Pluton, czyli rzecz o przebaczeniu

W swojej fenomenalnej książce „Radykalne wybaczanie” (wyd. Medium) www.radykalnewybaczanie.plColin Tipping pisze o fundamentalnym dla naszego rozwoju znaczeniu procesu wybaczania. To coś więcej niż tylko usuwanie z naszej psychiki destrukcyjnych emocji. Wybaczanie – zwłaszcza radykalne, pozwala zrozumieć, że zbierane doświadczenia, ludzie którzy nas skrzywdzili (lub nam się tak przynajmniej wydaje), ciężkie doświadczenia, porażki i straty reprezentują tak naprawdę niezbędne i konieczne poziomy i stopnie rozwoju. Astrologia uczy, że nasz proces wzrostu jest ściśle i precyzyjnie określony, że ma swoje epizody, etapy, cykle i daty.

Przyszliśmy na ten świat doświadczać, pracować nad sobą i rozpoznawać to nasze przesłanie. Planetą, która chyba najmocniej uświadamia znaczenie procesu przebaczania, jest Pluton. Mroczny, ponury władca podziemi, pan Hadesu, rządca umarłych. To jednak również indyjski Shiwa, którego odwieczny taniec sprawia, że świat ulega zniszczeniu, spaleniu i spopieleniu, by potem znów się odradzać. Pluton jest władcą rzeczy ostatecznych, narodzin, śmierci, życia pozagrobowego. W astrologii odpowiada za dwa procesy: destrukcji i regeneracji, zniszczenia i odrodzenia, choroby i uzdrawiania. Jego działanie jest niezwykle głębokie i mocne, ale niekoniecznie spektakularne i widoczne. Tranzyty, czyli jego bieżące oddziaływania w urodzeniowym horoskopie, wymuszają na nas proces przemiany, pogodzenia się z przemijaniem, całkowitą akceptację i pokorę wobec doświadczenia transformacji. Wszelki opór, bunt, walka są bezsensowne, są śmieszne. Świadczą o infantylnej, dziecinnej, niedojrzałej naturze. Sześciu głównych polityków polskiej sceny w ostatnich latach ma za sobą (lub są w trakcie) tego procesu. Najbardziej mocne są koniunkcje i opozycje Plutona do głównych elementów horoskopu – Słońca i ascendentu. Opozycje są bardziej destrukcyjne, koniunkcje mają z założeniu cel bardziej konstruktywny. Ale określenie „destrukcyjny” nie jest aksjologicznie negatywne, nie musi oznaczać zła, bólu, choroby, śmierci. Destrukcji doświadcza przede wszystkim nasze „ego” i to ono musi ulec transformacji na wyższy poziom. Proces ten w widowiskowej formie (opozycja Pluton w Strzelcu – Słońce w Bliźniętach) mieliśmy szansę oglądać w wypadku czterech polityków: Andrzeja Leppera, Jana Rokity – którzy proces ten mają już generalnie za sobą, oraz obu braci Kaczyńskich, którzy doświadczają tego właśnie teraz. W każdym z tych przypadków mamy okazję przekonać się, w jak osobliwy, chwilami perfidny, ale bezwzględny sposób Pluton rozprawia się z chorobliwymi ambicjami, wybujałym ego, obsesjami, psychozami i paranojami. W trakcie swego działania Pluton jednak przynosi swemu posiadaczowi przypływ mocy. Stąd błyskotliwe sukcesy Rokity w sejmowej komisji do spraw afery Rywina, zakończona stanowiskiem wicepremiera kariera Leppera, zwycięstwo Kaczyńskich w wyborach do parlamentu i w wyborach prezydenckich. Jednak