Chiny, trzęsienie ziemi i prawo karmy

W lipcu 1976 roku w Chinach miało miejsce jedno z najtragiczniejszych trzęsień ziemi w nowożytnej historii. Wg oficjalnych danych zginęło 242 tys. osób, ale znając komunistyczne metody cenzurowania informacji, prawdziwa liczba zabitych była co najmniej trzykrotnie wyższa. Wydarzenie – choć bardzo tragiczne – miało jednak też swój inny, polityczny wymiar, a co zostało nazwane później „przekleństwem 1976 roku”. Zaledwie bowiem dwa miesiące później zmarł przywódca komunistycznych Chin Mao Zedong (Mao Tse-Tung), faktyczny ojciec-założyciel ChRL, autor paranoicznej koncepcji Rewolucji Kulturalnej, której konsekwencją był straszliwy terror i głodowa śmierć około 60 milionów ludzi.

W tym też roku umarło dwóch ważnych działaczy komunistycznych: Zhou Enlai i Zhu De. Zaraz po śmierci Mao władzę próbowała przejąć tzw. Banda Czworga – grupa betonowych komunistów, weteranów Długiego Marszu i rewolucyjnej walki. Zostało to jednak ogłoszone jako kontrrewolucja i który to zamach stanu szybko spacyfikowano, a co w gruncie rzeczy doprowadziło do faktycznego upadku maoistowskiej, komunistycznej Rewolucji Kulturalnej wraz z całą grupą starych towarzyszy z czasów walki z Czang Kaj-szekiem. Po obaleniu Bandy Czworga władzę w Chinach objął Deng Xiaoping – twórca gospodarczego sukcesu Chin. Wprowadzając faktyczny kapitalizm Deng wstrzymał jakiekolwiek reformy polityczne, co po śmierci Hu Jaobanga doprowadziło do masakry na placu Tiananmen w 1989 roku, a co rozpoczęło imperialną, ekspansjonistyczną, twardą politykę Chin wobec sąsiadów (Tybetu, Nepalu i Indii), oraz budzenie się gospodarczego chińskiego smoka. Chińczycy są bardzo wyczuleni na wszelkie naturalne, przyrodnicze znaki, wydarzenia i zjawiska widząc w tym przesłanie dla żyjących. To synchronistyczne, opisane przez C. G. Junga myślenie – typowe dla ludzi Wschodu i kultur pierwotnych – zakłada, że istnieje związek między subtelnymi wpływami kosmosu i światem materialnym, między doświadczeniem wewnętrznym i duchowym, a rzeczywistością fizyczną, stąd wielkie znaczenie chińskiej astrologii, geomancji i księgi I-cing (Księgi Przemian). Wszakże tym właśnie zajmowali się astrolodzy w starożytności, wnikliwie analizując i interpretując wszelkie kosmiczne (astrologiczne i astronomiczne), przyrodnicze i meteorologiczne zjawiska. Rok 2008 w chińskiej astrologii to Rok Szczura, który w zasadzie powinien przynieść obfitość wzmacniając szczęśliwe w chińskiej astrologii wpływy „ósemki” (patrz artykuł) http://www.czary.pl/tao/horoskop_roczny_tao2008.php . Jednak kosmos rządzi się innymi prawami, których chińscy komuniści nie są w stanie kontrolować. Wiele osób na świecie mówi o tym, że majowe trzęsienie ziemi to „kara” za prześladowanie Tybetu i znieważenie świętej dla Tybetańczyków góry Mount Everest, na który to szczyt Chińczycy z pełną świadomością i cynizmem wnieśli święty ogień po to, by częściowo upokorzyć Tybetańczyków, by pokazać swoją władzę i siłę. Czynienie parad przez zdobywców na gruzach świątyń podbitych ludów to stara i znana od wieków tradycja. Czy to naprawdę jest „kara”? Ludzie Wschodu powszechnie wierzą w wędrówkę dusz i prawo karmy, prawo przyczyny i skutku. Wg tego prawa Chińczycy doświadczyli konsekwencji swojej polityki. Jednak wielu ludzi odczuwa silne wzburzenie na myśl, że karę tę ponieśli w większości niewinni, biedni, nieszczęśliwi ludzie: dzieci, kobiety, starcy, którzy sami doświadczyli „uroków” chińskiej polityki. Nie zginęli w trzęsieniu ziemi partyjni bonzowie, twardogłowi komuniści, ale biedni, zwykli, prości ludzie. Jak więc to wytłumaczyć – zakładając oczywiście, że nie rządzi tu przypadek? Jedno wiemy na pewno. Majowe trzęsienie ziemi to najgorsze, co mogło rządzący Chinami komunistyczny reżym spotkać. Wydarzenie to zmniejszyło do zera propagandowy efekt sierpniowych igrzysk olimpijskich i zmusiło