O wpływie Jowisza…

Co może łączyć majową wizytę prezydenta USA Baracka Obamy w Warszawie na szczycie państw Europy Środkowej z polską prezydencją Rady Unii Europejskiej, która zaczyna się 01 lipca? Czy te wydarzenia w ogóle mają jakieś znaczenie polityczne, czy niosą jakieś liczące się konsekwencje, czy też to jedno w z wielu epizodów politycznego teatru gestów i obrazów, które – jak wiele tego typu wydarzeń – szybko zostaje zapomniane lub przechodzi do jakiejś odległej historii? Sceptycyzm licznych komentatorów, którzy z dystansem oceniają wizytę Obamy ma duże uzasadnienie. Obama pojawia się w Polsce dopiero po trzech latach swojej prezydentury. Tylko w sąsiadujących z nami Czechach był już dwa razy. Wycofał się z decyzji poprzedniego prezydenta Busha dotyczącej budowy w Polsce tarczy antyrakietowej i choć złożył odważną deklarację o zniesieniu wiz dla Polaków do końca jego kadencji, to i tak jest to dla nas upokarzające, że musimy się upominać o tak oczywistą rzecz, jak szacunek dla jednego z najwierniejszych koalicjantów USA w Europie – zwłaszcza po naszych dużych rozczarowaniach wobec Wielkiego Brata po kampanii w Iraku i stosunku USA do rosyjskiej polityki wobec tego rejonu świata. Dla USA Polska nie odgrywa jakiejś szczególnej roli.

To nie czasy zimnej wojny i gwiezdnych wojen prezydenta Reagana, dla którego Polska była pierwszą linią frontu walki z komunizmem. Do tego jeszcze nasza narodowa megalomania oparta na przypisywaniu sobie szczególnej roli i mesjanistyczne dyrdymały o naszej wyjątkowości, czyli stare, dobrze znane kompleksy i urazy. Podobnie nasza prezydencja w UE. Było ich wiele. Aktualna węgierska z potężnym kryzysem rządowym, politycznym i gospodarczym w tle. Nieudana czeska z dymisją rządu w trakcie prezydencji. Hiszpańska w 2010 z ogromnym kryzysem gospodarczym w Hiszpanii, która znalazła się w niechlubnym klubie tzw. krajów PIIGS (świnie), które doświadczyły niezwykle poważnych kryzysów finansowych i budżetowych. Czy nasza prezydencja – w cieniu kryzysu wspólnej waluty – ma zatem jakiś sens? Wielu analityków twierdzi, że to będzie stracona prezydencja. A jednak. Oba te wydarzenia nakładają się na jeden z najbardziej optymistycznych momentów w polskiej współczesnej historii. Jest nim tranzyt Jowisza przez Słońce i Medium Coeli horoskopu chrztu Polski. Jego tranzyty przez Słońce i MC już wielokrotnie symbolizowały przełomowe, kluczowe dla naszych dziejów i historii momenty. MC horoskopu państwa to jego nadrzędne struktury, władze centralne i urzędy, dążenia, aspiracje i plany rozwojowe. Tranzyt Jowisza przez ten obszar horoskopu ma zawsze korzystne i pozytywne konsekwencje. Dodatkowo znajduje się tam także nasze Słońce, co sprawia, że każdy mocny tranzyt przez początek znaku Byka (w opozycji jest to początek Skorpiona) niesie dalekosiężne, niezwykle istotne rezultaty. Przykłady? Poprzednio Jowisz przechodził w tym miejscu w roku 1999. 12 marca 1999 roku Polska weszła do paktu północnoatlantyckiego NATO. Po raz pierwszy w ostatnich kilkuset latach dziejów Polski znaleźliśmy się w sprawdzonym, silnym sojuszu wojskowym, którego 5 punkt spełnia jedno ze sztandarowych haseł Polskich walk niepodległościowych: za wolność waszą i naszą. Wcześniej znów – w 1988 roku – Jowisz wędrując przez Słońce i MC horoskopu rozpoczął od Polski proces demontażu komunistycznego reżymu. To u nas zaczęła się słynna Jesień Ludów – od polskiej wiosny 1988 roku, gdy Solidarność z Lechem Wałęsą na czele, wracała do politycznej gry. Nie przekonuje nas to? Sprawdzamy zatem kolejne daty tranzytu Jowisza przez początek Byka. 1976 rok – przez Polskę przetacza się fala strajków i protestów wolnościowych. Strajkuje 97 zakładów, m.in. w Radomiu , Ursusie i Płocku. W Radomiu protestujący podpalają siedzibę KW PZPR. Protesty zostały brutalnie spacyfikowane. Niby porażka – nieszczególnie jowiszowy proces. A jednak. To właśnie wtedy rodzi się ROPCiO ( z którego potem wyrasta KPN Moczulskiego i Olszewskiego) oraz KOR – Michnika, Lipskiego, Kuronia i Macierewicza – zaczątki pierwszych organizacji opozycyjnych na obszarze poddanym wpływom Związku Radzieckiego. Nie można zatem zignorować tego szalenie ważnego wydarzenia astrologicznego. Możliwe, że data ta (rok 2011) przejdzie do polskiej historii, jako kolejny kamień milowy naszych współczesnych dziejów. Przekonamy się o tym zapewne już niedługo.

