Po co nam kryzys?

Mistyczny prostokąt – niezwykle rzadka i ważna figura planetarna z listopada – to zwiastun nadchodzących czasów, wielkich zmian i rewolucji, które czekają świat w czekających nas latach. Jowisz w Byku, Mars w Pannie, Neptun w Wodniku i Saturn w Wadze tworząc mistyczny prostokąt niosą przesłanie tym wszystkim, którzy się zastanawiają nad tym, dokąd zmierza świat, ludzkość, globalna gospodarka i stosunki łączące ludzi. Dzięki tej konfiguracji patrzymy na świat zupełnie inaczej, niż nastawieni na sensację dziennikarze, zagonieni w kozi róg analitycy, przestraszeni inwestorzy, zagubieni zwykli konsumenci.

http://www.youtube.com/watch?v=sNMVSonQgLI

Mandaryńskie słowo, które oznacza kryzys „weiji” składa się z dwóch członów, które zapisywane są dwoma znakami, „wei” (危) oraz „ji” 机). „Wei” oznacza „niebezpieczeństwo”, a „ji w weiji” oznacza „początkowy moment, rozstrzygajacy punkt lub szansę”. Wspomniał o tym prezydent Kennedy w swoim przemówieniu w Indianapolis w 1959 roku. Kryzysy ostatnich lat to zapowiedź czekającej nas zupełnie nowej rzeczywistości. Praca, stosunki ekonomiczne, rola dużych instytucji finansowych, banków i giełd – to wszystko przeobrazi się na skalę na razie niewyobrażalną. W nadchodzących czasach – w Erze Wodnika – właściwie wszystko będzie wyglądać inaczej, niż teraz.

To co jest niemal podstawową doktryną ekonomiczną, czyli zasada opierająca się na znaczeniu konsumpcji i wzroście PKB (produkt krajowy brutto – najważniejszy wskaźnik gospodarczy), ulegnie głębokiej przemianie. Nie da się bowiem cały czas zwiększać poziomu produkcji i konsumpcji przy zachowaniu tych samych zasobów naturalnych. A zatem obawy, że ludność świata stale będzie się zwiększać, nie są zasadne. Przeciwnie. W skali kilku kolejnych stuleci liczba ludzi zamiast rosnąć, zacznie spadać. Upadnie mit stałego wzrostu PKB, jako czynnika postępu ekonomicznego. Stanie się nawet coś zadziwiającego. Ludzie zaczną ograniczać swoje potrzeby, posiadanie, dobra. Właściwie zaniknie prywatna własność – coś, co jest podstawą wolnorynkowej gospodarki. Nikt nie będzie zabiegał o posiadanie swojego domu, swojego samochodu, jachtu, samolotu. Te przedmioty będziemy bowiem posiadać w czymś w rodzaju „użyczenia”. To rodzaj dzierżawy, leasingu, chwilowego przejmowania. Kiedyś za kilkadziesiąt lat ludzie się będą pukać w głowę zastanawiając się, po cholerę ludzie tak bardzo zabiegali o to, by posiadać tyle różnych rzeczy, kiedy to nie ma właściwie żadnego sensu, gdyż każdy ma tyle, by mu to wystarczało. Zaniknie bowiem zupełnie potrzeba rywalizacji, więc nikt nie będzie kupować sobie nowego mercedesa po to, by się wyróżnić na tle sąsiada, żeby się dowartościować, wyleczyć swoje kompleksy. Powszechny egalitaryzm w posiadaniu dóbr i dochodów przełoży się na całkowitą rezygnację z wyścigu szczurów. Nie będzie bowiem powodu, by się z kimkolwiek o cokolwiek ścigać. Prestiż i pozycję społeczną nie będą wyznaczać posiadane dochody, ale raczej funkcja publiczna, rola, pomocniczość i służba innym ludziom. Czyli „kariera” w naszym współczesnym znaczeniu będzie związana z tym, ile jestem w stanie dać społeczeństwu, ludziom, jak bardzo mogę im pomóc. „Wynagrodzeniem” będzie poczucie wdzięczności, miłości i dobra.

Właściwie zaniknie znaczenie giełd, rynków finansowych, instrumentów, banków, agencji ratingowych – przynajmniej tak, jak to znamy obecnie. Giełdy będą przypominać współczesne biblioteki rejestrujące różne dane i informacje, raczej jako banki danych, niż pole szalonych spekulacji, bezwzględnej walki i niszczenia innych. Nikt nie będzie tracić majątku na giełdowe ryzyko, bo ono stanie się czymś po prostu niezrozumiałym, jak współcześnie nikt już nie jest w stanie zrozumieć znaczenia rycerskiego honoru, śmierci na polu bitwy w imię swojego wasala i swojej damy serca. I choć pieniądze nadal będą istnieć, to ich całkowita dematerializacja, ograniczenie znaczenia produkcji i ekspansji ekonomicznej sprawi, że nabiorą znaczenia jedynie matematycznego i rachunkowego, nie zaś jako obiekt straszliwych pasji, namiętności i obsesji – jak ma to miejsce obecnie.

