Nazistowscy terrorysci z FSB – zamach na pociąg

Niemal dokładnie dziesięć lat temu – we wrześniu 1999 roku (trzy tygodnie po słynnym Wielkim Krzyżu z przepowiedni Nostradamusa) – na cztery bloki mieszkalne w Moskwie terroryści dokonali spektakularnych zamachów, w których zginęło 300 osób. Federalna Służba Bezpieczeństwa Rosji natychmiast oskarżyła o te zamachy Czeczenów. Nie znaleziono jednak żadnych twardych dowodów na to, że Czeczeni (a przynajmniej władze Republiki Czeczeńskiej lub jej służby) miały coś z tym wspólnego. Jednak dla ówczesnego premiera Putina te zamachy stały się bezpośrednim pretekstem do ataku wojskowego na Czeczenię, co wywołało niezwykle krwawą, okrutną rzeź w ramach II wojny czeczeńskiej. Wg różnych analiz zginęło w tej wojnie ok. 50 tys. Czeczenów i 12 tys. rosyjskich żołnierzy. Od samego początku pojawiały się poważne podejrzenia, że to nie czeczeńscy terroryści stali za zamachami we wrześniu 1999 roku w Moskwie.

Czeczeńcy organizując takie zamachy musieliby sobie zdawać sprawę, że to dla nich oznacza katastrofę. Nie byłoby jednak specjalnie trudne, by wynająć jakąś radykalną grupę do takiej akcji. Po I wojnie czeczeńskiej do tej byłej republiki ZSRR zaczęli napływać radykalni islamscy aktywiści, wielu powiązanych z al-kaidą i arabskimi wahabitami. Typowa dla Rosji, jeszcze z czasów caratu, polityka divide et imperia (łac. maksyma – dziel i rządź) zawsze polegała na wykorzystywaniu opozycji, radykałów i terrorystów do rozgrywania swojej polityki. Rządzące Rosją od czasów Putina tajne służby nie mogły zaakceptować, że powstaje na ich granicach niezależne państwo. Czeczeni wyznawali łagodny islam, w którym nie było miejsca na radykalny fundamentalizm. Zamachy w 1999 roku w Moskwie stały się doskonałym pretekstem, by się wreszcie uporać z Czeczenami, którzy zablokowali Rosji drogę przez Kaukaz i zamknęli rosyjskim generałom finansowe zyski z handlu ropą, przemytu narkotyków i broni, na czym wcześniej zarabiali krocie. Od samego początku pojawiały się wątki, że za zamachami stało FSB. Doskonała koordynacja, taktyka, opowieści mieszkańców bloków, w których dokonano zamachów o jakichś grupach remontowych, które tam pracowały (nie widziano tam żadnych podejrzanych osób) i stare, dobrze znane radzieckie metody tworzenia prowokacji dają duże podstawy do przypuszczeń, że to osobista decyzja Putina – wieloletniego szefa FSB – doprowadziła do tych zamachów i II wojny w Czeczenii. Bardzo podobna historia zapowiada się w kwestii zamachu na ekspres Moskwa – Petersburg. Bajdy o tym, że zamachu na pociąg dokonali naziści są tak idiotyczne, że aż trudno w to uwierzyć. Neonaziści są w tej chwili w Europie pod wyjątkowym ostrzałem, masowo inwigilowani, potępiani i kontrolowani. Pamiętajmy także, że doprawdy niewiele znamy zamachów terrorystycznych w Europie po 1945 roku dokonanych przez skrajnie prawicowe organizacje, mnóstwo zaś przez radykałów lewaków (Baader Meinhof, Czarny Wrzesień, Czerwone Brygady itd.). Jeszcze większym absurdem jest, gdy naziści wywodzą się z kraju dotkniętego wielkimi zniszczeniami przez „prawdziwych” hitlerowskich nazistów w czasie II Wojny Światowej. Nie ma bowiem w Rosji możliwości, by działały tam mniej lub bardziej utajnione tego typu organizacje i by rosyjskie służby ich nie kontrolowały. Poza tym wszystkie organizacje nacjonalistyczne, a zatem faszyści też, są ściśle kontrolowane przez służby Kremla, co więcej, mają całkiem dobre, przyjazne relacje z władzą. Prawdziwym wrogiem dla nazistów rosyjskich nie są państwowi urzędnicy, biznesmeni i elity (bo tacy