Niebo w czerwcu
Słońce przebywa w Bliźniętach, by 21.06 o godz. 19.18 wejść w znak Raka. To także dzień, w którym Słońce znajduje się w zenicie na szerokości zwrotnika Raka. Jest to najdłuższy dzień roku, a także początek astronomicznego lata. Z Bliźniąt do Raka przewędruje również Merkury, a z Byka do Bliźniąt – Wenus i 21 czerwca Mars. Po blisko rocznym pobycie w Baranie, w znak Byka 04 czerwca na kolejny rok wkracza Jowisz. Saturn kończy retrogradację w Wadze. Uran przebywa w Baranie. Neptun rozpoczyna retrogradację w Rybach. Pluton wędruje ruchem wstecznym w Koziorożcu. Nów Księżyca będzie mieć miejsce 01.06 w Bliźniętach. Pełnia zaś 15.06 w Strzelcu. Na Nowiu 01.06 będzie mieć miejsce częściowe zaćmienie Słońca – niewidoczne w Polsce. Na pełni zaś – 15.06 –całkowite zaćmienie Księżyca – wieczorem, więc będzie bardzo dobrze widoczne.

Świat w czerwcu
Pewien optymizm, zapowiadany już wcześniej, który dało się zauważyć w maju, będzie mieć swoją kontynuację w czerwcu. Czy świat stanie się lepszy po śmierci największego terrorysty Osamy bin Ladena? Bez względu na to, jaką odgrywał on faktycznie rolę, czy też stał się tylko symbolem islamskiego terroryzmu, USA zabijając go – nawet, jeśli był to cel wyłącznie propagandowy i przedwyborczy – pokazało siłę i stanowczość. Aresztowanie zbrodniarza wojennego Ratko Mladića, poważne osłabienie sił militarnych Kadafiego w Libii, wyraźny spadek cen nakręcającej się bańki spekulacyjnej na rynku żywności, metali i surowców. Świetne wyniki gospodarki naszego sąsiada – Niemiec. Te wieści pozwoliły z nieco większym optymizmem spojrzeć w przyszłość. Oczywiście – świat nie stał się lepszy, szczęśliwszy, bogatszy i bezpieczniejszy, ale po koszmarnym marcu i kwietniu, po trzęsieniu ziemi w Japonii i katastrofie w Fukusimie, po histerii związanej z kolejnymi datami końca świata, trochę nam ulżyło.

