Wałęsa, Bolek, Kaczyńscy i Pluton

Agenturalny festiwal z czerwca przypomniał nam dość wyraźnie emocje i przeszłość z nie tak wcale odległych czasów panowania ś.p. nieboszczki IV RP. Awantura wywołana IPNowską książką Gontarczyka i Cenckiewicza o rzekomo agenturalnych losach Lecha Wałęsy to tak naprawdę kolejna odsłona bardzo starego konfliktu, który można nazwać roboczo „polskie piekło”.

Obok czysto politycznej nagonki i taktycznych gier cała ta hucpa ma swój głębszy i smutniejszy, niż by się to wydawało, wymiar. Nie ma bowiem większej wątpliwości, że antywałęsowska kampania jest mocno sterowana przez tzw. obóz IV RP, a tak naprawdę przez braci Kaczyńskich (a raczej jednego – Jarosława), którzy z pełną świadomością wykorzystują do politycznych gier solidarnościowy konflikt – jeszcze z czasów lat 80-tych. Nie ma w tym miejscu sensu toczyć jałowych sporów o kontakty Wałęsy z SB, gdyż poważne kontakty z agenturą miało wielu wybitnych Polaków: król Stanisław Poniatowski, Tadeusz Kościuszko, Adam Mickiewicz, Józef Piłsudski, Ryszard Kukliński. A legendarny przywódca Solidarności nawet jeśli był obiektem gier esbecji, doskonale ich wymanewrował. Nikt we Francji nie wyciągał prezydentowi Mitterandowi współpracy z reżymem Vichy w czasie II Wojny Światowej, bo w normalnym świecie szef państwa to symbol. Wałęsa jest jednym z naszych najlepszych produktów eksportowych i marką znaną na całym świecie. Plucie na Wałęsę jest zatem szczególnym aktem samobójstwa politycznego, ale nie jest czymś w Polsce nieznanym. Lech Wałęsa nie jest bez winy, ma swoje liczne wady i niezbyt chlubną kartę swojej prezydentury, ale to nie oznacza, że w imię jego wybujałego „ja”, należy go niszczyć. W każdym społeczeństwie jest grupa radykałów, frustratów, ludzi żyjących z poczuciem oblężonej twierdzy, cierpiących na fobie, lęki, obsesje, pielęgnujących syndrom ofiary. Wierzą ci ludzie w międzynarodowe spiski, masonerię, żydokomunę. Te chore emocje zostały wyciągnięte przez Kaczyńskich, zaimportowane z toruńskiej rozgłośni i włączone do ideologii IV RP. W Polsce nie lubi się ludzi sukcesu, zwalcza się lepszych, mądrzejszych, inteligentniejszych, przedsiębiorczych i kreatywnych. Ta brudna fala frustracji i fobii płynęła szerokim strumieniem, gdy Saturn tranzytował ascendent horoskopu chrztu Polski w 2006 i 2007 roku i nadal (choć słabnie) znajduje się w I – wizerunkowym domu. Inna zaś planeta radykalnych i destrukcyjnych procesów – Pluton – przez ostatnie 3 lata tranzytował opozycją Słońca obu braci Kaczyńskich. I choć w zasadzie proces ten mają już za sobą, to jednak ostrzegałem, że Kaczyńscy poddani drastycznym wpływom władcy Skorpiona jeszcze nieraz pokażą swoją twarz. I choć Pluton dał im poczucie mocy i olbrzymią determinację, to jednak jego działanie ma na celu dokonanie głębokiej transformacji, tak jak stało się to z innymi zodiakalnymi Bliźniętami posiadającymi Słońce tam gdzie Kaczyńscy: z Andrzejem Lepperem i Janem Rokitą, o których to politykach powoli zaczynamy zapominać. Za kilka lat coś podobnego stanie się i z Kaczyńskimi, którzy całkowicie znikną z politycznej orbity, wraz z ich obłąkańczo-paranoiczną wizją IV RP, a o Wałęsie pisać będą przez wieki. Wywoływanie takich burd to woda na młyn dla PiS i braci Kaczyńskich, którzy w taki sposób (wywołując konflikty i podziały) mobilizowali sfrustrowanych Polaków do szukania radykalnych rozwiązań. W sensie ezoterycznym Polska przechodzi proces uzdrawiania naszych fobii, urazów, lęków i frustracji – nawet jeśli wygląda to tak dziwacznie. Polska i Polacy muszą uzdrowić swój syndrom ofiary, nawet jeśli tymi ofiarami są zasłużeni w walce o wolność działacze podziemia jak: Gwiazda, Walentynowicz, Wyszkowski, Wildstein.

