Czy Putin oszalał?

Znany amerykański politolog Francis Fukujama – neokonserwatysta, zwolennik heglowskiej historiozofii, napisał w 1989 roku słynny esej „Koniec historii”. Główną myślą było założenie, że świat osiągnął pewien poziom racjonalności i przewidywalności, a czas wielkich historycznych przeobrażeń się zakończył. O ile model ten zburzył 11 września, to jednak – zwłaszcza Europejczycy – nadal żyli w złudnym przekonaniu, że ich świat jest już na tyle stabilny, bezpieczny, czasem oczywiście chaotyczny, ale jednak jakoś w miarę spokojny. Światowy kryzys był pierwszym szokiem dla znudzonych, rozleniwionych, zepsutych, wygodnych Europejczyków. Kolejnym był putinowski rajd w pobliżu granic UE i NATO. Z obu jednak kryzysów Europejczycy nie wyciągnęli wniosków. Tym gorzej – niestety – dla Europy i jej świętego, zgnuśniałego spokoju.

Od kilkunastu tygodni najtęższe politologiczne głowy, analitycy wywiadu, publicyści, stratedzy wojskowi, przywódcy światowi biedzą się nad odpowiedzią na pytania: co się dzieje z Putinem, jaką ma strategię, czy dojdzie do aneksji wschodniej i południowej Ukrainy, a może nawet i do wojny, stosować (niestosować) sankcje, jak rozmawiać z Putinem?

PROGNOZA WIDEO NA KWIECIEŃ

http://youtu.be/ZMmeJKCLKDo

 

Świat jest zaskoczony. Zażenowane miny zrobili europejscy liderzy, szok przeżył prezydent USA Obama, zdziwił się prezydent Chin Xi Jinping. Nie zdziwili się jedynie Polacy. Od wielu lat nasi dyplomaci i analitycy próbowali uświadomić zachodnim, unijnym, natowskim, amerykańskim decydentom, że Rosja nie jest obliczalnym, normalnym, przewidywalnym, demokratycznym państwem. Gdy próbowaliśmy powstrzymać kraje zachodnie (zwł. Niemcy) przed budową rurociągu północnego, gdy min. Sikorski ostrzegał, że to nowy pakt Ribbentrop – Mołotow, strofowano nas, że jesteśmy rusofobiami, że kierujemy się uprzedzeniami, że nasze reakcje są histeryczne. Gdy Rosja rozjeżdżała Czeczenię, gdy robiła najazd na Gruzję świat wysyłał urzędowe gesty oburzenia i symboliczne protesty de facto dając przyzwolenie Rosji na to, by robiła porządki według swego uznania. Tylko Polska biła na alarm.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel w rozmowie z prezydentem Obamą posiała wątpliwość co do psychicznej kondycji Władimira Putina. Czy Putin stracił kontrolę nad swoją psychiką? Czy wpisuje się w szereg wschodnich komunistycznych satrapów (Stalin, Kim Dzong Ill i jego synalek Un), którzy popadali w paranoję i szaleństwo? Nie, Putin nie zwariował. On „tylko” dostał się pod wpływ słynnego, wielokrotnie już omawianego w moich prognozach półkrzyża i pełnej jego wersji – wielkiego krzyża. Precyzja, z jaką działa ta konfiguracja, jest zdumiewająca. Niemal dokładnie teraz (marzec-kwiecień) w stosunku do jego Słońca Pluton z Jowiszem weszły w kwadraturę, Uran w opozycję, Mars zaś w koniunkcję. Ale, żeby jeszcze tego było mało, na jego urodzeniowy ascendent wkroczył Saturn, którego przymusowe, dyscyplinujące, twarde działanie stało się dodatkowym bodźcem do putinowskiej aktywności.