Myliłby się jednak ktoś, komu wydaje się, że czeka nas społeczeństwo leni, uciekających przed życiem szukających wygody i samych przyjemności niebieskich ptaków. Przeciwnie. Ludzie będą nadal dużo i intensywnie pracować, ale inaczej. Będą pracować właściwie do końca życia przechodząc na rentę wyłącznie ze względów zdrowotnych. Praca jednak nie będzie zupełnie przypominać tego, czym jest obecnie. Starsi ludzie, którzy teraz nierzadko albo wegetują na marginesie, albo stają się uciążliwym kosztem społecznym, zaczną odzyskiwać swoją podmiotowość. Okaże się, że siedemdziesięciolatek wcale nie musi być sfrustrowanym staruszkiem. Że tacy ludzie mogą wiele pożytecznego wnieść do społeczeństwa pomagając swoim rówieśnikom, wykonując pewne prace społeczne i socjalne, służąc swoim doświadczeniem i wiedzą. Starsi ludzie nie będą „siedzieć na emeryturze”, lecz będą swoją mądrością wspierać młodszych. Ludzie będą pracować nie po to, by przeżyć, ale dlatego, że to ich rozwija i wzbogaca wewnętrznie. Praca będzie bardziej polegać na wzajemnej pomocy, wspieraniu się i uczeniu, niż na zimnych stosunkach ekonomicznych i w niczym nie będzie w przypominać stosunków panujących w dzisiejszych przedsiębiorstwach, biurach lub urzędach. Finansowe ambicje zdecydowanie zejdą na dalszy plan, gdyż właściwie każdy będzie mieć poczucie bezpieczeństwa ekonomicznego.

Ciemną – ale nie do końca – stroną nadchodzących czasów będzie rola osób wykluczonych. Alkoholików, narkomanów, dysfunkcjonalnych społecznie ludzi, zaburzonych, przestępców, psychopatów umieszczać się będzie w czymś, co będzie przypominać ośrodki reedukacyjne, coś jak norweskie więzienie, przypominające ośrodek wczasowy, a nie kryminał. Będą tam mieć wszystko, czego tylko zapragną. Będą się mogli oddawać nowoczesnym narkotykom dającym im ekstazę, przyjemność i spokój, doświadczać będą elektronicznych iluzji seksu, władzy, odlotu. Nikt ich tam nie będzie umieszczać na siłę. Ich obecność w takich miejscach będzie dobrowolnym porozumieniem władzy – reprezentowanej przez społeczne funkcje z samymi zainteresowanymi. Jeśli będą chcieli coś zmienić w swoim życiu, poddać się leczeniu, terapii, zmianie osobowości – będą to mogli uczynić, kiedy tylko zechcą. Nie będą jednak żebrać na ulicach lub spać po melinach. Ich wolność będzie zatem ograniczona, ale każdy sam będzie ograniczać swoją wolność w odniesieniu do potrzeb społeczeństwa, więc strajki, anarchiści, społeczne protesty i bunty będą pozbawione sensu.

Czeka nas powszechna kontrola i inwigilacja. Jednak zwolennicy spiskowych teorii muszą nieco odpuścić. To nie będzie oko wielkiego brata, podsłuch tajniaków, którzy będą wydzierać nasze tajemnice, by nami manipulować i rządzić. Przypominać to będzie pilną obserwację pani w przedszkolu, która przyglądając się niesfornym dzieciom będzie starała się im pomóc, ucząc je, wychowując, prowadząc, choć czasem też karząc i strofując. Czy będziemy szczęśliwsi w tych nowych czasach? Może nieco bardziej, niż teraz. Trochę bardziej samotni, skupieni na sobie, słabiej związani z bliskimi, ale bez dramatycznych problemów natury egzystencjalnej i materialnej. Z dużo większą zaś potrzebą rozwoju osobistego, który dalece przekraczać będzie to, co my teraz rozumiemy pod tym pojęciem. Wyobraźmy więc sobie zwykłą szkołę, grupę wsparcia psychologicznego, zajęcia coachingu, spotkanie z psychoterapeutą, wróżką lub astrologiem, szamanem, plemiennym czarownikiem, znachorem, lekarzem medycyny klasycznej, naturalnej i nadnaturalnej, doradcą biznesowym i ubezpieczeniowym, salę treningową do ćwiczeń jogi, fitness, salon masażu, świątynię jakiejś religii. Połączmy to wszystko w jedną całość i wyjdzie nam to, co będziemy wszyscy robić za tych – bagatela – kilkadziesiąt lat. Pustkę po naszej konsumpcji, rzeczach i przedmiotach, o które zabiegaliśmy, zapełni szukanie czegoś zupełnie innego – sensu, celu i znaczenia swojej egzystencji na tej planecie, na której się chwilowo inkarnowaliśmy.