Niebo w lipcu
Słońce przebywa w Raku, by 22.07 o godz. 12.56 wejść w znak Lwa, w którym przebywać będzie również Wenus. Merkury przejdzie od Bliźniąt, przez Raka, aż do Lwa. Mars na samym początku miesiąca wkracza w Pannę, gdzie już znajduje się Saturn. Jowisz kontynuuję retrogradację w Koziorożcu, Uran w Rybach, Neptun w Wodniku, a Pluton w Strzelcu. Nów Księżyca będzie mieć miejsce 03.07 w Raku, pełnia zaś 18.07 w Koziorożcu.

Świat w lipcu
Szaleństwo związane z rynkami finansowymi, kursami walut, a zwłaszcza z cenami ropy naftowej, panikarskie, apokaliptyczne, ponure komentarze analityków sprawiły – o czym zresztą pisałem wcześniej – że czerwiec był bardzo złym miesiącem dla światowej gospodarki. Wielu poważnych ekonomistów straciło rozsądek i trzeźwość myślenia, i skwapliwie zaczęło wtórować histerycznym wieszczbom panikarzy, lobbystów i spekulantów, którzy zapowiadają ceny ropy w kwocie 200, 300, a nawet 400 dolarów. Co chwilę słychać jakieś odkrywcze analizy wiążące wzrosty cen z coraz to nowymi przyczynami, co w prostej linii prowadzić ma nas do przekonania, że nadchodzi jakiś straszliwy kryzys, że za chwilę zabraknie ropy przy drastycznym wzroście zapotrzebowania na to źródło energii. Nic takiego nie będzie. Nie zabraknie ropy naftowej, tak jak nie zabrakło węgla kamiennego, który kiedyś miał ogromne znaczenie dla gospodarki światowej (EWG powstało właśnie na bazie wspólnej polityki w kwestii stali i węgla), ale którego znaczenie mocno spadło i mało kto się dziś zajmuje cenami węgla. Ropa wiecznie też nie będzie drożeć, a jej ceny (jak również ceny żywności) są pompowane przez spekulantów, którzy w panice rzucają miliardy dolarów na rynek kontraktów terminowych. Należy też pamiętać o tym, że gospodarka rynkowa zna podobne historie, a wszystkimi rynkami poza tzw. czynnikami fundamentalnymi (podaż, popyt, rachunek ekonomiczny) rządzą cykle koniunkturalne, które mają takie cechy, że wzrastają, czasem bez żadnej sensownej przyczyny, jak też lecą w dół – też często bez powodu. Cykle koniunkturalne to sfera, którą astrolog może i powinien się zainteresować, gdyż cykle te są przejawem działania praw wyższego rzędu, których racjonalny, redukcjonistycznie myślący umysł pojąć nie zdoła. I choć ropa będzie jeszcze drożeć i może nawet dobije do 150 dolarów za baryłkę, to wiecznie rosnąć nie będzie – to pewne. I tak jak jeszcze całkiem niedawno analitycy rynku nieruchomości przysięgali się, że w Polsce jeszcze przez wiele lat będą na tym polu wzrosty, tak teraz jesteśmy na progu niemal załamania cen. Podobny proces nastąpi z ropą. Za mniej więcej 3-4 miesiące (może nawet wcześniej) ceny ropy zaliczą ostry spadek i wrócą do poziomów grubo niższych niż obecnie, nawet do poziomu 70-90 dolarów za baryłkę. Najdziwniejsze będzie to, że spadek ten nie wywołają żadne czynniki globalne: wzrost podaży, uspokojenie sytuacji politycznej, decyzje OPEC, Unii Europejskiej, ministrów w finansów i kogokolwiek. Po prostu pewnego dnia ceny zaczną bez żadnego racjonalnego powodu spadać – i choć oczywiście analitycy zaczną dorabiać do tego jakąś ideologię, zadziałają tak naprawdę prawa kosmosu, którymi się zajmuje między innymi analiza techniczna. Po prostu rynek ropy ma swoje maksima i jak każde – wkrótce zamienią się one w spadki. To samo stanie się z rynkiem Niebo w lipcu 2008żywności, gdzie po silnych wzrostach też zacznie się zjazd cen. Znaczenie ropy słabnie i będzie słabnąć, wbrew temu, jak bardzo nam to chcą wmówić arabscy szejkowie, rosyjscy magnaci paliwowi, Hugo Chavez i cała reszta towarzystwa. To po prostu ostatni kryzys naftowy. Następnych już nie będzie, bo świat zmierza w kierunku poszukiwań alternatywnych źródeł energii i wbrew temu co mówią nam niektórzy ekolodzy i wyznawcy nowej religii, zwanej „efekt cieplarniany”, przyszłością nie są wiatraki, panele słoneczne i biopaliwa, lecz energia termojądrowa. Jeśli ludzkość opanuje syntezę temojądrową, rozwiązane zostanie 90% problemów ludzkości, gdyż energia termojądrowa będzie niemal za darmo, a to oznacza kres wielu konfliktów, wojen, biedy, terroryzmu itd. Lipiec będzie jednym z najspokojniejszych (jeśli można użyć takiego określenia na styku er Ryb i Wodnika) miesięcy tego roku. Jest duża szansa na uspokojenie sytuacji na rynkach finansowych. Mars wchodzący do Panny przyniesie sporo optymistycznych sygnałów ekonomicznych, które zaczną rozkręcać ostatnio mocno spadające giełdy. W połowie miesiąca będzie mieć miejsce koniunkcja Marsa z Saturnem w Pannie. Tylu pozytywnych sygnałów dotyczących światowej ekonomii, ile się w lipcu pojawi, nie było od co najmniej roku. Zacznie spadać inflacja, ustabilizuje się kurs dolara, lub nawet zacznie rosnąć, a gospodarka USA zacznie powoli wychodzić z dołka. Dodatkowo pod koniec miesiąca będzie mieć miejsce harmonijny trygon Marsa do Jowisza, co sprawi, że mocno w górę pójdą notowania giełdowe. Spokojniej też będzie w sferze politycznej. I choć nadal trwa ciężka wojna w Iraku i w Afganistanie, mniej będzie zamachów, a islamscy fundamentaliści zaliczą kilka bolesnych porażek, które wstrzymają ich ofensywę z wiosny. Koniunkcja Neptuna na descendencie horoskopu Traktatu z Maastricht, co przyniosło porażkę referendum w Irlandii, nie musi oznaczać kresu idei jednoczenia Europy. W 2009 UE przejdzie przez głębokie reformy, co da jej szansę na rewitalizację i pozbycie się socjalistycznego garbu w postaci polityki rolnej i nadmiernej regulacji. Jednak jeśli kraje członkowskie zaczną torpedować zmiany, może to przynieść dramatyczne konsekwencje dla UE.