Putin - tranzyty 2014

 Nim jednak odpowiemy na pytanie, co się dzieje w głowie Putina, trzeba zadać jeszcze inne pytanie, czy działanie jednego człowieka jest historiotwórcze? Oczywiście, istnieją takie nurty i teorie, które zakładają, że to jakieś ponadprzeciętne jednostki zmieniają dzieje i wpływają na ich bieg (Aleksander Macedoński, Juliusz Cezar, Czyngis-chan, Mahomet, Budda, Jezus, Mao Zedong, Stalin, Hitler). Inny nurt – bliski marksistowskiej szkoły determinizmu dialektycznego i historycznego (Marks, Hegel) – zakłada, że światem rządzą ścisłe, precyzyjne prawa rządzone zasadami materializmu. Zdecydowanie bardziej twórczej i głębszej refleksji dokonał wybitny psycholog społeczny Erich Fromm w swojej słynnej „Ucieczce od wolności”, która upatrywała źródła nazizmu w ludzkim lęku przed wolnością, w chęci patriarchalnego oddania się pod silną władzę. Putinizm jest więc z gruntu czymś naturalnym dla Rosji. Wielbienie satrapy, despoty, autokraty, samodzierżawcy, który – choć okrutny i bezwzględny (Stalin, Iwan Groźny) to jednak ma posłuch. Jednak z punktu widzenia astrologii jest jeszcze inaczej – historią nie rządzą zimne, dialektyczne, marksowskie prawa, nie władają nią – najbardziej nawet nieprzeciętne – jednostki, nie wpływają na nie – w co wierzy oszołomska brać internetowa – tajne spiski, światowy rząd, iluminacji, NWO, Żydzi, itd. Historią rządzi… przypadek, chaos – a właściwie Chaos – ciągi skomplikowanych, nakładających się na siebie trendów, wpływów, energii, układów harmonicznych, powtarzających się, nieznanych nauce cykli (mit wiecznego powrotu). Tym się właśnie zajmuje astrologia i to ona pozwala nam lepiej te zjawiska zrozumieć.

Fryderyk Nietsche stworzył pojęcie resentymentu – zjawiska iluzorycznych wartości, niewolniczych snów o potędze, fałszywej oceny rzeczywistości, co powoduje popadanie w szaleństwo popierania najbardziej nawet ekstremalnych, zbrodniczych, nieludzkich ideologii. Jak to się stało, że naród miłujący się w subtelnej filozofii i literaturze (Schiller, Kant, Schopenhauer, Goethe) zrodził takiego arcypotwora, jakim był Hitler. Jak to się dzieje, że Rosjanie oszaleli na punkcie Putina, że rosyjscy intelektualiści, artyści, pisarze, twórcy gremialnie, jak jeden mąż, popierają bezceremonialne, imperialne zagrywki Putina, który nawet nie ukrywa, że zamierza odtworzyć dawne radzieckie mocarstwo, że z Rosją znów zaczną się liczyć, że znów będą się Rosji bać. Rosjanom się to podoba, kupują te mity, te nietzscheańskie resentymenty. Europejczyków – bardziej tych świadomych – ogarnął lęk. Czy oto rodzi się nam nowy Adolf Hitler? Analogie są brutalnie podobne. Sfrustrowane, upadłe społeczeństwo, które pielęgnuje traumę upokorzenia, straty, rozczarowania. Pojawia się wódz, który tę godność przywróci. Tworzy czarno-białą rzeczywistość, w której ci „źli” to już nie Żydzi i komuniści, niskie rasy, podludzie. To zgniły Zachód, ukraińscy faszyści, natowskie czołgi samoloty okrążające matuszkę Rossiję. Wódz zaczyna prowadzić agresywną taktykę ogrywania rządów, opinii światowej. Stosuje metodę ataku i wycofywania się. Bezkrwawo przejmuje kolejne kraje (Austria, Kraj Sudecki w Czechosłowacji). Dopiero potem rozkręca machinę wojenną, wielki terror i przemysłową fabrykę śmierci. Ale nawet jeśli historia się powtarza, nie jest nigdy do końca taka sama. Putin nie jest Hitlerem. Rosja nie jest wilhelmińskimi Niemcami w przededniu Monachium. Nie będzie zatem żadnej wojny, wielkiej długiej, podobnej do zimnej wojny z XX wieku, konfrontacji Zachodu ze Wschodem. Sytuacja pójdzie w zupełnie innym, niż politolodzy i analitycy myślą, kierunku. Najbardziej nerwowy etap tej historii zakończy się w wakacje, gdy osłabnie omawiany krzyż (półkrzyż). Jednak zamieszanie z Ukrainą w tle potrwa jeszcze kilka lat, mniej więcej do 2017-2018.