Pluton ma swoje jasne i konkretne przesłanie. Twoim celem jest transformacja, przemiana, przeobrażenie i uzdrowienie. Jeśli tego nie uczynisz, jeśli nie pozbędziesz się swoich gier, doświadczysz bolesnego spotkania z mocą Plutona. Planeta ta reprezentująca duchową zasadę przemiany nie ma na celu poniewierania i upokarzania, nie epatuje niepotrzebnie cierpieniem i negatywnymi wpływami. To już od nas zależy, co uczynimy z tym, co los nam chce ofiarować, a zatem również to, czy będziemy przeżywać ból, czy jednak uzdrowienie. Lepper doświadczył karmicznej lekcji polegającej na tym, że chcąc wyrwać się z biedy i kompleksów, marząc o władzy i uznaniu, nie można bezkarnie stosować przemocy i manipulować ludzką biedą, co czynił jako wojowniczy watażka – przywódca Samoobrony. Rokita musiał zrozumieć, że nie ma miejsca w polityce dla zarozumiałych, przemądrzałych, pouczających, przesadnie ambitnych solistów, pogardliwie spoglądających na plebs pseudoarystokratów o mentalności obrażonej baletnicy. Że w imię realizowania swoich gierek można narażać na szwank zdobyte zaufanie i szacunek swoich partnerów. Kaczyńscy zaś reprezentując największe urazy, fobie, choroby i patologie polskiej duszy: zawiść, nienawiść, podejrzliwość, obsesje, spiskowe teorie, zazdrość, lęk przed zmianami, rozwojem, wywołali demony, które ich niszczą i które ich zniszczą, a wraz z nimi pewien model emocjonalno-duchowy Polaka, ocalały przez zabory, wojny i powstania: syndrom ofiary, pretensje do całego świata o swoje cierpienia, nienawiść do tych, którym się udało, lepszych, mądrzejszych, bogatszych, szczęśliwszych. Ofiara musi mieć kata (zaborcy, hitlerowcy, komuniści, masoni, żydzi, SB, tajne służby, „układ” itd.), ofiara musi cierpieć, bo w ten sposób przyciąga uwagę i może sprytnie manipulować. Koniunkcja (złączenie) działa nieco inaczej. Doświadczył jej zodiakalny Strzelec Kazimierz Marcinkiewicz, którego koniunkcja Plutona do Słońca też boleśnie naznaczyła. Musiał on bowiem na wyraźne żądanie Kaczyńskich zrezygnować z funkcji premiera, gdyż był zbyt popularny, co groziło zawistnemu, zazdrosnemu o swoją pozycję Jarosławowi Kaczyńskiemu. Przyjął to poniżenie (i jeszcze kolejne) z pokorą, co sprawia, że wykorzystał uzdrawiającą moc Plutona i co sprawi, że o polityku tym jeszcze wiele razy usłyszymy. Podobnie Donald Tusk, któremu Pluton przechodził przez ascendent horoskopu. Wytrzymał potężną presję, napaści, ataki i oskarżenia. Nie uległ chęci rewanżu, ale odwołuje się do szlachetnych wartości i celów, czy je zrealizuje to inna kwestia, ale to co się już wydarzyło, będzie mieć kolosalne znaczenie dla rozwoju Polski. Dlatego też ci przegrani panowie zamiast odgrywać się i siać nienawiść, powinni gruntownie przemyśleć swoje życie i dokonać aktu przebaczenia – sobie i innym. Jednak to raczej nie nastąpi, więc Pluton po prostu zrobi swoje, czyli odsunie całe towarzystwo od władzy i pozwoli im – coraz bardziej osamotnionym – taplać się w swoich obsesjach.

