Iran – 30 lat później, czyli Saturn nikogo nie oszczędzi…

Historia lubi się powtarzać, tym bardziej historia, w której pierwsze skrzypce gra astrologia – a to właśnie ma miejsce w przypadku Iranu, a ściśle – Islamskiej Republiki Iranu. Gdy po 38 latach dyktatorskich, despotycznych rządów w styczniu 1979 roku szach Iranu Reza Pahlawi ucieka z kraju, coraz szerzej roznieca się rewolucyjny bunt studentów i inteligencji walczącej ze znienawidzoną władzą tajnej policji politycznej szacha Savak. 01 lutego po 12 latach wygnania wraca do kraju ajatollah Ruhollah Chomeini – charyzmatyczny szyicki przywódca religijny – a zarazem symbol rewolucji islamskiej. Po 10 dniach – 11 lutego 1979 roku rewolucja irańska zwycięża. 01 kwietnia 1979 roku powołano osobliwy twór polityczny – islamską republikę, która jednak faktycznie poddana została absolutnej, dyktatorskiej władzy kilkunastoosobowej Rady Strażników Rewolucji z Chomeinim na czele, a która zatwierdzała lub odrzucała decyzje wyborcze lub polityczne Irańczyków.

A zatem wybory prezydenckie i parlamentarne odbywały się pod ścisłą kontrolą despotycznej teokracji. Rewolucja, która została początkowo entuzjastycznie przyjęta na świecie, gdyż miała wolnościowy, choć równocześnie antyamerykański charakter, szybko przybrała patologiczną formę i zamieniła się bezwzględną, fanatyczną despotię, których na Bliskim Wschodzie od tysiącleci nigdy nie brakowało. Każdy jednak proces ma swój energetyczny, astrologiczny, karmiczno-duchowy wymiar. 30 lat jakie upłynęły od rewolucji islamskiej to także zamkniecie cyklu Saturna, który zweryfikował osiągnięcia tejże rewolucji. Po ewidentnie sfałszowanych wyborach prezydenckich przez rządzących ajatollahów prezydentem ponownie został populista Ahmadineżad – zodiakalny Skorpion, a tak naprawdę marionetka w rękach ajatollaha Chamenei. Iran ma poważne kłopoty finansowe, mimo bajecznego bogactwa, jakie tkwi w piaskach Bliskiego Wschodu, czyli ropy i gazu. Mocno bowiem doświadczył skutków światowego kryzysu ekonomicznego. Iran jest jednak biednym krajem, z ogromnie zacofaną prowincją, która popiera Ahmadineżada rozdającego, niczym Niebo w lipcu 2009Łukaszenka i Chavez pieniądze biednym. I choć Iran wrzucany jest do jednego worka z innymi krajami arabskimi, to jednak mocno się od nich różni. Irańczycy nie są bowiem arabami. To prastary lud Persów, którzy od IV wieku p.n.e. stworzyli w delcie Tygrysu i Eufratu militarną, polityczną i religijną potęgę. Irańczycy bardzo wyraźnie akcentują swoją odrębność kulturową i etniczną wobec arabskiego żywiołu Bliskiego Wschodu. Różni ich też inna wersja islamu – szyizm. Większość wyznawców islamu wyznaje sunnę, czyli prawowierną wersję islamu, szyici zaś nie uznają trzech pierwszych kalifów. Jest to stary konflikt związany ze sporem dotyczącym sukcesji po śmierci Muhammada. Irańscy szyici są więc w pewnym sensie oddzieleni od głównego nurtu islamu, co niosło ze sobą w przeszłości ostre konflikty, wojny i nawet pogromy, czego śladem jest wojna w Iraku, gdzie podział szyici – sunnici jest niemal po połowie, a liczne zamachy to właśnie konflikt szyickich milicji sadrystów sterowanych przez wywiad irański i syryjski, wobec sunnitów związanych ze starym reżymem Saddama Huseeina. Po 30 lat Saturn wrócił do swojej pozycji „urodzeniowej” z 1979 roku, gdy rewolucja islamska się rozpoczęła i wywołał kryzys, który tlił się zresztą już od dawna. Paradoks