Kiedy skończy się kryzys?

Odpowiedź na to pytanie jest zarazem prosta i jednocześnie niezmiernie trudna. Analitycy zajmujący się makroekonomią nie mają wątpliwości co do istnienia cykli koniunkturalnych, czyli naprzemiennie wzrostowych i spadkowych okresów notowania PKB. Cykle koniunkturalne są stare jak świat. Biblijnych siedem lat tłustych i siedem lat chudych z Księgi Rodzaju to typowy opis tegoż właśnie zjawiska. Nie wszyscy także zdają sobie sprawę z tego, że astrologia, która narodziła się w Mezopotamii na obszarze pierwszych starożytnych cywilizacji Sumeru, Akadu, Uruk, Asyrii i Babilonii, zajmowała się w dużej mierze prognozowaniem wielkości zbiorów i cen zbóż, czyli czymś, co dziś nazwalibyśmy astrologią biznesową lub finansową. Jak więc toczyć się będą losy obecnego kryzysu?

Rozpoczął się on w lipcu 2007 roku od silnej przeceny na wszystkich giełdach. I choć nastąpiło potem wybicie w górę, było to zaledwie preludium do nowych wstrząsów, które jesienią 2008 przybrały rozmiar paniki – poprzez załamanie amerykańskiego rynku kredytów hipotecznych i dramatyczny kryzys systemu finansowego. Obecna bessa jest porównywalna do kryzysu z lat 30 tych XX w. Jednak tamten kryzys był zdecydowanie głębszy i bardziej dramatyczny. Gospodarka USA na razie straciła około 3%, gdy zaś tamten kryzys przyniósł spadek PKB USA rzędu 30%. Czyli nie jest to depresja, a jedynie recesja, co i tak nie powinno nas uspakajać. Wielu analityków i komentatorów ulega pewnemu złudzeniu zakładającemu, że kryzys kiedyś minie i że wszystko powróci do poprzedniego ładu. Rzeczywiście, naturą kryzysu jest oczyszczenie starych struktur, sanacja, uzdrowienie. Zawsze po recesji przychodzą fale wzrostu i hossa. Niby dlaczego miało by być tym razem inaczej? Obecny kryzys jest jednak szczególny i wyjątkowy. Nawet nie ze względu na swój zasięg i siłę, ale z powodu czekających nas dużych przeobrażeń związanych ze zmianą er, z Ery Ryb na Erę Wodnika. Czyli nie ma on wyłącznie charakteru ekonomicznego, fiskalnego, stricte biznesowego. Zauważenie tych subtelnych różnic jest kluczem do zrozumienia tego, co tak naprawdę dzieje się na świecie. Kryzys zaczął się w USA i był efektem długoletniej, toksycznej polityki FED-u (Banku Rezerwy Federalnej) polegającej na ciągłym zadłużaniu się gospodarki USA i jej obywateli. Wszystko było oparte na niebezpiecznym złudzeniu, że każdy może mieć, co tylko chce, a na wszystko są recepty w postaci kredytów. Życie ponad stan, iluzja bogactwa i posiadania przy niskiej świadomości obfitości, odcięciu się od wglądu w duszę i serce, budowanie poczucia bezpieczeństwa na toksycznych, uzależniających, opartych na lękach, fałszywych przekonaniach. Instytucje finansowe, które najmocniej na tym kryzysie ucierpiały, zachowywały się jak diler, który sprzedaje narkotyki swoim klientom, którzy potrzebują znieczulaczy, bo nie chcą żyć życiem świadomym i przebudzonym. Pieniądze są doskonałym narkotykiem dla uzależnionego umysłu. Kryzys ten zatem miał za zadanie zbliżyć ludzi do ich emocji, uświadomić im, że są niewolnikami, że powinni szukać źródła prawdziwej obfitości i szczęścia przede wszystkim w sobie. Nie jest to jakiś antymaterialistyczny idealizm. Gospodarka rynkowa ma i mieć się będzie dobrze. Właśnie po to, by rynek i rozwój gospodarczy świata odzwierciedlał naturalne procesy wzrostu, musi być oparty na zdrowych przesłankach. Ale co z kryzysem? Na