone, że w jej ogonie, który liczy kilka milionów kilometrów długości, mogą znajdować się mikroorganizmy (np. wirusy), które dostają się w ten sposób do atmosfery ziemskiej – stąd złowróżbne interpretacje pojawiania się komet w dziejach ludzkości. Ale w 1344, czyli w przededniu ataku dżumy miała miejsca koniunkcja Urana z Plutonem w Baranie, którym włada wojowniczy i krwawy malefik Mars. Właśnie epidemia dżumy w Oranie w latach 40-tych XX wieku jest opisana w powieści Alberta Camusa jako metafora upadku człowieka, ukazując zarazem, że w takich chwilach ujawniają się najgorsze, najbardziej nikczemne cechy człowieczeństwa. 90 lat temu miała miejsce największa epidemia ostatnich lat – pandemia grypy zwanej hiszpanką, która zabiła 30 mln ludzi, a być może nawet więcej. W latach 1919-1920 Wywołał ją wirus H1N1, czyli ten sam lub podobny, który ujawnił się w Meksyku. I dokładnie 90 lat temu miała miejsce opozycja Saturna w Lwie i potem w Pannie do Urana w Wodniku i potem w Rybach. Identyczny układ ma właśnie teraz miejsce, tyle że opozycja Saturna do Urana ma miejsce w pasie Panna – Ryby. W 1967 roku grypa Hong Kong zabiła około miliona ludzi. No i znów mieliśmy opozycję Saturna do Urana, tyle że w odwrotnych pozycjach. Saturn znajdował się w Rybach, Uran zaś w Pannie. Tradycyjnie Panna związana jest ze zdrowiem, równowagą psychosomatyczną i homeostazą organizmu. Ryby zaś z lękami, strachem, emocjami, szaleństwem i religią. Nałożenie się tych układów, oraz egzystencjalny, psychiczny, irracjonalny lęk łączą się w budzącą się obecnie histerię i panikę, która ogarnia świat. Media, nauka i medycyna koncentrują się na biochemicznym, objawowym wymiarze doświadczanych przez ludzkość epidemii, w tym obecnej. W tym redukcjonistycznym, materialistycznym modelu odpowiedzialne za epidemie są naturalne mutacje wirusów i bakterii, a zatem wyłącznie biochemiczne modyfikacje DNA. Jest to taka sama wiara (w potęgę rozumu), jak średniowieczna wiara w to, że bicie w dzwony i gorliwe modlitwy pomagają pokonać morowe powietrze. Jednak poważnym błędem nauki jest właśnie redukcjonizm, sprowadzanie choroby (a zarazem epidemii) do chemii, do ślepej gry chromosomów i aminokwasów. Jednak przez tysiące lat obowiązywał zupełnie inny paradygmat zdrowia i choroby – paradygmat energetyczny. I taka właśnie jest koncepcja zdrowia i choroby w medycynie naturalnej, a także w tradycyjnej chińskiej medycynie i w indyjskiej ajurvedzie. Choroba jest to stan umysłu, zaburzenie energetyczne, blokada przepływu energii w czakramach, meridianach, kanałach. Epidemia w zadziwiający sposób pojawia się i w jeszcze bardziej dziwny sposób zanika. W zasadzie powinna się rozwijać w nieskończoność. Nauka nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, dlatego właściwie epidemia się kończy i słabnie. Wirusy, które wywołują epidemię, nawet jeśli się zmieniają i mutują, to tylko po to, by się jeszcze skuteczniej pokonywać układ odpornościowy człowieka, zwierząt i roślin. Dlaczego w pewnym momencie epidemia się kończy? Biochemicznie nie można tego wytłumaczyć. Astrologicznie i energetycznie – tak. A zatem układy planet nie tyle wyzwalają złe moce poprzez wirusy i mikroorganizmy, co potęgują napięcia, generują pewnego rodzaju procesy psychiczne, energetyczne, kwantowe, które materializują się dopiero w postaci zjawisk przyrodniczych, społecznych, politycznych, psychologicznych – i właśnie epidemicznych. Zaraza jest więc swego rodzaju materializacją procesów energetycznych i psychicznych ludzkiej populacji, manifestacją stanów, które symbolizują układy planetarne w