Kto wygrał? Wszyscy wygrali!

W nauce istnieje matematyczna teoria gier, zakładająca grę o sumie niezerowej. Można to uprościć do stwierdzenia, że wszyscy gracze wygrywają, że nie ma przegranego. Wybory są korzystne dla trzech głównych graczy politycznych. Dla Komorowskiego – bo wygrał mimo nienajlepszej kampanii, smoleńskiej katastrofy, powodzi, światowego kryzysu i zawirowań ekonomicznych. Dla Kaczyńskiego – gdyż potrafił zmobilizować swój elektorat, wyzwolił potężne emocje sprzyjające mu w wyborach, mimo rodzinnej tragedii. Dla Napieralskiego – gdyż osiągnął wysoki wynik, który mu daje niezłą kartę przetargową w dalszych politycznych grach. Sytuacja jednak nie jest taka oczywista, a zdecydowane komentarze – przedwczesne. Co tak naprawdę zdarzyło się w lipcową noc z czwartego na piąty lipca? Czy wygrały sztuczki PRowskie? Czy to wynik medialnej propagandy? Czy to maestria sztabów wyborczych? Nas mniej interesują politologiczne i socjologiczne analizy, a bardziej głębszy, duchowy wymiar procesów politycznych dziejących się w kraju i w naszych relacjach międzynarodowych.

Nie moją rolą jest ocenianie, czy zdarzyło się dobrze, czy źle, że wygrał określony kandydat. Można się jednak pokusić o próbę analizy wydarzeń ostatnich kilku miesięcy – właśnie z punktu widzenia nauk ezoterycznych i duchowych. Na temat polskiego syndromu ofiary pisałem już w felietonie majowym. Polacy jako wyjątkowo boleśnie doświadczony przez historię naród cierpią na syndrom ofiary. Stąd nasze fobie, chore emocje, przygnębienie, narzekanie, zawiść, lęki, obsesje, spiskowe teorie, nieufność, wrogość. Takie właśnie postawy cechują osoby doświadczone traumą, urazem, ciężkimi, bolesnymi przeżyciami, które przenoszą się z pokolenia na pokolenie, są częścią kultury, religii, codziennych rytuałów i zwyczajów. Socjologowie już bardzo dawno, bo w dwudziestoleciu przedwojennym, zauważyli, że pewne zachowania, poglądy i wyniki głosowania, niezwykle precyzyjnie pokrywają się z mapą zaborów. Zachodnia Polska i Śląsk – zabór pruski i częściowo austriacki – poddana wpływom niemieckim rozwijała przedsiębiorczość i świadomość ekonomiczną, etos pracy i oszczędność w myśl weberowskiej myśli o etyce protestanckiej. Wschód zaś i częściowo Galicja (część Małopolski i Podkarpacia) poddane rosyjskim wpływom, do tej pory, po blisko 200 latach, nadal przynależą do Polski B. Zacofanie, tradycjonalizm, nieufność, konserwatyzm, niskie wykształcenie, ludowa, zaściankowa religijność. Polska to nie tylko Warszawa, Kraków, wielkie metropolie, kultura, tradycje przemysłowe. Polska to w dużej mierze kraj małych miasteczek, wsi, biedy, zacofania, czasami żywcem wyjęty z XIX wiecznych fotografii, gdzie nadal dominuje władza proboszcza i carska mentalność urzędnicza. Prowincja wszędzie jest konserwatywna, ludowa i tradycjonalistyczna. W Polsce jednak nałożyło się to na tragiczne losy i ciężką historię. Wyborcy Kaczyńskiego, zwolennicy Tadeusza Rydzyka, to w większości właśnie to środowisko. Ludzie w większości starsi, mieszkańcy wsi i małych miasteczek, niewykształceni, biedni. Okazuje się, że w Polsce jest bardzo duża grupa ludzi, którzy nie radzą sobie ze współczesnością, wyzwaniami cywilizacyjnymi, bojących się zmian, nie umiejących się odnaleźć w nowoczesnym świecie nadchodzących ogromnych przeobrażeń czekającej nas Ery Wodnika. Ten świat jednak będzie przemijać i odchodzić. Smoleńska katastrofa, islandzki wulkan, majowo-czerwcowa powódź to nie efekt zdradzieckich spisków rosyjskich służb, bo właśnie w taki sposób myśli chory umysł, ale nieuchronny proces transformacji karmy Polski. Wybory prezydenckie 2010 były więc bardzo ważne. Jak w zwierciadle skupiły się wszystkie najbardziej gorące, dramatyczne, bolesne emocje i lęki Polaków. To nie były zwykłe, normalne wybory w normalnym kraju, w którym dokonuje się wyborczych decyzji. To był jeden z kluczowych momentów współczesnej historii. Nałożyły się bowiem dwa ważne procesy astrologiczne – potęga Wielkiego Półkrzyża, który od kwietnia aż do sierpnia mocno nam miesza i zamiesza. Jednak Półkrzyż działa globalnie i ma wpływ właściwie na cały świat. W horoskopie Polski mamy do czynienia jeszcze z jednym niezwykle ważnym wydarzeniem. Jest nim progresja Księżyca przez Słońce i Medium Coeli horoskopu Chrztu Polski z 966 roku. Cykl progresywnego Księżyca wynosi 29 lat. W dziejach Polski pojawiał się w tym miejscu w momentach potężnych zawirowań politycznych i zwrotów. Poprzednio w tym miejscu Księżyc znalazł się w 1982 roku, czyli w najczarniejszym momencie stanu wojennego, gdy Solidarność została rozbita przez Jaruzelskiego, a działacze związku – internowani. Wcześniej zaś – w 1955 roku – niejako przeciwnie, nadchodził polski październik i zmierzch stalinizmu. Dlatego oba astrologiczne wydarzenia mogły w połączeniu przynieść duże zmiany. Nie ma w tym momencie znaczenia, czy prezes Kaczyński umocnił się na stanowisku szefa PiS, że przygotowuje się do samorządowej i parlamentarnej kampanii wyborczej. Polska przechodzi niezwykle ważny proces transformacyjny, który zaczął się od wyboru papieża Polaka, przez upadek komunizmu, pierwsze wolne wybory, wejście do NATO i UE, aż po symboliczną śmierć i pogrzeb polskich traum, ran i cierpienia w tragedii smoleńskiej. Jest to zatem pewien dłuższy proces, a nie tylko analiza taktycznych ruchów na polskiej scenie politycznej. Nie ma zatem powrotu do władzy dla Kaczyńskiego. Polska będzie się musiała zmieniać, odchodzić od bogoojczyźnianej retoryki, od pszenno-buraczanego wizerunku polskiego dziadostwa i zaściankowości. Cokolwiek jeszcze Kaczyński powie o odpowiedzialności za tragedię smoleńską, jakie jeszcze bzdury i idiotyzmy zostaną ogłoszone w Radiu Maryja i w Internecie, kierunek zmian jest nieuchronny. Stara, smutna, zagubiona, biedna Polska odchodzi w niepamięć i jest to tylko kwestią czasu, gdy retoryka Kaczyńskiego i jego niektórych wyborców przejdzie do historii. Nie oznacza to, że politycy PO mogą spać spokojnie. To co się stanie z PO, z Komorowskim, czy Tuskiem, nie ma większego znaczenia. Znaczenie ma uzdrowienie polskich ran, traum i frustracji, które napędzają populizm i radykalizm najbardziej negatywnie nastawionego do świata pisowskiego i rydzykowego elektoratu, ich działaczy, wyznawców i wielbicieli.