Niebo w czerwcuCzerwiec staje pod znakiem ważnego ingresu Jowisza w znak Byka. Poprzednio Jowisz był w Byku w 1999 roku. Tradycyjnie działanie Jowisza potęguje, wzmacnia, aktywizuje i rozkręca te procesy i zjawiska, którym akurat w danym momencie patronuje. Przebywając w latach 2010-2011 w znaku Barana wzmocnił militarną aktywność i ambicje wielkich mocarstw, co wszakże przyniosło wyścig zbrojeń i prężenie muskułów, ale na szczęście bez jakiegoś drastycznego podniesienia poziomu agresji w stosunkach międzynarodowych. Jednak Jowisz w Baranie wyzwalając marsową energię, obudził również w krajach arabskich ducha wolności, dając nadzieję w lepsze życie milionom młodych ludzi spragnionych wolności i dobrobytu. Wkraczając w Byka – wzmocni procesy i obszary związane z tym znakiem. Co nas zatem czeka? To bardzo dobre wieści dla globalnej gospodarki. Można oczekiwać, że w II połowie roku, i zwłaszcza w 2012, wróci optymizm tam, gdzie recesja i inflacja zaczęły zżerać poziom życia. Poprawi się sytuacja gospodarcza w USA, a zagrożone niewypłacalnością kraje UE zaczną odzyskiwać kontrolę nad długiem. Szereg reform ekonomicznych w Hiszpanii, Grecji, Portugalii i Włoszech sprawi, że zagrożenie związane z przyszłością UE oddala się, a wspólna waluta euro – ma pewne szansę na przetrwanie, choć nie jest to do końca takie pewne, zważywszy na niezwykle ciężkie tranzyty i progresje horoskopu euro. A nawet jeśli euro miałoby upaść, nie upadnie sama Unia lub nie przyniesie to jakiegoś drastycznego krachu, czego można by było się po takiej informacji spodziewać w obecnym czasie. Najbardziej szczęśliwe działanie Jowisza ujrzymy na rynkach finansowych i giełdach. Jowisz w Byku przyniesie kres dziwnych operacji fiskalnych i wojen walutowych, które polegały na drukowaniu pustego pieniądza (amerykański dolar) napędzającego inflację i pompującego spekulacyjne bańki. A także nacjonalistyczną, politycznie motywowaną, propagandową politykę rządu Chin utrzymującą zaniżoną wartość juana, co zaczęło prowadzić do narastania licznych patologii na rynku wewnętrznym Chin. Zapowiadane wprowadzenie wymienialności juana wobec głównego koszyka forexowych walut sprawi, że chińska waluta wyjdzie z gabinetów politycznych decydentów i wskoczy w normalny obieg ekonomiczny świata. Oczywiście przyniesie to jej wzrost notowań, a zatem Chiny muszą się liczyć z końcem sztucznej prosperity eksportowej wywołanej zaniżonym kursem rodzimej waluty. To także urealni różne dziwaczne dane i propagandowe wskaźniki, które chiński rząd traktował jako swój oręż w politycznej walce o światowe wpływy. Kolejną korzyścią będzie odpływ kapitału z rynku surowcowych kontraktów terminowych, czyli spadek cen żywności, paliw i metali, których szalone wzrosty nie miały nic wspólnego z realiami ekonomicznymi. Kapitał popłynie na giełdy, co sprawia, że główne wskaźniki zaczną iść w górę. Podobna sytuacja miała miejsce w 1999 roku, gdy wejście Jowisza w Byka przyniosło szczyt na wskaźniku SP500, który doszedł wtedy do 1450 punktów i był to drugi w historii szczyt na SP500 (1500 punktów było w 2007 roku). Zapewne kapitał „wyczuje” kończącą się hossę na surowcach i zacznie inwestować na głównym rynku, co zaś pozwoli na przełomie 2011-2012 zasadniczo zakończyć okres światowego kryzysu rozpoczętego przez upadek w 2008 roku banku inwestycyjnego Lehman Brothers.

Wszakże w czerwcu czekają nas dwa zaćmienia –Słońca (częściowe) i Księżyca (całkowite). Początek miesiąca przyniesie zatem jakieś niepokojące wydarzenia polityczne i społeczne. Nie jest wykluczone, że islamscy terroryści szykują spektakularne zamachy – właśnie na początku czerwca i w połowie miesiąca (na pełni). Tym razem mogą próbować uderzyć na Zachodzie – w Europie lub w USA. W połowie miesiąca dojdzie również do dość poważnych katastrof przyrodniczych – prawdopodobnie powodzi lub huraganów. Wejście Marsa w Bliźnięta sprawi, że pod koniec miesiąca – właściwie w okresie ogórkowym – media rozgrzeją się do czerwoności epatując sensacjami. To może być również początek jakiejś dużej akcji propagandowej i manipulacji przy użyciu lęku. Kwadratura Marsa do Neptuna z 22.06 wyzwoli dziwaczną histerię, być może związaną z mniej lub bardziej realnym zagrożeniem epidemią, promieniotwórczością, albo innym „dyżurnym” tematem spiskowym.