niektórych rynkach i w niektórych gospodarkach poprawa sytuacji i wyjście z dołka nadejdzie już niebawem – w III i IV kwartale roku i mocniej w 2010. Mimo to następuje coś w rodzaju zaklinania rzeczywistości, nadzieja na to, że czeka nas powrót do starych, dobrych czasów. Nie nastąpi. Kolejna próba pompowania złota i cen ropy do wysokich poziomów zakończy się porażką. Ropa przestaje mieć znaczenie w gospodarce światowej, a zapotrzebowanie na nią będzie spadać. W ostatnich kilku miesiącach nastąpił jeden z najsilniejszych momentów spadku zapotrzebowania na ten surowiec od 20 lat. A zatem windowanie jej cen na giełdach, to kolejna sztuczka i rozpaczliwa próba odrobienia strat. Za kilka tygodni cena ropy znów zacznie spadać i nie ma szans na to, że dojdzie do poziomów sprzed roku. Podobnie z niepokojem należy myśleć o sytuacji gospodarki USA. Po przejściu Plutona przez ascendent horoskopu USA w 2001 roku, oraz zbliżającym się w 2011 do Imum Coeli (bezpieczeństwo, stabilizacja, podstawy) Uranie i Saturnie na Medium Coeli (cele, dążenia, ambicje) nie ma mowy, by USA szybko powróciły na ścieżkę wzrostu. Kraj ten czekają jeszcze kolejne nieprzyjemne niespodzianki. Guru amerykańskich inwestorów Marc Faber ostrzega przed totalnym załamaniem amerykańskiego systemu pieniężnego.http://biznes.interia.pl/raport/kryzys_w_usa/news/ameryka-zbankrutuje-to-pewne,1309168
USA drukują na potęgę dolary i zadłużają się w zawrotnym tempie. Przyjdzie im za to zapłacić – właśnie w 2011 – roku numerologicznej czwórki. O wielkiej nadziei dla Unii Europejskiej też nie możemy mówić. Progresja Słońca przez Plutona to znak, że UE w obecnej formie nie ma szans. Zaczną wygrywać narodowe egoizmy, a kryzys gospodarki europejskiej może się pogłębić. Tranzyt Plutona przez Imum Coeli wspólnej waluty euro z 2008 i 2009 roku może przynieść załamanie unii walutowej i długotrwałą recesję spowodowaną rewaluacją euro do dolara, jena i juana, co przyniesie załamanie głównej dźwigni UE – eksportu. Rozprzężenie dyscypliny budżetowej, fala deficytów, inflacja i rosnące zadłużenie głównych gospodarek UE to zła wróżba na przyszłość. Jest to zarazem sygnał, że nie powinniśmy się za bardzo spieszyć z przyjmowaniem wspólnej waluty, choć zarazem wejście do ERMII może być dla nas korzystne, gdyż zmusi Polskę do przestrzegania dyscypliny budżetowej, a to zawsze nam się przyda. Wąż walutowy będzie mieć również znaczenie psychologiczne – uchroni nas przed atakami spekulacyjnymi. Na tym tle wydawać by się mogło, że nasza sytuacja nie jest wesoła. Jesteśmy bowiem mocno uzależnieni od sąsiadów – zwł. Niemiec. A jednak, Polska ma szansę być krajem, który jako jeden z pierwszych (a może i nawet pierwszy) wejdzie na ścieżkę wzrostu, przy czym jak do tej pory nie ma w Polsce recesji. GUS podał, że za I kwartał mamy wzrost na poziomie 0,8%, co jest bardzo dobrą wiadomością zważywszy na np. 6% spadek PKB Niemiec. Kryzys oczywiście minie, ale świat jaki po nim ujrzymy, będzie zupełnie inny, niż obecny. Proces ten trwać będzie kilkanaście lat, a zatem czysto ekonomicznie rozumiana recesja w UE i USA może potrwać nawet do 2011 roku. Niektóre zaś branże i dziedziny gospodarki już nigdy się nie podniosą lub przejdą przez bardzo głęboką restrukturyzację, jak np. górnictwo i hutnictwo w latach 70 i 80 minionego wieku. W Polsce rok 2009 zamkniemy wzrostem, być może niewielkim, ale na pewno nie recesją.

