Kres kapitalizmu?

Trwająca od lipca 2007 bessa na rynkach finansowych, oraz ostre kryzysy gospodarcze i walutowe z lata i jesieni tego roku podważyły zaufanie do wolnorynkowej gospodarki wielu drobnych ciułaczy, ale też giełdowych graczy, kredytobiorców i inwestorów. W związku z tym pojawiły się trwożliwe, apokaliptyczne zapowiedzi końca kapitalizmu, liberalizmu, wolnego rynku, gdyż one właśnie upadają na naszych oczach. Zwolennicy marksistowskich ideologii, antyglobaliści i anarchiści mają swoje pięć minut i mogą do woli straszyć przerażonych zwykłych ludzi wizją krachu światowych systemów ekonomicznych. To jednak co oglądamy, ani nie jest kresem wolnego rynku, ani nie zapowiedzią totalnej katastrofy, po której pozostaną ruiny i zgliszcza.

W październikowej prognozie zapowiadałem, że miniony miesiąc będzie jednym z najbardziej optymistycznych w tym roku. Można założyć, że było dokładnie odwrotnie, że potężne spadki niewiele mają wspólnego z jasną wizją przyszłości. Jednak błędem, który często robimy, jest uleganie stadnym zachowaniom, projektowanie własnych emocji na rzeczywistość. Październik mimo, że zaznaczył się silnym pogłębieniem spadków, przyniósł też wyraźne odbicie – pierwsze tak duże i mocne od lipca zeszłego roku – czyli od momentu kiedy zaczęła się bessa. Tylko w ostatnim tygodniu główny wskaźnik Giełdy Warszawskiej (WIG 20) odzyskał 17%. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że jak tak mocno spadał, to nic dziwnego, że się odbił. Jednak nie zapomnijmy, że jeszcze kilkanaście dni temu zapowiadano straszne wieści. Złotówka miała upaść, giełda miała rozpocząć kolejne wielkie spadki. Jak łatwo ulegamy fałszywym, lękowym schematom, niech za przykład da nam sytuacja na rynkach paliw. W lipcu, gdy cena za baryłkę ropy sięgała 150 USD, szef Gaspromu Aleksiej Miller oświadczał, że już niedługo cena za baryłkę ropy sięgnie 250 USDhttp://www.manageria.pl/manageria/1,85811,5301608,Aleksiej_Miller_robi_z_Gazpromu_swiatowe_imperium.htmlZdarzały się wypowiedzi mówiące o cenie w okolicach 300 a nawet 400 USD. W lipcowej prognozie zaś pisałem, że za chwilę ropa będzie kosztować ok. 70 USD i że to już koniec szaleństwa ropy (patrzhttp://www.solarius.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=224&Itemid=101 )
Tak samo nie należy słuchać lękowych manipulacji zapowiadających światowy krach, katastrofy itd. Październik był więc paradoksalnie optymistycznym miesiącem, gdyż pokazał dno, zobaczyliśmy odbicie, a Polska giełda i Złotówka obroniły się przed wyjątkowo perfidną manipulacją inwestycyjnego banku J P Morgan ogłaszającego ponure przepowiednie dla polskiej waluty i gospodarki. Jednak uleganie teraz euforii to taki sam błąd, jakim był ponury pesymizm sprzed miesiąca. Czekają nas bowiem jeszcze jedna lub dwie fale spadkowe, oraz nienajlepszy przyszły rok, ale na szczęście nie przebijemy już raczej dna ustanowionego w październiku. Jaką więc jest lekcją dla nas październik? Taoistyczna mądrość głosi, że gdy jest najczarniejsza noc, to znaczy, że za chwilę nadejdzie poranek. Wahadło zaś, które wychyliło się najdalej, za chwilę zmieni swój ruch. Podobnie potrzebny był nam silny i głęboki spadek po to, byśmy wszyscy (rynki, inwestorzy, giełdy, analitycy) otrzymali sygnał zmiany, odwrotu. A zatem historycy zajmujący się badaniem rynków finansowych będą kiedyś pisać o tym, że październik 2008 przyniósł odwrót na światowych rynkach. I choć nie ma mowy o końcu kryzysu, gdyż niektóre jego konsekwencje potrwają nawet kilka lat, to jednak psychologicznie, energetycznie, finansowo i politycznie październik przyniesie odwrót.

