O optymistycznych refleksjach bardzo ponurej historii

Dopiero co świętowaliśmy dwudziestopięciolecie upadku komunizmu i odzyskania wolności, fetowani, chwaleni, docenieni, uznani na arenie międzynarodowej za odwagę, waleczność, bohaterstwo i solidarność w drodze do niezawisłości. Za rozwagę, rozsądek, determinację, odpowiedzialność, pracowitość i przedsiębiorczość podczas procesu transformacji ustrojowej. Za skuteczność i błyskotliwość w trakcie kryzysu ukraińskiego, polityczne wizjonerstwo w ramach budowy unii energetycznej. Po to, by zaliczyć solidny wstrząs i szok związany z aferą podsłuchową, gdy dowiedzieliśmy się paru nieprzyjemnych rzeczy.


http://youtu.be/B0AqCdxg9M4

Paskudna, ponura i żenująca historia z aferą podsłuchową jest częścią dużo szerszej, mającej poważne, dalekosiężne konsekwencje konfiguracji astrologicznej, jaką jest wielokrotnie już przeze mnie omawiana dyrekcja Słońca horoskopu chrztu Polski z 966 roku przez Saturna. Dyrekcja to prognostyczna technika astrologiczna, która zakłada przesuwanie wszystkich elementów horoskopu o określoną wielkość. Najbardziej popularną zasadą jest metoda przesuwania wszystkich elementów o jeden stopień na jeden rok. A zatem nasze urodzeniowe „narodowe” Słońce Polski wędruje przez smutnego, ponurego, ciężkiego, trudnego i nieprzyjemnego Saturna. Ta piękna, błękitna, delikatna, gazowo-ciekła planeta, otoczona pierścieniami, przez tysiąclecia dziejów ludzkości nabrała w swoim symbolicznym znaczeniu wielu cech, które kojarzą się nam z cierpieniem, pracą, trudem, zmaganiem z losem, obciążeniem, chorobami, starością i śmiercią. Saturn to rzymska personifikacja greckiego Kronosa. Hezjod w swojej Teogonii pisze o tym, że Kronos pozbawił władzy swego ojca Uranosa, oraz przerażony przepowiednią, która zapowiadała, że jedno z jego dzieci pozbawi go władzy, połykał je zaraz po urodzeniu. Kronos-Saturn jest także tożsamy z greckim Chronosem – bogiem czasu i przemijania, oraz z Hefajstosem – brzydkim, starym, kulawym bogiem-kowalem. Współczesna astrologia dokonała przewartościowania roli i znaczenia Saturna. Nie jest to już jedynie sroga, ponura, zła, niosąca nieszczęścia i cierpienie planeta. Astrologia humanistyczna dostrzegła w Saturnie archetyp jungowskiego starego mędrca, nauczyciela, mistrza, przewodnika, guru. Saturn opisuje procesy kontaktu z własnymi słabościami, lękami, smutkiem, cierpieniem, stratą, kompleksami, urazami, traumami, chorobą, starością, przemijaniem. Saturnowe pierścienie to symbole władzy, prestiżu, pozycji jak też represji i ograniczeń. To zarówno łańcuch sędziego, pierścień biskupa, papieża, korona króla, jak i łańcuchy, kajdany skazańców, obrączki małżonków, zakonnic, cierniowa korona Chrystusa. Saturnowe doświadczenia i procesy są całkowicie naturalne, przypisane kondycji ludzkiej. Współczesna kultura wypiera saturnowe aspekty: starość, brzydotę, kalectwo, śmierć, przemijanie, chorobę, depresję, samotność. Jesteśmy również zakładnikami tzw. pozytywnego myślenia, czyli absolutnego niedopuszczania do siebie cierpienia, smutku, żalu, straty. Saturn reprezentuje zatem duchowy proces rozwoju osobistego, dążenie do doskonałości, mądrości, akceptacji i pogodzenia, który odbywa się poprzez ciężką pracę, dyscyplinę, samotność, ograniczenia, ascezę, rezygnację z przyjemności, zabawy, dóbr, uciech, seksu. Gdy Saturn zaczyna działać w naszym horoskopie poprzez różne techniki, wędrówki przez ważne elementy horoskopu, ujawniają się różne słabości, braki, dysfunkcje, deficyty. Typową konsekwencją działania Saturna jest kryzys, który może się przejawiać w bardzo różny sposób i na bardzo różnych polach: emocjonalnie, duchowo, ekonomicznie, zdrowotnie, zawodowo – w zależności, jakiej sfery dotknie. Ale humanistyczna astrologia przestała traktować Saturna jako dopust boży, pechowy, zły czas, który trzeba przespać, przeczekać, odliczać do końca. Saturn ujawniając słabości, traumy, dysfunkcje i deficyty daje nam fantastyczną szansę na przepracowanie danych problemów i uzdrowienie ich.