Niebo w grudniu
Słońce przebywa w Strzelcu, by 22.12 o godz. 06.31 wejść w znak Koziorożca. Jest to najkrótszy dzień roku, a zarazem początek astronomicznej zimy. W Koziorożcu przebywa również Wenus, oraz Pluton. W Strzelcu do połowy miesiąca retrograduje Merkury. Jowisz zaś porusza się wstecznie w Byku. Mars znajduje się w Pannie, Saturn zaś w Wadze. Uran 10.12 wychodzi z retrogradacji w Baranie. Neptun zaś przebywa w Wodniku. Pełnia Księżyca będzie mieć miejsce 10.12 w Bliźniętach. W dniu tym będzie mieć miejsce również całkowite zaćmienie Księżyca. Nów zaś będzie w Wigilię 24.12 w Koziorożcu.

Świat w grudniu
Ostatni miesiąc roku ma głównie dwa swoje oblicza. Pełnia wraz z całkowitym zaćmieniem Księżyca w Bliźniętach, wraz z kwadraturą Marsa do niej, niewątpliwie silnie podkręci emocje i lęki, więc musimy się liczyć z kolejną falą niepokojów związanych z ekonomiczną przyszłością świata. Okres między 08 a 11 grudnia nie zapowiada się wesoło. Prawdopodobnie dojdzie wtedy do jednej z ostatnich panicznych wyprzedaży na rynkach światowych, histerii na rynku CDSów, długu, przy kolejnych obniżkach ratingów i zawirowaniach na rynku walutowym a nawet realnym bankructwie Grecji, Portugalii lub Węgier. Na szczęście sytuacja się dość szybko uspokoi. Już w połowie miesiąca emocje opadną, a perspektywa świątecznych zakupów i chęć odrobienia strat rozkręci rynki i przyniesie wzrosty.

Politycznie grudzień będzie bardzo niespokojnym miesiącem. I choć jest mało prawdopodobne, by doszło w tym czasie do izraelskiego ataku na irańskie instalacje nuklearne, to jednak ekshalacja napięcia osiągnie w pierwszej dekadzie grudnia kulminację. Jakieś militarne operacje są najbardziej prawdopodobne w marcu przyszłego roku. Dyrekcyjna kwadratura Słońca do Urana w horoskopie USA, której szczyt przypada na luty 2012 sprawia, że Stany Zjednoczone rozkręcą ostrą rywalizację z Chinami na Dalekim Wschodzie, co najmocniej zauważymy w przyszłym roku. Spory te mają oczywiście ekonomiczne podłoże. I choć wydaje się, że to USA ma potężne kłopoty, Chiny zaś kwitną, nie jest to do końca takie oczywiste. Pęknięcie chińskiej bańki spekulacyjnej mocno obnaży propagandowy i sztuczny wymiar chińskiego cudu gospodarczego. Kwadratury Urana do Wenus w horoskopie Baracka Obamy sygnalizują silne osłabienie jego pozycji przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi. Przedwcześnie jednak komentatorzy przekreślają jego szansę na reelekcję. Jeśli republikanie nie wystawią jakiejś mocnej kandydatury, Obama może zostać prezydentem na kolejną kadencję.

Tegoroczne Boże Narodzenie nie będzie świętem spokoju i pokoju. W Wigilię nów Księżyca utworzy koniunkcję z Plutonem, oraz kwadraturę do Urana, co sprawia, że właśnie w tym czasie może dojść gdzieś na świecie do jakiejś wielkiej katastrofy, klęski żywiołowej lub konfliktu zbrojnego. Plutoniczny charakter grudniowego nowiu nie na żarty może wystraszyć wielu ludzi na świecie obawiających się przyszłości i tego, co nas czeka.