myśl jungowskiej idei synchroniczności zakładającej hermetyczną ideę koincydencji zjawisk zewnętrznych (układy planetarne) ze światem psychicznym (sny, emocje, lęki, pasje). Możliwe, że nowa histeria, która wybuchła w związku z epidemią grypy, nie będzie mieć jakichś poważniejszych skutków, czyli nie przeobrazi się w jakąś dramatyczną pandemię. Kluczem i istotą tego typu procesów jest nie tyle ilość realnych ofiar, która może być rzeczywiście minimalna, ile emocje, informacje, medialne szaleństwo, które obudziło się wraz z samym wydarzeniem. Trzeba zaznaczyć, że do tej pory na świecie zmarło na tę grypę kilkaset osób, gdy zwykła sezonowa grypa zabija rocznie około miliona osób. Podobnie było z ebolą, SARS, grypą azjatycką, ptasią, które wywołały masowe histerie i paniki, ale w gruncie rzeczy nie przyniosły jakiejś dużej ilości ofiar. Prawdopodobnie w tym przypadku będzie podobnie i skończy się na medialnym ogłupieniu sponsorowanym przez koncerny farmaceutyczne. By dane doświadczenie wywołało odpowiednią reakcję, ludzie nie muszą umierać jak muchy, wystarczy, że media będą ten temat masowo eksploatować, że ludzie będą na ten temat mówić – tak jak to ma teraz miejsce w Ukrainie. Obecna panika u naszych sąsiadów ma jednak nie tylko medyczny charakter. Nie bez powodu komentatorzy twierdzą, że może być to argument za odłożeniem przyszłorocznych wyborów prezydenckich, co w sumie wszystkim jest na rękę, gdyż kampania wyborcza w tym wyjątkowo ciężkim ekonomicznie i politycznie momencie współczesnych dziejów Ukrainy to bardzo niewdzięczny temat. Ta sama zasada, związana z ujawnianiem się lęków i fobii dotyczy różnych strasznych przepowiedni, jak np. 2012 roku. Na poziomie realnym, rzeczywistym, materialnym, nic szczególnego zdarzyć się nie musi. Nie można oczywiście wykluczyć, że do światowej pandemii dojdzie, gdyż jeśli epidemie zdarzały się w historii ludzkości, to nic nie przemawia za tym, by nagle ten cykl się zakończył. Być może jednak epidemia świńskiej grypy, która w mediach się narodziła, w mediach również zemrze – śmiercią naturalną.

(tekst opublikowany w kwartalniku Polskiego Stowarzyszenia Astrologicznego „Trygon” z X.2009)

Niebo w listopadzie
Słońce przebywa w Skorpionie, by 22.11 o godz. 5.24 wejść w Strzelca, gdzie znajdzie się również Wenus. Merkury w Koziorożcu i Mars w Lwie rozpoczną retrogradację (ruch wsteczny). Jowisz i Neptun przebywają w Wodniku. Saturn znajduje się w Wadze, Uran zaś wchodzi w ruch postępowy w Rybach. Pluton wędruje przez Koziorożca. Pełnia Księżyca będzie mieć miejsce 02.11 w Byku. Nów zaś 16.11 w Skorpionie.

Świat w listopadzie
Miesiąc ten na tle całego roku wprawdzie nie wyróżni się czymś wyjątkowym i szczególnym, gdyż jego dramaturgia może nie być szczególnie widowiskowa, a spektakularnych wydarzeń też będzie nieco mniej niż zwykle, to jednak zarazem rozpoczyna nowy etap w dziejach świata. Najbardziej intensywna i dynamiczna będzie pierwsza połowa listopada. 02 listopada pełnia Księżyca w pasie Byk – Skorpion utworzy kwadraturę do Marsa w Lwie, co sprawi, że właśnie na początku listopada czeka nas cała seria dramatycznych zjawisk pogodowych, które w różnych rejonach świata – w tym w Europie – przyniosą liczne spustoszenia i katastrofy. Ale nie tylko klimat rozreguluje się na skutek tegoż półkrzyża. Po 9 miesiącach odrabiania strat i wychodzeniu światowej gospodarki z kryzysu, znów nas czeka fala lęków, obaw i wątpliwości. Główne światowe giełdy po tych kilkunastu miesiącach nieprzerwanych wzrostów wejdą w cykl spadkowy, który wprawdzie wielkim załamaniem nie będzie, ale