Wracamy do Putina. Jego urodzeniowe Słońce (podobnie Merkury) ma trudne aspekty. Koniunkcję Saturna i Neptuna, oraz kwadraturę Urana. Putin nie jest typem chłodnego stratega. A nawet jeśli kieruje się strategią, to emocje, namiętności, kompleksy, zapiekła złość i mściwość (ascendent Skorpiona) wygrywają. I to jego nieharmonijnie aspektowane Słońce dostaje się pod wpływ Wielkiego Krzyża, zwłaszcza opozycji Urana i kwadratury Plutona. Kolejny ciężki aspekt, jakim jest kwadratura Plutona do ascendentu w Skorpionie, niosąca z sobą ogromne pokłady nienawiści, psychopatyczne skłonności, tendencje perwersyjne i patologiczne, sadyzm, okrucieństwo. Po tym, co się działo w Czeczenii nie powinno nas to dziwić. No i na ascendencie znalazł się zmuszający do działania i przypierający do mury tranzytujący Saturn. Putin nie mógł nic nie zrobić. To nie mógł być rok jego chwały, przynajmniej Soczi nie mogło mu tego przynieść. To jeden z najtrudniejszych, najtwardszych, najbardziej kryzysowych układów w jego życiu. Trudno więc potraktować to jako symbol zwycięstwa, łatwego sukcesu, satysfakcji z ogrania zgnuśniałej Europy i narcystycznego Obamy. Owszem. Styl, w jaki Putin rozegrał swoją strategię, sugeruje, że może sobie robić z Zachodem, co tylko chce, śmiejąc im się prosto w twarz. Zachód – zwłaszcza Niemcy – mają z Rosją swoje energetyczne interesy, oraz jakiś rodzaj patologicznej fascynacji dla wielkomocarstwowych rosyjskich zapędów. Na krótką metę Putin osiągnął widowiskowy sukces. Jednak tak mocny i ciężki układ, jakim jest Wielki Krzyż, nie jest zapowiedzią jego dalszych zwycięstw, a przynajmniej, nie takich, jak się to może wydawać zarówno jemu, jak i Zachodowi. Nie są to konstruktywne zapowiedzi sukcesu. Ale mogą być to bardzo czarne zwiastuny, które – miejmy nadzieję – się nie sprawdzą. Prowokacyjne działanie Urana, presja Plutona i Saturna na nieharmonijne Słońce i ascendent to rozpalanie wojennej pożogi. Jeśli coś (ktoś) Putina nie zatrzyma, to może zacząć robić różne nieprzyjemne rzeczy, np. atak na wschodnią Ukrainę, Mołdawię, Gruzję. Niemal jednak na pewno Putin będzie dążyć do destabilizacji sytuacji w tych rejonach, wzniecając waśnie narodowościowe, wspierając nacjonalistów, gdyż są oni eurosceptyczni. Na dłuższą metę Putin i jego strategia przegrają. Putin ostatecznie stracił Ukrainę – główny filar planowanej przez niego Unii Euroazjatyckiej. Ekonomiczne koszty utrzymywania Abchazji, Osetii, Naddniestrza, a teraz i Krymu, przekraczają możliwości budżetowe Rosji. Uran na Medium Coeli horoskopu Federacji Rosyjskiej, który wędrował tam w roku 2013, był zapowiedzią nieuchronnych, dramaturgicznych zmian w Rosji. W latach 2017-2019 progresywne i dyrekcyjne Słońce będzie wędrować przez Urana i Neptuna, Pluton zaś przez Słońce, w tymże horoskopie, co pod znakiem zapytania postawi już nie tylko mocarstwowe ambicje Kremla, ale w ogóle stabilność Federacji. Tranzytujący Pluton przez Słońce w roku 2011, oraz ascendent w roku 2019 horoskopu ZSRR, dyrekcja Urana przez Medium Coeli w horoskopie Putina (rok 2017) – to wszystko sygnalizuje całkowity upadek wszelkich strategii Kremla, Rosji, Putina i jego służb. Gwałtowne polityczne zmiany, bunty, spadek poparcia dla Putina i jego smutnych kolegów z KGB, gospodarczy kryzys, niezadowolenie kręgów biznesowych – Rosja zamiast budować imperium będzie musiała ratować to, co jest.