polega na tym, że przywódca opozycji, przegrany w wyborach Mir Hossein Musawi, wraz z innymi politykami: Ali Akbarem Haszemi Rafsandżanim, Mohammadem Chatamim to dokładnie ta sama ekipa, która budowała podstawy republiki islamskiej. Byli to tak samo radykalni rewolucjoniści, jak Ahmadineżad, ale historia ich uniosła w stronę kontestacji, co zresztą w dziejach zdarzało się często – jak choćby w PRL, gdzie na łonie PZPR z tego samego pnia rodzili się „konserwatyści” i „reformatorzy”. Ten dualizm w Iranie nie wynika zatem z podziału na komunistów i Solidarność w naszym rozumieniu. To dwie grupy zwalczające się i grające o władzę, ale to są Ci sami ludzie, którzy obalali szacha, wywołali rewolucję, dali władzę ajatollahom, oblegali ambasadę amerykańską wraz z zakładnikami, co pogrążyło prezydenturę Jimmy Cartera. Co będzie dalej? Obecne protesty zostaną najprawdopodobniej zdławione, tak jak w Polsce 13.12.1981. Jednak Irańczycy mają swojego Janka Wiśniewskiego – to Neda – zastrzelona przez snajpera dziewczyna, która już stała się ikoną protestujących. Ahmadineżad jest zakładnikiem „grupy trzymającej władzę” – ajatollahów, Strażników Rewolucji i licznych aktywistów milicji islamskich – jakie to analogie do polskiego PRL-u. Proces zmian w Iranie będzie mieć swoje etapy, a to dopiero początek. Nie znamy godziny powstania republiki islamskiej, ale najprawdopodobniej stało się to w południe 01 kwietnia 1979 roku. W horoskopie tym tranzytujący Uran znalazł się na „urodzeniowym” Marsie, oraz zbliża się do Medium Coeli horoskopu rewolucji. Za rok w tym miejscu znajdzie się Jowisz, co pozwala przypuszczać, że protesty, które zostaną zdławione, to tylko preludium do zmian. W Iranie nie uda się chiński manewr – władza, która zamordyzmem kontroluje obywateli, dla których demokracja to abstrakcja. Irańczycy znają Zachód, myślą w podobny do europejczyków sposób, znają zachodnia kulturę, potrafili wywalczyć wolność, która – niestety – zamieniła się w dyktaturę, więc tam prędzej zrealizuje się scenariusz bliższy nam – obalenie despotów, choć pamiętać należy, że Irańczycy są nacjonalistami, są dumni ze swoich osiągnięć w technice jądrowej i bliżej im do demokracji w stylu paternalistycznym (Turcja, Malezja, Pakistan) niż w typowo europejskim, wolnorynkowym, laickim stylu. Na sytuację w Iranie z niepokojem patrzą również inne reżymy bliskowschodnie: Syria, Arabia Saudyjska, Libia. O ile demokracja w Iraku została niejako przywieziona z zewnątrz, o tyle Irańczycy sami sobie ją chcą wywalczyć, a to może być nie w smak despotom rządzącym na Bliskim Wschodzie. I cokolwiek by sądzili zwolennicy spiskowych teorii, że protesty w Iranie to dzieło Mossadu albo CIA, po 30 latach Saturn dokonał testu i nieubłaganie uczy, że czas nikogo nie oszczędzi.

Niebo w lipcu
Słońce przebywa w Raku, by 22.07 o godz. 18.37 wejść w znak Lwa. W znaku tym znajdzie się również Merkury, który dotrze tam wychodząc z Bliźniąt i poprzez Raka. Wenus znajdzie się w Bliźniętach, gdzie 12.07 wkroczy również Mars. Jowisz retrograduje w Wodniku, Saturn zaś wędruje przez Pannę. Uran rozpocznie retrogradację w Rybach, Neptun porusza się ruchem wstecznym w Wodniku, Pluton zaś w Koziorożcu. Pełnia Księżyca będzie mieć miejsce 07.07 w Koziorożcu. Pełni towarzyszyć będzie także półcieniowe zaćmienie Księżyca. Nów czeka nas 22.07 w Raku, któremu towarzyszyć będzie całkowite zaćmienie Słońca, niewidoczne w Polsce.