kilkunastoprocentowa korekta, a być może i 10-20 %, w skali nadchodzących kilku miesięcy, nie jest wykluczona. Dużo wszakże ważniejszą konfiguracją listopadową będzie kwadratura Saturna w Wadze do Plutona w Koziorożcu. Znaczenie i siłę tego układu najlepiej powinno zobrazować to, że poprzednia kwadratura Plutona w Koziorożcu i Saturna w Wadze miała miejsce w 1776 roku, a był to moment dla świata niezwykle ważny – Deklarację Niepodległości ogłosiły wtedy Stany Zjednoczone, co zapoczątkowało cywilizacyjnie nowy etap w dziejach świata. Kwadratura obu tych planet oznacza bowiem potężne konflikty polityczne, wojny, powstania i wstrząsy, które zmiatają stare porządki. Ostatnia kwadratura Saturn – Pluton miała miejsce w 1993 roku. W Polsce w atmosferze ogromnego skandalu przegłosowano wotum nieufności dla rządu Hanny Suchockiej, co otworzyło drogę do władzy postkomunistycznej lewicy. Na świecie zaś w 1993 roku doszło do dwóch niezwykle ważnych wydarzeń: do pokojowego poNiebo w listopadzie 2009działu Czechosłowacji na Czechy i Słowację i do zdecydowanie mniej pokojowego konfliktu konstytucyjnego w Rosji między prezydentem Jelcynem, a puczystami pod wodzą Chasbułatowa i Ruckiego, co zakończyło się scenami ostrzeliwania parlamentu przez wojsko. Komentatorzy interpretowali to jako ostateczny kres sowieckiego systemu, którą wzmocnił w 1991 tzw. pucz Janajewa. W 1973 roku – gdy miała miejsce kolejna kwadratura Saturn – Pluton uroczyście otwarto kompleks Word Trade Center. Pierwszy poważny zamach na WTC miał miejsce w 1993 roku – także wtedy, gdy utworzyła się kwadratura Saturn – Pluton! Załadowana materiałami wybuchowymi ciężarówka w podziemiach WTC zabiła 6 i raniła 1000 osób. Rok 1973 to także potężna klęska państw arabskich w wojnie Jom Kippur (od żydowskiego święta). Jeszcze bardziej spektakularne oblicze przybrała kwadratura Saturn – Pluton w 1956 roku, który przyniósł całą serię dramatycznych wydarzeń. W Polsce to początek gomułkowskiej odwilży, ale zarazem dramatyczny poznański krwawy czerwiec. Na XX zjeździe KPZR Nikita Chruszczow odczytał słynny referat „O kulcie jednostki i jego następstwach”, który w założeniu miał mieć cel rozliczający radziecki stalinizm. Ale to także dramatyczne powstanie Węgrów zakończone brutalną interwencją wojsk Układu Warszawskiego i potężnymi represjami. Jeśli więc połączymy w całość te wydarzenia, to znaczy, że listopad będzie początkiem fali niezwykle istotnych wydarzeń politycznych i społecznych, których finał czeka nas w przyszłym roku. Przed nami czas widowiskowych buntów społecznych, powstań, wojen i sporów. Niewątpliwie wiele się wydarzy w USA, które tę kwadraturę mają w swoim horoskopie – Deklaracja Niepodległości. Okaże się, jak żałosnym i nietrafnym gestem było nadanie prezydentowi Obamie pokojowego Nobla i z jak poważnymi kłopotami przyjedzie się zmagać Stanom Zjednoczonym, świeżo doświadczonym kryzysem gospodarczym i ogromny wzrostem długu publicznego. W listopadzie na Medium Coeli horoskopu Niepodległości wchodzi Saturn, co sygnalizuje bardzo ważne zmiany w polityce USA, ale zarazem oznacza rezygnację z wielu planów poprzednika – prezydenta Busha. USA zaczną realnie myśleć o wycofaniu się z Iraku, a przede wszystkim z Afganistanu, przemodelują politykę względem Europy (na jej niekorzyść), zaczną wdrażać programy oszczędnościowe i reformatorskie. Do poważnych zawirowań dojdzie także w Rosji, Chinach i w Europie Środkowej, co nie wróży stabilizacji w naszej części świata. Warto zatem obserwować listopadowe wydarzenia. Będą one bowiem nieść przesłanie na cały przyszły rok.