jeżdżą takimi pociągami). Wrogiem dla nich są azjaci, południowi mieszkańcy republik kaukaskich i murzyni. Jeszcze śmieszniej wygląda opowieść rosyjskiego urzędnika o jakichś rudowłosych ludziach kręcących się przy torach, bo to oczywiście typowy wygląd nazisty, bo wiadomo, że naziści mają germańską urodę (np. rude włosy). Cała ta opowieść o nazistach, którzy dokonali zamachu na ekspres jest tak naciągana, że w rażący sposób widać jej słabości. O co więc chodzi? Pierwsze pytanie: po co naziści mieliby dokonywać tak spektakularnych, tak strasznych zamachów, co chcieliby w ten sposób uzyskać? Po drugie, dlaczego dzieje się to w chwili, gdy w Rosji planowane są ogromne reformy sektora siłowego – zwłaszcza po nagłośnieniu w ostatnich tygodniach licznych afer korupcyjnych, w których zamieszanych jest wielu ważnych urzędników państwowych? Zamach na pociąg nie zrobili żadni rudowłosy naziści. W większości przypadków (i to w niemal całej Europie) naziści to grupa zwykłych bandytów, skini, kibice, nie zaś skomplikowane i doskonale zarządzane struktury jak al-kaida i RAF. Co więcej, skrajna prawica jest poddana w ostatnich latach niezwykle silnemu atakowi medialnemu, masowo potępiana przez rządzącą w Europie lewicę, zwolenników politycznej poprawności i społeczeństwa multikulturowego. Nikt nie mówi o żadnym zagrożeniu skrajną lewicą, ale wszędzie jesteśmy straszeni skrajną prawicą, Niebo w grudniu 2009nazistami, wyznawcami Hitlera. Naziści są więc na ostrym cenzurowanym, są aktualnym czarnym ludem, którym łatwo straszyć. Polityka politycznej poprawności każe unikać straszenia islamskim fundamentalizmem. Jednak o nazistach można pisać i mówić jak najgorzej. Oczywiste zatem było wymyślenie historyjki z nazistami, bo tak łatwo skanalizować negatywne emocje właśnie na tych nowych „złych”. Wywołanie poczucia zagrożenia i lęku przed tymi wyimaginowanymi wrogami to także świetny pretekst, by nie dokonywać żadnych zmian w Rosji, przeciwnie, by więcej środków przeznaczyć na walkę z nowym, strasznym zagrożeniem. Potem się okaże, że to nie neonaziści, ale prawdopodobnie Czeczeni, czyli w sumie nie wiadomo kto. Taką żonglerkę informacjami rosyjskie (wcześniej radzieckie) służby specjalne mają opanowaną do perfekcji. A więc zamiast wsadzać skorumpowanych generałów do więzienia, przestawiać Rosję na zachodnie, europejskie tory, na tych torach umieszczono nazistów z bombami, co musi wstrzymać jakiekolwiek zmiany w Rosji. Wątpliwe jest, by za tym zamachem stał sam Putin (jak prawdopodobnie było to w 1999 roku). Ale na pewno stoją za tym ludzie, którzy są i byli protektorami Putina i nie życzą sobie zmian. Putinowi marzy się raczej spokój i kolejna kadencja prezydencka. Ale ta historia z zamachami, w którą tym razem media i zwykli Rosjanie tak łatwo nie uwierzą, pogrążą Putina całkowicie. Na urodzeniowe Słońce Putina wkracza twrady i surowy Saturn. Rosja jest w fatalnej sytuacji gospodarczej, a wszelkie wojskowe manewry i jakieś spektakularne zakupy broni, to tylko świadczy o tym, że kraj ten czekają kolejne, nie mniej dramatyczne problemy. Konieczność dokonania niezbędnych i pilnych reform jest więc nieuchronna. Orędzie prezydenta Miedwiediewa sprzed kilku tygodni miało być nakreśleniem tej ścieżki. Jest jednak duża grupa ludzi w Rosji, którzy nie życzą sobie mieszania im w interesach. Zabijanie nieposłusznych dziennikarzy, adwokatów, działaczy praw człowieka, wsadzanie niepokornych biznesmenów do więzienia, nie jest dla nich niczym szczególnie trudnym. „Mały” zamach skrajnej organizacji nazistowskiej to doskonały sposób