Efekt cieplarniany – efekt zagrożenia

Jedną z cech leżących u podstaw natury człowieka jest życie w lęku i stała obecność różnych zagrożeń i niebezpieczeństw, które są częścią naszej egzystencji. W sensie zbiorowym przejawia się to w różnego rodzaju masowych lękach, na jakie ludzkość cierpi i które są zapewne jakąś konsekwencją mechanizmów z pogranicza psychologii społecznej, ale również efektem manifestowania się zbiorowej energii myślokształtów. Zaraz po II Wojnie Światowej ludzie z przerażeniem i lękiem oczekiwali katastrofy nuklearnej. Jednak nowa apokalipsa nie nadeszła, gdyż argument samobójczy w polityce międzynarodowej przestał mieć znaczenie. Nieco później lęk ten ujawnił się w postaci nadchodzącej katastrofy związanej z  przeludnieniem. Naukowcy wieszczyli że za chwilę zabraknie na Ziemi miejsca dla wszystkich ludzi. I to proroctwo okazało się chybione, gdyż Natura potrafi używać mechanizmów samoregulacji i w społeczeństwach bogatych następuje spadek przyrostu narodzin. W latach 60-tych straszono, że za chwilę zabraknie żywności dla wszystkich i światu grozi klęska głodu. Stało się dokładnie coś przeciwnego i zamiast deficytu żywności, świat cierpli na jej nadprodukcję masowo dotowaną przez bogate kraje – zwł. Unię. Kolejnym straszydłem wymyślonym przez w sumie nie wiadomo kogo, była wizja skończenia się zasobów energetycznych ludzkości, co było konsekwencją kryzysu naftowego z lat 70 tych. Paliw miało starczyć zaledwie na kilkadziesiąt lat, więc teoretycznie już ich być na Ziemi nie powinno. Okazuje się jednak, że właśnie zmniejszenie się zasobów tradycyjnych źródeł energii jest mobilizacją dla nauki i świata polityki by postawić na inne źródła energii, np. energetykę termojądrową, która niemal darmowa i całkowicie bezpieczna może stać się dla świata wielkim wybawieniem. Współczesnym straszydłem jest ekoterroryzm zwolenników straszenia efektem cieplarnianym. Wcześniejsze (starożytne i średniowieczne) apokalipsy miały mroczny wymiar i używały języka mistycznego, symbolicznego. Współczesne używają języka naukowego. Tak czyni Patryk Geryl przewidując w 2012 roku totalną katastrofę i argumentuje to czynnikami geologicznymi, astronomicznymi i geofizycznymi. Podobne rzeczy opowiadają ekolodzy straszący nowym zagrożeniem. Niewielu ma odwagę wykazać, że ich argumenty są oderwane od rzeczywistości, nienaukowe, naciągane, oparte na wątłych badaniach. Jednak rozpędzony pociąg tych pseudonaukowych argumentów o tym, że przemysł tak bardzo wpływa na efekt cieplarniany sprawia, że nikt się już nie ma siły temu sprzeciwić. Nie chodzi tu tylko o aspekt finansowy: ekolodzy i badacze klimatu mogą wyciągać olbrzymie środki na badania i szantażować wielki przemysł w zamian za korupcyjne zlecenia bezsensownych analiz i opracowań. Ich agresywne ataki na przemysł przypominają średniowieczne ruchy heretyckie waldensów, ale współcześnie wiele sekt i charyzmatycznych religijnych ruchów wschodnich i zachodnich też wzywa do porzucenia rozwoju i modernizacji. Odwołują się więc ekolodzy do tych samych mitologii, co te skrajne ruchy religijne. Fałszywy, bo oparty na wyparciu powrót do natury jest dla nich ucieczką od zagrożeń, niebezpieczeństw i lęków związanych z przyszłością. O przemysł się nie martwmy. Sam się ucywilizuje. Jesteśmy bowiem na progu rewolucji energetycznej opartej na masowej produkcji energii termojądrowej – całkowicie bezpiecznej i całkowicie ekologicznej. Za kilkanaście zaś lat będziemy się śmiać z naiwności pseudoekologów, którzy nas straszyli efektem cieplarnianym, jak rządy PRL-u zagrożeniem atomowym płynącym ze strony NATO i USA.

Niebo w lipcu
Słońce przebywa w znaku Raka, by 23 lipca o godz. 01.19 wejść w znak Lwa, z którego to znaku do Raka retrogradacją cofać się będzie Merkury. Z Bliźniąt do Raka przejdzie Wenus, a z Lwa do panny Mars. Jowisz kończy retrogradację w Skorpionie. Saturn przebywa w Lwie. Ruchem wstecznym poruszać się będą Uran w Rybach, Neptun w Wodniku i Pluton w Strzelcu. Pełnia Księżyca będzie miała miejsce 11 lipca w znaku Koziorożca, nów zaś 25 w Lwie.

Świat w lipcu
Przed nami stosunkowo spokojny czas na tle innych miesięcy tego roku. Nieco ustabilizuje się sytuacja na Bliskim Wschodzie, więc jest szansa, że nie dojdzie do jakiejś strasznej konfrontacji w strefie Gazy i że nie wybuchnie ponownie wojna izraelsko-palestyńska. Będzie też nieco mniej zamachów w Iraku, a władze tego kraju będą lepiej sobie radzić z terroryzmem i codziennymi trudnościami. Lepiej też wyglądać będą rozmowy z Iranem, który nieco zmieni strategię i obniży temperaturę rozmów politycznych. Mimo wakacji jest więc szansa na obniżkę cen ropy na rynkach lub przynajmniej jej stabilizacja. To dobry czas dla rynków finansowych i giełd, zwłaszcza w Europie. Lipiec przyniesie wzrost obrotów na najważniejszych parkietach finansowych, więc strach przed krachem giełdowym okaże się przesadzony. Na rynkach znów zagości optymizm i wschodnioeuropejskie giełdy częściowo odrobią straty z maja i czerwca. Najgorzej zapowiada się I dekada miesiąca. Opozycja Marsa do Neptuna może przynosić wiele anomalii i katastrof pogodowych. II i III dekada miesiąca będą niezłe zarówno gospodarczo, finansowo (wzrosty na giełdach), jak i politycznie (mniej zamachów i konfliktów zbrojnych). W połowie miesiąca, na pomyślnym trygonie Marsa do Plutona, dojdzie do wyjaśnienia, rozwiązania i załagodzenia jakiegoś konfliktu politycznego lub dyplomatycznego. Być może, że dotyczy to zapalnej sytuacji w Gazie.

Kraj
Pierwsza dekada miesiąca nie zapowiada się zbyt spokojnie. Na polu politycznym, społecznym i gospodarczym będzie wyjątkowo gorąco i nerwowo. Pojawią się pierwsze poważne zapowiedzi nadchodzącego kryzysu politycznego, który czeka aktualnie rządzącą koalicję, ale będzie mieć również poważne konsekwencje dla PiS, którego notowania (jak i władz partii i prezydenta) mocno pójdą w dół. Premier Marcinkiewicz dostanie pierwszy wyraźny sygnał, że jego kres administrowania szybko się zbliża. Nie ma mowy o żadnych odważniejszych projektach i zapowiedziach reform infrastrukturalnych. PiS dążyć będzie do konsolidacji i centralizacji władzy, a gospodarkę traktować będzie po macoszemu. Przyjdzie za to obecnej władzy zapłacić już wkrótce dużą cenę. Najbardziej kapryśna pogoda czeka nas w I dekadzie miesiąca (między 05.07 a 12.07), zwł. w okolicach pełni Księżyca z 11 lipca.