Jakie to ma jednak znaczenie w kontekście obecnych dziejów Polski? Cykle saturnowe nie są czymś nadzwyczajnym i rzadkim – zwłaszcza w horoskopie państwa, którego dzieje mogą sięgać całych wieków, a nawet milleniów. Typowy cykl tranzytu Saturna to 29 lat. Niedawno (2013) Saturn wędrował przez dół horoskopu chrztu (Imum Coeli), co spowodowało, że dopadł nas – w niewielkim na szczęście zakresie – kryzys ekonomiczny. Wprawdzie uniknęliśmy recesji, ale bessa w niektórych dziedzinach gospodarki był mocno zauważalna. Najbardziej jednak dotknął nas kryzys na poziomie wartości, emocji, nastrojów. Smoleńskie spiskowe klimaty, narastająca nienawiść, spadający coraz mocniej wskaźnik zaufania społecznego, rosnąca aktywność narodowej prawicy spod znaku kibolstwa, bandyckie bojówki idące na pomoc prawicowej opozycji, rosnący w siłę fundamentalizm i integryzm katolicki, nacjonalistyczne, ksenofobiczne nastroje – to żniwa tranzytu Saturna przez IC – proces, który cyklicznie powtarza się co 29-30 lat. Wcześniej jednak miał inne konotacje. W latach 1983-1984 przyniósł ponure żniwa stanu wojennego. W roku 1956 – poznański czerwiec. Saturnowe cechy reprezentowała totalitarna władza, wojsko, aparat przemocy, cenzura. Ofiarami byli robotnicy (Poznań), członkowie Solidarności i ks. Popiełuszko (1983-1984).

Tym razem mamy jednak do czynienia z czymś znacznie poważniejszym i dużo bardziej daleko idącym – z dyrekcją Słońca przez Saturna, która nie jest zjawiskiem częstym. Ma bowiem miejsce co 360 lat i w tysiącletnich dziejach Polski zdarzyła się dwa razy. W każdym przypadku był to bardzo ciężki, bolesny, trudny, kryzysowy czas, którego konsekwencje i  rozległość przypadała nawet na dziesięciolecia. Tu trzeba nadmienić o podobnie działającym cyklu progresywnym, który jest odrobinę krótszy od dyrekcyjnego. Cykl progresywny Słońca wynosi 0,986 stopnia/rok (średni ruch dzienny) i o taką wielkość przesuwamy progresywne Słońce. O ile w ciągu jednego żywota ludzkiego cykle te rozmijają się zaledwie o 1 stopień, to w skali tysiąclecia (Polska) rozmijają się już o mniej więcej 15 stopni (15 lat) tworząc coś w rodzaju kanału. A zatem czeka nas powtórka tego wydarzenia, tym razem progresywna, za 15 lat – około roku 2029-2030. Tak naprawdę nie są to sztywne i twarde daty, lecz mają swoje bufory, które rozciągają się po około 10-15 lat w obie strony.