na odwrócenie od siebie uwagi, zajęcie dla mediów, które dostały ciekawy temat do pisania, nadzieja na uzyskanie dodatkowych środków, pieniędzy i przywilejów. Prezydent Miedwiediew zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że ten zamach to sygnał ostrzegawczy i próba sił. Jowisz w opozycji do Słońca Miedwiediewa sprawia, że ma on szansę wydostać się spod kurateli radzieckiego, tajniackiego betonu rządzącego Rosją. Jeśli znajdzie sojuszników, nie przestraszy się i podejmie wyzwanie, ma szansę wygrać i zmienić Rosję. Jednak nie łudźmy się, jest to mało prawdopodobne. W horoskopie Federacji Rosyjskiej Saturn przechodzi przez Imum Coeli, Pluton robi ostrą kwadraturę do osi MC-IC. Destrukcyjne układy mamy w horoskopie Rewolucji Październikowej, oraz Wspólnoty Niepodległych Państw. Zawsze, gdy w Rosji działo się coś niedobrego, wybuchała jakaś wojna (1999), albo były zamachy terrorystyczne (Dubrowka 2002). Niewiele się tam zmieniło, od kiedy car Aleksander III w 1881 roku powołał tajną policje polityczną ochranę. Jej metody od tych czasów, poprzez Czeka, NKWD, GRU do obecnej FSB są tak naprawdę te same.

Niebo w grudniu
Słońce przebywa w znaku Strzelca, by 21.12 o godz. 18.48 wejść w Koziorożca, rozpoczynając tym samym astronomiczną zimę. W Koziorożcu znajdzie się także Merkury i przechodząca przez Strzelca Wenus, a Pluton jest w tym znaku już od roku. Mars rozpoczyna retrogradację w Lwie. Jowisz i Neptun znajdują się w Wodniku, Uran zaś retrograduje w Rybach. Nów Księżyca będzie mieć miejsce 16.12 w Strzelcu. Pełnia zaś 31.12 w Raku. W dniu tym będzie mieć miejsce także częściowe zaćmienie Księżyca.

Świat w grudniu
Zamach terrorystyczny na ekspres Moskwa – Petersburg z końca listopada dał pewien przedsmak tego, co może nas czekać w grudniu. Miesiąc ten – zwykle raczej spokojniejszy politycznie, społecznie i ekonomicznie – takim tym razem nie będzie. Czekają nas bowiem aż dwie duże i ważne konfiguracje. Na nowiu 16.12 półkrzyż utworzy Księżyc ze Słońcem i Plutonem w kwadraturze do opozycji Saturn – Uran, akcentując znaki zmienne. W ostatni zaś dzień roku – w pełnię Księżyc w opozycji do Słońca z Plutonem kwadraturę uczynią do Saturna, co też uformuje półkrzyż – tyle że w znakach stałych. Grudzień spokojny i łagodnie świąteczny zatem nie będzie. Zniknie gdzieś ekonomiczny optymizm, który napędzał nadzieję na szybkie wyjście światowej gospodarki z recesji. I choć wyniki ekonomiczne globalnego systemu nie będą złe, to jednak inaczej sobie mogły to wyobrażać rynki finansowe. W grudniu zacznie pękać kolejna bańka inwestycyjna nakręcana przez sztuczne spekulacje na rynku carry trade w obszarze surowców (złoto, ropa). Okaże się, jak bardzo naiwne były założenia, że to perspektywiczny wzrostowo rynek, a złoto z hukiem zacznie lecieć na łeb na szyję, co pociągnie za sobą ceny innych walorów sztucznie utrzymywanych przez banki inwestycyjne, które rok wcześniej doprowadziły do katastrofy na rynku nieruchomości. Kłopoty Dubaju to zaledwie preludium do kolejnych ekonomicznych szoków, które czekają kraje arabskie i cały Bliski Wschód. Paradoksalnie najbardziej boleśnie doświadczą tego kraje bogate, a biedne – takie jak Irak – przeciwnie. Dla Iraku to początek wielkiej hossy. Ale i propagandowe zachwyty nad gospodarką Chin też wkrótce będą musiały ustąpić zdziwieniu i zaskoczeniu. Wszystkie prognozy o tym, że za 25 lat Chiny przegonią USA lepiej włożyć między bajki. Państwo Środka bowiem czeka potężny kryzys, który jest nieuchronny i konieczny i nic go nie zatrzyma, największa nawet propaganda i