2012, koniec świata, efekt cieplarniany…

Pewną szczególną cechą przepowiedni są ich stale powtarzające się motywy, specyficzny nastrój, znane w religioznawstwie zjawisko opisane przez Rudolfa Otto misterium facinans i misterium tremendum, czyli jednoczesne występowanie doświadczenia zachwytu, uniesienia i zarazem trwogi, drżenia i lęku. Typowe są też apokaliptyczne zapowiedzi, ciemne wizje przyszłości i egzystencjalne poczucie zagrożenia.

Religioznawstwo opisuje takie nurty w myśli religijnej jako ruchy millenarystyczne, czyli związane z końcem epoki (millenium – tysiąclecia). Nurty te mają swoje źródło w historycznym pojmowaniu dziejów świata, jakie narodziło się w tradycji judaistycznej i które zostało przeniesione do chrześcijaństwa i stało się alternatywą do myślenia w kategoriach kołowych (cyklicznych), które przynależało do myśli starożytnej i do wielkich systemów religijnych Wschodu. Żydzi pierwsi zaczęli akcentować następstwo dziejów, od stworzenia do apokatastazy. Kluczowe dzieła tego nurtu to różne apokalipsy (piśmiennictwo chrześcijańskie i judaistyczne wyróżnia wiele apokalips przynależnych do tekstów apokryficznych). Ludzie Wschodu zupełnie inaczej widzą rozwój dziejów. Wg nich wszystko płynie, przemija, powraca. Ludzie Zachodu wiedzą, że kiedyś będzie Koniec. I ten właśnie Koniec pojawia się co jakiś czas w myśli religijnej, filozoficznej i teologicznej na naszym obszarze kulturowym. Słyną z niego zwłaszcza charyzmatyczne,  fundamentalistyczne nurty protestanckie jak Świadkowie Jehowy, zielonoświątkowcy, adwentyści. Jednak zjawisko to wykroczyło poza samą religię. Sam rok 2012 i mroczne wizje z nim związane ma swoje źródło w książce fizyka Patryka Geryla (Proroctwo Oriona), która opierając się na kalendarzu Majów zapowiada kataklizm na niewyobrażalną skalę, który inaczej niż koniec świata nie da się nazwać. Naukowa argumentacja, wykresy, liczby, tabele, dane matematyczne to coś zupełnie innego niż pisane językiem prorockim, pełne symboli, uniesień, pasji i religijnej żarliwości słynne przepowiednie Sybilli, królowej Saby, Fatimy itd. Podobne prawidłowości dotyczą tzw. efektu cieplarnianego. Nie ma w tej chwili żadnego odważnego naukowca, który ośmieliłby się zaprzeczyć istnieniu efektu cieplarnianego. Nie ma meteorologa, geologa, astronoma bądź ekologa, który szczerze i otwarcie by powiedział, że po pierwsze cała koncepcja efektu cieplarnianego jest zbudowana na wyjątkowo wątłych podstawach, gdyż nie mamy zbyt dobrego materiału porównawczego, by móc za pomocą wyrywkowych i naciąganych badań budować tak jednoznaczne teorie. Po drugie nawet jeśli rzeczywiście klimat się ociepla, to miało to już miejsce w dziejach Ziemi na przemian z erami ochładzania się klimatu mnóstwo razy, co każdy geolog i ekolog potwierdzi. Po trzecie – co najtrudniej jest przyjąć wyznawcom nowej religii – wpływ człowieka na ten efekt jest niemal zerowy. Cały światowy przemysł produkuje nie więcej niż 1 % gazów cieplarnianych. Zdecydowanie więcej produkują go wulkany, morza, tundra, naturalne procesy rozkładu materii biologicznej. Co więcej, okazuje się, że mechanizm ogrzewania się i ochładzania Ziemi ma przyczyny kosmiczne, na które nie mamy żadnego wpływu. Człowiek jednak boi się bezradności wobec potężnych sił kosmosu i jak kiedyś Aztekowie mordowali tysiące ludzi wyrywając im serca, gdyż miało to uśmierzyć gniew bogów, tak teraz wyznawcy nowej religii chcą złożyć na ołtarzu swojego bóstwa światowy przemysł i praktycznie całą nowoczesną cywilizację obarczając ją za czekające nas straszliwe zagrożenia. Łącząc więc rok 2012 i globalne ocieplenie widać, że dawno odeszliśmy od spokoju, poczucia bezpieczeństwa, rozsądku i mądrości akcentowanej przez buddyjską, taoistyczną i wedyjską akceptację otaczającego nas świata na rzecz szaleństwa religijnego, sygnowanego przez laicki, ateizujący zachód, tym bardziej, że – zauważmy – ruchy walczące z efektem cieplarnianym powstają w zasadzie wyłącznie na Zachodzie, nie zaś w Chinach, Japonii, Indiach – w krajach, gdzie kulturowo i duchowo rozumienie kontaktu z Naturą jest dużo bliższe niż w chrześcijaństwie, które w imię biblijnego „czynienia sobie Ziemi poddaną” zaczyna popadać w obłęd walki z cywilizacją, którą samo stworzyło.