komunistów do pokornego proszenia o pomoc nawet swych odwiecznych wrogów – Japończyków. Ale te ofiary… – zapytamy. Czy musi zginąć sto tysięcy w większości niewinnych ludzi, by upadł totalitarny, komunistyczny reżym? Co na ten temat mówią ezoteryczne, teozoficzne doktryny? Z punktu widzenia duchowego rozwoju wygląda to jednak inaczej, niż z rozumowej, aksjologicznej perspektywy. Jakkolwiek cynicznie i okrutnie by zabrzmiało – śmierć jednego człowieka jest tragedią, ale w małej skali. Gdy giną tysiące – jest to bardzo nośne wydarzenie. Prawo karmy mówi o tym, że inkarnująca się dusza wybiera sobie ciało, osobowość, horoskop, doświadczenia, jakie ma zaliczyć, oraz sposób, w jaki zejdzie z tego świata. Niektóre dusze „dogadują” się ze sobą, by ich zejście (śmierć), które i tak miałoby się zdarzyć, odbyło się w szczególny sposób, np. zamiast umierać w domu, umierają zbiorowo. Ta ich zbiorowa śmierć, staje się więc bardzo ważnym znakiem dla żyjących. Ich indywidualna karma się skończyła, więc w zasadzie nie mają już nic do roboty na tym świecie i odchodzą. Jednak mogą się dogadać, by ta śmierć dała znak tym, który ten znak zechcą zrozumieć – a ludzie Wschodu takie znaki potrafią trafnie interpretować i to właśnie niekoniecznie jako „karę”, ale jako zapowiedź wielkich zmian – i do tego sprowadzić można duchowy, ezoteryczny sens takiej niewątpliwie wielkiej tragedii i nieszczęścia, które nie powinno nas wpędzać w cyniczne postawy, ale przeciwnie – uczyć empatii, otwierać umysły i serca na cierpienie i zło, oraz zachęcać do niesienia pomocy i dobra innym ludziom.

Niebo w czerwcu
Słońce przebywa w Bliźniętach, by 21.06 o godz. 2.00 wejść w Raka rozpoczynając tym samym astronomiczne lato. W Bliźniętach znajdować się będą również retrogradujący Merkury, oraz Wenus. Mars przebywa w Lwie, Jowisz zaś cofa się w Koziorożcu. Saturn kontynuuje wędrówkę przez Pannę, Uran zaś zacznie retrogradację w Rybach. Neptun retrograduje w Wodniku, Pluton zaś w Koziorożcu i na pół roku z powrotem wejdzie do Strzelca. Nów Księżyca będzie mieć miejsce 03.06 w Bliźniętach. Pełnia zaś 18.06 w Strzelcu.

Świat w czerwcu
Trzęsienie ziemi z maja w prowincji Syczuan będzie mieć ogromny wpływ na przyszłość Chin. Kraj ten zaliczył w ostatnim czasie kilka dotkliwych klęsk. Państwo Środka ma za sobą jedną z najbardziej mroźnych zim w skali pięćdziesięciu lat, doświadczyło jednego z najtragiczniejszych trzęsień ziemi w swojej nowożytnej historii, a teraz zmaga się z dramatycznymi zagrożeniami związanymi z niebezpieczeństwem przerwania tam, które nieliczący się z ekologicznymi konsekwencjami Chińczycy budowali gdzie się tylko dało, oraz z błotnymi lawinami, jeziorami osuwowymi i potężnymi stratami, które są konsekwencją zaistniałej tragedii. Gospodarka chińska też zaczyna łapać zadyszkę. Wprawdzie wyniki nadal są bardzo dobre, ale wzrastająca inflacja, rosnące ceny energii i paliw zaczynają się Chińczykom coraz mocniej dawać we znaki. Zatraciła całkowicie swój propagandowy wymiar letnia Olimpiada w Pekinie, gdyż w jej cieniu pozostaje śmierć dziesiątek tysięcy ofiar trzęsienia ziemi, masowe protesty związane z prześladowaniem Tybetańczyków, oraz swoich nielicznych obywateli, którym się marzyły zachodnie standardy w dziedzinie praw człowieka i politycznej wolności. Chińczyków czeka jednak jeszcze jedno, kto wie, czy nie najważniejsze wydarzenie o symbolicznym i astrologicznym charakterze. W przededniu olimpiady będzie mieć miejsce całkowite zaćmienie Niebo w czerwcu 2008Słońca, a w czasie samych igrzysk – w połowie sierpnia – częściowe zaćmienie Księżyca. Trudno o bardziej wymowne i wyrazistsze znaki. Wszystkie te wydarzenia świadczą o tym, że w Chinach zbliżają się wielkimi krokami duże i poważne zmiany. W jakim kierunku? W skali kilku najbliższych miesięcy, zwłaszcza jesienią nastąpią głębokie zmiany w strukturze władzy ChRL. Odejdą