Świat w lipcu
Przed nami miesiąc o dwóch całkowicie odmiennych obliczach. Jest bowiem szansa na pewne uspokojenie sytuacji politycznej na świecie, a zatem uśmierzenie atomowych zapędów Kim Dzong Illa, ale zarazem „uspokojenie” sytuacji w Iranie, czyli zdławienie protestów po sfałszowanych wyborach prezydenckich. Jednak w okolicach pełni Księżyca sytuacja mocno się zaostrzy. Towarzyszyć jej będzie kwadratura Marsa do Jowisza i Neptuna, co chwilowo może przynieść powrót pesymizmu na światowych rynkach, kiepskie informacje, oraz zdecydowany wzrost napięcia – w Iranie, Pakistanie, Afganistanie i wokół obu Korei. Czekają nas wtedy liczne zamieszki, strajki, protesty, awantury, zamieszki, militarne spory i zamachy terrorystyczne. Jednak potem na około 2 tygodnie sytuacja się mocno uspokoi, co przyniesie powrót inwestorskiego optymizmu. To kolejna szansa na to, że świat znajdzie jakieś nowe pomysły na rozwiązanie najbardziej palących problemów – przede wszystkim ekonomicznych. Będą to pierwsze jaskółki zwiastujące wyjście z kryzysu. Zadziałają niektóre mechanizmy ratunkowe i interwencje, więc pojawi się nadzieja na to, że szybciej świat wyjdzie z bessy. Koniunkcja Jowisza z Neptunem działa niczym środek znieczulający, co sprawi, że na jakiś czas zmniejszy się ilość agresji i zła na świecie. W naturze ludzkiej jest zwracanie uwagi na wiadomości i informacje epatujące negatywnymi emocjami, przemocą, zbrodniami, katastrofami. Jowisz z Neptunem w koniunkcji niosą dobro, przebaczenie, uzdrowienie, duchową harmonię. Oczywiście, takie sygnały i informacje będą słabo zauważalne, gdyż ważne inicjatywy pokojowe, modlitwy mistrzów i duchowych nauczycieli, a także emocje, które są związane – paradoksalnie ze śmiercią – potrafią uzdrawiać. I choć analogia do śmierci papieża Jana Pawła II ze śmiercią króla popu Michaela Jacksona może wydawać się problematyczna. Śmierć wybitnego przywódcy religijnego i kontrowersyjnej postaci, jaką był Jackson mają jednak pewną wspólną część – masowe emocje – i o nie tu właśnie chodzi. Jakąkolwiek postacią był Michael Jackson – zodiakalna Panna – w swojej osobie skupił ogromne emocje i stał się pewną personifikacją tęsknoty za młodością. To także wpływ Saturna, któremu tranzyt przez Słońce z zeszłego roku, oraz progresywny Księżyc przechodzący przez dół horoskopu nie przyniosły niczego dobrego. Paradoks sprawił, że Jacksona czekał jeden z najlepszych, najprzyjemniejszych aspektów – przejście progresywnej Wenus przez ascendent. I choć sam Jackson nie przeżył, to właśnie teraz, po jego śmierci nastąpi dopiero prawdziwa eksplozja jego popularności, a wraz z jego śmiercią być może wygra to, co w jego osobowości i twórczości było najlepsze, niosło dobro i szczęście. Kluczowym wszakże układem lipca, a być może i całego 2009 roku jest całkowite zaćmienie Słońca na nowiu Księżyca 22.07. Może ono przynieść szereg ważnych, ale zarazem, bardzo niepokojących wydarzeń. Pogłębić może bowiem światowy kryzys finansowy, wzmocnić lęki związane z pseudoepidemią świńskiej grypy, wynalezionej w działach marketingu i sprzedaży wielkich koncernów farmaceutycznych, podnieść napięcie na Bliskim Wschodzie i rozpocząć kolejną falę przyrodniczych katastrof, tym razem już nie w Europie Środkowej.