Kraj
Seria afer odpalona z dział CBA to tak naprawdę echo astrologicznych wstrząsów, które doskonale widać w licznych horoskopach z Polską i Polakami w tle. W głównym horoskopie Polski – Chrzest z 966 roku – nie widać jednak szczególnie dramatycznych wydarzeń. Przeciwnie, Jowisz na descendencie (sąsiedztwo, polityka zagraniczna, układy, porozumienia) sygnalizuje liczne sukcesy na arenie międzynarodowej i poprawę relacji z sąsiadami. W tymże horoskopie nadal znajdujemy się pod wyjątkowo korzystnymi i ochraniającymi konfiguracjami, które na dłuższą metę ochronią nasz kraj przed jakimiś szalonymi wstrząsami. Sugerowało to, że rozpętane przez PiS i Kamińskiego afery, a także początkowa dezorganizacja w Platformie Obywatelskiej, nie wprowadzą jakichś zasadniczych zmian na arenie politycznej. Mimo to wydarzenia z października bagatelne nie są i znajdują wytłumaczenie w innych horoskopach. Po kilkunastu świetnych miesiącach dla premiera Tuska dostał się on pod wyjątkowo nieprzyjemny wpływ kwadratury Saturna do ascendentu, co zmusiło go do wielu trudnych decyzji, a zarazem ujawniło wizerunkowe słabości i ułomność polityki budowanej na bazie PR (ascendent to właśnie wizerunek i image). Identyczny układ w listopadzie będzie mieć miejsce w horoskopie, ale tym razem rządu Tuska, co oznacza, że październikowe decyzje premiera wcale nie oznaczają końca kłopotów koalicji. Przed Tuskiem kolejne trudne decyzje, kolejne waśnie, konflikty i spory na łonie rządu i nowe, potężne ataki opozycji. Dramaturgię napięcia i silne ścierające się konfrontacyjne konfiguracje mają miejsce również w horoskopie prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Koniunkcja Saturna do Księżyca, kwadratura Saturna do Słońca, oraz trzecie przejście Plutona przez Słońce, a także kwadratura Saturna do Słońca urodzeniowego horoskopu (także Jarosława Kaczyńskiego) wyzwoliły u nich olbrzymią desperację, ale też stres i napięcie. Kaczyńscy to ludzie walki, więc nie dziwi to, że na fali tych astrologicznych aspektów ruszyli do boju. Jednak to nie są konfiguracje dla zwycięzców, ale dla tych, którzy muszą odejść lub przynajmniej gruntownie zmienić taktykę i metody działania, co jak wiadomo, nie jest już możliwe. Są to dla nich wyraźne sygnały, że obaj już za rok, dwa definitywnie odchodzą na polityczną emeryturę. Podobnie fatalnie wygląda horoskop byłego już szefa klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego. W 2009 roku zaliczył on dwie niezwykle ciężkie konfiguracje: opozycję Saturna do Słońca, oraz progresywną koniunkcję Księżyca do Plutona, zresztą identyczną progresję ma za sobą Grzegorz Schetyna! O ile Schetyna ma jeszcze szansę aktywnie zaistnieć w polskiej polityce, o tyle Chlebowski w zasadzie jest już poza burtą. Kandydatura Włodzimierza Cimoszewicza na prezydenturę nie wchodzi w grę. Na szczęście albo intuicja, albo doradcy mu to wyperswadowali. Znajduje się on bowiem w wyjątkowo ciężkim momencie życia. Opozycja Urana do Słońca, oraz progresywna kwadratura Słońca do Plutona nie dają mu najmniejszych szans na sukces. Polityk ten powinien przeczekać, zebrać siły i dopiero za jakiś czas ruszyć do walki. Teraz zaś zaliczyłby jedynie sromotna klęskę i rozczarowania. Znów jednak na pierwszym planie znajdzie się gospodarka, finanse państwa i giełda. W horoskopie złotego (denominacja z 1995 roku) w listopadzie i grudniu czekają nas wyjątkowo trudne konfiguracje: kwadratura Saturna do Księżyca, oraz koniunkcja Plutona z Księżycem (III – ostatnie przejście). Czekają wiec nas kolejne spekulacyjne ataki na naszą walutę, osłabienie jej wartości w stosunku do euro i dolara, oraz spore zawirowania na styku polityki i ekonomii z finansami publicznymi w tle. Wszakże już w grudniu sytuacja się zdecydowanie uspokoi i złoty wejdzie w nowy, długi cykl wzrostów. Najbardziej niepokojąco nadchodzące dni zapowiadają się na rynkach finansowych. W listopadzie i grudniu utworzy się cała seria trudnych konfiguracji w horoskopach giełdy. W horoskopie WIG-u będzie mieć miejsce kwadratura Saturna do ascendentu, co oznacza, że nasza giełda dostanie się w krzyżowy ogień ataków, zarzutów, politycznych konfliktów i gier spekulantów. Jeszcze trudniej wygląda sytuacja w horoskopie WIG20. Saturn na Imum Coeli, kwadratury Saturna i Urana do Księżyca, Plutona do Marsa, oraz opozycja Saturna do Marsa sygnalizują, że w kilku najbliższych tygodniach czekają nas poważne zawirowania, co przyniesie sporą korektę sięgającą 10-20 %. Będzie mieć ona dwie fale. Najbardziej dramatyczna skończy się w połowie grudnia i giełdy odrobią część spadków, ale trend boczny lub spadki mogą się przeciągnąć do mniej więcej lipca, sierpnia 2010. Potem GPW wchodzi w okres dynamicznych wzrostów i potężną hossę, która wywinduje wskaźniki do imponujących poziomów przebijając wiele innych światowych parkietów. Pierwsza dekada listopada przyniesie kontynuację spadków, która chwilami może wyglądać na panikę. Od mniej więcej połowy miesiąca nadejdzie odbicie i wzrosty. Dość dramatycznie znów zapowiada się okres między 20 a 24, gdzie znów czekają nas spadki. Końcówka miesiąca przyniesie powiew optymizmu i niezłe wzrosty.