Pierwszy raz mieliśmy do czynienia z dyrekcją (progresją) Słońca przez Saturna w horoskopie Polski pod koniec XIII wieku. Polska państwowość w tym czasie właściwie nie istniała. Był to bowiem okres rozbicia dzielnicowego, które trwało już blisko siedemdziesiąt lat. Polska zaś (osobne księstwa) stawała się obiektem gier polityki niemieckiej i czeskich królów, wchodząc de facto w obszar lenny tych ówczesnych mocarstw. Gdy progresywne i dyrekcyjne Słońce chrztu Polski wędrowało przez Saturna, ambitny książę Władysław Łokietek dokonuje bolesnego, żmudnego, krwawego procesu ekspansji swojego władztwa na kolejne księstwa, co w rezultacie prowadzi do integracji polskiej państwowości i zjednoczenia polskich ziem, a w efekcie staje się podwaliną pod budowę przyszłej potęgi Rzeczpospolitej z XV i XVI wieku.

Kolejny raz cykl progresywno-dyrekcyjny Słońca przez Saturna miał miejsce w połowie XVII wieku, gdzie mieliśmy do czynienia z dwiema wyniszczającymi, bezsensownymi, rujnującymi ekonomicznie i politycznie kraj wojnami – powstaniem Chmielnickiego na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej, oraz z potopem szwedzkim. Wojny te działy się niemal dokładnie w trakcie cyklu progresywno-dyrekcyjnego Słońce-Saturn. Obie te wojny wynikały z koszmarnych błędów polityki ówczesnych władców Polski, ambicji magnatów i biskupów, oraz jako skutek licznych zaniechań i braku reform. Konsekwencje tych wojen były dla Polski tragiczne. To właśnie od tego momentu zaczęła upadać Rzeczpospolita tracąc kolejne terytoria, polityczną pozycję i ekonomiczną siłę, stając się obiektem cynicznej i bezwzględnej polityki mocarstw ościennych: Prus, Austrii i Rosji. Sto lat później upadek Rzeczpospolitej został przypieczętowany kolejnymi rozbiorami.

Od mniej więcej pięciu – dziesięciu lat zbliżające się do Saturna dyrekcyjne Słońce Polski niosło zapowiedź kolejnych niezwykle ważnych, ciężkich, trudnych, bolesnych procesów. Wszakże każde z tych wędrówek ma zupełnie inny, niepowtarzalny charakter. To co je łączy, to coś, co współczesnym językiem moglibyśmy nazwać „geopolityka”. Cykle Saturnowe w astrologii mundalnej (politycznej) zwykle przynoszą kryzysy: wojny, zarazy, bratobójcze konflikty, religijne prześladowania, a współcześnie także zewnętrzne zagrożenia (ekonomiczna, wojskowa, wywiadowcza ekspansja). Jednym z głównych obszarów działania Saturna jest gospodarka i finanse. Z reguły jego cykle wywołują głębokie i silne kryzysy ekonomiczne: inflację, deficyt, stagnację, dezorganizację struktur państwa i jego instytucji, albo wręcz przeciwnie – wzmocnienie się autokratycznych despotii, okrucieństwo władzy, przemoc wobec społeczeństwa, poddanych, opozycji politycznej, mniejszości etnicznych i religijnych. Jednak uwzględniając również konstruktywne działania Saturna, nierzadko planeta ta uruchamia również intensywne działania reformatorskie – często bolesne i trudne.

W przypadku Polski dyrekcyjno-progresywna wędrówka Słońca przez Saturna właściwie uruchomiła wszystkie te aspekty. Na poziomie polityczno-społecznym, od mniej więcej czasów tzw. IV RP, czyli dojścia do władzy braci Kaczyńskich, oraz poprzedzających ich polityczny sukces tzw. taśm Rywina, mamy do czynienia ze stałym, ciągłym i narastającym odczuciem pogarszania się nastrojów społecznych, spadku zaufania, osłabiania i tak nędznego kapitału społecznego, o który tak bardzo się dopomina badający to zjawisko prof. Czapiński. Narastająca nienawiść, wrogość, podejrzliwość, ksenofobia, agresja, a nawet przemoc, ujawnianie się naszych najgorszych cech: zapiekłość, podejrzliwość, kłótliwość, wrogość do obcych, religijna i obyczajowa sarmacka  zaściankowość. Ale z drugiej strony to także czas budowania się klasy średniej, czyli mieszczaństwa – tych wyśmiewanych lemingów – które nigdy w Polsce nie miało szansy się rozwinąć.