Niebo w lipcu
Słońce przebywa w Raku, by 23.07 o godz. 0.22 wejść w znak Lwa. Od Raka, przez Lwa, po Pannę przewędruje Merkury. Z Lwa do Panny przejdzie także Wenus. W Pannie przebywają Mars i Saturn, by pierwszy wejść do Wagi 29.07, a drugi 21.07. Uran i Jowisz znajduje się w Baranie, by 23.07 ten ostatni rozpocząć retrogradację. Neptun retrograduje w Wodniku, Pluton zaś w Koziorożcu. Nów Księżyca będzie mieć miejsce 11.07 w Raku. Pełnia zaś 26.07 w Wodniku. Na nowiu Księżyca 11 lipca będzie mieć również miejsce całkowite zaćmienie Słońca, niewidoczne w Polsce.

Świat w lipcu
Tegoroczne wakacje do spokojnych należeć nie będą. Przed nami bowiem kolejne dwa miesiące dramatu pod nazwą Wielki Półkrzyż. Lipiec zaś to miesiąc pełen niezwykle mocnych i ważnych wydarzeń astrologicznych i przynosi kontynuację równie istotnych konfiguracji z czerwca. Zaćmienie Słońca na nowiu Niebo w lipicu 2010Księżyca przyniesie – mimo wakacji – kolejną falę populizmu, masowych protestów i wieców – w Grecji, Francji, Hiszpanii i Włoszech, czyli tych krajach, które są zmuszone do przeprowadzenia koniecznych i niezbędnych reform budżetowych. Zaćmienia lubią wywoływać silne lęki, fobie, obsesje, co wzmacnia szaleństwo, masowe psychozy, zamieszki i konflikty. Możliwe zatem, że w lipcu czeka nas wybuch jakiegoś gwałtownego buntu, rewolty, konfliktu narodowościowego podsycanego rasizmem lub nacjonalizmem. Odnowić się mogą także stare spory – zwłaszcza w konflikcie izraelsko-palestyńskim, oraz nasilą się poważnie zamachy terrorystyczne – w Iraku i w Afganistanie, gdzie wojna wybuchnie z nową siłą. Mylą się również ci analitycy, którzy przewidują w wakacje poprawę koniunktury na rynkach finansowych i giełdach. Przeciwnie. W lipcu czekają nas nowe problemy, zawirowania i złe informacje, które znów zatrzęsą wskaźnikami. Najgorsza będzie pod tym względem III dekada miesiąca, gdzie dojdzie do gwałtownych spadków głównych indeksów, osłabienia Euro, obniżenia raitingów kredytowych krajów strefy euro. W horoskopie Dow Jonesa w lipcu będzie mieć miejsce druga, z reguły najbardziej bolesna, kwadratura Plutona do Marsa, co musi pociągnąć za sobą spore spadki. Wygląda więc na to, że przed nami zaostrzenie i pogłębienie globalnych zawirowań ekonomicznych. Coraz więcej niepokojących informacji nadchodzić będzie także z Chin, gdzie powoli nadciąga kryzys, na razie słabo zauważalny, ale nieuchronny. Lipiec w wielu rejonach świata przyniesie katastrofy przyrodnicze. Najbardziej niespokojnie będzie w okolicach 10, oraz w III dekadzie lipca, zwłaszcza na pełni 26.07 i pod koniec miesiąca. W lipcu może dojść do poważnego trzęsienia ziemi lub innego podobnego kataklizmu, który przyniesie dużą ilość ofiar. Zagrożone rejony to Północna Ameryka i Wschodnia Azja.