Putin - dyrekcje 2017

W dłuższej perspektywie w Rosji jednak wygrają zapadnicy, w myśl swoich XIX wiecznych, liberalnych wizji dążących do dalekoidących reform w zachodnim stylu, wbrew tym, którzy twierdzą, że demokracja nie może się udać w Rosji. Pamiętajmy o tym, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu Francja, Wielka Brytania, Belgia, Holandia posiadały swoje imperia w zamorskich koloniach. Jeszcze pięćdziesiąt lat temu Francuzi prowadzili okrutną, barbarzyńską, wojnę w Algierii, której przerwanie generał de Gaulle omal nie opłacił życiem, zamachem stanu i wojną domową. Rosja jest zatem Wielką Brytanią bezwzględnie pacyfikującym indyjski ruch narodowo wyzwoleńczy, Francją brutalnie rozjeżdżającą walczących o wolność Algierczyków. A kto wymyślił inny okrutny, barbarzyński wynalazek Europejczyków – obozy koncentracyjne? Wcale nie Niemcy. To Anglicy pierwsi w wojnach burskich zamknęli w tych obozach kobiety i dzieci w bezwzględnej, okrutnej, imperialnej wojnie o wpływy (surowce, metale, diamenty) na terenie dzisiejszego RPA. Rosja też się będzie uczyć innych metod rządzenia, a nadchodzący kryzys jej tylko wyjdzie na dobre.

Niebo w kwietniu
Słońce przebywa w Baranie, by 20.04 o godz. 05.57 wejść w znak Byka. Z Ryb do Byka przewędruje Merkury. Z Wodnika zaś do Ryb – Wenus. Mars retrograduje w Wadze, Saturn zaś w Skorpionie. Jowisz znajduje się w Raku, Uran w Baranie, Neptun zaś w Rybach. Pluton przebywający w Koziorożcu w połowie miesiąca wchodzi w ruch wsteczny. Pełnia Księżyca będzie mieć miejsce 15.04 w Wadze. Nów zaś 29.04 w Byku. W kwietniu będziemy mieć również dwa zaćmienia. Na pełni (15.04) – całkowite zaćmienie Księżyca, na nowiu zaś (29.04) – pierścieniowe zaćmienie Słońca.

Świat w kwietniu
Jeśli pierwszy kwartał roku nas mocno zaniepokoił, jeśli mamy wrażenie, że marzec był dramatycznym miesiącem, to musimy się przygotować na jeszcze bardziej niespokojny, jeszcze intensywniejszy, wybuchowy i nerwowy miesiąc. Jednak utrzymane w tonie sensacji, straszące, panikarskie artykuły dotyczące kolejnej strasznej daty, jaka po 2012 nas czeka – 23.04.2014 – to tylko brukowy bełkot nawiedzonych proroków. Ten dzień nie przyniesie nic nadzwyczajnego. Nawet kwiecień sam w sobie nie musi być jakiś wyjątkowo dramatyczny. Dramatyczne mogą być jednak konsekwencje wydarzeń, decyzji, zmian i zwrotów sytuacji, które zostaną zapoczątkowane właśnie w kwietniu.