W geopolityce przejawia się to naszą walką o wyjście z wiekowego przekleństwa, jakim było nasze umiejscowienie się między dwiema złowrogimi potęgami: Niemcami (Prusami) i Rosją. Z Niemcami stworzyliśmy płaszczyznę porozumienia w ramach Unii Europejskiej i NATO. Wpływy zaś Rosji chcemy neutralizować wzmacniając naszą wschodnią flankę wspierając takie kraje, jak Ukraina, Gruzja, Mołdawia, w ramach Partnerstwa Wschodniego. Wielu komentatorów twierdzi, że właśnie z tego – geopolitycznego – punktu widzenia, rozgrywa się w tej chwili kluczowy, fundamentalny dla Polski proces, ostatecznego wyrwania się z tej morderczej pułapki, w jaką wpadliśmy w XVII wieku – w czasie drugiej wędrówki dyrekcyjnego Słońca przez Saturna. Im bardziej zatem się wyrywamy, tym silniejsze są kleszcze. Tym bardziej, że w wielowiekowej doskonałej współpracy Niemiec z Rosją Polska zawsze była przeszkodą.

Jednak najważniejszy – z duchowego i psychologicznego punktu widzenia – fundamentalny proces, jaki uruchomiła dyrekcja Słońca przez Saturna, to aspekt transformacji, zbiorowego uzdrawiania wszystkich narodowych traum, lęków, strachów, fobii i cierpień, których nagromadziliśmy bez liku przez minione 400 lat. Czy nie zaskakuje nas i dziwi fakt, że w roku 1990, gdy zaczynała się transformacja ustrojowa, nastroje społeczne były dużo lepsze, niż obecnie? Mniej było agresji, nienawiści i nieufności. Startowaliśmy z o niebo gorszego pułapu, ze zrujnowaną gospodarką, z dużo niższym poziomem PKB. Przez te 25 lat Polska i Polacy zrobili ogromny postęp. Przejście z księżycowej gospodarki nakazowo-rozdzielczej i realnego socjalizmu, do gospodarki wolnorynkowej, wejście Polski do NATO, a zarazem uzyskanie najwyższych gwarancji bezpieczeństwa w historii ostatnich kilku stuleci, wejście do największej organizacji ekonomicznej świata, jaką jest Unia Europejska. Tylko od 2008 roku, od początku światowego kryzysu, średnia wzrostu gospodarczego w UE wynosiła około zera, gdy zaś Polska przez ten czas zaliczyła blisko 20% wzrost. I co najważniejsze – w roku 1988 Polacy siedli do stołu i zaczęli rozmawiać, zamiast jak to zwykle w naszej historii mordować się tworząc kolejne martyrologiczne resentymenty. Ktoś w tym momencie mi przerwie. A ofiary balcerowiczowskich reform, a bezrobocie, a wyjeżdżający do pracy za granicą absolwenci, a upadek przemysłu, górnictwa, hutnictwa, itd.? W tym temacie mamy tylu niezastąpionych frustratów, i tak czytamy to na wszystkich forach, w komentarzach i w ustach opozycji, więc ja nie muszę. Polacy niosą głębokie traumy, urazy i zranienia. To nasze narodowe mity, resentymenty, lęki, syndrom prześladowanej, poniewieranej, zdradzonej ofiary. Syndrom ofiary wyraża się także poprzez megalomanię, narcyzm, poczucie, oraz potrzebę dostrzegania swojej wyjątkowości, przewagi nad innymi nacjami, przywiązanie do mitologii, przesądów, iluzji, złudzeń, projekcja (winni są inni, „oni”), niechęć do wzięcia odpowiedzialności za swoje życie, homo sovieticus – o którym pisał ks. prof. J. Tischner, roszczeniowe nastawienie do świata, władzy, wysoki poziom lęku i nieufności. Polska religijność i kultura mocno osadzona w chłopskiej tradycji i myśleniu, niechętna zmianom, konserwatywna, ksenofobiczna, z pańszczyźnianym zapleczem niewolnika, brak identyfikacji z państwem, wrogość do władzy i aparatu państwa. A z drugiej strony mity sarmackie i szlacheckie, czyli jeszcze inna wersja narcyzmu.