Kraj
Nowelizacja budżetu i podniesienie poziomu deficytu o 9 mld zł, a także nienajlepsze wyniki w gospodarce jakie zostaną ogłoszone za II kwartał oczywiście jeszcze nie kończą litanii złych wiadomości, z którymi w tym roku będziemy musieli sobie dać radę. Jednak już od wakacji powoli zacznie się zmieniać trend, który pod koniec roku przyniesie nieco więcej optymizmu. Złowieszcze zapowiedzi kolejnej fali kryzysu, dramatyczne sygnały i informacje raczej już się nie ziszczą. Podobnie z wynikiem PKB za rok 2009. Nie grozi nam recesja i wszystko wskazuje na to, że zamkniemy rok wzrostem PKB i to całkiem niemałym. Jeszcze jesienią czeka nas pewien moment krytyczny, który może wstrząsnąć notowaniami złotówki i rynkami finansowymi, ale nie ma mowy o powrocie do dramatycznych spadków notowania złotego, jakie miały miejsce w lutym i marcu, oraz do załamania notowań na giełdzie z jesieni zeszłego i zimy tego roku. Niestety, tranzyt Saturna przez finansowy II dom horoskopu Chrztu Polski z 966 roku, dokonał tego, czego należało się spodziewać – przyniósł silny deficyt budżetowy. Problemy z równoważeniem finansów państwa potrwają aż do października 2010, gdy Saturn opuści II dom i do tego właśnie momentu będziemy się zmagać z ekonomicznymi konsekwencjami kryzysu światowego. Jednak gospodarka ruszy już wcześniej – pod koniec 2009 lub na początku 2010 roku. Na Warszawskiej Giełdzie lipiec zapowiada się obiecująco, ale pod koniec miesiąca może dojść do głębokiego załamania, które może potrwać około 2 tygodnie albo nawet do września. Od 01 do 03 dominować będą wzrosty. Między 07 a 10 przeważać będą spadki, chwilami dość głębokie. Między 13 a 17 giełda mocno pójdzie do góry. Kluczowy będzie trygon Saturna do Wenus w horoskopie WIG20, oraz sekstyl Neptuna do Słońca (w horoskopie GPW). Po 22 lipca może dojść do ostrej i długiej przeceny. Pluton w retrogradacji zrobi drugą kwadraturę do Marsa w horoskopie WIG20 (czeka nas jeszcze trzecia w październiku), co na przełomie lipca i sierpnia mocno wstrząśnie rynkiem. 22 na nowiu Księżyca towarzyszące mu zaćmienie Słońca przyniesie wiele negatywnych, ponurych, chwilami dramatycznych wieści i informacji ekonomicznych. Pojawią się pesymistyczne analizy makroekonomiczne, które na jakiś czas pogrążą notowania głównych wskaźników GPW. Większość z nich będzie miała emocjonalny charakter, bez racjonalnych przesłanek, ale narobi to wiele zamieszania. Jednak politycznie Polska odniesie w lipcu wiele sukcesów. Trygon Plutona do MC horoskopu Polski (plany, cele, wyzwania) sprawi, że uda nam się zdobyć szefostwo PE dla Jerzego Buzka, stanowisko przewodniczącego Rady Europy dla Włodzimierza Cimoszewicza i liczący się urząd komisarza unijnego dla Janusza Lewandowskiego. W krajowej polityce niewiele się będzie działo, a do większych zmian na łonie koalicji i opozycji raczej nie dojdzie. Pogoda w lipcu nie będzie specjalnie odbiegać od normy. Będzie to miesiąc stosunkowo ciepły, ale bez jakichś rekordowych upałów, ze sporą ilością burz i opadów, chyba jednak bez jakichś większych kataklizmów przyrodniczych. Najgorzej będzie w okolicach pełni – między 06 a 08 lipca. Trudnym momentem będzie także nów Księżyca, który może popsuć na kilka tygodni pogodę, co bardziej odczujemy w sierpniu.