twardogłowi komuniści, którzy zdobyli władzę po epoce Denga. Zmiany w Chinach nie będą miały charakteru oddolnego, jak w Polsce w epoce Solidarności. Tam zmiany odbywają się w ramach konfucjańskiej etyki, która zakłada absolutny szacunek dla starszych, respekt wobec władzy i posłuszeństwo. Tyle, że komuniści wyjątkowo instrumentalnie potraktowali konfucjańską filozofię, która zakłada również służebną, pokorną misję władzy wobec ludu, unikanie przemocy, bezstronność i sprawiedliwość. Jest więc bardzo prawdopodobne, że jesienią nastąpi zmiana steru władzy w KPCh. Ale nie będzie to tylko zmiana warty. To będzie początek całej serii wydarzeń, których konsekwencją stanie się wyłonienie nowych Chin. Początkowo zmiany będą niewielkie, symboliczne, personalne. Potem zaś (raczej już w przyszłym roku) nastąpi lawina przeobrażeń, coś w rodzaju gorbaczowowskiej pierestrojki. Czerwiec może okazać się obok maja jednym z najbardziej dramatycznych i ważnych miesięcy tego roku. W połowie miesiąca retrogradujący Pluton powróci na sześć miesięcy do Strzelca. Jego regres do tego znaku zapowiada nasilenie się fali terroryzmu i fanatyzmu religijnego – zwłaszcza na Bliskim Wschodzie. Znów rozpalą umysły zażarte dysputy o ideologicznym, etycznym charakterze związane z aborcją, eutanazją, genetyką, planowaniem płodności. Zagotuje się mocno na łonie Kościoła Katolickiego, a papież Benedykt XVI stanie wobec poważnych problemów, które mogą mocno spolaryzować Kościół. W Iranie, Afganistanie, Indonezji i krajach północnej Afryki do głosu zaczną dochodzić twardogłowe, fundamentalistyczne nurty islamskie, co pod znakiem zapytania postawi sens stosowania przez Zachód wobec tych krajów tolerancyjnej polityki bliskiej europejskim wzorcom. Nasilą się konflikty i spory ideologiczne w ramach prezydenckiej kampanii wyborczej w USA. Będzie ona bardzo gorąca, ostra i bezwzględna. I tak jak napisałem jesienią 2007 roku, wybory wygra John McCain. W czerwcu będziemy mieć do czynienia z dwoma ważnymi układami planetarnymi zwanymi Palcami Bożymi, ale będą mieć zupełnie odmienne konsekwencje. Palec Boży symbolizuje niemożność przeskoczenia pewnych problemów, ich nierozwiązywalność. 17 czerwca Palec Boży utworzą Mars do Urana i Jowisza, co przyniesie kolejną falę negatywnych, pesymistycznych analiz związanych z sytuacją gospodarki światowej. Lament i załamywanie rąk, straszenie wysokimi cenami ropy, zapowiedzi kataklizmów walutowych, głodu itd. przybiorą w połowie miesiąca monstrualne rozmiary. Szaleństwo cen ropy to wyłącznie konsekwencja monopolu OPEC (ale on istnieje od dziesiątek lat), a przede wszystkim spekulacyjnej bańki, która napędzana jest aktywnością gorącego pieniądza inwestującego w kontrakty terminowe. I wbrew wisielczym prognozom zapowiadającym wzrost ceny ropy do 300 dolarów za baryłkę, spodziewać się raczej powinniśmy dramatycznego załamania na tym rynku. Nie zdarzyło się bowiem w historii światowej ekonomii, by jakiś walor bez przerwy i tak zdecydowanie rósł. Jest tylko kwestią czasu, gdy ta bańka pęknie, a ceny ropy wrócą do zdecydowanie niższych pułapów. Najprawdopodobniej nastąpi to późnym latem lub jesienią. Będzie to wielkim dramatem dla stanowczo zbyt mocno zadowolonych z aktualnej sytuacji państw OPEC i Rosji. Tak czy inaczej rola ropy naftowej jako głównego źródła energii będzie stale spadać. Wyjątkowo dramatycznie zapowiada się pełnia Księżyca z 18 czerwca. Znajdzie się ona bowiem w koniunkcji z Plutonem w Strzelcu. Należy się liczyć w tym czasie z podniesieniem się poziomu napięcia na świecie, zagrożeniem zamachami terrorystycznymi, wybuchem jakiegoś ostrego konfliktu zbrojnego, rewolty lub masowych protestów. 