Jedna z fundamentalnych zasad duchowych zakłada, że Wszechświat nie będzie wspierał naszych iluzji. Gdy tylko nadejdzie odpowiedni czas, będziemy się musieli uporać z naszym cierpieniem i traumą. Tego typu terapia może odbywać się np. wtedy, gdy spadniemy na samo dno. Takie próby czynili Polacy w okresie zaborów, jako refleksja po nieudanych powstaniach, skupiając się na buddyjskim „tu i teraz” (pozytywizm) versus nasze romantyczne mitologie i millenarystyczne histerie. Jednak jest i drugi moment, gdy następuje znaczne przyspieszenie w pracy duchowej lub w terapii. Jest to paradoksalnie czas, gdy następuje znaczna poprawa w naszym życiu. Fenomen ten jest bardzo często obserwowany u wielu ludzi, którzy idą na różnego rodzaju kursy duchowego rozwoju. Ile to razy zdarzyło się nam obserwować tych, którzy osiągnęli atrakcyjny pułap dochodów, zdobyli wysoką pozycję społeczną, zrealizowali swoje ambicje polityczne, spełniali się rodzinnie i uczuciowo, by w pewnym momencie poczuć, że czegoś im brakuje, że chcą coś więcej, coś innego, że czują jakąś pustkę, jakiś ból, jakieś cierpienie. Idą na terapię, zapisują się na zajęcia z motywacji i rozwoju osobistego, wkraczają na duchową ścieżkę. I wtedy się zaczyna… Nagle uświadamiają sobie, ile mają problemów do przerobienia, ile w nich siedzi cierpienia, jak silne są ich tęsknoty za inna jakością życia. Stare życie zaczyna się dramatycznie walić, nowe dopiero się buduje, tworzy, rozwija.

Dyrekcyjna wędrówka Słońca przez Saturna sprawiła, że kilkanaście lat temu „coś” się zaczęło z nami dziać dziwnego. Jakby Polacy oszaleli. Zamiast chwalić się dookoła sukcesami, być dumni ze swojego kraju, osiągnięć, pozycji, którą zdobyliśmy, łączyć się i wspierać, budować kapitał zaufania, tak jak czynią to np. Amerykanie, Niemcy, Francuzi, Skandynawowie, Polacy skoczyli sobie do gardeł. Służby specjalne IV RP, bezwzględna walka polityczna, rosnąca represyjność państwa, Kościoła, radykalizacja postaw politycznych, lustracja, dekomunizacja. Do tego doszedł kryzys ekonomiczny, katastrofa smoleńska i nowy mit męczeńskiej śmierci prezydenta Kaczyńskiego w zamachu. Obecnie zaś jeszcze mamy medialną aferę z podsłuchami, oraz ostry konflikt moralno-etyczny z Kościołem.

Trzeba przyznać, że nie wygląda to najlepiej. A jednak… Do pewnych procesów, do pewnych terapii i transformacji trzeba dorosnąć, dojrzeć, wzmocnić się. Niektóre operacje wymagają zatem dobrej formy i kondycji. Wędrówka Słońca Polski przez Saturna stała się więc takim wyzwalaczem procesu uzdrawiania. Teraz, kiedy Polacy osiągnęli wysoką pozycję w świecie, wzbogacili się, poprawili swój stan posiadania, zrealizowali najbardziej podstawowe potrzeby finansowe (oprócz oczywiście dużej grupy wykluczonych ekonomicznie), mogą wreszcie zabrać się za swoje stare, wielowiekowe traumy i urazy. By jednak one zostały uleczone, muszą się ujawnić – tak jak się to dzieje w czasie typowej psychoterapii. To zatem, co się teraz dzieje w kraju, to nie objaw nadciągającej katastrofy, jakieś dramatyczne przyspieszenie kryzysu, załamania, rewolucji. Nie ma takich sygnałów, trendów i tendencji. To co się dzieje, to właśnie kilkunastoletni proces transformacji polskich ran. Zakończy się on uzdrowieniem, choć może nieszybko, nie bez bólu, nie bez kosztów, ciężkiej pracy i poświęceń.