Wielki Krzyż

Bo obok Wielkiego Krzyża czekają nas w kwietniu dwa zaćmienia. Pierwsze w czas pełni całkowite zaćmienie Księżyca w Wadze. Kolejne – na nowiu – pierścieniowe zaćmienie Słońca w Byku. Każde z tych wydarzeń pojedynczo jest interesujące i warte omówienia. Zaćmienie Księżyca w Wadze będzie mieć wpływ na światową dyplomację i relacje międzynarodowe (tradycyjny znak dyplomacji w astrologii mundalnej). Za kulisami tego, co się dzieje na Ukrainie, toczyć się będą tajne rozmowy, pojawiać się będą próby podobne do jałtańskiego dzielenia wpływów, negocjowania podziału łupów. Rosyjska dyplomacja przybierze miłe, sympatyczne, pojednawcze oblicze w myśl starej zasady – najpierw mocne uderzenie, potem negocjacje. I jak powiadał wielki teoretyk wojenny Carl von Clausewitz: „dyplomacja to wojna, tylko przy użyciu innych środków”, zaćmienie Księżyca pokaże „miłe i sympatyczne” oblicze wojny. Kolejne zaćmienie Słońca w Byku (pas Byk-Skorpion) – lata 2012, 2013, 2014 (kolejne jesienią) mogą przynieść zimny prysznic tym, którzy oczekiwali szybkiego powrotu światowej gospodarki na tory wzrostu. Marne wyniki z ważnych państw mogą ostudzić entuzjazm. Jakieś skandale, afery, bankowy lub walutowy kryzys może mieć wpływ na sytuację na głównych parkietach i rynkach.

Niebo w kwietniu 2014Wielki Krzyż z łatwością będzie wchodzić w trudne aspekty w wielu horoskopach. Wystarczy, że któraś z planet (Mars, Jowisz, Uran lub Pluton) wejście w opozycję lub koniunkcję, by w tymże horoskopie „coś” się działo. Dotyczy to horoskopów np.: USA, EWG, waluty Euro, Zjednoczenia Niemiec, RFN, Francji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, franka szwajcarskiego, Norwegii, Czech, Słowacji, Węgier, Grecji, Serbii, ONZ, Indii, Korei Płd., Japonii, Iraku, Libii, Australii, Meksyku, Łukaszenki, Janukowycza, Dalai Lamy i wielu, wielu innych. Wnioski? Wielki Krzyż działa w większości ważnych światowych horoskopów. Nie można zatem mówić, że to, co się dzieje np. na Ukrainie, to nie nasza sprawa, jak mówią niektórzy europejscy i amerykańscy politycy.

Konstrukcja Wielkiego Krzyża Kardynalnego (Uran w Baranie, Jowisz w Raku, Mars w Wadze, Pluton w Koziorożcu) „uruchamia” nie tylko horoskop prezydenta Rosji Putina. Pluton w opozycji do Słońca Deklaracji Niepodległości USA też niejako „włącza” tenże krzyż w teatr działań. I znów – jak już wiele to razy było w historii – USA czują się zobligowane do wzięcia odpowiedzialności za światowy ład i bezpieczeństwo. I jak to znów wiele razy się działo, to USA może ostudzić wojownicze zapędy Putina i jego ekipy. Oczywiście nie tylko Ukraina będzie w centrum światowej uwagi. Gotować się będzie niemal wszędzie tam, gdzie jest niespokojnie: na Półwyspie Koreańskim, w Chinach, na Bliskim Wschodzie, w Japonii. Czekają nas też trudne wydarzenia pogodowe, katastrofy ekologiczne, komunikacyjne – zwłaszcza w połowie miesiąca. Nie jest pewne, czy w kwietniu zostanie odnaleziony zaginiony malezyjski Boeing, a zważywszy, że mamy ten nieszczęsny krzyż, szybko prawy o tym wydarzeniu nie oczekujmy.

USA - tranzyty 2014

Kraj
W kilku ważnych polskich horoskopach od pewnego czasu „coś” zaczęło się dziać. Teraz dopiero zaczynamy rozumieć, że te wszystkie wątki mają coś wspólnego. W horoskopie polskiej akcesji do Paktu Północnoatlantyckiego (mija 15 rocznica) progresywne i dyrekcyjne Słońce wkracza na Jowisza. Układ ten sugerował, że Polska ma odegrać jakąś ważną rolę w NATO, że mocno wzrośnie znaczenie Polski w strukturze sojuszu.