Kraj
O spokoju i stabilizacji w lipcu w kraju nie ma mowy. To nie tylko konsekwencja wyborów, ale też jeszcze kilku co najmniej czynników. W horoskopie rządu Tuska, trzecią i ostatnią kwadraturę zrobi Saturn (przeciwności, zmagania, kryzysy) do ascendentu (wizerunek, image). Kończy się więc mocno kryzysowy czas, rozpoczęty jeszcze w zeszłym roku wybuchem afery hazardowej. Sam Tusk od marca aż do listopad jest pod wyjątkowo trudną i wyczerpującą kwadraturą Urana do ascendentu. Lipiec więc będzie dla rządu PO-PSL stać pod znakiem ciężkiej i wyczerpującej pracy. Tusk prawdopodobnie zdaje sobie sprawę, że nie może sobie pozwolić teraz na wakacje. Musi bowiem wraz z ministrem finansów przygotować zręby reformy budżetowej i inne pilne nowelizacje. Tusk dobrze wie, że czas nie działa na jego korzyść i musi dokonać pilnych zmian w mediach publicznych, które stały się tuba propagandową opozycji. Jeśli tego nie uczyni, przegra wybory parlamentarne w 2011 roku. Jarosław Kaczyński może być spokojny o swoją pozycję w partii i niewątpliwie zacznie przygotowania do kampanii samorządowej. Większych zmian jednak w PiSie nie będzie, więc prezes nadal grać będzie rolę odmienionego, ale nie na długo. Już jesienią Kaczyński wróci do swojej starej retoryki. To nadal bardzo trudny czas dla Lecha Wałęsy, który musi się liczyć ze sporymi problemami kondycyjnymi i zdrowotnymi. Lipiec będzie dla niego ciężki. Koniunkcja Saturna, oraz opozycja Urana, przez Księżyc, to znak, że musi na siebie uważać i zafundować sobie solidny odpoczynek.

Gospodarka
Wbrew pozorom tematy wyborcze dość szybko się uspokoją. Na tapetę wróci gospodarka i problemy z nią związane. Progresja Księżyca przez Słońce i MC horoskopu Polski to doskonała szansa na wielkie, ale mądrze przeprowadzone reformy. Bardziej chodzi i nakreślenie planu, niż rzucanie się z motyką na słońce, na czym pośliznął się rząd Buzka. Przed nami miesiąc kolejnych bardzo dobrych informacji statystycznych: duży wzrost PKB, spadek bezrobocia, lepsze wykorzystanie funduszy unijnych, wzrost produkcji. Początkowo lipiec będzie stosunkowo spokojny na rynkach. Niestety, to nie koniec zawirowań. Być może najgorsze dopiero przed nami, choć zarazem nieuchronnie zbliża się koniec najbardziej ostrej i dramatycznej fazy kryzysu finansowego w Polsce. Złotego czekają jeszcze zawirowania i wstrząsy, najmocniejsze w sierpniu i w październiku. Mimo to już od września złoty rozpocznie odwrót od spadków, a proces ten umocni się od listopada. Lipiec na giełdzie będzie mieć dwa odmienne oblicza. I dekada przyniesie niemrawe wzrosty. Do około połowy miesiąca polska GPW może nawet mocniej skoczyć do góry. Jednak III dekada zapowiada się kiepsko. W horoskopie GPW Pluton po raz drugi przechodzący przez descendent horoskopu giełdy, a także Saturn na dole, oraz Uran na górze horoskopu wskaźnika WIG20 to zła wróżba dla rynków, także i na sierpień. Najprawdopodobniej zatem między połową lipca i połową sierpnia czekają nas spore spadki. Być może jednak są to już ostatnie akordy mijającego powoli w naszej części świata kryzysu. Wrzesień zapowiada się dla rynków znakomicie.