Niebo w lipcu
Słońce przebywa w Raku, by 22.07 o godz. 23.42 wejść w znak Lwa. Z Bliźniąt do Raka przewędrują Merkury i Wenus. Czekają nas także w lipcu dwa ważne ingresy. 16.07 Jowisz na kolejny rok wkracza w Lwa. 26.07 zaś Mars z Wagi wchodzi do Skorpiona. Saturn retrograduje w Skorpionie, by 20.07 przejść w ruch postępowy. Uran wędruje w Baranie, by 22.07 wejść w ruch wsteczny. Neptun retrograduje w Rybach, Pluton zaś w Koziorożcu. Pełnia Księżyca będzie mieć miejsce 12.07 w Koziorożcu. Nów zaś 26.07 w Lwie.

Świat w lipcu
W lipcu czekają nas spore przetasowania na niebie – dwa ważne ingresy. Jowisz po rocznej wędrówce przez znak Raka, na kolejny rok wkracza do Lwa. Będzie mieć to swoje konsekwencje przede wszystkim na polu politycznym i w mediach. Widowiskowe skandale, bunty, zamieszki, rewolty, spektakularne akcje społeczne, strajki – to będzie dorobek Jowisza w kolejnych miesiącach. Ale też ingres Marsa w Skorpiona jest istotny i ważny. Po kilku miesiącach wyjątkowo długiej obecności w Wadze (dzięki retrogradacji) – znaku swego wygnania – Mars wkracza w znak swego starego władztwa – w Skorpiona. Mars w tym znaku nabiera mocy, staje się agresywny, waleczny, zaciekły. Będzie mieć to swoje konsekwencje w wakacje w postaci nasilenia się konfliktów zbrojnych, buntów, zamieszek, akcji terrorystycznych, ale też odwetowych wojskowych interwencji (Irak, Ukraina, Sudan, Palestyna, a być może i też w jakichś krajach Dalekiego Wschodu).

Trwający jeszcze przez pewien czas mocny i ostry półkrzyż Pluton, Uran, Mars przyniesie w pierwszej połowie lipca spore napięcie i wojenne konflikty. Jowisz na MC horoskopu Izraela nie bez powodu spowodował ostrą i twardą odpowiedź na morderstwo trzech młodych Izraelczyków. Nie wdając się w spiskowe rozważania, kto za tym stoi, Izrael z Jowiszem na MC rozkręcając wojenną machinę dokonuje konsolidacji władzy i opinii publicznej.

Korzystne aspekty w horoskopie Dow Jonesa i NASDAQ sprawiają, że amerykańska giełda mimo wakacji będzie kontynuować trend wzrostowy i znów osiągnie nowe rekordy. Jowisz w opozycji do Słońca II kadencji prezydenta Obamy, oraz Jowisz w trygonie do MC i w koniunkcji z Merkurym w urodzeniowym horoskopie Obamy sugerują, że prezydent USA nieco się pozbiera po nienajlepszym okresie ostatnich kilku miesięcy. Możliwe, że zapanuje nad sytuacją w Iraku, oraz utrzyma w ryzach prezydenta Putina grającego na destabilizację Ukrainy. Ale i w bliskim sąsiedztwie USA będzie ciekawie. Jowisz na Marsie, Merkurym i Słońcu rewolucji kubańskiej sygnalizuje jakiś przełom, zmianę lub polityczny wstrząs na Kubie.

Trudna sytuacja w Iraku, gdzie skrajnie fundamentalistyczne sunnickie bojówki ogłosiły powstanie kalifatu, może nieoczekiwanie wyjść temu krajowi na plus. W horoskopie dynastii Haszymidów Jowisz wkracza na ascendent. W horoskopie republiki Iraku, oraz w horoskopie współczesnej niepodległości Jowisz wkracza na Słońce. Może to przynieść podobną sytuację, jak na Ukrainie, gdzie zewnętrze zagrożenie zintegrowało społeczeństwo wokół początkowo sztucznej państwowości.

Saturn wkraczający na MC horoskopu konstytucji Japonii pobudzi nacjonalistycznego ducha, co nieuchronnie przyniesie konfrontację z Chinami, ale też obudzi ambicje Kraju Kwitnącej Wiśni do większej aktywności na polu międzynarodowym.