Niebo w listopadzie
Słońce przebywa w Skorpionie, by 22.11 o godz. 17.51 wejść w znak Strzelca. Merkury znajduje się w Wadze i wejdzie do Skorpiona, Wenus zaś z Panny wejdzie do Wagi. Mars rozpocznie ruch wsteczny w Raku. Jowisz znajduje się w Strzelcu, Saturn w Pannie. Uran zakończy retrogradację w Rybach. Neptun przebywa w Wodniku, Pluton zaś w Strzelcu. Nów Księżyca będzie mieć miejsce 09.11 w Skorpionie, pełnia zaś 24.11 w Bliźniętach.


Świat w listopadzie

Pod wieloma względami miesiąc ten będzie jednym z najciekawszych, najbardziej niezwykłych i barwnych okresów tego roku. Jest również szansa, że będzie to miesiąc dość korzystny i pomyślny dla świata, jednak nie do końca. Z jednej strony mamy bowiem w listopadzie niezwykle pozytywny układ wielkiego trygona wodnego, który utworzy nów Księżyca w Skorpionie, Uran w Rybach i Mars w Raku. Układ ten ukonstytuuje się w pierwszej dekadzie miesiąca i będzie mieć niezwykle korzystny wpływ na politykę, gospodarkę, kulturę i religię – na wszystkie niemal zjawiska społeczne. Na chwilę świat zapomni o globalnym kryzysie, gdyż dojdzie do wielu korzystnych i pozytywnych zjawisk na polu ekonomicznym, wzrosną notowania giełdowe, rynki się uspokoją, dolar nieco wzrośnie, ustabilizują się ceny paliw, a pewne bardzo Niebo w listopadzie 2007pesymistyczne zapowiedzi dotyczące przyszłego roku nie zostaną do końca potraktowane poważnie. Reasumując – do około 20 listopada czeka nas uspokojenie sytuacji na świecie, mniejsza ilość konfliktów, sporów, zamachów. Częściej się będzie mówiło o pokoju i różnych inicjatywach jemu służących. Przyjemna, stosunkowo ciepła pogoda rozwiewać będzie typowo jesienne nastroje. Pogorszenie nastąpi zaś w III dekadzie miesiąca. Mocny i ostry półkrzyż z 24.11 na pełni Księżyca z Uranem przyniesie serię gwałtownych wydarzeń przyrodniczych i kataklizmów. Grożą światu zwłaszcza trzęsienia ziemi, gwałtowne huragany i powodzie. Zdecydowanie podniesie się poziom napięcia na świecie i należy się liczyć z licznymi zamachami terrorystycznymi w Iraku, Afganistanie, ale też w stosunkowo do tej pory spokojnych miejscach na Ziemi. Dość niepokojące informacje mogą się ujawniać z giełd i rynków. Należy się spodziewać fali spadków na rynkach światowych, która przeciągnie się do końca roku.

Kraj
21 października 2007 – ta data zapisze się do jako jedna z najważniejszych w dziejach Polski ostatnich stu lat. Kluczem do niej jest tranzyt Saturna przez ascendent horoskopu Polski, co zaowocowało dwuletnim kryzysem i napięciem politycznym w kraju. Jednak o ile procesy te zdarzały się już w historii Polski (co 30 lat), to jednak nałożyły się na to jeszcze inne, dużo ważniejsze. Do nich należy zaliczyć tranzyt Neptuna przez descendent horoskopu (stosunki międzynarodowe, polityka zagraniczna, sojusze i umowy), progresję Merkurego przez Księżyc (lud, naród, społeczeństwo), oraz bardzo mocne procesy astrologiczne u najważniejszych polityków w kraju (prezydent, pierwszy i drugi premier, szef partii koalicyjnej i szef opozycji). W sumie dało to potężny ferment, który przeorał świadomość Polaków i zintegrował do społecznej aktywności, budowania prawdziwych zrębów społeczeństwa obywatelskiego, rozbudzania aktywności młodych ludzi. Wiele z tych zjawisk świadczy o tym, że w październiku wydarzyło się coś dużo więcej, niż tylko nowe wybory. To zmiana kulturowa, cywilizacyjna, psychologiczna, mentalna. Polska weszła na nową drogę. I nie ma tu nic do rzeczy wygrana PO i klęska PiS. Partie przychodzą i odchodzą, a wraz z nimi ich przywódcy. Zmiana nastąpiła w Polakach, ale też ujawniły się stare-nowe podziały, na biedną Polskę wschodnią (Kongresówka) i bogatszą (zabór niemiecki). W listopadzie trzeba będzie zasypywać głębokie rowy wojenne, na nowo łączyć podzielonych Polaków, odbudowywać zaufanie do instytucji państwowych, rozbudzać aktywność gospodarczą, społeczną i obywatelską. Analizę nowego rządu i sejmu przeprowadzę bardziej wnikliwie w grudniu. Jednak już teraz można powiedzieć, że Donald Tusk nie będzie miał łatwego życia. Kaczyńscy bowiem zrobią wszystko, by odreagować swoje frustracje związaną z porażką. Pierwsze tygodnie nowego rządu będą bardzo trudne, a konflikt będzie wisieć w powietrzu. Kaczyńscy jednak nie wiedzą o tym, że ich czas nieuchronnie dobiega końca i za chwile znajdą się wraz z reprezentującymi ich emocjami na śmietniku historii. Po pierwsze Jarosław Kaczyński niedługo straci władzę jako przewodniczący PiS. Bunt na pokładzie jest tylko kwestią czasu i w PiSie nastąpi rozłam. Jarosław Kaczyński i grupa działaczy dawnego PC odejdzie z partii (zostaną usunięci). PiS po zmianie nazwy zmieni kurs z populistyczno-narodowego na konserwatywno-chrześcijański, z mocnym akcentem patriotycznym. Po przebudowie polska scena będzie liczyć dwie grupy – podobnie jak w USA. Polskimi demokratami będzie PO wchodzące w sojusze z niektórymi nurtami lewicy i najprawdopodobniej PSLem. Republikanami – coś co powstanie po PiSie. Układ ten ukształtuje scenę polityczną w Polsce już w zasadzie na stałe.