Kraj
Zdecydowanie uspokajać się będzie sytuacja w kraju po politycznej burzy związanej z rzekomo agenturalną przeszłością Lecha Wałęsy. I choć PiS i Kaczyńscy na tym sporo zyskali, za chwilę nastąpi efekt przeciwny. Polacy zaczną mieć dość politycznych wojen, co przejawi się zmęczeniem i znużeniem tematami, które stały się dyżurnymi pomysłami Kaczyńskich na polityczną kampanię. Progresywny Księżyc wyjdzie z horoskopu Polski do IX domu, co zdecydowanie zmniejszy poziom agresji, emocji i szaleństwa w mediach. Poprawi się też efektywność rządu Tuska w administrowaniu inwestycjami drogowymi, związanymi z Euro 2012, którego nam na pewno nie odbiorą. Sprawniej rząd zacznie się zabierać za reformy strukturalne, budżetowe i fiskalne. Pomyślne wpływy progresji Merkurego to szansa, że Polska nie zmarnuje jednej z największych szans w swojej niemal całej historii, a na pewno od 200 lat. Niestety, nie ma co liczyć na zakończenie ideologicznych konfliktów z obroną życia poczętego w tle. Kwadratura Neptuna do Wenus w horoskopie z 966 roku, która to Wenus jest planetą seksu i kobiet, a co sprawia, że niemal do końca roku trwać będą batalie rodzimych talibów z nowoczesnym państwem, które nie powinno się angażować w kwestie ideologiczno-religijne. Pogoda w lipcu będzie stosunkowo przeciętna, bez katastrofalnych wydarzeń przyrodniczych, z dość umiarkowaną temperaturą i sporą ilością opadów. Lipiec przyniesie zdecydowaną zmianę trendów na Giełdzie Warszawskiej, która zacznie łapać wiatr w żagle po dramatycznych spadkach z minionego roku i z tegorocznej wiosny. II połowa roku okaże się dużo łaskawsza dla GPW, a lipiec rozpocznie nowy trend. I dekada miesiąca przyniesie niewielkie wzrosty, w II będzie dominować trend spadkowy, a w III nastąpią duże wzrosty.  Złoty będzie kontynuował wzrosty do innych walut, a państwo odzyska kontrolę nad niebezpiecznie rosnącą inflacją, co oznacza, że uspokoją się nieco ceny.