Ascendent Lwa w horoskopie zaprzysiężenia Petro Poroszenki na prezydenta Ukrainy przynosi spektakularny, medialny, emocjonalny początek jego prezydentury. Władca – Słońce ma korzystny, mobilizujący, integrujący trygon do Marsa. Jest również w XI domu, co sprawia, że Poroszenko postawi na autentyczną demokrację i reformy systemowe w stylu europejskim. A zatem Poroszenko idzie w stronę Zachodu i Unii Europejskiej. To niewątpliwie wzmacnia jego pozycję międzynarodową, ale też wewnętrzną – zwłaszcza wobec wojska, milicji i służb specjalnych. Ale nie zapominajmy, cokolwiek się wydarza w tym czasie, zawiera w sobie obraz twardej konfiguracji, która panuje obecnie na niebie – półkrzyża: Pluton, Uran, Mars. Zwłaszcza nieharmonijne aspekty Marsa mogą być źródłem dużych problemów nowego prezydenta. Rosja na pewno nie zakończy swoich agresywnych działań i prowokacji. Być może zacznie finansować już nie tyle separatystów, ile terrorystów dywersantów, którzy będą dokonywać zamachów. Neptun w VII domu (dyplomacja, stosunki międzynarodowe) sprawia, że problem gazu, korupcji, rosyjskie wpływy w ukraińskiej polityce, gospodarce i mediach są niebagatelne. Na szczęście Neptun ma harmonijny trygon do Merkurego, więc Poroszenko (słoneczna Waga) dość sprytnie będzie manewrował między Rosją a Unią. Źródłem trosk i obaw jest również niezbyt szczęśliwie ustawiony Saturn w IV domu w pozycji do Wenus w X domu. Poroszenko będzie mieć sporo kłopotów z oligarchami, którzy niechętnie będą okazywać lojalność wobec nowej władzy prowadząc swoje gry. Już jesienią tranzytujący Jowisz wkroczy na ascendent zaprzysiężenia, więc wygląda na to, że do listopada nowy prezydent zapanuje nad sytuacją – zwłaszcza na ciężko doświadczanym przez putinowskie bandy wschodzie kraju. Stosunkowa stabilność i brak ciężkich tranzytów w najbliższych latach dają mu szansę na spory sukces jego prezydentury i jej drugą kadencję. Pewien kryzys czeka Poroszenkę pod koniec 2017 roku, gdy progresywny Księżyc horoskopu zaprzysiężenia przejdzie przez Saturna w IV domu. Prawdopodobnie zmęczenie reformami, trudności z rosyjską polityką wobec Ukrainy mogą zachwiać jego władzą i pozycją.  Dopiero w 2021 roku Uran przewędruje przez MC horoskopu zaprzysiężenia (byłaby to jego ewentualna druga kadencja). Być może oznacza to jakiś ważny, znaczący krok Ukrainy w stronę Unii Europejskiej (pierwszy etap integracji). Jednak losu Juszczenki – kompromitacji i rozczarowania – Poroszenko nie podzieli.

Zaprzysiężenie Poroszenki

Oczywiście nie ma mowy o tym, by prezydent Putin pogodził się z rozwojem sytuacji w Ukrainie. W horoskopie ZSRR progresywne Słońce znajduje się w kwadraturze do Plutona. Dochodzi do tego opozycja Saturna do Słońca, oraz Neptuna do Marsa, III kadencji Putina, plus ciężkie konsekwencje wielkiego krzyża z wiosny w jego urodzeniowym horoskopie, co sprawia, że rosyjskie imperialne plany ekspansji napotkają duże przeciwności i problemy.