Niebo w listopadzie
Słońce przebywa w Skorpionie, by 21.11 o godz. 23.45 wejść w Strzelca, gdzie znajduje się już Wenus, która zaś w połowie miesiąca wejdzie w Koziorożca. Merkury i Mars przebywają w Skorpionie i w II dekadzie Merkury, a 16.11 Mars wkroczą w Strzelca. Jowisz przebywa w Koziorożcu, Saturn zaś w Pannie. Uran kończy retrogradację w Rybach, Neptun zaś w Wodniku. Pluton 27.11 po 13 latach wędrówki przez Strzelca na kolejne 13 lat wkracza w Koziorożca. Pełnia Księżyca będzie mieć miejsce 13.11 w znaku Byka, nów zaś 27.11 w Strzelcu.

Świat w listopadzie
Wielkim błędem byłoby założenie, że najgorsze już za nami, a co grozi tym, że czujemy się zwolnieni z obowiązku dbania o swoje interesy i co mogłoby nas niebezpiecznie znieczulić, szkodliwie uspokajać. I choć rzeczywiście giełdy już prawdopodobnie niżej nie zejdą, niż minima ustanowione w październiku, i choć będą wzrosty i odbicie, to jeszcze stanowczo za wcześnie na ogłaszanie końca kryzysu. Niestety będzie mieć on jeszcze kilka odsłon i manifestacji. Przed nami bowiem pięć niezwykle ważnych opozycji Saturna do Urana, z których pierwsza będzie mieć miejsce w listopadzie, ostatnia zaś w sierpniu 2010; układ ten powtarza się średnio do 40 lat. Poprzednia opozycja Saturna do Urana miała miejsce w 1966 i 1967 roku, a więc w latach, gdy rozkręcał się amerykański epizod wojny w Wietnamie (realny początek to 1965 rok). Wszakże planety te były w odwrotnych niż teraz pozycjach: Uran w Pannie, Saturn zaś w Rybach. Nieco podobna konfiguracja miała miejsce w 1919 roku. W tym to roku miała miejsce epidemia grypy, zwanej hiszpanką, na którą zmarło około 25 mln. osób, początek wojny polsko-bolszewickiej, oraz kolejny etap wojny domowej w Rosji. Możemy jednak założyć, że był to czas budowania nowych porządków, nowego ładu światowego, który wyłaniał się po I Wojnie Światowej i Niebo w listopadzie Rewolucji Październikowej. Opozycja Saturna do Urana będzie mieć zasadniczy wpływ na światową sytuację ekonomiczną i gospodarkę, i oznacza potężne zawirowania już nie tyle na rynkach finansowych, co w realnej gospodarce. Dodatkowo wchodzący w listopadzie już na stałe (na 13 lat) Pluton w znak Koziorożca sygnalizują, że światowy przemysł, gospodarka, giełdy i związane z nimi skomplikowane instrumenty finansowe (kontrakty terminowe, opcje, fundusze hedgingowe) przejdą przez głębokie zmiany strukturalne. Konsekwencjami będą spektakularne bankructwa wielkich koncernów, poważne kryzysy w wielu branżach i dziedzinach gospodarki. Najmocniej odczuje to przemysł samochodowy, ciężki, a najboleśniej – paliwowy i chemiczny. Wielkie koncerny petrochemiczne – te obok banków najbardziej znienawidzone przez zwykłych ludzi firmy – będą padać jeden za drugim, co będzie konsekwencją stopniowego odchodzenia świata od ropy, a także efektem ich ekspansjonistycznej, totalitarnej polityki korumpowania państw, przywódców, polityków i – co charakterystyczne – ekologów, którym wielkie koncerny naftowe płacą ogromne pieniądze, by straszyły energetyką jądrową. Wielkie imperia zbudowane przez Gasprom, Łukoil i inne rosyjskie oligarchiczne struktury legną w gruzach. Taka ponura przyszłość również czeka bajeczne fortuny arabskich szejków. Kolejną odsłoną kryzysu światowego będą poważne kłopoty gospodarcze Chin, Rosji, Indii i innych azjatyckich tygrysów – jednak najmocniej zobaczymy to dopiero w 2009 roku, w listopadzie zaś to tylko preludium. Ostatnie dwa miesiące roku będą wyjątkowo gorące, niespokojne i emocjonujące. W polityce i w gospodarce oznacza to czas gorączkowych przetasowań: wybory w USA, dramatyczne działania na rzecz ratowania zagrożonych kryzysem finansowym Islandii, Węgier, Ukrainy, oraz kolejnych krajów, które muszą się liczyć z poważnymi perturbacjami. Potężne problemy Rosji to zaledwie początek głębokich przemian, jakie czekają ten kraj. I choć Rosja na razie otrząśnie się z kryzysu, jaki przyniósł jej spadek cen ropy i gazu, to jednak przed tym krajem kolejne fale dramatycznych wydarzeń: zamieszki na Kaukazie, problemy z walką o władze na Kremlu, kłopoty oligarchów, których gniew skieruje się na Putina i jego ekipę KGB-owców. Za wcześnie na otrąbianie końca kryzysu na rynkach finansowych. Przed nami jeszcze około dwie dramatyczne fale spadkowe. Pierwsza w okolicach pełni Księżyca – 13.11. Wtedy to pełnia utworzy półkrzyż z Neptunem, co oznacza kolejne spadki na rynkach – przede wszystkim surowcowych i walutowych. Pierwsza połowa miesiąca będzie zdecydowanie trudniejsza i nerwowa, ale druga odrobinę spokojniejsza i bardziej optymistyczna. Wejście Marsa w Strzelca, oraz pomyślny trygon Jowisza do Saturna pomogą rynkom odwrócić negatywne trendy. Jest więc szansa, że jeśli dojdzie do kolejnych zawirowań na giełdach w połowie miesiąca, to potem będzie spore odbicie i wzrost notowań. Niżej niż spadliśmy w październiku już chyba się nie uda, ale spadki mogą być znów dotkliwe – na szczęście znów do odrobienia. Musimy się też liczyć ze zdecydowanym wzrostem napięcia na świecie. W połowie miesiąca dojdzie do spektakularnych zamachów terrorystycznych, odnowienia się starych zapalnych problemów lub do eskalacji konfliktów zbrojnych w wielu miejscach na świecie. To także czas spektakularnej śmierci jakiegoś wodza, być może Kim Dong Illa lub Fidela Castro, którzy i tak możliwe, że już nie żyją. Mięknący Aleksander Łukaszenka wcale nie nawraca się na demokrację, ale panicznie boi się, że wschodni wielki brat zmieni swoje plany w stosunku do jego osoby – nie bezpodstawnie.