21 tenże Palec Boży przekształci się w tzw. Bumerang, który niesie wielką dynamikę i zwrot sytuacji. Czerwiec przyniesie bardzo poważne zmiany w krajach rządzonych przez reżymy. W Birmie rządząca junta wojskowa za wszelką cenę chce uniknąć prób demokratyzowania kraju. Jednak, gdy sytuacja po katastrofalnym huraganie zacznie powoli wracać do normy, nastąpią masowe bunty i rewolty, które przyniosą w tym kraju istotne zmiany, być może jeszcze w tym roku. Podobna sytuacja będzie mieć miejsce na Kubie, a powody do zmartwień powinni mieć rządzący Białorusią Łukaszenka, któremu sytuacja będzie się wymykać spod kontroli, oraz w Korei Północnej, gdzie kolejne plotki o zamachu na drogiego przywódcę Kim Dzong Illa są wyraźnymi sygnałami wychodzącymi z północnokoreańskiej armii ostrego niezadowolenia z sytuacji w kraju, a zarazem są próbami dokonania faktycznego zamachu stanu, co niewątpliwie jest jakoś uzgodnione z Koreą Południową, Japonią i USA. Czerwiec będzie nie mniej dramatyczny i gwałtowny w pogodzie niż maj. Zwłaszcza okres między 15 a 25 zapowiada się jako jeden z najmniej spokojnych na wielu obszarach globu, łącznie z Europą i Polską. Po 25 czerwca sytuacja na świecie się mocno ustabilizuje i uspokoi, co rozpocznie zarazem jeden z najmniej gwałtownych okresów 2008 roku. Na rynkach finansowych znów pojawi się panika i ostra spekulacja. Jednak zdecydowanie wzrosną obroty, co przyniesie pierwsze, na razie nieśmiałe zapowiedzi wychodzenia z recesji – jednak tylko niektórych gospodarek. Musimy się bowiem przygotować na to, że nadchodzące lata, nawet w skali 20-30 lat to będzie seria małych, pozornie drobnych, ale jednak dotkliwych kryzysów. Nie będzie zatem wielkiego kryzysu, którym straszą domorośli prorocy, ale lokalne, gwałtowne i ostre napięcia, które będą pogrążać określone rynki i gospodarki. Globalnie na giełdach w czerwcu będą trzy odrębne etapy. Pierwszy – optymistyczny, gdy rynki będą szły do góry, przy sporych obrotach, co potrwa mniej więcej do połowy miesiąca. Drugi etap będzie dramatyczny i przyniesie ostre spadki. Trwać ten cykl będzie mniej więcej od 19 do 23 czerwca. Ostatni tydzień miesiąca przyniesie zdecydowany zwrot, który rozpocznie pierwszą falę wzrostów, kończącą kryzys zapoczątkowany dramatycznym spadkiem z lipca 2007 roku.

Kraj
Stosunkowo schizofreniczna sytuacja w kraju, gdzie przy lamencie opozycji i mediów, narzekaniu na bezczynność rządu i premiera Tuska sytuacja w zasadzie nie będzie się zmieniać. Tusk będzie się nieco miotać między sensowną taktyką ostrożnego administrowania, a szaleństwem ideologicznych kampanii, w które wpędzić go chce pisowska opozycja. Rozdarcie, w jakim znajdzie się sytuacja polityczna w kraju, wzmacnia kwadratura Neptuna do Wenus. Jednak stabilność, konsekwencję, odporność na emocjonalne prowokacje i personalne ataki wzmacniać będzie trygon Plutona do Słońca, oraz trygon Jowisza do Wenus. Jest więc szansa na to, że zmiany i reformy będą iść w dobrym kierunku. Sam Donald Tusk znalazł się pod wpływem kwadratury Urana do Marsa, co będzie dla niego źródłem silnego przeciążenia, fizycznego i psychicznego wyczerpania. Jednak dużo trudniejsze chwile czekają braci Kaczyńskich. W ich horoskopie przez Księżyc przechodzi Uran, co przyniesie im wiele nieprzyjemnych niespodzianek, spadające notowania, rodzinne kłopoty i konflikty z otoczeniem. O ile prezydent Lech Kaczyński będzie doświadczać coraz większych nieprzyjemności, o tyle prezes PiS Jarosław może na razie spać spokojnie. Przez górę w jego horoskopie przechodzi Jowisz, co sprawia, że do jesieni nic mu nie grozi. Giełda Warszawska znajdzie się w trendzie bocznym, ale mocno wzrosną obroty, co będzie pierwszą zapowiedzią nadchodzących wzrostów. Początek miesiąca przyniesie wzrosty. Między 05 a 11 czekają nas spadki. Połowa miesiąca zaznaczy się wzrostowo. Między 23 a 25 dojdzie do spadków. Koniec zaś miesiąca przy sporych obrotach i niezłym wzroście narastać będzie optymizm, którego pierwsze nieśmiałe sygnały pojawią się w lipcu, ale na prawdziwie duże wzrosty poczekamy mniej więcej do jesieni.