Niebo w czerwcu
Słońce przebywa w Bliźniętach, by 21.06 o godz. 7.47 wejść w Raka. Z Byka do Bliźniąt przejdzie Merkury. Wenus zaś z Barana do Byka, gdzie od początku miesiąca znajdzie się również Mars. Jowisz rozpocznie retrogradację w Wodniku, Saturn zaś kontynuuje bieg w Pannie. Uran przebywa w Rybach, Neptun retrograduje w Wodniku, Pluton zaś w Strzelcu. Pełnia Księżyca będzie mieć miejsce 07.06 w Strzelcu, nów zaś 22.06 w Raku.

Świat w czerwcu
Czerwiec to miesiąc skrajności – dosłownie i w przenośni. Zauważymy je na wielu polach. W I dekadzie miesiąca utworzy się Wielki Trygon w ziemskich znakach. Mars w Byku, Saturn w Pannie i Pluton w Koziorożcu tworzą jedną z najbardziej optymistycznych i pomyślnych tegorocznych konfiguracji. Ziemia to żywioł związany z gospodarką i ekonomią. Pierwsze 2 tygodnie czerwca będą zatem najbardziej optymistycznym momentem od chwili wybuchu światowego kryzysu. Pojawi się wiele analiz i raitingów, które w jaśniejszym świetle zaczną mówić o sytuacji globalnej. Niektórzy analitycy zaczną nawet mówić o końcu kryzysu, co wszakże będzie tylko formą grania na wzrosty. II połowa miesiąca będzie niemal diametralnie różna. Ostry i mocny półkrzyż, który utworzy nów w opozycji do Plutona i w kwadraturze do Urana to zimny prysznic, który szybko sprowadzi nas na ziemię i pozbawi złudzeń co do rychłego wyjścia z kryzysu. Ta dychotomia będzie się również pojawiać w polityce. Istnieje bowiem szansa na załagodzenie kryzysu na Półwyspie Koreańskim. Zdecydowana postawa światowych mocarstw ostudzi gierki północno koreańskiego reżymu, ale tylko na krótko. Ta ryzykowna gra reżymu Kima ma za zadanie przyciągnąć uwagę Niebo w czerwcu 2009świata. Kim Dong Ill chce być uznany za ważnego gracza, kogoś, z kim trzeba rozmawiać, kto się liczy i nie będzie jedynie petentem światowej dyplomacji. To wyklucza zatem rozmowy o demokratyzacji Korei Płn. Kim ma świadomość, że sytuacja w jego kraju jest tragiczna, dużo gorsza od tej, którą media epatowały kilka lat temu, gdy Koreańczycy z Północy gotowali zupy z trawy i kory. Kim liczy na pomoc, ale na swoich warunkach, czyli chce gwarancji bezpieczeństwa dla siebie i swojego reżymu, więc straszy atomem. Pluton przechodzący przez Księżyc horoskopu Korei Południowej mówi o tym, że gra jest bardzo niebezpieczna, bo i sytuacja jest bardzo poważna. Wojny jednak z tego nie będzie, gdyż Kim samobójcą nie jest, choć jego wodnikowa natura może skłaniać do szaleństw. II połowa czerwca przyniesie zaognienie sytuacji w tym rejonie i wysoką nerwowość, która natychmiast przełoży się na rynki finansowe – zwłaszcza azjatyckie. Dojdzie do absurdalnej sytuacji, gdy główny partner Korei Płn. – Chiny będą „pokojowym” negocjatorem inicjując proces na razie kosmetycznych zmian na łonie reżymu Kima. II połowa czerwca na świecie pełna będzie społecznych protestów, strajków, buntów i rewolt o dość gwałtownym przebiegu i charakterze. Podniesie się również napięcie w innych zapalnych rejonach świata – na Bliskim Wschodzie, w Iraku i przede wszystkim w Afganistanie i Pakistanie. Zwłaszcza tu może nastąpić nasilenie się zbrojnych ataków i wojny z talibami na niespotykaną wcześniej skalę. II połowa miesiąca, a zwłaszcza okres w okolicach nowiu – 22.06 to czas fali katastrof przyrodniczych i dramatycznych wydarzeń – być może zamachów terrorystycznych, a także wielkich wypadków komunikacyjnych.

Kraj
Tak jak to wielokrotnie pisałem, polska gospodarka nienajgorzej sobie będzie radzić z kryzysem – i ma to rzeczywiście miejsce, mimo niezwykle ciężkiego tranzytu Saturna przez finansowy II dom horoskopu Polski z 966 roku. Jesteśmy jako kraj w dość osobliwym położeniu. Mamy jeden z najtrudniejszych ekonomicznie, jakie sobie można wyobrazić tranzytów, przejście Saturna przez finansowy II dom horoskopu Polski, a zarazem całą serię pomyślnych, stabilizujących aspektów: Plutona, oraz progresywnego Słońca, które chronią nas przed ekonomiczną katastrofą. Takowa miała miejsce, gdy Saturn 30 lat temu przechodził przez II dom horoskopu Polski – w 1979 roku, pod koniec ery Gierka, gdy jego ambitny projekt modernizacji kraju przy pomocy zachodnich kredytów legł w gruzach, a niewydolna gospodarka socjalistyczna wpadła w głęboki kryzys. Bardzo dobre wyniki polskiej gospodarki za I kwartał nie będą czymś wyjątkowym. I choć II kwartał może nie być nadzwyczajny, to jednak druga połowa roku natchnie nas optymizmem co do przyszłości gospodarczej Polski. Od lata złoty zacznie się umacniać do innych walut. Przed nami bardzo dobry miesiąc na GPW, choć raczej jego I połowa. Najbardziej optymistyczny jest czas między 01 a 04 czerwca. Między 05 a 10 może dojść do spadkowej korekty. Połowa miesiąca przyniesie ponowne wzrosty. III dekada miesiąca też będzie chimeryczna. Przyniesie wysoką falę wzrostów, ale między 22 a 29 może dojść do krótkiego, choć bardzo głębokiego spadku. Politycznie wybory do parlamentu europejskiego niewiele w kraju zmienią. Notowania PiS nieco wzmocnione ich intensywną kampanią zaczną znów iść w dół, a najbardziej notowania obu braci Kaczyńskich. Na prawicy większe zmiany będą mieć miejsce dopiero w przyszłym roku, w ramach wyborów prezydenckich. Po stronie koalicji PO-PSL poza niewielkimi zmianami personalnymi do większych wstrząsów nie dojdzie, choć kryzys gospodarczy zmusi rząd do bolesnych i niepopularnych decyzji. Jeśli rząd Tuska ich nie wdroży, nie zreformujemy finansów publicznych i administracji, nie ma mowy o szybkim rozwoju Polski w następnych latach. Pogoda w czerwcu nie będzie nas rozpieszczać. Raczej spokojna i łagodna w I połowie i tropikalna z rekordowymi temperaturami w II przy dużej ilości gwałtownych zjawisk przyrodniczych.