Kraj
Cytuję fragment mojej prognozy na rok 2013 dotyczący II kadencji rządu Tuska:…” W horoskopie II nominacji Tuska na premiera, obsada Plutona na ascendencie II kadencji koalicji PO-PSL, to zapowiedź jakiegoś dramatycznego zwarcia, zmiany lub wstrząsu, który przynieść może upadek tejże koalicji lub co najmniej silny jej kryzys”. Tzw. afera taśmowa – choć ponura i groźna historia – nie przyniesie jednak wcześniejszych wyborów. Pomijając czynniki wewnętrzne, dwuletnia operacja podsłuchiwania polityków, niesie pytanie: qui bonum? Nasza uwaga nie bez powodu jest skierowana w stronę wschodu. W Rosji w aparacie bezpieczeństwa pracuje 6 mln ludzi. Od stuleci – carskie, sowieckie, a teraz putinowskie służby specjalne i dyplomacja, wykazywały się ogromną skutecznością, konsekwencją i profesjonalizmem. Słynna zasada rzymska, która stała się także dewizą rosyjskich służb – divide et impera (dziel i rządź) – zakłada, by nie dokonywać osłabiających ataków wprost, lecz koncentrować się na wzmacnianiu wewnętrznych podziałów, wspieraniu najbardziej skrajnych, agresywnych nurtów politycznych, wykorzystując swoją agenturę, co doskonale widać na przykładzie Ukrainy, Czeczenii, Mołdawii, Armenii, Białorusi. Odpalenie taśm ma na celu skompromitowanie polskiego rządu (co się częściowo udało), ośmieszenie go na arenie międzynarodowej, wywołanie wewnętrznego konfliktu, który osłabi polską agendę w przededniu tworzenia wspólnej unijnej strategii energetycznej, powrót do władzy antyunijnych polityków, z którymi nikt nie będzie chciał rozmawiać w Brukseli, Berlinie i Paryżu. Dla Moskwy idealnym rozwiązaniem byłoby przejęcie władzy w Polsce przez antyeuropejskich nacjonalistów, którzy – jak węgierski premier Orban – będą mieć dużo bardziej przychylne nastawienie do Rosji, a przynajmniej będą w opozycji do Unii Europejskiej.

Pluton na ascendencie II kadencji rządu Tuska ostrzegał przez ciemnymi, mrocznymi, destrukcyjnymi trendami, które Pluton uruchamia. Doszły do tego ostre aspekty Saturna do Wenus i ascendentu, Jowisza do Słońca i MC horoskopu chrztu Polski, więc nic dziwnego, że zrobiło się niewesoło. Jednak w trudnym horoskopie II kadencji rządu Tuska Jowisz czyniąc trygon do Słońca, plus pomyślne układy w samym horoskopie Tuska, sprawiły, że premier świetnie sobie poradził z kryzysem wytrzymując presję, oraz broniąc przed opozycją rządu, który otrzymał wotum zaufania. Mimo to sytuacja polityczna będzie niespokojna i nerwowa.

Radosław Sikorski, który aspirował do ważnych funkcji z Unii Europejskiej, zmaga się z konsekwencjami afery podsłuchowej, oraz z dyrekcyjną opozycją Wenus do Plutona, co sprawiało, że musiał on zaliczyć zimny prysznic. Jednak skandal z podsłuchami wcale go nie złamie. Przeciwnie, II połowa roku będzie dla Sikorskiego pomyślna i zaliczy on sporo sukcesów.

Pogoda w lipcu nie będzie nas rozpieszczać. Czeka nas typowe w naszej szerokości geograficznej o tej porze roku lato – deszczowe, zmienne, niezbyt gorące. Wczasowicze oczekujący włoskiego słońca i nieba mogą być zawiedzeni.

Gospodarka
Kiepskie wyniki PMI w II kwartale, słabnąca gospodarka i groźba deflacji to konsekwencje smutnych aspektów Saturna do ascendentu w horoskopie Polski. Lipiec nie przyniesie wyraźnego przełomu. Gospodarka mocno ruszy pod koniec sierpnia. Jednak po kiepskim pierwszym półroczu warszawskiej giełdy, rynek zdecydowanie wkroczy w fazę wzrostu. Wyprzedające się OFE sprawiły, że GPW nie szło w rytm światowych szczytów. A że natura nie znosi próżni, uwaga inwestorów szybko się skieruje na warszawski rynek, który już w wakacje rozpocznie dynamiczne wzrosty. W lipcu złoty zachowa stabilność, ale huśtawki i chwilami ostre spadki mogą mieć jeszcze w tym roku miejsce.