Niebo w czerwcu
Słońce przebywa w Bliźniętach, by 21.06 o godz. 20.05 wejść w znak Raka rozpoczynając tym samym astronomiczne lato. W Raku przebywać będzie również retrogradujący Merkury, a z Raka do Lwa, gdzie znajduje się Saturn, przejdzie Wenus. 24.06 z Barana do Byka przejdzie Mars. Jowisz i Pluton poruszają się ruchem wstecznym w Strzelcu, Neptun zaś w Wodniku. Uran znajduje się w Rybach. W czerwcu dwa razy będzie miała miejsce pełnia Księżyca: 01.06 w Strzelcu i 30.06 w Koziorożcu. Nów będzie mieć miejsce 15.06 w Bliźniętach.

Świat w czerwcu
Przed nami kolejny bardzo ważny, ciekawy, obfitujący w liczne wydarzenia miesiąc. Czerwiec szykuje się w wielu aspektach dość jasno niosąc wiele nadziei, optymizmu, pozytywne sygnały i zapowiedzi. Wyraźnie się również podzieli na III dekady. Pierwsza sygnowana trygonami Marsa do Jowisza i Saturna będzie mieć – poza początkiem czerwca pod znakiem pełni Księżyca – stosunkowo optymistyczne i pomyślne konsekwencje, zwłaszcza dla rynków inwestycyjnych i dla biznesu. Wielki Trygon Ognisty jaki utworzy Mars z Jowiszem i Saturnem, który będzie najmocniejszy w połowie czerwca, to sygnał wzrostowy dla głównych indeksów giełdowych, spółek, licznych papierów wartościowych, oraz surowców i materiałów. Wzrosty i spekulacja może jednak zacząć przybierać niebezpieczny kierunek, gdyż często poprzedza ostre krachy. Te jednak będą miały miejsce później – najprawdopodobniej wczesną jesienią. Trygon ognia będzie mieć również duże znaczenie dla świata polityki. I choć generalnie trygon jest konfiguracją pomyślną i harmonijną, to jednak do jakichkolwiek porozumień i kompromisów w czerwcu dochodzić będzie w gorącej i nerwowej atmosferze. Czerwiec będzie oznaczał gruntowne przemodelowanie europejskiej sceny politycznej, co oznacza zmianę polityki Unii wobecNiebo w czerwcu 2007Rosji, integrację polityczną Wspólnoty wobec problemów energetycznych i obronnych. Rosja zrozumie, że dalsze rozbijanie jedności UE poprzez prowokacje skierowane wobec mniejszych, słabszych i częściowo nadal zależnych od Rosji krajów przyniesie efekt odwrotny od oczekiwanego, czyli wyraźny i jasny sygnał wsparcia, jakiego udzieli nowym członkom starsza część Unii. Ostrzegające Pupina sygnały przyjdą również z Waszyngtonu studzące jego ambicje i zamiary. II dekada miesiąca poprzez półkrzyż Jowisza, Urana i nowiu Księżyca pozwoli być może na przyznanie się przywódcom kubańskiego reżymu, że el Comendante już dawno nie żyje lub też jest sztucznie przy życiu utrzymywany, do momentu osiągnięcia politycznego kompromisu głównych sukcesorów Fidela, co zresztą miało miejsce w przypadku Jasera Aarafata i co stanie się w przypadku przywódcy libijskiego Moamara Kadafiego. Czerwiec może być więc ważnym miesiącem dla kochających wolność ludzi na świecie, gdyż przyniesie nadzieję i wiarę w to, że świat może być szczęśliwym i dobrym miejscem. III dekada miesiąca stoi pod znakiem trzeciej opozycji Saturna do Neptuna. Koniec miesiąca może więc przynieść odnowienie się szaleństwa fanatyzmu terrorystycznego, groźne, buńczuczne zapowiedzi różnej maści despotów i autokratów.

Kraj
Koniunkcja Saturna z ascendentem horoskopu chrztu Polski powoli słabnie, co sprawia, że sytuacja polityczna w kraju zacznie się mocno zmieniać. Chwiać się będzie pozycja wszystkich głównych graczy w koalicji rządzącej, co zapowiada początek dużych konfliktów, które uruchomią destrukcję w obozie władzy. Efekty jednak przyjdą później, za kilka miesięcy. Problemy zaczną jednak narastać na innych polach. Wraz ze zbliżaniem się Saturna do II – finansowego – domu horoskopu Polski, zaczną się poważne przepychanki na polu gospodarczym, które wpędzą rządzącą koalicję w stan gorącego konfliktu. Rząd Kaczyńskiego nie ma obsadzonego żywiołu ziemi w horoskopie, co sprawia, że rząd ten jest zupełnie nieprzygotowany do realizacji wielkich zadań infrastrukturalnych związanych z wykorzystaniem środków unijnych i Euro 2012. I to właśnie przez narastające konflikty społeczne i porażki gospodarcze rządząca koalicja wpłynie na niebezpieczne rafy, na których kiedyś zatonie, ale raczej dopłynie do portu pod nazwą rok 2009.