Polska w NATO

 Teraz, gdy na wschodnich rubieżach sojuszu zaczyna się robić zawierucha, w oczywisty sposób stajemy się pierwszoliniowym krajem, na którym skupia się uwaga całego paktu. W najważniejszym dla Polski horoskopie chrztu z 966 roku zaś mamy inne, niezwykle ważne wydarzenie – dyrekcyjną wędrówkę Słońca przez Saturna. Aspekt symbolizujący twardy, mobilizujący, zimny prysznic geopolityki. I podobnie jak to miało miejsce poprzednio w XVII wieku (szwedzki potop, powstanie Chmielnickiego – na nomen-omen Ukrainie), a także w XIII wieku, gdy ambicje książąt pozbawiły państwowej jedności kraj na skutek rozbicia dzielnicowego. Oba wydarzenia podkreślają niezwykły dziejowy moment w historii Polski. Jeśli Rosja wygra i odbije Ukrainę, znów wracamy do postzimnowojennej rzeczywistości, gdy za naszą granicą mamy żarłoczne, wrogie mocarstwo dogadujące się nad naszymi głowami z Niemcami. Jeśli wygra Ukraina, jeśli tym razem wykorzysta szansę, którą daje jej los, spełni się nasz odwieczny plan, by po wschodniej stronie mieć silnego, demokratycznego sąsiada. Wszystko na to wskazuje, że się to uda, o czym będę jeszcze wielokrotnie pisać w swoich prognozach.

966

Sukces Polski paradoksalnie jednak zależy od problemów Rosji. Jak wynika z wcześniejszych obserwacji, Rosję czekają ciężkie chwile. Nie jest to jednak dla Polski zła wiadomość. Zawsze, gdy w Rosji trwała zawierucha, gdy walec historii przejeżdżał przez ten kraj, Polska zawsze zyskiwała. Gdy Rosja rozkręcała mocarstwową machinę, źle się to dla nas kończyło. Gdy w Rosji wybuchła rewolucja, Polska odzyskała niepodległość. Gdy Związek Radziecki na skutek wyścigu zbrojeń i wojny w Afganistanie padł ekonomicznie, Polska wydostała się spod radzieckich wpływów. Gdy za czasów Jelcyna popadła w ciężki kryzys ekonomiczny – weszliśmy do NATO i rozpoczęliśmy rozmowy akcesyjne do UE.

Temat ukraiński na tyle zdominował polityczną narrację, że role są już rozpisane. W horoskopie Tuska zaczęły się pojawiać korzystne układy, choć w tej dziedzinie bezkonkurencyjny jest prezydent Komorowski, który ma doskonałą passę od roku 2011. Marnie zaś sytuacja wygląda u Jarosława Kaczyńskiego, któremu geopolityka nie sprzyja. Konflikt z o. Rydzykiem, nędzni kandydaci do Parlamentu Europejskiego, a najbardziej – dyrekcja Słońca przez Saturna – sprawia, że Kaczyński raczej nie odniesie sukcesu w majowych wyborach. Ciężkie miesiące czekają Lecha Wałęsę, który aż do września ma serię twardych układów. Podobnie Aleksander Kwaśniewski, który angażując się w sprawę ukraińską został wpisany na czarną listę na Kremlu.

Kwiecień będzie kapryśny pogodowo, bardziej mokry, niż luty i marzec, ze sporymi huśtawkami temperatury i przykrym, choć krótkotrwałym, zimowym incydentem. Wielkanoc będzie raczej ładna i przyjemna.

Gospodarka
Zawierucha z Ukrainą nie będzie mieć złych konsekwencji dla polskiej gospodarki. Nasz eksport nie ucierpi, a na pewno nie na tyle, by mieć to przełożenie na jakieś duże straty. Izrael od kilkudziesięciu lat toczy wojny, jest otoczony wrogami i prosperuje doskonale. Machina wojenna sprzyja rozwojowi technologii, mobilizuje i dyscyplinuje społeczeństwo, uczy porządku, odpowiedzialności i zmusza do realpolitik. Wyniki za marzec będą rewelacyjne, a PMI na kolejne miesiące, szansa na podwyższenie ratingu Polski, obniżanie poziomu deficytu i poprawa bilansu płatniczego, oraz najważniejsze – spadek bezrobocia – przełożą się na coraz lepszy obraz polskiej gospodarki. Warszawska giełda po kilku miesiącach zawirowań, huśtawek i wahań wejdzie zdecydowanie w trend wzrostowy. Kwiecień zapowiada się pomyślnie, w czym mocno pomoże trygon Neptuna do Marsa horoskopu GPW. Złoty w kwietniu mocno pójdzie w górę.