Pogoda w grudniu nie będzie nas rozpieszczać. Po stosunkowo spokojnej w zachodniej, środkowej i północnej Europie jesieni, w grudniu pogoda się rozszaleje – od mniej więcej 06 grudnia, aż do pierwszych dni nowego roku. Czekają nas naprzemienne ataki zimy i jesienne słoty. Tak będzie mniej więcej do świąt, gdy zima się na jakiś czas ustabilizuje. Możliwe zatem, że po raz pierwszy od kilku lat czeka nas białe Boże Narodzenie, choć bardziej z mrozem, niż śniegiem, którego za wiele raczej nie będzie.

Polska
Zaraz po wyborach liczni analitycy przestrzegali, że nowy-stary rząd, oraz sam zwycięzca wyborów – Donald Tusk – znów wybierze taktykę przeczekania, unikania reform, ewentualnie ich miarkowania. Zaskoczeniem zatem okazało się expose premiera, który – niczym chłodny księgowy – nakreślił twardy i konkretny plan działań reformatorskich. Oczywiście część analityków uważa, że zapowiadane zmiany są niewystarczające lub rozłożone na zbyt długi okres. My zaś potrzebujemy zmian szybkich, radykalnych, mocnych. Czy więc słowa premiera Tuska to była tylko retoryka służąca uspokojeniu inwestorów, czy też Tusk naprawdę ma plan reform? Odpowiedzią na to są dwa niezwykle istotne horoskopy – sejmu VII kadencji, oraz zaprzysiężenia rządu Tuska – II kadencji.

 

Oba są do siebie podobne. Oba mają Słońca w Skorpionie. W obu horoskopach władca Słońca – Pluton – rezyduje na ascendencie w Koziorożcu. Poprzedni horoskop rządu był podobny. Też Słońce było w Skorpionie, też Pluton był blisko ascendentu, tyle, że od strony XII domu, czyli działał w ukryciu, lękowo, zachowawczo, z nastawieniem na kontrolę, unikanie bezpośredniej konfrontacji. Teraz jednak sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Pluton znajduje się w I domu, czyli jest wyeksponowany, widoczny, aktywny, agresywny. Czego się zatem należy spodziewać po kolejnej kadencji rządu? Skorpionowy radykalizm, transformacja ascendentowego Koziorożca (struktury, instytucje, urzędy, władze, biurokracja, procedury, administracja) sugerują, że to, co nas czeka, daleko bardziej wykracza poza główne tezy Tuskowego expose. Przed nami zatem jeden z najbardziej reformatorskich, w konsekwencji niezwykle transformacyjny, rząd III RP. Ze zmian, jakie się szykują, jakie będą konieczne i niezbędne, być może nie zdaje sobie sprawy nawet sam premier i jego otoczenie. Czekająca nas w okresie 2012-2013 wędrówka Saturna przez Imum Coeli horoskopu Polski to kolejny sygnał, że stajemy przed wyzwaniami, których podobieństwo sięga transformacji ustrojowej lat 1989-1991.

Gospodarka
Znów mamy sytuację, która w ostatnich trzech latach się już kilka razy powtórzyła. Przy znakomitych wynikach polskiej gospodarki, relatywnie najniższym przyroście długu w stosunku do innych krajów UE, wysokiej sprzedaży, produkcji i wzroście PKB, wpadamy do koszyka pod nazwą rynki wschodzące, na których obniżka ratingu Węgier do poziomu śmieciowego wywołała panikę. Stąd spadki na GPW i wahania złotego. W grudniu sytuacja się powtórzy. Znów GUS poda bardzo dobre wyniki, agencje dobrze ocenią zapowiedzi polskiego rządu związane z reformami, na rynku jednak momentami będzie bardzo nerwowo. Na szczęście jednak inwestorzy zmienią tę idiotyczną taktykę urawniłowki. Optymistyczne i chroniące wpływy koniunkcji Jowisza, który przewędruje przez MC i Słońce horoskopu Polski, sprawiają, że nie ma mowy o załamaniu złotego. Jego kurs pod koniec grudnia wrośnie w stosunku do innych walut. Giełda zaś po chwilowej panice i dużej wyprzedaży znów ujrzy wzrosty. Najgorzej zapowiada się okres do około 15.12. Już od mniej więcej trzeciej dekady listopada w horoskopach warszawskiej giełdy (WIG i WIG20) ma miejsce fatalna opozycja Saturna do Słońca. Należy się zatem liczyć ze sporymi spadkami w tym okresie. Od 12.12 sytuacja się korzystnie zmienia i na GPW powróci kolor zielony. Spadek znów nas czeka w okresie 16-20.12, który może się przedłużyć nawet do końca roku. Jest jednak pewna szansa na odbicie wzrostowe przed samymi świętami. Ostatnie cztery dni handlu w grudniu nie przyniosą jakiegoś wyraźnego trendu.