Kraj
Przed nami bardzo ważny, niezwykle intensywny politycznie, ekonomicznie, społecznie i emocjonalnie czas. Nie ma zatem najmniejszej mowy o sezonie ogórkowym w mediach i polityce. Wspominany wcześniej tranzyt Jowisza przez Słońce i MC horoskopu Chrztu Polski z 966 roku sprawił, że Obama w Warszawie pierwszy raz wyraźnie i jasno zasygnalizował zmianę polityki wizowej USA wobec Polaków. Jednak za kulisami rozmawiano o dużo poważniejszych – niż wizy – sprawach. Obama nie przyjechał nas klepać po plecach, jak to czynił wcześniej Bush i Clinton. Być może po raz pierwszy Amerykanie zwrócili uwagę na Polskę jako na bardzo ważnego partnera ekonomicznego. Perspektywa współpracy amerykańskich koncernów chemicznych w wydobyciu gazu łupkowego, oraz przy budowie elektrowni atomowych (Westinghouse i GE Hitachi) sprawiło, że amerykańskie koncerny, które już zainwestowały lub kontraktują umowy na grube miliardy dolarów (badania złóż łupkowych) bardzo poważnie przyglądają się Polsce. Polska, która ma jedne z największych złóż gazu na świecie, to dla nich jeden z najbardziej obiecujących rynków. Dla Polski ma to kolosalne geostrategiczne znaczenie. Polskie złoża gazu są gwoździem do trumny rosyjskiej polityki gazowego okrążania Europy i jej głównego narzędzia uprawiania polityki. Nie dziwi zatem to, że kremlowscy propagandyści i lobbyści szaleją, by nie stracić swoich wpływów. Stąd rosyjska histeria związana z zaledwie symboliczną obecnością amerykańskich F16 w Polsce. Wobec olbrzymich zasobów złóż gazu w Polsce, pod znakiem zapytania staje ekonomiczny sens wielomiliardowych inwestycji w rosyjskie złoża gazu i rurociągi (South Stream). I choć realnie gaz ten będziemy wydobywać za jakieś dziesięć lat, to jednak przez ten czas zasadniczo zmieni się polityka Rosji wobec Polski, polska zaś wobec Rosji, Ukrainy i Białorusi. Rosja nie ma wyjścia. Będzie musiała z nami siąść do stołu i zacząć negocjować nad – tym razem – prawdziwymi partnerskimi porozumieniami dotyczącymi współpracy ekonomicznej w tym rejonie świata, gdyż gazowy pistolet Rosji za chwilę mocno sflaczeje i zamieni ostre naboje na kapiszony. Gdyby bowiem Rosja zakręciła gaz dla Białorusi i Ukrainy, my go zaczniemy im dostarczać, więc Rosja musi w skali kilkunastu najbliższych lat zmienić politykę wobec swoich sąsiadów. Nie sposób zatem nie przyjąć do wiadomośc, że Polska za chwilę stanie się lokalnym mocarstwem – politycznym i gospodarczym. Dziesiątki miliardów dolarów, które amerykańskie koncerny zaczną inwestować w Polsce, będą miały dużo silniejszą moc rażenia, niż używana, pochodząca z demobilu broń US Army. Taki zatem był prawdziwy cel wizyty Obamy w Polsce. Nasza prezydencja Rady UE – wbrew dyżurnym płaczkom i malkontentom – też zakończy się sukcesem. Polska przygotuje plan dla UE zwracając uwagę na rolę nowych członków UE tym razem nie jako petentów żebrujących o dotacje, ale jako wiano i świetną inwestycję dla starej Europy, a wschodnia polityka UE (Partnerstwo Wschodnie) rozkręci politykę UE wobec Białorusi, Ukrainy, Mołdawii, Gruzji aktywizując już nie nacjonalistyczne histerie (Gruzja i Saakaszwili), ale ekonomiczną współpracę, która wymusza demokratyzację.

Początek miesiąca może przynieść nam jakieś przykre, bolesne wieści. Kwadratura progresywnego Księżyca do Plutona horoskopu 966 r. to znak śmierci jakiegoś wybitnego Polaka. Wejście Urana na MC horoskopu Leszka Millera zapowiada jego wielki polityczny come back. Być może seria porażek, jakimi było odejście kilku polityków z SLD, osłabi pozycję przewodniczącego Grzegorza Napieralskiego. Czerwiec to jeden z najlepszych miesięcy dla premiera Donalda Tuska od wielu lat. Kilkumiesięczny tranzyt Jowisza przez Słońce i Wenus w jego horoskopie zapowiada mu znakomitą passę. A że będzie to także czas wyborów, to możliwe, że Platforma będzie mieć nieco lepsze wyniki, niż pokazują to sondaże. Tuska mocno rozkręci polska prezydencja w UE. Każdemu politykowi dobrze robią liczne korowody zagranicznych gości, z którymi może się korzystnie sfotografować.

Gospodarka
Bardzo nieprzyjemny tranzyt Saturna przez IC horoskopu Euro 2012 to sygnał, że czeka nas mnóstwo złych, niepokojących wieści z frontu budów i inwestycji na Mistrzostwa Europy. Będzie to tak naprawdę test naszych umiejętności organizacyjnych i logistycznych. Zawsze Saturn wędrujący przez dół horoskopu ujawnia słabości i braki, ale zarazem mobilizuje do działania, pracy, porządku i samodyscypliny. Jego trudne działanie widzimy również w horoskopie denominacji złotego z 1995 roku. Tranzyt przez ascendent naszej waluty testuje odporność złotego na spekulacyjne ataki, a zarazem jest sygnałem nadchodzących bolesnych, radykalnych reform fiskalnych, jakie czekają nas już zaraz po jesiennych wyborach parlamentarnych. Musimy się zatem jeszcze liczyć ze spadkami złotego, ale już od lipca złoty wejdzie w trend wzrostowy. Optymistycznie zapowiada się czerwiec na Warszawskiej Giełdzie. Przeważać będzie trend wzrostowy. Do 13 czerwca na GPW zobaczymy długą pozycję. Między 14 a 17 czekają nas spadki. 20-21 GPW rośnie. 22 spadek. 24-29 przewaga wzrostów. 30 pozycja krótka.