Kraj
Ofensywa prezydenta Kaczyńskiego i jego politycznego otoczenia w ramach szczytu UE, choć przyniosła pewne skutki, jednak nie zapewni ponownej prezydentury Lechowi Kaczyńskiemu. Nie ma on żadnych szans na reelekcję. Wzrastająca aktywność polityczna narodowych nurtów prawicy skupionych wokół Tadeusza Rydzyka jest wyraźnym sygnałem, że nie stawia on już na PiS. Partii tej grozi rozłam i wstrząsy, co najmocniej zauważymy w 2009 roku. Światowy kryzys będzie mieć pewien wpływ na sytuację gospodarczą Polski, ale do dramatycznego pogorszenia nie dojdzie i mniej więcej w połowie przyszłego roku powinniśmy stawać na nogi. Przed nami jednak inny, poważny problem. Wejście Saturna do II domu horoskopu Polski oznacza poważne kłopoty związane z finansami publicznymi, unijnymi inwestycjami i Euro 2012, oraz z sytuacją budżetu państwa. Gdy Saturn wchodził nam w II dom (finanse), zawsze to oznaczało duże problemy. Tak działo się w latach 1979-1980, gdy załamała się gierkowska prosperity, co przyniosło potężne wstrząsy polityczne i wielki kryzys. Wcześniej miało to miejsce w latach 1949-1950, czyli wtedy, gdy komunistyczne władze wdrażały socjalizm. Jeszcze wcześniej w latach 1919-1920, gdy zniszczony po I Wojnie Światowej kraj musiał odbudowywać gospodarkę walcząc ze straszliwą inflacją, a także gdy rozpoczęła się wojna polsko-bolszewicka. Rządząca koalicja nie ma zatem wyjścia i musi się zdecydować na poważne reformy finansów państwa. W przeciwnym wypadku czeka nad dramatyczny kryzys. W listopadzie warszawska giełda będzie kontynuować wzrosty, zwłaszcza w pierwszym tygodniu. Najgorszy będzie II tydzień listopada i okolice pełni Księżyca (13.11). III tydzień też nie będzie najlepszy. Ostatni zaś tydzień listopada zapowiada się znakomicie i przyniesie spore wzrosty.