manipulowanie danymi ekonomicznymi. Grudzień będzie politycznie wyjątkowo gorący, nerwowy, chwilami dramatyczny. Rosja wkracza w kolejne zawirowania i poważne kłopoty, których preludium był zamach terrorystyczny przez rzekomych neonazistów. Kryzys, który dopadł Rosję, szybko nie minie. Ceny ropy i gazu zamiast rosnąć, polecą w dół, co pod znakiem zapytania stawia sens gigantycznych inwestycji w rurociąg północny, który będzie ekonomiczną klapą. Polityczne wstrząsy, frakcyjne walki, konflikty między różnymi klanami i grupami interesu – to tak naprawdę klucz do aktualnej sytuacji w Rosji, które media pokazują jako protesty milicjantów przeciwko korupcji swoich szefów. Nowy wybór szefów UE, tzw. prezydenta i ministra spraw zagranicznych Unii, oraz dziwne orzeczenie Trybunału Europejskiego i awantura o krzyże we Włoszech, pokazują, że nie ma w tej wspólnocie żadnego wspólnego europejskiego ducha. Współczesna Unia Europejska jest skazana na porażkę i nic tego nie zatrzyma. Zastąpi ją inna struktura, lżejsza, oparta bardziej o nowych członków UE, co za kilka lat zacznie mieć już swoje realne konsekwencje. Najbardziej niespokojne chwile w grudniu to druga połowa miesiąca. W Europie czeka nas wtedy ostry atak zimy, choć bardziej poprzez intensywne opady, gwałtowne zjawiska przyrodnicze, mniej mróz. Okres Bożego Narodzenia i nowego roku będzie zatem bardzo trudny – komunikacyjnie, ale też przyniesie wiele niepokojów z różnych rejonów świata. Nie są wykluczone dalsze zamachy terrorystyczne w Rosji, w Europie, na Bliskim Wschodzie. W wielu zapalnych rejonach globu temperatura emocji gwałtownie się podniesie, co nie zwiastuje spokoju w tym ważnym dla chrześcijańskiego świata okresie roku.

Kraj
Listopadowa kwadratura Saturna do ascendentu (wizerunek, image) rządu premiera Tuska to zapowiedź, że najbliższe kilka miesięcy to dość trudny dla koalicji czas. Mogą nadal spadać notowania rządu, a niezadowolenie związane z wysoko ustawioną przez koalicję poprzeczką oczekiwań mocno wzrośnie. Dziać się tak będzie aż do lipca 2010 roku. Nie jest to żadna pociecha dla opozycji i prezydenta, których notowania też będą mocno spadać. Sam jednak grudzień będzie stosunkowo spokojny politycznie. W horoskopie chrztu Polski z 966 roku w grudniu mamy kwadraturę Jowisza do Wenus, co nie przyniesie jakichś szczególnie poważnych zawirowań, a jedynie nieco zaogni nasze relacje międzynarodowe – zwłaszcza w kontaktach z Unią Europejską i Rosją. Grudzień przyniesie pewne odreagowanie na rynkach finansowych i zapowiedź niezłych wyników gospodarczych. Mimo to jednak temat deficytu budżetowego nadal będzie spędzać sen z powiek ministrom rządu koalicji PO-PSL. Złoty w grudniu także przejdzie przez dość duże wstrząsy. Może nastąpić dalsze osłabienie naszej waluty, które jednak dość szybko wyhamuje i w II połowie grudnia, oraz pod koniec roku złoty zacznie odrabiać straty. Grudzień na giełdzie będzie również chwiejny. Generalnie pierwsza połowa miesiąca spadkowa, druga zaś na plusie. Dość duży spadek czeka nas w okolicy pełni Księżyca (02-03.12). Kolejny tydzień przyniesie już nieco dłuższe i głębsze spadki. Saturn w kwadraturze do ascendentu horoskopu GPW to na pewno nie jest optymistyczny sygnał. Kolejne dwa tygodnie (wraz ze świąteczną przerwą) będą już jednak dużo bardziej optymistyczne. Rynek odbuduje straty z listopada i pierwszej połowy grudnia. Mimo bardzo ciepłego listopada i początku grudnia, Boże Narodzenie i nowy rok zapowiadają się zimowo. Nie jest wykluczony nawet jakiś poważniejszy i cięższy atak zimy, zwłaszcza duże opady śniegu.